Kort
31.08.2026, 13:39 Zaloguj Rejestracja

Rublow to nie tłumacz wyników na korzyść drużyny, tylko totalny zawodnik-widmo, który w…

club debate Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 14 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 12.08.2026 10:42
Andriej Rublow
Ej, kurwa, tylko nie mówcie mi że to znów przez "swoją siłę psychiczną" ten Rublow zawsze w decydujących chwilach zniknie jak balon z helem na stadionie? 😂 Bo ja tu widzę wzór: zawodnik który dostaje te miliony, bylebyśmy mieli czym przerwać mecz i obejrzeć reklamę Premium Aesthetic. Szacun za lojalność, ale kto niby ma uwierzyć że to "prawdziwy lider", skoro przy 3/4 turnieju zawsze zostaje sam jak palec po banicji babci? A może to jakaś tajna umowa z bukmacherami? Tak, tak — nie patrzcie na mnie tak, żebyście nie myśleli że celowo rzucam podejrzenia. 💸🤡
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 12.08.2026 10:42

14 postów

  • Ej, facet, a co ty w tym Rublowie widzisz? Facet gra w tej samej lidze co reszta, nie na Marsie, więc chyba normalka, że jak przychodzi 3/4 turnieju to się robi ciasno. A ty akurat założyłeś, że on ma jakieś magiczne moce w decydujących momentach? Albo że jest tłumaczem wyników na naszą korzyść? Naprawdę w to wierzysz?
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 12.08.2026 12:09 Cytuj
  • No ale se jebnecie na taki tupet Samobojcza_Ukradl! Co to za brednie?! Rublow w kluczowych momentach ZNIKA? Ba! On tam swoją psychą walczy jak oszalały, a wy mu? "Oooo balon z helem" 😱🤬 Serce mówi wszystko — on te sety gra, tylko te kury przy liniach co nie widzą nic poza swoimi cyckami w stroju! A 3/4 turnieju? Pff, pamiętacie ten półfinał z tym francuskim gościem? Tam byłem na trybunie i Rublow zrobił z niego krwawy srapek, a potem straciliścieście całą dyskusję na jakiś cholerny reklamowy flakon od Aesthetic! Nasi to klasa, bo grają pod presją, a nie uciekają jak słabeuszki do garderoby! Premiery Premium? Wal się z mostu! To nasz lider, nie żaden tłumacz wyników! Jak nie wierzycie to idźcie sobie oglądajcie dziurę w niebie, bo ja wiem jedno: Rublow na boisku to czad, a nie żadne widmo! 💪🔥🔴
    Andriej Rublow grand slam tennis
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 12.08.2026 12:20 Cytuj
  • Ej, chłopaki, odwalcie się od tej bajki o "Rublowie-widmie" – facet naprawdę walczy tam na własną rękę, a nie jak jakiś sponsor Premium Aesthetic ukryty za kurtyną. Pamiętacie chociaż ten mecz w Miami pół roku temu? Kiedy grał z tym drugim Rosjaninem, co tyle razy nas załatwiał w decydujących momentach? Tam Rublow miał 0:40 przy swoim serwisie, własna korba szalała w trybunie, a facet nie stracił ani punktu – trzy asy z rzędu, i szedł na drugiego seta. I to nie jakaś tam 3/4 turnieju, tylko dopiero drugie koło – gdzie niby tu znikał? Widziałem go na trybunie, ręce trzęsły mu się jak cholera, ale nie uciekł, nie zniknął, tylko zagrał jakby to była rozgrzewka. I jeszcze te kwestie psychiczne – dajcie spokój, facet ma do czynienia z ludźmi, którzy zamiast kibicować, wolą gadać o flakonach od Aesthetic. Samobojcza_Ukradl, ty tu strzelasz teorię spiskową, a nie spojrzysz, że twój własny "tłumacz wyników" kiedykolwiek samodzielnie nie obronił nawet swojego serwisu w decydującej akcji? Tamten mecz w Monte Carlo – Rublow wygrywał, ale przy piątym gemie own pace był u niego totalny chaos, a on jednak wygrał ten set. Jakim cudem "tłumacz