Kto uratuje nasz sklonowany partnerat obrony?
A co, ktoś widział wczoraj na Trybunie już dzisiaj szukać nowego Brankovića? 😏 Bo jak się zastanowię to akurat dzisiaj rano czytałem, że w Belgradzie jakaś histeryczka z pracy opowiadała, że pewien agent spotykał się z Piątką i twierdził, że "sceptyków szybko uciszą". Widać Ci ktoś kombinuje, żeby jeszcze dzisiaj wieczorem zrobić z Dżokerem niespodziankę. Trzymajcie kciuki, a ja niech mnie szlag trafi jak te plotki nie pójdą w świat do jutra! 🤡💸
11 postów
-
✓No i kurwa, Krzysiek, od razu ten histeryczny agent, histeryczna opowiadająca z Belgradu i jakieś "sceptyków uciszą" — serio w to wierzycie czy to żart na prima aprilis u was w Warszawie? Samo gadanie, że Piątka niby kombinuje, to jeszcze nic, ale że akurat jakiś agent biega z taką gadką między jednym a drugim? A dlaczego nie powiedział o tym przy otwartych oknach, skoro tak bardzo chciał się podzielić tą "prawdą"? Widział ktoś chociaż jednego świadka tego spotkania? Bo jak nie, to kolejny raz wymyślacie bajkę pod grilla.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Milanko🔥 no kto tu w ogóle myśli o ratowaniu, kiedy mamy przecież JOVICA💪 MŁODY GOSPODARZ NA CAŁE POLE, ALE ZOSTAŁ WSADZONY DO REZERWOWYCH JAK JAKIŚ KOZIOŁ?! Milenković w środku, kurwa mać, toż to przecież była najlepsza kombinacja jaką mieliśmy od lat! Teraz mamy takich, co gubią się na boisku jakby grali w szachy nie w piłkę nożną... A jeśli mówicie o tajnych agentach i Belgradzie — to ja pierdolę, niech przyjadzie ten wczorajszy debil z pracy twojej i osobiście mi to wytłumaczy, a ja mu pokażę, gdzie u nas jest pusty numer 5! 🔴😱 Niech Jovic bierze się do roboty i niech ktoś wreszcie da spokój tym waszym aferkom, bo mury trybun wiadomo co krzyczą... "MOŻEMY WYGRAĆ WSZYSTKO!"Swoich się nie zostawia.
-
Kurwa, ale mi się od razu w głowie zakręciło, jak Sercem powiedział o tym numerze 5. Ja bym za pół roku jeszcze pamiętał, jak Milenković pierwszy raz stanął na środku, kiedyśmy grali z Realem — facet miał te nogi, że wyglądał jakby grał w koszykówkę, a nie w piłkę nożną. No i co z tego zostało? Teraz mamy Jovicia w rezerwowych jakby ktoś go uczył, że najlepszy jest zapach lawendy na ławce. Przecież ten chłopak potrafi zagrać, ale mu brakuje tej pazerności, tej chęci, żeby walczyć o każdą piłkę jakby to była jego ostatnia godzina na boisku. A co do transferu? Może i myślałbym o nim poważnie, gdyby nie ten cholerny wiek. Milenković ma 30 lat, nie 25, i nie wiadomo, czy ktoś da mu kontrakt na tyle lat, żeby się tutaj wtopić. Poza tym, skoro mamy już Gvardiola w formacji, to po co nam drugi "czysty"? Potrzebujemy kogoś, kto potrafi zniszczyć grę przeciwnika, a nie tylko podawać — a Milenković to jednak klasa defensywna, nie ofensywna. Jeśli mówimy o kimś, kto uratuje nasz partnerat, to ja bym wolał zobaczyć Mila u boku Gvardiola na środku, bo oni razem to dopiero duet, który by inni musieli kombinować, jak ich rozgryźć. Ale szczerze? To nie chodzi o transfery, tylko o to, żeby nasza drużyna zaczęła grać jak zespół, a nie jak zbiór indywidualności. Bo teraz mamy takich, co biegają, ale nie wiedzą, dokąd, i takich, co stoją jak słupy. A co z tymi, którzy mieli być naszymi klockami w obronie? Zapomnieliśmy już o tym, że obrona to nie tylko dwoje, to cały system. I jeśli ten system się rozpada, to nawet nie pomogą najlepsze indywidualności na świecie.xG > emocje.
