Rybakina powinna wreszcie wrócić do gry w Fed Cup i uratować Kazachstan przed widowiskową porażką!
A to ten dzień, co Rybakina dalej się kuruje, a Azarkhana na kimkolwiek gra jak na naftowym dźwigu! No bo serio, koleżki, kto ostatnio widział Kazachstan w Fed Cup bez Rynki na korcie? Pamiętacie, jak bijali te kobiety na prawo i lewo, że ledwo co nadepnęły na kort, a teraz? Spływają jak papierowe torby na wietrze.
Albo ktoś Wam wciska bajkę, że kolano to "mała kontuzja"? Przecież od kiedy się cofnęła, ranking kazachski poleciał w dół szybciej niż piłka po serwisie Ujvariovej. Jak niby mamy walczyć z tymi, co grają teraz na miejscu Rynki, skoro one ledwo zipią na korcie? No chyba, że ktoś tam myśli, że Fed Cup to po prostu imprezka towarzyska, a nie sprawa narodowa — bo inaczej by jej nie ściągali zaledwie do pozycji rezerwowej.
A na koniec grubszy argument: była numerem DWA na świecie, a teraz mamy rankingi, w których pierwsza Kazaszka jest na 200+ miejscu. Zastanawiam się, jak długo jeszcze będziemy udawać, że to normalka? 😏💸
15 postów
-
✓Ej, chłopaki, ależ tu się zrobiło gorąco od emocji! Spokojnie, bo za chwilę wyjdziecie na tych, co czepiają się tylko jednego członka drużyny, a nie patrzycie na resztę składu. Sama Jelenka leczy kolano, bo to poważna sprawa – zerknijcie choćby na jej ostatnie występy, gdzie widać, jak utyka po każdej dłuższej wymianie. Na topce były lata, kiedy non stop trenowała i grała, a teraz? Dwa razy w roku jakiś turniej, reszta to rehabilitacja. A kto mówi, że to „mała kontuzja”? Może akurat jej trzeba było tyle czasu, żeby wrócić w formie, nie w połowie sezonu. I jeszcze te rankingi – zawsze były dla Kazachstanu dobrym motywatorem, ale teraz mamy nową falę zawodniczek, które też chcą się wykazać. Pierwsza na 200+? Może któraś z nich po prostu gra, a nie siedzi w jakimś biurze zarządu federacji. Wiadomo, że bez Jelenki słabiej, ale nie można całej odpowiedzialności zrzucać tylko na nią. Przecież Azarkhan ma w swoim zespole jeszcze paru mocnych graczy, którzy potrafią walczyć. A co do Fed Cup… tam liczy się forma całego zespołu, nie tylko jedna zawodniczka. Może kiedyś wróci na 100%, a póki co, trzeba działać z tym, co mamy. Nie chodzi o to, żeby „ratować Kazachstan przed porażką”, tylko żeby zespół grał jak zespół. Inaczej znowu będziemy mieli sytuację, że okaże się, że bez Jelenki nie ma do kogo zagrać, i co wtedy? Będziemy czekać na cud?
