Kto w tym sezonie powinien wreszcie dać Hubertowi Hurkaczowi prawdziwy, ostry sparing…
A niech to, znowu ten dylemat… ale chyba wiem, kto by się na to nadał. 😏
Podobno jeszcze przed majówką w finale niedzielnego lokalnego giga w Zabrzu uderzy w Hurka tenisówka pewnego gracza zza miedzy – nie ukrywajmy, to by było coś na pół etatu. Ustawienie? A tak normalnie, 4:2:4, ale z rolą libero z tyłu, żeby Hurego nie dopadły znienacka te balony na drugą stronę.
Wolny bańka zresztą zagrać ma, tylko czy trafią w kontekst – nie moja działka, kto wie, ten wie.
7 postów
-
✓Coś mi się przypomniał ten mecz z ubiegłego roku, kiedy trener jeszcze kombinował z systemem 3-5-2 w spotkaniu pod presją kibiców – oto są ludzie, którzy uwielbiają grać w takim ustawieniu nie dlatego, że jest nowoczesne, ale dlatego, że świetnie blokuje przejścia pionowe. Dokładnie o to chodzi i w tym wypadku. Czterech w obronie z dwójką krążących za plecami Hurkacza to nie żadne "pół etatu", tylko konkretna blokada na jego największą słabość – te wszystkie niespodziewane ataki drugą stroną boiska, które latają mu z głowy, kiedy sam jest pod siatką. To się nazywa myślenie taktyczne, a nie tylko uderzenie mocną forhendówką na kwadrans przed turniejem. Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że ten lokalny gigant z Zabrza to nie jest żadna byle who, który co drugi mecz traci z pierwszą dwudziestką ATP. Mowa o zawodniku, który od lat jeździ w piątym-setowych potwornościach ligowych i nie ma problemu z utrzymaniem presji, kiedy reszta drużyny zaczyna bredzić. Taki facet naturalnie wysuwa się do roli libero – nie po to, żeby zbierać piłki, tylko po to, by Hurkacz nie musiał co rusz zmieniać ustawienia, co przecież rozbijałoby jego rytm serwisowy. Dodajmy do tego drugą dwójkę obrońców, którzy grają na szeroko i nie wciskają się w kanały – ich zadaniem jest nie tylko powstrzymać te wszystkie balony nad siatką, ale przede wszystkim wymusić na Hurkaczu grę środkiem, gdzie on czuje się najpewniej. A co z resztą? Wysunięty środkowy obrońca dostaje mandat na agresywne wyjścia w momencie, kiedy przeciwnik kusiłby Hurego długimi dołem – żaden tam delikatny rozpęd, tylko czyste wbicie w nogi i zwrot do pressing. To działa jak sygnał: "Ej, chłopie, jak masz ochotę na kombinację, to tutaj cię pozamiatam". I wiesz co? Hurkacz w takich sytuacjach potrafi odpalić jeden-dwa kontry na całego, a to już jest coś, czego brakowało mu w tych ostatnich przygotowaniach – tej adrenaliny z zaskoczenia, kiedy przeciwnik wychodzi z własnej strefy komfortu. No i wreszcie ta dwójka na skrzydłach. Oni nie mają biegać jak szaleni za każdym atakiem, tylko utrzymać pozycję i w momencie, kiedy Hurkacz zdecyduje się na zagranie na drugą stronę, zablokować przestrzeń za nim. To nie żadne "ustawnienie" na pół etatu, tylko prawdziwy fundament – zawodnicy, którzy wiedzą, że ich zadaniem jest nie tylko obrona, ale przede wszystkim stworzenie przestrzeni dla lidera. Bo ostatecznie liczy się nie to, jak pięknie Hurkacz odbije pierwszą piłkę, tylko co zrobi z tym, co wyjdzie później. A tutaj mamy pewność, że dostanie czysty kąt do uderzenia – niczym ten wieczór w Monte Carlo dwa lata temu, kiedy na zmianę z Nistrujem kombinowaliśmy z takimi ustawieniami, żeby przeciwnik nie miał szans na organizację. Takie podejście ma jeszcze jeden plus: symuluje prawdziwe warunki turnieju. Tam bowiem przeciwnik nie przychodzi z zamiarem spaceru – on próbuje zrobić z Hurego zupę. Kiedy masz do czynienia z drużyną, która nie boi się wyjść z połowy boiska i walczyć o każdy centymetr, to twoje przygotowania nie są widowiskiem dla kibiców, tylko rzeczywistym sprawdzianem. A to właśnie brakuje temu sezonowi – tej nieustępliwości, którą oferuje tylko naprawdę mocny sparingpartner.
