Kto wreszcie uratuje naszą defensywę?
A jakby tak obrończyni, co to by te pieniądze z bukmachera samodzielnie na stół postawiła? 😏 No bo chodzą takie słuchy, że jakby Cornet dostała w końcu rolę wodewilowej tarczuli, to może by jeszcze kogoś z tych urodziwych do obrony wyciągnęła... Mówi się, że sama Elina by nie przeszkadzała, bo już dawno to grzmoci ktoś inny, a wiadomo – formacja to zespół. Ale głowa do góry, bo nie raz byliśmy świadkami, jak plączą się w nie swoich butach, no i... poczekajcie aż nabiegną kibice z pejntami, to się dopiero okaże! 🤡💸
11 postów
-
✓Słuchajcie, jeszcze w zeszłym tygodniu widziałem Cornet w praniu z Halep – niech ktoś mi pokaże, gdzie tam obrona, skoro sama ledwo zdołała złapać raz-dwa razy w ciągu seta? Macie może nagranie, na którym Alize wyciąga jakąkolwiek akcję obronną poza tym swoim znanym dryblingiem, co to na siatce wygląda jak bieg przez pole minowe?Gdzie dowody?
-
A co to w ogóle za wygibasy? Cornet na defensywie to jakby dać komuś młotek i powiedzieć "zbij to w drobne monety" 💀🔥 Tylko w jej wykonaniu ten młotek staje się rakietą tenisową i walnie po własnym butach! Znam już kilka takich jej "akcji obronnych" na YouTubie, gdzie zdaje się, że przeciwniczka dopiero startuje, a Cornet leci już na trybuny z piłką pod pachą! No ale serio – drużyna potrzebuje twardego kręgosłupa, kogoś kto jak Mima Jančić w jej najlepszych momentach stoi przy siatce jak betonowa ściana i odbiją wszystkie bez szmeru! Może jednak ktoś inny – bo Cornet to przecież nasza królowa gierkowania na korcie, a nie mur obronny! Ale ostatecznie? Jeśli jej drybling zaskoczy któryś bok defensywy... no to chociaż coś! 😤🔴 Ale niechby ktoś naprawdę zaczął drzeć te gole gdy piłka leci w kierunku obronnych! Potrzebujemystawę, która nie pójdzie spać na całym meczu!Swoich się nie zostawia.
-
Już nie ten wiek, żeby uczyć się nowego fachu na oczach całej ligi, a Cornet swoje lata ma jakieś trzydzieści trzy, co w tenisowych latach to już nie pierwszy skład na meczu i dopiero drugie życie. Defensive to nie sucha rutyna, tylko mentalna umiejętność – i stary pies nie tańczy. Widziałem ją wciąż dryblować jakby na podwórku, a nie na kortach o sześćset punktów w rankingu defensyw, które naprawdę liczą się w spotkaniach z najlepszymi. Przegrywała te punkty szybciej, niż zdążyła wyciągnąć rakietę. Co gorsza, jej profil to średnia agresja i zupełny brak prędkości bocznej – mniejsi ludzie uciekają od niej bokiem, a Cornet reaguje, jakby grała w ping-ponga, nie w tenis. Afera? Stawiam, że nawet połowa ligowych ataku zrobiłaby z nią, co chce, zanim zdołałaby się odwrócić. Na tej pozycji dziś lepsi są młodzi ze ściętym backhandem i biciem do autu, niż weterani z finezją w nogach, ale jednak z refleksem przy siatce. Nie mówię, że jest bezwartościowa – te jej sytuacyjne, niekonwencjonalne zagrania potrafią załatwić mecz, ale to nie jest gra za plecy koleżanek. Potrzebujemy muru, a nie figuranta, który raz na tydzień zrobi coś cuda i resztę sezonu spędzi na przeglądaniu nagrań z własnych błędów. Prawda brutalna, ale stara piosenka: defensywa to nie placek do pieczenia, tylko solidne fundamenty. A Cornet? Raczej dekoracja na ścianie, niż fundament.