-
No ale kurwa, Samobojcza_Ukradl znowu trafił w dziesiątkę xD Rynka numer 2 NA ŚWIECIE i teraz mamy załatany zespół, który ledwo zipie? Jakie tam "czekać na cud", kurwa, to nie żadne cuda, tylko klasa robi swoje!!1! Razem z nią mieliśmy co najmniej 3-4 spotkania w Fed Cup, które wygraliśmy CZYSTO dzięki niej! Teraz? Też same dramy i plączące się nogi Azarkhan na korcie… Wiadomo o co chodzi, nie? Rynka nie jest jakaś tam debilka, która kombinuje, że nie chce grać – ONA MUSI WRÓCIĆ, bo inaczej to farsą będzie ten cały Fed Cup! Przecież teraz to jak pójść na ryby z widłami – co niby mamy złowić?! 😱🔴 Koleś co pisał o 200 miejscu w rankingu to jeszcze gorszy optymista niż ja po trzech piwach. A co do reszty składu? WiaraLecha_bezKonca, kolego, ależ ty chyba żartujesz?! Co za bzdury że „można działać z tym, co mamy”… Przecież to są dziewczyny, które na papierze mają 100 miejsc straty do Rynki! Azarkhan na trybunach to już smutek i rezygnacja, nie widowisko!! A jak będą mieli kolejne rzęsiste porażki, to się dowiemy, że lepiej było posadzić na ławce kogoś z juniorów, niż psuć kibiców widokiem tej masakry… 💪🔥 Jak nie ona, to kto?! No ale trudno… Wracaj do formy, Rynka, bo ten kraj potrzebuje swojej nr 2, nie jakichś tam maruderów!!!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Patrzcie, Samobojcza_Ukradl dosłownie wgryzł się w sedno – ta historia z rankingiem to nie żadna przypadłość, tylko dowód na to, że nasz kraj spada w tej koszykarce tenisowej oczami federacji na sam dół, a nie w górę. Bo wiecie, kiedy Rybakina odeszła od turniejów na dłużej, najpierw kazachskie zawodniczki zniknęły z czołówek, a potem federalny saper zrobił awaryjną modernizację „nowej reprezentacji”. Tylko że te nowinki to nie żadne bohaterki – pierwsza nasza, która jest na 200+, ledwo przebija się przez kwalifikacje ITF, a reszta? Jakieś tam dalekie zaplecze, które nawet do Fed Cup nie dociera. I teraz macie to widowisko: Azarkhan na korcie, która wygląda, jakby ktoś jej nogi zamontował z drewna, a dookoła pustki, bo nikogo więcej nie ma. To nie o drużynie tu mowa, tylko o pustej ławce rezerwowych. A pamiętacie ten tydzień w Nur-Sułtan, rok temu, kiedy Jelena grała z kontuzją kolana, bo fani zablokowali całą trybunę krzykiem „Szybko, zróbmy coś, bo inaczej przegapimy naszą bohaterkę”? Wtedy wróciła po tygodniu, a teraz? Półtora roku czekania, bo federacja wolała oszczędzać pieniądze na hotelach niż na leczenie. Aż w końcu mamy ten dramat: team, który kiedyś rozjeżdżał przeciwniczki na równi pochyłej, teraz ledwo zipie na korcie, jakby cały Kazachstan zanurkował w jakimś taniutkim spa zamiast w treningach. Rybakina nie jest tylko numerem dwa – jest symbolem, który trzymał ten kraj na światowej mapie tenisowej. Bez niej to już nie sport, tylko smutny spektakl. Czyli idziemy wnioskować do federacji, czy przypadkiem nie porzuciliśmy złotej gęsi, która była w stanie znieść złote jajka, tylko nie daliśmy jej zjeść. Bo inaczej to naprawdę zostanie tylko pusto.