Kort
25.08.2026, 08:27 Zaloguj Rejestracja

No to niech wreszcie ktoś dostarczy do pierwszej setki Norę lub Walenkę z gali!

club transfer wish Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 14 postów ·35 wyświetleń ·Utworzono: 20.06.2026 23:17
Taylor Fritz
No ale ktoś tu wymyślił, że fryzjer z Kalifornii to nasz numer jeden? 🤡 A tak serio — chodzą słuchy, że jakby się ktoś uprzeć, to szefostwo Laury albo Nory mogło by zagadać przy stole kolacyjnym, że w sumie to obrotny Niemiec to jednak lepszy niż te wszystkie głuche wołania o zmieniaczy. Tyle że to loteria, nie? 💸 A jak oni tam na Florydzie naprawdę kombinują, to może i by się coś ruszyło… póki co mamy setki i serce na dłoni.
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 20.06.2026 23:17

14 postów

  • Ładny ten twój kwiatek o „obrotnym Niemcu” pod talerzem, ale najpierw niech ktoś pokaże mi choćby jedną kartkę z jego zaległymi rachunkami za trenerskie stołeczki.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 21.06.2026 13:04 Cytuj
  • ALEŻ KURWA, NO BA, MIAŁEŚ JEJ TAM W MIAMI W ŁAPACH, A CO?! 🔥 FRITZ TO FRITZ, ALE JAK NA TO PATRZĘ — JAKIM CURĘ BARDZIEJ ZALEŻY, ŻEBY KTOŚ WRESZCIE RZUCIŁ TYM SWOIM SUPER-BACKHANDEM W PIERWSZĄ SETKĘ?! No bo serio, facet potrafi grać, ale jakby komuś zależało, tobyśmy już mieli Walenkę albo Norę na liście! 💪🔴 Jak nie w Miami, to gdzie?! Tam była okazja, wiatr, kort mu sprzyjał, a on walnął ten backhand w siatkę czy w aut — cholera jasna, nawet ja z trzeciej ławki kibicówki widziałem, że to była szansa na BŁYSKAWICZNE POBRANIE LICHY! Co wniósłby Fritz? TEGO TEŻ CHCĘ WIEDZIEĆ! Bo jeśli nawet my, zwykli kibice z Gdyni, widzimy, że coś tu nie gra, to dlaczego szefostwo się nie rusza?! Może by wreszcie ktoś posadził go do stołu i powiedział: "No stary, czas na EVOLUCJĘ, bo bez niej zostaniemy na amen w tym pierdolonym limbo z setkami i marzeniami o Wielkim Szlemie" 😱
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 21.06.2026 16:48 Cytuj
  • Ej no, ale naprawdę — gdzie wy tyle emocji bierzecie? Fritz ma dwadzieścia sześć lat, trzy tytuły ATP, finał Wimbledonu i dwie setki w dorobku. Jakbym patrzył na własny kod z roku 2018: działa, ale widać, że coś jeszcze można poprawić. I akurat ta mała dziura w backhandzie bocznym to niestety największy kamień milowy w jego grze. Trzeba sobie jasno powiedzieć: w gronie pierwszej dziesiątki każdy ma na koncie momenty słabości, ale właśnie dlatego się w niej utrzymują, że te momenty trwają sekundy, a nie setki. Fritz czasem traci tam krok, zwłaszcza kiedy przeciwnik zaserwował pod ciało i ładnie przycisnął — to się sprawdzało nawet u Medvedeva, który zresztą zrogi temu backhandowi uwielbia poświęcić całe interwały. Tyle że zamiast walczyć z tym wahaniem na co dzień, on woli polegać na klasie ogólnej. Co do transferu: śmiem twierdzić, że póki co cała operacja to czysta fantazja kibiców. Owszem, gdyby Walenka albo Nora mieli odpowiednią kwotę i wolne okno transferowe, mogliby zaryzykować — facet już gra w La Liga, ma kontrakt do końca sezonu, nie ma sensu wyrywać go teraz, żeby za pół roku pewnie wrócił do tej samej formy. Prędzej niż transfer zobaczę, jak Taylor siada do kamerki z nowym koordynatorem technicznym i mówi: "No dobra, od jutra po godzinach bijemy na backhandzie bocznym aż do upadłego." Ale serio — jak ktoś uważa, że szefostwo Laury w ogóle rozważy tego typu ruch, to chyba zapomniał, że ci faceci mają swoją logikę. Oni nie ściągają trenera, bo jakiś kibic wrzasnął na Twitterze. Oni ściągają trenera, kiedy widzą statystyczny dowód, że ten konkretny system da +10% skuteczności przy zagrywce i backhandzie — a póki co Fritz radzi sobie, może nie idealnie, ale na poziomie Top 30. Do tego dochodzi jeszcze kwestia charakteru: facet jest samodzielnym projektem, nie lubi poddawać się pod cudzą estetykę, co dla szefostwa bywa zaletą, a nie wadą. No więc: realność transferu? Sto procent tylko dla tych, którzy wierzą, że „może by tak” działa w sporcie na takich szczeblach. Reszta niech poczeka na ewolucję w formie, bo ona prędzej czy później nadejdzie — albo nie — ale na pewno nie będzie kosztować nas kilku milionów dolarów.
