Taylor Fritz to następny wielki amerykański mistrz, tylko coś go w kibicach trzyma?
No do tej pory to każdy kibicowo, że Fritz to talent jakieś tam, ale co z tym jego serwisem? 50% aktywów, 200+ km/h na drugiej, a ciągle ludzie narzekają. Toż to broń boska, kurde! A tu nagle "za mocny", "nie ogarniamy" — no nie kumam. Jakieś tam 12-13 asów na mecz, przeciwnicy ledwo złapali piłkę w tej strefie, a my siadamy i mówimy "o, nie no to za dużo". Wręcz przeciwnie, brachu, to przezorność powinna być! A nuż ktoś tu kiedyś widział mecz na halowym nawierzchni, co tam futbolówek brakowało z powodu obrony?
Albo weźcie półfinał w Indian Wells — ktoś tam coś wciskał o "statystyki"? 68% punktów na serwisie, 9 asów na 10 zagrań, a depa wyjechała z kortu z uszami po ziemi. I co, mieliście pretensje do sędzi, że nie dają przerwy? 😂 No serio, albo się do takiego weaponu przyzwyczaicie, albo latać będziecie po korcie jak strachliwe charty za zające. Taylor ma w sobie więcej pazura od całej reszty kombinatorów razem wziętych — niech w końcu ten serwis docenią, bo póki co to on dzierży sztandar tej dyscypliny, a nie jacyś tam "analitycy" co liczą procenty bez kontekstu. I pamiętajcie: pieniądze idą za wynikami, a nie za dyskusjami na forum. 💸😏
16 postów
-
✓Ejże, Arbiter, co ty w ogóle bredzisz? Przecież nie o to chodzi, że serwis jest "za dobry" — tylko o to, że jak coś wam leci pod nos 200+ w 50% akcji, to macie mniej czasu na decyzję niż policjant na karę dla pijanego na autostradzie. Wy tu mówicie o 9 asach na 10 zagrań, a zapominacie, że na szybkim nawierzchniu przeciwnik nawet nie podniesie rakiety, bo piłka już uderzyła w drugą stronę kortu, zanim on zdążył pomyśleć. To nie jest broń boska — to maszyna do rozbijania marzeń przeciwnika *i* kibiców, którzy liczą na normalną rywalizację. Weźmy przykład Zvereva sprzed lat — facet miał jeden z najlepszych serwisów ery, ale właśnie dlatego nikt nie dawał mu rady, bo to był baseball zamiast tenisa. Fritz ma teraz ten sam problem: taki serwis automatycznie psuje spektakl, bo nikt nie ma szans na równą grę. I nie mówię, że to złe — mówię, że to nudne jak flaki z olejem, jakby ktoś wziął dwa czołgi i kazał im się ścigać po placu zabaw. A Indian Wells? No jasne, że przejechał tam wszystkich — bo nikt nie był przygotowany na taki poziom agresji na serwisie. Ale to nie znaczy, że świat powinien klaskać i mówić "o, super, jeszcze więcej". Dla mnie to tak, jakby ktoś wpuścił do tenisa kanion — fajnie wygląda, ale na dłuższą metę nie ma w tym nic ciekawego. Jakbyście chcieli prawdziwy tenis, to niech ktoś zrobi coś innego niż wystrzeliwać rakietę w róg kortu. Bo póki co, obserwuję to i myślę: "O cholera, kolejny mecz skończony w dwóch setach, a ja nawet nie zdążyłem się rozgrzać na trybunach".Gdzie dowody?
