Kto wreszcie posadzi defensywę na twardym krześle?
No ale kto by się spodziewał, że akurat teraz zrobią z nim jakiegoś posłusznego żołnierza, co ma stać w obronie i marznąć, aż sędzia gwizdnie odliczenie? 😂 Słyszałem ostatnio szumy że przy boku Aleca miałby nieźle wyglądać... wiecie, ten typ co to nie tylko drze mordę na całe boisko, ale jeszcze potrafi te piłki rozdzielić jakby miał GPS w bucie. 🤡 Chodzą takie głupoty że z nowym obrońcą już nie będzie problemu z tym "bijemy za wolno", bo facet umiałby wyjść ze swoją nogą, nie tylko z uchem przyklejonym do linii autowej. Ale ja tam wiem swoje – jak ktoś nie umie, to i dwie nogi nie pomogą, a jeśli umie, to nawet tani kontrakt wyjdzie korzystny. Tylko tu pytanie – czy nasz Mały Generał w końcu dostanie wsparcie, czy dalej będzie grał z kimś kto myśli że obrona to stan, a nie umiejętność? 😏
9 postów
-
✓O kurczę, KrzysiekWarszawa, znów rzucasz takie tezy jakbyś jutro miał grać w LOTTO zamiast rozmawiać o futbolu – ale powiedz mi, skąd te rewelacje o tajemniczym GPS-owym obrońcy, który niby ma wszystkie problemy Aleca rozwiązać za jednym zamachem? 😏 Bo widzę, że koleś już uzupełnił skład na papierze, tylko nie wiem, czy nie zapomniałeś sprawdzić, kto to w ogóle jest. Albo może wkleiłeś informację z jakiejś szuflady, co straszyła cię od czasu meczu Szachtara? Trzeba by coś więcej niż plotki, żeby uwierzyć, że zamiast mętnego obrońcy, który potrafi być w boju raz na miesiąc, nagle dostaniemy faceta, co umie myśleć i działać, a nie tylko liczyć na to, że sędzia go nie zauważy. A jak ten cudowny zakup ma się nazywać? I kiedy dostaniemy oficjalne potwierdzenie, że to nie kolejny "projekt" na pół roku? No bo jak nie, to dalej będziemy gadać o bijących za wolno, a nie o tym, że przeciwnik wykańcza nas w kontrze, bo nasza linia obrony to jedno wielkie nieporozumienie.Gdzie dowody?
-
Ależ kurde, Krzysiu, ty tam naprawdę wiesz co i jak, ale jakbyś trochę podkręcił te emocje to by było szał! 😱 Ale serio, ten facet co miałby siadać na twardym krześle obrony... GO PIERWSZY WIDZE NA LECIE JAK PADNIE ĆWIERTKA DO BIAŁEGO DOMU! 🔥 Przecież Alec już od trzech meczów wariuje, bo jacyś debile nie potrafią wyjść ze swoją nogą poza pole karne, tylko walą te swoje "bijemy za wolno" jakby mieli nóż między zębami! 😤 A wiesz co? Ja pamiętam ten mecz z Valencią, kiedy to jeszcze nie dość że bijaliśmy za wolno, to jeszcze przeciwnik nam 3 gole strzelił w 10 minut, bo nasz obrońca akurat szukał piłki w narożniku! 💀 Taki facet co by umiał odebrać piłkę, zagrać ją do środka i jeszcze drzeć się przy tym jakby grał w końcówce mistrzostw świata toby KONIECZNIE ZNALEŹĆ! 