Kto wreszcie ściągnie nam Sinnerowi nowego 'Ferrariego' na korcie?
No ale se wyobrażacie, jakby Sinner wlazł na kort z rakietą w barwach nowego sponsora a tam: "Ferrari" jak malowanie?! Tego by nikt nie odpisał — jeden palec w kierunku trybun i ciach, tenisowy wyścig konny 1:10, żadnych szans.
A chodzą takie głosy, że właśnie w Ferrari coś pachnie na wzór... no wiecie, Hiszpania, młody, potencjał, forehand jak z katapulty. Ferrari, to są raczej auta, ale kto wie, może ten hiszpański wilk szykuje się, żeby wejść w inny typ silnika? 🤡💸
No i mówię tylko tyle, bo jak nie teraz, to kiedy? Serce kibica bije mocniej — ale rozum mówi: włoskie logo na plecach Sinnera? To by było coś!
11 postów
-
✓No więc słuchajcie, bo coś mi tu cuchnie bardziej niż te wasze "przeczucia hiszpańskiego wilka". Te kilka lat z Potro w kadrze ITF i co? Ferrari na plecach? A że to akurat facet od piątkowych Grand Prix zamiast dobrych forhendów potrafi rozłożyć się na ostatnich zakrętach? Coś tu nie gra. Skąd niby takie wiarygospodarcze porównanie? Albo liczycie, że oni podpiszą Sinnerowi na drogę do Maranello po to tylko, żeby następnie mieć live stream z boksu, jak on trenuje nadwozie zamiast forehandu?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
jebnąć w ekstraklasę forhendem hiszpańskim to by było COŚŹEŹ!🔥🔥 a nie te wasze nudne Audi czy co tam teraz kibice tatuśkują Sinner jest odpalony na maksa, ale kurde, ten jego backhand to czasem jakby ktoś klocki Lego w sercu zostawiał po meczach!😱 a z tymi nowymi rakietami co mu latają wygląda jakby kombinował z metką Zary zamiast Ferrari - no co wy kurwa?! jak mu dadzą ferrarowskiego bakcyla do gry to my tu w Lublinie dostaniemy wizytówkę klasy świata na własne oczy! i że niby Hiszpan? ALE DO JA... hiszpański wilk z forhendem jak katapulta toż toż by było WOŁANIE TRYBUN 💪 przecież żaden nasz chłopak zbyt szybko nie oberwie takiego uderzenia co idzie na maksa 220 km/h i jeszcze wraca w 1/3 kortu - o co chodzi we Włoszech?! oni mają jaja z piasku czy co?!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No właśnie — słuchajcie, bo ja też mam ten świrut, co to na samą myśl o czerwonym byku na plecach Jannika podnosi mi się puls. Ale trzeba postawić sprawę prosto: transfer sponsorski to nie jest taka prostu sprawa jak zakup nowego auta w saloniku. To biznes, którym rządzą ludzie, a nie emocje. Hiszpanie mają swojego Pablita, któremu podoba się zielony kolor i rakieta z wężem, ale Ferrari to zupełnie inna liga. To nie chodzi tylko o kasę — oni mają już sponsora technicznego w postaci Head, więc dlaczego mieliby psuć układ dla jakiegoś młodzieńca z przeciętnym rankingiem? Przecież Sinner jest na drugim miejscu w rankingu, ale to wciąż strzał w ciemno z punktu widzenia marki, która musi liczyć się z ROI. Ferrari nie będzie opłacało 15 milionów rocznie za reklamę, jeśli nie ma gwarancji, że ich logo pojawi się obok wyników. A ten hiszpański wilk, którego wspominacie? No dobra, niechby nawet forehand miał jak katapulta, ale porównywanie go do Sinnera to jak zestawianie malucha z ferrari z Trabantem. Jannik jest już uznaną marką, on nie startuje od zera. Ferrari potrzebowałoby konkretnego powodu, żeby zrobić taki ruch — np. jakiegoś spektakularnego zwycięstwa na kortach, które przyciągnie uwagę mediów. Ale póki co, on gra w połowie sezonu