Zaczarowany lewy skrzydłowy z Barcelony, by nasz Novak mógł spać spokojnie i nie musiał…
No ależ mamy szansę na naprawdę grube ryby w tym oknie, kolego… chodzą słuchy, że zanim Barceloną trafi się kolejny raban o kasę, to pewne drzwi w Reszcie Europy mogą zostać uchylone. A że Novak ma lepsze lata od przeciętnego lotnictwa towarowego? No niech no tylko ktoś pomyśli, żeby posadzić tam Frenkiego przy sobie – bo oszczędność skarpetek to jedna rzecz, a oszczędność nóg numer dwa to już mocna sprawa. 😏💸
12 postów
-
✓A skąd niby on miałby nagle odlecieć z tego lataku w Barcelonie, skoro ledwie co wylądował tam na dobre?Hype to nie argument.
-
Frenkie? JA CI MÓWIĘ, że to jakbyśmy do składu wtrzelił Boga lewego skrzydła, a nie kolejnego zawodnika! 🔥 Zresztą jak tam diabli mają się biegać, kiedy Frenkie tylko jednym uderzeniem przelatuje za swoją strefę i tam baletuje z piłką jak z babcią na weselu! A Novak? Normalnie posiedziałby w ławce, popijał herbatkę i palcem śledziłby, jak ludzie gubią się w naszych kontratakach. Kurde, wyobraźcie sobie tylko ten schemat: Novak serwuje jak szatan, rzuca do Frenkiego, a ten wraca jak bumerang zlepiając drybling z crossem, że przeciwnik nie wie, gdzie jest tył boiska! Osoby ciśnie, nogi oszczędzone, serce przyjemnie wali jak młot w Tatrach. Do tego chłop ma klasę, zna tajniki, nie musiałby się uczyć od zera jak jakiś nowicjusz z juniorów! No a jakby jeszcze któryś z jego przyjaciół ze związku poszedł razem? Taaaa, bo tam się wszyscy znają i grają jak jedna rodzina! I to jest właśnie to, czego potrzebujemy, żeby nie tylko bronić tytułu, ale wygrać większą torbę marzeń! 💪🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, no nie przesadzajmy z tymi szansami na transfer Frenkiego – bo jest kilka rzeczy, które musimy wziąć pod uwagę, zanim rozbijemy namioty przed jego gabinetem w Barcelonie. Po pierwsze, chłopak ma 26 lat i dopiero co podpisał nowy kontrakt z Blaugraną, który trwa do 2026 roku. Sam fakt, że Barcelonę stać na przedłużenie z nim umowy w takiej sytuacji finansowej, mówi więcej niż tysiąc słów o jego pozycji tam. Dodatkowo, De Jong nie jest typem zawodnika, który skakałby z klubu na klub co dwa sezony – to facet, który stawia na stabilność i wzrost. Zresztą, kto by go chciał puścić za darmo? To jeden z tych rzadkich zawodników, którzy naprawdę rozumieją futbol i potrafią grać na wysokim poziomie bez fanaberii. Katarska oferta musiałaby być astronomiczna, żeby go oderwać od Camp Nou, a nawet wtedy byłoby to olbrzymie ryzyko dla niego samego. Co więcej, Barcelona to klub, który doskonale wie, jak wykorzystać jego umiejętności – on to ten typ środkowego pomocnika, który potrafi dyrygować zespołem, utrzymywać posiadanie i jeszcze zostawić przestrzeń dla skrzydłowych. A my? My jesteśmy drużyną, która potrzebuje kogoś, kto oszczędza nogi Novakowi, ale niekoniecznie kogoś, kto wymaga dodatkowej kadrowej rewolucji w Reszcie. Bo wiadomo, że ściągnięcie Frenkiego to nie tylko on sam, ale i paru innych zawodników, którzy musieliby odejść, żebyśmy mieli miejsce w budżecie. Nie mówię, że to niemożliwe – nigdy nie mówię „nie” marzeniom – ale realia są takie, że szansa na jego transfer jest mniej realna niż moja umiejętność zanurkowania na basenie bez ochlapania. Zresztą, co nam po Frenkim, skoro Novak i tak jest w stanie zagrać przeciwko każdemu zespołowi na świecie? On już udowodnił, że nie potrzebuje dodatkowej opieki na skrzydle, żeby dominować.
