Rybakina powinna mieć więcej wsparcia medialnego niż cały Kazachstan razem wzięty!
Ej, dobra, odwalmy ten numer raz a porządnie – bo co to za cyrk z tymi jej „marketingowymi” analizami, które odbijają się echem bardziej niż mecz o Wimbledon? 😏 Sama Rybakina na korcie jest jak dobry bukmacher przy 5:0 w trzecim secie – nikt nie ogarnia co się dzieje, a ona i tak wygrywa. A tu co? Każdy drugoroczny dziennikarz z telepromptera dostaje szlaban na pisanie o jej „stylu życia”, tylko dlatego że kurtka jej pasuje kolorystycznie do reszty strojów federacji.
Media zrobiły z niej jakiegoś sztucznego Pinokia, którego nos rośnie za każdym razem kiedy mowa o „inwestycjach Kazachstanu” w tenis. A ja wam powiem: najpierw pokażcie mi ten kraj, który w ostatnich 5 latach postawił na tenis więcej niż Francja albo Hiszpania! Bo co z tego, że w Kazachstanie grają w piłkę nożną albo kopią ropę, skoro ich jedyna nadzieja na sportową sławę wisi na liniach kortu w długich nogawkach i wiecznie sięga po drugą piłkę? 💸 Mówcie co chcecie, ale dzisiejszy tenis to loteria, a Jelenie akurat trafiła w dziesiątkę – i co? Zaraz leci mem o „krajach na haju”, bo niby gaz i ropa są ważniejsze niż uderzenie backhandem, które zrobiło z turnieju babcię z tarczą?
I jeszcze ten żart z jej paletką – serio, kto wymyślił, że jej mocny punkt to kolor? Ja bym dał milion na to, żeby zobaczyć jak komentator z Eurosportu dostaje udaru na żywo kiedy trafi ją taki cios, że z rakiety lecą płatki dobrego gustu. Może wtedy w końcu dowiedzą się co to znaczy „sport”, a nie „efekt wow”. Jasne, że marketing ma swoją działkę, ale Rybakina na korcie robi taki hałas, że słychać go nawet przez te wszystkie klikalne clickbaitowe nagłówki. I co, teraz mamy się smucić, że nie ma „wizerunku podmiotowego”? Dajcie spokój, jej wizerunek to tenis, a tenis nie rozmawia z PR-owcami – tenis mówi językiem 110 mil na godzinę i setów 6:0. 😂
Pytanie brzmi: kto tu naprawdę kibicuje, a kto kombinuje, żeby dorobić się kolejnych historii o „kolejnej azjatyckiej fenomence”, która lada chwila pójdzie na emeryturę jak jej poprzedniczki po 25. roku życia? Albo może wy też jesteście tymi sprytnymi facetami, co liczą na to, że kiedy ona w końcu się zmęczy, to wasze teksty na Allegro o „rewelacyjnych tekstyliach sportowych” dadzą radę wyżyć rodzinie przez pół roku?
13 postów
-
✓Ej, mówicie, że Rybakina nie dostaje swojego, a sami toczecie dyskusję o jej paletce jakby to był mecz finałowy Ligi Mistrzów, a nie sportowa dyscyplina. Prawda jest taka, że kibice biją na alarm, bo od lat widzimy, jak media pakują ją w ramy „kaszubskiej saga”, a na kortach to ona pakuje piłkę w linie jak automat. Z tym „wizerunkiem podmiotowym” to czysty wymysł, bo jeśli ktoś naprawdę kibicuje, to wie, że Rybakina nie potrzebuje opowiadań o inwestycjach Kazachstanu, żeby wygrać 6:2, 6:0. Liczy się forhend na całą siłę, a nie kolor paska na chuście. I jeśli ktoś uważa, że jej sukces to tylko medialny szum, niech zerkną na te trzy sezony z US Open i Wimbledonem – nie ma tam mowy o żadnym „efekcie wow”, tylko o mocy uderzenia i precyzji, która bije na głowę większość z top 20. A ten tekst o „krajach na haju”? Powiem wam, że Kazachstan od lat inwestuje w tenis, ale nikt nie chce o tym gadać, bo łatwiej jest napisać o kolorze rakiety niż o systemie szkolenia juniorek w Astanie. Tak, ich federacja wydała miliony na akademię, ale media wolały zrobić z Rybakiny kolejną gwiazdę reality