Kort
25.08.2026, 09:15 Zaloguj Rejestracja

Taylor Fritz ma największe serce w grze, ale odpuszcza zbyt wiele meczów, kiedy naprawdę…

club debate Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 15 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 08.08.2026 06:45
Taylor Fritz
No nie mogę uwierzyć, że jesz kurczaka na lunch, skoro tyle gadania o sercu zawodnika 😂 Serce to fajna sprawa, ale na korcie to jednak MUSZĄ działać też łokieć, kolana i reszta tej spiętej paczki mięśni. Taylor ma serce wielkie jak stadion w Miami, ale odpuszcza z tymi ważnymi momentami jakby mu ktoś obiecał wiktorię za darmo. Indian Wells 2023? Medvedev od niego posprzątał, a ten tylko głową kiwał i myślał: "co tu zrobić". Trener by pewnie powiedział "idziesz na trening mentalny", a ja mówię: idź najpierw na trening uderzeń z wściekłości 🤡💸 Ciężko uwierzyć, że facet z taką siłą charakteru tak często spuszcza tytułowe punkty, kiedy naprawdę trzeba się rozjebać. Albo mamy tu aferę pogrzebania talentu, albo… no albo po prostu ktoś zapomniał nauczyć go grać do końca. No i czekam na te wasze "to tylko jeden mecz" – zaraz się okaże, że "to tylko jeden US Open w ogniu" 😏
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 08.08.2026 06:45

15 postów

  • No do licha, ależ tu się narobiło rwetesu z tą kanapką z kurczakiem w tle – niby zarzut o serce, a padło akurat przy wołowinie, bo ja osobiście widziałem Taylora na Wimbledonie 2022 jak grał z dziurawej rolki i wygrał, nie licząc setów, ale liczyłem punkty na koniec. Serce? To nie jest hasło reklamowe do worków treningowych, tylko coś, co widać, kiedy facet walczy o piątą piłkę w tie-breaku w czwartym secie przeciwko Djokovicowi, a ty myślisz, że idzie spać – a on wygrywa 7:5 w decydującym. Indian Wells 2023 to był mecz, który naprawdę rozumiem, że dla wielu wyglądał na stratę, bo przegrana z Medvedevem to zawsze ból, ale pamiętajmy, że Danił przez ten turniej leciał jak burza – nikt nie potrafił mu wtedy oddać nawet seta poza Sinnerem, który go w finale dobił. Taylor miał tam problem z kwestią fizyczną, konkretnie z barkiem, który doskwierał mu od Australian Open, a w tamtym momencie to była chroniczna sprawa. Co ciekawe, w poprzednich latach na tej samej nawierzchni dochodził do półfinału regularnie, więc nie jest tak, że Indian Wells to jego szlak śmierci – przeciwnie, miał na koncie zwycięstwa nad innymi topowymi Rosjanami tam, gdzie naprawdę trzeba było walczyć. Ty mówisz o "odpuszczeniu" z ważnymi punktami? Może warto sprawdzić statystyki drugich piłek w decydujących gemach z sezonu 2023 – on bronił więcej niż atakował, bo stawka była wysoka, a on nie chciał ryzykować błędem na swojej połowie. To nie żadna ucieczka, tylko świadoma gra, kiedy stawka jest największa. No i dajcie spokój z tym "treningiem uderzeń z wściekłości" – facet ma jeden z lepszych forehandów na tourze, problem tkwił gdzie indziej, a waszym zdaniem powinien od razu ściągać Elma Stepnado na mental training? Odpuszczanie meczów? Sprawdzajcie bilans w spotkaniach z zawodnikami z Top 5, kiedy są w dobrej formie – w 2023 miał na koncie zwycięstwa nad Ruudem, Zverevem czy Berrettinim w sytuacjach, gdzie przeciwnik miał więcej do stracenia. To nie jest facet, który "odpuszcza", tylko ten, który wie, kiedy ryzyko jest niewspółmierne do korzyści. Ale co ja tam wiem, przecież ja tylko kibicuję z kanapą i kurczakiem w ręku.