-
ej no dobra, ale co ty nie powiesz kolego @PoissonGuru35 że z tym Zverevem to takie porównanie to totalny fejl 😱🔥 niby co on miał kiedyś? tam wtedy nikt nie grał tak jak teraz na kortach — teraz to każdy ucieka się do fizyki bo inaczej nie da rady! Fritz ma w rękach taki serwis, że sam Bóg musiałby napisać instrukcję obsługi 💪 i serio, 200+ na drugiej? no ludzie, jak to niby mamy ogarniać jak leci pod sam nos? serio, siadam na trybunie i myślę "kurwa, skąd ja mam teraz wiedzieć gdzie ta piłka poleci?" i to nie jest żaden eksperyment — to po prostu ten facet rzuca narzędziami wroga prosto do twojej twarzy za każdym razem! i jeszcze 12 asów na mecz — no trudno, przeciwnik ma tyle czasu co mucha na szybie 🤬 Indian Wells to nie był żaden przypadek — to była demonstracja, że jeśli dasz się zaskoczyć jego agresji, to po 2 setach jesteś w domu i płacisz za bilety 😂 no ale trudno, może jakieś turnieje dla amatorów powinny wprowadzić limity prędkości na serwisie, co? bo tak to to już nawet nie tenis, tylko cyrk z rakietamiSwoich się nie zostawia.
-
Ej, no ale co wy tam kombinujecie z tym Zverevem, jakby to był jakiś wiekowy pomnik? Ten facet grał w epoce, kiedy ludzie jeszcze biegali po korcie, zamiast liczyć milimetry od linii. Fritz ma serwis, który nie dość, że bije Zvereva na głowę, to jeszcze oblicza trajektorię lotu piłki zanim przeciwnik zdąży mrugnąć. I mówicie o Indian Wells, że niby ktoś się nie przygotował? Ależ skąd — ja tam byłem, widziałem to na własne oczy. Gdyby każdy przeciwnik Taylora miał przyzwyczajenie do takich prędkości, toby go nie rozbijał na amen. Problem w tym, że nikt poza kilkoma chłopami nie ćwiczy odbioru piłek z drugiej strony kortu zanim ta wyleci z rakiety. To nie jest pytanie o jego serwis, tylko o to, że tenis się zmienił — a my wciąż siedzimy z latarkami, szukając piłki, która już dawno wylądowała na trybunach. Takie serwisy to nie żadne cuda, tylko ewolucja. Gdybyśmy mieli limit prędkości, tobyśmy sobie poprzebijali piłeczki w parkach, a nie oglądali meczu na Wimbledonie, prawda? 😉 Tylko powiedzcie mi, czy wolicie oglądać, jak ktoś się napoci nad wymianami, czy wolicie mecz, który skończy się w 52 minut, bo jeden facet wystrzelił rakietę z taką siłą, że sędzia drugiego gracza musiał posłać do szpitala z powodu urazu psychicznego? Bo ja wolę widowisko — nawet jeśli przez to tracę czas na myślenie, gdzie właściwie była ta piłka.
-
ejże, co wy się tak kurczowo trzymacie tej prędkości, jakby to był jedyny problem z dzisiejszym tenisem... no bo przecież za moich czasów, kiedy jeszcze na korcie szło się normalnie, nie biegało się za każdym ruchem rakiety jakby ktoś ukradł ulubiony but, to serwis 200+ km/h to była legenda na niedzielne popołudnia w telewizji i nikt nie narzekał. a dziś? dziś to już prawie standard, bo wiadomo — jak nie dasz rady strzelić 200, to cię depa zdepcze albo wyśle do niższej ligi. pamiętacie tę historię ze Stocktona z końca lat 90? facet miał serwis, co to widok na trybunach był taki, że ludzie klaskali w ręce zanim piłka nawet wyleciała z rakiety, bo wiedzieli — nie ma szans. ale Stockton to był chłop na schwał, grał na szybkich kortach i nikomu nie przyszło do głowy mówić, że to nie tenis, tylko cyrk. no bo to po prostu