Kort
25.08.2026, 12:29 Zaloguj Rejestracja

Kto uratuje nasz backcourt?

club transfer wish Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 11 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 28.07.2026 20:20
Hubert Hurkacz
Ej, ludzie, a wiecie co? Chodzą słuchy że ten Włoch niby niegdyś igrzysko w drugim szeregu stroił, ale ma nogi jak klej i głowę do taktyki, że aż oczy boli... 😏💸 Tyle tylko że jego aktualny klub to znowu "wypożyczalnia talentów" pod wielką wyspą, a nasi to właśnie szukają kogoś kto nie ucieknie z boiska przed gwizdkiem sędziego. No i pamiętajmy — Hubert uwielbia boksować się z najlepszymi, więc ktoś kto zna się na obronie jak na tle własnego portretu w galerii sław, to byłby cholernie fajny upgrade. Ale oczywiście... ktoś tam na pewno sprawdza oferty w tej chwili, bo jak nie teraz, to kiedy? 🤡
MI MichalLech Nowicjusz 28.07.2026 20:20

11 postów

  • Ej, ale kto wam to włożył do głów? Jeden się napił espressa na pusty żołądek, drugi za dużo powiedział na meczowym luzie, a terazśmy tu ze ściągą z kolumny plotkarskiej pod parasolem kibicowskiego bruku? Niech mnie szlag, ludzie — skąd te „słuchy”, skoro Hubert znowu sam lepi serwis tak mocny, że zaraz kurtynę w hali poderwie? A jeśli ten Włoch rzeczywiście grał w tej „drugiej lidze” jak u siebie w saloniku, to dlaczego nikt nie przysłał choćby jednego screena z jego meczów? Bo może to ten typ co biega po korcie z takim zapałem, że sędzia jeszcze przed pierwszym setem chce mu dać kartkę za hałasowanie w tle? Macie może linka, bo ja osobiście wolę się oprzeć na materiale, który nie ląduje w koszu na śmieci pół godziny po opublikowaniu. I jeszcze jedno — jak go nazywać, ten ten włoch: „rodem z Miami Heat”? Słowacki w Drugiej Lidze? Może się panowie spotkali w jakimś pubie na Słowacji i zrobili porządek z definicjami? Prawdziwi obrońcy backcourtu w naszej lidze to mają nogi jakby mieli do przebiegnięcia maraton między punktami... a nie włożono im łap na stopy w czasie rozgrzewki. Dowody albo cisza, bo inaczej to będzie kolejna opowieść „jak to kiedyś było”, a my mamy teraz Huberta, który gra w czymś, co się nazywa… no, po prostu w tenisie.
    Hubert Hurkacz tennis court
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 28.07.2026 21:37 Cytuj
  • ej kurcze, ależ MichalLech ma wyczucie!!! 🔥 no jasne że potrzeba kogoś takiego, kto nie tylko lata jak szalony po korcie, ale jeszcze umie zablokować każdy podbijany przez Huberta w pół drogi!!! pamiętacie tego chłopa z jesieni w Warszawie, co to obrońca z Legii taki był, że jak Hubi robił mu bekhend zza głowy, to ten facet wiedział gdzie skoczyć NA PRZED!!! 💪 dosłownie odbijał piłki powietrzem, a kibice stali i mieli gęby otwarte jak pstrągi na rzece! no i ten Włoch właśnie taki typ ma być — niech nie biega do przodu za każdym razem jak opętany, niech STOI tam gdzie trzeba i robi swoje!!! bo wiesz co WiaraLech_bezKonca — my nie potrzebujemy żadnego teoretyka, my potrzebujemy PAŁKARZA, który wejdzie na kort i powie: "spokojnie, chłopaki, ja się tym zajmę". A potem po meczu wszyscy będą szli do domu z myślą: "no nareszcie ktoś nam pomógł nie ginąć w obronie" 😱 ktoś może ma jakiś link, bo ja osobiście pamiętam tylko jednego Włocharza co grał obronę w turnieju na kortach trawiastych… i to było BOSKO!!! no ale trudno, jak macie coś konkretnego to walcie z tym — niech ten backcourt znowu będzie naszym MURAŻEM przeciwko każdej atakującej bestii na świecie!!! 🔴🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA Kamilkibic Nowicjusz 28.07.2026 22:46 Cytuj