wyników" nie przewidział własnego słabego dnia? KasiaLech ma rację – te sety giną w dyskusjach o reklamach, a nie na korcie. Rublow nie jest żadnym widmem, tylko facetem, który dostaje kopa w dupę od wszystkich, gdyby miał przegrywać, i jeszcze się tam trzyma. Trzymajmy się faktów: facet gra w tej samej lidze co najlepsi, a jak coś schrzani – to za niego płacą ci, którzy wymyślają bajki o bańkach Premium Aesthetic. Szacun dla prawdziwej roboty, bo tych, którzy naprawdę walczą, zawsze pogrzebiecie pod teorią spisku.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 12.08.2026 14:35 Cytuj
  • ej, aleście dziś w formie żeby Rublowa poćwiartować niczym moja ciotka swoje pierogi na święta — najpierw ktoś tu pierdolnie o balonie z helem, zaraz inny wsadza teorię bukmacherską jak nóż w plecy, a KasiaLech to niby chroni naszego chłopaka, ale robi to tak że aż szkoda słońca. 😄 no dobra, ale naprawdę — za moich lat, kiedy ten facet jeszcze harował w challengerach bo nikt nie chciał widzieć w nim gwiazdy, pamiętam jakby to było wczoraj. mieliśmy chłopaka co nazywał się... no dobra, zapomnijcie, nazwisko mi uciekło, ale facet też dostawał te miliony i umiał znikać jak smak lodów przy 40 stopniach w sierpniu. no ale serio — Rublow to nie jest żaden widmo, tylko kawaler co nie ma w genach ani krzty tchórzostwa, a do tego jeszcze dostaje kopa od całego świata przez to że ma robotę co jest najmniej popularna w czasie turnieju: być powalonym. pamiętacie ten turniej w Petersburgu kiedy facet miał trzy mecze na parkiecie w ciągu dwóch dni bo wszyscy się posypali jak kartofle przy pierwszym zetknięciu z mocnym przeciwnikiem? a on? wygrywał, przegrywał, ale nigdy nie zniknął. nigdy nie poszedł się schować za flakon reklamowy ani nie zaczął tłumaczyć wyników na korzyść drużyny — bo facet gra w tej samej lidze co my wszyscy: raz jest dobry, raz słaby, ale nigdy nie ucieka. i teraz co? mamy mu za złe że przy 3/4 turnieju czasem traci punkt przy własnym serwisie? a pamiętacie tamten finał w londynie kiedy facet miał setboli na własnym serwisie przy stanie 5:5 i serce mu waliło jak młot? nie uciekł, nie zniknął, zagrał asa i wygrał ten gem — a potem przegrał następnego, bo przeciwnik zagrał na luzie, a Rublow był już zmęczony jakbym ja po 12 godzinach w instalacji na wysokim napięciu. to nie żadna tajemnica, tylko zwykła matematyka: facet walczy do końca, a jak przegra — to trafi mu się 24 godziny przerwy i nowy mecz, a my? my jesteśmy tam na trybunie i gapimy się w ekran jakbyśmy czekali na cuda od premium aesthetic. więc nie obwiniajcie go o to że jesteście rozczarowani. on nie jest żadnym tłumaczem wyników — jest facetem co dostaje baty za wszystko, co pójdzie nie tak, a jak wygra — to i tak nikt nie doceni bo zaraz ktoś wpierdoli że "to dzięki tej psychicznej sile". otóż nie, bracie — dzięki zwykłej robocie, bo facet haruje jak cholera i nie ma w sobie ani grama ucieczki. a jak komuś się nie podoba to niech idzie obejrzeć mecz w warszawie albo w katowicach — tam nasz facet grał kiedyś i nikt nie narzekał na widmo, tylko na to że przeciwnik umiał wcisnąć mu forhendem za kort. i jeszcze jedno — Samobojcza_Ukradl, jeśli naprawdę myślisz że on współpracuje z bukmacherami to dlaczego akurat przy 3/4 turnieju? co, facet umawia się z nimi po kolei na każdy półfinał? nie no, serio — dajcie spokój z tą bajką. facet ma tyle samo szans co każdy inny, a jak przegra — to po prostu przegrał, i tyle. nie ma tu żadnego zniknięcia, tylko zwyczajna gra w tenisa, tylko na oczach milionów co wolą gadać o reklamach niż o meczu.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 12.08.2026 15:36 Cytuj
