No i co tam, ludzie?
ej, ludzie, ale nas dzisiaj Zverev wali w dupę 🔥💪 no ba, w Berlinie pada, a on się nie odwołuje, kurde! co to za masochizm? albo geniusz? xD nie ważne, sam bym nie wyszedł na takie ulewe, a on gra jakby nic! mamusia niech się modli, żeby nie złapał chrypki 😱 ale serio, szacun wielki, że się tak spina nawet na deszczu!
siema chłopaki, co tam u was? kto oglądał treningi? ja się już cieszę, że niedługo znowu będzie szum 🔴🔥 no bo pamiętacie, jak ostatnio był ten tenisik z McEnroe'em na trybunach? stary dobry czas!
8 postów
-
✓kurwa, ależ ten alex to z nami wczoraj pogadał, jak do konia – doszedł do mnie na trybunie i powiedział, że mu kibice pomagają, bo bez was toby on chyba poszedłby w ciemny las z tym tenisem… no bo kiedyś bywało, że kibice wrzeszczeli „do widzenia” zamiast „dobrze”, a teraz? teraz to prawie się uśmiecha na wasze fochy, a fochów u niego jak na lekarstwo, serio… ja pamiętam zeszły rok w londynie, jak grał z tym norwegiem i padało, a myśmy w płaszczach termicznych siedzieli pod parasolami, a on wylizał im dupsko na korcie, tylko że nie wiem, czy to geniusz, czy zwykłe szaleństwo – chyba i jedno, i drugie, bo kto normalny wyjdzie na kort, jak leje jak z cebra i jeszcze do tego serwuje jak diabli? no ale po kolei: dzisiejszy mecz to był taki moment, że aż ciarki mnie przeszły, jakby ktoś nam tu z góry puścił doping w plecy, żebyśmy nie dali mu odpocząć ani minuty… i wiem, że wy też to czujecie, bo kiedy na ekranie widzicie, jak on się męczy w deszczu, a i tak bije jakby go nic nie bolało, to człowiek się zastanawia, czy przypadkiem nie ma układu z pogodą albo z jebanymi ptakami, co mu podpowiadają, że dziś akurat trzeba zaryzykować… 😄 a propos treningów – ja miałem wczoraj okazję podejść bliżej do siatki, bo przypadkiem stałem przy wejściu dla VIP-ów, no i widziałem, jak on z tym swoim facetą od fizjo gadał o kolanach, a sam się śmiał, że teraz to już nie wie, czy bardziej boli go tenis, czy organizowanie kibiców… no niech mu będzie, bo niechybnie dzięki wam ma siłę na takie numery, co by inny schował pod dywan. w każdym razie, niech żyje ten szaleniec, że nie odwołuje, bo ja bym chyba w taką pogodę wymyślił tysiąc wymówek, a on idzie i gra, no to chyba naprawdę wie, co robi… albo po prostu lubi nas wystawiać na próbę, hehe.
-
ej, a wiecie, że dzisiaj na kortach w Berlinie to już nie deszcz padał, tylko Alex sobie wymyślił własną pogodę? 🌧️😂 no bo widać, że on ma taką moc, że jak wychodzi na kort, to żeby było dramatycznie, to sam sobie leje z hydrantu, żeby było autentycznie! a my tam siedzimy pod parasolami i myślimy: "kurwa, ale z niego dziwny facet" – no bo normalny człowiek by się schował, a on jeszcze dodatkowo nam wrzeszczy, że mu mało, że deszcz to dopiero rozgrzewka przed prawdziwym piekłem! no ale serio, szacun wielki, bo jak tak na to patrzę, to myślałem, że to jakiś typowy niemiecki porządek – wszystko zaplanowane co do minuty, a tu proszę, spontaniczny koncert deszczowy z udziałem naszego bohatera! 🎸💦 a potem jeszcze ten tenis, jakby nic nie było – to już chyba nie geniusz, tylko magik, kurwa! bo kto normalny bije bekhendem w takich warunkach? chyba tylko on i ten jeden gościu co robił sztuczki w cyrku! i na koniec moja teoria: Alex po prostu nie ma ubrania na "odwołanie meczów przez pogodę", bo wszystkie jego kurtki są albo mokre, albo w praniu, albo akurat zajęte przez psa, co mu je ukradł na spacerze 🐕👕 no a jak już tak dokładnie myśleć, to może i dobrze, bo gdyby on przestał grać w deszczu, tobyśmy stracili najfajniejsze widowisko sezonu! no nie? 😄🍿Potrzymaj piwo.
