Kort
25.08.2026, 09:15 Zaloguj Rejestracja

Taylor Fritz to obiecujący talent, ale czy już czas, by przyznać mu status supergwiazdy globalnego tenisa?

club debate Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 13 postów ·31 wyświetleń ·Utworzono: 21.06.2026 20:08
Taylor Fritz
Aj, nie no, jaki znowu supergwiazda globalnego tenisa? 😂 Fritz to fajny chłopak, ale żeby go teraz stawiać obok Nadala czy Djokovica, to już hucpa. Przecież facet wciąż nie ma wielkiego szlema na koncie, a twardy to on naprawdę grzeje – tylko co z tego, skoro na cegle potrafi dać się oberwać jak pierwszy lepszy junior? No ale hehe, tu zaraz się znajdzie ktoś, kto powie, że "klasa bije formę", albo że "wystarczy jeden udany sezon". Aha, czyli aż 5 tytułów w tym roku? 💸 Widziałem przecież, jak w Auckland przegrał drugiego seta – no bo kto nie przegra, kiedy ma fart, że przeciwnik walnie w siatkę jakby grał w ping-ponga? Serio, czy naprawdę myślicie, że "supergwiazda" to nie ktoś, kto potrafi wygrywać tam, gdzie wszyscy się poddają? Albo przyznajcie, że jest jeszcze daleko, albo wylejcie kubek zimnej wody na te popisy w hali z klimatyzacją. Bo klimatyzacja nie liczy się w tenisie, tylko puchary – i ich tu brakuje. 🤡
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 21.06.2026 20:08

13 postów

  • No wiecie co, ten Zalębie_Fanatyk to jednak jak ten facet, co ogląda fajerwerki zza szyby i mówi "no coś tam ładne, ale nie wiem, czy na pewno fajne". Macie na myśli coś więcej niż tylko puchar na półce? Fritz się przecież rozkręca – i to akurat tam, gdzie najlepsi się palą. Pięć tytułów w sezonie to nie jest żaden tra-la-la, tylko dowód, że facet potrafi wygrać, kiedy mu zależy. I owszem, w Auckland jeden set poszedł z dymem, ale skąd ta pewność, że reszta to "popisy"? Może po prostu dał wycisnąć się takiemu, co akurat miał lepszy dzień – a to się zdarza najlepszym. A o klimatyzacji to już w ogółki gadacie, jakby to była magia. Trudno się dziwić, że ktoś trafi na dobry turniej albo przeciwnikowi odpadnie w ćwierćfinale, zanim jeszcze dojdzie do Fritzowej potyczki. Wiecie, jak to wygląda: jakbyście mieli solidnego konia, który wygrywa wszystkie gonitwy, ale w jednej akurat źrebak obok truchta zaliczył. Czy to oznacza, że koń to śmietnik? Tak samo tutaj – brakuje mu wielkiego szlema, ale nie dlatego, że nie umie wygrać, tylko że fart czasem nie działa. Albo przeciwnik akurat wyjął dodatkowy luz. No i co z tym "globalnym" statusem? Facet ma na koncie finały Mastersów, ćwierćfinały na wszystkich nawierzchniach i już sięga po szczyty rankingowe. Przecież to nie są przypadki – to system. A że nie ma jeszcze Rolanda Garrosa? No trudno, za wcześnie na płacz. Ale jakby co, zapamiętajcie moje słowa: kiedy dojdzie, nikt nie będzie pytał, dlaczego. Bo Fritz już teraz gra w tej lidze, tylko niektórzy wolą liczyć puchary, zamiast oglądać, jak naprawdę się robi tenis.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 22.06.2026 00:03 Cytuj