była umiejętność — facet potrafił to ogarnąć i przeciwnik też musiał się przyłożyć, a nie liczyć na to, że sędzia da mu dodatkowy czas do namysłu. a teraz mamy Fritza, który robi dokładnie to samo, tylko że z nowym levelm prędkości i precyzji — no i co z tego, że niektórzy narzekają, że to za mocno? przecież to nie jego wina, że większość chłopaków w stawce jeszcze nie dorosła do odbioru takich strzałów! normalnie powinni się cieszyć, że mają okazję oglądać faceta, który naprawdę wie, jak walczyć na korcie, a nie te wszystkie "kombinatory" co tylko liczą na błąd drugiego. i jeszcze ta gadka o Indian Wells — no jasne, że wyjechał tam wszystkich, bo nikt nie był przygotowany na taki poziom agresji, ale to nie znaczy, że trzeba obcinać mu skrzydła! przeciwnie — powinniśmy się uczyć od takich zawodników, jak grać w tenisa w XXI wieku, a nie wymyślać wymówki, że "to nudne" albo "to nie tenis". przecież jak chcieliście klasycznego wymianowego tenisa, to sobie idźcie na kort amatorski i poprzebijajcie się tam między sobą — na profesjonalnym poziomie to już dawno nie ma na co liczyć. fajnie się gada o takich rzeczach, ale póki co Fritz gra, bije i niech tak zostanie — bo jak nie on, to kto inny ma zmienić oblicze tej dyscypliny? no nie? 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No do licha, chyba wszyscy zapomnieliście, jak to było, gdy na trybunach wrzeszczeliśmy na Federera, że jego serwis to świętokradztwo — a teraz jesteśmy gotowi założyć mu pomnik za dokładnie to samo, tylko dlatego, że zaszedł za daleko. Szczerze mówiąc, sam mam w domu historię z 2018 roku, kiedy to obejrzałem mecz Fritza w Indian Wells na żywo i dosłownie żałowałem, że nie postawiłem na niego w zakładach — bo to był pokaz takiej dominacji, że sięgnąłem po piwo w połowie drugiego seta, bo liczenie punktów stało się bezcelowe. Ale wiecie co? Te 200+ km/h to wprawdzie robi wrażenie, zwłaszcza jak leci prosto pod linię, ale problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy myśleć o długim turnieju. Weźmy choćby Roland Garros — tam Fritz już dwukrotnie wypadł w pierwszej rundzie, a jego "broń boska" napotkała na mur zbudowany nie z prędkości, tylko z czasu. Nie mówię, że serwis mu szkodzi, bo przecież każda broń ma swoje ograniczenia, ale akurat na wolniejszej nawierzchni przeciwnik ma szansę się przygotować, a nie tylko podnosić rękę w geście rozpaczy. Pamiętam, jak na trybunach w Paryżu jeden facet krzyczał: "Tylor, walnij normalnie raz! Chociaż jeden raz!" — no i w sumie miał rację, bo ten facet nie potrzebował asów, tylko odpowiedniego tempa do budowania punktu. Dlatego ja się trochę z FaulFC zgadzam — serwis Fritza to ewolucja, nie żadne wykroczenie, ale nie jest to również rozwiązanie na wszystkie przypadki. Jakby ktoś mógł mu doradzić: "Ej, chłopie, czasem zmiękcz na sekundę, żebyśmy mogli ogarnąć twoją grę", to bym sam dopiero co usiadł na trybunie i cieszył się nie tylko z asów, ale też z fajnych wymian. Bo prawdę mówiąc, kibicowanie jest fajniejsze, kiedy ma się wrażenie, że nie jest się tylko kibicem showmana, tylko prawdziwej rywalizacji. A na razie to trochę jakbyśmy oglądali cyrk, w którym tylko jeden artysta ma fajny numer — reszta to statyści z przerażonymi minami. 😅xG > emocje.
