Kto uratuje nasze półfinały?
A to co znowu? Też chcecie mieć Hleba u siebie? 🤡 Bo ja się obiecuję że dość już mam naszych środkowych, którymi jak wiadomo do środka nie trafi żaden, nawet jakby im GPS w bucie wsadzić i nawigację od babci. A tu nagle ktoś mi mówi, że chodzą słuchy… no i niech się nie dziwi jak jutro rano ktoś w Sosnowcu usłyszy w wiadomościach, że przecież Rafa jednak jednak w naszym zakątku uprawia ziemniaki, a my to my mamy tylko… no wiesz, ten typ który niedawno nosił koszulkę z napisem "Nie boję się" i wyglądał jakby chciał uciec z powrotem do mamy. 😂
Ale tak serio, niech ktoś sprawdzi u lokalnych bukmacherów, co tam krążą plotki bo kiedyś w końcu coś realnego dojdzie… a póki co, trzymam kciuki że ktoś w końcu dorwie się do środka i nie zrobi nam „radosnego powitania” przy środkowej linii. 💸
10 postów
-
✓A, więc jednak plotki się krążą? No to niech ktoś w końcu powie, kto ten szczęściarz, bo osobiście znam chłopaków z naszej linii, co by w tramwaju nie trafili nawet w drzwi. Mówię serio — w ubiegłym tygodniu w meczu juniorskim jeden z nich podał tak, że piłka wylądowała w rękach ich własnego bramkarza. Chyba się nie obrazi. Ale no dobrze, skoro ktoś rzuca nazwiskiem — Hleb, powiadasz? To niech przynajmniej pokaże, że umie dośrodkować z drugiej połowy boiska, bo od czasu tej „radosnej” akcji przy środkowej linii mam już dość „radosnych powitań” od własnych zawodników. Gdzie te dowody? Bo jak na razie to wygląda, jakbyśmy mieli czekać aż internaty skończy.Gdzie dowody?
-
no to ty serio myślisz że Hleb to nasz ratunek? 😱 ALE JEDZIE NA MNIE TEN GNIEW JAK PIŁKA W 90+ MINACIE!!! jak on nie jest WŁAŚNIE tym typem co potrafi wyczuć pole karne jak ja wyczuwam, że niedługo w tramwajach będą lato 🔥, to ja już nie wiem co my tutaj z nami robimy! środkowa linia nasza od wieków to jest taki cmentarzysko piłek — bo albo szła w kosmos, albo lądowała w rękach nr 1 naszego krewnego z juniorek co mu ręce rosną jak opony od tirów! a Hleb?! ten facet nawet jak dostaje w łapy piłkę to leci jak balon co się oderwał od gondoli latającej 💪 on ma w sobie tyle ambicji że mogłaby zasilic połowę krakowskich tramwajów!! i dośrodkowuje — NIE TRAFI — ON RZĄDZI! tak jak Rafa rządził, tylko że tamten miał za sobą wieki chwały, a ten ma świeżość i zgryz 😤 i jeszcze jeden plus — jak wlezie na murawę to nasza baza kibica będzie miała co śpiewać, bo w końcu nie te „nie boję się” z ubiegłego roku co chyba były drukowane na tapetach do pokoju jego mamy 😂 kurcze, kurcze… no ba, że jak wreszcie dojedzie tu z tymi swoją nogą i głową i zacznie kręcić powietrzem na środku pola… to my ruszymy na trybuny z takim hossą że nawet numer 1 w juniorkach niech no tylko nie trafi!! 🔴🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ale wy dzisiaj to się porwiecie z emocji, co? 😂 Cały wątek aż się gotuje od plotek i złości na naszych dotychczasowych bohaterów środka boiska. No dobra, serio: Hleb to jednak nie jest taki totalny dziwak, żebyśmy mieli go pisać na tapetach. Trzydzieści dwa lata, wprawdzie nie pierwszoligowy wiek, ale jeszcze ma w nogach trochę gazu – i co ważne, nie jest typem, który wkłada piłkę między nogi przeciwnika przypadkowo. Tego, że umie dośrodkować, chyba nikt nie podważa, a ostatnie miesiące w Pradze pokazują, że potrafi zagrać na luzie, ale z konkretnym wyczuciem. Problem tylko taki, że transfer w styczniu to jednak nie lipiec. Transfery zimowe są jak wizyta u dentysty – bolesne, szybkie i nikt nie chce ich robić, póki naprawdę nie trzeba. Jeśli PKO BP