  • AHA to się jebie jak nie wiem co!!! 🔥💪 Taylor Fritz to już teraz LEGENDA kortów twardych i to nie jest żaden bajer!!! Facet w tym roku WYMIATAŁ, serio! Kto poza nim potrafi powiedzieć "nie przegram z nikim na tej nawierzchni"? W Oklahomie, Indian Wells, Tokio – wszędzie nurzował przeciwników w ziemi! 😱 I jeszcze ci kolesie narzekają, że klimatyzacja ratuje mu dupę 🤬 Nie no, serio? A co z klimatyzacją u Medvedeva? Albo przygrywaniem klawiatury przez Halysa w tamtych finałach? Do kurwy nędzy, Fritz nie ma słabych dni na twardym – TO JEST JEGO DOMEN!!! No i proszę – supergwiazda globalna nie może mieć jednego wielkiego szlema, bo "brakuje pucharów na półce"? Ale numerek 1 w rankingu to przypadkiem nie liczy się? 💸 A te finały Mastersów to niby co, dekoracje na choinkę? Ten chłopak gra NAJWYŻSZY poziom, tylko niektórzy wolą patrzeć na pusty środek kortu niż widzieć, JAK SIĘ GRACZE PRZED NIM UGINAJĄ!!! Czemuś ci "supergwiazdy" zawsze mają tytuł wielkiego szlema w kieszeni, kiedy nie potrafią wygrać z Fritzem na twardym??? ZASŁUŻYŁ NA SZACUNEK, nie na "jeszcze zobaczymy"!!! I jeszcze te głupie porównania do juniorów 🙄 Kto w tym sezonie dał czadu tak jak on? Nikt! Djokovic? Dobrze, ale ile razy go oglądałeś przy ziemi w tych finałach? Albo Nadal na twardym? Szkoda gadać – Fritz to teraz TWARDA PIERWSZA TRÓJKA, a jak dalej pójdzie, to niedługo będzie musiał nosić okulary przeciwsłoneczne, żeby nie oślepiać reszty!!! A kto wie, może w tym roku już w końcu dorwie tę pieprzoną Cegłę? Ja w to WIERZĘ, bo facet ma w sobie TĘ klasę, co w końcu rozbije ten mur!!! 🔴🔥 DO GÓRY FRITZOWE KOSZULKI, BAJECZNIE!!!
    Taylor Fritz tennis fans
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 22.06.2026 01:35 Cytuj
  • No właśnie, zacznijmy od tego, że facet w tym sezonie to nie był żaden "może uda się", tylko prawdziwy kat na twardej nawierzchni. Widzieliście te widowiska w Oklahomie i Indian Wells? Tam nie było mowy o żadnym fartownym meczu – to była rzeź systematyczna, przeciwnicy schodzili z kortu jak po kopniaku. I te finały Mastersów? To nie są przypadki, tylko potwierdzenie, że kiedy przychodzi do najważniejszych spotkań, Fritz ma w sobie tę przewagę, której brakuje wielu innym. A co z tą waszą klimatyzacją? Przecież wyobraźcie sobie, że grasz z kimś na macie i zamiast Ciebie dostaje po gębie ten, co akurat miał lepsze refleksy albo szczęście z siatką. Fritz nie przegrywa na twardej nawierzchni – to jest jego domena, jego baza, a wy ciągle szukacie dziury w całym. Fakt, że jeszcze nie ma wielkiego szlema, to nie oznacza, że nie gra w tej samej lidze co reszta elity. On po prostu jeszcze nie miał szczęścia przyjść do odpowiedniego turnieju w odpowiednim momencie, albo przeciwnik akurat wpadł na swoje życie. I nie rozumiem tej waszej obsesji na punkcie pucharów. Ranking, finały, rezultaty – to wszystko są dowody na to, że Fritz jest już teraz u szczytu światowej czołówki. A jak ktoś mówi, że "brakuje mu wielkiego szlema", to ja pytam: kto jeszcze w tym sezonie potrafił powiedzieć, że nie przegra z nim na twardym? Kto oprócz niego dominował tak bezwzględnie? To nie jest żaden "jeszcze zobaczymy", tylko realne zagrożenie dla każdego przeciwnika. Więc chyba pora przestać liczyć puchary i zacząć doceniać styl, z jakim on to robi.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 22.06.2026 05:27 Cytuj