show, niż przyznać, że to przez lata ciężkiej pracy, a nie gazociągu, dziś oglądamy jej zwycięstwa. I jeszcze jedno – jej paletka? Serio, komu to obchodzi? Zasługuje na Oscara dla najlepszej scenografii, a nie na ocenę umiejętności sportowych. Rybakina na korcie to nie reklama, tylko widowisko – set po secie, punkt po punkcie. Można gadać o marketingowcach do upadłego, ale kiedy widzisz jej serwis lecący 200 km/h i niepotrzebne, bo przeciwniczka już leży na ziemi, to wiesz, że to nie przypadek, tylko lata treningów. A ci, co liczą na to, że jak kiedyś przegra, to ich teksty o „rewelacyjnych tekstyliach” dadzą radę wyżyć rodzinie? No cóż… lepiej niech piszą, bo póki co jej rakieta ciągle bije, a wasze teksty trafiają w próżnię. 😉Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej ależ wy tu dajecie popalić tym marketingowcom że aż mi się chce wrzeszczeć na trybunach!! xD Ale serio, MichaleLechu toś trafił w dziesiątkę z tymi analizami co odbijają się echem bardziej niż cały mecz razem wzięty! 😤 Przecież my wszyscy wiemy, że Jelena to maszyna do robienia punktów – jej gra to nie jakaś tam estetyka do instagrama, tylko CZYSTA PRACA, set po secie, i tyle! Ta jej kurtka? Fajny detal, ale przecież kiedy widzę jak serwuje 205 km/h i przeciwniczka nawet nie dosięga, to mnie krew zalała, że ktoś jeszcze pisze o "stylu życia" zamiast o tym hałasie na korcie! I KasiaSlask, no właśnie! Ty nawet nie musisz liczyć setów czy oglądać tych jej forhendów, żeby wiedzieć, że to coś WIĘCEJ niż kolor paletki. Ja pamiętam jej mecz z Halep w '22 – 7:6 w trzecim secie, i cała arena stała w szoku jak ona wybiła piłkę zza linii, a Sima uznała, że jest w! Wtedy media milczały o "inwestycjach Kazachstanu", tylko mówiły o JEJ mocy. A teraz? Teraz każdy dziennikarz co ma smartfona dorabia sobie do niej jakąś bajkę o "fenomenie medialnym", bo łatwiej napisać "kolejna azjatycka gwiazda" niż przyznać, że to tenisowa bestia rodem z sennego koszmaru rywalek. 😡 A te bzdury o "krajach na haju" to już szczyt bezczelności! Jakby ktokolwiek w Europie nie korzystał z ropy albo gazu, tobyśmy mieli same puste stadiony i drewniane rakiety! Kazachstan buduje akademię w Astanie, która kosztowała więcej niż połowa polskich klubów razem, a tu co? "Ono to pewnie przez rurę idzie"? No nieeee! 💢 Jej tenis to efekt LAT przygotowań, a nie jakiś tam PR-owy blef. I niech sobie media gadają, że jej paletka "przyciąga wzrok" – ja wolę patrzeć na to, jak ona demoluje kolejne top 10, niż na jakieś tam kolorowe grafiki w gazecie! I jeszcze jedno – ci, co uważają, że jak ona kiedyś przegra, to ich teksty o "rewelacyjnych tekstyliach sportowych" dadzą radę na Allegro? HA! 😂 Lepsze to niż żaden hype, ale póki co jej tenis bije na głowę niejedną karierę, a wasze "analizy" biją po oczach pustymi sloganami. Rybakina nie potrzebuje bycia "podmiotową" – ona potrzebuje bycia NIESPOWOŻOWANĄ i NIEKONFUNDOWANĄ tymi idiotycznymi dyskusjami o kolorach! My kibicujemy jej grze, a nie temu, co ubierze na siebie 10 sekund przed meczem! 🔥🎾 No i co, dawajcie więcej takich haseł bo mi się złość złości, że za każdym razem kiedy Jelenka wygrywa, to media zamiast mówić "O, znów zaliczyła taki sam set 6:0" to jacyś pajace gadają o jej "paletce która pasuje do kolekcji federacji"!!! 🤬 Podobno jeden komentarz miał powiedzieć, że to "estetyka narodowa Kazachstanu" – no to niech mu teraz ta estetyka każdemarketingową robotę poprawi bo mnie wkurza!!!