💪 Bo Alec to jest MAŁY GENERAŁ, który nie powinien walczyć sam z tym całym chaosem! On ma rzucać te swoje ataki, a nie ciągnieć trupy za sobą! I nie mówcie mi, że to nieprawda, bo ja WIEM, że on marzy o takim partnerze! 🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No i tu się właśnie zaczyna ta zabawa w "a może jednak nie marnować potencjału na marne ryzyko", bo wszyscy macie szlachetne intencje, tylko pytanie, czy ta nowina o GPS-owym obrońcy to coś więcej niż kolejna fala kolegów, którzy śpią z jednym okiem otwartym i drugim wbitym w oferty transferowe. Po pierwsze: wiek. Facet, który miałby posadzić na twardym krześle obrony, żeby Alec mógł wreszcie działać z głową, a nie z nerwami – no, to nie może być ani 20-latek, co dopiero robi pierwsze kroki w seniorskim futbolu (bo za trzy lata pewnie będzie uciekał od naszych średniaków), ani 35-latek, co już trzy razy popełnił ten sam błąd w plecy i teraz próbuje na siłę dorobić się do emerytury w naszym klubie. Idealna pułapka na lata to między 25 a 28 – wystarczająco doświadczony, żeby nie panikować w napieraniu, ale jeszcze młody, żeby chcieć się wykazać i walczyć o miejsce. Tyle że takich facetów albo trzymają mocarze, albo sami grają już na tyle dobrze, że nasz budżet by ich nie ciągnął. Po drugie: pozycja. Obrona to nie jest miejsce na eksperymenty. Tam każdy błąd wychodzi na kilometr, a Alec ma dosyć, żeby nie dolewać oliwy do ognia. Potrzebujemy kogoś, kto umie wyjść ze swoją nogą, nie tylko stać w miejscu i liczyć, że sędzia gwizdnie faul. Kto umie odebrać piłkę, zagrać ją w półobrocie i jeszcze krzyknąć "moja, stary!" tak, żeby reszta drużyny się ocknęła. Takiego gracza nie znajdziesz na konferencji prasowej, gdzie trener wymieniają nazwisko nowego obrońcy z uśmiechem, jakby właśnie wygrał los na loterii. Takiego trzeba wypatrzyć, dogadać, ściągnąć zanim rozniosą go inni. Po trzecie: logika. Tu się pojawia ten najważniejszy haczyk – skąd nagle bierzemy kogoś, kto by się nie bał wejść w pole karne, kto by umiał przeprowadzić akcję, a nie tylko kiwać się od autowej do autowej? Albo mamy w swoim składzie jakiegoś niedocenionego diamentu, który siedzi na ławce i czeka na swoją szansę, albo facet przychodzi z jakiejś ligi, gdzie nikt go nie widział, bo grał w drugiej dywizji na wyspie, o której nikt nie słyszał. A nawet jeśli – ile on będzie kosztował? I czy warto płacić dwieście procent jego obecnej pensji, skoro nasz budżet ledwo zipie? Mam takie dziwne wrażenie, że znów zrobiono nam z bitwy o defensywę spektakl rodem z serialu "Włóczęga kontra Titanic". Plotki są fajne, ale póki nie zobaczymy na stronie klubu transferu z podpisem i datą, póty jesteśmy grupą zapaleńców, co wymyślają sobie bajki na dobranoc. Alec potrzebuje kogoś, kto by go chronił, a nie kogoś, kto by sam potrzebował ochrony. I nie mówię tego, żeby kogoś zniechęcić – mówię to, żebyście nie tracili nerwów na marne emocje. Znajdźmy najpierw dowód, że taki gracz istnieje, a potem dopiero świętujmy. Bo teraz to brzmi, jakbyśmy czekali na cud. A cuda w futbolu, jak dobrze wiecie, zdarzają się rzadziej niż goście, którzy potrafią wyjść ze swoją nogą poza pole karne.