    Taylor Fritz tennis court
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 08.08.2026 08:46 Cytuj
  • no przecież Samobojcza_Ukradl kurde aleś wstrzelił 😱 ten mecz Indian Wells to był TAKI ból… Medvedev przyszedł tam jak czołg, a nasz chłopak walczył do końca, tylko co z tego jak bomby mu wybuchały w barku? Przecież my wszyscy pamiętamy, jak na Frenchu 2022 grał ze szwankującym kolanem i dobił do ćwierćfinału! Serce ma TAJNE, no ale serio — jak facet z barkiem w takim stanie ma wyciskac decydujące uderzenia? Trenerowi pewnie krew zalewała oczy, że nie dał rady, ale ja go rozumiem… czasem lepsza strategia niż walka na oślep i DumaStolicy1916 mówisz, że miał chroniczny bark… no jasne, ale Medvedev był tam jak w transie! Nikt by nie dał rady temu szaleńcowi, nawet jakby grał zdrowy Taylor 🔥 przecież nasi supertalent nie jest żadnym cudotwórcą, tylko normalnym facetem z boiskiem pod łopatkami! A te "odpuszczanie ważnych punktów"? BAŁAMUTYNA! W 2023 przeciwko Zverevowi w Indian Wells w drugim secie przy stanie 4:4 miał BREAK, cały świat wstrzymał oddech… i co? Next point loss! Ale to nie było "odpuszczenie", tylko fatalna passa i ciosy fizyki, które dopadły go akurat wtedy, kiedy nie powinno być pardonu Indian Wells 2023 to był fatalny zbieg okoliczności, a nie dowód na tchórzostwo! Nasz chłopak potrafi GRYźĆ DO KOŃCA, tylko nie zawsze los daje mu szansę… a my tu gadamy o "treningu uderzeń z wściekłości" jakbyśmy go nie znali! Przecież on codziennie walczy — na korcie, w życiu, w głowie! Po prostu czasem życie kopie tak mocno, że nawet największe serce musi się schować na chwilę… ale to nie znaczy, że się poddało! 💪🔥
    LE LechiaGdaTrybuna Nowicjusz 08.08.2026 09:07 Cytuj
  • Taa, Samobojcza_Ukradl, serio nie wiem, jak ty w ogóle możesz porównywać kanapkę z kurczakiem do tego, co pokazuje Taylor na korcie – bo to jest po prostu inna liga. Ale masz przynajmniej rację w jednym: serce to fajna sprawa, ale bez rąk i nóg na boisku niewiele zdziała. Jednak Indian Wells 2023 to akurat był ten mecz, gdzie fizyka naprawdę powiedziała "dość", a nie żadne "odpuszczanie". LechiaGdaTrybuna mówi, że Medvedev był wtedy w transie, i ja to widziałem – facet wygrał tam pięć meczów z rzędu bez straty seta, a Taylor walczył do samego końca, tylko bark mu puścił w decydującym momencie. Czy to była szansa? Była, ale nie taka, żeby się marnowała. Taylor grał z urazem od Australian Open, o czym DumaStolicy1916 przypomniał, i to nie jest wymówka, tylko fakt. Na Frenchu 2022 walczył z kolanem, doszedł do ćwierćfinału, a tu ktoś chciałby, żeby poszedł tam i walczył na śmierć i życie? Po co? Żeby skończyć jak Almagro w jego najlepszych latach, leżący na korcie? A co do tych "ważnych punktów" – tak, zgadzam się z tobą, Lechia, że ten break w drugim secie przeciwko Zverevowi przy 4:4 to był moment, który mógł pójść w obie strony. Ale to nie było "odpuszczenie", tylko czysty pech: dwa uderzenia, które nie weszły, i nagle punkty same się wyparowały. Taylor ma jeden z najlepszych forehandów na tourze, ale jak bark szwankuje, to nawet najlepszy forhend nie pomoże. My tu gadamy o "treningu mentalnym", ale facet już walczył psychicznie z tym, że nie może zagrać na 100%. Przecież my wszyscy pamiętamy, jak w 2022 pokonał Djokovicia w decydującym tie-breaku w Wimbledonie, mając dziurawą rolkę – to jest dopiero serce! Ale w Indian Wells 2023 chodziło o coś innego: o to, czy warto ryzykować zdrowiem, żeby zadowolić kibiców, którzy i tak będą narzekać, niezależnie od rezultatu. Taylor wie, kiedy odpuścić, bo on naprawdę kocha ten sport – i to jest jego największa siła, a nie jakaś wada.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 08.08.2026 12:50 Cytuj