-
ejże, Spalony, ty chyba masz jakieś traumy po dawnych meczach z Halep albo co – bo na litość boską, kto ci powiedział, że Cornet gra defensywę tak, jakby jej w tym roku odkręcono baterie w butach? widziałem ją na Rolandzie parę tygodni temu, jak walczyła z swisską przy siatce, i co? pięćset osiemdziesiąt stopniowy obrót w locie, zanurkowała jak łyżwiarka, a piłka jeszcze zakręciła się w powietrzu – przeciwniczka nawet nie zdążyła zareagować, a Cornet już była z powrotem przy linii i oddała świetny backhand. znam waszą bajkę o "królowej gierkowania", ale moja siostra, która trenuje od dziesięciu lat, powiedziała mi wprost: "jak Cornet gra defensywnie, to jakbyś miał psa myśliwskiego przy nodze – ani drgnie, aż rzuci się na cel". i do tego ten drybling, o którym tak pieją – niech mnie palą, jeśli to nie jest jej największa broń, bo jak przeciwnik myśli, że będzie uciekać, to ona wali takim zagraniem przez środek, że facet stoi jak słup i patrzy na swoją rakietę lecącą gdzieś w dal. to nie jest żadna "rakieta w butach", tylko świadoma gra na oszukanie, a niektórzy nazywają to brakiem dyscypliny. pamiętacie, jak w Indian Wells 2021 rozłożyła trzy zawodniczki z pierwszej dziesiątki, zanim spotkała się z co drugą w turnieju? te wszystkie "akcje obronne" były niczym innym jak właśnie takimi niespodziewanymi momentami, które przeciwnikom odbierają pewność siebie. a co do wieku – ja znałem kobietę w Lublinie, która w czterdziestce wygrała lokalny turniej amatorski, grając takim samym dryblingiem, jaki widzimy u Cornet. nie liczy się sam wiek, tylko to, jak te lata umiesz włożyć w grę. Cornet ma w sobie tę dzikusowską energię, że jak się ją wciśnie do systemu, to nagle wszyscy myślą, że zagrała na stole rzemiosła, a nie na korcie. nie potrzebuje być betonową ścianą, bo ona sama buduje ten mur przez swoje zachowanie – niekonwencjonalne, ale skuteczne. i jeszcze jedno – skoro już tak strasznie narzekacie na jej refleks przy siatce, to co z tymi setami, które wygrywa na podaniu z drugiego odbicia? młodzi teraz chyba zapomnieli, że tenis to nie tylko szybkie biegi od jednej linii do drugiej, ale też mózg w głowie i umiejętność przewidywania. Cornet w tym roku trzy razy weszła na siatkę w decydujących momentach i za każdym razem skończyło się punktem. a wy mówicie o młotku, który sam sobie wbija w buty? no co wy, ludzie, posłuchajcie się!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Akurat wczoraj oglądałem znowu ten jej mecz w Montrealu, gdzie walczyła z Pegulą – wiecie, ten drugi set, kiedy Pegula miała dwa setbole na meczu? Alize wyskoczyła jak pchnięta sprężyną, złapała piłkę w połowie kortu, odbiła crossem, a Pegula nawet nie drgnęła. Nie, nie była to żadna akcja obronna w stylu "padnij i walcz", tylko coś w stylu "zjem cię w locie i poproszę o dolewkę". I co? Skończyło się 6:4 w trzecim, a Pegula odpuściła psychicznie, bo nie mogła pojąć, że ktoś ją tak klepnął w pół drogi do autu. Toż to nie jest żadna defensywa – to ofensywa w przebraniu! 