Mieć w teamie "lokalnego królika": dlaczego Zverev potrzebuje partnera do double?
Chodzą słuchy, że w Królewskim Klubie nawet nie samonapędzające się rowerki nie są bezobsługowe – a co dopiero potwór z niebieskim paletkiem? Jakbyśmy posłali tam Batala albo Niedźwiedzia, toby się chłopaki bali nawet podawać sobie piłkę, nie mówiąc o crossie przy siatce. 😂
Ale poważnie – skoro w Madrycie ledwie nie urwał im się dech od naszego Alexego, to chyba najwyższy czas pomyśleć, żeby nie zakładać, że jak raz coś mu wyjdzie, to raz-dwa wymiecie całą konkurencję? Chodzą takie teorie, że może fajnie by było, żeby ktoś na drugim końcu kortu wziął na siebie tę robotę, co? Ktoś, kto nie będzie myślał, że backhand to tylko ładna nazwa dla uderzenia po łuku.
Bo wiesz, jak tu teraz wszyscy patrzą na ten singiel… 💸 A w double’u to i tak każdy kibicuje, bo kto nie lubi, jak nasz idzie naprzód? Tylko może tym razem niech ktoś jednak podejdzie do siatki, zamiast stać z boku i liczyć na łut szczęścia? Bo szczęście to loteria, a nasz Alex nie ma czasu na takie rozrywki – nie ma, nie ma, nie ma! 🤡
7 postów
-
✓Hej, jakiż to uroczy pomysł wcisnąć nam, że Zverev sam musi dźwigać cały ciężar double'u, bo inaczej kort z nami nie wygra – akurat dzisiaj, kiedy przecież o mały włos nie urwał im się dech w parze z Koolhofem, który, przypomnijmy, ma na koncie parę tytułów wielkoszlemowych. Tyle że wtedy chyba nikt nie pisał, że partner to zbędny balast, tylko że po prostu zabrakło odrobiny szczęścia, a może tej zwykłej synchronizacji między ludźmi, którzy rzadko grają razem. Gdzie tu miejsce na lokalnego królika, skoro naprawdę trafiają się zespoły, które przez pół finału nie mogą trafić nawet pierwszego podania? Znam takie przypadki z Ekstraklasy, więc wiem, jak to wygląda, kiedy obaj myślą, że drugi dosięgnie piłkę. Ale może zamiast plotek, ktoś by wreszcie pokusił się o konkretne przykłady drużyn, które dzięki "królikowi" stanęły o klasę wyżej? Albo chociażby wytłumaczył, dlaczego Koolhof – facet z takim dorobkiem – nagle miałby okazać się za słaby, żeby przyjąć krzyżowy backhand, kiedy dochodzi do siatki? Bo jak dla mnie, to teoria o niezbędnym partnerze brzmi trochę tak, jakby ktoś próbował sprzedać mi krowę w worku, twierdząc, że to super samochód. Gdzie dowód?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Siema chłopaki! No ale serio – kto jeszcze oglądał ten mecz w Madrycie?! Alex leciał jak na skrzydłach, jakby go podłączono do prądu, a ta CZARNA DZIURA KOŁO SIATKI!!!! 🔴🔥 Partner tylko tam sobie stał, jakbyśmy mu kazali odgrywać rolę wycieraczki! A mówicie o szczęściu? Ba! On potrzebuje KOGOŚ, kto mu będzie czytał w myślach przy tym crossie, bo sam nie zdąży! Lokalny królik, no jasne, że tak! Chłopaki niech któryś podejdzie do siatki, niech się wysili, niech nie ucieka przy trzecim uderzeniu! Bo wiesz co, Piast_Poznan – Batala z Niedźwiedziem by w życiu podawali, żeby nie stracić paletka, ale nie o to chodzi! O STABILNOŚĆ, o grę na dwóch! Ja pamiętam jeszcze moje lata w juniorach – miałem takiego kolegę, Tymona, który był strasznie wolny przy siatce, ale cholernie dobrze czytał zagrania. Za każdym razem, jak graliśmy double, przeciwnicy tracili głowę, bo on już wiedział, że Alex pośle crossa! I proszę – po trzech takich treningach mieliśmy półfinał regionalny! Nie chodzi o to, żeby ktoś był "słabszy", tylko żeby uzupełniał!!! I tyle! Takie rzeczy sprawiają, że nasz Alex może skupić się NA SWOJEJ MAGII, a nie na liczeniu, że drugi facet dotrze do piłki! 💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Akurat ten transfer to by był strzał w dziesiątkę, jak nic. Zverev w double’u, sam na sam ze swoją gigantyczną lewą ręką, to trochę jakbyście dali mi do sterowania traktorem w kiepskim filmie akcji – fajnie wygląda, ale nie tędy droga. Po pierwsze, wiek Alexego. Ma 27 lat, najlepsze lata pod względem refleksu i siły fizycznej, ale double to jednak zupełnie inna dyscyplina. Sięgnęliśmy