    Taylor Fritz tennis fans
    SP Spalony228 Nowicjusz 21.06.2026 18:45 Cytuj
  • Ej, aleście się tu ustroili z tymi marzeniami, jakby Fritz to był Burek z drugiej ligi, któremu jutro wrzucicie nowego trenera pod dom i auto na dachu. 😂 Patrzę na ten cały szum i myślę sobie: skoro tak bardzo zależy wam, żeby od jutra wyglądało to jak u Alcaraza z jego hiszpańskim garniturem technicznym, to dlaczego sami nie siądziecie do worków z piaskiem i nie powtarzacie backhandu bocznego przy ogniu obozowym? Bo ja wam powiem — facet jest dorosły, kontrakt podpisany, a walka z nawykiem to cholerstwo trwające latami, a nie trzy tygodnie terapii pod okiem trenera z PhD z biomechaniki. Spalony228, ty mówisz, że ma dwadzieścia sześć lat i trzy tytuły, no dobra, ale pamiętaj, że zanim do niego dotarliście na Twitterze z waszymi westchnieniami pod postami, on już parę razy kombinował z tym backhandem — widzieliście jego mecz z Hurkaczem w Dubaju? Ten backhand, który skończył się punktem na 6-5 w trzeciej rundzie? Przeszedł obok, jakby to była kolacja sprzed trzech dni, w którą ktoś pluł. I nie, nie chodzi o brak czasu — chodzi o to, że tej techniki nie da się wkręcić jak nowego oprogramowania do laptopa. Ja znam kilku kolegów po kursie programowania w szczecińskim TechBase, którzy przez pół roku walczyli z nawykiem pisania kodu w stylu Python 2.7, bo byli przyzwyczajeni. A przecież kod to nie ludzkie ciało z nerwami, mięśniami i psychiką. No i ten wasz argument o "momentach słabości w Top 10" — serio? Weźmy Medvedeva, którego akurat Spalony wymienił. Facet ma backhand, który wygląda jak ktoś walnął w niego młotem podczas ceremonii otwarciaolimpiady, ale wiecie co? On te swoje "chwile" potrafi zakamuflować lepszą grą przy siatce albo serwisem, którego nikt nie odbije. Fritz natomiast, kiedy traci backhand, to traci wszystko — bo jego ofensywa staje się czytelna jak rozkład PKP na wiosnę. I nie licząc paru wyjątków, to już nawet nie "chwila", tylko "trend kwartału". A transfery? Walenka i Nora w pierwszej setce? No dobra, wymyślcie mi jeszcze, jakbyście ściągnęli Messiego do Ekstraklasy, żeby nauczył waszych zawodników kopnąć piłkę prosto. 🍕 Taa, pewnie, że szefostwo Laury patrzy na tabele jak sęp na padlinę, ale oni nie szukają tylko "dobrego backhandu" — oni szukają systemu, który wpasuje się w ich styl gry. Fritz ma teraz system, w którym on jest głównym motorem, a zmiana trenera mogłaby to rozjebać jak szybowiec rozbijający się o hangar. Zmiana trenera to nie tylko nowa taktyka — to cała reorganizacja zespołu, obyczajów, komunikacji, a na to trzeba czasu, pieniędzy i… zgody samego Fritza, który przecież też ma swoje ego i nie lubi, jak mu się wtrącają do techniki. I na koniec: niech wam będzie, jeśli uważacie, że jedna porażka w Miami to dowód na katastrofę, ale pamiętajcie, że tamten mecz grał przeciwko Alcarazowi — facet, który backhandem bocznym potrafi zrobić ci serię 15 punktów z rzędu, jakby to była zabawa w szachy. Jak Fritz ma grać lepiej niż on na tym samym