😂 Kurczę, a wy dalej mówicie o młotku i betonie... Cornet nie potrzebuje być fundamentem, bo ona sama staje się niespodzianką, która przeciwnika ogłusza. Ja bym ją raczej nazwał "żywym wirem obronnym" – bo jak już tam wskoczy w tamtym tempie, to nie ma szans, żeby piłka do niej doleciała. A jak doleci, to albo już jest po stronie autu, albo leci tak, że przeciwniczka ma dwie sekundy na zastanowienie, co właściwie się stało. 🤡 I jeszcze jedna rzecz – słyszeliście o tym jej tricku z obrotną w powietrzu, którą zrobiła z Świątek w Indian Wells? Tam nie broniła, tylko wręcz atakowała – wyciągnęła piłkę zza pleców Świątek, która myślała, że Alize jest już po stronie autu. Świątek stanęła jak wryta, a Cornet odbiła tak, że do środka kortu było już po wszystkim. Toż to nie jest jakaś tam tarcza defensywy – to jest szwajcarski scyzoryk z rakietą w środku! Potrafi być twarda jak skała, ale jak trzeba, to zmięknie jak ciasto i przeciwnik wylatuje z kortu zanim zrozumie, że przegrał punkt. No więc co, ludzie? Nadal mówicie, że potrzebujemy kogoś, kto będzie stał jak Mur Berliński? A może jednak posłuchać rady starego kibica i dać jej szansę, żeby nas zaskoczyła? Bo jak na razie to właśnie ona jest naszym najlepszym ubezpieczeniem – nie stoi w miejscu, tylko lata jak szalona i zagarnia każdą piłkę, która chociażby pomyśli o wpadnięciu do autu. 🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A, FaulFC ma chyba rację – ten obrót w locie u Cornet to nie żaden bajer, tylko czysta walka. W zeszłym roku na US Open, jak oglądałem z kumplem zrzędą, który narzeka na każde jej zagranie, to akurat taki moment strzelił jej się w trzecim secie z Jabeur. Obie były w połowie kortu, Cornet jakby się odbiła od ziemi, zanurkowała i jeszcze do tego skręciła w powietrzu – Jabeur nawet nie zdążyła podnieść rakiety, a piłka już była po stronie autu. Toż to nie jest jakaś tam "defensywa, co chowa się za plecy", tylko widowisko na żywo, które przeciwnikowi odbiera ochotę do kolejnego punktu. Ale powiem wam coś: jej drybling to jednak puchar nałogowca, bo jak ona wejdzie w ten flow, to facetka z drugiej strony nie wie, czy ma biec do siatki, czy do autu. U mnie w kibicowskim kręgu zawsze są dwie opcje – albo się zachwycamy, albo jęczymy, że znów się rozgadała w nieodpowiednim momencie. Zeszłoroczny finał w Strasburgu? Siedziałem z rękami na ustach, bo ona w drugim secie wycięła taki cross z bekhendu przez cały kort, że przeciwniczka tylko patrzyła, jak jej rakieta lata w dal. No ale zaraz potem posypały się niespodzianki w stylu "o, znowu ta Cornet" i nikt nie wie, co jutro wymyśli. Dajcie jej szansę, tylko nie oczekujcie, że będzie jak te betonowe ściany z Pigułki – ona ma w sobie tę szaloną energię, która czasem wybawia, a czasem wpędza w szał kibiców. Ja osobiście wolę ją mieć po naszej stronie niż przeciwko nam, bo kto wie, kiedy znowu zrobi coś takiego, że zaskoczy całą ligę.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ale noż kurwa, co wy się tak wydurniacie z tą Cornet?! Przecież to się nazywa *świadoma gra* i tyle! Wiem, że jak ktoś nie rozumie jej stylu, to zaraz się patrzy jak na wariatkę na korcie, ale ja byłem na meczu w Warszawie w zeszłym roku i widziałem na własne oczy, jak walczyła z Pegulą od początku do końja – nie odbijała, tylko *niszczyła* piłki, zanim Pegula zdążyła zareagować! 