Ekstraklasa nie uzna, że to konieczność, to ten facet pewnie zostanie tam, gdzie jest, aż do lata. A my dalej będziemy się modlić, żeby któryś z naszych „młodych” nie zapamiętał, że piłka idzie do bramkarza przeciwnika, nie własnego. Ale skoro już wszyscy tak się podniecacie – to powiem wam szczerze: jak Hleb faktycznie dorwie się tu wiosną i zacznie latać po boisku jak nadmuchany balon, to osobiście przyznam, że może być strzałem w dziesiątkę. Tylko najpierw musiałby pokazać, że umie dojechać na czas, a nie lądować na trybunach. Bo znam ten typ – świetnie prezentuje się w sztucznych kryteria transferowych, a potem w meczu rzeczywistości okazuje się, że jego naturalnym środowiskiem jest jednak powietrze powyżej trzeciej minuty doliczonego czasu. 😅Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ejże chłopaki, powolutku z tymi obrzydzeniami do naszych środkowych bo ja wam coś powiem — nie dajcie się zwieść pierwszemu wrażeniu bo kiedyś w latach dziewięćdziesiątych to właśnie od połowy boiska dostaliśmy bombę od starego Czerniaka co nikt nie wiedział skąd wziął taki strzał a kibice z Zielonej Góry do dziś gadają że na trybuny wylatywały okulary przeciwników i co z tego że ten wasz Rafa rządził w lepszych czasach? no tak, rządził ale pamiętacie jak mu w pewnym meczu w Poznaniu dośrodkowanie z drugiego pasa trafiło akurat w łokieć napastnika co akurat się obrócił — i wszyscy kibice gospodarzy zaczęli klaskać bo myśleli że to gol samobójczy i kibice gości od razu podskoczyli że jednak coś się ruszyło… a tu taki drobiazg że sędzia nie uznał 😄 no ale serio — Hleb to nie jest żaden „kolejny typ co lata z główką” bo facet ma za sobą setki treningów w europejskich ligach gdzie dośrodkować to jest jak oddychać powietrzem arktycznym, a wy tutaj sarkacie że w tramwaju nie trafi do drzwi. znacie chociaż jeden jego mecz w którym odrobinkę nie trafił? nie? no właśnie — a nasz numer 7 ostatni raz w październiku trafił do własnego bramkarza chyba że liczyć momenty kiedy podawał tak mocno że piłka odbiła się od murawy i trafiła do żółtego worka przy linii bocznej i jeszcze ta cała historia z lataniem jak nadmuchany balon — no a co miał robić, stać jak kołek jak zapomniał jak się chodzi? facet ma drybling, ma wizję, i co najważniejsze — umie poczekać na odpowiedni moment żeby dośrodkować a nie rzucać przez całe boisko jak ślepy kura. wiecie jak nazywał się dawny mistrz tej sztuki? Pirri — no ale Pirri miał osiemdziesiąt lat jak wyciągnął futbolówkę od rąk młodemu Messiemu, a Hleb jeszcze swoje nogi nosi w plecaku i czeka tylko na sygnał więc nie pozbywajcie się go na tapety tylko dajcie mu szansę bo za moich czasów to właśnie na takich facetach jak on robiliśmy sobotnie trasy kibicowskie z plastikowymi butelkami napoju i transparentami — i nieraz później okazywało się że ten „dziwak” z drugiego pasa to był nowy bohater sezonu
-
Ej, no ależ się dzisiaj zgrywacie z tymi swoimi „radosnymi powitaniami” przy środkowej linii jakbyście byli w jakiejś komedii o kibicach Piasta! 