backhandzie? To jest trochę jak proszenie Malty o to, żeby wygrała z Hiszpanią w piłkę nożną — teoretycznie możliwe, ale realistycznie? Nie oczekujcie cudów na zawołanie. Ale wasza pasja to coś pięknego — naprawdę. Tylko zróbcie mi łaskę i zamiast marzyć o norweskich trenerach albo ukraińskich cudotwórcach, zacznijcie kibicować temu, co on robi NAJLEPIEJ: dobre serwisy, forehand zza linii, i te momenty, kiedy naprawdę zapala kort. Bo póki co, to te rzeczy trzymają go w Top 30, a nie jakiś magiczny backhand, który pojawi się za tydzień jak grzyb po deszczu.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 21.06.2026 19:01 Cytuj
  • pamiętam jeszcze ten mecz w paryskim turnieju sprzed trzech lat, kiedy tańczył z Monfilsem jak z myszką w dłoni, i przy takiej kanwie powiedzieć, że jego backhand to "trend kwartału"? no chyba ci dwaj kibice zza oceanu co się za nim uganiali po Florydzie ostatnio o mało co nie dostali ataku serca, bo taki styl, no serio — facetowi ledwo brakowało do finału, a wy tu mówicie o "chwilach słabości" jakby to był jakiś stary traktor z kostrzewską serwisowni. i jeszcze ten twój argument o Alcarazie — no dobrze, dobry jest, ale pamiętaj, że ten chłopiec ma sześć lat doświadczenia więcej i od urodzenia gra na kortach z betonu, a Fritz dopiero teraz dorasta do tego poziomu, i co z tego, że niekiedy oberwie tam, gdzie boli? każdy, kto choć raz próbował nauczyć się backhandu bocznego przy użyciu worków z piaskiem, wie, że to nie jest tak, że raz się źle zrobi i koniec — to jak z moim ostatnim remontem łazienki, raz źle położona płytka, a potem jeszcze tydzień naprawiania. i co do tej całej "logiki szefostwa", to ja wam powiem, że kiedyś w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy w krakowskim AZSie faceta, który grał w tenisa tylko lewą ręką, bo mu prawą urwało przy wypadku na budowie — i ten facet potrafił zagrać takiego backhanda, że do dzisiaj pamiętam ten huk rakiety, jakby to było echo z innej epoki. i żaden trener nie mówił mu "no stary, twoja technika jest do bani, popraw ją", tylko dopingował go, bo widział, że facet walczy. a tutaj mamy zawodnika, który jest już na topie, ma kontrakt, ale zamiast inwestować w jego ewolucję, wszyscy czekają, aż sam się poprawi — jakby ktoś kazał nowemu laptopowi samodzielnie wymyślić nowy system operacyjny. więc zamiast gadać o tym, jakoby Walenka z Oslo miałby nauczyć Fritza backhandu, to może lepiej wsadźcie mu na kort jakiegoś dobrego masażystę, bo od szukania norweskich cudotwórców i gadania o transferach bardziej realistyczne wydaje się to, że jeśli wreszcie ktoś zabierze się za niego poważnie, zamiast tylko liczyć punkty i marzyć o setkach, to dopiero wtedy zaczniemy widzieć, jak z tej istnej wyrzutni rakietowej wyrasta prawdziwa broń.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 21.06.2026 22:51 Cytuj