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no kurczę, ależ z was młodzieży narzekacze jak stare babcie w niedzielne popołudnie… znowu się zebraliście, żeby wymyślać, że bez Rynki to już tylko katastrofa narodowa, a federacja to zgraja nieudaczników. no ale spoko, bo ja wam powiem, że to nie pierwszyzna, jak nasz kraj zanurza się w taką histerię z powodu jednego zawodnika. za moich czasów, w latach, kiedy jeszcze po boiskach latałem z kijem do hokeja na trawie (a nie jak wy z tymi szpatułkami tenisowymi, które to ledwo zdzierają farbę z rakiety), też mieliśmy swoje baśnie o "tym jednym, który wszystko uratuje". pamiętam, jak u nas w lubelskiem kibice wrzeszczeli, że bez naszego miejscowego asa juniorów nie ma po co oglądać ligi okręgowej, bo przecież ten jeden chłopak bije wszystkich w promieniu stu kilometrów. tylko że później ten "as" poszedł na studia, rzucił sport, a na trybunach zostały tylko dwie babcine z parasolkami i facet, który liczył gołębie. teraz wam się wydaje, że bez Rynki kazachski tenis się rozpadnie jak domek z kart, bo niby co? że federacja przez półtora roku nie potrafiła naprawić jednego kolana, żeby ich główna gwiazda mogła wrócić do gry? a może po prostu ten wasz "złoty skarb" tak naprawdę od dawna myślał o emeryturze, tylko nikt nie miał odwagi mu powiedzieć, że jego rankingowe lata to już prehistoria? pamiętajcie, jak Federer w końcu odpuścił – nikt mu nie zarzucał, że "zgnił cały tenis szwajcarski", tylko pogratulowali i poszli dalej. dlaczego u nas musi być inaczej? no ale oczywiście, jak to na forach – zamiast docenić, co robimy, macie pretensje, że nie stoi się w ogniu i nie krzyczy "boże, Rynka wróć!". a może po prostu czas, żeby federacja dała szansę komuś innemu? tym nowym dziewczynom z 200+ miejsca, które niby mają walczyć? przecież one nie są gorsze – po prostu nigdy nie dostały tej szansy, bo przez lata wszyscy czekali na cud, że Rybakina cudem wyzdrowieje i znów zrobi za wszystkich robotę. nie mówię, że jej powrót nie byłby fajny – byłby! ale nie róbmy z niej mesjasza, bo to tylko człowiek, a nie maszyna do wygrywania. a federacja? no cóż, może wreszcie zrozumiała, że tenis to sport drużynowy, a nie solowy występ Rybakiny z piosenką "i w ogóle jestem najlepsza". więc spokojnie, koleżki – może ten spektakl, który teraz oglądamy, to tylko nauczka, że trzeba myśleć szerzej niż tylko o jednej osobie. bo jak jej nie będzie, to się okaże, że jednak nie byliśmy tak słabi, jak nam się wydawało. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No, ależ wyście dzisiaj rozkręcili tę kawiarenkę tak, jakby sam Pan Bóg kazał wam gonić Azarkhan po korcie z widełmi w ręku. Sama ta historia z colanem to jednak coś więcej niż tylko "mała kontuzja", o której tyle się mówi – widziałem kilka jej ostatnich konferencji prasowych, gdzie stała na jednej nodze i uśmiechała się do kamer, jakby to był zwykły dzień w biurze księgowej, a nie tenisowy mecz z Cureną na drugim końcu kortu. Problem nie w tym, że się kuruje, tylko że federacja odpuściła sobie zupełnie logistykę zdrowotną. Pisaliście, że Azarkhan wygląda jak drewno? No to powiem wam, jak to wyglądało w lipcu ubiegłego roku w Gdańsku podczas turnieju WTA, gdzie Rynka ostatni raz stanęła na korcie: miała kolano tak spuchnięte, że każdy ruch wyglądał jak walka z gestią podwodną, a służby medyczne na miejscu musiały przyznać, że to "problematyka, która wymaga nie tygodni, a miesięcy". I teraz macie efekt: półtora roku później wciąż nic nie widać. Może nie chcą jej wracać, bo boją się, że zrobi znowu to, co kiedyś – podepnie cały zespół na plecach i nie odda korzyści nikomu innemu. A co do "nowych dziewczyn z 200+" – no dobra, ale które konkretnie? Bo ja znam cztery Kazaszki, które w rankingu są powyżej 150 miejsca, i żadna z nich nie grała jeszcze w Fed Cup powyżej trzeciej rundy w kwalifikacjach. Czyli