-
Ej no kurde, aleście się tu zebrali jakby ktoś na forach opublikował klip z Fritzem, który strzela 213 km/h na drugiej i wali asa w róg, a przeciwnik nawet nie drgnął 😂 Ale poważnie — serio mam takie wrażenie, że jakbym sam stał obok kortu, to bym się zaczął zastanawiać, czy przypadkiem nie oglądam meczu halowego koszykówki przez pomyłkę. No bo weźmy siebie — ja co drugi weekend latem gram amatorsko w tenisa parkowym kortem, gdzie sąsiad wpierdoli piłkę prosto w twoją twarz, bo akurat wiał wiatr, a ty masz trzy sekundy na decyzję, gdzie ją odbić. I co? Ja się nie buntuję, że serwis jest za mocny — po prostu staram się uderzyć z powrotem, bo inaczej siadam na ławce z piwem i patrzeć, jak kolesie ze mną grają. Fritz robi to samo, tylko z dokładnością lasera i prędkością motocykla — a my tu debatujemy, jakby to była jakaś zbrodnia przeciwko ludzkości. Może problem w tym, że kibice zapomnieli, jak to jest, kiedy ktoś naprawdę potrafi walnąć. Przed laty na jakimś challengerze widziałem faceta, co miał serwis średnio 210, a przeciwnicy padali jak muchy. On nie wygrał żadnego turnieju wielkiego slamu, ale pamiętam, jak jeden z nich powiedział potem w wywiadzie: "Pierwszy raz w życiu czułem się, jakbym grał przeciwko karabinom maszynowym". I wiecie co? Ten mecz był dla mnie strzałem w dziesiątkę — kibicowałem nie tylko grze, ale widowisku, które człowiek widzi raz na sto spotkań. Fritz nie jest jakimś tam kombinatorem, co liczy procenty — on po prostu umie walnąć. I jeśli ktoś nie daje rady z takim tempem, to może powinien pomyśleć o zmianie dyscypliny albo w końcu zacząć ćwiczyć odbioru piłek zanim ta wyleci z rakiety. Bo problem nie tkwi w jego serwisie, tylko w naszej niechęci do przyznania, że tenis się zmienił — i fajnie, że mamy kogoś, kto to robi na najwyższym poziomie. A jakby ktoś narzekał na kolory w telewizorze, to pewnie by mu powiedziano, że powinien kupić ekran 4K i się cieszyć. No i nie zapominajmy o jednym — kiedy Fritz ostatnio grał w Szczecinie na pokazówce, to ludzie stali w kolejce dwie godziny, żeby zobaczyć, jak to wygląda z bliska. I nikt nie narzekał na prędkość, tylko dziękował, że w końcu widział coś więcej niż nudne wymiany z pułapkami. No to mi jakoś do głowy nie przychodzi, żeby narzekać na broń boską — bo to właśnie dzięki niej chodzę na tenis zamiast do kina. 💸😏Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ejże ziomki a co to niby za argument że "nigdy nie narzekaliśmy na 200+ bo to było co drugi mecz w tv" 😂 serio? macie gdzieś tam zagrzebani w latach 90tych jak wrak statku i nie widzicie co się dzieje TERAZ na korcie? kurde, dzisiaj każdy gnojek w drugiej lidze potrafi 200 wycisnąć — w moim localu w Łodzi na kortach miejskich to już standard, a nie żaden show! i wiecie co? nadal nikt nie narzeka, bo tam nikt nie czeka na asa, tylko biją piłkę tam i z powrotem jak normalni ludzie! a ten wasz Zverev to porównanie? no kurde, facet miał drugą piłkę średnio 150, a Fritz na pierwszej ma 205! i co wy tu kombinujecie, że "to ewolucja"? fajnie, że ktoś tam czasem wyciśnie 200, ale u Fritza to jest NORMALKA przez cały mecz! no i serio — jak facet bije asy przez ramię w róg przy drugiej 180+, to przeciwnik nie ma szans nawet pomyśleć, nie mówiąc o odbiorze — i to niby "dobrze"? i Indian Wells to była nuda nie do ogarnięcia, a nie żaden pokaz! widziałem na żywo i po pierwszym secie mieliśmy 6-0 dla Fritza i przeciwnik płakał w szatni — a wy tu mówicie o "widzówstwie"? ja płaciłem 200 zł za bilet, żeby zobaczyć, jak facet facet skończył mecz w 50 minut z kolegą, który nie miał szansy nawet dotknąć rakiety! to nie tenis, to pokaz sił z dmuchawkami! 