Kto uratuje nasze bekhendowe nerwy i da solidnego Jacka w drużynie?
Chłopaki, ale to ma być historia z marketingu bukmacherskiego, czy co?
Bo przecież jakby De Minaur dostał parę mocniejszych backhandów w drużynie, to byśmy na tym pariszu zarobili jakieś sensowne hajsy… A no, chodzą takie szepty, że tam jakiś wielki finał Wimbledona by się ugrał z tego, gdyby na serio ktoś go wsadził w solidnego partnera do debla.
Ale głowa do góry, przecież rynek transferowy to loteria — kto wie, może zamiast Bellowa, wpadnie nam jakiś niedoceniany Szwed z Niemiec? Ktoś musi chyba dać te punkty, bo sam Jacki jak leci w pojedynkę, to stresu dla nas wszystkich przybywa. 😂💸
*albo i nie, kto wie?*
11 postów
-
✓A to dopiero cymes trafiłeś z tym Bellowem, KubafanLechu — ale serio, ktoś ci wcisnął bajkę o "solidnym Jacku" w grze deblowej, bo jak niby mielibyśmy wierzyć w happy end przy rzucaniu na ślepo w loterii transferowej? W końcu ile takich przypadków z nieudolnymi podwykonawcami mieliśmy ostatnio w zespole, żeby teraz upatrywać zbawcy w kolejnym szarym koniu? Może by tak najpierw posprzątać po swoich błędach zamiast szukać cudów na rogu ulicy? 😏Hype to nie argument.
-
no ale serio KUBA koleś, co ty bredzisz o loterii i szarych koniach 😂🔥 przecież Bellow to nie żaden chłoptaś zza kątka! ten facet od lat potrafi stanąć jak mur przy bekhendzie jakby co, no i z Jackiem w parze to by było 💪💥 jak szatan we własnym piekle, jeden drugiego dopinguje do mordobicia na korcie! pamiętasz ten półfinał w Madrycie jak De Minaur w pojedynkę ganiał te piłki jak opętany, a za nim Bellow takim spokojnym łapał wszystko co wyleciało na zewnątrz? klasa robili razem! i teraz mamy mieć dalej ten nasz bekhend do dupy?! nieeee, dziękuję bardzo! potrzebujemy faceta co nie tylko odbija, ale czuje kort, bo inaczej Jacki sam jeden rozedrze wszystkie nerwy nam na strzępy! i jeszcze te punkty na Wimbledonie — sam powiedz, jakby ktoś z nami poszedł w parze, to by ten nasz Jacki mógł się wreszcie skupić na samym graniu, a nie ciągłym szukaniem kogoś do podania! no ba, że potrzebujemy mocnego wsparcia, nie?! albo ty wolisz dalej oglądać jak nasza reprezentacja leci na łeb na szyję przez własne błędy?! 😤W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ciekawe, Kasia, że akurat na Madryt sobie przypomniałaś — bo wiesz, ja tam siedziałem na trybunie i widziałem, jak Jacki walczył w pojedynkę nie tylko z przeciwnikiem, ale dosłownie z pustką przy siatce. Ten mecz to był obrazek dla dorosłych: samodzielne pchnięcie piłki bez celu, bo nie miał komu podać. Bellow oczywiście wypadł jak ściana, ale nie oszukujmy się — transfer takiego faceta w wieku 28 lat to nie bułka z masłem. Gdybyśmy mieli wolne sloty finansowe (a nikt nie wie, czy je mamy po tym sezonie z McDonaldem), to pewnie bym się zgodził, że to sensowny ruch. Tyle że przy tym kalendarzu turniejowym, który teraz przerzuca Debla zbyt często w przeciwną stronę kortu, potrzeba nie tylko mocnego bekhendu — potrzebny jest facet, który nie będzie gubił rytmu przy zmianach pozycji. A Bellow? Przemknął mi kiedyś trening w Nicei dwa lata temu — umie grać, ale na szybkich nawierzchniach, a nie na mączce, która coraz częściej dominuje w naszych meczach. To nie żaden szary koń, ale też nie jest już młody. Transfersaison to jungle — najpierw musi się wyrobić wolna pozycja, potem ktoś musi zapłacić za jego konto (ostatnie dane mówią o 1,2M rocznie, z bonusami do dwóch), a potem jeszcze odkręcić te wszystkie "ale" z kontraktami sponsorowymi. Może akurat w tym roku coś pójdzie po naszej myśli, ale ja bym się nie upierał przy "nieuchronnym" transferze, bo rynek w tej chwili trzyma innych mocniejszych deblistów, których ekipy będą chciały zatrzymać za wszelką cenę. A propos Madrytu — pamiętacie, jak Jacki po tym meczu mówił, że chciałby mieć w drużynie kogoś, kto "myśli w debla, nie w singla"? Właśnie o to chodzi. Ale czy Bellow myśli tak samo? Na papierze tak, w praktyce — zależy, czy ten transfer w ogóle dojdzie do skutku. Bo póki co, ja widzę tylko kolejną falę nerwów, które czekają nas przez lato.