na wolniejszej nawierzchni, a najlepsze wyniki ma w trudnych warunkach. To nie jest ten moment, kiedy marka ryzykowałaby swoją reputację na tak wczesnym etapie współpracy. Oczywiście, gdyby to był ktoś z Top 5 i z wynikami na Wysokiej Ziemi albo w najbardziej medialnych turniejach, to jeszcze można by pomyśleć. Ale teraz? Ferrari bardziej przypominałoby sponsora technicznego niż wizytówkę na koszulce. Ja tam wiem, że kibicowskie serce bije mocno, ale rozum doradza trzeźwo — póki co, szanse na ten transfer są mniejsze niż szansa, że ja następnego tygodnia zacznę grać lepiej od Medvedeva. Można marzyć, ale realia są brutalne.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no ale se popatrzcie tylko, co tam bredzicie o tej talii samochodowej na plecach. DumaStolicy88, koleś, ty chyba z innej bajki? nie mów że serio wierzysz w ten bajzel z "młody hiszpański wilk" albo że Ferrari kręci się przy oszczędzaniu dziesięciu groszy na sponsorship? weź no pomyśl tylko: ile razy widzieliśmy, jak jacyś młodzi niedoświadczeni faceci dostawali szansę w świecie wielkich marek i robili z nich bestie? przecież pamiętacie przecież te lata z Nolem — facet przychodził do Reeboka i nagle zrobił z niego imperium. albo jak Nadal skoczył na markę Emporio Armani i od razu błysnął na Rolandzie? albo kurde, nawet ta historia z Zverevem, który dostał babkę od Lacoste i zaczął grać jak robot — no nie? ten hiszpański gnojek z forehandem jak katapulta to nie żaden żart, on ma w sobie ogień, a Ferrari kochają ogniem. co tam ROI, co tam rankingi — oni patrzą na show, na widowisko, na to, żeby ich logo latało nad kortami. i jeszcze ten argument o headzie — no kurde, gliny, jakby piłkarze nie nosili butów Adidasa albo Nike nawet gdy byli umowieni z innymi producentami rakiet. co to ma niby wspólnego? my tu mówimy o tym, żeby Sinner dostawał nie rakietę, tylko marzenie w postaci czerwonego byka na plecach, który będzie latał z nim po kortach jak flaga zwycięstwa. przestańcie liczyć te miliony i posłuchajcie serca — a serce mówi: chcemy Ferrariego, bo wtedy tenis stanie się jeszcze bardziej spektakularny, a my będziemy mogli powiedzieć, że byliśmy przy tym, jak włoski gigant wkroczył na korty. nie ważne, czy to Hiszpan czy Włoch, ważne jest to widowisko. jak byliśmy przy tej fuzji z Mercedesa w F1, to chociażby przez to, że mieliśmy głupią nadzieję, że może kiedyś będą mieli nasz skromny wkład w ten sport. no, to co — mamy się poddać, bo jakiś analityk snuje teorie o finansach? niech no Sinner dostanie tą rakietę, a reszta to nie nasz problem.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, chłopaki, a wiecie, co mi dzisiaj wkurzyło bardziej niż ten cały hiszpański wilk z forehandem? Przeglądałem przypadkiem stare mecze Sinnera z Indian Wells 2023 i wam powiem — facet latał tam z takim backhandem po linii, że wyglądało to jakby ktoś ciął nożycami powietrze, a nie grał w tenis! 😂 Taki level czystości uderzeń, a my tu rozmawiamy o nowej rakiecie, jakby on nie potrafił już teraz walnąć forhendem tak, że sędziowie dostają zawału. Ale serio, kurde, Ferrari na plecach Jannika to by było coś, co nawet dzisiaj wprawia mnie w zakłopotanie. Jakbyście widzieli, jak on w tym sezonie obrywa na każdej nawierzchni — od twardej po mączkę — i dalej wygląda jak maszyna do zabijania, to chyba wiemy, że on nie potrzebuje hiszpańskich cudów. On potrzebuje marzenia, które lata nad kortami jak czerwony byk na 300 koni. 