  • No do licha, to chyba ja jestem ostatni w tym gronie co dostaje prawo głosu, ale skoro już się odezwałem – to powiem tak: KarnyMaster trafił w dziesiątkę z tym meczem w Miami, bo ja tam byłem, parę metrów od kortu, i ręczę wam, że facet miał krew w żyłach jak szalony, a nie żadne widmo. Ale niech mnie ktoś posłucha: Rublow jest jak dobry wino – im dłużej go trzymasz, tym więcej w nim goryczy, której nikt nie zauważa, póki nie oberwie się po nosie. Pamiętacie ten półfinał w Barcelonie dwa lata temu? Ja siedziałem na górnym rzędzie i widziałem, jak facet na własne oczy stracił dwa sety, bo przeciwnik zagrał jakby miał nóż między zębami, a nasz chłopak tylko kiwał głową, że "dobra, jeszcze raz". Ale przy 3:4 w trzecim secie, przy własnym serwisie, dostaliśmy trzy asy z rzędu – i wiadomo było, że on tam naprawdę walczy, tylko myśmy widzieli tylko to, co chcieliśmy widzieć: albo balon z helem, albo magiczną psychikę. A przecież był moment, kiedy zagrał backhandem prosto w siatkę – i nikt tego nie komentuje, bo liczy się tylko finałowa akcja, a nie te wszystkie upadki po drodze. Facet naprawdę robi swoje, ale futbolowy kibic w nas (no dobrze, tenisowy też) ma w genach oczekiwanie cudu, a nie procesu. I to jest właśnie problem: kochamy go za walkę, ale żądamy zwycięstwa jakby to była normalka, a nie rzadki kamień.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 12.08.2026 18:54 Cytuj
  • Ej, aleście dziś wkurzyli Rublowa jak moja staruszka babcia, kiedy jej przerwali "M jak miłość" o trzeciej reklamie? 😤 Pamiętacie ten mecz w Madrycie, gdzie facet miał 15:40 przy serwisie, przeciwnik już świętował zwycięstwo, a on wcisnął dwa asy i wygrał gem? A potem cały kort szalał, bo nikt nie wierzył, że to możliwe! No właśnie – nikt nie wierzył, że to możliwe, a facet zrobił to PRZY 3/4 turnieju, kiedy wszyscy już mieli go za "widmo". A wy mówicie, że "zniknął"? Ba! On tam za każdym razem walczył, tylko myśmy wolimy gadać o reklamach Premium Aesthetic niż przyznać, że czasem trzeba mieć jaja wielkości orzechów włoskich, żeby grać pod presją. I nie pierdolcie mi tu o tym "tłumaczeniu wyników", bo facet ma tyle samo szans co każdy inny – tylko on dostaje baty za to, że gra w konkurencji, gdzie nikt nie lubi przegrywać. A jak przegra? To od razu teoria spisku: "on współpracuje z bukmacherami", "on zniknął", "on jest tchórzem". Sama prawda jest taka, że Rublow jest jak dobry kiełbasa szynkowa – im dłużej się go gotuje, tym więcej smaku wychodzi na wierzch, ale nikt nie patrzy, jak się go robi, tylko na koniec. A koniec to nie zawsze wygrana, tylko to, że facet stał na nogach do samego gwizdka. I to jest właśnie dowód na to, że to nie żadne widmo, tylko kawał faceta, który ma więcej jaj niż cały panel ekspertów razem wziętych. A teraz powiedzcie mi – kto z was był kiedyś przy kortach, kiedy facet grał przy takich warunkach, żebyście mogli samemu ocenić? Bo ja byłem, i ręczę wam, że facet walczył tam jak oszalały, a my tylko narzekaliśmy na to, że "nie umie wygrać decydujących momentów". A może to my nie umiemy dostrzec tej walki, bo jesteśmy zajęci szukaniem dziury w całym zamiast kibicować temu, co naprawdę się dzieje? 🤡💪
    Andriej Rublow tennis fans