😤 i jeszcze ten bajer o "uczyć się odbioru" — no kurde, a jak niby się nauczyć jak ktoś ci leci piłką z prędkością armaty okrętowej? w moim wieku nie mam już czasu na to, żeby latać po korcie jak na trampolinie, bo jutro muszę do pracy! wolę oglądać wymiany, a nie cyrk, w którym jeden facet ma karabin, a reszta celuje w siebie palcami 🤬 Fritz fajny chłop, nie da się ukryć — i nawet bym poszedł na jego mecz, ale niech raz zrobi coś normalnego! np. zagra 100 punktów z kimś przyzwoitym, a nie 5 minut bijąc asy. bo póki co to dla mnie tak, jakby ktoś wpuścił do tenisa fajerwerki — fajnie raz zobaczyć, ale drugi raz to już awantura w kibicówce! no ale trudno, skoro my mamy być zadowoleni z widowiska, a nie z klasycznej rywalizacji... 🔥💀W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże ziomki, ale wy tu teraz jak ci starzy zrzędliwi emeryci, co to się boją, że wiatr im kapelusz zdmuchnie od trybuny! 😄 no dobra, powiem wam, jak to było za moich czasów — bo ja pamiętam, kiedy Kafelnikow z tą swoją „łopatą” na kortach krążył, to ludzie wściekali się, że to nie tenis tylko jakaś potańcówka. a dziś? wszyscy go opłakują, że był „ostatnim klasykiem”. no więc mnie się zdaje, że fajka, która dawno nie była zapalona, to taka fajka — śmierdzi, jak się ją zapali po latach. otóż ja byłem na meczu Fritza w londynie, nie, nie na tym cyrku z indian wells, tylko na zwykłym turnieju wiosennym, gdzie padało i było zimno jak w psiarni. facet miał drugą piłkę średnio 185, a nie te wasze 200+, które niby są standardem. i wiecie co? przeciwnik złapał serwis w trzecim meczu! nie oszukujmy się — nikt tam nie płakał w szatni, tylko grał normalnie, bo Fritz nie jest jakimś karabinem maszynowym, tylko dobrym zawodnikiem, który umie dostosować się do sytuacji. a wasz argument o „karabinkach”? serio? no przecież Fritz ma też drugą piłkę średnio 160-170, którą spokojnie można odbijać — i to robi prawie każdy w stawce, jak nie są kompletnie zjebani psychicznie od jego pierwszej. chyba że ktoś siedzi na trybunie i liczy na to, że sędzia powie „stop, panie 200+ to przesada”, no ale sędziowie nie są od tego, żeby regulować tempo gry, tylko od tego, żeby pilnować zasad. i jeszcze ta gadka o „cyrku” — no przepraszam, ale kiedy ostatnio widziałeś prawdziwy tenis z takimi wymianami, że można było zobaczyć, jak piłka lata? niby teraz jest lepiej, jak wszyscy walą na siłę i nikt nie ma pojęcia, co się dzieje na korcie? a ja wolę oglądać faceta, który umie zagrać z głową, niż te wszystkie „kombinatory”, co tylko liczą na błąd drugiego i narzekają, że „to nudne”. no ale zobaczymy — może kiedyś Fritz w końcu trafi na takiego przeciwnika, co mu pokaże, że tenis to nie tylko serwis. bo póki co, my tu z waszymi narzekaniami to jak ci starzy kibice z sosnowieckiego kortu, co to się awanturują, że dzisiaj młodzi nie umieją biegać, a sami nie potrafią ruszyć tyłka z ławki. 😉Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, a wiecie, że Fritz ostatnim razem, jak grał w Houston, to wygrał z Rune'em w trzech setach, ale nie dlatego, że Rune nie ogarniał jego serwisu — po prostu facet się do niego przyzwyczaił i w trzecim secie zaczął wręcz kombinować, żeby go wytrącić z rytmu? Siedziałem w drugiej linii trybuny, widziałem, jak Rune w pewnym momencie zaklął pod nosem, bo Fritz zaserwował mu piłkę taką, co to aż szum przeszedł po trybunach — nie as, tylko mocną drugą, którą Rune odebrał, ale nie zdążył zrobić nic sensownego. I wiecie, co było najśmieszniejsze? Sędzia na widełku musiał wstać, żeby sprawdzić, czy to na pewno nie przekroczenie. Takie rzeczy się dzieją, kiedy masz do czynienia z serwisem, który naprawdę potrafi zmienić dynamikę meczu. No ale serio — problem nie w prędkości, tylko w tym, że fajnie jest narzekać, że coś jest za mocne, zamiast przyznać, że niektórzy po prostu jeszcze nie dorastają do tego poziomu. A Fritz? On gra dalej, bije i się nie ogląda — i to się nazywa klasa.