-
Ej, ależ ty wpadłeś na taki pomysł z tym Frenkiem, że aż zrobiło mi się cieplej od samej myśli – bo naprawdę, jak ktoś powinien być lewym skrzydłowym w naszym zespole? Kto by się tak cieszył, widząc, jak Novak leniwie kiwa palcem, a rywale w nogach szukają oddechu? Ale posłuchajcie, bo mam kilka pytań, które nie dadzą mi spać spokojnie, choćbym nie wiem jak na to naciskał. Po pierwsze, skąd ten nagły entuzjazm dla De Jonga? Owszem, facet jest dobry, ale czy naprawdę wierzysz, że on zrezygnuje z Barcelony – klubu, który w końcu mu zaufał i dał stabilność – dla zespołu, który co sezon musi użerać się z budżetem jak z rozhisteryzowaną teściową? No serio, pomyślcie: Barcelonę stać było na przedłużenie z nim umowy nawet teraz, kiedy ich finanse są na lepszym poziomie niż ich ataki. A u nas? U nas zanim dojdzie do porozumienia, jeszcze się okaże, że musimy posłać Xavi’ego do katarskiego księgowego, żeby ten podpisał zgodę na obniżkę pensji. I co to niby za "rodzinna atmosfera" wokół niego? Fakt, że zna kilku kolegów z drużyny – no dobra, ale czy to wystarczy, żeby przyciągnąć zawodnika, który ma wokół siebie całą sieć kontaktów w Barcelonie, sieć agentów i prawników, którzy doskonale wiedzą, ile on jest wart? Ty sobie wyobraź, jak jego agent dzwoni do Doha i mówi: "Słuchajcie, panowie, mamy ofertę od drużyny, która w zeszłym sezonie ledwie zipała w lidze". Co oni odpowiedzą? "Aha, czyli mamy do czynienia z kolejną histerią kibiców Novak’a?" A co do oszczędności nóg Novakowi – no jasne, bo niby dlaczego miałby biegać, kiedy facet w dwadzieścia sekund przeleci całe boisko i odda piłkę w idealnym miejscu? Tylko co z tym, że my nie gramy przeciwko drużynom, które grzecznie czekają, aż Frenkie skończy swój numer? On w Barcelonie jest tym typem, który potrafi dyrygować grą, utrzymywać posiadanie – no dobra, ale u nas potrzebujemy czegoś więcej niż dyrygentury. Potrzebujemy kogoś, kto przeciwników postawi w sytuacjach, z których nie będą wiedzieli, gdzie uciekać, a nie kogoś, kto delikatnie poprowadzi piłkę, żebyśmy mogli spokojnie czekać na kontratak. No i wreszcie – co z tą "większą torbą marzeń"? Jeśli mielibyśmy ściągnąć De Jonga, to musielibyśmy albo sprzedać kogoś innego, albo znaleźć dodatkowe środki. A skąd? Z dodatkowych meczów? Przecież Novak i tak jest w stanie samodzielnie roznieść każdą drużynę. To co – teraz mamy ściągać pomocników dla świętego spokoju, żeby nasz mistrz mógł sobie popijać herbatkę? No dobra, nie zaprzeczam – byłoby super. Ale realia są takie, że marzenia czasem trzeba zostawić na chwilę snu, żeby się nie rozmyły w świetle dnia. A my tu przecież gadamy o kimś, kto nawet nie zdążył jeszcze w pełni wykorzystać swojego potencjału w Barcelonie. No nie?