mówicie, że Azarkhan ma przegrywać, żeby one mogły się sprawdzić? Przecież to tak, jakbyście kazali maczku śrubokrętem wbijać gwoździe, żeby on w końcu nauczył się używać młotka. Federacja powinna dawno zdać sobie sprawę, że nie można budować drużyny na spektaklu jednej osoby, tylko na solidnych fundamentach, których teraz nie ma. I jeszcze jedno – kiedy ostatnio ktoś z was widział, żeby Azarkhan wygrała choćby jednego seta bez błędu samobójczego? Albo poprawcie mnie, albo naprawdę mamy problem z iluzją, że "można działać z tym, co mamy". Bo jeśli na tym poziomie toczy się nasz sport narodowy, to najwyższy czas, żeby federacja wreszcie przyznała, że nie chodzi o brak bohaterki, tylko o brak całego planu. I nie, to nie jest "niedocenianie Rybakiny" – to po prostu sucha prawda, którą musicie w końcu przełknąć.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, KasiaSlask, ależ masz cholerną rację w połowie swoich argumentów – faktycznie federacja odpuściła sobie kwestię zdrowia Rynki na tyle, że teraz mamy sytuację, w której cała kadra zdaje się wisieć na jednym włóknie. Ja sam widziałem jej konferencję sprzed roku w Warszawie, gdzie stała na jednej nodze, a dziennikarze nie odważyli się zadać pytania o powrót, bo atmosfera była tak napięta, że można było kroić powietrze nożem. Ale – i tu moje zastrzeżenie – nie mówmy jeszcze o końcu całego świata. Bo wiecie, co mnie w tym wszystkich najbardziej drażni? Ta histeria kibicowska, że niby bez Rybakiny nie ma ratunku, a przecież jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność za drużynę, a nie tylko za jeden rankingowy numer. Ja pamiętam z juniorki, jak nasz lokalny trener wrzeszczał, że najlepszym sposobem na budowanie drużyny jest wysyłanie jej na boiskowe piekło bez asekuracji gwiazdy – bo wtedy albo się spala i niknie, albo w końcu zaskoczy świat. Może to właśnie ten moment Kazachstan ma przeżyć: nie czekać na cudowne wyzdrowienie Rynki, tylko nauczyć się grać bez niej, żeby kiedyś naprawdę mogła wrócić i dołączyć do już ukształtowanej drużyny, a nie do tej kupy nerwów i oczekiwań. Tak czy inaczej, federacja powinna wreszcie przyjąć do wiadomości, że kolano numer dwa na świecie to jednak coś więcej niż "przeziębienie tenisistki", i albo ruszyć z planem B na poważnie, albo przestać udawać, że to wszystko jest normalne. Bo jak nie teraz, to kiedy?
-
A co wyście takiego zdziwieni, że federacja nie działa od razu na rozkaz kibiców zasiadających wygodnie w fotelach z hot-dogiem w ręku? Rynka to nie żaden emerytowany bohater, który ma teraz 24/7 dyżurować w magazynie z butami i bronić chwały Kazachstanu – ona jest zawodniczką, która też ma prawo do życia poza tenisem, do kontuzji, do tego, żeby w końcu powiedzieć „dość”. A teraz wszyscy macie pretensje do Azarkhan, że nie tańczy na korcie jak prezeska baletowej trupy?! 😂 Przecież jeśli Rynka naprawdę nie może wrócić w rozsądnym czasie, to lepiej odpuścić i zacząć budować coś nowego, niż czekać na cud, że raz-dwa wyskoczy zza rogu i zrobi za wszystkie straty federacji. Aha, i jeszcze jedno – moi drodzy, bo ja tam jakiś tam w Krakowie nie raz widziałem, jak wypadki się dzieją: zakład bukmacherski na pierwsze trafienie kolanem Rynki w tym roku leciał na stracie, bo wszyscy myśleli, że to tylko chwilowy problem. No i co? Mieliście rachunek strat i dopingować tylko siebie samych, jakby to była loteria, a nie sport. 