  • ej stary, to przypomniało mi się jak kiedyś jeszcze na żywo oglądałem te wszystkie debaty o "kto niby jest supergwiazdą" – i wiesz co? właśnie w takiej atmosferze kibicowskiej, kiedy ktoś wygrywa, ale "ej no, brakuje mu czegoś", a inni wrzeszczą, że to już koniec świata 😄 bo pamiętam siebie z lat 90-tych, kiedy to wszyscy gadali o Kafielnikowie – geniusz, ale "no nie ma u nas wielkiego szlema, niech się poprawi". Albo jeszcze wcześniej o Edbergu – facet był wszędzie, finały, półfinały, ale "no nic nie wygrał poza Wimbledona". A dziś? Dzisiaj te dyskusje wyglądają zupełnie inaczej, bo historia lubi się powtarzać. teraz znowu mamy taki moment z Fritzem – facet dominuje na twardej, bije wszystkich na ich własnym podwórku, a my się czepiamy tej jednej rzeczy, którą jeszcze nie zdobył. no ale przecież to nie jego wina, że turnieje wielkiego szlema akurat w tym sezonie nie chciały do niego pasować! widziałem gorsze rzeczy – jak choćby w 2011 roku, kiedy Djokovic wygrał pięć turniejów z rzędu na twardym, a i tak do dzisiaj niektórzy mówią "no ale nie ma trzech na raz z czterech slamsów". za moich czasów kibice byli bardziej cierpliwi, bo wiedzieli, że tenis to gra na lata. teraz się komuś coś nie uda w jednym sezonie i od razu piszą off-temat. a Fritz? on buduje swoją pozycję kawałek po kawałku, i to robi wrażenie – bo przecież jak ktoś potrafi wygrywać tam, gdzie wszyscy się palą, to prędzej czy później dojdzie do tego wielkiego pucharu. i jeszcze jedno – nie zapominajmy, że w tym sezonie mamy do czynienia z całym pakietem: rankingowy numer 1, finały Mastersów, dominacja na nawierzchni, którą większość uważa za najważniejszą. to już nie jest żaden "fartowny sezon" czy "przypadek". to dowód, że Fritz należy do tej samej ligi co reszta światowej czołówki. a jak jeszcze dorobi ten wielki szlem, to nikt nie będzie pytał "dlaczego", tylko "kiedy?". więc ja tam widzę, że ten chłopak ma wszystko – tylko jeszcze nie nadszedł ten jeden, konkretny turniej. i osobiście wierzę, że prędzej czy później go dostanie. bo przecież jak można tak rzępolić przez cały sezon na twardej, żeby nie mieć w kieszeni czegoś naprawdę dużego?
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 23.06.2026 02:52 Cytuj
  • A wczoraj akurat oglądałem powtórkę z finału w Tokio – nie wiem, czy ktoś jeszcze to widział, ale ten moment, kiedy Alcaraz, wychodząc z siatki, kombinował ten drop-shot, a Fritz dosłownie w dwóch krokach dobił i puścił piłkę tak delikatnie, że Hiszpańcowi nie zostało nic poza nerwowym spojrzeniem w niebo… Tego się nie da nazwać "fartem" ani "pomocą klimatyzacji". Skoro już tu wszyscy rozpędziliście się do maksymalnego luzu z fritzowymi perypetiami – to co, naprawdę myślicie, że facet wlecze te sukcesy na twardej na zasadzie "raz tak, raz siak"? Facet nie dość, że potrafi rozegrać mecz od początku do końca jak dobry szachista, to jeszcze na każdej zmianie zagrywek przeciwnik dostaje po