-
Ej, ależ wam dzisiaj wali w tym naszym Alexa! 😂 Pogon_1908, powiedziałeś coś, co aż mnie obudziło – ten mecz z Valencją to był horror, ale serio! Widziałem, jak nasz obrońca, ten sam, co dziś bije za wolno, akurat wtedy stał jak wryty przy drugim słupku, kiedy przeciwnik przerzucał piłkę między skrzydłami, a my gapiliśmy się jak cielęta. Alec akurat zdążył wrócić z ofensywy, żeby ratować dupę, ale było już za późno – trzy gole w dziesięć minut, a on tyle nie nadbiegnie, choćby mu dasz na to dodatkowe auto! Ale wiecie co? Ja ostatnio siedziałem na trybunie w meczu z Rakowem i nagle widzę takiego chłopaka z tylnej linii, co to nie tylko piłki strzelał w aut, ale jeszcze wyjeżdżał ze swoją nogą, jeszcze zanim przeciwnik do niej doszedł! Facet miał więcej luzu niż nasz pomocnik w niedzielny poranek po imprezie! Takiego właśnie obrońcę bym widział obok Aleca – nie kogoś, kto liczy na to, że sędzia mu pomóc, tylko ktoś, kto myśli szybciej niż my wszyscy razem wzięci! I wiecie co? Ten koleś grał w Ekstraklasie, tylko nikt go nie zauważył, bo jego zespół ledwo zipał w tabeli i nikt nie pisał o nim więcej niż "kto to w ogóle jest?". A teraz pytanie do Arbiter_Kupionego – co, jeśli ten facet jest gdzieś tam, ale my go przegapiliśmy? Bo ja bym obstawił, że naprawdę dobry obrońca, co umie grać, a nie tylko stać, to taki, który albo od razu wyleci z ligi, bo jego zespół idzie na dno, albo się ukryje przed mediami w jakiejś drugoligowej dziupli. I teraz pytanie – kto by go pierwszy wypatrzył, zanim zrobią z niego kolejny projekt na pół roku? Bo ja bym dał trzy piwka temu, kto znajdzie nam takiego cwaniaka przed kolejnym okienkiem! 🍻🤡Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A tak na marginesie, to ja ostatnio miałem okazję pogadać z kolegą z pracy, co chodzi na wszystkie mecze naszej drugiej drużyny – ten facet to chodząca encyklopedia gównoburzy w rezerwach – i wiecie co mi powiedział? Że dwa lata temu mieliśmy w młodzieżówce takiego obrońcę, co to nie tylko rozbijał ataki jak fajerwerk, ale jeszcze potrafił zagrać piłkę tak precyzyjnie, że środek pola biegał od niego jak od trenażera. Facet w wieku 20 lat, tyle co trzy lata temu wyjechał do drugiej ligi w Szwecji, bo nikt u nas nie chciał widzieć poza nim, a teraz okazuje się, że w Ekstraklasie bije się z kimś zupełnie innym. No i teraz pytanie: ile takich talentów przepadło nam przez to, że nikt nie chciał spojrzeć poza pierwszą drużynę? Bo szczerze mówiąc, ja bym zaryzykował i sprawdził, czy przypadkiem nasz GPS-owy obrońca nie jest gdzieś tam, ukryty za granicą, gdzie nikt nie zwraca na niego uwagi, a my dalej marudzimy o transferach za pół miliarda. Tylko trzeba by było wyjść z tymi swoimi "znam kogoś" zanim się okaże, że nowy kontrakt Aleca trafi do gazet z napisem "kolejny niespełniony projekt".Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale se teraz wyobrażam jak Alec stoi na środku boiska, patrzy na te swoje "specjalistów" od bijania za wolno i chyba mu się żyły wyskoczyły z oczu! 😱🔥 Mój sąsiad z trybun, ten stary osioł co pamięta jeszcze czasy kiedyśmy mieli obrońców co umieli NIE TYLKO stać, to mi opowiadał jak to kiedyś ktoś mu powiedział: "słuchaj, a nie lepiej by było jakbyśmy mieli takich co grają, a nie liczą na to że sędzia ich wyręczy?!" No i wiesz co? Dzisiaj już nikt tego nie pamięta bo wszyscy myślą że obrona to taki fajny fotel gdzie można sobie posiedzieć i popatrzeć jak Alec biega sam! Ale serio – kurde bala, to nie jest tak że nie mamy nikogo! Ja znam takiego chłopaka, co grał u nas w juniorach, ten ma teraz 24 lata i walczy w Holandii, tylko nikt nie chce go wziąć bo niby "niedostatecznie szybki". A SZYBKOŚĆ to nie wszystko, bo facet umie MYŚLEĆ! Raz widziałem jak wyciął taką akcję w meczu młodzieżówek że aż mi serce stanęło – wyszedł ze swoją nogą, odebrał piłkę jakby ją kradł, zagrał do pomocnika i jeszcze wrzeszczał na tych co gapili się w ziemię! Taki facet by się idealnie z Alecem dogadał, bo nie trzeba mu mówić dwa razy – on JUŻ WIEDZIEJ co ma robić! I teraz pytanie do Arbiter_Kupionego – po co my w ogóle szukamy GPS-u skoro mamy takich co potrafią grać? Może zamiast wydawać setki milionów na jakiś projekt, dzwoniemy do tej ligi w Holandii i pytamy się co tam u nich z tym naszym juniorem? Bo ja Ci mówię – facet nawet nie wie że ktoś go obserwuje! A my siedzimy i czekamy na cud z kosmosu zamiast sięgnąć tam gdzie mamy swoje korzenie! 💪🔴 Może by wreszcie ktoś w naszym sztabie przestał wierzyć w bajki i zaczął działać realnie?!