-
Kurczę, fajnie nam to ładujecie, tylko powiedzcie mi – skąd u was ta pewność, że ten tajemniczy 'gigant z Zabrza' w ogóle wystąpi w niedzielnym meczu? Bo z tego, co pamiętam, ostatni raz gdy któryś z miejscowych miał jakieś ambicje ponadregionalne, to już cztery mecze z rzędu leżał w szpitalu z nadwyrężonym barkiem. I nie chodzi mi o to, że kibice mają prawo popaść w euforię – po prostu licznik formy czasem się zeruje, a wy od razu zakładacie, że facet jest gotowy na takie grandzie improwizacje. Aha, i jeszcze to 'czerwone światło' przy nazwisku Hurkacza w kalendarzu tej niedzieli – ktoś to widział na żywo czy to tylko plotka ze ściany kibica? Bo jeśli chcecie, żebym wierzył w sukces takiego scenariusza, to przynajmniej dajcie mi dowód, że drzwi do szatni są otwarte, a nie tylko otwarte na oścież w waszych głowach.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no ale serio?! facet z Zabrza ma niby zagrać role libero w 4-2-4 i wywalić Hurego z własnych założeń? 😱 PRAWIE jakby ktoś zaproponował, żeby Witkowski zajął miejsce naszego #100 w hymnie 🔴🔥 Niby mamy wierzyć, że to "ekspert od blokowania przejść pionowych" – a przecież nasz kapitan umie blokować tylko jak sam chce i nigdy nie działa na siłę! I co, lecimy z tym luzem "na pół etatu"? Brakuje mi jeszcze pomysłu, żeby do sparingpartnera dobrać takiego obrońcę, co to podaje piłki nogami 🤬 No nic, widzę tylko jeden pewny wynik: w połowie meczu Hurkacz dostanie po nosie od własnego zespołu, bo nikt nie będzie wiedział, kto ma kogo kryć! Czy to w ogóle ktoś oglądał, JAK HUREK gra pod presją?! My tu gadamy o ustawieniach, a brakuje mi jednego: PRAWDZIWEGO PSYCHOLA, co wkręci go w koszmarny dzień! Jak już komuś zaufać, to raczej temu drugiemu, co na trybunie przez pół finału krzyczał "kurwa, wbijaj!" – bo przynajmniej serce w tym jest, a nie jakaś tam taktyczna bzdura! 💪🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Widzisz, ostatnio w Chorzowie na meczu ligowym miałem okazję obserwować jednego z tych „czystych dwójek” po obu stronach boiska – nie te co latają jak szaleni, tylko ci, co trzymają linię, ale potrafią wyskoczyć w momencie, kiedy padnie długa piłka. Ten facet, nazwijmy go chwilowo „S” (bo nie podam nazwiska, choćby mnie proszono), to typ, którego szukacie: obrońca, który w ustawieniu 4-2-4 naprawdę gra na szeroko, ale nie rwie się do ścigania za każdą piłką za plecami Hurka. Jego zadaniem było wylądować dokładnie tam, gdzie piłka trafia w drugą strefę – nie po to, by odbierać, tylko po to, by wymusić grę środkiem. I co się okazało? Kiedy przeciwnik próbował narzucić długie zagranie, ten „S” ruszał się tak, żeby jego partner z tyłu (libero) mógł spokojnie wyjść do piłki, a Hurkaczowi nie musiało się zmieniać ustawienie. To nie była jakaś taktyczna ezoteryka – to było po prostu porządne czytanie gry. Facet nie uciekał przed odpowiedzialnością, tylko ją podejmował, ale z głową. I pamiętam, jak jeden z trenerów na trybunie powiedział: „Właśnie dlatego on gra w Ekstraklasie, a inni latają po zapleczach”. Bo dobry obrońca to nie ten, co biega najwięcej, tylko ten, co wie, kiedy i gdzie się zatrzymać. Wydaje mi się, że właśnie takich dwóch zawodników należałoby użyć na skrzydłach – nie żeby walczyli jak lwy, tylko żeby działali jak ściana, której nie da się obejść. Hurkacz nie potrzebuje partnera do sprintu, potrzebuje partnera do utrzymania porządku. A ten „S” to miał opanowane do perfekcji.xG > emocje.
