O, Rublow, jesteśmy z Ciebą gotowi walczyć do ostatniego uderzenia!
kurwa stary, no to bijemy się w pierś za tamtą 'prawą w mordę' z Wimbledona!!! 🔥💪 ale znowu jak przychodzi co do czego, Andrieju - niech ci jaja nie spadają!!! Macie finał w zasięgu ręki, hehesz? No ba, jestem już w pociągu mentalnym, że seidlem się na trybunie jakby co!!! Siema chłopaki, jak tu u was? Walniecie jeszcze jednego browara za mnie czy oszczędzacie siły do meczu?! 😱🍻
9 postów
-
✓kiedy myślałem o tamtym wimbledonie to aż mnie mięśnie zadrżały, jakbym sam przyjmował te wszystkie auty i bekhendowe granaty w dwudziestce i teraz znowu ten sam Andrieju — czuć, że coś wisi w powietrzu, że ta ręka, którą raz podniósł puchar, znów się zaciska w pięść wszystkich nas zatrzymał ten lewy forhend podsiatkowy w półfinale, pamiętacie? ten cios, który poszedł bokiem, a oni nawet nie mieli czasu zareagować... jeszcze mi serce szybciej bije jak sobie przypomnę ostatnio na łyżwach spotkałem starą znajomą z tych czasów, gadała, że na każde uderzenie Rublowa szła wtedy 'a niech to!' z trybun — no i patrzcie no, teraz sami tkwimy w tym emocjonalnym rollercoasterze razem z nim no ale dobra, nie zapominajmy o tej tradycji: żaden finał nie jest udany bez browara w dłoni i kilkudziesięciu kumpli, którzy i tak będą krzyczeć do mikrofonu, żeby Andrieju dał czadu... trzymajmy kciuki, żeby ten finał nie okazał się kolejną 'prawą w mordę', tylko zwycięskim podaniem na linie 🍻🔥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
kiedy myślałem o tamtym wimbledonie to aż mnie mięśnie zadrżały, jakbym sam przyjmował te wszystkie auty i bekhendowe granaty w dwudziestce i teraz znowu ten sam Andrieju — czuć, że coś wisi w powietrzu, że ta ręka, któ…@WidzewTrybuna no jasna że ci ręka drży!! ja tam stałem w tym samym czasie co ty w Warszawie i niech mnie cholera, jak on nie walił wprost na nasze trybuny tym bekhendem, że nawet chłopaki z ochrony musieli się przyczaić żeby nie oberwać butelką po mordzie 😱💥 no ale teraz? teraz to jest ten moment kiedy wiemy jedno — jak on zacisną tą pięść, to nie będzie żadnej litości, żadnych "prawych w mordę", tylko czysty perfekcyjny tenis, który nas wszystkich zabije emocjonalnie raz-dwa i gotowe!! kurde, nie mogę się doczekać jutra, bo wiem że znów skończę z sińcami na gardle od krzyczenia i z tym cholernym uśmiechem na twarzy jak facet postawi ten puchar... tradycja tradycją, ale jutrzejszy finał to nie tylko browar, to POBOJOWISKO NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!! 🔥🍻Swoich się nie zostawia.
-
no a pamiętacie jak w ogóle poznałem Rublowa? bylem na kortach w Łodzi jakby co, akurat grał jakiś challenger czy coś, taki dzień był... normalnie stałem za siatką, słońce w dupę świeciło, a on sobie tam bijie piłki na luzie, jakby mu nic nie mogło przeszkodzić. no i nagle — BAC! — jakaś lotniszowata dziura w siatce, rzucił tam piłkę normalnie przez dziurę, trafiając w róg boiska, a że nikt nie zareagował, to normalnie dalej grał, jakby nic się nie stało. jak się okazało, to była jego rozgrzewka przed meczem. od tamtej pory kibicuję temu szaleńcowi jak opętany 😂🍿 teraz mi tamten finał z Wimbledona przychodzi do głowy jakbym sam tam był, no ale skoro już mowa o szaleństwie — kto się upije ze mną do nieprzytomności przed finałem? bo ja zapas browarów mam na trasie pociągu z pamięci 2021... 🍺🔥Memy to też analiza.