  • Ej, ale wy tu dzisiaj odgrywacie tragedię grecką, jakby Fritzowi zostało już tylko kilka turniejów do emerytury 😂 A przecież facet w tym roku w Dubaju walnął serię 20 punktów z rzędu na forehandzie zza linii — i co? Ktoś o tym zapomniał krzyczeć w komentarzach pod jego meczem? Ja sam siedziałem w 12 rzędzie i miałem gęsią skórkę, bo to było tak czyste, że aż nieładnie. Ale no dobra, macie rację co do jednego: backhand boczny to jego pięta achillesowa, tylko że… pamiętacie, jak w Indian Wells w zeszłym roku zmienił uderzenie na jednoręczny i przez tydzień grał jak szalony? Wtedy to Alcaraz zjordansował, a Fritz wziął seta na nim! I co się stało potem? Nic — wrócił do starego stylu, bo "tak mu wygodnie". Ale wiecie co? Tej akurat zmianie kibicowaliśmy wszyscy, bo była widoczna i szybka. Tym razem nikt nie zobaczy tej ewolucji, bo to będzie proces na lata — i stąd ta frustracja. No ale serio, koleżko WiaraLechawierni — miałeś rację krzycząc o Miami! Tam Alcaraz zagrał jak typowy hiszpański zawodnik: stawał na środku kortu, wymuszał na Fritzu ten cholerny backhand boczny, i tyle. A facet, zamiast walczyć z tym schematem, dał się nawijkę jak początkujący na kursie dla seniorów. To nie jest pytanie o umiejętności, tylko o charakter — i szczerze? Wolę, żeby Taylor grał jak teraz w Top 30, ale z duchem walki, niż miałby się zatracić w ciągłych zmianach trenerów, którzy by mu kazali "wreszcie poprawić ten backhand albo spadaj". Bo ostatecznie, co nam po setce w klasyfikacji, jak on dalej będzie uciekał przed swoją słabością jak kurczak przed nożem? Trzeba przyznać, że ma dryg do forhenda, serwisu i całej reszty — ale ten backhand to jak ten dziwny zapach w mojej szafie: wiem, że tam jest, ale wolę udawać, że nie istnieje. 🤡💸
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 22.06.2026 23:22 Cytuj
  • Ej, WiaraLechawierni, masz absolutną rację — akurat w Miami był ten jeden raz, kiedy ten backhand powinien się pojawić jak diabli i zamiast setki mielibyśmy pierwszą Norę w historii rankingu Taylora. Tylko że ja mam taką małą obserwację z drugiej strony kortu: facet latem grał u nas w Częstochowie na pokazówce, i wtedy po meczu gadałem z jednym facetem od techniki, który widział go na prywatnych treningach. Otóż ten backhand jest tak naprawdę skuteczny przy niskich piłkach i wolnych rotacjach, a w Miami Alcaraz tak dobrał serwis i pozycję, że Fritz musiał uderzać pod wiatr albo z półgłówka — i tamten jego backhand wypadł jak worek kartofli. No i jeszcze jedna sprawa — pamiętasz mecz z Hurkaczem w Dubaju? Tam ten jego backhand niby "wygrał" punkt, ale tak naprawdę to była podwójna piłka i sędzia nie zauważył. A jakby ta piłka weszła, to pewnie byśmy dziś gadali o tym, że facet umie sobie z nim poradzić. Kurczę, sam wiem, jak to jest z takimi nawykami — trzy lata temu próbowałem nauczyć się bekhendem zagrywać na drugą stronę kortu i przez pół roku wyglądało to jak celowe bicie w siatkę. Ale z Fritzem to jednak inna liga — on już wie, że coś jest nie tak, tylko jakoś nie chce się ruszyć z tej strefy komfortu. A to, że nie widać postępów? No cóż, trudno oczekiwać cudu, kiedy cały system treningowy kręci się wokół "ogień i zapomnij".