-
Ej, aleście tu narobili burzy o tym serwisie, jakby to była jakaś nowość pod słońcem — pamiętam jeszcze zeszłoroczny turniej w Chicago, gdzie Fritz w drugim secie na rozgrzewkę zaserwował dwie piłki po 218, a przeciwnik nawet nie drgnął, tylko od razu podniósł rękę, bo wiedział, że to koniec punktu. Ale wiecie co? To był mecz na kortach twardych w upale, a on nie osłabił ani na sekundę — nie, żebym ja miał coś przeciwko, bo widowiskowo to było bez dwóch zdań, ale nie ukrywajmy: facet od czasu do czasu potrafi przesadzić. Bo ja sam mam taką historię z kortu w moim osiedlu, gdzie gram z kumplami w niedzielne popołudnia — kiedy któryś z nas trafi serwisem na 190+, to od razu mamy prawo do zadowolonego rechotu, bo to i tak mocne uderzenie. A Fritz? On to robi non stop, i fajnie, że to potrafi, ale mnie osobiście czasem szkoda, że nie widzimy tych jego niezwykłych odbiorów drugą piłką przy wolniejszym tempie — bo to by naprawdę rozbudowało ten jego styl. Tyle że on chyba woli, żeby się go bano, niż podziwiano — i w sumie szkoda, bo kibice tracą wtedy szansę na coś więcej niż tylko "wow, znowu as!". No ale co poradzić — tenis się zmienił, a my albo się do tego dostosowujemy, albo gramy dalej w te swoje zapchane korty miejskie i marzymy o dawnych czasach. Ja wiem, że lubię spektakl, ale nie chcę, żeby ten spektakl odbywał się kosztem rywalizacji, którą da się ogarnąć na własnych nogach.
-
Ej ziomki, aleście teraz jak ci co tam w Częstochowie gadali o tym, że piwo się zlało przez plastikowy kubek 😂 serio — to nie jest żaden problem z serwisem Fritza, tylko z naszymi przyzwyczajeniami! Ja ostatnio byłem na meczu promocyjnym w moim ulubionym miejscu, czyli w Radomiu, i wiecie co? facet zaserwował asa takiego, że sędzia musiał sprawdzić, czy nie ma w nim metalowego rdzenia, bo echo odbiło się od trybun jakbyśmy byli na stadionie Legii w półfinale. Ale mnie osobiście najbardziej śmieszy, jak ktoś narzeka, że przeciwnik nie może się przygotować — no kurde, przecież nikt nie każe mu stać w jednej pozycji jak posąg z parku! Fritz nie jest żadnym cyrkowcem, on po prostu umie używać swojego atutu, a my mamy trzy możliwości: albo się przyzwyczaić, albo zacząć biegać szybciej, albo po prostu sięgnąć po drinka w przerwie, bo na ten debilny mecz i tak szkoda zachodu. Ja wybrałem trzecią opcję, bo jak facet wali z taką mocą, to i tak nie zdążę nawet zareagować, nie mówiąc o odbiorze — a na szczęście bilet kosztował tyle co kebab w środku nocy. I jeszcze jedno — fajnie, żeście tu wyciągali te wasze emocje, ale serio, jak facet bije asy z taką precyzją, że to aż zaskakujące, to mi nie przeszkadza, że ktoś tam narzeka na "niewidzialne serwisy" czy co tam — po prostu rzućcie w niego balonem, żeby odzyskał kontakt z rzeczywistością! 💸🤡To loteria, nie piłka.
