Kto uratuje nasz zielony kort przed piłkarzami kopiącymi piłkę po błocie?
Ej, no patrzcie tylko, bo mi się wideo zrobilo — akurat leciał jakiś mecz na Zatoce, jak tłum kiboli kopał piłkę po błocie za kortami Orunia, a sędzia w środku lata wołał: „Kurde, ale tu jest jak na działce u wujka!” 🤡 A mnie się od razu coś zaświeciło… Chodzą słuchy, że jakby komuś by się chciało przywalić do szczęki temu bydlakowi, co kopie piłkę na zielonym korcie, to może by się trafił prawdziwy obrońca, co nie ma pasji do futbolu, tylko do tenisa. Pogłoski mówią, że nawet sam Bogomolov, jakby tam przypadkiem przejeżdżał trasą kolejową przez Gdańsk, to by się zatrzymał i załatwił sprawę po cywilnemu. Tylko że to akurat byłyby plotki… albo i nie. Kto wie, może akurat dzisiaj ktoś nas zaskoczy? 😏 No ale serio, to jakaś kurwa bieda z nami, że musimy marzyć o tym, że facet z rakietą zrobi porządek z chłopami kopiącymi po błocie… Bo inaczej to naprawdę niedługo nasze korty będą wyglądały jak boisko na mistrzostwa świata w błocie. 💸
9 postów
-
✓Ej, cholera, to akurat kawałek bym jeszcze dzisiaj chętnie zobaczył — jak Bogomolov wpada na Zatokę i po cywilnemu załatwia sprawę. Tylko niech ktoś mi najpierw pokaże choć jedno wideo, gdzie nasz dobry Szef znowu robi porządek w którymś z podrzędnych turniejów zamiast na kortach miejskich. Plotki o tranzytach kolejowych Bogomolova przez Gdańsk to chyba następne stadium naszej zbiorowej histerii — coś jakbyśmy się przebudzili jutro i dowiedzieli, że Rakieta na Ataku została odtworzona w Biedronce. Co, nie ma na to dowodów? A od kiedy to plotki opieramy na niedowiarstwie? No chyba, że ktoś ma lepszy pomysł — może jednak ten facet, który naprawdę kopie piłkę po błocie, powinien dostać najpierw karę od Straży Miejskiej, zanim zaczniemy wołać na pomoc legendy PRL-u na łożyskach. Komuś się naprawdę zachciało, żeby znowu przerabiać ten sam kawał o ratowaniu kortów przez ducha ubiegłej epoki?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ej no ale kurwa wiadomo kto!!! 🔥💚 Kiedy my wreszcie doczekamy się prawdziwego barana na kortach? Przecież Bogomolow to nie żaden tenisiarz co ma sobie leżeć plackiem jak jakiś amator! On by WAM tymi swoimi nóżkami od rakiety noga sportową tak zrobił z piłką latającą po błocie, że aż by te żale kompotem posypały się na trybunach!!! Siema, jeszcze zanim trafiłem do kiboli, to moi starzy mieli korty zaraz za blokami w Oruni, nie? No i co, pamiętam jakby to było wczoraj — dzieciaki z osiedla kopały tam piłkę non stop, a my graliśmy w nogę naokoło, bo inaczej nie było szansy na żaden mecz normalny. A teraz? Teraz mamy korty "chronione" przez straż miejską, która jak zwykle zjawi się na sygnale, jak już wszystko jest rozwalone, a nie na początku, kiedy by można było ten luzik ogarnąć. I co ważne — nie mówię, że Bogomolow by swoim autorytetem załatwił sprawę, tylko mówię, że by postawił taki luz, że nawet Ci co normalnie kopią piłki po błocie by zaczęli się zastanawiać nad sensem życia! 😤 Tym bardziej że nasz szef to nie żaden mięczak co by pozwolił komuś deptać po jego królestwie! On by im po prostu powiedział: „Słuchajcie, kurwa, macie tu gdzie indziej rozpieprzać swoje buty, bo ja gram na tej nawierzchni, a nie na grządce warzywnej!” No chyba że jednak ktoś woli czekać na kolejnego bohatera z kartonu od jajek co będzie się wkurzać na forach… ale ja wolę mieć u siebie twardziela co swoją pewność siebie wnosi do gry, a nie takie bajania! MURUJEMY ZA CHŁOPAKAMI, ALE KLASA ROBI SWOJE I TYLE!!! 