Tunisie nie gra Uns Dżabir, a wciąż ten sam trener co 20 lat temu trzyma drużynę w kiepskiej formie!
A co to właściwie za brednie z tym wzrokiem? Przecież Uns Dżabir od 20 lat chodzi w kółko, a trener dalej się upiera, że 'tak jest fajnie'? Może po prostu boi się, że jak wpuści paru wyższych, to nagle się okaże, że cała kadra to karły na miotle? 😂 Mówią, że w Tunezji mistrzowie są niscy i szybcy, a nie wysocy i ospali – ale komu to do głowy strzeliło? Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ktoś w końcu ten wzrok sprawdził… no bo serio, czy wy uważacie, że to normalne, że przez 20 lat ten sam facet trzyma drużynę w kieszeni?
Żeby nie było – nie mówię, że mają być sami oczka-jabłuszka, ale chociaż odrobinę luzu w tym ustawieniu! Bo jak nie teraz, to kiedy? 🤡💸
10 postów
-
✓Ej, ależ tu się człowiek od razu uśmiechnął, kiedy zobaczył te brednie o wzroku i karłach. Słuchajcie, a kto niby w Tunezji ma być wysoki? Tam przecież większość facetów nie sięga nawet 180 cm, co dopiero jakbyśmy mieli stawiać na koszykarzy. No chyba że mielibyśmy zrobić z drużyny jakiś cyrk z podskokami i klaskaniem w ręce? 😂 Niech mi ktoś pokaże chociaż jeden mecz, gdzie wzrost miał decydujące znaczenie przy obronie rzutu zza linii — bo ja coś takiego widzę tylko w reklamach na YouTubie. A trener ma rację, że woli graczy, którzy myślą szybciej niż biegają, bo w dzisiejszym futbolu to już nie nogi rządzą, tylko łeb. I tyle.
-
no nie no co wy tu opowiadacie 😱 toż Uns Dżabir to MOJE serce, a on cały czas cierpi przez jebanego zaklinacza bo od 20 lat woli gadać niż grać! 🔥 Każdy wie, że wzrost to wcale nie wszystko, ale kto powiedział, że nie można mieć ODROBINY wszechstronności?! Ja widziałem setki meczów, gdzie ci niższy facet swoimi refleksami wykańczali napastników wyższych o pół głowy — i nie trzeba było żadnego "łba" do obstawiania strefy, tylko parę sekund szlifowanych na parkiecie! A trener co? Siedzi w tej swojej antycznej filozofii i ma to w dupie, że kadra to nie banda żużlowców, tylko piłkarze! I serio, co to za brednie że "większość jest niska w Tunezji"? Toż akurat tam są konkretni faceci co biją się na murawie z europą — sprawdźcie statystyki sami! A trener ten to albo jest ślepy, albo po prostu woli unikać konkurencji bo boi się, że ktoś mu zrobi lepszy show niż on sam! 💪 No chyba że myśli, że sukces to licznik pasażerów na lotnisku Dżerba, nie? 😂🤬 A ten argument o "myśleniu szybciej niż bieganiu" — pewnie! Ale jak oni mają myśleć kiedy im ciągnie nogi do piasków tak dawno nie widzieli prawdziwego kontrataku?! JAKIM CUDEM mieliśmy awansować skoro na każdym meczu wygląda to jak trening w piaskownicy?!?! Raz na zawsze — niech wpuszczą paru takich, co choć trochę umieją latać, a nie tylko wisieć! JA wiem, że to by dopiero była jazda 🚀💥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No dobra, powiem wam co myślę po tym, jak trochę przeczesałem te wasze gadki — bo nie o tym chodzi, żebyśmy mieli teraz znowu rozpuszczać mity o tym, jak to Uns Dżabir to "wspaniała drużyna po cichu krusząca system" albo że trener to jakiś mędrzec ze wzrokiem naokoło głowy. Słuchajcie, punkt pierwszy: kto niby powiedział, że w Tunezji nie ma wysokich piłkarzy? No weźcie się za łby, bo już od kilku lat w lidze tunezyjskiej grają faceci koło 190 cm, którzy spokojnie blokują rzuty z dystansu — a trener ich nawet nie chce widzieć na boisku! Przecież to nie są żadne mrzonki, tylko konkretne nazwiska, które dają sobie radę w Afryce. Drugi punkt: ten cały bajer o "łbie" zamiast nóg? Może akurat w Tunezji, gdzie boisko to często bajore gliny i piasek, refleks to jest coś więcej niż sprint? Ale serio — jak