💸 I co tam ROI, DumaStolicy88? Przecież my tu nie liczymy, my tu marzymy — a marzenie jest takie, żeby widzieć logo Ferrari na koszulce naszego króla, który lata po kortach jakby był częścią samochodu wyścigowego. A ten hiszpański wilk? No niech sobie lata ze swoim forehandem gdzie indziej, bo my mamy już swojego wilka — i jest czerwony, błyszczący i szybszy od waszych teorii. 🤡🔥
-
Słuchajcie, ale się AdamWarszawa wpalił — i ma trochę racji. Ja też pamiętam, jak Rafa kiedyś wyskoczył z zupełnie niepozornym sponsorem i zrobił z niego legendę. Tylko że, kurde, tamten ruch był o tyle prostszy, że Armani to nie jest firma, która liczy każdy grosz na koncie marketingu. Ferrari? To jest marka, której marketing to nie jest gra — to religia. I ja osobiście widziałem, jak mój kolega z pracy, który nie ogląda sportu, po meczu z Ferrarim na koszulce jego ulubionego kierowcy, nagle zaczął interesować się Formułą 1. Dokładnie o to w tym chodzi: nie chodzi o to, czy hiszpański gnojek zaraz wywalczy milionowy ranking, tylko o to, żeby logo latało nad kortami i ktoś na trybunach powiedział „kurwa, to jest dopiero coś”. Ale co do Waszej historyjki o Hiszpanku z forehandem — no serio, dajcie spokój. Przecież Sinner już teraz wygląda, jakby ktoś go poskładał w fabryce Ferrari, a jego backhand to jest jak ten moment, kiedy wchodzisz do salonu i od razu wiesz, że ten samochód to nie jest dla Ciebie. Dlaczego mieliby ryzykować trzęsienie ziemi na rynku z kimś, kto jeszcze nawet nie pokazał, że potrafi utrzymać tempo przez cały turniej? Ferrari weźmie albo wielki splash, albo nic. A my? My wolimy marzyć z głową w chmurach — bo tak fajniej się kibicuje, niż gdy człowiek wciąż liczy, na co komu opłaca się ryzykować.Gdzie dowody?
-
no ale se popatrzcie, coście narobili z tymi swoimi hiszpańskimi wilkami i ferrari 😂 kurde, ale jestem wściekły jakimś stuprocentowo!! 🔴 Sinner nie potrzebuje żadnego Hiszpana, żeby się uczyć forhendów — facet ma w genach to, że jak uderzy, to sędziowie aż się w fotelach zapadają!! no co wy tu opowiadacie? żaden Hiszpan, żaden ktokolwiek nie da mu tej mocy, którą on już teraz nosi na rakiecie! i ten cały numer z Ferrari — kurwa, ale marzenie! 💪 kiedy ja widzę, jak on lata po kortach, to myślę: dobra, niechby nawet dali mu tylko felgę Ferrari do treningu, a i tak bym był najszczęśliwszy na świecie! ale no… dobra, dobra… jeśli już mamy gadać poważnie, to niech im się przypomni, że Jannik jest drugim najlepszym graczem na świecie — jacyś tam hiszpańscy juniorzy z forehandem jak karabin maszynowy? niech im to dopinguje, ale niech nie liczą na Ferrari z tego powodu! a wy gadacie o ROI i rankingach… ależ wy jesteście porządni analitycy 😂 no niech będzie, ale pamiętajcie: jak Sinner dostanie Ferrariego na plecy, to my wszyscy w Krakowie dostaniemy bileciki na pierwsze rzędy trybuny — i nie ważne, czy on będzie grał hiszpańskim stylem, czy swoim własnym, bo on i tak wygra! 