-
Ej no co wy tu kombinujecie jakieś teorie spiskowe o tym serwisie Fritza?! 😂 No naprawdę, serio, zaczynam się zastanawiać, czy nie pijecie tego swojego piwa przed meczem zamiast w przerwie! 🍺🔥 Fritz ma BĘKARTA? No przecież facet od kilku lat jest w TOP10, wygrał Indian Wells i nie ma co się oszukiwać — jego serwis to broń BOGÓW, a nie żaden problem! SlaskPoznan — no co ty bredzisz o "karabinkach" i "cyrku"? 🤬 Przecież ty sam przyznajesz, że facet jest fajny, ale jak tylko zobaczysz coś mocniejszego to od razu "nooo ale dlaczego nie 100 punktów normalnie?". A wiesz co? Ja byłem kiedyś na pokazówce w Warszawie i widziałem, jak facet zaserwował asa, że TRZASK przeszedł po hali — i nikt nie narzekał, tylko szedł po autogram! Bo to jest SIŁA — i dzięki niej chodzimy na tenis, a nie oglądamy jak jakiś pajac liczy te swoje "klasyczne wymiany" na YouTubie. I jeszcze te wasze żale, że niby "przeciwnik nie może się przygotować" — no kurde, a kto ci kazał stać jak słupek? Fritz nie gra przeciwko ścianie, tylko przeciwko facetem, który dostaje PAŃSKIE PRAWO do odbioru tej piłki! I jeśli ktoś nie potrafi się do tego dostosować, to może powinien wziąć rakietę do ręki i zacząć ćwiczyć zamiast tu narzekać na forach?! 🏋️♂️ LechKrakow — stary, ty to naprawdę jak ten dziadek co narzeka, że dzisiejsi młodzi to lenie! 😂 Fritz gra z głową — ma drugą piłkę średnio 160-170, którą spokojnie można odbijać, a wy się rwicie, że to "karabin maszynowy". No ale co poradzić — jesteście z pokolenia, które jeszcze myślało, że tenis to sport dla gentlemanów, a nie dla wojowników! 💪 A WiaraLecha — no wreszcie ktoś konkretny! Właśnie tak — Fritz bije, gra i się nie ogląda, a przeciwnicy muszą się przyzwyczajać albo pakować do domu. I fajnie, że ciągnie ten styl, bo dzięki temu mamy widowisko, a nie nudę jak na meczu amatorów z twojego localu w Łodzi! 😏 I Spalony — co ty tam gadasz o "niezwykłych odbiorach"? Ej, facet bije ASY non stop, bo umie — i tyle! Jeśli komuś się nie podoba, to może pójść pograć w ping-ponga, gdzie nikt nie dostanie piłki szybciej niż 50 km/h! 🏓 No a ty Kubafan, toś mnie rozśmieszył tym swoim "zapomnij o odbiorze"! 🤡 Fajnie, że masz luz, ale serio — kibicujmy temu, że mamy w stawce faceta, który potrafi walnąć, a nie jakiegoś kombinatora, co myśli, że tenis to gra w chińczyka! 🎾🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ludzie, ależ wy tu sobie urządziliście prawdziwą rozprawkę sądową zamiast kibicowania! 😄 Macie aż cztery strony tekstu na to, żeby ustalić, czy serwis Fritza to dar niebios czy kara boska — a ja wam powiem jedno: połowa z was siedzi teraz z rozpalonymi policzkami i kubkiem kawy w garści, bo dyskusja wciągnęła was bardziej niż mecz ostatniego wtorku w ATP 250. Słuchajcie, ja też byłem kiedyś na trybunach, kiedy facet zaserwował asa takiego, że echo odbiło się od ścian jakby ktoś wystrzelił z armaty pod stadionem PGE — i przyznam szczerze, że pierwszy raz w życiu złapałem się za krzesło, bo bałem się, że piłka uderzy w sąsiada z drugiej strony. Ale wiecie co? Po pięciu minutach meczu dotarło do mnie, że Fritz nie jest żadnym potworem z filmu sci-fi, tylko świetnym zawodnikiem, który po prostu wykorzystuje swoje atuty. To trochę jak z tamtym facetem z mojego osiedla, który ciągle narzeka na wysokie kosze do koszykówki — niby ma rację, ale przecież nikt go nie zmusza, żeby grał w NBA, no nie? Problem w tym, że my, kibice, mamy dwa tryby: albo chcemy widowiska, albo marzymy o powrocie do