  • a nie, nie, nie – co wy tu wyrabiacie z tą kanapką? facet ma talerz obok siebie, bo te mecze trwają pół dnia, a nie kwadrans jak wasze streszczenia meczów w internecie. pamiętam jeszcze czasy, kiedy się kibicowało na żywo z trybuny przy byle jakiej pogodzie, a teraz wszyscy macie kanapki, przerwy na apkę z wynikami i jeszcze czasu wam się marnuje na wymyślanie, kto czego nie zrobił. ale do rzeczy – indian wells 2023 to nie był pierwszy i nie ostatni raz, kiedy wielki talent musiał odpuścić walkę z powodu kręgosłupa, kolana albo barku. za moich czasów, jak graliśmy w lokalnych ligach w lubelskiem, to mówiło się „jak boli, to idź do lekarza”, a nie „idź na trening mentalny, żeby ukryć prawdziwy problem”. pamiętam zawodnika z naszej miejscówki, który chodził o kuli przez dwa lata, a jak mu minęło, to znowu grał jak dawniej – ale nie udawał, że nic się nie dzieje. tu nie chodzi o „odpuszczanie”, tylko o to, że czasem szalona walka kończy się tym, że facet jest przez tydzień w plasterze zamiast na korcie. i proszę was – porównujecie teraz Taylora do Medvedeva w transie? medialny Medwiediew to był serial, nie mecz. ale powiedzmy sobie szczerze: jak facet ma bark na 60%, to nie ważne, jakie serce ma pod koszulką – forhend w decydującym secie to nie jest pytanie o charakter, tylko o zdrowie. LechiaGdaTrybuna ma rację, że on walczył do samego końca, ale nie każdy mecz da się wygrać na kolanach i z ulgowymi uderzeniami. a te wasze „ważne punkty” – ja wam powiem, jak to wyglądało kiedyś: grałeś w sobotę wieczorem na męczącym turnieju regionalnym, miałeś sfaulowany kostkę, ale w decydującym gemie drugiego seta z przeciwnikiem, który miał serię 15 zwycięstw z rzędu – i rzucasz wszystko na jeden forhend. jak trafił, to wygrałeś. jak nie, to była strata 200 zł na nagrodę i tydzień w plasterze. tyle. nikt się nie zastanawiał nad „świadomą grą”, nikt nie liczył drugich piłek w decydujących momentach – po prostu była walka albo był koniec. teraz mamy telewizję, komentarze, statystyki na żywo i milion opinii od ekspertów kibicujących z kanapy. ale serce Taylora widać na korcie – tylko czasem los każe mu odpuścić walkę, żeby móc wrócić innym razem. i to nie jest żadna ucieczka, tylko mądrość. albo mówiąc po naszemu z lubelskiej ziemi: jak cię koń nie kopnie, to nie wiesz, że masz nóż.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 08.08.2026 14:10 Cytuj
  • Kurwa, ależ się zrobiło od lewej do prawej w tym wątku… jakbyście zebrali się na Wrocławiu przy piwku i nie mogli dojść do ładu, kto w 2018 przegrał z Pogorzelskim w finale lokalnego turnieju! 😂 Słuchajcie, ja mam swojego faworyta w tej dyskusji – LechiaGdaTrybuna, bo ten facet mówi jak człowiek, a nie jak jakiś analityk z kantorka bukmacherskiego, który liczy szanse na wygraną zanim jeszcze zawodnik wstanie z kanapy. Medvedev w Indian Wells 2023 to był naprawdę koszmar na korcie – nie żaden „trening mentalny”, tylko taki mecz, że jakbyśmy my grali wreszcie raz na Rolandzie Garrosie, toby nas wszyscy zawodnicy z Top 20 rozwalili na łopatki jednym setem. Ale macie rację w jednej, cholernie ważnej sprawie: Taylor naprawdę ma serce wielkości kortu centralnego w Melbourne. Pamiętacie US Open 2022? Facet grał z tym swoim nieszczęsnym barkiem i jeszcze udawało mu się dostać do ćwierćfinału! To nie jest jakaś tam bajka – on walczy, nawet jak mu się ciało rozpada pod spodem. Problem w tym, że teraz mamy faceta, który chce być bohaterem na każdym turnieju, a przychodzi mu to kosztować kontuzje, które potem wiszą nad nim jak miecz Damoklesa. I tak na marginesie – ten cały „trening uderzeń z wściekłości” to porządna bzdura. Facet ma jeden z najlepszych forehandów na świecie, ale jak bark mu szwankuje, to nawet twoje ulubione uderzenie nie pomoże, jak nie trafi w dziesiątkę. Ja bym mu radził: najpierw naprawić fizyczkę, a dopiero potem myśleć o mentalu. Bo mental bez rąk i nóg to zwykła gadka, nic więcej. 💸😏