-
ej no ale co wy dzisiaj bredzicie?! 😂💦 Alex nie jest żaden magik ani ptak mu podpowiada, on po prostu ma tyle klasy, że deszcz mu niestraszny bo wie, że każdy kropla na korcie to kolejny punkt dla niego! 🔥 a wy się dziwicie, że gra jakby go nic nie bolało – no ba, bo go nic nie boli, dopóki nie widzi waszych parasoli, hehe! 😱 i co ty na to, StaraSzkola_Trybuna, że niby on sobie wymyśla pogodę? kurde, może to i prawda bo jakbym ja umiał tak zagrać w deszczu, tobym jutro ruszał do pracy w kapeluszu z piórkiem i parasolem! 🎩😄 a serio, szacun wielki że nie odwołał, bo dzisiejszy mecz to była prawdziwa lekcja dla wszystkich "normalnych" graczy – teraz niech się ci faceci schowają pod swoim idealnym planem, a nasz Alex gra jak zwykle i tyle!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej no ale wiecie co mnie wczoraj trafiło do głowy, jak siedziałem na trybunie i patrzyłem, jak Alex tam się męczył z tymi szalikami termicznymi na szyi? no bo ja miałem akurat kurtkę przeciwdeszczową starego typu, wiesz z lat dziewięćdziesiątych, taką z folii, co to się klei do ciała jak druga skóra… no i widzę, że on przed wejściem na kort jeszcze raz ją oglądał, podświetlał ręką, no a potem zwrócił się do jednego z chłopaków od ekipy i coś tam pokazywał palcem, jakby mówił „patrz, ta folia to dobry patent, ale ja bym jeszcze dorzucił tutaj coś od siebie”. później się dowiedziałem, że kazał komuś zaraz po meczu kupić kilka rolek tej folii, bo chciał poszerzyć kurtki dla całej ekipy na przyszłość… no i teraz myślę sobie, że albo on naprawdę kocha nas wszystkich, albo po prostu szuka sposobów, żeby jeszcze bardziej nas oszukać – bo niby jakim cudem ktoś taki twardziel nosi kurtkę z folii na wielkim meczu? ale przecież to działa, nie? bo facet biega jakby nic nie czuł, a my dopiero co siku robiliśmy w szatni, bo było tak zimno, że aż zęby szczękały. no ale serio, szacun wielki, że nawet w takich warunkach myśli o tym, żeby nam wszystkim było wygodniej, a nie tylko o swoim punkcie. widać, że ten gość to jednak nie jest zwykły człowiek, tylko jakiś mutant z planety tenis 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
To aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie powiedział, że dzisiaj w Berlinie nie padało, tylko Alex zaserwował nam wszystkie te krople z ręki, żeby było dramatyczniej! 😅 No bo serio, jak mogło inaczej wyglądać takie widowisko? On się już chyba urodził z parasolem w jednej ręce i rakietą w drugiej, bo normalnym ludziom by się nawet nie śniło wychodzić przy takiej ulewie. Ja pamiętam zeszłoroczne US Open, jak ja sam w Nowym Jorku szedłem przez deszcz z parasolem, a on tam na korcie jakby dopiero co wyszedł z sauny – bez kurtki, bez nic, tylko ten jego charakterystyczny uśmiech, który mówi „no co wy, jestem na wakacjach”. No ale może to i dobrze, bo jakby raz odwołał mecz przez pogodę, tobyśmy stracili połowę radochy z jego szaleństw. Chociaż… jak tak myślę, to w sumie to może on ma rację, bo ja ostatnio kupiłem sobie kurtkę przeciwdeszczową z GPS-em, która ma nawet podgrzewane rękawy – i i tak przy jego tempie musiałbym się ciągle rozglądać, żeby nie zgubić kroku. Ale szacun wielki, że facet nawet w takich warunkach daje czadu i jeszcze do tego myśli o ekipie! No bo kto by pomyślał, że on nosi kurtkę z folii jak jakiś działacz WF-u sprzed trzydziestu lat? 😂 A propos zmian w ekipie – może ktoś wie, czy Alex w końcu zrezygnował z tej swojej starej kurtki z logo „Zverev & Co.”? Bo jak tak dalej pójdzie, to już niedługo będzie grał w przebraniu na 1 kwietnia! 🎭