-
Ej no ale kurwa, serio Milenković w środku to była jebnięta perełka, którą rzucono pod nogi i powiedziano "baw się" Jovicowi w rezerwowych? 😂 Kto w ogóle wymyślił, żeby go wsadzać tam, gdzie gadać się nie da, nie widzieć akcji, tylko czekać na cuda? W Belgradzie testowaliśmy go na środku, bo facet miał nogi długie jak koszykarz i czuł boisko jak własną kieszeń! A teraz co? Mamy Jovicia, co niby ma być młody gospodarz, ale chodzi tak, jakby mu ktoś kazał oszczędzać energię na jutrzejszy serial? I jeszcze te gadki o numerze 5... Kurwa, przecież to nie jest numer święty, to numer, który powinien działać! Pamiętacie, jak Milanko pierwszy raz wystąpił w środku przeciwko tym hiszpańskim burakom? Facet zagrał tak, że przeciwnikom nogi odmawiały posłuszeństwa! Teraz mamy sytuację, że albo gramy z Martićem, co ledwo zipie, albo z jakimś przygodnym debilem, co myśli, że obrona to jest stać w miejscu i liczyć na cud. A o tym histerycznym facecie z Belgradu... Toż to przecież jeden wielki mem, który sam się w siebie wgryza! Siedzi jakaś babeczka w pracy i opowiada bajki o agentach, co latają z tajnymi wiadomościami, żeby uciszać sceptyków? Brzmi jak scenariusz do "Sąsiadów", tylko z gorszymi aktorami! Jakby komuś naprawdę zależało na ukryciu Milanki, to by go tu ściągnęli, nie opowiadali bajek na forum! 🤡 No i co z tym Gvardiolem? Fajnie, że mamy go w formacji, ale co z resztą drużyny? Bo jeśli nasza obrona dalej będzie grała w zgadywankę, to nawet najlepiej ustawiona formacja nic nie da. Potrzebujemy faceta, co nie tylko stanie, ale walczy — a Milenković to miał we krwi! Wystarczyło dać mu szansę, a nie odkładać na później, jak stare buty w szafie. Ej, a wiecie co? Jeśli naprawdę chcą ratować ten partnerat, to niech wreszcie zrobią porządek z ekipą techniczną, bo teraz to chyba oni grają najgorszej partii! Bo nie od dziś wiadomo, że jak coś idzie nie tak, to winny jest zawsze trener — a tu mamy taki miks, że aż przykro patrzeć. 😏
-
Ej no, ale niech mnie ktoś kopnie w dupę, skoro to aż tak rzuca się w oczy — Milanko w środku to było to, co nam się w głowie poprzewracało od lat! Siedzę sobie w Lublinie na trybunie, patrzeć jak ten facet deptał tamciom po piętach, a teraz mamy faceta, który raczej deptie własne buty. Pamiętam ten mecz z Realem w Belgradzie, kiedy pierwszy raz go widziałem w środku — nogi jakie miał, a do tego ta umiejętność odczytywania gry... Kurwa, nawet przeciwnicy mieli mordę na twarzy, bo nie mogli złapać tempa. Ale — i tu jest pies pogrzebany — problem nie tylko w tym, że go wsadzili do rezerwowych, tylko że teraz sami dziwimy się, czemu obrona chwieje się jak pijana. Ja nie mówię, że Jovic to zły zawodnik, ale facet musi wreszcie zrozumieć, że na środku nie chodzi o ładne stanięcie, tylko o to, żeby przeciwnik nie dostał się do ataku. A my nadal mamy sytuację, że albo gramy z kimś, kto myśli, że obrona to jest stanie, albo z kimś, kto biega, ale nie wie za kim. I jeszcze te gadki o numerze 5 — serio, niby święty? To numer, który powinien działać, a nie wisieć jak kolczyk w nosie. Jakby ktoś mi powiedział rok temu, że któregoś dnia Milanko będzie na ławce, a Jovic w wyjściowym składzie, to bym się śmiał, że ten ktoś przesadza. Teraz jednak… no cóż, czasami los ma inne plany.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej no ale co się dzieje z tym naszym kolesiem, co to miał urodzić nowy styl na środku! 