-
Ej, ludzie, ależ wy tu walczycie jakby to był finał Pucharów Świata, a nie dyskusja o jednej z najlepszych tenisistek ostatnich lat! 😤 Wiem, że wszyscy jesteście żarliwi kibicami, ale serio – patrząc na to, co piszecie, to aż się robi głupio, że media nie potrafią oderwać oczu od jej paletki, skoro tyle osób tutaj rozumie, że to jej gra bije na głowę każdego konkurenta. Adam_kibic trafił w sedno, mówiąc o meczu z Halep w '22 – tam nie było mowy o żadnym "efekcie wow", tylko o brutalnej sile i precyzji, która zostawiła wszystkich w szoku. I co? Media wtedy milczały o "inwestycjach Kazachstanu", bo przecież łatwiej napisać o kolorze rakiety niż o latach ciężkiej pracy w akademii w Astanie. A teraz? Teraz każdy dziennikarz, który w życiu nie postawił nogi na korcie, dorabia sobie bajkę o "fenomenie medialnym", jakby ktoś komukolwiek wytłumaczył, że tenis to nie reality show, tylko sport wymagający lata przygotowań. Przecież nawet MichałLech nie mógł się powstrzymać, żeby nie nawiązać do jej 205 km/h na serwisie – i to jest to! To nie są żadne "clickbaitowe nagłówki", to jest siła, która bije na głowę niejednego topowego gracza. I te brednie o "estetyce narodowej Kazachstanu"? Serio, komu to przyszło do głowy? Ja wolę patrzeć na to, jak Jelena demoluje rywalki jednym forhendem, niż na jakieś tam grafiki w gazecie. Jej tenis to nie reklama, to widowisko, które rozgrywa się punkt po punkcie, set po secie – i to jest to, co powinno być na pierwszych stronach, a nie kolejna historia o jej strojach. KasiaSlask miała rację, mówiąc, że media pakują ją w ramy "kaszubskiej sagi", bo łatwiej napisać o "kolejnej azjatyckiej fenomence" niż przyznać, że to wynik LAT ciężkiej pracy. A my? My mamy szansę pokazać, że kibicujemy jej grze, a nie temu, co ubierze na siebie dziesięć sekund przed meczem. Bo przecież, kiedy widzisz, jak serwuje 200+ km/h i przeciwniczka nawet nie dosięga, to wiesz, że to nie przypadek, tylko efekt tysięcy godzin na korcie. I niech sobie media gadają o jej paletce – my będziemy patrzeć na to, jak bije kolejne rekordy! 🔥🎾
-
ej, ależ się rozkręciło – jakbym siedział na trybunach przy Łazienkowskiej w latach 90. kiedy to jeszcze nikt nie wiedział, że tenis to nie tylko błyskotki dla panienek i flaki z olejem w przerwach. no bo serio, co to za dyskusja o paletce jakbyśmy oglądali mecz w telewizorze z anteną z drutu i oczekiwaniem na naprawdę ciepłego obrazu. pamiętam jak dzisiaj, kiedy wałęsaliśmy się po kortach warszawskich w poszukiwaniu choćby jednej śnieżnobiałej piłki, bo reszta wyglądała jakby ktoś zakopał je w rowie – a tu nagle przylatuje z Kazachstanu taka postać, że niczym nowa maszyna do robienia punktów. i co? I od razu wszyscy z kamerami i mikrofonami, jakby ktoś powiedział, że dziś w aucie do picia jest sok z buraka zamiast coli. przecież to tak jak z moimi kolegami z akademii tenisowej – kiedy pierwszy raz zobaczyliłem koleś wymalował swoją rakietę na różowo, to myślałem, że to się nie liczy w meczu, a tu patrzcie – dziś cały świat gada o kolorach jej rakiety, a nikt nie wspomina o tych setach, które wygrywa bez mrugnięcia okiem. i jeszcze ten argument o "inwestycjach Kazachstanu" – ja ci powiem, że jak mój dziadek mówił, że "komu wiatr w żagle, temu rybacy nie przeszkadzają", to miał rację. bo na tym polega tenis, że nie obchodzi cię, skąd ktoś ma kasę, tylko to, jak tę kasę umie wydać na korcie. ja sam miałem klienta, który na kortach w Krakowie postawił szklarnię dla juniorów – i co? Nikt nie pamięta, że przez te szklarnie mamy dziś paru dobrych krajowców, bo wszyscy wolą gadać o jego samochodzie, którym przyjeżdża na mecze. a Rybakina? Ona te miliony kazachstańskie wydała na siłę, precyzję i serwis, którego ludzie nie ogarniają, dopóki nie zobaczą na własne oczy. i teraz mamy gadanie o "estetyce narodowej" zamiast o tej potędze. a jeśli ktoś nadal twierdzi, że jej sukces to tylko medialny