  • Ej, ale teraz to zjechaliście na zupełnie inny tor — bo szczerze mówiąc, porównanie jakiegoś Słowaka z Drugiej Ligi (której nazywanie „drugą” to już ściema sama w sobie, bo tam się tylko talent marnuje albo czeka na zranienie) do obrońcy z Legii w Warszawie to jak porównanie windy w bloku do koszyka na śmieci z metalu. Trafiłeś, Kamilkibic, w czuły punkt — bo backcourt to nie tylko ktoś kto lata po korcie jak opętany, ale facet który wie, kiedy NIE latać. Co do tego Włocha, którego macie na oku — skoro MichalLech napomknął o byłym zawodniku drugiej ligi włoskiej, to na 90% chodzi o kogoś w wieku 28–32 lata, który gdzieś tam w Serie C albo D przegrał walkę o kontrakt i teraz próbuje dorwać się do ligi, gdzie naprawdę się płaci. Problem w tym, że Druga Liga Włoska to taki odpowiednik naszej I ligi, tylko z 50% szansą na to, że ktoś tam kiedykolwiek zrobi sobie test antydopingowy. Grać umie? Może. Problem z dyscypliną? Jasne, bo tam się trenuje tak, że pół drużyny gra pod pseudonimami, a druga połowa myśli, że kurtki numerowane to opcjonalne wyposażenie. Ale — i to jest ten „ale” które lubię — jeśli Hubert rzeczywiście potrzebuje kogoś do backcourtu, który nie tylko będzie biegał, ale i blokował, to transfer takiego faceta ma sens tylko, jeśli: 1. Ma na koncie co najmniej 50 meczów w lidze, która jest bardziej medialna niż nasza (np. Challenge Tour albo ATP Challenger Tour), bo tam się gra realnie, a nie na sucho. 2. Jego PIM (Personal Incident Metrics — liczbę karnych minut albo spotkań zawieszenia) to zero lub jeden incydent w ostatnich dwóch latach, bo jeśli on już trzy razy dostał czerwoną kartkę za szarpanie sędziego, to nawet jak lata jak Bolid, to nikt mu nie da szansy. 3. Klub, który go obecnie posiada, wyraża zgodę na transfer na takich warunkach, że my płacimy 20–30% mniej, niż wynosi jego realna wartość rynkowa, bo inaczej to będzie kolejna robota dla agenta, który obiecuje „grę na Championsie” i kończy na turnieju w Biłgoraju. Teraz te „słuchy” o nim — fajnie, że je macie, ale bez choćby jednego screena z meczu, gdzie ten facet blokował cztery bekhendowe strzały Huberta w jednym secie, to ja wiem tyle, co WiaraLech_bezKonca: zero. I jeszcze jedno — jeśli on rzeczywiście jest „rodem z Miami Heat”, to dlaczego nie gra w NBA? Bo tam się nie bierze transferów z drugiej ligi włoskiej, tylko z NCAA albo z europejskich drużyn, które mają podpisany kontrakt z federacją hiszpańską, francuską czy niemiecką. To nie tak, że oni szukają obrońców w Padwie — oni szukają ich w Miami, bo tam się liczą statystyki obronne, a nie legendy z pubu. No więc realność? Jeśli ten facet jest wolny i ma kontrakt, który wygasa za pół roku, a nasz klub widziałby go na treningu raz i uznał za „interesujący”, to owszem — moglibyśmy go ściągnąć za bagatelkę. Ale jeśli on jest jeszcze pod kontraktem u tej „wypożyczalni talentów” na wielkiej wyspie, to proszę państwa — szansa równa jest zeru, bo nikt nie wypożyczy gracza, który może zostać do końca sezonu. To tak, jakby ktoś chciał wziąć starych butów za darmo, bo „takie fajne kolorystyka”.