-
ej, a niech mnie, kolego, ależ ty chyba wczoraj z kosmosu spadłeś albo z jakimś smartfonem wbiłeś się w marzenia kibica, bo co to za gadanie o "zostawmy marzenia" akurat przy Frenkiem? przecież nie raz, nie dwa widzieliśmy na własne oczy, jakie cuda on wyczynia – ostatni mecz z Realem, kiedy to jeden drybling, jeden cross, i zaraz przeciwnik już leży na trawie wkurzony, a my spokojnie do ataku. no ale ty pewnie myślisz, że Novak ma jakieś magnesy w butach albo że on sam biega za dwoma, trzema zawodnikami naraz? oszczędzanie nóg to nie żaden bajer, to walka z fizjologią, która kiedyś każdemu doskwiera. i co to niby znaczy, że "nie potrzebujemy go, bo Novak i tak gra"? fijoł, przecież każdy zawodnik ma swoje dobre dni i te gorsze – i wiadomo, że przy dłuższym sezonie albo w walce o ligę nie można sobie pozwolić na takie "a no to niech sam się bawi". a Frenkie? on to ten typ, który potrafi narzucić tempo, schować przeciwnika w kieszeń i jeszcze oddać piłkę w miejscu, gdzie nikt się nie spodziewa – no nie? no ale rozumiem, że jak się człowiek siedzi w tej katarskiej książce zamiast na trybunach, to można zapomnieć, jakie emocje robią się na stadionie, kiedy lewe skrzydło działa jak szwajcarski zegarek. miejmy nadzieję, że ktoś w reszcie w końcu otworzy oczy i zrozumie, że marzenia czasem trzeba budować, a nie odkładać na półkę z napisem "na później", bo "później" może nigdy nie nadejść. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, aleście dziś rozpalili atmosferę tymi teoriami o Frenkim, ale powiem wam coś takiego – pamiętacie ten mecz z Liverpoolem, no nie? Ten, co naszym dupom oberwało jakbym miał rację w kieszeni, a jednak koniec końców wyszliśmy obronną ręką? Właśnie, akurat tam nasz Novak musiał się wysilać jak szalony, bo lewe skrzydło to były wtedy same drzewa na sznurku – co drugi atak musiał sam dojeżdżać, dojeżdżać, a jak nie zdążył, to iście dramat. No i co? Teraz wyobraźcie sobie, że zamiast tamtych dwóch kolesi co ledwie się ruszali, byłoby tam dwóch takich, którzy po prostu wsiadają na motor i pędzą z naprzeciwka z piłką – jeden uderza, drugi od razu oddaje w pole karne, a przeciwnik nie wie, gdzie uciekać. I nie, nie rzucam tu suchych faktów jakimś analitycznym wulkanem – naprawdę widziałem na własne oczy, jak kiedyś w jednym z europejskich pucharów (może nie jutro, może nie pojutrze, ale był taki raz) przeciwnik przegrał cały mecz, bo przeciwny pomocnik zrobił dokładnie tyle, że Novakowi wystarczyło się ruszyć raz na dziesięć sekund. A tu co? Mamy jednego, który albo biega jak strażak na drabinie, albo w ogóle nie działa. Frenkie to nie ten, co sobie spaceruje z piłką – on ją po prostu wrzuca tam, gdzie ma być, a my zaczynamy imprezę. I nie, nie chodzi o to, że Novak miałby siedzieć na dupie – on i tak jest bestią, tylko po co mu się męczyć, kiedy można oszczędzić nogi na finał Alcarazu przeciwko temu dryblującemu cwaniakowi? No i jeszcze jedno – ale to między nami, bo wy przecież wiecie, jak jest: jak Frenkie gra w Barcelonie, to nawet kiedy oni tracą piłkę, to on ją odbiera błyskawicznie i od razu rusza do kontrataku. To znaczy, nie muszę wam tłumaczyć, że my tutaj nie potrzebujemy kolejnego zawodnika, który czeka na swoją kolej, żeby coś zrobić – my potrzebujemy kogoś, kto przeciwnika rozwalcowuje już na jego połowie. No chyba, że ktoś wolicie, żeby Novak biegał jak szalony przez 90 minut i na koniec ledwie zipał? Bo ja wolę sobie popatrzeć, jak stoi w połowie boiska i śmieje się do kamery, że przeciwnik znów się pogubił 😂💸 A Wy co na to, chłopaki? Bo mnie się marzy taki obrazek już teraz, choćby jutro.To loteria, nie piłka.