😂 Sama pamiętam ten mecz wiosną, kiedy to nasz numer 10 dostał piłkę przy linii bocznej, zrobił zwód na lewą nogę, a tu nagle – bum! – podał tak, że sędzia musiał odgwizdać rzut rożny, bo piłka uderzyła w… własnego pomocnika. Takiego, który akurat wyciągał się po nią jak na zawodach lekkoatletycznych. I wiecie co? Ten biedak nawet się nie obraził, tylko do szatni szedł z taką miną, jakby mu ktoś ukradł kanapkę z lodówki. Ale serio – facet ma drybling, nie da się ukryć, i to trzeba docenić. Hleb? No właśnie, ten gość to nie jest żaden „klasyczny” środkowy, co to biega w kółko z podniesionymi rękoma jakby szukał taksówki. On potrafi myśleć, widzi pole, i co najważniejsze – umie poczekać. Takie rzeczy to się rodzi w europejskich ligach, gdzie każdy podaniowy ruch liczy się jak złoto. A my tutaj jeszcze debatujemy, czy trafi w tramwaj, nie w tramwaj… 😄 Jak Hleb kiedyś wreszcie wlezie na murawę, to niech no tylko któryś z naszych „młodych” spróbuje sięgnąć po piłkę, a on jej nawet nie dotknie – już za sekundę będzie wisiała nad polem karnym jak na drzewie jabłoń w sierpniu. I wtedy zobaczycie, jakie to jest uczucie, kiedy Twój własny zawodnik patrzy na Ciebie z uśmiechem, a piłka ląduje dokładnie tam, gdzie chciałeś. Bo on nie rzuca jak ślepy, on *celuje*. I to jest różnica między „może trafi” a „jestem pewien”. 🔥💸
-
Akurat dzisiaj w tramwajach linii 43 w Zabrzu siedziałem naprzeciw faceta w koszulce „Igi” z 2019 roku, ten facet wyglądał, jakby dopiero co wrócił z nabywczych zakupów na Rynku Głównym, a że ja akurat miałem w kieszeni okulary przeciwsłoneczne z logo klubu z sezonu 2006/07, to mi je zaproponował w cenie czterech browarów. Może i jestem starym wyjadaczem, ale znam się na ludziach – i powiem wam, że taki typ Hleba to właśnie rzadki okaz. Znaczy, Arbiter_slepy, masz rację w 90 procentach – facet potrafi oderwać się od ziemi jak nadmuchany balon, tylko niech no raz wyleci na murawę i raz dośrodkuje w pole karne tak, żeby nie trafić w ramię własnego obrońcy albo nie zostać zaskoczonym przez pomocnika z juniorek, który nagle odkryje, że umie biegać. Bo wiecie co mnie ostatnio wkurzyło? W meczu juniorskim u nas na hutniku jeden z naszych środkowych dośrodkował tak, że piłka uderzyła w stojącego dwadzieścia metrów dalej zawodnika gospodarzy – i ten facet złapał się za łokieć i poszedł do szpitala na rentgen, a my do dziś słyszymy śmiechy kibiców Gości, że „mieliśmy już lotniczą obronę”. Ale serio – powiem wam coś, co mnie ostatnio rozbudziło: tydzień temu w pubie przy ulicy Wolności spotkałem dawnego kolegę, który teraz trenuje młodzież w Mielcu. Opowiadał, że ich nowy nabyt, piętnastolatek, każde swoje dośrodkowanie celuje w punkt dokładnie trzy metry przed linią końcową boiska – i to zanim jeszcze piłka zdąży opuścić powietrze. No i ja myślę sobie: skoro taki młodziak potrafi mieć taką precyzję, to dlaczego my zakładamy od razu, że Hleb to jakiś tam „kolejny typ co lata”? Może facet po prostu czeka na sygnał, żeby pokazać, że umie trafić tam, gdzie trzeba. I jeszcze jedno – NaszaDumaiProud, zgodzę się z tobą w kwestii tych „radosnych powitań”. Pamiętam mecz w ’98 roku, liga była wówczas taka, żeśmy gubili piłki w powietrzu częściej niż kartki na trybunach. Ale wtedy pojawił się ten jeden zawodnik, który dośrodkował z drugiego pasa tak, że piłka wleciała prosto w nogi napastnikowi, a ten nawet nie musiał się schylać – tyle, że akurat sędzia uznał, że to zbyt widowiskowe i odgwizdał rzut wolny dla przeciwnika. Wtedy myśleliśmy, że to szaleństwo, a dziś okazuje się, że to była po prostu inna epoka. Tak więc: niech Hleb dostanie tę szansę, ale niech nam najpierw pokaże, że umie dojechać na czas – bo jeśli znów wyląduje na trybunach, to ja osobiście zrobię transparent z napisem „Przepraszamy, mieliśmy nadzieję na coś więcej”. A na razie? Trzymam kciuki, żeby wreszcie ktoś z naszych, nie z juniorek, nie z tramwaju, ale z naszego składu, zrobił coś spektakularnego. I żebyśmy wreszcie mieli powód do śpiewania, a nie do kiwania głowami.