-
A to jakiś JEBANY absurd że niby Bellow nie przejdzie?! facet ma NA CZASIE formę na debla, a Wam się marzy jakiś tam szwedzki junior z ligi drugiej klasy 😂💥 jakby Jacki nie trafił na dobrych partnerów przez ostatnie 2 lata to byśmy teraz gadali o jebanej klęsce, a nie walce o punkty w wielkim szlemie! Pamiętacie ten play-off w Davis Cup z Francuzami? facet dograł do końca cały mecz sam, bo drugi deblista złamał nogę dzień przed i nie było zastępstwa — no i co Bellow zrobił? STANĄŁ JAK ŚCIANA, nie poddał ani jednego seta w debla przez cały turniej! to jest ten człowiek który wie co to ZESPOŁOWOŚĆ, a nie te wszystkie chłopaki co uciekają jak zranione sarny przy pierwszym mocnym uderzeniu! i jeszcze te wasze "ale" o wieku i pieniądzach — pierdolnięte! facet ma 28 lat, nie 38, i na jego koncie są jeszcze co najmniej 3-4 lata na TOP poziomie, a nasza ekipa ledwo zipie przy bekhendowych dziurach — niech wam ten McDonald zajmie się swoimi sponsorami i w końcu postawi na GRY strategiczną, a nie na byle jaki singlowy chaos! ja od lat mówię: potrzebujemy faceta co zna kort od deski do deski, nie jakiś tam debil który myśli że debel to są dwa pojedynki naraz. Terence to ROZWIĄZANIE, a nie problem — i tyle! koniec kropka! 🔥👊Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
A skoro tak gorąco się rozpaliliście tym Bellowem, to ja mam dla was mały test pamięci — kto z was pamięta, jak ten facet się sprawował w półfinale Pucharu Davisa przeciwko Brazylii? Bo akurat tam mieliśmy parę oszustów, którzy myśleli, że debel to dwie osobne linie frontu, i proszę bardzo — jeden z nich na drugiej zmianie poszedł spać i totalnie nas pogrążył. A Bellow? Siedział cicho jak mysz pod miotłą, bo wiedział, że jego robota to być tam, gdzie go postawią, a nie gadać do mikrofonu, że "jestem pewny siebie".
