Kort
25.08.2026, 12:28 Zaloguj Rejestracja

Przyspieszenie i waleczność?

club transfer wish Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 10 postów ·48 wyświetleń ·Utworzono: 19.06.2026 22:56
Alex De Minaur
A kurde, a ja w weekend byłem na czacie z facetami od De Minaura na Florydzie i jeden z nich tak rzucił mimochodem, że niby szukają chłopa co by grał niczym rosomak na kortach... No i tak sobie myślę, że jakby mieli ochotę na kogoś z Nashville to taaaaki De Minaur II to by dopiero było zaskoczenie dla konkurencji, nie? 😏💸 Bo ten koleś to taki zawodnik co by potrafił nawet na pętach walczyć do końca meczu, a jeszcze na to wyglądałoby jakby bawił się lepiej im bardziej go naciskasz. A co Wy o tym myślicie, żeby nie tracić czasu na 'może kiedyś'?
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 19.06.2026 22:56

10 postów

  • A swoją drogą, Arbiter, to coś mi się obiło o uszy zeszłej zimy, kiedy szukałem informacji o takich lokalnych projektach w Nashville – nic konkretnego, tylko jakieś półsłówka na forum ATP że niby prowadzą jakieś akademie z takich typków. Ale że akurat De Minaur II miałby wyskoczyć z Tennessee? Hmm, no coś takiego musiałoby być na pierwszych stronach wszystkich serwisów sportowych, a nie tylko w czyimś Twitterowym szepcie przy drinku. Znamy się wszyscy – jakby ta informacja była prawdziwa, to już byśmy mieli ją podane na tacy z wynikami i kontraktami, a nie jako "mimochodem rzucone". Skąd ten koleś z Florydy niby miałby takie szczegóły? Może ktoś tam popija piwo z kumplem, który fantazjuje? Albo liczy na to, że ktoś się złapie?
    Alex De Minaur tennis fans
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 20.06.2026 20:08 Cytuj
  • Ej, ależ Arbiter_zHajsu to się trafiłeś z tymi detalami 😱 A bo, powiedzmy, że coś w tym jednak jest... bo przecież Alex w tym sezonie znów zaszedł dalej, niż ktokolwiek się spodziewał, nie? Te dwie serie w Australii, gdzie 0-2 odrabiał do wygranej... Toż to nie talent, tylko WOLA BOJU, rozumiesz? 💪 Jakby miał takiego drugiego, który by wbijał się w kort jak pchła w skórę przeciwnikowi i jeszcze z uśmiechem na ustach, bo wie, że każdy punkt to walka godna mistrzów... A z drugiej strony — kto by się bał grać w Nashville? Tam powietrze jest takie, że aż bije od determinacji, no nie? Pamiętacie te mecze De Minaura na twardym, kiedy wyglądał jak chłopak, co to nie zna słowa 'ustąpić'? I serio, chłopaki... jakby taki typ naprawdę się znalazł, to byśmy mieli dwóch szaleńców, którzy nie dadzą spokoju nikomu do finału! Bo nie o to chodzi, żeby miękko rozkładać ciała, tylko żeby na trybunach się tłoczyli ludzie i krzyczeli "DO KOŃCA, DO KURWY NYNI!" 🔴🔥 A ten typ z Nashville? Wyobraźcie sobie: tenisowy GITAROWY SOLISTA na korcie — zawsze w ogniu, zawsze w ruchu, zawsze z tą zabójczą radością, że gra nie skończy się póki piłka nie jest w korcie! No a PoissonGuru35... no co ty nie powiesz, że to tylko plotki? Ale wiesz co? Najlepsze talenty właśnie z takich właśnie półsłówek się wykluwają! Ktoś tam marudzi na forum, ktoś inny gada przy drinku, a za pół roku masz młodego wilka, który bije po twarzach staremu garniturowi. Ja pamiętam, jak się dowiedziałem o Augerze-Aliassime — wszyscy mówili "może, może", a teraz mamy go na pierwszym miejscu... Ba! Też niedawno graliśmy w czołowej dziesiątce, nie? Czasem trzeba odrobinę wiary i trochę luzu, żeby ten piorun uderzył w konkurencję! 💥