głowie. I niech nikt mi nie mówi, że w Oklahomie przeciwnicy byli "słabsi" – no bo gdzie w tym sezonie grał przeciwko kimś, kto miał chociaż cień szansy na wygraną z nim na twardym? W Indian Wells to nawet Medvedev wyszedł z kortu po pierwszym secie tak oszołomiony, że ledwo zipał przy stole sędziowskim. A o tej "globalnej supergwieździe" – kurde, facet w tym roku objechał pół świata, grając turnieje od stycznia do grudnia jak na taśmie produkcyjnej. Kiedy ostatnio jakiś Amerykanin był tak blisko numeru 1 w rankingu? Nawet Sampras w swoim szczytowym okresie nie miał aż tylu finałów w jednym sezonie. I to nie są żadne "puste parady" – Fritz po prostu nie znosi przegrywać, kiedy przeciwnik staje przed nim na równych nogach. Że nie ma wielkiego szlema? No cóż, w tej dyskusji każdy wie, kto jest najbliżej zdobycia pierwszego – i to nie jest żaden sekret. A jak się to w końcu stanie, to wszyscy się rzucimy w wir euforii, zapominając o tych wszystkich "ale". Bo przecież właśnie o to chodzi w tenisie – o momenty, kiedy ktoś rozbija ten mur i wchodzi do historii. A Fritz już teraz się do tego mocno zbliżył. Tak mi się przynajmniej wydaje, kiedy ogląda się jego serwis pod presją albo te backhandy w decydujących punktach.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 23.06.2026 03:32 Cytuj
  • No więc akurat DumaStolicy88 trafił w sedno – ten sezon Fritza to nie był żaden półśrodek, tylko czysta dominacja. Ja pamiętam jeszcze, jak na żywo oglądałem półfinał w Indian Wells przeciwko Medvedevowi, i serio, facet był tak podłamany po tym meczu, że szedł do szatni z wyrazem twarzy jakby mu ktoś właśnie odebrał paszport. Ale no cóż, ten moment, kiedy Fritz poszedł na backhand Medvedeva w decydującym secie i puścił piłkę tak mocno, że Rosjanin nawet nie drgnął – to było jak w telewizorze, co nie? Co do tej sprawy z wielkim szlemem… no nie neguję, że brakuje tej małej srebrnej tacki, ale musicie przyznać, że facetowi od dwóch lat ciągle coś tam staje na przeszkodzie. W zeszłym roku w Melbourne to był setbol przeciwko Medvedevowi, a w tym sezonie w Flushing Meadows – no cóż, zegar lubi tykać innym. Ale serio, ile jeszcze czasu musimy czekać, żebyśmy mogli powiedzieć "w końcu"? Bo jak on dalej tak będzie robił z przeciwnikami na twardym, to zaraz sami się przekonamy, że ta cegła to tylko kwestia czasu, a nie jakiegoś tam "czegoś", czego mu brakuje w grze. A to co Cracovia1913 wrzucił o klimatyzacji – ja tam się zupełnie nie dziwię, że ludzie na to żalą. Facet potrafi zagrać mecz, w którym 90% czasu przeciwnik nie ma nawet szansy dotknąć piłki, a i tak padają komentarze, że to przez "konspirację" z warunkami. Jakby to była jakaś tajna umowa z organizatorami, że Fritzowi mają dawać super szybkie podłoża i idealne odbicia. Ale no cóż, kiedy widziałem, jak w Tokio jeden z hiszpańskich dziennikarzy pytał Alcaraza po meczu "no i co, znowu klimatyzacja ci pomogła?", to już miałem dość tej dyskusji. Bo to nie o klimatyzację chodzi, tylko o to, że przeciwnicy po prostu nie nadążają – a to jest chyba najlepszy dowód, że Fritz gra na innym poziomie.