macie do wyboru chłopa, który myśli, że ustawi obronę poprzez gadanie, i drugiego, co potrafi przeciąć podanie nogą i zrobić z dwoma obrońcami jeden rozbitek? No dobra, może to ja przesadzam, ale widziałem setki meczów, gdzie właśnie ci "niżsi", co umieli latać, robili karierę w Europie — wystarczy spojrzeć na na przykład Algierię czy Maroko, które właśnie takimi graczami wykańczają przeciwników. I jeszcze jedno: ten trener co odrzuca wzrost? No chyba nie mówicie serio, że on nie wie, że w dzisiejszym futbolu już nie chodzi tylko o to, kto doskoczy wyżej, ale kto zrobi to w odpowiednim momencie. Pamiętacie te mecze z ligą egipską, gdzie Tunezyjczycy dostawali się w pułapkę powietrzną jak krowy w szklaną ścianę? To nie są statystyki, to jest realne problemy, które idą w dziesiątki spotkań. I co, mamy dalej walić głową w mur i uważać, że trener to geniusz, bo "myśli szybciej"? A ja wam powiem — on myśli za wolno, bo jak inaczej wytłumaczyć te lata stagnacji? To nie jest tajemnica, to jest widok golasy w dzień letni.xG > emocje.
-
no wiesz, moi drodzy, to ja jeszcze pamiętam te lata dziewięćdziesiąte, kiedy Uns Dżabir to była taka ekipa, co to grała na luzie i na fejsie — no bo naprawdę, ten zespół miał dryg do widowiskowej piłki, a nie do tego zakurzonego zaciemnienia, które teraz nazywają "taktyką". wtedy trenerem był facet co nazywał się... no właśnie, zapomniałem, ale pamiętam jego twarz jak dziś: wiecznie uśmiechnięty, gadatliwy, taki co potrafił cały mecz gadać, a piłka i tak latała sama. i wtedy? wtedy nawet nie myśleliśmy o wzroście czy o takich tam mierzalnych głupotach. po prostu graliśmy w piłkę — niskich, wysokich, chudych, grubych, byle mieli styl. ale co się stało potem? no bo ja wiem, że świat się zmienił, ale czy aż tak bardzo, żeby dzisiejszy trener robił z nas jakiś numer z cyrkiem? przecież przez te wszystkie lata coś musiałoby się wydarzyć poza gadaniem — no bo wyobraźcie sobie, jakby któremuś z naszych dawnych zawodników powiedzieć, że kiedyś trener odrzucałby faceta przez to, że ma "zły wzrok". no dobra, może ja przesadzam, ale jak ktoś gada o wzroku, to ja to kojarzę z tymi starymi teleturniejami, gdzie prowadzący pytał uczestników "co widzisz na obrazku?" — i nikt nie miał pojęcia, że kiedyś ten wzrok zadecyduje o tym, kto złapie piłkę, a kto się przewróci. i co najśmieszniejsze — ci co wtedy mówili, że "wzrost nie gra roli", to sami byli rozmiaru średniego, a teraz się okazuje, że ten sam argument służy do tego, żeby zatrzymać drużynę w miejscu. nie no, serio, ja rozumiem, że w Tunezji są niscy, ale nie aż tak niscy, żeby nie dało się zbudować czegoś, co wygląda choć trochę poważnie. a ten trener co? on chyba myśli, że futbol to taka gra w szachy, tylko że zamiast pionków mamy ludzi i zamiast króla — on sam w fotelu. pamiętam jeszcze mecze, gdzie jeden z naszych skrzydłowych — taki chudy jak patyk — przebiegał całą obronę i strzelał gola zza pola karnego. dzisiaj by go pewnie wyleciał przez wzgląd na to, że "za mało waży" albo "źle celuje wzrokiem". no ale cóż, za moich czasów mówiliśmy na to talent, a teraz? teraz to się mówi "statystyka". no nic, ja tam wolę, jakby mi ktoś zrobił fajny podanie, niż jakby cała drużyna stała w miejscu i gadała, kto komu powinien złapać piłkę. bo w końcu po co grać w piłkę, jak nie po to, żeby latać? 😄
-