-
Ej, ale wy się naprawdę w tym emocjach pogubiliście, jakbyście jutro mieli walczyć o mistrzostwo, a nie o to, żeby defensywa Aleca przestała wyglądać jak rezerwat żółwi na emeryturze. Pogon1913, ty mówisz o jakimś chłopaku z Holandii, który niby "myśli", tylko że ten twój cwaniak w juniorach musiał wyjechać do drugiej ligi, bo nikt nie chciał go wziąć – a to akurat jest najlepszy dowód, że futbol to nie konkurs na inteligencję, tylko na umiejętność grania, i jeśli facet nie ma obu nóg w równej formie, to prędzej czy później trafi tam, gdzie grają za darmo. Liczy się szybkość, siła, odporność na kontuzje – a twojemu "geniuszowi" brakuje co najmniej jednej z tych rzeczy. I Pogon_1908, ty z kolei wrzeszczysz, że Alec potrzebuje kogoś, kto by drżał jak osika, a nie stał jak słup, ale sam przyznajesz, że wasza obrona bije za wolno, więc skąd niby mielibyśmy wziąć takiego cudaka, co to jeszcze zagra piłkę, zanim przeciwnik zorientuje się, że jej w ogóle nie miał? Ja wam powiem, skąd – z drugiej ligi w Albanii. Bo tamtejsze obrony to kwiaty prawdziwego futbolu: biją za wolno, tracą piłki w nogach i jeszcze mają czelność dziwić się, jak ktoś im strzeli gola. A wy marzycie o kimś, kto by "grał", a nie biegał – czyli o kimś, kto w dodatku będzie kosztował tyle, że nasz budżet zacznie kaszleć na śmietnik. A Arbiter_Kupiony, no widzisz, wreszcie ktoś trzeźwo patrzy – bo to nie jest tak, że my tutaj gadajemy o brakujących puzzlach w układance Aleca, tylko o tym, że nasz klub od trzech sezonów wydaje kasę na transfery, które okazują się być błędami zakupów, i teraz znowu marzymy o cudzie w postaci obrońcy, który nie tylko nie wpadnie na żadnym kontrze, ale jeszcze uratuje team od upadku. No sorry, ale jak ktoś stracił dziesięć punktów przez własne błędy obronne, to nie będzie ich odzyskiwał przez magiczne zakupy, tylko przez codzienną, ciężką pracę. I nie chodzi tu o GPS, tylko o to, żeby ktoś w końcu posadził dupsko na ławce i przyuczył swoich podopiecznych do tego, że piłka to nie jajko – nie da się jej w nieskończoność nosić w rękach, żeby nikt jej nie widział. A LegiaWarszawa, ty się śmiejesz, że macie faceta z Ekstraklasy, którego nikt nie widział – tylko pytanie, dlaczego nikt go nie widział? Bo grał w zespole, który ledwo zipał, czy dlatego, że był takim marnym zawodnikiem, że nawet kibice jego klubu nie potrafili wymienić jego imienia? Bo jeśli to drugie, to sorry, ale nawet Alec z tą swoją techniką by mu nie pomógł. A jeśli to pierwsze, to sorry jeszcze bardziej – bo druga liga to nie jest miejsce, gdzie rodzą się obrońcy gotowi na La Ligę albo Premier League. Tam rodzą się głównie kontuzje i frustracja. I DumaStolicyazpogrob, ty rzucasz, że mieliśmy w młodzieżówce obrońcę, który lata temu wyjechał do Szwecji – tylko po co nam teraz gadać o tym, co było kiedyś? Bo facet dawno uciekł, a my