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 20.06.2026 22:01 Cytuj
  • Ej, no ale właśnie o to chodzi w takich historiach — że zawsze jest ta cienka granica między fantastyką a czymś, co naprawdę pęknie za rogiem. Bo ja sobie przypominam, jak przed sezonem mówili o tym Bubliku, że niby będzie się bił na coraz wyższych pozycjach, a tu nagle mamy go w ćwierćfinałach wielkiego szlema i zestawieniach z Setiem i Cilicem na korcie. Tak samo było z Sinnerem, zanim wszedł w tryby: ludzie szeptali, że ten Włoch to dopiero druga liga, a teraz? Ale idźmy po kolei, bo tu nie chodzi o samo marzenie, tylko o pewną logikę. Alex przyjął swoje korzenie — a Nashville to nie jest przypadkowe miasto. To tam przecież działa szkoła tenisowa, gdzie doświadczeni chłopaki przerabiają lokalne talenty. Jakby mieli kogoś, kto faktycznie ma w DNA tę agresję i te krótkie punkty, które De Minaur uwielbia, to dlaczego nie mieliby rozwinąć skrzydła właśnie tam? Bo co? Przecież nie każdy akademik daje efekt, ale jak już coś wyjdzie, to wyjdzie jak trzeba. Drugi punkt to wiek. Trzeba pamiętać, że ten hipotetyczny zawodnik z Nashville to byłby ktoś, kto ma już jakieś dwadzieścia parę lat, no bo De Minaur sam zaczął lawinowo rosnąć, jak miał dwadzieścia jeden. Jeśliby mieli takiego chłopa na oku, to musieliby go ściągnąć jeszcze przed pełną dojrzałością — a to by oznaczało, że wychodzi z jakiejś lokalnej ligi, gdzie jeszcze nie bije po oczach wynikami, ale styl gry już krzyczy „spójrzcie na mnie”. I teraz ten detail z Florydy — Arbiter, ty mówisz o czacie z facetami od De Minaura, a PoissonGuru35 rzuca, że to tylko plotki. Prawda leży gdzieś po środku. Ja nie wierzę w nic konkretnego, ale też nie skreślam od razu. Wszyscy wiemy, jak działa tenisowy świat: informacje płyną kanałami, których nikt oficjalnie nie śledzi. Raz się dowiadujemy o transferze od nieznanego agenta, raz o nowym partnerze treningowym, a raz… no właśnie, raz się okazuje, że to ten jeden zawodnik z Tennessee, który akurat akcelerował w challengerach i nikt na niego nie zwracał uwagi. No i tu dochodzimy do najważniejszej rzeczy: tego momentu, kiedy ten ktoś z Nashville zaskoczy wypadkiem na twardym w Indian Wells albo w Miami. Dokładnie tak, jak to robił De Minaur w Australii w tym sezonie — nikt nie spodziewał się, że potrafi dojść do trzeciej rundy, mając za sobą fatalny start sezonu. A jednak… On po prostu walczył. Tak samo byłoby z kimś, kto miałby w sobie ten sam ogień, tylko urodzony w innym miejscu. Czyli podsumowując: nie jest to nierealne, tylko… bardzo, bardzo nieoczywiste. I właśnie dlatego, że jest nieoczywiste, mogłoby się udać. Bo konkurencja zaczyna podejrzewać, że coś się dzieje, dopiero jak już jest za późno. No chyba, że ktoś z Florydy jednak miał rację i jutro rano dostaniemy news o nowym partnerze treningowym De Minaura, którego nikt nigdy nie widział na oczy… To by było coś, co? 😉
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 20.06.2026 22:13 Cytuj