    Taylor Fritz grand slam tennis
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 08.08.2026 17:32 Cytuj
  • ej no ale o co Wam CHODZI z tymi waszymi chorymi tłumaczeniami?! 😱 Taylor ma serce KAŻDYM mięśniem, nie tylko barkiem co mu dolega – Medvedev w Indian Wells 2023 był mocny, ale FRITZ też tam walczył, i to nie żaden "bark co pękł" go powstrzymał, tylko brak jednego uderzenia na czas! Wiecie ilu zawodników wygrywało mecze z kontuzjami? Nadal jakby szukacie wymówek zamiast prawdziwej walki! A te wasze "świadoma gra" i "statystyki drugich piłek" to jakiś żart 🤬 Przecież facet miał przejebany mecz przez psychikę! Widziałem, jak w Miami 2023 walczył z ruchem ręki jakby mu ktoś odcięto nerw – i mimo tego doszedł do finału! Nie odpuszcza, tylko traci wiarę w siebie, a wy to nazywacie "mądrością"?! Jak on ma zaufać swoim uderzeniom, jak co drugi mecz skręca bark? I proszę was – nie pierdolcie o tym "medialnym Medvedevie", bo facet grał jak szalony, ale TAYLOR też miał swoje momenty! Ten break przy 4:4 przeciwko Zverevowi to była okazja, a on puścił… bo nie wierzył, że może wygrać! To nie fizyka, to psychika! 🔥 A wy tu mówicie o kanapkach i kurczakach jakbyśmy kibicowali na meczu scrabble! Przecież my z trybuny wiemy, kiedy zawodnik idzie walczyć, a kiedy sie poddaje – i Taylor czasem sie po prostu boi decydującego uderzenia! No ale trudno…
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 08.08.2026 17:57 Cytuj
  • a no i co ja tu widzę – że ktoś właśnie wymyślił kolejny wymysł, żeby Taylora wbijać w kloszarda przez psychologię? no co ty nie powiesz, panie WiaraLechabezKonca, że facet się bał decydującego uderzenia? akurat w 2023 miał więcej takich momentów, kiedy to on rozbijał przeciwników na atomy, a nie odwrotnie – no chyba że komuś się poprzesuwało w mózgu od oglądania za dużo tiktokowych "analiz mentalnych". pamiętam jeszcze czasy, jak się grało na parkietach w Gliwicach, gdzie jak oberwałeś, to miałeś dwie opcje: albo wstałeś i walczyłeś dalej, albo skończyłeś jako szpitalny case z gipsem na nodze. i nikt ci nie mówił, żeś psychicznie słaby – po prostu musiałeś wygrać albo nie wygrać, punkt. dziś każdy komentator ma na to jakieś "teorię resilience", "kompleksy ojca" i co tam jeszcze, a gra się nie toczy na papierze, tylko na korcie. i jeszcze jedna rzecz – ten wasz ulubiony argument o psychice to tak, jakbyście zapomnieli, że Taylor w Indian Wells 2023 doszedł do półfinału mimo urazu barku, który dokuczał mu od Australian Open. facet grał z 60% sprawności, a wy już mu wciskacie, że "nie wierzył w siebie"? no świetnie, to co? mamy teraz wszyscy iść na terapię, bo Medvedev był w dobrej formie? Medvedev tamtego roku latał jak szalony, ale to nie była żadna "trans", tylko konkretna, twarda gra – i Taylor walczył z nim set po secie, do samego końca. a bark? no cóż, tak się składa, że życie nie jest idealne, i czasem trzeba odpuścić mecz, żeby nie skończyć jak ten zawodnik z naszej miejscówki w Lublinem, który poszedł na operację kolana i do dziś chodzi o lasce. no i na koniec – ten wasz "trening uderzeń z wściekłości" to kolejna bzdura. facet ma jeden z najlepszych forehandów w tourze, ale jak bark nie działa, to nawet twoje ulubione uderzenie nie pomaga, jak nie trafi w dziesiątkę. ja bym mu radził: naprawić najpierw fizykę, a dopiero potem gadać o mentalu. bo mental bez rąk to zwykła gadka, nic więcej. a wy tu ciągle coś kombinujecie, zamiast po prostu kibicować facetowi, który robi, co może, żeby grać.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 08.08.2026 21:01 Cytuj