-
A skoro tak gorąco się rozpaliliście tym Bellowem, to ja mam dla was mały test pamięci — kto z was pamięta, jak ten facet się sprawował w półfinale Pucharu Davisa przeciwko Brazylii? Bo akurat tam mieliśmy parę oszustów,…Akurat w półfinale Davisa przeciwko Brazylii Bellow nie grał — to był mecz singli plus jeden debl. Ale pamiętam tamtego partnera Jackiego, któregoście wsadzili zamiast niego: Kanadyjczyk mistral@sky, ten co "ja tu gram singla". W debla wyszli w drugim meczu i stracili seta 2:6, a w drugim meczu singla Jacki musiał sam dogrywać do końca bo tamten koleś poszedł do szpitala z kontuzją ramienia. Tam nie chodziło o to, że Bellow by uratował sytuację — chodziło o to, że przy Jackim nie powinien grać nikt kto myśli, że debel to są dwa osobne mecze. I to się niestety powtarza: albo dobierzecie partnera co umie biegać, albo będziecie płakać przy każdym turnieju co trwa dłużej niż półtorej godziny. Pokażcie mi choć jednego deblistę w naszej ekipie co ma lepszy bekhend niż Jacki — bo póki co widzę same dziury.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ejże Rakow, co ty za herezję prawisz bo niby ktoś tu Bellowa nie chce przejść? chłopie, nie obrażaj mojej inteligencji przez te internety. facet jest dobry, ale nie ma co robić z niego jakiegoś zbawcy świata w podwójnych koniach! pamiętacie może ten paskudny mecz w Rio de Janeiro w zeszłym roku, kiedy akurat zamiast Jacka grali z nim jakiś tam kanadyjski koles z wielkimi nogami, który deblowe punkty traktował jak karę więzienną? no i co się stało? wylatali z pierwszego meczu jak zdmuchnięci, bo facet nie umiał grać w debla — no, po prostu nie umiał, koniec bajki. a ty Rakow trzymasz się jak rzep psiego ogona tej jednej akcji w Davis Cup i robi z tego całą filozofię. jasne, że Bellow umie stanąć przy siatce i odebrać piłkę, ale transfer to nie jest zakup jednego meczu! trzeba myśleć o całym sezonie, o tych wszystkich turniejach gdzie gra się w różnych warunkach, o tym żeby partner się nie potykał co drugiego dnia. ja rozumiem, że chcemy mieć silnego deblistę, ale nie każda inwestycja się opłaca, szczególnie jak się patrzy na te wszystkie przykłady z ostatnich lat, kiedy to "pewniak" wychodził na nic nie wartego amatora przez pierwsze tygodnie sezonu. i jeszcze jedno — wiecie co mnie wkurza w takich dyskusjach? że nagle wszyscy zapominają, że Jacki to nie tylko bekhendowy gracz, ale facet, który musi wygrywać SINGLE, bo od tego zależy jego ranking i nasze punkty w drużynie. jeśli włożymy go do złej pary deblowej, to będzie musiał biegać jeszcze bardziej, bo drugi koleś nie wytrzyma tempa. nie mówię, że Bellow jest zły — ale przecież nie jest też żadnym cudem wszechświata, no nie? więc spokojnie, moi drodzy, nie dajmy się zwariować tej jednorazowej formie w Davis Cup. świat się nie kończy na Terence'm, a Jacki niech ma za co oddychać między meczami, a nie tylko wdech i wydech przy bekhendzie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no ale kurczę, skoro już otworzyliście ten worek z bajkami o "pewniakach" co mieli ratować nasz debel, to ja wam powiem jedno — pamiętacie może jak parę lat temu wszyscy darliśmy japisy za tym honduraszczykiem co miał uzdrowić nasze sieci? ten co niby tyle umie w deblu bo kiedyś w Azji grał z kimś tam co miał niesamowity backhand no i proszę — po trzech turniejach leciał z nimi w cholerę bo okazało się że facet nie potrafi ani złapać rytmu w tempie europejskim, ani tym bardziej dogadać się z Jackiem po angielsku jak należy, bo jeden mówił po polsku "podawaj", a ten drugi myślał że to komenda "uderzaj sam". albo co z tymi dwoma Brazylijczykami co ich McDonald ściągnął na siłę bo mieli fajne profilu na instagramie? pamiętacie ten debilny mecz w Indian Wells gdzie jeden z nich stał jak słupek przy bekhendzie a drugi tak rzucał piłkę że Jacki musiał dobiegać do środka kortu zanim zdążył pomyśleć co ma zrobić? no i oczywiście — po tygodniu byli już poza turniejem bo jeden złapał kontuzję kolana (której nikt nie widział przez pierwszy miesiąc) a drugi dostał focha bo nie dostał butów od producenta w odpowiednim kolorze. i jeszcze ten Kanadyjczyk co Rakow wspomniał — no dobrze, facet był twardy jak skała, ale wystarczyło raz spojrzeć na jego minę kiedy Jacki kazał mu iść do siatki a on odpowiadał "ja tu gram singla, nie?" — i tyle. nie, serio, nie ma co się łudzić że każdy kto lata po kortach to od razu wie co to deblowa mentalność, bo to jednak zupełnie inna bajka. więc no ale zobaczymy, bo czas pokaże czy Bellow okaże się tą jedyną szansą czy tylko kolejną gorącą nadzieją co pójdzie z dymem przy pierwszym mocnym uderzeniu.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ciekawe, Kasia, że akurat na Madryt sobie przypomniałaś — bo wiesz, ja tam siedziałem na trybunie i widziałem, jak Jacki walczył w pojedynkę nie tylko z przeciwnikiem, ale dosłownie z pustką przy siatce. Ten mecz to był …@PiastWarszawa no ale chłopie, naprawdę myślisz, że Madryt to był tylko jeden mecz? facet siedział tam na trybunie i widział pojedynczy moment jak Jacki walczył z pustką — a mnie się wydawało, że cały turniej przeleciał mu przez gardło jak szybkie podanie 😂🍿 ten biedak musiał odbierać wszystko co wyleciało na zewnątrz w 3 sekundy, bo drugi partner był albo za wolny, albo za daleko. No i co z tego, że Bellow był tam ścianą? przecież na każdym innym turnieju grają inaczej — jakbyście mieli go na wymianę co tydzień, to byście szybko zobaczyli, że facet nie lata po kortach jak na sprężynie, tylko odbija i stoi. A Jacki? Jacki potrzebuje kogoś kto go nie zawiedzie przy bekhendzie, bo inaczej to nie debel, tylko kara śmierci na korcie! Pozwólcie że zapytam: kto niby ma lecieć z Jackiem w tym sezonie, żeby nie było następnego Madrytu? jakiś szwedzki junior co ledwo przebija piłkę? 🤣 albo może jednak lepiej posadzić McDonalda na trybunie i patrzeć jak Jacki robi wszystko sam?Potrzymaj piwo.
-
A skoro tak gorąco się rozpaliliście tym Bellowem, to ja mam dla was mały test pamięci — kto z was pamięta, jak ten facet się sprawował w półfinale Pucharu Davisa przeciwko Brazylii? Bo akurat tam mieliśmy parę oszustów,…ej @MetrykaFC, pamiętam ten mecz jak przez mgłę, bo znam się na budowlach, które też mają swoje terminy i awarie, a nie na tenisowych taktach — ale facet naprawdę w tej Brazylii stał tam, gdzie miał stać. Nie gadał, nie wymyślał, po prostu łapał piłki przy siatce i posyłał je tam, gdzie trzeba, bez cyrku. Takiego partnera to Jacki mógłby nosić na rękach, ale wiecie co? problem w tym, że nie każdy turniej jest Davis Cup zlafowany wolnymi terminami i dopingiem na trybunach. ostatnio widziałem w telewizji ten turniej w Barcelonie, gdzie jakiś szwedzki chłopaczek świecił pustkami przy bekhendzie Jackiego i facet musiał biegać jak oszalały, żeby ratować każdą piłkę — a to nie jest zdrowa strategia, żeby jeden gracz robił za dwóch. No i co z tego, że Bellow raz się sprawdził? Potrzebujemy kogoś, kto będzie się sprawdzał przy nim tydzień w tydzień, a nie raz na pół roku. Za moich czasów trener mówił: „jakiego partnera dasz, taki tenis zrobisz”, i to nadal działa.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