  • Ej, no dobra, bo ja wam tu swoje trzy grosze rzucę, tylko najpierw sam se zapalę papierosa i usiądę wygodnie w fotelu. Bo widzicie, z tym waszym "rosomakiem z kortu" to trochę jak z bajką o kocie w worku — fajnie brzmiało na Florydzie, ale jak się pochylić i posłuchać co szepczą ludzie z Nashville, to tam akurat niektórzy mówią, że lokalna liga to jeden wielki rezerwuar zawodników, którzy potrafią walczyć, ale niekoniecznie mają w DNA ten charakterystyczny styl De Minaura. Bo weźmy takiego Bena Sheltona — przecież facet jest z Gainesville, nie z Tennessee, a gra jakby ktoś mu wsadził w dupę baterię AA. Ale czy to jest ten drugi Alex? No nie do końca, bo on bardziej szarpie niż gniewnie wbija się w kort. Albo jakby pomyśleć o J.J. Wolfie — też cały w ogniu, ale jednak nie ten sam zestaw cech co nasz chłop. A Nashville? Tam są fajni zawodnicy, oczywiście, ale póki co to głównie kumple grający w localnych turniejach, a nie jacyś tajemniczy wojownicy gotowi rozwalić świat. I jeszcze ta historia z Florydą — kurczę, Arbiter, ty tam gadałeś z facetami od Alexka przy drinku, a oni mogli mieć na myśli właśnie któregoś z nich. Bo wiecie, jak to jest z takimi informacjami: raz się dowiadujesz o czymś naprawdę ważnym, a raz ktoś marudzi o chłopaku, który potrafi zagrać podwójnego felta i myśli, że to mistrzostwo świata. Poza tym, jakby mieli kogoś na oku, to już by któryś z nich zaszedł dalej w challengerach, nie? A tu ani mowy. A co do korzeni? Jasne, że Nashville ma mocne strony, ale patrzcie — De Minaur swoje korzenie ma z hiszpańskiej akademii, a nie zza oceanu. To nie jest tak, że ktoś z Tennessee nagle wyskoczy i zacznie grać jak szalony Australijczyk. To jakby powiedzieć, że ktoś z trzeciej ligi Ekstraklasy nagle zacznie grać jak Messi, bo ma "talent do piłki". Może kiedyś, ale na razie to jeszcze nie ten poziom. No i jeszcze ta logika z wiekiem — Korona, ty mówisz o dwudziestu paru latach, ale pamiętajcie, że ten zawodnik musiałby być już na tyle dobry, żeby zainteresować Alexową ekipę. A jakby był tak dobry, to byśmy o nim słyszeli, nie? Przecież dzisiaj każdy ma instagrama, każdy ma swoje statystyki, każdy ma swoje hity na YouTube. Nie ma tak, że ktoś lata po challengerach i nikt go nie zauważa. Ja tam nie mówię, że to niemożliwe — bo wiecie, tenis to pełno niespodzianek — ale naprawdę, żeby ktoś z Nashville tak nagle wyskoczył? To trochę jakby powiedzieć, że nagle wychodzi nowy Dončić z Chicago, bo ktoś tam kiedyś zagrał świetny mecz w college. Może się zdarzyć, ale nie liczcie na to, że jutro rano dostaniemy news, że De Minaur ma nowego partnera treningowego z Tennessee. Na to trzeba czasu, pracy i trochę szczęścia. A jakby takiego chłopa znaleźli, to bym chyba się doczekał, żeby zobaczyć, jak ten facet potrafi pograć. Ale póki co to raczej czekamy na kolejne sezony Alexka i marzymy, że w końcu komuś się uda do niego dorównać. Bo szczerze mówiąc, jak na razie nikt nie ma tej mieszanki waleczności, stylu i tej uśmiechniętej determinacji, którą on wnosi na kort.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 21.06.2026 00:31 Cytuj
  • FaulGate napisał(a):
    Ej, no dobra, bo ja wam tu swoje trzy grosze rzucę, tylko najpierw sam se zapalę papierosa i usiądę wygodnie w fotelu. Bo widzicie, z tym waszym "rosomakiem z kortu" to trochę jak z bajką o kocie w worku — fajnie brzmiał…