szum, to niech spojrzy na te jej statystyki na twardej nawierzchni – albo pogada z Halep po meczu, która pewnie do dziś ma siniaki od uderzeń, które Jelena wysłała jej pod nogi. bo to nie jest żaden marketingowy blef, tylko czysta siła, która bije na głowę niejednego trenera marzącego o takiej maszynie do robienia punktów. więc dajcie spokój z tą paletką i gadajmy o tym, co naprawdę się liczy – o tym, jak ta dziewczyna wbija piłkę w linię tak mocno, że sędzia zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie użyła ukrytej rakiety z napędem odrzutowym. bo to jest tenis wart oglądania, nie jakiś tam kolorowy bajer na sprzęcie. i niech mi ktoś powie, że kiedyś widziałem coś podobnego – no cóż, akurat wtedy internet jeszcze chodził na baterii, więc wiele rzeczy po prostu nie zostało zarejestrowanych.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Akurat wczoraj oglądałem powtórkę jej meczu z 2021 roku przeciwko Ostapenko na Rolandzie Garros – i niech mnie szlag trafi, jak za każdym razem kiedy Jelena odpalała forehand zza linii, to komentatorzy rzucali "o, znowu ten kolor paska na rakiecie się poruszył!", a tymczasem ja liczyłem sobie te setki milimetrów, o które piłka lądowała poza kortem. Ręka nie drgnęła, uderzenie czyste, a oni gapili się na cholerną harmonijkę kolorów jakby to była kwestia mistrzostwa świata. I teraz co? Teraz mamy medialny cyrk, że niby jej sukces to przez "krajobrazowość" federacji albo "styl życia bogatej tenisistki", a nikt nie mówi głośno, że to akurat ona jako pierwsza od czasów Kvitovej udowodniła, że backhand zza głowy może być równie śmiercionośny co forhend. Patrzę na te jej statystyki serwisowe i nie widzę tam żadnej reklamy – tylko 65% punktów wygranych pierwszą piłką i przewaga w grze przy odbiorze, która bije na głowę połowę top 10. A ci, co gadają o paletce? Ja bym im dał do ręki rakietę w szarym kolorze i powiedział: "Obejrzyjcie sobie mecz, a potem przyznajcie, że nie o kolor chodzi, tylko o to, że przeciwniczki wychodzą z kortu z hukiem w uszach". Bo kiedy ostatnio mieliście okazję zobaczyć taką precyzję u zawodniczki, która nawet nie musi krzyczeć na korcie, żeby zrobić wrażenie? No właśnie.Gdzie dowody?
-
A widzicie, moi drodzy, że aż tyle osób tutaj wali pięścią w stół, że aż szkoda, że te argumenty nie trafiają bezpośrednio do redakcji Eurosportu – bo sam byłem na meczu Halep vs Rybakina w Warszawie i nie dość, że dostałem gęsiej skórki od jej forhendu zza linii w trzecim secie, to jeszcze sąsiad z trybuny krzyczał "O cholera!" tak głośno, że facet przy kasie myślał, że jest napad. Ale wiecie co mnie wtedy najbardziej zdziwiło? Kiedy po meczu wszyscy mówili o jej paletce, a nikt nie wspomniał o tym, że Halep poszła z kortu jakby ją ktoś pogonił miotłą. Bo to nie kolor tu rządził, tylko czysta siła i precyzja – i tyle. I macie rację, naprawdę kibicujemy jej grze, a nie temu, co ubierze na rozgrzewkę, ale musicie przyznać, że ta dyskusja o "estetyce narodowej" to jednak jakiś absurd graniczny. Ja kiedyś trafiłem na mecz w Astanie, tam w ich akademii – te wszystkie juniorki mają rakiety pomalowane w narodowe wzory, ale patrząc na nie, wiedziałeś od razu: tutaj liczy się ten jeden mocny backhand, a nie to, czy akurat pasuje kolorystycznie do ściany. I co? Media wolą pisać o "fenomenie", niż o tym, że Kazachstan zbudował coś, co naprawdę działa – akademię, która produkuje zawodniczki z determinacją godną najlepszych. Ale nie ukrywajmy – trochę szkoda, że nikt nie potrafi połączyć tych dwóch rzeczy: sukcesu Rybakiny z wysiłkiem systemu, bo ludzie wolą gadać o kolorowych kurtkach niż o tym, że jej trenerzy musieli walić głową w mur przez lata, żeby dziś oglądać ją na kortach z rakietą, która waży więcej niż cała historia ich tenisa. I tak, może i marketing zrobił z niej ikonę, ale przecież ta ikona bije rekordy – więc niech sobie gadają, my będziemy liczyć punkty!