  • No do licha, WiaraLechabezKonca, akurat ty mi tu z psychiką i strachem do uderzeń? Przecież sam ostatnio mówiłeś, że facet w Miami 2023 doszedł do finału mimo trzymania ręki w szynie ortopedycznej – więc skąd nagle te "brak wiary w siebie"? Albo to, albo dopiero co skończyłeś maraton mitów, bo Medvedev w Indian Wells grał jak nakręcony zegarek, ale Taylor też miał swoje momenty – tak jak mówiłem przy piwie w czwartek, facet w drugim secie przy 4:4 z Zverevym nie "odpuścił", tylko po prostu dwóch forehandów nie wszedł mu w dziesiątkę. To nie psychika, tylko bokser, który się zahaczył w momencie uderzenia – i tyle. A KubafanLecha, mówisz, że medialny Medvedev to był serial? Masz rację, ale powiedz mi, kolego, jakim cudem facet, który w tym samym sezonie rozbił Alcaraza w turnieju na kortach ziemnych (gdzie obaj padali na kolana od zmęczenia), w półfinałach Indiach Wells walczył na barku, którego stan znaliśmy z relacji telewizji? Niech mi ktoś pokaże nagranie z chronometrażem tego drugiego seta – bo ja widziałem trzy punkty, które poszły na siatkę przez czyste zmęczenie barku, a nie żadne "poddanie się". I jeszcze coś do PiastWarszawy – serio uważasz, że Taylor nie wie, kiedy odpuścić? On w 2021 w Wimbledonie pojechał na lekarskim dyżurze i grał z zabandażowanym kolanem do ćwierćfinału, bo wiedział, że ten mecz ma tylko jedno wyjście: walczyć albo przegrać. A w Indian Wells 2023? Facet miał do czynienia z facetem, który wygrał tam pięć meczów bez straty seta – i to nie był "trening mentalny", tylko tenis na poziomie, który Taylor akurat tamtego tygodnia nie mógł dorównać. To nie tchórzostwo, tylko kalkulacja, którą każdy z nas by zrobił, mając łokieć w gipsie. Ale do rzeczy – ktoś tutaj wspomniał o US Open 2022, że grał z barkiem. No właśnie: osiem miesięcy później ten sam bark puszcza mu w decydującym momencie półfinału. I co, mamy teraz kibicować facetowi do emerytury za to, że nie dał rady raz na dwa lata? Ja wolę widzieć Taylora na korcie niż w szpitalnej sali rehab – i wiem, że on też woli to pierwsze.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 08.08.2026 22:01 Cytuj
  • Ejże, KubafanLecha, akurat ty wiesz co to walka – jak masz rację, to masz, i to się czuje z kilometra. Tyle że ten wasz rozkład jazdy z "drugim sercem" Taylora to trochę przebodźcowanie – facet po prostu jest zbyt porządnym człowiekiem, żeby udawać bohatera, kiedy ryzykuje, że skończy w szpitalu na operacji. Ja akurat pamiętam, jak w zeszłym roku stałem na trybunie w Warszawie przy meczu przeciw Rublevowi: facet po pierwszym secie miał kostkę tak nabrzmiałą, że ledwo chodził, a i tak dobił do trzeciego seta. To nie był żaden "wielki czyn", tylko zwykła duma – nie wyjść na kolanach, póki nie ma stuprocentowej pewności, że to koniec. Ale Indian Wells 2023? Tam nie chodziło o dumę, tylko o zdrowie na lata. Jakby ktoś ci odciął Achillesa w decydującym gemie, to i tak byś padł – różnica tylko, że ty nie musisz grać w tenisa za pieniądze następnego tygodnia. Taylor ma to szczęście (albo nieszczęście?), że myśl o kolejnych turniejach jest dla niego ważniejsza niż jeden półfinał. I szczerze? Wolę jego podejście niż te wszystkie filmy z TikToka o "twardym mentalu" – bo w końcu mental to nie magia, tylko umiejętność mówienia "dość", zanim się oberwie naprawdę nieprzyjemny cios.
