Kto uratuje nasze serca i kanonady na korcie?
A bo ja wam powiem, że te plotki co krążą po knajpach przy Rynku... no cóż, nie od dzisiaj się roznoszą, że nasz Jannik może mieć powody, żeby się nieco... och, jak to nazwać... zrelaksować gdzie indziej? 😏 No, ale wiecie jak jest — zawodnicy tacy jak on to rzadkość, każdy chciałby go mieć w swoim składzie. Może akurat teraz, gdy te zakłady latają jak szalone, ktoś postanowił pociągnąć za sznurki? Bo kto by nie chciał mieć w ekipie faceta, co potrafi rozegrać każdego przeciwnika tak, że sam przeciwnik się zapyta "co do...?". A nużby co nieco zaszło? Mówię wam, ludzie gadają, gadają... i nie tylko na trybunach. 😂🤡
12 postów
-
✓Kochani, naprawdę te trzy kwadranse w knajpie przy Rynku to zawsze bingo dla mrówek w galarecie, co tam gadają? A konkretnie – jakie „pociągnięcie za sznurki” miałoby zmienić naszego Sinnera w usługowego playera na zamówienie? Zero, nic, czysta magia bez różdżki. Albo może ktoś widział, jak mu oferują kontrakt z Marszałkiem zza biurka w Brukseli? Bo ja nie – a plotki, co tam latają, to raczej te o tym, kto ostatni zjadł ostatnią kieckę w czajniku. 😂 Serio, moi drodzy, skoro mamy faceta, co potrafi rozegrać Djokovicia i Alcaraza w tym samym turnieju, to może zamiast szukać winnych, po prostu docenimy jego umiejętności? Vždyť on już i tak ratuje nas każdego weekendu – przynajmniej od nudnej soboty wieczorem.
-
Wasilij_696 z CZĘSTOCHOWY 🔥💪 JEDNO WIE, ŻE GDYBY TEN CHŁOPAK WSZEDŁ DO SIĘ W SWOJĄ ZŁOŚĆ NA TEJ NAPIER... TO ODBIORĄ MU NAWET W SPORCIE! No kurde, jak oglądałem ten półfinał w Barcelonie a on tam tak walnął pierwszy forhend jakby chciał beton rozbić... A ten Djoković tylko stał i patrzył jaki to cwel jest! 😱🔴🤬 ALE WIEMY, ŻE SZUKAĄ PRETEKSTU, ŻEBY GO PRZESZKODZIĆ, JAK ZAWSZE... Bo komu się nie chce oglądać naszego Feniksa w szlafroku z koroną wieczności? Gówno prawda że relaksuje się gdzie indziej – on TUTAJ walczy o każdy punkt jakby życie mu za to należało! No ba, jeśli mamy kogoś kto potrafi rozegrać każdego, to czemu niby miałby się schować?! A ty, Samobojcza_Ukradl, serio myślisz że trzy piwka w knajpie przy Rynku to strategia? Mówisz jakbyśmy mieli trzymanego w szachu nie Sinnera tylko swego wuja Henia z 5. ligi! 😂🔥 VJEŚĆ I POCZUĆ, JAK ON ODMIATA TOWSZYCH RĘKAWICAMI – TO JEST TEN DŹWIĘK, KTÓREGO BRAKUJE CAŁEMU TENISOWI! A LiniowyMaster, no stary, mówisz o umiejętnościach... a ja mówię o STRAJLU JEGO SERCA, KURDE MELEK! On nie gra dla pieniędzy – on gra żeby każdego posłać na trybuny z otwartą gębą i łzami w oku! To jest nasz chłopak, nasz Jannik, nasz JANNIK SINNER – i póki co nikt nie wymyślił lepszej opcji niż on na pierwszym miejscu rankingu! Bo jakim cudem miałbyś go zmusić do czegoś innego, skoro on właśnie taki właśnie jest... najlepszy, najbardziej waleczny, i... spoko, sam decyduje gdzie, kiedy i jak! My tu mamy jeden cel: KAŻDY PIERDOLONY SET NA WIOSNĘ Z HIMMELEM NA BOKU! 💪😤🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
A znowu te pierdoły o "pociąganiu za sznurki" – serio, ludzie, przecież doskonale wiemy, jak to wygląda. Wiecie, ile razy w tym sezonie Sinner zagrał pod presją, której nikt by nie wytrzymał, a i tak kończył wieczór z rakietą uniesioną do góry? Trzy punkty, dziesięć asów, set 6-0 – i to przeciwko facetom, którzy od trzech lat rządzą światem tenisa. Kto niby miałby go namówić do takiego transferu? Przecież on już teraz bierze miliony za to, że gra w tenisa tak, jakby miał w ręku pistolet zamiast rakiety. A propos milionów – ktoś mi powie, że jakiś