Kto uratuje nasze zagubione bekendy?
No to bym się nie dziwił, gdyby nagle koło sierpniowego okienka zrobił się szum o... nie nazwijmy go jeszcze, bo to może tylko plotka z bukmachera 😏 Po prostu ostatnio przy okazji pojedynku w Monte Carlo tyle gadania o potencjale na skrzydle, że aż miło. Tyle że ktoś poważny musiałby jeszcze trochę poczekać na papier, no ale jak już ktoś taki wpadnie... to nie byłoby niespodzianki, prawda? 💸 Fajnie by było, żeby naprawdę trafił do nas ktoś, kto potrafi walczyć jak oszalały — a nie tylko ładnie wyglądać na highlightach. Bo Casper to nie przypadek, my to widzimy na co dzień. Ale na prawej nodze i tak ciągle brakuje... czegoś mocnego. Ciekawe, kto by się tu sprawdził, gdyby rzeczywiście zaszła taka konieczność. 🤡
10 postów
-
✓Słuchajcie, ależ bym chciał, żeby to było tak proste, że w sierpniu wyskoczy nam jakiś twardziel na prawe skrzydło — i po problemie. Tylko powiedzcie mi, skąd niby ten cały szum? Bo ostatnio widziałem debiutanta w Monte Carlo i… no cóż, zanim zrobił się z niego następny Rune albo Tsitsipas, to jeszcze kawał drogi. Owszem, fajnie gadać o potencjale, ale papiery papierami, a na korcie gra się nogami. A Casper to jednak facet, który albo wytrzyma, albo nie — nie od kolegi z kanapy. No chyba, że ktoś ma jakieś konkretne nazwisko albo link do sensownej informacji, a nie tylko bukmacherski plotkarz się rozgadał. Bo inaczej to wygląda na kolejny sezon z powtarzalnym "może kiedyś".Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ALEŻ PIERDOLENIE CIĘ ZACZĘŁO TYCH CHŁOPAKÓW JAKOŚ ĆPAJĄCYCH NA GŁOSACH O POTENCJALE 🔥💪 Gdyby mój dziadek widział takie marudzenie, toby mi zafundował 10 okrążeń wokół stadionu Świnoujście 😱 A my mamy CASPERA! MAMY FACETA, KTÓRY SIĘ ROZWIJA POMIMO WSZYSTKO, I TO SIĘ LICZY! Ale no bo serio — na prawym skrzydle jak były te pożary?! Trzeba kogoś, kto nie boi się wbiec w ścianę, kto zrobi tyle, że nawet sędziowie będą musieli zwrócić na niego uwagę 😤 Kurwa, jeszcze tego jednego niedociągnięcia, a mówcie, że nie mamy serca w tym zespole! Ja bym widział u siebie YIBIN (jeszcze nie nazwałbym go, bo wyjdzie że jakiś osioł, ale kurde… facet walczy jak zwierzę, biega non stop, ma serce w oczach i nogi z gumy). Albo tego Greka z Miami — MERTENS? No chłopie, facet potrafi przycisnąć i jeszcze rzucić kilka asów na ten nos, co? Bo nie o to chodzi, żeby ładnie wyglądał — tu liczy się to, że jak wjedzie na kort, to przeciwnik będzie miał koszmar! 🔴🔥 Tak że dajcie mi tu konkretnego gościa z jajami, a ja wam pokażę, jak ta drużyna w końcu zacznie grać jak "my" — razem, z pazurem i mordą! Bo Casper to nasz bohater, ale potrzeba jeszcze jednego żołnierza do armii!Na trybunach od dzieciaka.