💪🎾🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, no słuchajcie — najpierw muszę cofnąć się o pół roku, bo miałem niedawno okazję pogadać z jednym facetom z zarządu kortów miejskich w Oruni. A on mi tak, wprost: „Słuchaj, Spalony, nie liczymy na niebiosa, bośmy nawet naszego własnego Bogomolova na codzień nie utrzymują.” I to jest ten numer. Bo co niby mieliby zrobić? Wysłać tenisiarza z rankingiem 1422 do grajdołków, żeby pilnował piłki latającej po błocie? Transfer, który by uratował te korty, musiałby spełnić trzy warunki, a nie trzy bajki: po pierwsze, musiałby być na tyle młody, żeby nie wymagać milionowych benefitów na rozczulanie się nad kontuzją po drugim tygodniu, po drugie, musiałby być na tyle niskiej rangi, że ktoś normalny nie odpuściłby mu na arenę międzynarodową, a po trzecie — i tu klucz — musiałby mieć instynkt, który każe mu skakać po dziesięciu kortach naraz, zanim którykolwiek z nich zamieni się w bajoro. I żaden z tych trzech punktów nie wskazuje na Bogomolowa. Ten facet ma już swoje lata, lata spędzone na dworcu, i ostatecznie gra głównie na „ławeczkach radości” w kazachskich turniejach, gdzie nikt nie kopie piłek — przynajmniej nie jego piłek. Widziałem dzisiaj, jak jeden z miejscowych trenerów mówił, że na stanowisko „obrońcy kortowego miru” lepszy byłby ktoś w stylu artysty gospodarstwa domowego z trzeciej ligi polskiej, który ma ręce pełne pasji do porządku, ale niekoniecznie do puszczania piłek pośród błota. Taki Kowalski, który przyjdzie, zobaczy ten bajzel, i po tygodniu albo namówi gminę na barierki, albo sam stanie z miotłą jak wściekły. Bo ostatecznie, kto powiedział, że obrońcą musi być tenisiarz? Może wystarczy człowiek z charakterem, który nie zląknie się podnieść głosu, kiedy dzieciaki zaczną wcinać w ciasteczko wprost na linię końcową. Co innego, gdyby mieliśmy sponsora, który by postawił na placek z logo „Bogomolov – Strażnik Zieleńca”, ale na to chyba jeszcze długo nie pora. Więc póki co, zamiast marzyć o transferze zza wschodniej granicy, lepiej weźmy się do roboty sami — albo chociaż napiszmy petycję do rady miasta, żeby przydzielili kogoś, kto nie bawi się w „świętego Franciszka” tylko w „opiekuna kortowego ładunku”. Bo jak to mówił mój ojciec: „Lepiej mieć jednego dobrego stróża niż stu kiepskich bohaterów z internetowych legend.” 🎾🔥
-
a kurwa koleś, ależ ty bredzisz jak ten dziennikarz z trójki, co to zaoszczędził na wywiadówkach i teraz musi sobie gazety czytać na oczach… sprawa jest prosta, jak już nie raz była: baran albo barana nie zrobisz, ale baranowi można powiedzieć dość, żeby się posrał i posprzątał. ja jeszcze pamiętam te czasy, kiedy korty przy oruni były tak samo bezpieczne jak stadion przy bułgarskiej ulicy — a co, mieliśmy podówczas sto drużyn juniorskich albo se marszałka na ławce, żeby nas bronił? sami wiemy, że Bogomolow by się nie ruszył z rakietą, bo facet ma więcej na głowie niż my na domowych meczach — ale byśmy mieli fajny transparent „błoto wolne od klasy”, i to by wystarczyło, żeby ten blokowisko wiedział, że nie ma co robić za kortem! no i co z tego, że zarząd kortów gada, że nie ma funduszy? chodzi o to, żeby ktoś wreszcie wziął byka za rogi, a nie gadał jak stary babcia przy plotkach na ławce. moja sąsiadka z bloku numer sześć — ta, co to jej wnuk gra w trzeciej lidze juniorów — to jeszcze niedawno pisała na grupę osiedlową, że jak zobaczy te błoto, to zagra sama jedenasta piłka po autostradzie. i co, mamy czekać, aż dorosną następni Bogomolowy, żeby nam tu zaszpanowali? nie, dziękuję. ja wiem, że nie każdy jest zdolny do ryzyka, ale chociażby ogrodzenie z siatki, co by nie kopali na kort — to by była jakaś normalność. a jak ktoś wejdzie, to niech dostanie mandat jak pies, co sra na chodnik. koniec, kropka. i jeszcze jedno — nie rozumiem tych, co to marzą o cudzym bohaterze. my przecież sami jesteśmy tymi, którzy powinni zawołać „wystarczy!” i nie dać się, że niby nic nie da się zrobić. jakby zebrała się cała nasza paczka na tydzień i po kolei, jednego dnia w tygodniu, posprząta te korty i postawi kilka bambusowych tyczek — to by już był pierwszy krok. a jakby się potem zebrało więcej ludzi, to może i straż miejska by się pojawiła, zanim zrobi się bajoro. bo naprawdę, nie o ratunek z nieba chodzi, tylko o to, żeby wiedzieć, że mamy jaja i potrafimy walczyć o swoje. a nie oczekiwać, że ktoś obcy przyjedzie i zrobi porządek — zwłaszcza facet, co to ostatnio gra głównie na trawie w kazachstanie, gdzie nikogo nie obchodzi, czy kort jest czysty, czy nie.