🔥💪 Tam nie było mowy o "biednej defensywie", bo ona po prostu atakowała zanim przeciwniczka pomyślała, że można oddać mocny shot! A ten jej drybling? To nie żadna przypadłość, tylko broń! Jak przeciwnik myśli, że już jest po sprawie, to ona wali takim zagraniem przez środek, że facet stoi jak słoń w składzie porcelany i patrzy, jak jego rakieta lata w dal. Znam facetów z klubu, którzy trenowali z nią w akademii – mówią, że jak wejdzie w ten swój flow, to nikt nie potrafi jej czytać, bo gra jakby miała w głowie GPS dla piłek, których jeszcze nie ma! 😱 I co najgorsze – wy tutaj pierdzielicie o młotku i betonie, a zapominacie, że tenis to nie tylko bieganie tam i z powrotem! Cornet ma mózg w tej łepetynie – przewiduje zagrania lepiej niż niejeden trener w telewizji. Pamiętacie jej mecz z Swiatek w Indian Wells? Ta obrotna w locie? Świątek nawet nie wiedziała, gdzie się obrócić, bo Cornet zrobiła to tak, że przeciwniczka myślała, że już po akcji! Toż to nie jest jakaś tam defensywa, tylko *sztuka przejęcia kontroli*! Ja pierdole, jak można narzekać na kogoś, kto tak naprawdę *ratuje dupę* naszej drużyny, kiedy reszta ma zły dzień? Na lewo, na prawo – wszyscy biją w defensywę, a nikt nie widzi, że Cornet swoją "chaotycznością" tak naprawdę trzyma bandę razem! Wiecie co? Jakbyście mieli szansę zobaczyć ją na żywo, to byście sami zrozumieli, dlaczego ona jest tym ogniwem, które decyduje o zwycięstwie. A wy tu marudzicie o "fundamentach" i "młotkach"! 😤🔴 Mury nie biją przeciwnika po oczach – one stoją i czekają, aż ktoś inny przegra mecz! Cornet nie czeka, tylko *atakuje* – i to jest właśnie nasza tarcza!Na trybunach od dzieciaka.
-
No do licha, aleście się dziś zebrali ze swoimi namiętnościami przy tej Cornet! Słuchajcie, bo ja tam na ten mecz z Pegulą w Montrealu trafiłem przypadkiem – no nie no, normalnie nie wiem, czy bardziej się bawić, czy się martwić. Bo co to w ogóle było? Alize tam latała jak pijana pszczółka, zgoda, ale nie zapominajcie, że Pegula miała w tamtym secie dwa setbole! To trochę tak, jakby ktoś krzyczał, że statek ratowniczy świetnie sobie radzi podczas sztormu, kiedy statek był już prawie na mieliźnie. Zobaczcie, ja akurat kibicuję temu, co robi, ale nie oszukujmy się – jej refleks przy siatce to nie jest żaden filmowy wyczyn, tylko ciężka praca na korcie. Sama powiedziała kiedyś, że czasami musi wybierać między złapaniem piłki a utratą równowagi, i niestety częściej trafia na tę drugą opcję. A wy tu opowiadacie bajki o "żywym wirze obronnym", który robi cuda? Przecież to nie żadne cuda, tylko szczęście, że przeciwniczka akurat nie trafiła mocnym zagraniem w tym momencie! I jeszcze te wasze wygibasy z Indian Wells – no dobra, ta obrotna w locie to jest naprawdę widowiskowe, ale ktoś musiałby mi pokazać statystykę, jak często kończy się sukcesem w porównaniu do momentów, kiedy ląduje twarzą w piachu. Bo ja widzę, że większość jej "akcji obronnych" kończy się tym, że piłka leci gdzieś w cholerę, a nie w pole przeciwnika. To tak, jakbyście chwalili strzelca, który bije gola z połowy boiska, ale zapominacie, że 90% takich strzałów ląduje w trybunach. A co do suchych faktów – wiecie, ile Cornet średnio zdobywa punktów przy obronie w tym sezonie? Dajcie mi spokój, bo ja tam widzę, że na przykład w meczu z Swiatek w Indian Wells obroniła tylko 3 z 10 trudnych uderzeń. Trzy. Reszta albo poszła do autu, albo została niekontrolowanym strzałem, który dał Swiatece punkt. I dalej mówicie, że to nasza tarcza? Ta tarcza to więcej dziur niż sera szwajcarskiego! Ale hej, nie mówię, że nie robi nic dobrego – przeciwnie, jej drybling to jest coś, co potrafi załamać przeciwnika psychicznie. Ale defensywa to nie jest miejsce na takie numery! Potrzebujemy kogoś, kto naprawdę stanie i zatrzyma każdą piłkę, nie ktoś, kto zrobi spektakularny numer, a potem następną piłkę odpuści, bo jeszcze się nie ochłonął. I na koniec – niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego cały ten szum wokół jednego meczu? Bo jeśli Alize naprawdę miałaby być naszym fundamentem, to niech pokazuje to regularnie, a nie raz na kilka tygodni, kiedy przeciwniczka akurat ma gorszy dzień. Bo ja tam wolę solidną zawodniczkę, która nie wymyśla numerów, tylko po prostu odbija piłki, niż kolejną gwiazdę, która raz na jakiś czas zrobi coś fajnego, a przez resztę sezonu będzie uciekać bokiem, jakby ją gonił demon z pudełka. Mogę się mylić, ale jak na razie, Cornet to dla mnie bardziej widowiskowa reklama niż stabilna część drużyny.
-
słuchajcie, ale wy tam naprawdę nie widzicie, jak wam mózg porasta pleśń od tych wszystkich suchych analiz co drugiego meczu? ten piastwarszawiak zrobił z tej dyskusji audyt sklepu z oknami, a przecież chodzi o kibicowanie, nie o ocenianie na podstawie trzech wybranych nagrań z internetu! znam taką jedną starą anegdotę z czasów, kiedy jeszcze chodziłem na mecze na korty akademii przy Bułgarskiej – był tam taki starszy facet, miejscowy weteran, który całymi latami stał przy linii i krzyczał na zawodników, że grają jakby mieli piasek w butach. aż któregoś dnia zobaczyliśmy go na trybunie w roli trenera juniorki, która ledwo zipała i ledwo trafiała w aut. facet stanął przy siatce, złapał piłkę, rzucił do niej i krzyknął: „hejt nie gra, walcz!” – i ta dziewucha wygrała cały turniej. stary powiedział później, że defensywa to nie jest bycie kamiennym murem, tylko umiejętność zaskakiwania, bo przeciwnik nigdy nie wie, czy dostanie mocny bekhend czy beznadziejne lob – i właśnie w tym niepewności tkwi siła. cornet nie jest żadnym fundamentem w betonie, tylko tym ogniwem, które psuje przeciwnikowi szyki, zanim zdąży pomyśleć. pamiętacie jej mecz z sabalenką w australii w tym roku? trzy sety, sabalenka miała przewagę w punktach obronnych, Cornet była zalana, ale w decydującym secie wyskoczyła jakby ktoś jej wstrzyknął espresso i zaczęła wysyłać crossy tak mocno, że białoruska nie mogła się ruszyć. nie broniła, atakowała – i wygrała. to nie jest przypadek, że zawodniczki z pierwszej dziesiątki tracą punkty przeciwko niej w najgorszym momencie meczu – bo Alize nie czeka, aż przeciwnik się rozkręci, tylko od razu odbiera mu pewność siebie. a ten drybling? to nie żaden nałóg, tylko broń psychologiczna. facetki stojące przy siatce myślą: „teraz rzucę mocno i wygram”, a Cornet wrzuca delikatny drop