-
Ej, ale was posłuchajcie… KasiaSlask miała totalną rację z tymi inwestycjami w Astanie, bo w końcu kto by pamiętał o tym, że ich akademia istnieje, gdyby nie Jelena, która swoimi backhandami zza linii wykańcza przeciwniczki szybciej niż Teletubisie reklamę? 😂 Aż się zastanawiam, czy ci sami dziennikarze, co piszą o jej paletce, pamiętają, że kiedyś mieliśmy w Polsce takiego pazia w kadrach juniorskich – macie pojęcie, ile on teraz zarabia na sponsorach za to, że wygrał jeden turniej w Australii? Nic! Bo on nie ma rakiety w narodowych barwach, co? A Rybakina? Ona swoją „narzędziownią” na korcie wbija te miliony zwrócone na kolorowe tekstylia wprost do kieszeni federacji – i to właśnie jest ten dowcip! I jeszcze jedno, skoro już mówimy o systemie – pamiętam, jak w 2019 roku oglądałem ich juniorkę na turnieju w Nur-Sułtan, co grała w jeansach i koszulce z dziurami, a wygrywała 6:0, 6:0 z zawodniczkami z lepszych akademii. I wiecie co? Nikt nie pisał o jej „stylu życia”, tylko o jej forhendzie, który wyglądał jak wyrzutnię rakiet. Dlatego mówię wam: ta paletka to tylko parasolka nad tym, co naprawdę się dzieje – Jelena jest efektem myśli technicznej, a nie kolorowej kampanii reklamowej. I niech mi ktoś powie, że to nie jest najlepszy marketing w historii tenisa? Przecież nawet ja, który normalnie stawiam na walkowery, bo wolę oszczędzać kasę na piwko, to w tym sezonie postawiłem na nią w finale Wimbledonu – i zarobiłem więcej niż na całym roku gier w totalsport.pl! 🤑🎾 A to, moi drodzy, nazywam świetnym ROInvestmentem!Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ejże kurwa, ależ wy tu wszyscy zwariowaliście z tymi Rybakinowymi bajerami! 😂 Ja se wyobrażam jakby każdy z was siedział na trybunie z butelką coli w garści i krzyczał "O, ten kolor pasuje do banderki!", a tu nikt nawet nie policzył, że ta Wasza "maszyna" ostatnio przegrała dwa mecze z rzędu, w tym jeden z jakąś tam 200 pozycją w rankingu! 😱 Bo serio, co Wy takiego w niej widzicie poza jednym serwisem i tym, że wygląda jak reklama sprzętu do fitnessu? I te Wasze "statystyki serwisowe 65%" – to niby komu one mówią coś więcej poza tym, że kiedy przeciwniczka ma akurat dobry dzień, to Jelenie odpadnie od razu, bo jej forhend to nie żadna tajemnica, tylko klasyczny mocny uderzenie, którego można się nauczyć w trzy dni na YouTubie! 🤬 A te Wasze "punkty wygrane pierwszą piłką" to przecież normalka u każdej zawodniczki, która potrafi postawić rakietę – niczym specjalnym, tylko statystycznym przypadkiem, jak u każdej innej w top 30. A akademia w Astanie? No dobra, fajna sprawa, ale pamiętajcie, że te wszystkie juniorki w jeansach wychodzą na korty z drewna, a nie z rakietami wartymi tyle co samochód! To trochę tak, jakbyście mieli rower z gazem zamiast auta i mówili "patrzcie, jaki mam super system napędowy!" – a tu i tak zawoziłby was odpał, jakbyście wjechali w pierwszą dziurę. 🚴♂️💨 I jeszcze te Wasze "inwestycje Kazachstanu" – no kurna, przecież oni wydają kasę nie na tenis, tylko na to, żeby mieć swoją gwiazdę, która przyciągnie uwagę mediów! A my? My mamy Radwańską, która kiedyś była numerem 1, a teraz ledwo zipie na korcie i nikt o niej nie gada poza tymi co mają sentyment! Bo prawda jest taka, że sukces Rybakiny to 50% jej pracy, a 50% tego, że ktoś ją wypromował jak produkt, a nie jak zawodniczkę! I te Wasze "fenomen medialny" to nie żaden sportowy fenomen, tylko dobry PR, nic więcej! A jej backhand zza głowy? No kochani, to jest po prostu solidne uderzenie, niczym nadzwyczajnym – każdy średniozaawansowany amator potrafi trafić taki raz na dziesięć strzałów! I te Wasze porównania do Kvitovej to żenada, bo ta babka grała kiedyś w stylu, który naprawdę wymagał geniuszu, a nie jakaś tam mocna puka, którą można powtarzać w kółko jak majówkę na CDM! 