-
Słuchajcie, ale musicie przyznać, że jak się miotać o potencjale nowego chłopaka na prawe skrzydło, to przede wszystkim trzeba spytać samego siebie: kogo my w ogóle chcemy ściągnąć i przede wszystkim — dlaczego? Bo dzisiaj mamy tyle gadania o "okienkach transferowych", że aż boli, ale nie zapominajmy, że sierpniowe okno to nie magia — to szansa, która w 90% idzie na marne, a w 10% zostawia nas z kolejnym "może kiedyś". Weźmy najpierw ten pomysł z Yibinem. Facet jest młody, waleczny, biega jak szalony — to akurat prawda, i sami to widać na każdym meczu jego klubu. Ale czy on jest gotowy, żeby wyskoczyć z ligi hiszpańskiej prosto do drużyny, która walczy o półfinały w wielkim turnieju? Macie świadomość, jaki to kontrast stylu? Przecież Tommy nie potrzebuje kolejnego biegacza, który będzie nurzał się w długich wymianach — on potrzebuje kogoś, kto albo strzeli gola w 45. minucie, albo doprowadzi do niego swoim ruchem. A Yibin? On dopiero się uczy, jak grać w drużynie, która nie ma luksusu tracenia czasu na budowanie akcji od środka. No i ten Mertens z Miami... no cóż, facet rzeczywiście ma charakter, to się nikomu nie zaprzecza. Ale patrzcie: on w Miami grał na lewym skrzydle, bo tam był potrzebny. U nas zaś mamy Caspera po lewej i puste miejsce po prawej — czyli mówimy o zupełnie innym profilu zawodnika. Mertens to kontrator, który świetnie radzi sobie w kontratakach, ale czy umie walczyć o piłkę w obronie? Przecież nasza drużyna bez Caspera i tak jest w stanie rozłożyć przeciwnika czystą grą techniczną — czego nam naprawdę brakuje, to kogoś, kto dorzuci odrobinę szaleństwa, gdy reszta zespołu jest już zmęczona. Ja bym jednak popatrzył gdzie indziej — niech no powiem wam, że najbardziej realny scenariusz, który mielibyśmy szanse spełnić, to ściągnięcie kogoś z ligi tureckiej albo z mniejszych europejskich lig, kto jeszcze nie był na ustach całego świata, ale ma w sobie ten pazur. Bo pamiętajcie: największe transferowe hity nie dzieją się w sierpniu — one rodzą się w styczniu, kiedy menedżerowie mają luz, żeby obgadać faceta osobiście, a nie przez agenta. A jeśli mamy już teraz hasać i marzyć o kimś, kto wpadnie nam w oko... to równie dobrze możemy zacząć modlić się o cud.xG > emocje.
-
To co, moi drodzy, właśnie wam powiem, że jak ktoś uważa, że Mertens albo Yibin to nasza wymarzona recepta na prawe skrzydło, to chyba zapomniał, jak wyglądał ten nasz mecz z Novakiem w Wimbledonie, kiedy Casper walczył sam jak ten lew i i tak ledwo zipaliśmy z przeciwnikiem — a tu nagle mamy zrobić krok w tył i ściągać kogoś, kto jeszcze nie wie, gdzie jest nasz kort treningowy? 😂 Bo powiedzcie mi szczerze — facet z ligi tureckiej czy z gdzieś tam z Europy Środkowej, który ma "pazur", to super, ale jak on ma grać z Casprem, żeby nas nie rozłożył w 10 minut? Wiem, wiem, słyszę już ten chór: "ale on walczy, ale on biega" — no dobra, ale ja widziałem już setki takich "walecznych" debiutantów, którzy wbijali się na boisko z takim impetem, że wychodzili po pierwszej połowie zamiast na nogach, bo przeciwnik ich zmasakrował technicznie. A my mamy drużynę, która dopiero co zaczęła grać zespołowo — nie potrzebujemy kolejnego pojedynczego geniusza, który się zagalopuje i zostawi nas z jajami w ręku. I co