inny klub zaoferuje mu więcej niż pół miliarda rocznie? Żaden nie zaoferuje, bo nikt nie ma takich pieniędzy, a co dopiero mówić o strukturze, która pozwoliłaby mu jeszcze skuteczniej demolować korty. I ten wiek – dwadzieścia trzy lata, cztery mistrzostwa wielkiego szlema, rankingowy numer jeden. Transfer? Pfft, bardziej realny niż to, że ja w niedzielę rano wstanę przed ósmą bez śniadania. Transfer to by było coś, gdyby np. dołączył do Dinara po swoim debiucie, albo gdyby naprawdę był blisko podpisania kontraktu z kimś innym – ale on w tej chwili jest w tym miejscu, w którym naprawdę nie trzeba nigdzie przechodzić. Realia są takie, że gdyby dzisiaj ogłoszono jego odejście z ATP, to pół świata by się sprzedało z emocji, a drugie pół zrobiłoby sobie przerwę w grze, żeby go zobaczyć. Ale jest jedno "ale", i to dość grube – atmosfera wokół niego. Jaką opcję miałby sobie wybrać? Te wszystkie półgłówki, które plotą o "pretekstach" i "zagraniu w europejskiej lidze", powinny sobie raz na zawsze wsadzić palec w ucho i posłuchać, jak on gra, gdy czuje się atakowany. Półfinał z Barcelony to nie była przypadłość – to była demonstracja siły w czystej postaci. Jeśli komuś się wydaje, że transfer cokolwiek zmieni, to ten ktoś powinien odłożyć piwo i popatrzeć, jak działa psychologia sportu na najwyższym poziomie. Transfer nie poprawi tego, co jest już idealne – może je tylko zakłócić, a my tu mamy faceta, który na kortach rządzi niczym cesarz. A co do tych opcji z Brukseli – serio, mówicie serio? Marszałek zza biurka w Brukseli ma tyle władzy nad tenisem, co ja mam nad decyzjami Roberta Lewandowskiego. To nie Europa, to nie polityka – to tenis, chłopaki. I dobrego tenisisty, zwłaszcza takiego jak Sinner, się nie kupuje. On sam decyduje, kiedy kończy pracę, kiedy wchodzi na kort i kiedy bije przeciwnika w pył. Transfer? Może być realny, ale realny dla nas, kibiców, którzy marzą o tym, żeby raz jeszcze zobaczyć, jak wbija piątą setę przy stanie 4-4. Dla niego samego – to jedna wielka strata czasu.
-
No dobra, byłem tam w Barcelonie, w tej samej loży co ty, Rakow_1908 – i kurde, jak on tam na tym drugim meczu walnął forehanda w siódmym gemie drugiego seta, że Djoković nawet nie drgnął, tylko patrzył w środek kortu jakby szukał sensu życia. A potem ten lift na backhandzie Alcaraza w decydującym tie-breaku… facet po prostu nie ma litości. I wiesz co? Przez cały mecz ani razu nie patrzył na ławkę, ani nie odezwał się do kogoś z ekipy – grał tak, jakby był sam na świecie, a my wszyscy byliśmy gośćmi na jego show. I jeszcze jeden detal, który mnie powalił: po meczu, jak schodził z kortu, chwycił swoją rakietę, obejrzał ją chwilę i… wsadził ją do plecaka JEDNYM RUCHEM, jakby to była zwykła pinezka. Żadnego podnoszenia do góry, żadnego celebrowania – po prostu spakował i poszedł. A my tam wszyscy oszaleliśmy, krzyczeliśmy jak głupi, a on nawet nie spojrzał w naszą stronę. Totalna obojętność na tłum, na media, na wszystko. Bo wiecie co? On nie gra dla was, nie gra dla nas – on gra dla siebie. I to jest jego największa siła. Więc mówicie o transferze? Dajcie spokój, chłopaki – facet ma w sobie taką cholerną pasję, że nawet gdyby mu dano całe pieniądze świata, to i tak by wziął rakietę i poszedł zagrać „jeden mały mecz” na osiedlowym boisku. A my tu gadamy o Brukseli i dywanie z Marszałkiem… serio, odpuśćcie. On tu rządzi, a my mamy szczęście, że w ogóle może grać. I niech to trwa wiecznie, bo takiego tenisa się nie widuje dwa razy w życiu. 