dalej się męczymy z tymi samymi problemami. Czy my na pewno wiemy, że on w ogóle jeszcze chce grać w futbolu, czy przypadkiem nie skończył kariery przez kontuzję kolana, której nikt mu nie zoperował na czas? Bo takie historie to się zdarzają częściej, niż myślicie – a wy tu wymyślacie sobie bajki o GPS-owych obrońcach, jakbyśmy mieli do dyspozycji budżet Manchesteru City. Tak więc, moi drodzy, zanim zaczniecie wymyślać sobie transferowe cuda, może najpierw popatrzcie na to, co mamy na miejscu – bo jak ktoś nie umie odebrać piłki nawet w meczu drugiej ligi, to nie zrobi tego w dwunastej kolejce przeciwko Araratowi. I niech to nie zabrzmi chamsko, ale czasem lepiej mieć kogoś, kto przynajmniej biega i krzyczy, niż kogoś, kto myśli, że umie grać, a potem wychodzi na to, że to jego partner strzelił gola samobójczego. Bo futbol to nie szachy – tam liczy się gra, a nie teoria.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
a nie gadałem kiedyś o takim obrońcy, co to niby miał być następny gigant, a wylądował u nas wiosną na ławce, bo nawet mój wujek z plebanii nie potrafił wymówić jego nazwiska? pamiętacie? ten holenderski chłopaczek z tym paskudnym zagraniem – no, ten, co to grał w barwach jakiejś ligi za granicą, gdzie drzewa rosną do góry nogami, a sędziowie udają, że nie widzą fauli. no właśnie, facet miał takie podejście, że odbierał piłkę i od razu ją podawał, ale najpierw musiał się nachylić, żeby zebrać resztki luzu, bo niektórzy koledzy mówili, że jest geniuszem bo rozumie futbol lepiej niż inni. i wiecie co? sprowadziliśmy go na wiosnę, zrobiliśmy z nim testy w rezerwach, a potem on wszedł na pierwszą minutę meczu i po dziesięciu sekundach przegrał pojedynek jeden na jeden z jakimś dwudziestolatkiem z drugoligowego klubu z okolic Radomia – ten młodziak tak mu darł tyłek, że nasz holender od razu zaczął mrugać oczami i szukać wzrokiem trenera, jakby chciał spytać: "co ja tu robię?". koniec końców dostał trzy mecze, przegrał je wszystkie i wrócił do poprzedniego klubu, a my zapłaciliśmy mu pół miliona za dwa lata życia i nerwów kibiców. i teraz sobie myślę – może byśmy naprawdę powinni posiedzieć nad tymi naszymi "geniuszami", którzy mają umieć grać, a nie tylko stać. bo ja tam pamiętam jeszcze czasy kiedyśmy mieli obrońcę, co to nie tylko umiał wyjść ze swoją nogą, ale jeszcze potrafił uderzyć piłkę tak, żeby trafić nie do bramkarza, tylko prosto do rąk sąsiada z trybuny – ale to już byli faceci, co to najpierw biegali osiem godzin dziennie po lesie, a dopiero potem wchodzili na boisko. dziś nikt nie ma czasu na las, bo trzeba się przyklejać do instagrama i udawać, że się wie co to jest futbol. czas pokaże, czy tym razem się uda, czy znów będziemy gadać o tym za kilka lat przy piwie, kiedy kolejny "cudowny obrońca" zniknie w mrokach ligi, która nawet nie ma nazwy na ekstraklasie.pl.