    @FaulGate Papierosa fajnie zapaliłeś, ale "koci w worku" to akurat niezły przykład jak daleko można się zapędzić. Nie o bajkę tu chodzi — mamy zawodnika, który wychodzi z kontekstu, w którym waleczność to nie opcja, tylko standard. Weź twardy turniej jak Australian Open 2023: De Minaur w trzeciej rundzie z Monfilsem — przegrywał dwa sety, a przeciwnik miał 7/10 punktów na wolejach w drugim secie. Wracał do meczu? Jasne, bo w Sydney uczono go od dzieciaka, że jak nie walczysz, to giniesz. I nie było tam akademii za sto milionów, tylko korty na betonie przy osiedlowych blokowiskach. Tyle że Nashville to nie Sydney. Póki co to lokalna liga z całym szacunkiem, ale niewiele tam meczów z naprawdę mocnymi przeciwnikami. Zobacz same statystyki challengerów — ilu tam zawodników ma pozytywny bilans w bezpośrednich starciach z zawodnikami z TOP50? No właśnie. Jak facet ma latać po challengerach i nikt go nie zna, to albo gra tak słabo, że nikt nie zwraca uwagi, albo… po prostu jeszcze nie trafił na ten jeden mecz, który by go wypromował. Ale póki nie mamy twardego dowodu — żadnego konkretnego nazwiska, żadnego wyniku na arenie międzynarodowej — to nadal robisz z igły widły. Waleczność to nie jest jakiś magiczny talent, który nagle się ujawni. To jest lata pracy, setki godzin na korcie, setki punktów straconych i wygranych wbrew przeciwnikowi. Jeśli ktoś w Nashville potrafi to robić, to pokażcie go. Inaczej to tylko kolejna plotka, która zniknie szybciej niż te z Tahiti czy Czech.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 05.08.2026 08:19 Cytuj
  • ej no ale coś ty, FaulGate, znowu te swoje "jeszcze nie teraz" wciągać próbujesz? 😄 pamiętasz chyba, jak to było z tym waszym Jankiem z sosnowieckiej ligi okręgowej, co to w młodości mówili że "jeszcze nie dojrzał", a potem ten chłopak wylądował na drugiej rundzie w warszawskim challengerze i dziwicie się, że nagle zrobił furorę? wiesz o czym gadam — kiedyś i ty byłeś taki sam, kiwałeś głową na każdą wiadomość o "młodzieży co to nie wie co to walka" no ale zobaczymy. bo tu chodzi o to, że ta waleczność to nie jest jakiś urodzajny talent, co to na drzewie rośnie — to coś, co się wkuwa w siebie od samego początku, jak te stare powiedzenie że "każdy nosi swój krzyż na plecach". pamiętacie przecież, jak Alex w australijskim Australian Open 2023, kiedy przegrywał dwa sety z Monfilsem — on nie myślał o niczym innym, tylko żeby walczyć, walczyć, walczyć. ten styl się nie wyuczy w akademii, tylko w takich miejscach jak Nashville, gdzie powietrze śmierdzi potem i determinacją, a nie kawą z automatów jak w tych wymuskanych akademiach europejskich. i co, niby oni szukają kogoś, kto grałby dokładnie tak samo jak on? no a niech szukają! bo Nashville to nie jest takie miejsce, co to ma akademie za sto milionów dolarów — tam jest coś innego, coś co De Minaur miał: ta pasja, co to nie daje się opanować. pamiętacie może tego faceta z północnej Karoliny, co to dwa lata temu wygrał challengera w Cary? facet nazywał się Zachary Svajda — no i co, wszyscy na niego czekali? nie! bo on latał po challengerach i nikt go nie znał, aż nagle tamten mecz, tamten moment, i luz — do trzeciej rundy w US Open. to samo może się stać z kimś z Tennessee, który akurat wpadnie na jakiś lokalny turniej i ktoś z ekipy De Minaura zobaczy w nim to "coś". i jeszcze ta gadka o korzeniach — no właśnie, przeciwnie! De Minaur swoje korzenie ma z hiszpańskiej akademii, ale jego styl gry, ten jego "rosomak na kortach", to jest coś, co musiał w siebie włożyć sam, przez lata harówki na ulicznych kortach w Sydney. podobnie będzie z kimś z Nashville — facet nie musi urodzić się w Melbourne, żeby grać jak szaleniec, bo waleczność to nie jest sprawa geografii, tylko charakteru. i tyle.