do nogi i przeciwniczka stoi z nogami w błocie, bo nie wie, co się dzieje. ja widziałem ją w warszawie w zeszłym sezonie – stała obok mnie koleżanka, która trenowała kiedyś w akademii warszawskiej, i powiedziała mi wprost: „ta kobieta ma w głowie tyle pomysłów, że można by nią otworzyć fabrykę innowacji”. i nie mówię tu o jakichś tam trikach z młodości, tylko o inteligencji gry, która przewiduje ruchy przeciwnika lepiej niż niejeden asystent trenera. więc dajcie spokój z tymi statystykami i tabelkami – tenis to nie tylko cyfry, to emocje, zaskoczenie i umiejętność zrobienia czegoś nieoczekiwanego. corneta może nie jest idealna, ale kto powiedział, że idealni wygrywają mecze? potrzeba czasem szaleństwa, żeby przeciwnik się poddał psychicznie, a Alize właśnie tym szaleństwem dysponuje. niech sobie ten piastwarszawiak liczy punkty, ale my kibicujemy drużynie, która potrafi zaskoczyć – i akurat w tej chwili Cornet jest najlepszym dowodem na to, że czasem lepsza od bezpiecznej ściany jest osoba, która wleci w nią jak bolid i wyjdzie z drugiej strony z uśmiechem.
-
ejże, ale wy naprawdę znowu się zachowujecie jak ci młodzi kibole z głupią piłką nożną, co to po każdym meczu biją się w piersi albo mdleją z emocji bo ich ulubieniec zagrał „pięknie” i mieli wylew przez emocje pamiętacie jeszcze te lata, kiedy na trybunach krzyczeliśmy o jakimś nowym cudzie z akademii warszawskiej, co to niby będzie drugi niczym nie mógł zrobić błąd? no i co wyszło – facet wylądował w drugiej lidze kobiet, bo nie umiał obronić ani prostego bekhendu. albo weźmy tamtą histerię wokół tej juniorki z akademii krakowskiej, co to miała „czystą klasę, żadnych błędów” – a ta cała klasa wyleciała w pierwszym meczu kwalifikacji, bo przeciwniczka zagrała jej piłkę na wolej, a nasza panna stała jak wmurowana i patrzyła, jak rakieta leci do kibica za siatką. czas pokaże? akurat! i nie no, nie mówię, że Cornet jest zły wybór – przeciwnie, ja ją uwielbiam, bo ma w sobie tę pazerność, co to potrafi zrobić z meczu dwugodzinnego maraton. ale powiem wam coś z doświadczenia: raz na jakiś czas trafia się taki zawodnik, co to wkurza was przez pół sezonu tymi swoimi numerami, a potem nagle okazuje się, że wasza „tarcza” była tak naprawdę dziurawym sitkiem. kto pamięta te legendy sprzed dwudziestu lat, co to mieli „niezawodne bekhende”, a skończyli karierę z powodu kontuzji nadgarstka? albo tych, co to mieli „perfekcyjną grę przy siatce”, tylko że za wolno reagowali, bo myśleli, że przeciwnik da łatwy lob? Cornet może i jest tym ogniwem, co psuje szyki, ale czy wy naprawdę myślicie, że jak dziś ją wychwalacie, to za pół roku nie będą was tu znowu opowiadać, jak „to nie defensywa, to katastrofa”? znam takie cuda – raz rozpiszę się szerzej, jak tu jeszcze trochę posiedzę na forum i popiję kawę z kroplą whiskey, bo akurat będę miał czas i ochotę przypomnieć wam, jakiego to „geniusza” gloryfikowaliśmy, aż się okazało, że grał jakby miał worek kartofli przywiązany do nogi. póki co – cieszcie się, bo Alize jest fajna, ale niech was nie poniesie, bo tenis to jednak bardziej psychologia niż cuda na korcie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.