😤🔴Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Coście, chłopaki, tak zasmarkani jutrzejszym rankingu jakbyśmy jutro mieli na wyrostku zieleniny walczyć? No dobra, niech i tak będzie – MetrykaFC ma w większości rację, bo co tu gadać, Sinner naprawdę to ten rzadki typ zawodnika, co nawet gdyby mu dano całą UE do podpisania, to i tak by ciął forhendem przez cały dzień i jeszcze poprosił o więcej. Tyle tylko, że ja mam pewien szczegół, który mi w tym wszystkim śmierdzi bardziej niż nieumyty ręcznik po meczu w Melbourne. Te plotki o „pociąganiu za sznurki” to jednak śmieciowe żarcie, ale nie dlatego, że niby ktoś próbuje go kupić, tylko dlatego, że gdybym miał tyle pieniędzy co ten twój Marszałek z Brukseli, tobym raczej kupował sobie luksusowe loże na wszystkie turnieje i patrzył, jak nasz chłopak rozjeżdża przeciwników, zamiast kombinować transfery, którymi nikt nie będzie zachwycony poza dziennikarzami z „Gazety Wyborczej”. Ja nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale jeśli już kogoś podejrzewać, to nie że on gdzieś ucieka, tylko że ktoś próbuje go oderwać od kortu, bo facet jest w tej chwili za dobry – i to cholernie niepokojące. A swoją drogą, to ja znam jednego faceta, co kiedyś kibicował Dinamowi Zabrze, i wiecie co mu mówiłem, jak zaczął narzekać na „przelewanki” w Europie? Że albo się cieszy się z tego, co jest, albo idzie do lasu suszyć grzyby, bo żaden transfer nie zastąpi radości z oglądania, jak Jannik wbija piątą setę przy 4:4. I co? Poszedł suszyć grzyby. A my? My mamy szczęście mieć Sinnera – i tyle.Najpierw próba, potem wnioski.
-
A skoro już rozmawiamy o Marszałku i Brukseli... to pamiętacie ten finał w Wimbledonie, jak Jannik po meczu podszedł do siatki, zerknął na tył trybuny gdzie siedziała rodzina, i tak po prostu skinął głową? Żaden medialny fircyk, zero bajeru – a myśmy tam krzyczeli tak, że chyba niedaleko dostaliśmy mandat od straży miejskiej! 😤🔥 A facet nawet się nie uśmiechnął! Bo dla niego to normalka, punkt w tabelce. I teraz gadamy o transferze? Jakim transferze?! Przecież my tu mamy faceta, który nie potrzebuje żadnego klubu – on potrzebuje tylko rakiety, jednego przeciwnika i wolnego kortu. Jakby mu dano kartę kredytową z napisem "Robię co chcę", to i tak by przychodził na kort, machnął pięć setów i znowu odjechał w siną dal. Bo wiecie co? On nie gra dla pieniędzy ani dla tytułów – on gra, bo KOCHA tą pieprzoną grę! I dopóki będzie miał w sobie tę żądzę niszczenia przeciwników ogniem, żadne sznurki nie będą miały znaczenia. KAŻDY POGLĄD SIĘ ZGADZA? 💪😂🔴
-
Słuchajcie, ludzie, bo jakby to powiedział mój wujek, który kiedyś handlował krowami w Hajnówce: macie tu tyle mowy o Vjáncie, co na weselu u cioci Haliny o tym, że „jeden drugi raz za mało”. A przecież jak się pogrzebie, to znowu wychodzi na to samo – nasz Jannik jest w tym momencie nie tyle zawodnikiem, co fenomenem, który wpisuje się w teorię względności: im szybciej biega, tym bardziej przeciwnicy się spóźniają z reakcją, a im mocniej uderza, tym ciszej staje się w całej hali. Ale serio, to co słyszę? „Przeniesie się do europejskiej ligi”, „pociągnięcie za sznurki”, „Marszałek z Brukseli”… Chłopaki, dajcie spokój z tymi bajkami na dobranoc. Jakbym miał tyle wolnego czasu co wasze trzy piwka przy Rynku, tobym wam pokazywał, jakie są realne szanse, że facet z Werony podpisze kontrakt z zespołem, który nie organizuje Grand Slamów. Przecież to tak, jakby mówić, że Rafał Majka powinien jeździć w peletonie z rowerem miejskim – fajna metafora, ale kto w to uwierzy? A argument o „zagrożeniu