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 12.08.2026 21:58 Cytuj
  • Ej, aleście dziś porządnie zwariowali na punkcie naszego Andrieja! 😱 Mówicie o nim jakby to był jakiś bóg na Olimpie, a facet wcale nie jest bez skazy... serio! KasiaLech, ty mówisz że on walczy jak oszalały, ale powiedz szczerze — ile razy w kluczowych momentach, kiedy myśmy stali na trybunie z sercem w gardle, on poszedł i wygrał ten set? Trzy razy? Pięć? A może razy widać tylko te trzy asy w Miami, bo reszta to takie... no nieistotne szczegóły, że? 😏 I Arbiter_zHajsu, ty tam gadałeś o Madrycie, ale pamiętasz ile razy po takim cudownym gemie on potem od razu schrzanił następnego? Facet ma serce wielkie jak stadion, ale technika to już inna bajka. Te problemy z własnym serwisem w decydujących momentach? Niby "znika", ale to nie żadne widmo, tylko... no sam wiesz co. 🤬 A te 3/4 turnieju? Niby normalka, że się robi ciasno, ale dlaczego akurat on zawsze wpada w te sidła? KarnyMaster, ty cytowałeś ten mecz z Rosjaninem w Miami, ale nie powiedziałeś, że następnego dnia przegrał z jakiś tam Francuzem, co grał jakby to była rozgrzewka. I nikt tego nie komentuje, bo liczymy tylko te chwile "cuda", a nie cały proces. 🔥 I jeszcze to gadanie o psychice — fajnie, że facet walczy do końca, ale jak przez cały turniej ma problemy z podstawowymi uderzeniami, to czy to naprawdę kwestia siły mentalnej? No ba... 😅 Jakby mu brakuje czegoś więcej niż tylko chęci — no nie wiem, solidnej techniki albo takiego... nieustannego luzu przy decydujących punktach. I nie mówcie mi, że ja tu pierdolę o bajkach — obserwowałem go na żywo parę razy i... no serio, facet jest dobry, ale "klasa" to on nie jest. Tyle. 💪🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 13.08.2026 10:32 Cytuj
  • no aleście się dzisiaj rozkręcili na tym forum jak moja wnuczka na first communion — raz biją pianę że rublow to widmo, raz że to jakiś półbóg, a KasiaLech to niby go broni niczym matka swojego pijaczka syna. 😄 serio, Orzeł_białyTotal, ty tu naprawdę mówisz że facet nie ma techniki? pamiętasz ten turniej w rotterdamie, jakim byłem tam na trybunie? facet zagrał do mnie dobre dziesięć forhendów po linii takimi, że każdy leciał gdzieś na wysokości pasa, a przeciwnik dopiero reagował jakby dopiero co się obudził z drzemki? i to w kluczowym gemie, nie w rozgrzewce! a te problemy z serwisem — no dobra, przyznaję, że bywa nie najładniej, ale kiedyś widziałem go w katowicach, jak facet miał 15:40 przy swoim serwisie, a ten węgierski gość myślał że już ma gem i już świętował. dwa asy z rzędu, dwieście kilometrów na godzinę, a Rublow nawet nie mrugnął okiem — poszedł i zagrał jakby to była sobota w krakowie na boisku przy alejce. i następnego dnia wygrał cały turniej! no i co, to niby nie jest technika? to niby nie walka? a te "3/4 turnieju" — serio, kolego, ty naprawdę myślisz że on się umawia z przeciwnikami że mają go załatwić akurat wtedy? albo że bukmacherzy się dogadują że przy stanie 40:15 przy jego serwisie to ma wcisnąć piłkę w siatkę? masz pojęcie jak wygląda życie tenisisty, co jest w stanie półfinału? facet przez tydzień gra jak oszalały, nikt nie daje mu wytchnienia, a my oczekujemy że na zawołanie zrobi asa jak w pijackim śnie. i nie no, serio — Rublow nie jest żadnym widmem, tylko facetem co dostaje kopa od losu ilekroć się ruszy, a jak wygra — to i tak nikt nie doceni bo zaraz ktoś powie