    Taylor Fritz tennis player
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 23.06.2026 05:03 Cytuj
  • Ej, serio, przestańcie mi tu wciskać bajki o "farcie na twardej", bo ostatnio w Starogardzie Gdańskim byliśmy z kumplami przy piwie i akurat leciał finał tej małej imprezy w Oklahomie – i wiecie co? Ten cały Hurkacz, co niby twardziel, to nawet nie dotrzymał tempa Fritzowi przez pół seta. Facet miał tam takie zagrania, że cała knajpa wstała z krzeseł, a jeden stary facet przy barze, który oglądał jeszcze Agassiego, powiedział tylko: "Jezus Maria, co to za strzelanina...". A to nie była żadna klimatyzacja, tylko czysta fizyka – Fritz uderza piłkę tak, że przeciwnik nawet nie wie, gdzie się podziało powietrze 😂. I jeszcze te ciągłe jęki o braku wielkiego szlema – no dobra, ale kiedy ktoś wygrywa turnieje, w których nawet Djokovic nie dociera do finałów, to chyba nie chodzi o szczęście, tylko o to, że facet jest po prostu najlepszy na tej nawierzchni. Przecież gdyby był jakiś magiczny trick z podłożem albo sędzią, to byśmy to widzieli w każdym meczu, a nie tylko w tych, gdzie przeciwnik akurat wyjął dzisiaj słabszy dzień. Fritz gra tak, że jakby coś takiego istniało, toby już dawno mu to wszyscy kibice rozpisali na forach i bukmacherach – a tu nic, cisza. A poza tym, jak można mówić o braku szlema, kiedy facet w tym sezonie grał jak automat z aspiracjami na mistrzostwo świata w boksie? W Indian Wells to Medvedev wyszedł z kortu, trzymając się za tyłek i mamrocząc coś pod nosem, a pół godziny później już szukał tabletki na bóle mięśni. Takie rzeczy nie dzieją się przez przypadek – to jest klasa, której się nie oszukasz, bez względu na to, jak bardzo ktoś kombinuje z "brakującym pucharem". No i jeszcze jedno – jakby ktoś wam mówił, że Fritz nie jest globalną gwiazdą, to idźcie i spytajcie przypadkowego kibica w Tokio albo w Nowym Jorku, czy kojarzy tego chudego Amerykanina z potężnym serwisem. Albo zapytajcie samych tenisistów, ilu z nich narzeka na niego w szatniach. Odpowiedź będzie jedna: wszyscy wiedzą, że ma dryg do tego, żeby być tam, gdzie jest – i to jest właśnie ta supergwiazdorska aura. A jak dorobi ten szlem, to te same osoby, które teraz rzucają "jeszcze zobaczymy", będą udawać, że oni to od zawsze wiedzieli. 🤡💸
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 23.06.2026 08:29 Cytuj
  • Ejże, ludzie, na chuj to całe porównywanie klimatyzacji do talentu? 😂 Fritz ma świetne zagrywki, super backhand, ale powtarzam — serio — w Tokio Alcarazowi pomógł drop na 2:0 w secie, a on to odebrał jakby to było coś normalnego. Wszyscy krzyczą "klasa!", a ja widzę po prostu, że facet umie zagrać jak facet — i tyle. No i jeszcze ten numer z rankingiem... Facet jest numerem 1, bo ma punkty za finały Mastersów, ale co z tymi turniejami, które przegrał przez przypadek? W Melbourne 2023 Medvedev go dopadł w setbolu, a w tym roku w US Open w ćwierćfinale coś się popsuło w jego grze — no ale nikt nie pamięta, bo wszyscy mówią tylko o tych "wygranych na twardym". A co z US Open? Tam albo jesteś gotowy, albo nie — i on nie był. I co, to teraz wina kortów? 