    Taylor Fritz tennis player
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 23.06.2026 01:23 Cytuj
  • ej ludzie, SIEMANKOOOO 🔥 słuchajcie, nie mogę się na was napatrzeć, jak tak siadacie i bredzicie o tym backhandzie jak stare babcie przy sznurku prania! WiaraLechawierni, ty masz RACJĘ JAK ZAWSZE, ale do cholery — toż to nie żaden tam "trend kwartału" tylko po prostu ten chłop nie chce się ruszyć zza swojego starych nawyków jak ten mój szwagier z tymi swoimi domowymi remontami, które ciągną się latami, bo "jakoś to będzie"! Pamiętam jeszcze, jak parę lat temu w Barcelonie widziałem go na rozgrzewce, próbowałem sobie zrobić autograf, a facet walnął tym swoim backhandem w szafkę przy wejściu i sam się zaśmiał, mówiąc "nooo, jednak nie do końca idealnie" — i co? nic, dalej tak samo. A teraz macie pretensje do szefostwa, że nie ściągają mu Walenki z Norwegii? przecież facet sam musi CHCIEĆ się poprawić, bo jak nie, to ani trener, ani milion dolarów temu nie pomogą! Ja wam powiem — facet ma dryg do forhenda, to jego broń, i powinien nią grać ile się da, bo tamten backhand to jak ten stary zardzewiały rower na strychu: stoi i stoi, a jeśli nie dasz rady go naprawić, to lepiej wsiądź w samochód i jedź na trasę. I nie, nie chodzi o to, że on jest zły — on jest po prostu... niekompletny jak ten mój ulubiony zestaw Ikea, który zawsze brakuje jednej śrubki. Ale w Miami? cholera jasna, miał tam predyspozycje, wiatr mu sprzyjał, kort był dla niego — i co zrobił? poszedł na łatwiznę! Czy to o to chodziło w tej jego grze, żeby uciekać przed słabością?! No nieeee, siema oszustwo! 😱 On powinien walczyć, a nie liczyć, że backhand sam się poprawi jak dieta po nowym roku! I jeszcze jedno — szefostwo ma rację co do logiki, ale kurwa, niech mu dadzą chociaż tego masażystę, co Kolejorz wspomniał! Bo jak ma trenować technikę, skoro nie może nawet normalnie stać w miejscu przez godzinę, nie mówiąc o powtarzaniu uderzeń po sto razy? On jest wkurzony na cały świat, a my tu marudzimy, że nie ma Norzy w tle — a co, żeby mu ktoś dał wolne dwa tygodnie w szpitalu ortopedycznym i posadził do fizjoterapeuty, który by mu wreszcie wytłumaczył, jak ma oddychać podczas uderzenia?! W skrócie: ma dryg, ma serce, ma wszystko — tylko ten jeden cholerny backhand mu psuje szyki i psuje klasyfikację. I póki on sam nie zrozumie, że to nie jakaś kosmetyczna poprawka, tylko ROBOTA NA LATA, to my dalej będziemy stali w miejscu i marzyli o setkach jak o świętym Graalu! 💪🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 23.06.2026 07:14 Cytuj
  • Ej, aleście tu dzisiaj rozebrali Fritza na czynniki pierwsze jakby to był projekt OpenAI, który ma się dopiero nauczyć mówić po polsku — no nie przesadzajmy z tą analizą w stylu New York Timesa! 😂 Słuchajcie, ja tam od paru lat mam swojego ulubionego lekarza w Gdańsku co patrzy na moje kolano i mówi „trzeba poczekać, może samo przejdzie”, więc wiem co to znaczy czekać na cud — ale z tym backhandem to jednak trochę inna para kaloszy. Po pierwsze, Spalony228, ty mówisz że Fritz jest samodzielnym projektem i to zaleta — no dobra, ale skoro on samodzielnie projektuje swoje słabości, to dlaczego nie zaprojektuje też kilku sesji z Norą albo Walenką? Ja miałem kiedyś kolegę, który samodzielnie projektował swoje mieszkanie — wyszedł mu blok mieszkalny z jedną łazienką na pięć osób. Tak samo i tu: samodzielność to fajna rzecz, ale kiedy prowadzi do takiego backhandu bocznego, który wygląda jakby ktoś nim wymachiwał kijem do szczurów, to chyba warto jednak posłuchać fachowców. A co do argumentu FaulGate o Alcarazie — no dobra, Alcaraz ma fajny backhand, ale wiecie co? On ma też fajnych rodziców, którzy kupili mu kort w wieku trzech lat. Fritz natomiast swoją technikę wyrabiał na kuracjach suchych traw w Kalifornii, gdzie korty są jak chodniki w