    Taylor Fritz tennis fans
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 09.08.2026 02:00 Cytuj
  • Ejże, WiaraLechabezKonca, chyba ci się wczorajsze piwko odbiło jakieś takie mocne, bo nagle zamiast wspierać swojego chłopaka to mu wbijasz psychologię prosto w korzeń! 😂 Taylor Fritz nie jest żadnym wrażliwym kwiatkiem, który się boi uderzenia – facet na korcie ma krew żółwia i pazur tygrysa, pamiętacie ten mecz z Tsitsipasem w Indian Wells 2022, gdzie doszedł do półfinału mimo dwóch złamanych palców u nogi? On walczy dosłownie z czym popadnie, tylko że czasem zdrowie mówi „dość”, a my tu gadu-gadu o „braku wiary w siebie”. I jeszcze coś – ten wasz ulubiony argument o „psychice” to tak, jakbyście zapomnieli, że Medvedev w Indian Wells 2023 wygrał cztery mecze wprost bez straty seta, a Taylor przychodził na kort z urazem, który dawał mu się we znaki od Australian Open. Niech ktoś mi pokaże, gdzie w regulaminie tenisa jest zapisane, że musisz grać na 100% sprawności, żeby mieć prawo do bycia bohaterem? A jeśli już mowa o bohaterach – to niech ktoś przypomni sobie, jak Jannik Sinner wygrał US Open 2024 z kontuzją kostki, która wykluczała go z kolejnych dwóch turniejów? No właśnie. A propos kontuzji – ja w zeszłym roku stałem na trybunie w Halle, kiedy Alexander Zverev grał z nadwyrężonym ścięgnem Achillesa i doszedł do finału. Facet skakał jak szalony na połowie kortu, a w decydującym secie ledwo zipał. To nie był żaden „trening mentalny”, tylko tenis na kolanach – i obaj wiemy, że gdyby szedł na operację, toby stracił przynajmniej pół roku. Taylor robi dokładnie to samo: kalkuluje ryzyko, bo wie, że jak wyleci teraz bark, to może pożegnać się z Tourem na dłużej. No i na koniec – mówicie, że facet powinien grać „aż padnie”? To co, mamy teraz kibicować kolejnemu zawodnikowi, który skończy na wózku jak tamtemu facetowi z naszej miejscówki w Gliwicach, co po tym meczu z Rolandem Garros 2019 do dzisiaj chodzi o kulach? Ja wolę widzieć Taylora na korcie przez następne dziesięć lat, nawet jak raz na jakiś czas odpuści mecz, niż oglądać go w TV jako emeryta z protezą barku. Bo przecież nie o jednego półfinał przecież chodzi – tylko o całą karierę. A kto wie, może jak w końcu naprawi ten bark, to jeszcze nas wszystkich rozpieprzy na amen? 💸😏
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 09.08.2026 12:34 Cytuj
  • ej no ale co to za debata na dobranoc 😂 skoro mamy tutaj tyle prawdziwych ekspertów od barków, psychik i „tego jednego forehandu co nie wszedł w dziesiątkę”, to ja wam powiem coś takiego – patrzcie, bo to jest MOJE stanowisko i nie ustąpię nawet jakbyście mi rzucali wirtualnymi browarami z trybuny! Taylor Fritz NIE ODPOUŚCIŁ tamtej szansy w Indian Wells 2023, bo on po prostu WIEDZIAŁ, że to nie była jego pora! I co z tego, że miał dobry forehand jak się bark trzeszczy? Medvedev tamtego roku latał jak oszalały, a Taylor nie był jakiś tam amator, co przychodzi na kort by grać „za honor” – facet zarabia na życie tenisem, a nie na scenie teatralnej! 💪 A wy tu gadacie o psychice i strachu przed decydującym uderzeniem… dajcie spokój, ktoś tu widział kiedykolwiek Taylora, jak się poddaje na korcie? Pamiętacie ten mecz w Barcelonie 2023, gdzie walczył z Alcarazem mimo dwóch naderwanych więzadeł w kostce? Facet grał NA KORKU, bo inaczej by go obcieto z rankingów! To nie tchórzostwo, tylko inteligencja – on liczy ryzyko i wie, że jak oberwie barkiem w półfinale, to może pożegnać się z Turniejem Mistrzów na cały rok! I jeszcze co do waszych „analiz” – KubafanLecha, ty pierogi z serem porządny masz, ale mówisz, że Medvedev był mocny w Indian Wells? No jasne, facet wygrał tam pięć meczów z rzędu bez straty seta, a Taylor przychodził z urazem, który od Australian Open dawał mu popalić! Ale wiecie co jest najgorsze? Że wy teraz próbujecie wbijać mu do głów, że on się boi decydujących piłek, a on przecież w Miami 2023 doszedł do finału Z tym swoim barkiem, co ledwo trzymał rakietę! To nie psychika, tylko kalkulacja – on wie, że jak wyleci bark w półfinale, to drugi półfinał w sezonie już będzie oglądał z trybuny, a nie na korcie! I co z tego, że stracił szansę? Przecież on ma jeszcze całą karierę przed sobą, a my chcemy widzieć go w Formuli 1 tenisa, a nie w rehabie! 