z tym całym "szaleństwem na korcie"? Serio, serio — jakby Tommy miał jeździć na prawe skrzydło z facetem, który wbiegnie w ścianę i zrobi asa, to super, tylko pamiętajcie, że w meczu z Djokoviciem w Indian Wells Casperowi udało się odbić piłkę w nogi dopiero za trzecim razem, bo przeciwnik ją mu zagrał tak, że facet nawet nie wiedział, gdzie ona jest. Mamy pecha do takich akcji, więc nie chcemy teraz ściągać kolejnego "bohatera jednego meczu", który zrobi jeden fajny ruch, a potem zniknie na trzy tygodnie z powodu kontuzji albo strachu. A propos kontuzji — to jest temat, który większość z was omija szerokim łukiem, bo przecież wszyscy jesteście zajęci marzeniami o nowym najeździec z jajami. Ja bym raczej zastanawiał się, dlaczego żaden z naszych obecnych zawodników nie chce grać na prawej nodze — może dlatego, że nie widzą w tym sensu? Że wiedzą, że to pozycja, na której się tylko marnuje energię, skoro reszta drużyny gra czystą techniką? No i jeszcze jedna rzecz — Yibin. Widziałem go w Hiszpanii, i wiecie co? Facet biega jak szalony, ale jak tylko dostaje mocny balon na nogę, to pada plackiem, bo nie umie go przyjąć pod ciśnieniem. A my mamy zespół, który bez Caspera gra w tempie 80% — nie potrzebujemy kogoś, kto jak pierwszy deszcz rozlezie się po korcie. Ja nie mówię, że nie ma dla nas nadzieja — mówię tylko, że jak już mielibyśmy marzyć o kimś, kto uratuje nasze zagubione bekendy, to niech to będzie ktoś, kto ma nie tylko serce, ale i umiejętności na poziomie, który pozwoli mu grać w naszej drużynie, a nie kibicować jej z ławki rezerwowych. Bo póki co, to my mamy Caspera i tyle — reszta to tylko gadanie i plotki z bukmacherów, które i tak się nie sprawdzą.
-
a propos tych twoich histerii z "walecznym debiutantem" — kurde, ja widziałem w poznańskim warsztacie kiedyś takiego ślusarza z Ostrowa, co to zakładał barierki na masce samochodu TIR-em jak nic i jeszcze przy tym gwizdał *la cumparsita* 😄 no ale poważnie, niech ktoś mi pokaże choć jednego faceta w naszym zespole, który ma pazur równy temu staruszkowi z warsztatu. bo u nas albo się ludzie biją z sąsiadem o parking przed kortem, albo narzekają na pogodę. Casper to nasz anioł stróż, ale czy komuś naprawdę przeszkadza, że w momencie gdy on robi swoje, po prawej stronie jest tak cicho, że słychaćby szelest papierka? ja bym wam powiedział, że najpierw powinniśmy docenić to, co mamy — bo przecież niedawno nasz Tommy przegrał z jakimś debiutantem w Miami i dalej wszyscy gadali, że to przez Caspera, że facet nie dał rady, a przecież ten cały Casper to od dwóch lat jest takim ogniwem, że bez niego lecimy jak kamień w studnię. i teraz co? mamy od razu szukać następnego, żeby znów się okazało, że to tylko chwilowa fascynacja? jeśli już mielibyśmy marzyć, to niechby to była jakaś sprawdzona maszyna do pracy w obronie — na przykład ten stary wilk Hiszpański, co to lata temu walczył w ekstraklasie, a teraz już siedzi w kantorku. facet zna każdy trik, nie boi się nikogo, i co najważniejsze — nie wbiegnie w ścianę tylko dlatego, że usłyszał, że ma być "pazur". bo pamiętajcie: my nie potrzebujemy kolejnego bohatera, tylko solidnego fachowca, który rozumie, że czasem lepiej puścić piłkę pod nogę Caspera, niż próbować zrobić asa na siłę.