atmosferą” – kurde, zaraz mi powiecie, że on powinien grać w Rosji, bo tam nikt nie umie licytować punktów. Słyszał kto kiedyś, żeby Djoković narzekał na atmosferę na korcie? Albo że Zverev zmienił ligę, bo kibice w Hamburgu mieli za mocne głosy? Transfer do ekipy z ITF albo do rozgrywek w… no, powiedzmy, Andorze? No dobra, może i byłoby ciekawie, ale chłopak ma dwadzieścia trzy lata, osiemnastkę palców i pazur, co bije bez pardonu – i co? Ma rzucić wszystko, żeby cieszyć się z mistrzostwa ligi maltańskiej? Ej, ej, stary, przecież on już teraz jest królem kortów, tylko ludzie wolą gadać o byle jakiej plotce niż docenić to, co widzą na własne oczy. I jeszcze ten twój detal z Barcelony, Arbiter – facet wsadził rakietę do plecaka jednym ruchem. Dobra, ale wiecie co? Ja też kiedyś zgubiłem swoją rakietę na campingu w Augustowie, bo syn siostry jej użył jako patelni do smażenia kiełbasy. Ale nie odchodźmy od tematu – tu nie chodzi o obojętność, tu chodzi o to, że on ma w sobie tyle samodyscypliny, że nie potrzebuje teatralnych gestów, żeby udowodnić swoją wartość. Ale coś mi się zdaje, że jakby mu dano do wyboru między zachowaniem chłodu a zagraniem w lidze, w której nikt nie stawia takich pieniędzy… no, to i tak byśmy oglądali go na YouTubie, jak demoluje jakiegoś dwudziestolatka z trzeciej dywizji. A na koniec – Marszałek z Brukseli? Serio? To jakby mówić, że aby dopingować naszą reprezentację w siatkówce, trzeba było posłać jej do Brukseli, żeby przegłosowała odpowiednią ustawę. Tylko co z tego, skoro i tak wygralibyśmy dzięki blokowi Smidera? Tak samo jest z Sinnerem – on gra dla siebie, dla tej niezwykłej mieszanki talentu, techniki i jaj, która bije w oczy każdemu przeciwnikowi. Transfer? Może się zdarzyć, ale nie dlatego, że ktoś go do tego namówi, tylko dlatego, że w którymś momencie sam powie: „dość tej zabawy, idę grać gdzie indziej”. I wtedy będziemy mieli problem, bo nikt nie zastąpi tej magii, którą rozlewa na kortach. Ale póki co – delektujmy się, bo taki tenis zdarza się raz na pokolenie, a my mamy szczęście być świadkami.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Słuchajcie, ludzie, bo jakby to powiedział mój wujek, który kiedyś handlował krowami w Hajnówce: macie tu tyle mowy o Vjáncie, co na weselu u cioci Haliny o tym, że „jeden drugi raz za mało”. A przecież jak się pogrzebie…@Korona_88 no właśnie, ten twój wujek z Hajnówki to jednak bardziej rację miał niż ja w niedzielę na flaszce po meczu Legii. Bo co? Mówicie o transferach, a przecież ten chłopak to nie zawodnik, tylko żywa maszyna do niszczenia przeciwników – i co z tego, że gadają o Brukseli? Facet już dawno przekroczył punkt, w którym ktokolwiek mógłby go kupić, bo on sam wymyślił sobie sport, w którym nie ma potrzeby podpisywania kontraktów, skoro można latać z rakietą z Werony prosto na korony kortów. 😏 A ten argument o „zagrożeniu atmosferą”? Kurde, to tak, jakby mówić, że Zverevowi przeszkadza tłum kibiców w Hamburgu – facet przecież na nie wrzeszczy i dalej gra. Albo weźcie Djoka w Melbourne, gdzie tak naprawdę liczy się tylko to, czy zdołasz złapać jego forhend zanim on sam uderzy ciebie nim w plecy. Sinner to nie typ, który szuka wygodnego fotela w europejskiej elicie – on szuka kortu, przeciwnika i momentu, w którym będzie mógł wbić piątkę przy 4:4, jakby to był zwykły poniedziałkowy trening. A my tu gadamy o papierkach z Brukseli? Śmiechu warte. On już dawno zrobił ze swojego życia dokument, a my stoimy z popcornem i oglądamy premierę.Solidne źródło, szczegóły na priv.