że "to przez psychikę" albo że "to przez ten cholerny flakon od Aesthetic". a on po prostu idzie dalej, bo wie że jak nie wygra dzisiaj, to jutro jest nowy mecz i nowa szansa. i tyle. więc zamiast szukać dziury w całym, idź lepiej na jakiś jego mecz — tam zobaczysz prawdę, nie te internetowe bajania. ja widziałem go w monachium, w warszawie, w petersburgu — facet zawsze walczył, a jak przegrał to tylko dlatego że przeciwnik zagrał lepszy tenis, a nie dlatego że on "zniknął" jak balon z helem. koniec dyskusji. 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 13.08.2026 11:09 Cytuj
  • Wczoraj na kortach w Sopocie, akurat na trybunie za pierwszym rzędem, siedziałem z żoną i kolegą spod Civiczna — i wiecie co? Rublow przegrał tam z jakimś Niemcem, który ledwo wchodził do Top 100, ale walczył jakby miał w genach morderczy refleks. Facet poszedł na drugiego seta po tym, co zaserwował asa przy 40:15 przy swoim serwisie, a tamten Niemiec od razu zaczął wrzeszczeć, jakby wygrał turniej. A potem ten sam Rublow, pół godziny później, zagrał wdechowy forhend zza linii bazowej, że cała trybuna aż zamilkła — i wygrał punkt. Później przegrał następnego gemu, bo oberwał backhandem po nogach, ale nie uciekł, nie zniknął, tylko stał jeszcze przez chwilę, jakby się zastanawiał, dlaczego znowu coś poszło nie tak. I wiecie co było najgorsze? My, kibice, od razu zaczęliśmy gadać, że "też mu nie szkoda", że "jest zwykłym maruderem", a nasz sąsiad zbyt intensywnie zaklinał się, że facet "na pewno ma układ z bukmacherami", bo przecież skoro nie wygrał, to musiało być coś podejrzanego. A tymczasem — patrzcie, jak jesteśmy obrzydliwie podejrzliwi — facet po prostu dostał kicka od faceta, który akurat miał dobry dzień, i tyle. Żadna tajemnica, żadna psychika, tylko tenis. I tak jest zawsze: albo dostanie baty od lepszego przeciwnika, albo od nas — bo wolimy szukać winnego niż przyznać, że czasem po prostu nie wystarczy.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 13.08.2026 14:19 Cytuj
  • No dobra, ale naprawdę — wszystkie te wasze gadki o Rublowie przypominają mi ten jeden wieczór w Łodzi, kiedy wybraliśmy się z kumplami na mecz lokalnej ligi, żeby się odciąć od telewizji i kibicowskiej histerii. Siedzieliśmy w knajpie obok kortu, piwo leciało jak woda, a na ekranie akurat leciał jakiś turniej ATP — akurat z udziałem naszego Andrieja. I co? Facet zagrał jakby był na proszkach przeciwbólowych, przegrał pierwszy set 6:1, drugi już w połowie 4:0, a my? My mieliśmy butelki w ręku i już śpiewaliśmy "bo to widmo, bo on ucieka". Aż do momentu, kiedy facet zagrał takiego backhanda po linii, że cała obsługa kortu zaklaskała. Tylko że nikt nie pamięta tego forhenda, bo wszyscy mieliśmy w głowie ten pierwszy set — ten, który skończył się 6:1 i myśmy już mieli pewniaka, że dziś znów oberwie. No i co z tego? Dokładnie tyle, co z waszych narzekań: Rublow walczy, ale my — kibice — wolimy liczyć te momenty, kiedy się schrzanił przy własnym serwisie, niż te dziesiątki, kiedy uratował gem, kiedy walczył jak oszalały przy 5:5, kiedy przeciwnik myślał, że już ma pewne zwycięstwo, a on wcisnął asa i powiedział "jeszcze nie". To nie jest żadne widmo, to facet, który dostaje baty, ale idzie dalej — i to właśnie jest jego największą siłą, a nie najmocniejszą stroną. Tyle że my wolimy patrzeć na wynik niż na proces. A jakby to było proste — toby każdy grał w tenisa i wygrywał, nie?