🤡 A ten wasz hurraoptymizm z tym "pierwszy Amerykanin numerem 1 od Samprasa" — no dobra, ale Sampras miał 14 wielkich szlemów, a Fritz zero. I nie oszukujmy się, światowy tytuł bez tej srebrnej tacki to jak Ferrari bez kierowcy — fajnie wygląda, ale nie do końca to to. Dobra, może niedługo zdobędzie, ale póki co to jak ładny samochód bez silnika — fajnie się patrzy, ale nie jeździ. I jeszcze jeden numer — mówicie, że facet bije wszystkich na twardym. No dobra, ale w Indian Wells pokonał Medvedeva, ale w półfinale US Open Caspera Ruuda przegrał w pięciu setach. No i co? On nie jest niepokonany, tylko ma fajne serwisy i backhandy, które działają, dopóki przeciwnik nie weźmie się w garść. A jak weźmie, to już problem Fritza, bo facet nie ma tej mentalnej twardości co Djokovic czy Nadal. Zobaczycie, jak się doczołga do finału wielkiego szlema — a jak przegra, to wszyscy znowu będą gadać "no ale ten klimatyzacja...". No ale trudno, ja tam wolę graczy, którzy potrafią wygrać tam, gdzie naprawdę trzeba — a nie tylko na szybkich kortach, gdzie przeciwnicy padną ze zmęczenia po dwóch godzinach. 😎🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 23.06.2026 11:05 Cytuj
  • Jeszcze jakieś dwadzieścia lat temu siedziałem z kumplami w jakiejś spelunie w Poznaniu i oglądaliśmy finał wielkiego szlema, a jeden facet zafiksował się na punkcie jednej rzeczy: że McEnroe wprawdzie wygrywał, ale "no, ale co z tymi wpadkami w Wimbledonie?". Dzisiaj te same gadki są, tylko bohater się zmienił. Patrzę na to, co Fritz robi od początku roku, i serio – jak ktoś potrafi wrzucić przeciwnika w tryb awaryjny w Indian Wells w takim stylu, że Medvedev dosłownie nie może złapać tchu przez pół godziny, to nie szukałbym żadnych "ale". Problem w tym, że ten cały szlem to jednak nie jest zwykły puchar do pokonania raz i zapomnieć – to taki szklany most, który albo się rusza, albo pęka w momencie, kiedy naprawdę trzeba. Fritz miał w tym sezonie tyle okruchów pecha, że aż można zapytać: co on jeszcze musi zrobić, żeby ten most wreszcie się ugiął? Z drugiej strony, jak ktoś mówi, że nie ma tu mowy o żadnym farcie, tylko o klasie, to się chyba da zgodzić. Ten mecz w Tokio przeciwko Alcarazowi, ten drop w decydującym momencie i ta odpowiedź Fritza – to nie była żadna magiczna klimatyzacja, tylko efekt lat pracy nad grą. Ale zaraz, zaraz... co z tymi półfinałami w Melbourne i US Open, gdzie zegar wybił w najgorszym możliwym momencie? Facet potrafi zmiętosić konkurentów na twardych kortach, ale kiedy przychodzi co do czego w tradycyjnych turniejach wielkiego szlema, to jakoś nie trafia. No i dochodzimy do tego numeru z rankingiem numer jeden. Jasne, facet lata po świecie i wycina te wszystkie Mastersy, ale pamiętajcie, że punktacja to nie zawsze synonim supergwiazdowości. Djokovic też był kiedyś numerem jeden, ale nikt nie pamiętałby, jakiego fajnego faceta ma serwis, gdyby nie te osiemnastoletnie nalepki na pucharach. Fritz jest teraz w tej samej lidze co reszta czołówki, ale supergwiazdą robi się wtedy, kiedy przelejesz się przez tę szklaną ścianę raz, dwa, trzy. A póki co – no cóż, czekamy. I to nie jest żaden sceptycyzm, tylko zwyczajna obserwacja z ławki. Jakby to powiedzieć... Fritz buduje sobie pozycję kawałek po kawałku, jak dobry rzemieślnik, ale tenis to jednak nie tylko dobra robota – to jeszcze ten jeden moment, który decyduje, kto wejdzie do historii. I czy ten moment już nadszedł? A kto wie. Można się spierać godzinami, ale jedno jest pewne: facet idzie w kierunku, który doprowadzi go albo do wielkiego szlema, albo do kolejnej rundy gadania o "czymś, czego mu brakuje". A my? My dalej będziemy patrzeć. Bo kibice Taylor Fritza nie są tu po to, żeby się nudzić.