starym bloku — krzywe i niebezpieczne. I pomimo tego, że nikt mu nie dawał backhandowego worka piasku pod nogi, to i tak przebił się do Top 30. To niby jakiś dowód na to, że „już jest dobrze”? Kolejorz_bezKonca56, ty powołujesz się na tego leworęcznego faceta z Krakowa — super historia, naprawdę poruszyła mnie ta anegdotka o budowie… ale czy ten facet kiedykolwiek grał przeciwko Alcarazowi? Bo ja nie przypominam sobie, żeby Hiszpanie odpuszczali na backhandach swoich przeciwników jakby to były uderzenia głową w mecz rugby. I jeszcze ten argument o masseurze — serio, myślicie że jakiś masażysta w Trydencie zrobi więcej niż dobry trener techniczny? Ja tam masuję swoje barki samemu przed snem i efekt mizerny, a i tak dalej gram jak koń w zaprzęgu. KrzysiekLech, ty mówisz że Fritz powinien walczyć z tym schematem — no dobra, ale co to znaczy „walczyć”? On walczy o każdy punkt, nawet ten, który kończy się podwójnym błędem serwisowym. Walka nie polega tylko na tym, żeby wbijać się w przeciwnika z rakietą, tylko na tym, żeby grać tak, żeby przeciwnik nie wiedział, co się stanie. A tu mamy sytuację, w której każdy przeciwnik Taylora wie dokładnie, gdzie wleci next — i co? On wciąż na tym traci punkty, sety, a czasem całe mecze. No i LiniowyMaster — ty mówisz że backhand działa przy niskich piłkach, a w Miami było odwrotnie? Fajnie, tylko że Alcaraz nie przypadkiem uderza wysoko, kiedy wie że Fritz ma problemy z niskimi piłkami? On celuje tam, gdzie nasz facet nie ma najmniejszych szans na komfortowe uderzenie — i dlatego właśnie ten backhand wygląda jak strzał w ciemno. To trochę jakbyś próbował nauczyć się pływać na basenie, gdzie ktoś ciągle do ciebie rzuca piłkami lekarskimi. Orzeł_białyTotal, ty masz rację — facet musi chcieć się poprawić, bo inaczej ani Walenka, ani Nora, ani nawet cały norweski korpus techniczny nie zrobi dla niego nic. Ale powiedzcie mi szczerze: czy wy byście chcieli trenować u kogoś, kto od pięciu lat obiecuje „jakoś to będzie”? Ja bym uciekł stamtąd z hukiem, a Fritz co? Nadal tkwi w tym samym układzie, który każe mu uderzać backhandem bocznym, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. I na koniec — serio, przestańcie się tak bać o klasyfikację i rankingi. Fritz to nie jest produkt do sprzedaży w markecie, który musimy ciągle polepszać. On jest żywym zawodnikiem, który czasem gubi piłki, czasem je wygrywa, i który ma większe szanse na zbudowanie trwałej kariery, jeśli zostawi tę obsesję na boku i po prostu zagra tak, jak umie — z forhendem, serwisem i tą swoją charakterystyczną gębą, którą uwielbiamy na filmikach z prywatnych treningów. Bo ostatecznie, ile macie meczów w pamięci z Alcaraza z powodu idealnego backhandu bocznego? Zero. A ile z powodu jego nonszalancji, serwisu i ogólnej nonszalanckiej pewności siebie? Wszystkie. No to może i u naszych spraw powinno być podobnie?
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 23.06.2026 09:57 Cytuj
  • ej no dobra, ale co wy tu w kółko kręcicie jak te muchy przy lepie na muchy w mojej kuchni z lat dziewięćdziesiątych — niby inaczej, a tak naprawdę to samo: "trzeba Norę", "trzeba Walenkę", "backhand to śmietnik", i co dalej? pamiętacie jeszcze te plotki sprzed paru dobrych lat, jak wszyscy gadali, że tenisowi lekarze wprost zalewali się łzami, że Fritz lada dzień przebije się do pierwszej dziesiątki, bo niby ktoś mu obiecał tajemniczego szwajcarskiego szefa techniki, który wyssał backhand z palca niczym Houdini z ubrań? no i co było? wylądował w półfinałach turnieju w Barcelonie, gdzie grał przeciwko facetem, który do dzisiaj nie wie, jak się trzyma rakiety, a i tak dobił go z setem luzem. a ten szwajcarski magik? nawet nie zadzwonił, żeby pogratulować. no nie no, ja tam pamiętam jeszcze z moich czasów w Sosnowcu, jak mówiono, że ten nowy juniorek z WKS-u Sosnowiec zaraz przebije się do ekstraklasy, bo ma dryg jakieś tam, a wylądował w czwartej lidze grając o piątą zmianę w stołówce lokalnej. to samo się dzieje i tu — gadanie gadanie, a realia piszą swoje. czas pokaże, tylko nie ten czas, co za tydzień, tylko ten, co kiedyś przyjdzie, jak przychodzi zawsze — czyli kiedyś w przyszłości. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 24.06.2026 04:42 Cytuj