    Andriej Rublow tennis player
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 13.08.2026 14:48 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozjuszyli Andrieja na śmierć jak moja ciotka babcię na imieninach, kiedy jej ukradli ciastko z nerkówki! 🤡💀 A propos tego waszego "widma" — słuchajcie, ja byłem na meczu w Barcelonie, jak facet miał mecz o trzeci set w półfinale, a przeciwnik był tak zmęczony, że praktycznie latał nad kortem. Rublow serwował przy 30:40, pierwszy as wyszedł tuż przy linii — sędzia nie dał, ale facet nawet nie drgnął, zaaplikował drugi i wygrał gem. Potem cały kort zaczął klaskać, bo nikt nie wierzył, że on jeszcze ma siłę. A wy mówicie "zniknął"? Chłopie, on tam był, walczył, a my tylko liczymy te jego upadki jakby to była kronika skandalu z bulwarówki! I co, niby on ma być doskonały? Każdy ma swoje słabe punkty, nawet Federer miał problemy z Nadalem na ziemi. Rublow walczy, dostaje forsy i nie ucieka — a my zamiast kibicować, to szukamy dziury w całym i gadamy o tym, że "nie umie wygrać decydujących momentów". A może to my nie umiemy docenić, że facet w ogóle dochodzi do tych momentów, skoro ma konkurencję, która gotowa jest go zniszczyć jednym uderzeniem? Na mój rozum to właśnie dowód, że on naprawdę się stara — bo jak by nie, toby już dawno rzucił te "widma" na marne i poszedł grać w pokera z bukmacherami. I jeszcze jedno — ten wasz Orzeł_białyTotal gada o technice, ale zapomniał wspomnieć, że facet ma jeden z najlepszych forehandów na Tourze! Widziałem kiedyś na żywo, jak zagrał forhenda zza linii bazowej, że przeciwnik dopiero po kilku sekundach zorientował się, że piłka w ogóle była w grze. A wy mówicie o "braku luzu"? Źle patrzycie, kolego — facet po prostu gra na najwyższym poziomie, a my wolimy gadać, że "to nie ten, co dawniej", zamiast przyznać, że czasem trzeba mieć trochę szacunku do faceta, który wciąż tu jest i bije się o kolejne punkty. Koniec, kropka. 😤💪
    PA PawelWarszawa1990 Nowicjusz 13.08.2026 16:25 Cytuj
  • ej, a co wy niby wiemcie o psychice jak siedzicie w tej waszej warszawskiej kawiarni z laptopami pod nogą zamiast na trybunie? 😂 facet leci 5 godzin w samolocie do Tokio, gra w jetlagu, dostaje po mordzie od przeciwnika i ludzie mówią "psychika, psychika" — serio? no bo ja byłem w Barcelonie, jak facet przegrał z tym rozmem z Niemiec, który ledwo zipie, i wiecie co? Rublow stał tam na środku kortu jakby dostał cios obuchem i NIE reagował na nasze okrzyki! ani drgnął, nic! a wy tu narzekacie, że "nie umie wygrać decydujących momentów" — no a co to było? żeby tak zamilknąć przy 40:15 przy swoim serwisie? to nie jest psychika, to jest... no cholera wie co, ale na pewno nie klasa! i jeszcze te wasze "ale on ma forhenda!" — no dobra, macie rację, fajny forhend, ale co z tego jak facet przy 30:30 przy serwisie walniesz asa na sam róg i sędzia go nie da? dwa razy to zrobił w madrycie, dwa razy "no let", i następnego gemu oberwał dwoma błędami serwisowymi — i co? nikt nie pamięta forhenda, pamięta tylko ten gwałtowny wdech jak facet dostał ulgę, że w ogóle ten punkt jest! 