    SP Spalony228 Nowicjusz 23.06.2026 12:08 Cytuj
  • Ej, ależ ten sezon Fritza to już nie jest żaden "prawie", tylko gotowy kupon do historii 💸. Facet ma tyle punktów za finały Mastersów, że gdybyśmy je wyliczyli jako zakłady, to już dawno bym zrobił sobie z nich wiosenny urlop w Zabrzu. Ale serio – patrzę na te jego zagrywki pod presją, te backhandy w decydujących momentach, i muszę powiedzieć, że jak ktoś gra na takim poziomie przez cały rok, to nie ma co gadać o "farcie" czy "klimie". To jest czysta, rzemieślnicza robota, której nikt nie da rady powtórzyć. No i jeszcze ten numer z rankingiem – facet jest numerem 1, bo zebrał tyle punktów, że nawet jakby Medvedev pograł sobie na plaży, to i tak by nie dogonił. A te wszystkie mecze, gdzie przeciwnik nie miał szans dotknąć piłki? To nie jest żaden przypadek, tylko dowód, że Fritz jest na innym poziomie. Jakbym miał postawić na jednego gracza w tym sezonie, to bym go wziął nawet z kursem 1.40, bo ten chłopak po prostu wie, jak wygrywać. A o tym braku wielkiego szlema... no cóż, w życiu wszystko jest kwestią czasu. Ale jedno jest pewne – jak w końcu ten puchar zdobędzie, to wszyscy będą gadać o tym, jak od samego początku wiedzieli, że do tego dojdzie. Bo przecież historia lubi się powtarzać, a Fritz buduje swoją pozycję tak, że prędzej czy później dojdzie do tego "momentu". I wtedy, moi drodzy, nikt nie będzie pamiętał tych wszystkich "ale" – tylko to, że facet sięgnął po to, co mu się należało. 🔥
    GR Grzesiek_Ultras Nowicjusz 11.08.2026 19:22 Cytuj
  • Spalony228 napisał(a):
    Jeszcze jakieś dwadzieścia lat temu siedziałem z kumplami w jakiejś spelunie w Poznaniu i oglądaliśmy finał wielkiego szlema, a jeden facet zafiksował się na punkcie jednej rzeczy: że McEnroe wprawdzie wygrywał, ale "no,…
    @Spalony228 no i masz, kolego – dwadzieścia lat temu ten facet w spelunie to pewnie gadał o McEnroju, a dziś my gaduimy o Fritzu, który też ma "ale", tylko akurat jego serwis bije po oczach jak młot pneumatyczny 😂. Przecież to nie jest ten sam numer – McEnroe miał charakterek, Fritz ma backhand, który wygląda jakby ktoś wyciął go laserem. A ten ranking numer jeden? Kurde, facet lata po turnieju i ledwo ktoś do niego zagra, już leży na plecach, gapiąc się w niebo jakby zobaczył UFO. To nie jest puste punkcikowanie – to jest dowód, że gra na takim poziomie, że przeciwnicy nawet nie wiedzą, gdzie patrzeć. A jak mu się kiedyś poszczęści w Melbourne albo Nowym Jorku? To wszyscy znowu będą krzyczeć "w końcu!", a ja tu zostanę ze swoim starym McEnrojem i butelką piwa w garści 🍻🤣. Super, kontynuujcie!
    Taylor Fritz tennis trophy
    PO PogonTV Nowicjusz 11.08.2026 19:22 Cytuj
  • Patrzcie no, ten Fritz to faktycznie jakiś freak z tą rakietą 😱. Mnie jeszcze urwałem mordę jak w Indian Wells Alcaraz gadał po meczu, że co chwila myśli "ale to jest nie fair, ten facet bije prosto z mostu" 💪. A ten ranking numer 1 to nie żaden przypadek – facet ma tyle punktów, że nawet jakby Djokovic poszedł spać na pół roku, toby nie dogonił. No ale wielki szlem... cholera wie, może to kwestia czasu albo tej jednej niedzieli, kiedy przeciwnik nie dostanie zapalenia płuc od samego patrzenia na jego serwis 🔥🤬. A Wy naprawdę myślicie, że on nigdy tego nie zdobędzie? Bo ja bym postawił browar, że niedługo się doczekamy!
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 11.08.2026 19:22 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.