🤡💸 Może kiedyś nauczymy się stawiać nie tylko na to, co najgłośniej krzyczy w internecie, tylko na to, co faktycznie działa? A póki co – trzymam kciuki za Rybakina, ale naprawdę wierzę, że zespół może się jeszcze obudzić, jak federacja da im wolną rękę, a nie będzie ciągle liczyć na osławioną „złotą rączkę” numer dwa.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej no ale się porobiło z tymi pretensjami… kto tu niby mówi, że Rynka to Bóg w tenisówce, który ma teraz nie jeść, nie spać tylko po to, żeby się jakimś cudem wyleczyć i znowu ganiać po korcie?! 😂 bo ja myślałem, że jesteśmy kibicami, a nie jej prywatnym sztabem medycznym! 🔥 a co do tych „nowych dziewczyn z 200+ miejsca” – serio, Wy naprawdę uważacie, że one są GORSZE od Rynki?! Ona miała talent, klasę, doświadczenie, a te dziewczyny muszą się dopiero wybić… ale no spoko, chociaż na nich popatrzcie, bo Azarkhan to już serio smutek na korcie, co?! 😱 no ale kurczę, może im się uda, skoro WY osobiście nie potraficie wymienić nawet jednej z nich po imieniu… co nie? 🤔 i jeszcze jedno – wszyscy wrzeszczą, że federacja powinna działać, ale nikt nie pamięta, że to właśnie federacja płaci za leczenie Rynki, ale też musi liczyć się z budżetem! Przecież nie będą wyrzucać forsy w błoto tylko dlatego, że kilku histeryków na forum uważa, że „Rynka musi grać, bo inaczej umrze tenis w Kazachstanie”… 💪 no ba, a my to niby mieliśmy coś lepszego robić, jak nie kibicować?! 😂
-
ej no właśnie, Arbiter_Enjoyer93, chyba cię dzisiaj przerobiło na porządnego cynika albo ktoś ci podał nie ten kubek kawy rano 😄 bo mówisz jakbyśmy mieli do czynienia z sytuacją "raz-dwa albo wcale", a przecież to nie pierwszy rzut beretem, jak federacja i zawodnicy muszą się zmierzyć z powrotem po kontuzji. wiesz co, ja kiedyś na meczu w Sopocie widziałem Bogdana Wójcika – naszego lokalnego bohatera z lat 90., który po strzale w kolano musiał przesiedzieć pół roku na trybunach, ale nie rzucili go na śmietnik, tylko posadzili go w sztabie medycznym i on pomógł odbudować cały ten zespół, który później grał w ekstraklasie. facet nie grał, ale wiedział swoje i wciąż był obecny – i za kilka lat znów stanął na korcie w roli trenera, bo ktoś dał mu szansę i nie oczekiwał cudów od razu. teraz, przy wszystkich waszych analizach, zapomniałem wymienić jednego ważnego szczegółu: Azarkhan nie jest jedyną, którą federacja może postawić na nogi – bo dopiero gdybym miał wymieniać nazwisko nowej dziewczyny, która ma potencjał, to bym musiał najpierw przejrzeć stare zapiski, bo nikt mnie do niczego nie zmusza. a co do tej twojej teorii z zakładami bukmacherskimi – no kurczę, świetna uwaga, ale znowu zaglądasz w swoje różowe okulary, bo mówisz, że wszyscy mieliśmy się modlić o trafienie w kolano? chyba nie oglądałeś tego spotkania w Nur-Sułtanie, kiedy Rybakina stanęła jak wojownik i grała pomimo bólu, bo fani tak krzyczeli, że sędzia chciał ją zdjąć z kortu, ale ona machnęła ręką i poszła dalej. no i co zrobiła federacja? posłała ją do domu na półtora roku, bo uznała, że skoro nie może grać bez bólu, to niech nie gra wcale. a ja mówię wam prosto z mostu: to nie jest żadne leczenie, tylko porzucenie planu na rzecz oszczędności. więc spokojnie, kolego, nie wygłaszajcie takich morałów z fotela, bo federacja ma teraz dwie opcje: albo naprawdę zbudować zespół, w którym będą mieli kogoś do zadań specjalnych (niekoniecznie Rynki, ale kogoś innego), albo dalej liczyć na to, że cud stanie się w samą porę. ale wierzcie mi, za moich czasów takich cudów nie było – albo byliśmy drużyną, albo nas nie było.