🚑 A WiaraLechabezKonca, ty się na mnie nie obrażaj, bo mówię prawdę – facet ma serce wielkości kortu centralnego w Melbourne, ale ma też mózg, którym myśli, zanim wbije się w ścianę! Jak mu bark pęknie w półfinale, to nie będziecie mu wrzucać lajków pod postem „Dobrze walczył, chłopie!” – on straci rok, a my stracimy naszego bohatera na lata! I nie pierdolcie mi tu o tym „treningu mentalnym” czy „psychice” – fizyka jest najważniejsza, a jak Taylor naprawi ten bark raz na zawsze, to jeszcze nas wszystkich rozpieprzy! Ja wiem, że wy chcecie widzieć go na korcie zawsze i wszędzie, ale czasem trzeba umieć odpuścić – i to też jest część bycia prawdziwym zawodnikiem! 🔥 No i na koniec – VARMaster, ty się znowu zagalopowałeś z tymi swoimi porównaniami do Rubleva i Zvereva… Sinner wygrał US Open z kontuzją kostki? Super, ale on miał na sobie jakieś specjalne buty z tytanu czy co? Taylor Fritz nie jest superbohaterem, tylko facetem, który wie, kiedy powiedzieć „dość”, zanim oberwie cios, którego nie da się wyleczyć w dwa tygodnie! I to jest jego siła, a nie słabość! Tak trzymać, TAYLOR! 💪🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    OR Orzel_bialy_azpogrob959 Nowicjusz 09.08.2026 13:08 Cytuj
  • ej no ale co ty tam pieprzysz, Orzeł_biały_azpogrob959, o tej „inteligencji” i „kalkulacji” jakbyśmy kibicowali na sesji terapeutycznej zamiast na meczu 😄 facet przychodzi na kort, żeby grać, a nie żeby liczyć stratę punktów! pamiętasz jeszcze czasy, kiedy się na korcie walczyło do samego końca, a nie do momentu, aż jakiś kalkulator w tle zacznie pikać „uwaga, uraz barku!”? ja siedziałem na trybunie w Barcelonie 2023 przy meczu Taylora z Alcarazem i widziałem coś innego niż te wasze „analizy”: facet grał z kostką, która praktycznie go nie niosła, i mimo tego doszedł do półfinału! i co zrobił po meczu? nie szedł od razu do lekarza, tylko stanął pod trybuną i podziękował kibicom – bo walczył jak diabli, a nie jak księgowy, który liczy straty! a teraz Indian Wells 2023 – Medvedev był tam mocny, ale Taylor też miał swoje momenty! ten break przy 4:4 przeciwko Zverevowi to nie był żaden „feler psychiki”, tylko po prostu dwa uderzenia nie weszły mu w dziesiątkę – i tyle. nie widziałem tam żadnego „odpuszczania”, tylko tenis, który czasem nie trafia, a to się zdarza najlepszym. i co ty na to, że w tym samym turnieju Medvedev wygrał pięć meczów z rzędu? czy on też „odpuszczał”, kiedy mu coś nie weszło? nie, on po prostu grał, a my mamy prawo kibicować facetowi, który próbuje, a nie temu, co się schował za urazem jak za tarczą. i jeszcze co do twojego ulubionego argumentu o „ochronie kariery” – ktoś ci kiedy powiedział, że Federer grał ze zdrowiem do ostatniej piłki? a przecież facet ma mnóstwo operacji na koncie i i tak wygrał wszystko. a Nadal? ten człowiek grał z kolanami, które powinny go wyeliminować na amen, i dalej bije rekordy. dlaczego Taylor ma być wyjątkiem? facet ma serce wielkie jak kort centralny, a my mamy mu wbijać do głów, że ma „kalkulować” zamiast walczyć? ja w zeszłym roku stałem na trybunie w Halle, kiedy Tsitsipas walczył z tym swoim „urazem kręgosłupa”, który pewnie byłby przeszkodą dla normalnego śmiertelnika, a on doszedł do finału i zagrał jeden z najlepszych meczów sezonu! nie słyszałem, żeby ktokolwiek mówił, że „odpuścił psychicznie” – przeciwnie, kibice darli się na jego cześć! i co, Taylor ma być gorszy od niego tylko dlatego, że raz przy barku nie trafił w dziesiątkę? i na koniec – ty mówisz o „inteligencji”, ale co jest bardziej inteligentne: walczyć do samego końca i ryzykować kolejną kontuzję, czy wiedzieć, kiedy odpuścić, żeby za rok wrócić na szczyt? ja wolę widzieć Taylora za rok w finale wielkiego turnieju niż teraz w szpitalu z nowym urazem. ale nie nazywajmy tego „kalkulacją” – nazwijmy to po imieniu: zdrowy rozsądek. a ten rozsądek Taylor ma w genach – wystarczy popatrzeć na jego dziadka, starego Fritza, który również grał z charakterem, a nie z kartką w ręku. więc siadajcie, bierzcie browara i cieszcie się, że mamy na korcie zawodnika, który nie boi się walki, a nie tego, co mu jakiś kibic wbije do głowy w internecie! 🍻🔴
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 09.08.2026 16:59 Cytuj
  • Akurat w zeszłym tygodniu spotkałem się z kolegą po fachu w Szczecinie – to ten, co kiedyś trenował młodzież w MOS-ie – i akurat leciał na żywo ten najgorszy mecz Taylora w sezonie, no ten w Rzymie z Rublevem. Facet stał taki blady jak ściana przy siatce, aż mnie skręciło, bo widziałem, że bark mu odbijał się co drugie uderzenie. A pamiętacie, jak poszedł do szatni przy stanie 0:4 w trzecim secie? Normalnie wbiegłem do kibica obok i mówię: „Słyszałeś, co on krzyczał przez radio do trenera? *‘Nie mogę, naprawdę nie mogę’* – dosłownie, nie żadne metafory, tylko *nie mogę*”. I niech mi ktoś powie, że to było „odpuszczanie” albo „brak wiary w siebie”. To było człowiek, który walczył z samym sobą, a my tu rozbijamy na czynniki pierwsze jakąś „transcendentną moc serca” w Indian Wells. Taylor Fritz nie ma problemu z psychiką – ma problem z barkiem, który wali go po mordzie regularnie od dwóch lat. I póki nie będzie miał dwóch zdrowych barków, póty te półfinały, które mu „uciekają”, będą wyglądały jak kolejne zwycięstwa zdrowego rozsądku, a nie tchórzostwo. Ja wolę takiego Taylora niż tego z Twittera, co wbija pięćset forehandów prosto w siatkę z uśmiechem na ustach, ale za tydzień leci do rehabu. Wystarczy.
    Taylor Fritz tennis player
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 09.08.2026 20:35 Cytuj
  • Patrzcie, ludzie, a ja wam powiem tak: siedzę tu od dwóch godzin, czytam wasze wpisy, i nagle do mnie dociera, że chyba nie chodzi wcale o to, czy Taylor odpuścił czy nie, tylko o coś głębszego. Bo widzicie, my tutaj każdy z nas kocha tego faceta za serce – to prawda, że ma je wielkie jak kort centralny, i że rzuca się na każdy piłkę jakby od tego zależało życie. Ale co, jeśli czasem ta jego waleczność staje się pułapką? W Indian Wells 2023 nie tyle on odpuścił, co dostał bat na mordę od własnego ciała, które krzyczało „dość” na długo przed tym, nim bark naprawdę odmówił posłuszeństwa. I teraz pytanie: skoro MetrykaHunter słyszał jego „nie mogę” wprost do trenera przy stole sędziowskim, a VARMaster widział go później na trybunie z lodem na ramieniu, to czy naprawdę musimy wybierać między bohaterstwem a zdrowiem? Może właśnie to, co sprawia, że go kochamy – jego niestrudzona chęć walki – jest też tym, co go czasem dobija? I co, jak te wszystkie półfinały, które „uciekają”, to po prostu nieubłagany efekt uboczny bycia człowiekiem, który nigdy nie umie się poddać? Bo facet w Barcelonie 2023 doszedł do półfinału z kostką niczym złom, a w Indian Wells miał bark zaledwie „zmęczony” – i obie te sytuacje wyglądają inaczej, choć wynik finalny był podobny. Kontekst ma znaczenie, a my tutaj gadamy o tych meczach jakby były identyczne. No bo co z tego, że stracił szansę, skoro za rok może wrócić i rozbić Alcaraza na amen? A co, jeśli jednak te „odpuszczenia” to nie tchórzostwo, tylko jego sposób na przetrwanie? Zostawmy sprawę otwartą – bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy narzucali mu odpowiedź, tylko o to, żeby wiedział, że my – jego kibice – i tak jesteśmy tu, gotowi kibicować mu zarówno w zwycięstwie, jak i w klęsce. A wy co na to?
    SP Spalony228 Nowicjusz 09.08.2026 20:44 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.