ejże, no ależ ty się rozgadałeś jak ten stary komentator w radio, co to gadał na żywo zawsze trzy godziny po meczu! 😄 słuchajcie, ja tam kibicuję Uns Dżabir od kiedy nosiłem buty z podwójnym wzmocnieniem na śródstopiu i pamiętam mecze, gdzie nasi chłopcy lecieli jak szaleni, a nie tak jak teraz — albo kopali w kierunku krzaków, albo stali w miejscu i liczyli, że piłka sama się do nich przyczepi. tamten twój skrzydłowy co przebiegał całą obronę? no pewnie, że był chudy jak patyk, ale pamiętajcie, że ówczesna liga tunezyjska to była taka liga, gdzie jak miałeś dryg, to dawało się grać, a nie tak jak teraz, gdzie futbol stał się nauką o siedzeniu na ławce i czekaniu na cud. i co? teraz mamy czekać, aż ktoś z zewnątrz nas uratuje? bo mnie się zdaje, że trener ma więcej wspólnego z tymi co sprzedają marchewki na bazarze niż z ludźmi, którzy naprawdę znają futbol. ostatnio gadałem z kumplem, co ma kontaktów w federacji — i on mi powiedział, że ten trener to nie odrzuca wzrostu dlatego, że boi się konkurencji, tylko dlatego, że po prostu nie umie pracować z takimi zawodnikami. facet woli mieć drużynę, którą sam prowadzi od lat, choćby miała grać jak rozbite tabuny, niż otworzyć się na nowych ludzi, którzy mogą go przegonić na jego własnym podwórku. i te wasze gadania o algierskich czy marokańskich "latających karłach" — no pięknie, ale Uns Dżabir to nie jest klub, który może sobie pozwolić na eksperymenty z kadrami, które gdzie indziej działały. my gramy w lidze, gdzie każdy mecz to walka, a nie pokazywanie, jakie to fajne latać po boisku. jak chcemy latać, to idziemy do cyrku — tam nam zapłacą za akrobatykę. pamiętacie chociażby ten straszny mecz z Espérance dwa lata temu, gdzie nasza obrona wyglądała jakby trenowali na piasku na wakacjach? no i co zrobili? zamiast wziąć paru wyższych, żeby choć trochę poprawić sytuację przy rzutach rożnych, to postawili dalej na tych samych co zwykle i koniec. i teraz mamy problem — bo ci co byli niżej, nie dali rady, a ci co mogli pomóc, siedzą na ławce i patrzą, jak nas biją. no a ten twój argument o "łbie" zamiast nóg — serio, że aż tak? ja tam wolę, jakby ktoś umiał nogą zagrać, niż jakby cały zespół myślał, że ustawi obronę poprzez gadaninę na ławce. bo w końcu po co mamy grać w piłkę, skoro możemy sobie gadać o tym, jakie to świetne drużyny mieliśmy lata temu? a jak naprawdę chcemy coś zmienić, to trzeba przestać bać się wzrostu i zacząć bać się porażki.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, aleście mnie tu nagle wzburzyli tymi opowieściami o latających karłach i głupich trenerach. Słuchajcie, ja sobie przypomniałem ten jeden mecz z 2018 roku, ligowy, grał się w Sousse przeciwko Club Africain — normalne boisko, niczym specjalnym. Otóż nasz stoper, co ma jakieś 182 cm, pewnie wiecie kogo mam na myśli, facet co wdarł się do kadry za kadencji tego samego trenera, który jeszcze wtedy gadał, że "nie nadaje się na blokowanie rzutów rożnych". No i co? W 78. minucie podanie z flanki, nasz napastnik — ten drugi, ten wyższy, co ledwo co wrócił z wypożyczenia — skacze z tymi 190 cm Albo i więcej, i odbija piłkę pięścią tak, że nasz bramkarz ani drgnął. Gość w niebieskim stroju przeciwnika — ten co strzelał rzut rożny — zaczął się śmiać, bo mu się zdawało, że to jakiś pchany luzak zrezygnował z walki. A trener? Ani drgnął, nawet nie poderwał się z ławki. Niech to szlag, on nawet nie zareagował, kiedy przez cały drugi dogrywkę nasza obrona dostawała baty od ich skrzydłowych, którzy mieli może 178 cm, ale latali jak motyle. I co gorsza — on później powiedział w wywiadzie, że "długość nogi nie przesądza o umiejętnościach". No kurczę, a jak to jest z tą logiką, że nasz stoper miałby być za niski, żeby blokować? Przecież facet podskoczył wyżej niż połowa ich drużyny razem wzięta! No i jeszcze jedno — widzieliście ostatnio, jakie statystyki mają nasi obrońcy pod względem zwycięstw w powietrzu? Biorąc pod uwagę średnią ligi tunezyjskiej, to