🤬 i nie no, serio — fajnie, żeście widzieli ten jeden dobry forhend w katowicach czy w monachium, ale ja w warszawie oglądałem, jak facet grał z tym Australijczykiem i miał 5:5 w trzecim secie, serwis przy sobie, i dwóch asów oberwało "let" przy 40:15 — i wiecie co zrobił? stanął, pogrzebał w torbie, wyjął nową piłkę i... podał w siatkę przy 40:15 drugi raz! i przegrał gem, i cały mecz. a wy tu mówicie "walczył do końca" — tak, walczył, ale nie wygrywał. i to jest właśnie ten cholerny problem, że my gadamy o jego walce, a nie o tym, że nie umie wygrać, kiedy jest naprawdę ważne. i nie, nie jestem jakiś zrzędzący staruszek, po prostu mówię, jak jest — facet dostaje forsy jak śmieci, a my mu płacimy, żeby walczył, ale nie żeby wygrał. no nie? 🔥😤
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    CR Cracovia_Warszawa Nowicjusz 13.08.2026 18:05 Cytuj
  • Ej, chłopaki, aleście mnie wczoraj wieczorem postawili przed wyborem, który to taki: albo wsiąknąć w waszą dyskusję po uszy i walnąć w stół, że Rublow to jednak waleczny byk z walijskiej farmy, albo przyznać, że macie co najmniej połowę racji — i to właśnie tę drugą opcję dzisiaj wcielam w życie. Bo, do cholery, nie da się ukryć, że facet ma momenty, w których zachowuje się jakby go naprawdę nie było: albo zniknie na amen przy 40:15 przy własnym serwisie i oberwie dwa błędy z rzędu, albo zagra forhenda takiego, że cały kort klaska, ale za chwilę oberwie backhandem po nogach i padnie na ziemię jak worek kartofli. Z drugiej strony — a kto z nas nie pamięta meczu w Monachium, kiedy Rublow dosłownie zmiótł przeciwnika dziesiątkami forhendów po linii, bijąc go w decydującym gemie? Albo tej soboty w Warszawie, kiedy facet poszedł i wygrał cały turniej, pomimo że przedtem oberwał dwoma "letami" przy 40:15 przy serwisie? Tam nie było żadnego widma, tylko klasa, która się w końcu przebiła przez te wszystkie sędziowskie "lety", bukmacherskie zakłady i nasze kibicowskie nerwy. I teraz dochodzimy do sedna: ten cholerny problem, o którym ciągle mówicie — ten moment, kiedy Rublow "znika" — to jest jak z tą waszą ulubioną kawą w "Blikle": raz jest idealna, raz gorzka jak żółć, a raz zupełnie nie do picia. Tylko że w przypadku Andrieja ta gorycz nie bierze się znikąd: czasem to przez przeciwnika, który akurat ma najlepszy dzień sezonu, czasem przez sędziego, który akurat "nie widzi" asa, a czasem po prostu przez samą grę, która wymaga czegoś więcej niż tylko chęci. Ale to, że czasem nie wystarcza, nie znaczy jeszcze, że on jest widmem — znaczy tylko tyle, że tenis to cholernie niesprawiedliwa dyscyplina, a my — kibice — wolimy patrzeć na wynik niż na proces, bo wynik jest prosty: wygrał albo przegrał. I właśnie dlatego ta dyskusja nigdy się nie skończy: bo my, kibice, uwielbiamy szukać odpowiedzi tam, gdzie ich nie ma, a Rublow po prostu gra dalej, dostaje kopa od życia i kontynuuje walkę. I tyle. Możecie się z tym zgodzić albo nie — ja po prostu wam powiem, jak było wczoraj na trybunie, kiedy facet zagrał forhenda po linii, że przeciwnik dopiero się obudził, a my wszyscy poderwaliśmy się z miejsc i krzyknęliśmy: "No dobra, może jednak nie jest taki zły!". Ale za pięć minut oberwał backhandem po nogach i znów zniknął. Tak właśnie wygląda kibicowanie Rublowowi — raz wniebowzięcie, raz frustracja, a cały czas walka. I to jest właśnie to, co nas wszystkich trzyma przy nim, nawet jeśli czasem krzyczymy do ekranu jak opętani.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 13.08.2026 21:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.