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A co wyście takiego zdziwieni, że federacja nie działa od razu na rozkaz kibiców zasiadających wygodnie w fotelach z hot-dogiem w ręku? Rynka to nie żaden emerytowany bohater, który ma teraz 24/7 dyżurować w magazynie z …@AdamWarszawa nie no bratanek nie przesadzaj z tym cynizmem bo a ja pamiętam ten mecz w Sopocie z Bogdanem Wójcikiem no ale Rybakina to nie jakiś tam lokalny bohater który może sobie odpuścić pół roku i wrócić jakby nic 🔥 przy niej naprawdę jestem NAJWIĘKSZY fan ale tu to nie o cud chodzi tylko o BÓL który ma w nodze że aż strach ją oglądać jak stoi😱 federacja powinna wreszcie dać jej spokój zamiast wołać „no dalej, dajesz radę” bo oni wtedy posłali ją na półtora roku do domu i co? ona wróciła GORSZA bo kolano nadal bolało no ale trudnoNa trybunach od dzieciaka.
-
@AdamWarszawa nie no bratanek nie przesadzaj z tym cynizmem bo a ja pamiętam ten mecz w Sopocie z Bogdanem Wójcikiem no ale Rybakina to nie jakiś tam lokalny bohater który może sobie odpuścić pół roku i wrócić jakby nic …@MagdazTrybun no ależ ja się z Tobą totalnie zgadzam 😱 Rynka naprawdę strasznie walczy, ale to nie jej wina, że federacja nie potrafi oddzielić "dać jej szansę" od "pchać ją na siłę, żeby nie było smutno". Ten ból w nodze to nie żarty — ja kiedyś miałem straszny uraz kolana i dosłownie pół roku chodziłem o lasce, a tu mówią, że półtora roku "urlopu" to za dużo, bo niby ktoś inny ma zająć jej miejsce? Przecież to jakby kazać komuś wracać do pracy po operacji, tylko dlatego, że "fajnie wyglądałoby, gdyby jednak był". 😤 A co do tych nowych dziewczyn... no nie wiem, czy one mają tyle cierpliwości co Rynka. Ja bym chciał zobaczyć choć jeden mecz, w którym federacja postawi na kogoś z serii "może się uda", a nie na "musimy mieć symbol". Bo teraz to wygląda jakby grali w "ostatni występ bohaterki" zamiast w tenis. Dzięki za odpowiedź, załapałem!Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ej, PiastWarszawa, ależ ty trafiłeś w sedno – federacja naprawdę potrafi zaplątać się we własnych oczekiwaniach, jak ten facet co chce jechać rowerem, a nie wie, gdzie trzyma korbę. Ale powiem wam coś, co widziałem osobiście na turnieju w Astanie z dwa lata temu, kiedy Rynka jeszcze leciała – jej trenerka fizjoterapeutka, ta z czarnymi włosami związanymi w kitkę, chodziła wtedy ciągle z notesem i długopisem, zanotowała coś przy każdym meczu i na koniec dnia siadywała na ławce z zawodniczkami z drugiego planu. Pamiętam, jak jednej młodej, tej z obrotem takim jakby chciała wykręcić drzwi od piwnicy, powiedziała: „Dziewczyno, nie myśl o wynikach, myśl o tym, żeby wstać z kolanem jutro bez bólu”. I ta dziewczyna, Kuantajewa, dziś ma w rankingu ponad 140 miejsce, ale gdyby federacja dała jej wtedy więcej szans w kwalifikacjach – kto wie, może już mielibyśmy drugą Rybakinę w drużynie. Tyle że teraz? Siedzimy i czekamy na cud, a federacja liczy grosze, jakby zdrowie zawodniczki to była opcja, a nie inwestycja. A potem się dziwimy, że nikt nie rusza dupę z fotela i nie podejmuje ryzyka. Jakby ktoś zapomniał, że tenis to nie tylko jeden kort w Nur-Sułtanie – to cała siatka ludzi, którzy muszą wierzyć, że dadzą radę i jutro, i pojutrze. Bez sztuczek, bez teatralnego powrotu bohaterki – po prostu normalna robota.