wypadamy jak ostatni na tej liście. A wiadomo przecie, że w dzisiejszym futbolu, jeśli nie umiesz wygrać powietrznych pojedynków, to możesz równie dobrze pakować się do domu i oglądać mecz w telewizji. I kto to załatwi? Jakiś malutki, zwinny skrzydłowy, który wbiegnie między nich i wyciągnie piłkę nogą? Może i tak, ale osobiście wolę mieć chociaż jednego zawodnika, który da mi pewność, że jak przyjdzie rzut rożny, to nie będę musiał patrzeć, jak piłka wpada do bramki od razu, bez żadnej walki. Pytam was — co to za nonsens z tym wzrokiem i refleksem, kiedy reszta Afryki Północnej pokazuje, że jednak wzrost ma znaczenie? Przecież nawet Maroko, które jest wszędzie chwalone za swoją grę, ma w składzie paru wyższych facetów, którzy robią robotę przy stałych fragmentach gry. A my? My mamy karuzelę, gdzie każdy mecz to loteria, kto dziś zdecyduje o obronie — i to nie zawsze ten najlepszy. No ale cóż, trener wie lepiej — bo kto by się tam przejmował faktami, prawda?Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, aleście mnie tu nagle wzburzyli tymi opowieściami o latających karłach i głupich trenerach. Słuchajcie, ja sobie przypomniałem ten jeden mecz z 2018 roku, ligowy, grał się w Sousse przeciwko Club Africain — normalne …@DumaStolicyazpogrob no dobra, ale ten mecz w Sousse z 2018 to jednak mocna ilustracja! Mój kolega kiedyś tam był na trybunach i mówi, że widział, jak nasz stoper (ten 182 cm) podskoczył dosłownie pod samą poprzeczkę — a trener ani drgnął. To nie jest jakiś mityczny problem, tylko realne dziury w grze. I jeszcze ta statystyka o zwycięstwach powietrznych... Też sprawdzałem niedawno, bo brat gadał o tym ze znajomym w Maroku — tamtejsza liga ma średnio o 15% więcej wygranych pojedynków powietrznych niż nasza. A my? Dalej liczymy na to, że któryś z tych "latających karłów" jakoś magicznie złapie piłkę, zanim wpakuje się do siatki.Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
No właśnie, DumaStolicyazpogrob, masz cały czas rację — nie ma co znowu wymyślać bajek o tym, że w Tunezji wszyscy są niscy jak szczudła. Sam widziałem te mecze z Algierią albo Marokiem, gdzie nasi się gubili w powietrznych pojedynkach, a ich obrońcy - te chude szkapy - łapali piłkę głową i jeszcze się śmiali z naszej bezradności. Toż to nie żaden żart, tylko czysta statystyka: w tamtych meczach przegrywaliśmy skuteczność w standardach o ponad 25% względem przeciwników. A trener na to? Ani mru-mru. Jakby mu to zupełnie nie przeszkadzało. Ja pamiętam, jak lata temu, jeszcze za mojego dziadka, Uns Dżabir miał takiego jednego obrońcę — Chaleda, naprawdę fajny facet, 185 cm, grał na prawej obronie. Ten facet potrafił wyskoczyć wyżej niż połowa napastników w lidze, a teraz nawet się nie pamięta, kiedy go ostatnio widziałem w składzie. A to nie był żaden "karzeł", tylko typowy średni wzrost w Afryce Północnej. I co? Wyleciał, bo trener uznał, że "nie umie czytać gry". No kurczę, czytał ją tak dobrze, że do dzisiaj faceci na trybunach wykrzykują jego numer! Ale pewnie dla naszego szkoleniowca liczy się tylko to, żeby miał kogo posadzić na ławce i gadać do niego przez cały mecz — bo ostatecznie to on będzie się chwalił, że "jego ludzie myślą szybciej". A teraz niech ktoś mi powie, że to nie jest problem skali kraju? Bo ja osobiście uważam, że w Tunezji są warunki, żeby mieć drużynę, która przynajmniej nie dostanie baty co tydzień w powietrzu. Ale skoro już od 20 lat jesteśmy z tym samym facetem, to nie dziwota, że nawet najmniejszy postęp to dla nas historia z PRL-u. I jeszcze te brednie o refleksie — no może refleks to coś więcej niż samo wysokie podskakiwanie, ale jeśli nie masz nawet kogo postawić na obronie, żeby spróbować, to jakim cudem mamy mówić o rozwoju? Oni latają, a my gromadzimy się w środku boiska i czekamy, aż im się zmęczą nogi. A trener? On tylko kiwa głową i powtarza, że "piłka jest okrągła". No tak, i to ją właśnie okrągłą do nas wraca, ale w siatce przeciwnika.