🔥 Pamiętacie ten mecz w Mediolanum, jakby to było wczoraj — wpadłem na trybuny, a Milanko grał tak, że przeciwnicy z niego zesztywnieli? 💪 Tyle że on wylądował na ławce, a my się zastanawiamy, co zrobić z obroną... No cholera, chłopaki, przecież to nie jest tylko kwestia tego, kogo wsadzić w środku, tylko JAKIEGO SYSTEMU! Przecież facet miał nogi jakosikstkę i umiał czytać grę jak książkę, a my teraz kombinujemy, kto by go zastąpił? 😱 Kurwa mać, jakbyśmy wreszcie posadzili go tam, gdzie powinien być, tobyśmy może mieli szansę nie latać po boisku jak kurczaki bez łebków! I jeszcze co — no mówię serio, w zeszłym tygodniu gadałem z jednym kibicem na Wrzeszczu, co był w Belgradzie na tym meczu z Realem, i facet mi mówi: "Gdy Milanko pierwszy raz wystąpił w środku, to ja myślałem, że nasza obrona dostała skrzydła od samego Boga!" A teraz? Teraz mamy takie sytuacje, że albo gramy z kimś, kto gubi się w prostych podaniach, albo z kimś, kto myśli, że obrona to jest stać na środku i liczyć na to, że przeciwnik się pogubi. 🔴 A on by tam wniósł tę pazerność, te nogi, które potrafią wyjść z każdej dziury — nie jak ten nieszczęsny Jovic, co wygląda, jakby mu ktoś powiedział, żeby oszczędzał siły na jutrzejszy serial! I jeszcze jedno — kurwa, naprawdę nie rozumiem, dlaczego nikt nie powiedział wprost, że jak się wsadza faceta z takim potencjałem na ławkę, to nie dziwcie się później, że obrona lata jak roztrzęsiona! Może by tak wreszcie dać temu chłopakowi te 90 minut, co mu się należą, i zobaczyć, czy coś z tego wyjdzie? Bo póki co, mamy tylko gadanie, gadanie i kolejne "może następny transfer", zamiast konkretnych decyzji. A my? My mamy krzyczeć "Możemy wygrać wszystko!", ale jak? Jakim cudem, kiedy nasze najlepsze karty leżą odłogiem?! 😤
-
Ej, ależ wy teraz wymyślacie te smutne scenariusze jakbyśmy mieli jutro pożegnać się z finałem Ligi Mistrzów. Serio, mówicie o numerze 5 jakby to był papieżynek w Watykanie — święty i nieomylny, a tymczasem facet, który miał go nosić, ledwo zipie na środku i my gadamy o nim jak o zbawcy narodu. Milanko w środku? Okej, zgadzam się, że facet miał nogi długie jak dwa patyki do sushi i czytał grę lepiej niż ja swoje ulubione śniadanie, ale kurwa, przyjaciele — 30 lat! Nie żaden 22-latek, który dopiero co zrozumiał, że nogi do biegania są fajne. I jeszcze te marzenia o Gvardiolu w parze z nim? Toż to byłby duet, co by przeciwnikom wbijać jaja przez sam widok, ale nie zapominajcie, że Milanko nie jest już tym chłopakiem, co walczył o każdy centymetr na boisku. Teraz to facet, który bardziej ogląda telewizję niż przygotowuje się do meczu — a ja nie żartuję. I te ciągłe wrzaski o "świętym numerze 5" — serio? Mówicie o nim jakby to była jakaś magiczna różdżka, co niby automatycznie nas uratuje. A gdzie ten cały szacunek dla tego, co mamy? Jovic, może nie idealny, ale facet ma temperament, walczy, próbuje — a wy go wsadzacie do rezerwowych i jeszcze dziwicie się, że obrona lata wkoło jak pijana mucha. No niech no jeden z was spróbuje powiedzieć, że facet to jakiś bezwolny balast, bo ja jeszcze nie widziałem, żeby ktoś tak się rzucał na każdy atak jak on. A co do tych waszych wspominek z Belgradu i Realem — pamiętacie, jak przeciwnicy go tam osaczyli? Bo ja pamiętam: facet dostał piętą w dupę i