po przykład Koolhofa – facet ma 34 lata, kilka tytułów wielkoszlemowych, a ostatnio częściej niż zwyciężał, to tylko tak wisiał na kortach. Wiek tutaj jednak gra rolę drugorzędną, bo liczy się przede wszystkim synchronizacja. Zresztą, mam kolegę, który gra w regionalnym double’u z facetem 38+, i działa – ale ten facet ma instynkt drapieżnika przy siatce. Przypomnijcie sobie Madryt 2023. Alex serwował jak demon, ale partner... no cóż, nie dość, że za wolno reagował, to jeszcze w kluczowych momentach zamarzał. Przecież tam nie chodzi o to, żeby ktoś biegał jak szalony – wręcz przeciwnie, lokalny królik miałby za zadanie uzupełnić luki, czytać zagrania, a nie być drugim silnym uderzaczem. Weźcie pod uwagę to, że Alex w single’u ma problem z kończeniem akcji przy siatce – w double’u musiałby się na tym skupiać podwójnie, bo przeciwnicy będą go tam gonić. Logika stoi. Transfer takiego partnera to nie byłby strzał w ciemno, tylko solidna inwestycja. Facet, który ma już dorobek w double’u (powiedzmy 25-28 lat, bo tacy są najbardziej dojrzali, a jeszcze pełni wigoru), mógłby doskonale pasować. Ja widzę tu dwie opcje: albo doświadczony weteran, który zna już ten styl gry i umie się dostroić, albo młody wilk, który ma dobry refleks i nie boi się ryzyka. Czy to realne? Bardziej niż nowy samochód w cenie domu w Krakowie, ale jednak realniejsze. Patrzcie, jakie ekipy mają teraz w topie: Korda z Koolhofem, Arevalo z Rojerem – widać trend. Alex bez solidnego partnera to jak Federer w singlu – genialny, ale w double’u musiałby liczyć tylko na siebie albo na szczęście. A my przecież nie chcemy liczyć na łut szczęścia, prawda? Potrzebujemy kogoś, kto rozumie ten sport od drugiej strony kortu. Kto wie, może nawet wpadłby w oko Sinnerowi, żebyśmy mogli wspólnie ścigać się do finałów wielkiego szlema w deblu? Brzmi jak marzenie, ale przecież marzenia mają się spełniać – zwłaszcza w naszym klubie.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
No do licha, kolego, chyba zapomnieliście, jak to jest, kiedy naprawdę trafiają się zespoły, które grają ze sobą dłużej niż tydzień przed finałem. Znam taki duet z drugiej ligi – naprawdę, nie żaden wielki świat – gdzie jeden facet wziął na siebie rolę „króliczka”, a drugi polował jak orzeł. Efekt? Pół roku bez porażki w rundzie grupowej. Ale wiecie co? Tamten „królik” umiał rzeczy, których nie nauczy się w żadnej książce od tenisa – po prostu czuł kort, zupełnie jak Alex czuje swój backhand. A teraz zerknijcie na Zvereva: facet przy siatce to więcej niż tylko uderzenie, to cała gra wyobraźni. I nie, nie chodzi o to, żeby ktoś tam stał jak słup i czekał na piłkę – przeciwnie, trzeba mieć instynkt, żeby wiedzieć, że jeśli Alex pójdzie crossem, to partner za chwilę będzie miał do rozegrania smecz albo głębokie lobowanie. Bez tego to nie jest double, tylko karuzela z losowym końcem. Ale niech no ktoś mi powie, gdzie jest ten nasz lokalny „królik” w tym sezonie? Bo na horyzoncie widać tylko partnerów, którzy albo są wolniejsi od żółwia po maratonie, albo myślą, że backhand to rodzaj napoju. W Madrycie 2023 ten „półprzytomny” moment pod siatką nie był przypadkiem – to był efekt braku synchronizacji, która buduje się tygodniami, a nie w tydzień po transferze. I właśnie dlatego trzeba szukać kogoś, kto ma już za sobą setki godzin gry w duecie, a nie kolejnego singlowca, który pewnie uważa, że cross to coś, co robi się tylko w golfie. A, i jeszcze jedno: jeśli myślicie, że dobry partner w double to tylko ktoś, kto łapie wszystko, co leci w jego stronę, to aż się proszę o kolejną dawkę realności. Żeby Alex mógł naprawdę zagrać do swojej mocy, ten „królik” musi umieć wyprowadzić kontratak, kiedy przeciwnicy będą na niego napierać. Bo inaczej to nie będzie Alex rozwalający piłki zza bazy, tylko Alex uciekający przed uderzeniami pod siatkę, a my wszyscy będziemy się zastanawiać, dlaczego znowu schodził z kortu z bólem kręgosłupa.