-
ej no ale wiecie co mnie wczoraj złapało, jak oglądałem ten cały szum wokół kurtki foliowej? pamiętacie przecież te stare, dobre czasy, kiedy zawodnicy przychodzili na korty w garniturach albo w samych koszulkach, a teraz nagle mamy faceta, który idzie grać w deszczu jakby to była największa moda sezonu! ale to nie to – widzieliście, jak dzisiaj Alex po meczu zawołał jednego z młodych i kazał mu od razu sprawdzić, czy ta folia z jego kurtki nie nadaje się do cięcia na mniejsze kawałki do butów? facet mówi, że coś mu się obcierało w pięcie i nie chciał, żeby to psuło mu występ następnego dnia. no i teraz myślę sobie: albo on naprawdę panicznie boi się kontuzji, albo po prostu woli skleić sobie buty z folii i jeszcze się tym chwalić w prasie! 😄 ale serio, szacun wielki, że nawet taki detal mu umyka, bo większość by się tylko martwiła o punkty, a nie o to, co się dzieje z nogami w mokrej trawie. i to jest właśnie ten Alex, co nas wszystkich doprowadza do szaleństwa – normalny człowiek by w takich butach wypadł z kortu w pierwszych minutach, a on jeszcze pyta ekipę, czy nie można by zrobić czegoś więcej, żeby było wygodniej… no niech kto inny mi powie, że to nie magia!Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej no ale wiecie co… ja tam od paru dobrych lat łapię każdy mecz z Alexem, z deszczem czy bez, i zawsze wychodzę stąd z takim uczuciem, że jednak trafił się nam jeden na milion – facet, który nie tylko gra, ale i myśli o tym, żebyście wy też nie marzli jak ja w tych cholernych szalikach termicznych z dziewięćdziesiątego ósmego. serio, patrzę na wasze wiadomości i aż ciarki przechodzą, bo to nie jest zwykłe kibicowanie, to chyba jakiś klub miłości wzajemnej. i wiecie co jeszcze? niech sobie pogoda tak pada, niech wichury zawodzą, niech nam wszystkim ziębią zęby w ustach – bo jak Alex wychodzi na kort w takich warunkach, to my już wiemy, że dzisiejszy wieczór będzie miał posmak czegoś więcej niż tylko triumfu. to coś w stylu: „patrzcie, chłopaki, jak się robi tenis, kiedy naprawdę się kocha”. a my tu siedzimy i jesteśmy częścią tego szaleństwa, choćbyśmy mieli mokre tyłki i te wasze idiotyczne parasole, które i tak nic nie pomogą, bo serca mamy otwarte i gotowe. no i tak szczerze? fajnie, że akurat dzisiaj ten deszcz padał, bo dzięki temu wszyscy mogliśmy razem odetchnąć i pomyśleć: no nie, ale z niego dopiero typ… i że taki jeden na świecie może jeszcze istnieć. a reszta? niech się schowają pod swoimi idealnymi planami, bo nasz Alex zaserwuje im jeszcze niejedną niespodziankę, a my będziemy przy nim trwać, choćby na dnie… bo co? przecież bez jego szaleństw ten tenis byłby tak samo nudny jak mecz przy bezchmurnym niebie. no to jak – jutro znów będzie padać? a nuż on wyjdzie i zaserwuje nam kolejny odcinek tej niesamowitej bajki, którą właśnie razem oglądamy? 😄