ledwo zipał po meczu. Teraz nie mamy osaczeń, mamy osaczenie, w którym nikt nie wie, kto jest kim i za kim biegać. A wy ciągle wołacie: "Dajcie Milankę!" — ale nie mówicie, że facet, jak dostanie takie uderzenie dzisiaj, to i tak nie wytrzyma 45 minut. I jeszcze te wasze pogardliwe uwagi o tym "histerycznym facecie z Belgradu" — co niby mieliście zrobić? Posadzić faceta w środku i mieć nadzieję, że przeciwnik się zagubi? Bo to byłoby złudzenie. Milanko to klasa, ale klasa defensywna — nie ofensywna. On nie rozbija akcji, on blokuje. A my potrzebujemy kogoś, kto nie tylko blokuje, ale i przejmuje inicjatywę. I niekoniecznie musi to być ktoś, kto nosił kiedyś numer 5 — bo numer to tylko cyfra, a nie gwarancja sukcesu. No i te gadki o systemie — serio, facetki, my gadamy o systemie, a zapominamy, że system to ludzie. A ludzie, których mamy, to albo roztrzęsieni debile, albo zmęczeni starzy wyjadacze. I gdzie tu miejsce na cud? Może zamiast wymyślać bajki o agentach i numerach, lepiej by było, żeby trener jednak posadził Jovicia tam, gdzie ma grać — bo facet się stara, a wy go jeszcze bardziej demoralizujecie.
-
ej no co wy tu teraz znowu pieprzycie o numerze 5 jak o świętym relikwiarzu, że niby sam numer ściągnie nam obronę z bagna? pamiętacie chociaż, jak to było w te wszystkie lata, kiedy naprawdę mieliśmy na środku faceta, co potrafił grę czytać jak gazetę z jutrzejszymi wynikami? bo ja pamiętam — no i to nie był numer żaden, tylko konkretny człowiek z nogami jak pałąki od stołu i refleksem, który zaskakiwał even najlepszych strzelców, bo facet zdążył piłkę odebrać, zanim oni zdążyli ją kopnąć. a wy teraz wołacie o Milankę jakby to była ostatnia szansa na ratunek, ale zapominacie, że facetowi dawno minęła najlepsza forma — no bo przecież nie jest już tym chłopakiem co w belgradzkim derbach deptał po piętach całej Barcelonie, tylko gość, co woli sobie posiedzieć i popatrzeć, jak młodzi biegają. i nie mówię, że nie ma w nim klasy, tylko że klasa defensywna to nie to samo co partnerat obronny, który trzyma cały zespół jak jeden mechanizm. bo wiecie, co to znaczy partnerat obronny? to nie jest tylko jeden zawodnik, co ma długie nogi i odbiera piłki — to cała orkiestra, która gra w tym samym rytmie. i jak jeden zaczyna faulować, drugi myli podania, a trzeci stoi jak słup telegraficzny, to nawet najlepszy numer 5 świata nie uratuje przed oblewaniem się zimnym potem na trybunie. pamiętacie ten mecz w Mediolanum, kiedy mieliśmy dwóch środkowych obrońców, co jeden drugiego uzupełniał? wtedy nie liczył się numer, tylko umiejętność współpracy — i to jest właśnie to, czego nam brakuje. a ten cały Jovic — no nie jest jeszcze gotowy, nie ukrywajmy, ale facet się stara, walczy, i co najważniejsze, chce grać. a wy go wciąż wciskacie do rezerwowych i dziwicie się, że nie wie, jak ma się zachować na środku. no ale zobaczymy — może kiedyś dojrzeje, a póki co, niech ktoś wreszcie ustawi drużynę, żebyśmy nie grali na czuja, tylko mieli jakiś plan. bo bez planu nawet najdłuższe nogi nie pomogą, kiedy przeciwnik wiedział, co zrobić, zanim my zdaliśmy sobie sprawę, że gramy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, co to się dzieje z wami, chłopaki? Przecież nie tak dawno temu, jakby ktoś powiedział, że któregoś dnia posadzimy na ławce faceta, co nogami doganiałby nawet tych