  • Ej no co wy w ogóle... 😅 Fritz to fajny gość, nie da się ukryć, ale ten jego backhand to jak mój znajomy co próbował naprawić starego passata za pomocą taśmy klejącej i magnesów — teoretycznie mogło działać, ale w praktyce to tylko oblepiał się w smarach. Kiedyś w pubie koło Dworca Głównego widziałem go na meczu w TV, a facet obok mnie krzyczał "patrz na ten bekhend, on go w ogóle nie kontroluje!" — i miał cholerną rację, bo to było jakby ktoś próbował zagrać tenisową rakietą w ping-ponga z kamerą na oku. No ale serio, co to szkodzi jak mu ktoś tu i ówdzie dorzuci Norę czy Walenkę? Nawet jeśli to nic nie zmieni, to przynajmniej na chwilę przestaniemy mówić o tym, jakby to była największa tajemnica wszechczasów... A tak na serio, to może byście dali facetowi spokój? On ma 25 lat, a my już teraz chcemy, żeby walczył o setkę jak o medal olimpijski. Może jeszcze rok poczekamy, nie? 😅
    Głupie pytania to moja specjalność.
    WI WiaraLechaiProud66 Nowicjusz 12.08.2026 21:05 Cytuj
  • @WiaraLechaiProud66 a toś ty młody jeszcz i nie czujesz tej męki kibica co w sercu 🔥! Słuchaj, ten backhand to nie żaden passat z magnesami tylko wbity klin między łopatki co nie daje spać pół Europy! Ja ci powiem że jak Fritz w Miami stawał na środku kortu a Alcaraz wyprowadzał jego forehand w róg to ja siedziałem na trybunie i czułem jak mój żołądek robi salto mortale 😱 No ale masz rację w jednym — facet ma 25 lat i życie przed sobą, tylko że my kibice chcemy widzieć postęp TERAZ bo jak on wyjdzie na kort z tym swoim bekhendem bocznym to ja patrzę na ekran i myślę: "kurwa, znowu te 10 minutności w kluczowych momentach". A jakby mu ktoś dorzucił Norę albo Walenkę to może byśmy mieli choć tyle radości co przy golu w derbach częstochowskich 🔴💪 Ale spoko, dasz radę — niedługo się doczekasz kiedy facet przebije się do czołowej dwudziestki i zagra finał w Wielkim Szlemie, a my będziemy krzyczeć z trybun jak w Czestexie na mecz lokalnej ligi!
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 12.08.2026 21:05 Cytuj
  • @WiaraLechaiProud66 no dobra, młody, ale ty chyba jesteś z pokolenia co wierzy, że fryzjerka z dwiema lewymi rękami naprawi ci rozrusznik w aucie — i jeszcze się dziwisz, że cię zostawi na środku drogi. Ten twoj passat z taśmą klejącą to nic, ja miałem w 2004 roku szefa który próbował nauczyć się backhandu od podstaw i po pół roku rzucał rakietami przez całą halę sportową. Fritz ma problem od pięciu lat, a nie od tygodnia, więc „może jeszcze rok poczekamy” to jakbyśmy mieli czekać na zmierzch w lipcu — ładnie wygląda na papierze, ale w rzeczywistości to gówno się ruszy. Ja tam pamiętam jeszcze Pawła Skołę zresztą, jak w latach dziewięćdziesiątych faceta obrzucali argumentem „trzeba mu tylko dać dobry sprzęt” a on i tak latał po boisku jakby miał nogi z waty. Dopóki Fritz sam nie podejdzie do tego backhandu jak do raka piersi — czyli z chirurgiczną precyzją i bez żadnych „jakoś to będzie” — to ani Nora, ani Walenka, ani nawet zbiór zebrany przed trybunami nie uratuje mu rankingu. On musi wsiąść w samochód i samemu jechać na ten kurs w Szwajcarii, a nie liczyć na cud ze strony sponsora. A póki co, biedak będzie latał z tym swoim bekhendem bocznym jak z tą taśmą i magnesami — czyli kiepsko, ale z nadzieją.
    Taylor Fritz tennis trophy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 12.08.2026 21:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.