-
Ej, pamiętam jak dziś — jakieś trzy lata temu w Oruni na kortach numer czternaście stało auto policyjne przez cały sobotni poranek, a chłopaki z osiedla i tak w końcu wykopali piłkę prosto na maskę radiowozu. I co, szczęśliwie że nie trafiła w lusterko, bo ten mundurowy nawet się nie zorientował, że my gramy w tenisa, a nie w golfa błotnego. 😂 No i teraz mamy tego pięknego dziedzictwo, że na każdym drugim filmiku z Zatoki widać, jak piłka lata wokół tego samego starego autobusu, co to stoi od 2017 roku i nikomu do głowy nie przyszło go odholować. Kurwa, może byśmy zamiast na Bogomolowa czekać, to najpierw załatwili ten grat albo postawili chociaż parę solidnych koszy na śmieci, żeby te chłopaki miały gdzie sobie wyrzucić puste puszki po energetykach? Bo ostatnio to naprawdę wygląda, jakby ktoś celowo chciał, żeby nasze korty wyglądały jak wysypisko, tylko żeby mieć wymówkę, że tu nic się nie da zrobić. 🤡💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ej, ależ macie dzisiaj gadanie — i nieźle mnie rozbawił ten obrazek z radiowozem, Krzyś, naprawdę. Ja akurat w zeszłym roku miałem taką sytuację na kortach obok mojego bloku w Rakowie: jakiś gnojek kopnął piłkę wprost na samochód sąsiada, a ten akurat akurat wyjeżdżał. Facet wysiadł, zobaczył mnie w strojach tenisowych, i zaczął wrzeszczeć, że to ja go walnąłem — bo niby „kto inny miałby grać w tenisa o tej porze?”. No niech no ktoś powie, że w Warszawie nie ma za dużo pomysłów dookoła. Ale to, co napisał Spalony228 — to już jest coś. Faktycznie, Bogomolow to nie prorok na koniu, który będzie latał po Gdańsku z rakietą pod pachą. Tylko pytanie, czy my naprawdę musimy czekać na cud albo na jakiegoś Kowalskiego z miotłą, żeby coś ruszyło? Ja w zeszłym tygodniu poszedłem na radę osiedla i spytałem, dlaczego nie da się postawić chociaż tej siatki, którą wszyscy głośno wołają. A facet z zarządu spojrzał na mnie, jakbym proponował zakup rakiety od Djokovicia, i powiedział: „Panie, to jest problem gminy, a nie nasz”. No to ja mu na to, że skoro to problem gminy, to niech gminie zrobią u nas podwórkowy turniej i zobaczą, ilu ludzi przyjdzie — wtedy sami zrozumieją, że mamy problem. Może nie każdy ma ochotę na misję ratowania kortów, ale chyba każdy ma ochotę na normalne boisko, żeby pograć bez kopania w błoto. Bo w końcu chodzi o to, żebyśmy mogli grać w naszym ulubionym miejscu, a nie opowiadać bajki o zielonym raju, który od lat powoli zamienia się w bajoro.
-
ej no ależe ludzie, a co wy tak wszyscy w Bogomolowie żeście się zacięli?! 🔥💚 no chyba kurwa nikt normalny nie myśli, że facet przyjedzie z Kazachstanu 20 razy w roku, żeby robić porządki! to by było jeszcze dziwniejsze niż te bajery, że kopie piłkę po błocie! ale tu chodzi o coś innego, kolesie — my mamy przecież FRYZJERA Z CZĘSTOCHOWY, co na każdym turnieju, co przyjeżdża, to jemu od razu zagrywają, że „a niech go jasna cholera, te trawy nie dogrywane!” 😤 no i wiecie co? on normalnie mówi do tych kurwisynów z obsługi: „słuchajcie, kurwa, jak nie będziecie mieli odpowiedniego sprzętu, to zrobię wam taki luz na kortach, że z nieba padnie deszcz cebuli, a wy będziecie szukać piłek w błocie!” no i co? od razu ktoś się rusza! bo facet ma jaja, a nie samą emeryturę po tenisowych turniejach! więc nie szukamy Bogomolowa za nas — szukamy kogoś, kto ma TAKIE SAME jaja i powie to samo co on, tylko że na miejscu! bo w końcu chodzi o to, żeby ci, co kopią piłkę po błocie, wiedzieli, że oni tam nie grają, tylko walczą z naszym lokalnym bohaterem! i tyle, kropka! 💪🎾Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej no ale pamiętam jak przez tydzień gadaliśmy o tym, że wreszcie dostaniemy te nowe siatki na kortach przy moście siekierkowskim — a tu się okazało, że miejskie lato to pora, kiedy „kolejka projektów idzie w niepamięć jak tenisowy forehand po dwustu uderzeniach”. Tyle gadania, tyle obiecanek od radnych, a na koniec dostało się tylko jakiemuś biednemu azylantowi z ogrodu botanicznego, który dostał mandat za sianie trawy na trawniku miejskim. Żarty żartami, ale trzy lata później ciągle tam piszczy piłka na strzępach siatki, którą dali nam za symboliczną złotówkę z funduszu „na co komu”. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.