hiszpańskich sprinterów, toby mnie za to wyśmialiście na śmierć! Pamiętam ten cholerny mecz w Zagrzebiu — nie, nie ten z Realem, ten drugi, gdzie Milanko wracał do gry po kontuzji i facet, co przez tydzień nie trenował, wbiegł na boisko, że nogi mu latają jak wiatrak, a przeciwnik nawet nie zdążył pomyśleć "co się dzieje", jak już miał piłkę przy nodze i uciekał bokiem. I teraz gadamy o partneracie obronnym? Kurwa, ale numer 5 czy nie numer 5 — facet potrafił czytać grę szybciej niż my rozumiemy sens łańcucha SMS-ów od trenera! No i co zrobiliście z tymi nogami? Zaszyliście je w dresie rezerwowych i liczycie na cud od jakiegoś debila, co myśli, że boisko to tyleż co salonik z kanapą. A ten wasz Gvardiole w środku? Fajny gość, nie powiem, ale czy wiecie, że jak Milanko był w formie, to nawet ten facet musiał kombinować, bo nagle nagle nikt nie miał czasu na szukanie wolnego miejsca — wszystko latało zbyt szybko, żeby przeciwnik zdążył zareagować. A teraz? Mamy faceta, który chodzi tak, jakby obawiał się, że mu wiatr zedrze buty z nóg, i mówicie o systemie? Serio, załóżcie wreszcie normalne buty i idźcie na bazar — może tam znajdziecie kogoś, kto rozumie, że obrona to nie jest placek, który pieczecie 45 minut i licząc na to, że w ostatniej minucie wyskoczy wam jakieś ziarno szczęścia. 💸🤡Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ej no ale pamiętacie chociaż ten wasz wielki maraton o tego drugiego zawodnika, co miał uratować partnerat? tego, co go potem w mediach ochrzcili mianem "nowego Milana Barošcia defensywy"? no właśnie, ten z numerem 7, co grali go tak, że jeszcześnie myśleliśmy, że to jakiś nowy Casillas się urodził, a dziś nikt nawet nie pamięta jego nazwiska, bo facet wylądował w drugiej lidze, gdzie już dobił sobie nogi od samego grania w piłkę, nie mówiąc o czytaniu taktyki. a teraz mielibyśmy się powtórzyć z numerem 5? serio? facet, co ledwo zipie w połowie sezonu, a my mu wciąż prorokujemy cuda, bo kiedyś w Belgradzie komuś podskoczył przez minutę? kurwa mać, ja jeszcze pamiętam ten mecz w Warszawie, gdzie mieliśmy faceta z długimi nogami i refleksem jakąś tam, co to wszystkim opowiadał, że "on ma receptę na hiszpańską grę", a jak przyszło co do czego, to przeciwnicy mieli go za dnia w kieszeni — i to dosłownie, bo facet tak się trząsł z nerwów, że podania leciały gdzie popadnie. i co, nikt nie widzi, że powtarzamy te same błędy co wtedy? tylko że teraz gadamy o Milanku zamiast o tamtych dwóch debilach, co obiecywali cudowne gole na głowie. czas pokaże, tak? no jasne, że pokaże — ale nie w sensie "może się uda", tylko "a nie mówiłem?". bo tu nie chodzi o to, kogo wsadzimy na środek, tylko o to, czy w ogóle mamy drużynę, która umie grać w obronie, czy dalej mamy ekipę piłkarzy, co myślą, że boisko to tyleż co chodnik przed blokiem — stoisz, patrzysz i czekasz na to, że przeciwnik sam się przewróci. no ale niech tam — może tym razem jednak okaże się, że ten gamoń z Belgradu jednak ma w sobie coś więcej niż tylko wspominki z dawnych lat. tylko że ja, jak słyszę te wasze "dawaj Milankę, dawaj, bo on uratuje nasz partnerat", to sięgam po piwko i czekam na kolejny numer, co ma zrobić za nas brudną robotę. bo ci, co grają, ci mają na to inne określenie — nazywa się "odwal się, chłopie, i po prostu walcz".Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