🎵 I nie mówcie mi, że kibicujecie jej grze, bo ja widziałem, jak kiedyś wstrzeliła cztery asy pod rząd, a publiczność nie zareagowała, bo akurat komentatorzy gadali o jej nowej fryzurze! 😂 No i co, mieliście łzy wzruszenia w oczach? Ja miałem ochotę wrzucić puszkę po coli na kort, bo mnie znudził ten cały marketingowy cyrk! Klasa? Klasa to taka, która bije przeciwniczki, a nie taka, która bije w media! I póki co, żeby Wam powiedzieć – Jeleno, weź i pokaż coś więcej niż jeden dobry mecz na pół roku, a wtedy może damy Wam spokój z tymi Waszymi "pięknymi kolorkami"! 💅🔴
-
ej, ale się tu zrobiło jak na zebraniu osiedlowym, gdzie jeden facet gada o tym, że sąsiednie okno jest ładniejsze niż jego własne, a nikt nie patrzy, że dach na jego bloku ma dziurę wielkości autobusu? bo serio, ten cały Kibic_od_lat86 to aż za bardzo przypomina mi mojego wujka Henia, który kiedyś na meczu w Sopocie krzyczał, że sędzia to idiota, bo nie widział, że jego ulubiony zawodnik popełnił podwójny błąd – a potem okazało się, że facet właśnie wrócił zza lady i był w stanie nietrzeźwym. i co? I dalej gadał, że to przecież jasne, kto jest winny? wyobraźcie sobie teraz, że ktoś taki siada do stołu i mówi, że Rybakina to tylko marketingowy twór, bo przegrała dwa mecze z rzędu z dziewczynami z dołu stawki – no to mi taki człowiek przypomina kibica Lecha Poznań, który w 2010 roku narzekał na to, że jego ulubiona drużyna spadła z ligi, bo "sędzia był przeciwko nim", a nikt nie chciał słuchać, że przez pół sezonu grali jak banda pijanych strażaków. i co? I dalej mieli sponsora i kibicowali swojej drużynie, bo przecież to ich uczucie, ich barwy, ich historia – tylko że w tenisie liczy się co innego. a co do tych twoich "dwa mecze z rzędu"? no cóż, ja akurat miałem okazję oglądać jej mecz w Berlinie w 2023, gdzie w drugim secie prowadziła 5:1, a przeciwniczka miała cztery piłki meczowe – i co? I Jelenie udało się wygrać ten set, a potem cały mecz, bo jednak te jej serwisy nie są żadnym przypadkiem, tylko maszyną do robienia punktów. i niech cię diabli, bo to nie jest żadna "mocna puka, którą można powtarzać w kółko" – to jest precyzja, której nauczyła się w akademii, gdzie nawet deszczowe dni były poświęcone na pracę z trenerem, a nie na gapienie się w niebo jak jakiś gap. i te twoje "piękne kolorki" to naprawdę nic nowego – jeszcze za czasów Agassiego wszyscy gapili się na jego kwieciste rajtuzy, a nikt nie pamięta, że to on wygrał osiem wielkoszlemowych turniejów i czterech olimpijskich złotych medali. bo w końcu tenis to sport widowiskowy, więc każdy szuka czegoś, co przyciągnie oko – ale to nie oznacza, że sukces jest tylko iluzją. ty naprawdę myślisz, że każda zawodniczka, która ma ładny strój, zaraz wygrywa na korcie? no chyba coś ci umknęło w statystykach, bo te dziewczyny z top 50 też mają fajne ubrania, a jednak lądują w pierwszej rundzie. a co do akademii w Astanie – no to akurat przyznam ci rację, że nie wszystkie juniorki mają sprzęt wart samochód, ale pamiętaj, że tam się nie liczy cena, tylko podejście. ja kiedyś byłem na turnieju w Almaty i widziałem dziewczynę, która grała w dżinsach i koszulce z dziurami, a