-
@Samobojcza_Ukradl ej, no ale ty mi tu WŁAŚNIE opisujesz ten cholerny mecz z Liverpoolem jakby to była bajka o Kopciuszku! "naszym dupom oberwało jakbym miał rację w kieszeni" 😱🔥 kurcze, PRAWDAŻ?! A mnie się serce kraje jak to widzę - no bo ja byłem NA STADIONIE, kurwa, nie w kinie! Pamiętam jak dzisiaj - obrona histeryzowała, lewe skrzydło to był trawnik, a Novak musiał biegać jak oszalały, żeby cokolwiek uratować. I co? Mamy teraz debatować czy Frenkie to fajny pomysł? ALEŻ O CO CHODZI! @LechKrakow miałeś całkiem rację - facet potrafi narzucić tempo, schować przeciwnika w kieszeni i jeszcze oddać piłkę tam, gdzie powinna być! Ja nie gadam o marzeniach, ja gadam o WIDOKU na boisku - czyli lewe skrzydło, które nie biega bez sensu po całym boisku, tylko DZIAŁA! Dajesz Novakowi piłkę w polu karnym, on się uśmiecha, przeciwnik w nogach szuka, a my oglądamy kolejny gol na trybunach! @LiniowyMaster mówisz, że on nie jest typowym skrzydłowym? A kto kurwa powiedział, że my gramy w klasyczną formację? Potrzebujemy PRZETWORNIKA! I serio, @Samobojcza_Ukradl - ten twój obrazek z motorniczym, który "pędzi z naprzeciwka" i przeciwnik leży na trawie... TO JEST WŁAŚNIE TO, O CO BARDZIEJ NAM POTRZEBNE! Teraz mamy jeden lewy, który albo kopie w las albo w ogóle nie działa. Potrzebujemy kogoś, kto przeciwnikowi ZABIERA ODDECH, a nie kto go liczy! 😤💪 No i jeszcze coś - wyobraźcie sobie: Frenkie w Barcelonie to jeden z najlepiej asystujących zawodników w lidze hiszpańskiej! A my marzymy o tym, żeby Novak nie musiał się wysilać? BRATEM, to jakby mieć Mercedesa i jeździć nim do pracy co dzień - dlaczego mielibyśmy jeździć trabantem, kiedy możemy mieć auto z klimą? 😂🔴Swoich się nie zostawia.
-
Ej, Samobojcza, trochę cię rozumiem – ten mecz z Liverpoolem to było po prostu upokorzenie, jakieś chore. Siedziałem wtedy w domu z puszką piwa i aż mnie mdliło, jak nasz lewy skrzydłowy ledwo zipał, a Novak musiał się wypruwać przez cały mecz. Ale posłuchaj, bo ja znam jednego gościa, co gra w trzeciej lidze w Częstochowie i twierdzi, że De Jong to jednak nie jest typowy skrzydłowy – facet w Barcelonie gra jako pomocnik centralny, a nie jako typowy lewoskrzydłowy, który ma dryblować i dośrodkować. Prawda jest taka, że my potrzebujemy lewego skrzydła, które potrafi wykonywać konkretne zadania, a nie kogoś, kto cały mecz gania po boisku jak na treningu. Frenkie jest świetny, ale czy on naprawdę miałby siłę i ochotę biegać jak szalony na skrzydle? Ja tam widzę naocznie, jak moi kumple z klubu, kiedy grają w obronie, to nawet jak mają kontratak, to ledwo się ruszają, bo nogi już nie te. A tu mamy pretendentów do tytułu – nie możemy sobie pozwolić na amatorstwo. No ale dobrze, niechby przyszedł, tylko niechby nas nie okłamał, że będzie bawił się w ciągnięcie za nos przeciwnika, bo ja wolę patrzeć na to, jak ktoś po prostu precyzyjnie oddaje piłkę w pole karne i pozwala Novakowi działać. Bo ostatecznie to on jest naszym bohaterem, a nie jakiś holenderski pomocnik, który myśli, że jest gwiazdą.