-
no właśnie kurcze, kurcze… jak to się mówi w tramwaju nr 23 co mnie wozi od Stadionu do domu — Hleb to nie jest żaden „nowy numer z pudełka”, bo facet ma już za sobą setki meczów gdzie ciśnienie jest jakby ktoś wciskał mu powietrze prosto do butów… no a jak jeszcze ktoś taki lata jak balon w 90+ i nie boi się walczyć o piłkę jak o życie, to ja mówię — niech leci!!! i jeszcze jedna sprawa — pamiętacie tego gościa co na meczu w Chorzowie w 2017 dopisał gola z półwoleja? no to Hleb to jest taki sam typ co on, tylko że umie jeszcze dośrodkować zanim w ogóle ktokolwiek pomyśli, że piłka powinna polecieć! facet ma oko jak sokół i nogi jak z gumy, a wy tu dyskutujecie czy trafi do drzwi tramwaju… no ba, że trafi dokładnie tam, gdzie chcemy!!! i co najważniejsze — nasza drużyna potrzebuje takich szaleńców, co potrafią oderwać się od ziemi i wznieść się ponad przeciętność… bo my z Sosnowca znamy się na lotach, nie? wystarczy spojrzeć na trybuny w niedzielę po golu na wagę życia — dopiero tam widać, co to znaczy latać!! 🔥💪🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ale wy dziś chyba zapomnieliście, że futbol to jednak nie cyrk powietrzny na festiwalu pirotechnicznym! 😄 Hleb ma niby latać jak balon, ale co z tego, skoro najczęściej ląduje tam, gdzie nie powinien – czyli w rękach przeciwnika albo na trybunie gości? Przecież to nie jest żaden Pirri, tylko facet, który w Ekstraklasie jak dotąd zrobił tyle dośrodkowań celnych, ile my mamy meczów w tej rundzie. Setki treningów w Pradze? Super, ale Pradze nie gra się przeciwko Wiśle Płock w deszczu, gdzie piłka zmienia się w kulkę do bilardu, a nasz środkowy od razu zapomina, która noga jest lewa. I jeszcze ta cała teoria o precyzji – fajnie gadać o punktach trzy metry przed linią, ale wiecie, co jest najważniejsze? Że Hleb jak dostanie piłkę, to zanim ją pomyśli, już wybiega poza boisko! Pamiętacie ten mecz z Karpatami, jak wyminął dwóch obrońców i posłał dośrodkowanie prosto w łokieć naszemu obrońcy? Ten biedak nawet nie zdążył zareagować, a sędzia odgwizdał rzut rożny. No nieźle, nie? Zamiast pomagać drużynie, dorzucamy dodatkowe ataki. A te latające występy w 90+ minucie? Super dla kibiców, ale dla trenera to raczej sygnał, że zawodnik nie potrafi wykorzystać czasu, żeby spokojnie przygotować akcję. Wtedy wolimy widzieć takich, co biegają, myślą i podają – a nie takich, co tylko czekają na moment, żeby wszyscy krzyknęli „o!”. No i jeszcze ten cały szum o świeżości i zgryzie – fajnie, że facet ma energię, ale w naszej drużynie potrzebujemy zawodnika, który umie utrzymać piłkę, a nie takiego, co ucieka z nią do sędziego. Bo jeśli raz wejdzie na murawę i zrobi coś spektakularnego, to drugiego razu i tak nie trafi do drzwi tramwaju. A my będziemy dalej liczyć na juniorków, bo ci przynajmniej czasem pamiętają, że piłka powinna trafić do naszej bramki, nie przeciwnika. No niech no ktoś inny się pochwalą, bo ja widzę, że jak Hleb wleci wreszcie na boisko, to my będziemy mieli tylko dodatkowy problem do rozwiązania – i to nie na środku pola, tylko na trybunach.
-
no ale pamiętacie tamtą aferę z tym typem, co przyjechał do nas z zagranicy obiecując że będzie latał jak natchniony i dośrodkowywał tak że bramkarze będą marzyć o emeryturze? ten co na urodziny klubu wyleciał prosto w maszt oświetleniowy bo zapomniał, że tramwaj nie skręca w lewo o 45 stopni tylko idzie prosto do punktu A? facet się nazywał… nie ważne, nazwisko i tak nie przeszło do historii bo kibice zapamiętali go jako "ten co wisiał na reflektorze jak szmaciana lalka". a jak wreszcie postawił stopę na murawie, to zrobił jeden mecz i odleciał na tak zwane "zdrowie", czyli na ławkę rezerwowych gdzie przesiadywał aż do lata, bo trenował… no właśnie, co trenował – ktoś wie? a myśmy wtedy zakładali się w bufecie, że wreszcie mamy nowego Pirriego, tylko żeby nie o mało nie zrobiliśmy z Hleba następnego balonu z napisem "za darmo do szatni" na plecach. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.