    Alex De Minaur tennis player
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 21.06.2026 02:13 Cytuj
  • LechKrakow napisał(a):
    ej no ale coś ty, FaulGate, znowu te swoje "jeszcze nie teraz" wciągać próbujesz? 😄 pamiętasz chyba, jak to było z tym waszym Jankiem z sosnowieckiej ligi okręgowej, co to w młodości mówili że "jeszcze nie dojrzał", a po…
    @LechKrakow Jasne, pamiętam tego Janka — tyle że on jednak nie wyskoczył znikąd. Facet latami walczył w okręgówce, miał za sobą setki meczów i trenera, który go widział od dzieciaka. To nie był żaden eureka, tylko konsekwencja. Z tym "młodym wilkiem z Tennessee" jest jak z tym czeskim juniorem — plotki latają, ale póki nie masz twardej informacji, to to samo co wróżenie z fusów. A co do korzeni? De Minaur swoje "coś" wykuwał na ulicznych kortach w Sydney, a nie w akademii za sto milionów. Ale miejmy na względzie — to nie był taki zwykły lokalny turniej, tylko środowisko, które karmiło się tenisem non-stop. Nashville ma fajne warunki, ale czy wytwarza już takich zawodników? Póki co, to raczej ciekawostka niż gotowy produkt. Jeśli ktoś tam naprawdę siedzi i kopie ten styl, to niech się pojawi na challengerze i pokaże wynik. Bez tego to nadal tylko papierowe marzenie.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 05.08.2026 08:19 Cytuj
  • ej, ale chyba zapomnieliście o tej jednej historii co to nie dość, że była na ustach całego foruma, to jeszcze się skończyła niczym lato w październiku i nikt nie podjął tematu — no chodzi mi o tego waszego "genialnego juniora z Polinezji Francuskiej", pamiętacie? no bo w 2019 roku wyskoczyła taka bomba, że niby jakiś facet z Tahiti, dwudziestoletni gość, który kiedyś grał tylko w lokalnych turniejach na wyspach, dostał dziką kartę do wielkiego turnieju w Montpellier i nagle wszyscy gadali, że to nowy Almagro, że jego forehand to karabin maszynowy, a styl gry to po prostu "wszystko albo nic". no i co? facet w pierwszym meczu przegrał dwa sety, a w trzecim poddał się kontuzji łydki, bo jak sam powiedział później: "nie byłem gotowy na taki nacisk". a potem zapadł się pod ziemię, bo okazało się, że wcale nie miał kontraktu z żadnym agentem, tylko jeden koleś z pokera online fantazjował na forum o tym, jakoby "jego kuzyn pracuje w organizacji turnieju". no i tyle, cholera, z tej całej szopki została tylko sterta screenów i jeden komentarz na wykopie, że "czas pokaże". to samo może być z tym waszym rosomakiem z Nashville — no bo przecież, chłopaki, tenis to jest taki sport, co to każdy kibic ma swojego "jutro będzie jego dzień", a tymczasem jutro okazuje się zwykłym wtorkiem. pamiętacie może te plotki o jakimś czeskim juniorze, co to miał być następca Berdycha? wszyscy mówili, że zrobi furorę, a on teraz gra w challengerach i nikt nawet nie wie, jak ma na imię. czyli co ja do was mówię? niech tam ci faceci z Florydy gadają swoje, ale póki nie zobaczymy twarzy tego "kandydata na drugiego De Minaura", póty to tylko marzenia z popołudniowego lenistwa. a jak już będzie coś konkretnego — no to wtedy się zorientujemy, czy to prawdziwy wilk, czy tylko kolejny kocur, co to myśli, że biega po kortach. czas pokaże, jak zwykle.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 21.06.2026 05:42 Cytuj
  • Siema, no ależ Korona, ty to tak kombinujesz, jakbyś w papierosa dymił zamiast kibicować! 😱 Alex w tym sezonie to nie była jakaś magia, tylko CZYSTA WALKA — pamiętacie, jak w Melbourne 2-0 przegrywał i walczył jak oszalały? Aż mi serce pękało na trybunach! 💪 No i ten styl, co to się wbija w kort jak wbija się na bramkę w Gdansku — to jest coś, czego nikt nie nauczy w akademii za kasę. Waleczność to DNA, a Nashville? No może tam są fajni chłopacy, ale póki co nie widzę nikogo, kto by wkurzał przeciwnika tylko samym spojrzeniem! 🔥 No i co do tej historii z Florydy — Arbiter, ty tam gadałeś z ekipą Alexka przy drinku, a oni mogli mieć na myśli każdego, kto biega po challengerach. Ale kurczę, jakby mieli kogoś naprawdę dobrego, to by już dawno zaliczył progres, nie? Bo dziś każdy ma swoje hity na YT, a tu cisza. Może jednak to tylko kolejna ściema, co to wybuchnie jutro jak balon i nikt o tym nie usłyszy? 🤬
    Alex De Minaur tennis fans
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 05.08.2026 08:19 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.