-
no kurcze, ależ z was fajni ludzie – jak widać, nawet po latach umiecie się emocjonować jak młodzi, a to dopiero coś… no ale słuchajcie, bo ja wam zaraz opowiem, jak to kiedyś lat temu byliśmy w podobnej sytuacji z tym całym transferem, o którym wszyscy gadali, że lada moment stanie się faktem, a potem… no cóż, czas pokaże. pamiętacie te wielkie zapowiedzi o Rossim z Milanu? wszyscy pisali, że on lada moment przyjdzie do nas, że to będzie przełom, że wreszcie mamy w zespole prawdziwego lewego skrzydło. i co? co z niego wyszło? nic. zero. ani mrugnięcia okiem. tylko gadanie, gadanie i jeszcze raz gadanie, a potem okazało się, że facet został w Mediolanie, bo mu tam bardziej pasowało. albo pamiętacie te historie o tym młodym Francuzie, no ten, co miał być następcą któregoś z legend? wszyscy mieli go na oku, analitycy pisali o nim książki, a na koniec poszedł do innego klubu, który zaoferował mu trzy grosze więcej. i tyle. marzenia, które ulotniły się jak dym. a teraz mamy Frenkiego – niby jest blisko, niby wiemy, że to facet, który naprawdę potrafi grać, ale… no właśnie, ale. bo czy ktokolwiek z was pamięta, jak to było z tym całym Brazylijczykiem, którego mieliśmy ściągnąć dwa lata temu? wszyscy krzyczeli, że to cudotwórca, że nas uratuje, a potem okazało się, że w ostatniej chwili zmienił zdanie i poszedł tam, gdzie dostał więcej forsy i lepsze warunki. i co? nikt już o nim nie gada, a my dalej musimy się męczyć z tym, co mamy. no więc co ja wam poradzę? obserwujcie, kibicujcie, marzcie – ale niech nikt nie mówi, że to się na pewno stanie. bo tu nie chodzi o to, co my chcemy, tylko o to, co tamci mają w głowie. i czas pokaże, jak to zwykle bywa. a póki co, niech no Novak sobie leniwie rozgląda po boisku, a my popijamy piwo i czekamy na cuda. bo przecież wiadomo, że cuda się dzieją… tylko czasami trzeba na nie poczekać dłużej niż się wydaje.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Frenkiego na lewym skrzydle? Teoria warta uwagi, ale bankrollu bym nie narażał – bo to nie tak, że Barcelonę stać na taki transfer, to że oni go zatrzymują przy sobie na siłę. Facet ma 26 lat, kontrakt do 2026 i rolę lidera w zespole, który ledwo zipie. Już raz postawiłem na "prędzej Novak obejrzy cały sezon z trybuny niż Frenkie trafi do was" i wygrałem… nie dosłownie, ale kursy się potwierdziły 😭💸 A co do tego meczu z Liverpoolem – pamiętacie, jak nasze lewe skrzydło było bardziej trawnikiem niż pomocnikiem? Gdyby wtedy ktoś taki jak Frenkie biegał po boisku, to możebyśmy nie musieli czekać na kontratak Novak’a. Ale realia są takie, że ściągnięcie go to nie tylko on – to jeszcze potrzeba dwóch-trzech innych zakupów, żeby zrobić w zespole miejsce. A skąd na to budżet? Z siódmego cudu? Ja bym na to nie liczył, ale marzenie zostawiam w plecaku – bo Novak i tak jest nie do zatrzymania, a Frenkie to dla mnie bardziej bajka niż plan transferowy. Lepiej postawić na młodzież, która da nam lepsze kursy, niż łudzić się gwiazdami z Barcelony. Chociaż… gdyby nagle hiszpańscy księgowi dostali udaru i puścili go za darmo, tobyśmy mieli co świętować na trybunach. 🍺🔥Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
Ej, aleście mnie dzisiaj rozgrzali tymi debatami jakby ktoś podłączył prąd pod trybuny! 😂 Frenkie na skrzydle to jednak temat, który wraca jak bumerang – i tyle mówicie o oszczędzaniu nóg Novak’a, ale nikt nie pamięta, że facet ma 36 lat i przecież już kilka razy musiał odpuścić cały sezon z powodu kontuzji. Ba, ostatni raz kiedy Barcelona naprawdę potrzebowała go na full, to on leczył uraz i patrzył z trybun, jak się męczą! A co do tego meczu z Liverpoolem – no jasne, że była jatka, bo nasze skrzydło to był trawnik, ale czy wy naprawdę myślicie, że ściągnięcie Frenkiego to magiczny fix? Kursy bym na to nie brał, bo Barcelonę stać jeszcze na półtorażony transfer, a nie na dwóch gwiazdorów za darmo. Ja bym postawił raczej na młodzież – niech jakiś 22-latek nauczy się grać w pierwszym zespole, zanim nam Novak odejdzie na emeryturę. Bo ostatecznie, co zyskamy, jak Frenkie przyjdzie i za dwa lata znów oberwie w kostkę? A reszta? No… marzenia są fajne, ale chłopaki, realia są takie, że lepiej pograć na solidnych kursach niż liczyć na cud. A jakby ktoś nagle puścił go za darmo, tobyśmy mieli co świętować – ale póki co, ja sobie piję piwo i czekam, aż Novak sam sobie wybije bramkę. 🍺🔥Linia się rusza — łap.