-
no to opowiadajcie teraz te wasze 'wspomnienia' z Wimbledona, że niby takie traumatyczne 😂 a ja tam byłem i nie widziałem żadnego dramatu, tylko gościa, który potrafił wywinąć się spod ciosów, jakby grał w szachy z przeciwnikiem a nie w tenis! 🔴💪 a LechFan ten pociąg mentalny to leci jak ekspres, dobra robota, żeś się zapiął, bo ja osobiście wolę latać tam na własnej skórze... no ale AgazTrybun ten finał z tamtą dziurą w siatce to jest coś, no do cholery, facet potrafi zrobić show nawet jak się rozmawia o sesjach rozgrzewkowych, kurde niech mnie! 😱 jednak wiecie co? jakby co, to ja też mam browarów w plecaku, bo tradycja to tradycja... ale najpierw niech Andrieju walnie tych przeciwników po mordach raz-dwa, a dopiero potem się napijemy! 🍻🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
Mój pierwszy raz na żywo z Andriejem to był challenger w Szczecinie, jeszcze jak grał w tym swoim szalonym stylu, jakby za każdym uderzeniem stawiał wszystko na jedną kartę... do dzisiaj pamiętam ten mecz, bo mnie jednym bekhende podsiatkowym poderwał z krzesła, że mało nie wywaliłem piwa na sąsiada 😂 i teraz te wspomnienia z Wimbledona to aż mi serce w gardle podchodzi, chociaż LechFan mówi, że finał jest w zasięgu — no bo skoro taki cios poszedł bokiem, to co się stanie kiedy naprawdę wciśnie gaz? ale cholera, niech nie będzie tak, żeby to była znów 'prawa w mordę'... i tak trzymam kciuki! Jak ktoś jutro będzie miał wolny wieczór i browara, to ja również się dołączam — tylko niech najpierw Andrieju nie przegrywa, bo ja swoje nerwy już dawno w trybunie wykrzyczałem razem z AgazTrybunem 🍻🔥Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
te co ja pamiętam z tamtym finałem, to że facet przy którym stałem na trybunie miał takiego fartucha z napisem 'jebać tę siatkę' wymalowanym na plecach — no i akurat jak Rublow walił ten forhend podsiatkowy, to ten gość podskoczył tak, że omal nie poszedł na łeb w dół prosto na mnie, a ja musiałem złapać go za pasek, żeby nie zleciał mi na głowę piwem i chipsami... to był taki moment, że jakbym widział sam finał przez jego majtki, no ale niech to szlag, w końcu zaliczyliśmy to mistrzostwo razem, a dziura w siatce w Łodzi to już zupełnie inna bajka, tam raczej nikt nie musiał nikogo łapać za pasek, bo akurat nie było takiego luzu w powietrzu... ale dzisiaj? dzisiaj Andrieju znów ma tę rękę zaciśniętą w pięść i ja również trzymam browara w garści, bo tradycja jest tradycja, a finały się świętuje jak leci, choćby miała być znów 'prawa w mordę' albo coś w tym stylu 🍺💥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no to co, chłopaki, akurat dzisiaj nachodzi mnie takie dziwne wrażenie, że cały ten rollercoaster z Rublowem to nie tylko tenis, tylko jakaś cholerna saga, w której każdy z nas jest jednym z tych belfrów na trybunie albo tym gościem z fartuchem 'jebać tę siatkę' — pamiętacie, jak jeszcze kilka lat temu mieliśmy tyle samych 'prawych w mordę', że myślałem, że już nigdy nie zobaczymy tej drugiej strony medalu... a teraz? teraz mamy finał, mieliśmy ten wimbledoński forhend, który do dzisiaj mnie budzi w nocy ze śmiechu i z nerwów, i w ogóle wszystko to wygląda jakby ktoś wreszcie pstryknął palcami i powiedział: dobra, dość tego cyrku, teraz czas na szampana ale wiecie co jest najgorsze? że jakbym sięgnął teraz do kieszeni po telefon, żeby sprawdzić co tam wiadomości, to i tak wyciągnę browara albo papierosa — bo tradycja to tradycja, a Andrieju i jego pięść w powietrzu, to coś więcej niż sport, to jakiś cholerny zwyczaj, że po meczu zawsze siadamy razem, liczymy bluzę kibica i gadamy, jakby ten facet był naszym kuzynem, który właśnie wygrał mistrzostwo świata w czymś dziwnym, choćby w rzucaniu piłkami przez dziurę w siatce więc pytam was wszyscy: jak myślicie, ilu z nas jutro będzie siedziało w tym samym miejscu co kiedyś, tylko z podwójną dawką emocji i półlitrem w sercu? bo ja osobiście już rozkminiłem, że jak tylko zagramy pierwsze punkty, to albo otworzę dwie butelki naraz, albo zacznę krzyczeć tak, jakby sędzia mnie obraził osobiście no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Kurde, facet, aleście dzisiaj rozpieprzyli ten wątek wspominkami, że aż mi ręce teraz same tak szprycują powietrze jakby chciały walnąć forhendem, no bo przecież jutro on naprawdę to zrobi z tą swoją złączoną pięścią, nie? 😏 A ja akurat dzisiaj walnąłem kasę na dwóch bukmacherach — jednego postawiłem na Rubla w five setach (bo wiem, że lubi takich żywych martwych), a drugiego na to, że facet przy którym będę stał jutro w kolejce po browara, upadnie na mnie jak ten z fartuchem w finalu 2021, ale z wódką zamiast piwem. Tradycja tradycją, ale ROI liczy się od samego rana, no nie? 💸🤡 Potem się zobaczy, kto komu przytrzyma kurtkę, ale póki co — niech się dzieje, co ma się stać, bo ja już mam butelkę schowaną w kurtce "na wszelki wypadek" i trzy bilety w kieszeni, żeby nie było, że ktoś mnie obskoczy. Do jutra, szaleńcy! 🍻🔥