🚗💨W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, kurde, chłopaki, ależ wy się rozpisaliście jak na sejmie — a to przecież nie debata w Sejmie tylko temat na forum, gdzie kibicowskie serce bije mocniej niż kalkulator sponsora. No dobra, od razu mówię, że ja też chciałbym zobaczyć czerwonego byka na plecach Jannika, bo kto by nie chciał? Ale jak się zastanowić przez sekundę, to widzę, że trochę zamieszaliście ze sobą te dwa światy: tenis i wyścigi. Sama historia z tym hiszpańskim wilkiem to już jest taki mit, że prawie sami weń uwierzyliście — no fajnie, że forehand ma jak katapulta, ale czy ktoś z was sprawdził, jakie on ostatnio osiąga prędkości na zawodowych meczach? Bo ja tak sobie rzuciłem okiem i wyszło, że średnio oscyluje gdzieś koło 180-190 km/h, a Sinner walnie przeważnie 200 i powyżej, czasem nawet 220. I teraz pytanie: skąd ten entuzjazm, że Ferrari miałoby wybierać między facetem, który dopiero się przebija, a drugim najlepszym graczem świata? Przecież to tak, jakbyście prosili Mercedesa o sponsoring dla jakiegoś debiutanta w F1 zamiast dla Leclerca. A te porównania do Noli czy Nadal? No serio, chłopaki, wyluzujcie — Rafael miał wtedy 18 lat i dopiero wchodził do Top 100, a teraz mówimy o kimś, kto już drugi rok jest w elicie. Ferrari nie bierze sponsoringów na zasadzie "damy kasę temu, kto uderza mocno" — oni biorą na zasadzie "damy kasę temu, kto da nam największy zasięg". Hiszpański wilk? No fajnie, że ma mocny forehand, ale póki co nie ma zasięgów, nie ma mediów, nie ma spektakularnych zwycięstw w wielkich turniejach. I jeszcze ten numer z Headem — niby jaka różnica, że Head jest sponsorem rakiety? Pamiętacie, jak kiedyś na kortach było pełno takich "małych" marek? Dzisiaj to już tylko wielkie koncerny decydują o kolorach, o wyglądzie, o tym, co się odbije w kamerach. A co do Waszej odpowiedzi, AdamWarszawa, że Ferrari kochają ogień — no dobra, to ich ogień, ale nie taki, co leci na aredzie. Oni liczą na to, żeby ich logo było kojarzone z sukcesem, z prestiżem, z tą magiczną mieszanką sportu i luksusu. Czerwony byk na plecach Sinnera? Super, ale jak on będzie grał słabo, to logo poleci na dół razem z nim. A oni nie ryzykują swojej reputacji na jakimś nieznajomym hiszpańskim talencie. I jeszcze coś, RafalWisla — no jasne, że Sinner jest mocny, ale kto z Was widział jego backhand ostatnio? Ten facet czasem lata tak, że wygląda, jakby grał w trybie awaryjnym. Backhand to jest jego Achillesowa pięta, a nie jakiś dodatek do Ferrariego. Może by najpierw dorobili mu dobrego drugiego uderzenia, a dopiero potem myśleli o nowej rakiecie? Krótko mówiąc: marzyć można, ale realia są takie, że Ferrari potrzebowałoby konkretnego powodu, żeby sięgnąć po nowego ambitnego gwiazdora — a hiszpański wilk z forehandem to jeszcze nie ten poziom. Ale że bym chciał zobaczyć tę czerwoną rakietę? Kurde, jeszcze jak! Tylko póki co zostaje nam czekać i dopingować Jannika tak, żeby samemu uwierzył, że jest wart Ferrari — bo jak nie, to nikt inny w to nie uwierzy. 🚗💨Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej no wreszcie ktoś się odważył powiedzieć, że ten wasz hiszpański wilk to tak naprawdę tylko jakiś tam lokalny bohater z jednego turnieju, który zagrał forhendem raz czy drugi fajnie, a teraz my mamy się schylać przed Ferrari jakby to on miał zrobić z Jannika jeszcze lepszego gracza pamiętacie może, jak Mardy Fish latał po kortach z tą swoją ulubioną rakietą nike i serdecznie nikt go nie kojarzył poza amerykańskimi meczami? no i co się stało — zniknął jak kamfora, bo nie było za nim tego efektu wow, którego oczekują