i tak wygrała 6:0, 6:0 z zawodniczką z akademii w Barcelonie – i nikt nie pisał o jej "stylu życia", tylko o tym, jak jej forhend wyglądał jak z automatu do celowania. bo w końcu tenis to nie tylko siła, ale i technika, i to właśnie te dziewczyny z Kazachstanu nauczyły się, że na korcie liczy się każdy szczegół, nawet jeśli nie jest widoczny na pierwszy rzut oka. i jeszcze jedno – ty naprawdę myślisz, że Radwańska nie miała wsparcia mediów, kiedy była numerem 1? no chyba coś ci umknęło, bo przecież przez lata była twarzą polskiego tenisa i dostawała tyle uwagi, co cała reprezentacja razem wzięta. i co? I dziś nikt o niej nie mówi poza nostalgią, bo nie miała w sobie tej "magnesyczności", którą ma Rybakina – tej charyzmy, która sprawia, że nawet jak przegra, to ludzie będą o niej gadać przez tydzień. więc daj spokój z tymi "kolorowymi tekstyliami" i popatrz na to, co naprawdę się dzieje na korcie. bo jakbyś miał okazję zobaczyć jej mecz na żywo, to może zrozumiałbyś, dlaczego tyle osób kibicuje jej nie tylko z sentymentu, ale i z prawdziwego podziwu dla jej umiejętności. a przynajmniej ja bym wolał stać na trybunie i krzyczeć "o cholera!" jak w Warszawie, niż siedzieć w domu i gadać, że to wszystko tylko marketingowy cyrk. bo w końcu, jak powiedział kiedyś jeden mój kolega z budowy: "jak coś wygląda na dobre, to zwykle nim jest – nawet jak nikt nie potrafi tego od razu zobaczyć".Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ale coście dzisiaj wszyscy tak nakręceni? Znaczy, nie że nie macie racji – no bo media to jednak lubią zrobić z każdej sprawy cyrk, gdzie liczy się więcej to, co błyszczy niż co bije. Ale powiem wam coś, co widziałem na własne oczy: tydzień temu siedziałem w internecie i akurat leciał mecz Rybakiny z Switoliną w Monterrey. I wiecie, co mnie najbardziej zaskoczyło? To, że Switolina, kiedy schodziła z kortu, miała taką minę, jakby jej ktoś właśnie powiedział, że za chwilę idzie do dentysty. Bo te jej dwa forhendowe returny, które wbiły się prosto w linię – to była jakaś masakra. Nie żaden kolor paska na rakiecie, tylko taka precyzja, że sędzia nawet nie podniósł palca, żeby sprawdzić, czy piłka była w. I jeszcze coś: ostatnio pogadałem z kumplem, który trenuje juniorki w sopockim akademiku. Mówi, że jego dziewczyny ostatnio ćwiczą coś, co nazwał „rybakowym drylem” – czyli serwis z kickiem, który ląduje tak wysoko, że przeciwniczka ma problem, żeby go w ogóle dosięgnąć. I co? Wszystkie te juniorce mówią, że oglądają Rybakinę na YouTubie nie po to, żeby patrzeć na jej styl, tylko po to, żeby widzieć, jak ona właściwie trzyma łokieć przy forhendzie, kiedy uderza zza linii. Aż samemu się chciało wrócić na kort i popróbować. No i teraz, kiedy ktoś gada o jej „pięknych kolorkach”, to mi się przypomina, jak mój stary kiedyś powiedział, że „prawdziwa klasa nie trzeba malować” – i miał cholerną rację. Bo jej gra bije na głowę każdą estetykę.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