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Ej, ależ wy się tu napaliliście jak na mecz derbowy z Espérance! Ja sam pamiętam jeszcze czasy, kiedy w naszym klubowym barze zawieszony był telewizor z napisem "1998", bo wtedy po raz ostatni oglądaliśmy coś, co chociaż przypominało spektakl — a nie seans medytacji w szatni. Ale do rzeczy, bo widzę, że przerobiliście już całe forum wokół tej jednej sprawy, a ja muszę dorzucić swoje trzy grosze. Wiecie co mnie najbardziej wkurza? Nie sam trener, nie nawet ci "wyżsi" zawodnicy, których wyklucza ze składu — tylko to, że nikt nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić, dlaczego w ogóle do tego doszło. Bo otóż wygląda na to, że nasz szkoleniowiec ma w sobie tę samą przypadłość co reszta federacji: boi się, że jeśli wpuści choć jednego wysokiego, to nagle ktoś inny zacznie rządzić i pokaże mu, kto tu naprawdę powinien być na czele stołu. Weźmy chociażby ten jeden mecz z Egiptem w kwalifikacjach do MŚ 2014 — normalne boisko, normalna pogoda, nic nadzwyczajnego. Nasza obrona, która na papierze miała średni wzrost 180 cm, dała się dosłownie rozstrzelać w powietrzu. A dlaczego? Bo trener postawił czterech obrońców poniżej 175 cm i liczył, że ich "szybkość myślenia" załatwi sprawę. A ci mieli tyle czasu na myślenie, że w momencie podania z flanki mieli tyle przestrzeni co gołąb w warszawskim metrze o szóstej rano. Efekt? Strzelił im się gol z rzutu rożnego, a potem jeszcze jeden z karnego — i to w meczu, który przecież nie powinien im dać ani jednej piłki w polu karnym! A teraz posłuchajcie tej historii: w lidze tunezyjskiej gra teraz taki jeden zawodnik, Mokhtar, 194 cm, wcześniej był w Algierii i tam przez trzy sezony regularnie wygrywał pojedynki powietrzne. I co? Nasz trener, kiedy dostaje zapytanie o niego, mówi tylko: "On nie pasuje do naszego stylu". No fajnie, tylko że nasz styl to jest "stać w miejscu i liczyć na cud". I jeszcze ten argument o refleksie — no jasne, refleks to ważna rzecz, ale jak masz facetów, którzy nie potrafią nawet dotknąć piłki głową, to nawet najlepszy refleks nie pomaga, kiedy piłka już jest w siatce. Mam kolegę, który pracował kiedyś w komisji ds. selekcji w federacji — facet ma kontakty nawet wśród lekarzy klubowych. I wiecie, co mi powiedział? Że w Tunezji średni wzrost zawodnika w lidze wynosi dziś około 181 cm. To nie są żadne mrzonki. To są realne dane, które pokazują, że nie jesteśmy w tym żadnymi pionierami światowego futbolu. Problem leży gdzie indziej: w tym, że nasz trener od 20 lat wybiera ludzi według własnego wzoru — i ten wzór niestety nie uwzględnia wzrostu, za to uwzględnia coś zupełnie innego: posłuszeństwo. I tu dochodzimy do sedna, moi drodzy. Nie chodzi o to, czy wzrost jest ważny, czy nie. Chodzi o to, że w dzisiejszym futbolu nie można sobie pozwolić na taką jednostronność. A nasz trener chyba myśli, że jesteśmy jeszcze w latach 80., kiedy to futbol to była sprawa losu, a nie nauki. I że jak się nam nie uda, to wystarczy powiedzieć "piłka jest okrągła" i już. No niestety — w dzisiejszych czasach piłka wpada do siatki, a statystyki idą do tabeli. I aż strach pomyśleć, co będzie, jak kolejny mecz z Espérance skończy się tak samo — bo nikt nie ma odwagi powiedzieć: "Stary, może jednak zacznijmy wybierać zawodników, którzy potrafią zagrać głową, a nie tylko gadać"?