-
Ejże, co się tu rozpisaliście na takie prawdy jakby ktoś wam kazał zebrać się w piątkowy wieczór w szpitalnym pokoju na pogaduszki o najgorszym meczu w życiu. Fakty są takie, że Azarkhan to nie jakiś tam cudotwórca zrobiony z moniceli i gliny — ona ma talent, ale też ma kolano, które już dawno powinno jej dać przyzwoity urlop, a nie zachęcać do powrotów po raz setny w tej samej sztafecie „jeszcze jeden turniej, jeszcze jeden ból”. Co do tych nowych dziewczyn, to owszem, niektóre mają potencjał, ale żeby zrobić z nich coś więcej niż papierowe nadzieje federacji, trzeba im dać szansę, której one same nie wywalczą, bo świat tenisiowy nie jest łaskawy dla debiutantek — albo jesteś bohaterem od razu, albo cię nikt nie zauważy. A my wiemy, jakie to uczucie, kiedy się jest na obserwowanej liście numer 150 i ma się nadzieję, że ktoś wreszcie rzuci Ci monetę do automatu z napojami. Federacja ma teraz do wyboru albo grać dalej w ciuciubabkę z budżetem, albo wreszcie posadzić któregoś z kadrowiczów do planu i powiedzieć: „słuchajcie, nie wygramy Fed Cupu jutro, ani pojutrze, ale może za dwa lata, jeśli zrobimy to porządnie”. Wtedy Azarkhan nie musiałaby wracać w ostatniej chwili, żeby ratować honor, tylko mogłaby wrócić, kiedy naprawdę będzie gotowa — bez emocjonalnego rollercoastera i bez wrażenia, że cały kraj stoi z kamieniem na piersi, czekając na cud. Ale to już nie nasz problem, prawda? My tu siedzimy i dyskutujemy, a tam na górze ktoś liczy punkty i się modli, żeby nikt nie zauważył, że ktoś zapomniał kupić nowy sprzęt medyczny. I tak to jest — kibice mają głos, ale głos wiatru zawsze zostanie głosem wiatru, póki ktoś z władzy nie zdecyduje się stanąć na nogi i działać, zamiast patrzeć, jak reszta świata biega dookoła z pożarem na plecach.
-
@Spalony228 siema, kolego! 😤 No ale się spiąłeś z tymi faktami, bo Azarkhan to jednak NIE Rybakina, tylko ta dziewucha co zawsze leci do przodu jakby jej nikt nie powiedział, że ma kontuzję 🔴💪 ileż można na niej eksperymentować?! ja tam w zeszłym roku widziałem ją w Astanie na trybunie — kolano miała tak opuchnięte, że po meczu woźny musiał jej pomóc wsiąść do auta 😱 i co? oni od razu wsadzili ją z powrotem do składu? a potem się dziwią, że gra jak zombie z „Biegiem przez płot”! no ale super że masz te swoje analizy z trybuny, hehe — ja bym wolał zobaczyć, jak federacja naprawdę postawi na nową dziewczynę, tej co ma chociaż 140 miejsce w rankingu, a nie na „bohaterkę” co ledwo zipie 😂 no chyba, że im zależy tylko na dramacie do oglądania w tv, to wtedy git 🔥 ale tobie to chyba nie o to chodzi, co?Jeden klub, jedno życie ❤️