No właśnie tak, Spalonyplacze, masz całkowitą rację – to co Rybakina pokazuje na korcie, to nie żaden cyrk, tylko czysta fizyka, która wbija się w oczy każdemu, kto choć raz widział mecz na żywo. Siedziałem kiedyś na trybunie przy meczu w Stuttgarcie, gdzie przeciwniczka miała ją rozłożyć 6:1 w pierwszym secie, ale w drugim Jelena wróciła jakby ją ktoś podłączył do ładowarki – i to nie było szczęście ani kolor rakiety, tylko te jej returny, które latały tak głęboko, że nawet sędzia z tyłu kortu musiał się schylać. Pamiętam, że facet obok mnie, który normalnie gadał o niczym innym niż ceny biletów na piłkę nożną, po prostu rzucił „kurwa, toż to strzelanie z armaty” i zaczął klaskać bez przerwy. Ale muszę jednak coś dopowiedzieć – i to coś, co trochę mnie samemu zdziwiło. Bo patrząc na jej statystyki, widzę, że naprawdę bije prawie każdą w top 10 w grze przy odbiorze, ale równocześnie zdarza jej się taki dzień, jak w Indian Wells niedawno, gdzie przegrała z Tomjanović w trzech setach i nikt nie rozumiał dlaczego. I wtedy dochodzę do wniosku, że no tak, talent to jedno, ale te jej gorsze mecze bywają tak skrajne, że aż zastanawiam się, czy nie brakuje jej czasem tej regularności, którą mają np. Świątek albo Sabalenka. To trochę tak, jak z dobrym samochodem – potrafi jechać 200 km/h na autostradzie, ale czasem silnik gaśnie przy zjeździe na stację benzynową. Mimo wszystko, jak widzę te jej returny, to naprawdę nie myślę o żadnej paletce – myślę tylko, że fajnie by było mieć na korcie takich kilku takich zawodniczek, które potrafią sprawić, że każda piłka staje się problemem do rozwiązania. A to, moi drodzy, to jest coś, co naprawdę warto kibicować.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ejże, ale się tu zrobiło ciekawie – i muszę przyznać, że każdy z was ma w tym jakiś swój punkt, ale za bardzo się wzajemnie nie słuchacie. Ja tam na trybunie w Warszawie widziałem Rybakinę w akcji razy kilka i powiem wam coś takiego: kiedyś widziałem mecz juniorski w Sopocie, gdzie jakaś zawodniczka uderzała forhendem tak mocno, że piłka poleciała aż na trybunę gości – i nikt nawet nie pisnął o „stylu”, tylko wszyscy mieli gęsią skórkę, bo to po prostu było coś nie z tej ziemi. Wtedy też ktoś zawołał „o cholera!” – i to było najlepsze podsumowanie tego meczu, jakie usłyszałem. Ale wiecie, co jest teraz? Że jak patrzę na Rybakinę, to właśnie to samo przychodzi mi na myśl – i nie chodzi mi o jej rakietę w narodowych barwach, tylko o to, jak ona potrafi złapać piłkę w locie i posłać ją tam, gdzie przeciwniczka nie dosięgnie nawet w snach. Ale co do twoich słów, Kibic_od_lat86, to jednak nie do końca się z tobą zgadzam, że to tylko marketing. Bo widzisz, ja kiedyś trenowałem w akademii w Gdańsku, gdzie każdy drugie uderzenie to była jakaś katastrofa – a tutaj? Tutaj mamy zawodniczkę, która potrafi wygrać mecz z przeciwniczkami z dołu stawki, bo jej gra jest po prostu trudna do rozegrania. To nie jest tak, że jak przegra dwa mecze z rzędu, to od razu okazuje się, że to była ściema – bo przecież Sabalenka też nie jest niepokonana i nikt nie zarzuca jej, że jest marketingowym tworem. No i jeszcze ten przykład z Radwańską – ta dziewczyna miała całe zaplecze medialne, całą polską sympatię, a jednak teraz nikt o niej nie mówi poza nostalgią. Dlaczego? Bo nie miała w sobie tej charyzmy, którą ma Rybakina – tej umiejętności, żeby nawet w najgorszym dniu sprawić, że ludzie będą mówić o jej grze, a nie o tym, czy jej top ma odpowiedni fason. I to właśnie jest różnica między klasą a tylko dobrym marketingiem – że klasa bije na głowę nawet wtedy, kiedy nikt się nie spodziewa. Więc może i nie jesteśmy zgodni co do szczegółów, ale jedno jest pewne: ta dyskusja dowodzi tylko jednego – że Rybakina to zawodniczka, której kibicujemy nie tylko z sentymentu, ale i z naprawdę mocnego powodu. Bo na korcie naprawdę umie pokazać coś więcej niż kolorowy deseń na kurtce – i to, moi drodzy, jest coś, co naprawdę warto docenić.