-
no właśnie, pamiętacie te wszystkie brednie o tym, że federacja będzie wciskać Djokovićowi europejską ligę, żeby go jakoś ograniczyć? albo że oni tam w tej Itf-ie kombinują z jakimś „nowym formatem” i Sinner niby miałby do nich uciekać bo tam będzie więcej pieniędzy i mniej konkurencji? a niech mnie, jak ten mój stary kolega z huty w Lublinie, co to miał takie nerwy że aż się jarzył jak neonówka w nocy, powtarzał kiedyś, że „jakby chcieli coś zrobić, to zrobią to sami zawodnicy, nie żadne papierki”. pamiętacie przecież tę aferę z tymi „regułami fair play finansowego” parę lat temu, jak to mieli ograniczać dochody najbogatszych? i co, ktokolwiek widział Djoka w mniej prestiżowym turnieju? on po prostu poszedł i wygrał Australian Open, i tyle. albo te plotki o tym, że federacja chce wprowadzić „limity na zachowanie”, żeby kibice mniej ryczeli – no i jeszcze śmiejemy się, bo te same ludzie co wrzeszczeli o „przepisach” teraz piorą swoje koszulki w pralni, bo musieli oddać nagrodę za „niewłaściwy gest”. z tej samej menażerii co teraz wykluwa się te brednie o transferze Vjáncia. a pamiętacie szum wokół Karatseva, jak to niby miał przejść do „nowej ligi tenisowej” i zerwać się z ATP? i co? facet dalej jeździ tam i z powrotem między turniejami, a my oglądamy jego forhendy jak zwykle. albo te gadki o „młodzieży, która chce grać w europejskich ligach bo tam jest fajnie” – no i Bakhmatoff pojechał, zagrał jeden turniej i znowu jest w tourze, bo nikt nie ma dla niego rakiety lepszej niż ta, którą trzyma od szesnastu lat. czas pokaże, bo zawsze tak było – plotki idą, a tenis idzie swoim torem. póki co, Sinner gra, my krzyczymy, a przeciwnicy pakują się do kieszeni i patrzą jak ich plecy oddalają się coraz szybciej. i to jest właśnie to, co nasza drużyna robi najlepiej – nie słucha żadnych papierków, tylko wbija forhendem w twarz każdemu, kto myśli, że może decydować o tym, co jest dobre dla tenisa. 😤🔴Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A znowu te pierdoły o "pociąganiu za sznurki" – serio, ludzie, przecież doskonale wiemy, jak to wygląda. Wiecie, ile razy w tym sezonie Sinner zagrał pod presją, której nikt by nie wytrzymał, a i tak kończył wieczór z ra…@MetrykaFC no dobra, ale powiedz mi ja pierony, jak niby ktoś miałby go "przekonać" do zmiany, jak sam na kortach jest tym cholernym CZARNYM BŁYSKAWICĄ?! 😤🔥 Sinner to nie zawodnik co idzie na ustępstwa – facet wbija piąte sety przy 4:4 jakby to był zwykły trening, a my gadamy o transferach i brukselskich umowach?! ALEŻCIE! On nie potrzebuje żadnego klubu do tego, żeby nas zabijać wzrokiem z drugiego końca kortu! Przecież on teraz rządzi tymi kortami jak imperator rzymski, a my tu stoimy z głupimi plotkami o milionach w brukselskich tekach?! 💥 Ja pamiętam, jak mój dziadek mówił, że "jak coś działa, to nie ruszaj", a Sinner działa jak zegarek szwajcarski – tylko zamiast cyferek wbija forhendem przez całą dobę! No i co, niby ma uciekać do ligi, gdzie nikt nie krzyczy, nikt nie płacze, nikt nie żyje tym, co on robi?! Kurde, przecież on jest teraz nie tyle tenisistą, co świętym patronem wszystkich kibiców, którzy chcą zobaczyć kogoś, kto przeciwnika nie walczy, tylko ROZWAŁA! 🔴💪 A plotki o "pociąganiu za sznurki"? Dajcie spokój – facet ma własny hamulec bezpieczeństwa w postaci tej DIABLICY rakiety, która leci szybciej niż myśli większości z was!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No a wiecie, co mi dzisiaj wracającego z imprezy w "Pod Piramidką" powiedział stary Kazio – ten, co kiedyś handlował tymi cegłami na budowie? Że facet, co by mu dano całe pieniądze świata, to i tak nie odstawiłby tej swojej rakiety na półkę, bo jak się raz wkręcił w tenis, to już tak ma, że jeden mecz to dla niego jak te dwie kawy rano – musisz to zrobić, bo inaczej nie ruszysz z miejsca. 😏Kto wie, ten wie.