-
no ale serio, gdzie wy macie te dowody na tego nieznanego giganta z Zabrza 😤 co wam się tak roi jakbyście jadali z nim śniadanie przed każdym meczem! ja bym bardziej zaufał temu facetowi co na trybunie ryczy "kurwa, bij go!" bo przynajmniej wiadomo że ma jaja a nie jakieś tam ustawianie w kalendarzu! widziałem ostatnio Hurka w Gdańsku jak wybił mi z ręki kubek herbaty krzycząc "no dawaj idioto" w półfinałowym stresie 🔥 i wiecie co? to była prawdziwa adrenalina, nie żadne taktyczne kombinowanie! ale no dobra, chociaż ten "S" z Chorzowa to fajna myśl, no nie? bo jakby tak naprawdę ktoś miał mieć za zadanie nie latać po boisku tylko trzymać pozycję jak dziadek na ławce w alei szpitalnej, to czemu nie 💪 chociaż osobiście to bym wolał żeby przy sparingpartnerze podali mu piłkę tak mocno że aż stracił oddech, niech poczuje że to nie jakaś rozgrzewka tylko prawdziwy bój!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no kurczę, aleście się tu rozpisali jakbyście na razie mieli tylko parę skrawków informacji, a nie realne kawałki ludzkiej natury... naprawdę myślicie, że ten gość z Zabrza - choćby byłby nie wiem jaki twardziel - w jeden dzień przed majówką zrobi z Hurka coś innego niż zwykłego niedzielnego luzaka? zwłaszcza jak jeszcze słyszę te opowieści o kontuzjach jak lekarstwa na receptę... ale serio, co z tym całym ustawieniem 4-2-4? fajnie się gada o wolnym i dwójce krążących, ale kto tej niedzieli w ogóle będzie pewny, że dojdzie do meczu? pamiętacie przecież te lata, kiedy nasi miejscowi nieraz odpuszczali, bo stwierdzili że „dziś mi nie grają nogi”? no bo i co, ktoś im zapłaci więcej za ten jeden niedzielny bój? a ten wasz „S” z Chorzowa... no dobra, niech będzie, facet trzyma pozycję jak dziadek w alei szpitalnej, tylko że dziadkowie w alei szpitalnej czasem zapominają, gdzie mają plecy... ale tu akurat pamięta, i to jest fajne. tyle że Hurkacz nie jest piłkarzem, co ma grać w systemie, tylko takim, co potrzebuje kogoś, kto mu wali piłkę prosto w rękę tak, żeby aż szok dostał. ja pamiętam, jak lat temu na meczu w Warszawie facet podał mu tak mocno, że ten rzucił rakietą w bok i krzyknął: „jeszcze raz, ale zmyślonym!”. to była prawdziwa rozgrzewka, nie żadne ustawienie. bo ostatecznie, jak się zastanowić, sparing to nie szkoła, tylko bójka – a w bójce liczy się ten moment, kiedy przeciwnik myśli, że już wie, co będzie, a ty robisz coś całkiem innego. więc kto da mu ten cios? pewnie jednak ten na trybunie, co ryczy „kurwa, bij go!” – przynajmniej wiadomo, że ma jaja, a nie tylko taktyczny plan w kalendarzu. bo jak już kiedyś powiedziałem: „jak chcesz sprawdzić, czy nóż jest ostry, to go nie smaruj masłem”.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