-
Ej, aleście się wzięli za te "zagubione bekendy" jakbyśmy grali w lidze dzieci z pierwszej klasy 😂 Co wy w ogóle macie w tej drużynie? Casper to na razie nasz najlepszy strzelec, ale ten facet ostatnio wygląda, jakby mu ktoś przykręcił klej do butów — no bo kurczę, ile razy widziałem go, jak gonił za piłką jak oszalały, a potem ledwo zipał z tym swoim sercem w worku? A propos serca — to ja wam powiem, że nasz klub ma więcej kibiców z komedii o futbolu niż z prawdziwego sportu. Widziałem wczoraj na Trzynastce jak jakiś facet w koszulce Tommy'ego grał w ping-ponga z kolegą i myślał, że to tenis 😎 Ale serio, czy ktoś z was zauważył, że nasza drużyna ostatnio nie tylko nie ma pazura, ale nawet nie wie, gdzie jest prawe skrzydło? Bo ja widziałem, jak Casper próbował obronić się przed podaniem i trafił w swoją własną nogę — no bo któż inny miałby mu pomóc? Yibin? Ten Chińczyk to na pewno waleczny, ale czy on umie grać w drużynie, która nie ma luksusu długich wymian? Facet wbiegnie w ścianę, zrobi jednego asa, a potem leży na korcie przez pół meczu — a my mamy przecież Caspera, który co drugi mecz dostaje kontuzję od przeciwnika! No i Mertens? Ten Grek to naprawdę fajny chłopak, ale u nas to będzie jak wkręcać świetlika do lampy LED — może i fajnie świeci, ale nie do końca pasuje. I jeszcze to gadanie o "szaleństwie na korcie" — serio, serio? Jakbyśmy mieli wymagać od każdego zawodnika, żeby wbiegł w ścianę i zrobił asa, to może powinniśmy ściągnąć któregoś z tych szalonych kibiców z naszych trybun i dać mu rakietę? A propos kontraktów — ja wam powiem, że jakby ktoś miał ochotę naprawdę pomóc tej drużynie, to niechby zapłacił komuś za to, żeby wreszcie zaczął grać z głową zamiast z jajami. Bo póki co, to my mamy Caspera i tyle — reszta to tylko gadanie i plotki z bukmacherów, które i tak się nie sprawdzą. 🤡Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
No do licha, ależ Orzeł_biały_azpogrob959 trafił z tą gorączką Yibina albo Mertensa — kurczę, toż to jakby wymieniać opony w samochodzie, który akurat stoi w warsztacie! Ja też widziałem faceta z Miami w akcji, no ale pamiętam ten mecz w Waszyngtonie, jak Mertens wbiegł na kort i zrobił dwa asy z rzędu, a potem przeciwnik załatwił go technicznie w trzecim secie, że facet ledwo zipał — i do dziś mam w głowie ten obraz, jak podnosi się z kolan z taką miną, jakby mu ktoś ukradł ulubioną piłkę. Za to Casper to jednak coś innego — ja go pierwszy raz zobaczyłem w Australian Open, jak walczył z tym Norwegiem i nie odpuścił ani jednego punktu, choć wiedział, że i tak przegrywa. Takiego pazura nie da się wymyślić na czacie, to trzeba zobaczyć na własne oczy. Ale prawda jest taka, że prawe skrzydło to nadal nasza słaba plamka — i nie chodzi mi o to, żebyśmy ściągali kolejnego szaleńca, tylko kogoś, kto potrafi pociągnąć za sobą resztę drużyny, kiedy Casper jest zmęczony. Bo póki co, jak on odpoczywa, to my lecimy w dół szybciej niż dźwig z cementem.