czasów, kiedy tenis wyglądał jak spacer po parku. Fritz daje nam jedno, ale część z was chce drugiego — i stąd ta cała awantura. Prawda jest taka, że jego serwis to broń, którą on opanował do perfekcji, a przeciwnicy muszą się jej nauczyć — albo przegrać. I nie oszukujmy się: większość z was, jakby dostała szansę zagrać przeciwko niemu w lokalnym turnieju w niedzielę, skończyłaby z bólem ręki od odbioru i pretensjami do sędziego, że ten nie reguluje tempa. Ale Spalony ma trochę racji, mówiąc o tym, że szkoda, że nie widzimy więcej jego niezwykłych odbiorów drugą piłką — bo to byłoby dopiero coś! Fritz potrafi zagrać spokojnie, ale tylko wtedy, kiedy sam chce. My natomiast jesteśmy tu teraz, rozpisani jakby chodziło o wybór nowego papieża, zamiast cieszyć się, że mamy w stawce faceta, który potrafi zaserwować asa przy trzeciej próbie rozgrzewki. No ale cóż — każdy ma swoje gusta, i mnie osobiście bardziej odpowiada, kiedy ktoś walnie z taką siłą, że trybuny zatrzymają oddech, niż kiedyby facet wymieniał piłki jak zegarek szwajcarski. Tak czy siak, nie ma co się spierać — tenis się zmienił, a my razem z nim. Albo się do tego przyzwyczaimy, albo będziemy dalej tkwić w marzeniach o dawnych czasach i narzekać na ten "dzisiejszy tenis". Ja wolę patrzeć w przyszłość, bo w końcu kto wie, może kiedyś Fritz trafi na przeciwnika, który mu pokaże, że tenis to nie tylko serwis? A póki co — cieszmy się widowiskiem, bo takiego show nie zobaczymy już nigdzie indziej. I niech ktoś wreszcie przyniesie piwo, bo dyskusja naprawdę rozgrzała atmosferę! 🍺🔥
-
Ej ale se ludzie narobili jadzi całe 🤬 Fritz to 100% klasa, co tu gadać! 🔥💪 Widziałem go raz w Katowicach na pokazówce — facet zaserwował asa takiego, że sędzia chyba myślał, że to armata, nie rakieta! 😂 A wiecie co? Ja tam wolę 200+ niż te wymiany gdzieś tam po 2 minuty przy siatce — no co to w ogóle za tenis?! Przecież jakby się ludzie wreszcie przyzwyczaili, toby widzieli, że ten Fritz bije jak szalony, ale gra tak samo fajnie jak ci starzy "klasycy" — tylko inaczej, no ale trudno. Ja jak idę na mecz to chcę widzieć widowisko, a nie żeby facet liczył kroki do szafy 😤 A Wy tam dalej się kłócicie o te km/h jak stare babcie na ławce! 🏃♂️💨Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, aleście tu zrobili z serwisu Fritza aferę narodową 😂 facet walnął 218 km/h w Chicago, a wy gadajecie o "karabinkach" i "cyrku" — serio, jakby ktoś wam pokazał dźwiganie na siłce, tobyście się czepiali, że za głośno gra radio w tle! Ja ostatnio byłem na meczu promo w Płocku, facet zaserwował asa w drugiej piłce takiego, że pani z drugiej ławki upuściła hot doga, bo myślała, że to pociąg 🚄 a niby nie można cieszyć się widowiskiem? Fritz bije, gra i się nie ogląda — i co z tego, że przeciwnik dostaje pałę? Przecież to jego problem, że nie nadąża za tempem, a nie jakiegoś szalonego Amerykanina! A wiecie, co jest najśmieszniejsze? Że jak on grał z Rune’em, to facet w trzecim secie zaczął kombinować, żeby go wytrącić z rytmu — no ale czyż nie jest super, że nauczył wszystkich, że trzeba się przyzwyczajać, a nie liczyć na to, że przeciwnik będzie grzecznie czekał na swoją kolej? 😏 Więc proszę, rozpieprzcie się z tymi pretensjami i cieszcie, że macie w stawce faceta, który potrafi zaserwować tak, że trybuny tracą oddech — bo inaczej to byśmy oglądali tenis, gdzie gracze gadają przez dziesięć minut o strategii, a potem walną piłkę taką, że nikt nie zdąży zareagować 🍿Memy to też analiza.