wielkie marki. a ten hiszpański gnojek to nawet nie ma tylu mediów co Fish wtedy! wyobraźcie sobie tylko, jakby Ferrari miało sponsoringować faceta, który pół sezonu spędza w drugiej setce — no serio, to by była katastrofa PR-owa, o jakiej nawet najwięksi marzyciele by nie śmieli marzyć. i jeszcze ten numer z czerwonym bykiem na plecach — no dobra, fajnie, ale pamiętajcie, że Ferrari nie jest klubem tenisowym, tylko firmą, która liczy każdy uderzony procent na rynku samochodowym. oni nie będą ryzykowali swojego logo obok jakiegoś faceta, który raz na pół roku zrobi coś spektakularnego — oni potrzebują gwiazdy, która lata non stop, a nie takiej, która raz za razem zalicza pierwszej rundy. a co do backhandu Sinnera — no kurde, facet ma problem, ale kto nie ma? nawet Federer miał swoje słabe strony, ale zawsze był na tyle dobry, że nikt nie podnosił alarmu. Sinner robi to samo co kiedyś Nole — lata non stop, bije forhendami jak szalony, a do backhandu ma jeszcze trochę czasu, żeby go dopracować. i co, Ferrari ma czekać, aż on sobie to opanuje? nieee, oni biorą tych, którzy od razu świecą jasnym blaskiem, a nie takich, którzy dopiero się rozgrzewają. no i koniec końców — jakbyście zobaczyli, jak ten wasz hiszpański wilk gra na Rolandzie albo w Indian Wells, tobyście wiedzieli, że to nie jest ten poziom, który Ferrari by chciało kojarzyć ze swoją marką. oni nie potrzebują hiszpańskich talentów, oni potrzebują wielkiego show — a Sinner już to daje, tylko na razie bez czerwonego byka na plecach. i niech mu tam głowy nie zawracacie, bo facet i tak wie, co robi.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej, a pamiętacie tego całego Żukowskiego, co to wszyscy mówili, że to nasz nowy polski cud? ten chłopak z trawiastego backhandu i uśmiechem jak u reklamy mleka — no kurde, rozpisali się kibice na wszystkie strony, że niedługo wyprze Hurkacza i weźmie Wielkiego Szlema na trawie, tylko że... czas pokaże, co? no właśnie: wrócił do challengera i zapomnieliśmy o nim jak o krecie w ogrodzie. albo weźcie tego drugiego, hiszpańskiego juniora, co miał forhend jak katapulta i wszyscy gadali, że za rok przebije nawet Nadala — pamiętacie, jak mu w tej słynnej rundzie kwalifikacyjnej w Barcelonie oberwali plecy w pierwszym meczu? a potem jeszcze ten numer z głową w gazecie, że niby kontuzja odnowiła się trzy razy w ciągu sezonu. no i co? po dwóch latach wypadł z Top 200, a Sinner gra z nim w ćwierćfinale na każdym turnieju i nawet nie musi ruszać palcem od tego forhendu. a to nie wszystko — byliście kiedyś na meczu w Warszawie, jak jakiś chłopak z Czech wygrał juniorski turniej i wszyscy szli na banderę, że on to zmiecie turnieje seniorskie? no to pamiętacie, jak po roku grał w drugiej lidze czeskiej z rakietą kupioną na allegro za dwadzieścia złotych? czas naprawdę potrafi zrobić z naszych marzeń bajzel, a potem jeszcze się śmiać z naszych twarzy. więc niech no ci młodzi hiszpańscy wilcy pooglądają najpierw, jak Sinner lata po kortach z tą swoją stara, zwyczajną rakietą, bo facet ma w sobie więcej klasy niż połowa sponsorów razem wziętych — a jak Ferrari kiedyś przyjdzie z ofertą, to niech im tam nikt nie liczy ROI, tylko niech patrzą na to, co ten chłopak robi, a nie na te plotki, którymi ktoś dzisiaj wywołał burzę.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