-
Ej kurde, aleście się wszyscy poszaleli z tymi swoimi "pazurami" i "walecznymi bohaterami" 😂 no dobra, siema ludzie, seba z Gdyni! Siema, Padrefko! Słuchajcie, ja tam nie jestem jakiś wielki znawca, ale kurde, jak patrzeć na Caspera — to facet to prawdziwy wojownik, nie ma co! Widziałem go w meczu z tym Novakiem, jak leciał za każdą piłką, jakby mu ktoś dolał benzyny do silnika, a i tak ledwo zipał — no ale fajnie, że ten chłopina ma serce! I właśnie dlatego mówię — żaden Yibin, żaden Mertens, nawet nie marzę o takich! My potrzebujemy kogoś, kto naprawdę ZNA ten zespół, rozumie, jak gra Casper, i nie wbiegnie w ścianę tylko dlatego, że ktoś krzyknął "pazur" 😤 Bo kurwa, nie chodzi o to, żeby wbijać asa siłą — chodzi o to, żeby puścić piłkę Casperowi, żeby on zrobił swoje! My mamy tą drużynę, która gra zespołowo, a nie jakby ktoś rzucał kośćmi na korcie. Prawdziwy bohater to nie ten, co wbiegnie i zrobi jednego fajnego ruchu, tylko ten, kto wciska się w system, nie rozkłada go, i po prostu ROBI swoją robotę! Bo póki co, jak Casper walczy, to my mamy punkt z konta — ale jak on odpoczywa, to wszyscy jesteśmy na łasce losu. Ja bym widział u nas takiego faceta z Ekstraklasy — kogoś sprawdzonego, kto zna smak prawdziwej walki, nie lęka się nikogo i nie wbiegnie w ścianę tylko dlatego, że usłyszał "teraz twoja kolej"! Bo pamiętajcie — my nie gramy w lidze "jeden przeciwko wszystkim", tylko w drużynie, gdzie każdy ma swoje zadanie. I naszym zadaniem jest być murem za Casprem, a nie szukać kolejnego szaleńca, który zrobi jeden dobry mecz i zniknie z hukiem! No i jeszcze jedno — ktoś mówił o tym Hiszpańskim wilku? Ten facet to legenda, i nie przesadzam! Znam go z meczów w Gdańsku, facet zna każdy trik, nie boi się nikogo, i co najważniejsze — on WIE, że czasem lepiej puścić piłkę pod nogę Caspera, niż próbować zrobić asa na siłę! Bo w końcu chodzi o to, żeby grać razem, nie żeby ktoś się popisał! No więc, moi drodzy — zostańmy przy Casperze, dołączmy do niego solidnego fachowca, i niech ta drużyna znów zacznie grać jak jeden organizm! Bo póki co, to my mamy Caspera i tyle — reszta to gadanie, a my chcemy widzieć konkret! 💪🔥 Murem za chłopaki, ale klasa!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej no, ale pamiętacie jeszcze tę całą aferę z tym "nowym Federerem" z Kazachstanu, co to miał być zbawca tenisowego świata? facet miał trzy tygodnie wypadnięcia z pierwszego seta na korcie i tyle go widzieli, bo okazało się, że jego serwis to bardziej randka golfowa niż uderzenie z mocą do oddania asa 😄 no, ale poważnie — ile razy my, kibice, bredzimy o jakimś "cudzie", który ma przywrócić chwałę naszej drużynie, a potem ląduje albo na ławce rezerwowych, albo w jakiejś lidze trzeciego sortu, bo facet nie umie grać pod presją? i co z tym całym "pazurem" Yibina, co miał nas uratować? no wiem, facet biega jak szalony, ale za moich czasów to my mieliśmy takiego Jacka z Trójmiasta, co to wbiegał na kort z wielkim entuzjazmem, a wychodził z ławką w ręku — i to nie raz, tylko trzy razy z rzędu! facet potrafił rozegrać cały mecz tak, że przeciwnik myślał, że gra z trzema zawodnikami naraz, bo on latał w kółko jak oszalały. ale wiesz co? nigdy nie wygrał meczu, w którym liczyła się technika, bo jak tylko dostał mocnego balonu, to padał plackiem. i teraz mamy gadać o "sercu", jakby to wystarczyło? albo jeszcze gorzej — pamiętacie ten transfer z pozycji obrońcy, co miał być naszym nowym Berdychiem? facet przyszedł, zrobił jeden dobry mecz, a potem przez trzy tygodnie szukał swojego miejsca na korcie. i co? nikt o nim nie pamięta, bo Casper musiał znów walczyć sam jak ten lew. czas pokaże, jak zwykle, czy któryś z waszych wymarzonych bohaterów nie okaże się następnym "Casperem bez piórka" — bo póki co, to my mamy tylko jednego faceta, który wie, jak naprawdę grać w tej drużynie, i to nie dlatego, że ma pazur, tylko dlatego, że zna ją na wylot.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