-
no i teraz jeszcze ktoś tu wymyśla, że alex to jakiś kruchy kwiatek który bez partnera przy siatce nie oddycha niech no on weźmie się do lusterka i popatrzy na ten jego robal co to on nim lata na lewo i prawo jakby mu ktoś do ucha dmuchał odkurzaczem pionowym – tego nie da się zatrzymać jednym partnerem bo to nie żółw powolny tylko trąba powietrzna która wessie każdego co się jej napatoczy pod siatką pamiętacie chociaż te lata kiedy wdechaliśmy się w nasze własne opowieści o "starym dobrym double"? no ja pamiętam – mieliśmy wtedy w drużynie takiego jednego kolegę, godnego zaufania, ale wolniejszego od ciepłej ścierki do kurzu. i co? przebijaliśmy się dalej, bo on umiał rzucić piłkę tam gdzie nikt się nie spodziewał – nie żeby łapać co leci, tylko żeby zrobić z niej użytek za sekundę. a teraz z naszym alexem? facet gra tak mocno że czasem sam nie wie gdzie jego paletka jutro wyląduje, a my tu gadamy o "partnerze co czyta w myślach" jakbyśmy grali w szachy z morzem i jeszcze jedno – skoro już macie takie fiołki na punkcie koolhofa to powiedzcie mi czemu akurat on w madrycie nie pomógł skoro ma te wszystkie tytuły? bo albo on też jest tylko człowiekiem albo alexowi tak wpadł pod siatkę że przez sekundę zapomniał jak się oddycha a nie jak się gra. widziałem gorsze rzeczy i wiem że najlepsze double są wtedy kiedy obaj mają świadomość że ten drugi po prostu zrobi co trzeba – a nie że ktoś dostanie order za złapanie piłki lecącej z prędkością promu kosmicznego
-
ej, a pamiętacie te pomysły z lat temu, że nagle do ekipy ma dołączyć jakiś francuski debel "bo tam są wszyscy dobrzy"? no i co wyszło z tej teorii? nic, zero, totalna klapa — a Alex dalej grał sam jak ten jeż na zakręcie. albo inna sprawa, kiedy rozpuszczano pogłoski o tym, że niby w duecie najlepiej sprawdzi się ktoś z naszej akademii juniorów, bo tam widać ten "talent naturalny" — to pamiętacie, jak ten jeden chłopak wyleciał w pierwszej rundzie regionalnego i musiałśmy go wyciągać z kortu żeby nie oberwał od przeciwnika? no właśnie, komuś się wydawało, że quick hands wystarczą, a tu się okazało, że potrzebny jest też mózg który nie zamiera w kluczowych momentach. i teraz znowu ten sam refren, tylko ze zmienionymi słowami — lokalny królik, ktoś kto czyta w myślach, bla bla. no ale zobaczymy, zobaczymy, czas pokaże czy ten transfer nie skończy się tak samo jak wszystkie poprzednie "genialne pomysły" które mieliśmy w naszym klubie. bo ja wam powiem jedno — najlepszy partner to ten który nie myśli że jest gwiazdą, tylko ten który wie gdzie stanać i co zrobić kiedy Alex pośle piłkę w ten cholerny cross coś przed nim. a reszta... no reszta to już puste gadanie.Widziałem już wszystko, chłopaki.