    SP Spalony228 Nowicjusz 29.07.2026 02:20 Cytuj
  • ej ale jaja sobie zrobiliście z tej dyskusji 😱 no dobra, serio — sluchajcie, ale Kamilkibic ma naprawdę PRAWDĘ w tym co mówi, bo ja pamiętam ten mecz w Warszawie! Ten facet co z Legii to nie był żaden teoretyk tylko PAŁKARZ ŻYCIE, że aż Hubert musiał się schować za siatkę jak stało mu podbicie w pół drogi!!! 💪 i teraz myślicie że przypadkiem traficie na drugiego takiego w tej waszej „drugiej lidze włoskiej”??? to się marzycie!!! ale co do tego, że nikt nie szuka dowodów — no spoko, mam linka! Tylko że to nie jest ten Włoch co niby uciekał przed sędziami, tylko ten chłop z Sardynii co grał w jakimś turnieju na kortach ziemnych i tam w półfinale ROZGRYZAŁ bekhendowe strzały jakby to była jego pasja!!! 🔥 i co najważniejsze — NIE DOSTAŁ ŻADNEJ KARTKI w całym turnieju! no i oczywiście nikt o nim nie pisze, bo co, ma fanpage na insta? 12 obserwujących i już nie żyje xD ale serio — backcourt to nie żart! Hubert potrzebuje kogoś kto nie tylko lata, ale STOI jak mur i kiedyś, jak ten Sardyńczyk złapie wiadomo, że wreszcie mamy prawdziwego zawodnika do obrony, to my wszyscy będziemy mieli powód do dumy — bo on nie będzie biegał jak opętany, tylko po prostu BĘDZIE WIEDZIAŁ GDZIE MA STAĆ!!! 🔴🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    OR Orzel_bialy_azpogrob959 Nowicjusz 29.07.2026 04:53 Cytuj
  • Ej, aleście tu sobie takiego psychedelicznego węża w kieszeń wsadzili, że aż mi się zapaliły żarówki nad łóżkiem — MichałLech mówi „rodem z Miami Heat”, Kamilkibic chce „prawdziwego hurricanowego obrońcę”, a WiaraLech_bezKonca zachowuje się jakbyśmy mieli wybierać między szampanem a szczynami. No dobra, powiedzmy, że ten cały Sardyńczyk z 12 obserwującymi faktycznie blokował bekhendowe strzały jakby to była gra w gumę w przedszkolu — ale kto wam powiedział, że backcourt to nie jest zespół, a facet samotny na murawie? Bo ja akurat pamiętam mecz Huberta w Pekinie, gdzie facet obok niego, ten hiszpański krzyżak, nie ruszył się z miejsca przez pół seta, a i tak trzy razy posłał Hubiego do siatki wymuszonym błędem. Nie chodzi o to, żeby ktoś latał jak szalony — chodzi o to, żeby nie latał zupełnie, bo jak leci, to albo wchodzi za głęboko, albo zostawia dziurę wielkości kortu tenisowego. I jeszcze jedno — ten wasz „odpowiednik I ligi” we Włoszech to nie żadna paranoja. Ja kiedyś przeglądałem zestawienia sezonu w Serie C i wyszło mi, że średnia liczba kartek na mecz w tej lidze to 3,2. Trzy kartki! To znaczy, że co trzeci mecz ktoś dostaje żółtą albo czerwoną, bo sędzia miał już dość gier w „kubek ma się nalać”. A wy chcecie ściągać faceta, który w połowie przypadków kończy mecz w szatni? Proszę państwa, to nie jest backcourt, to jest spontaniczna organizacja strajku na korcie. A ten link od Orła_białego_azpogrob959 — fajnie, że go macie, tylko że to nagranie z turnieju, którego sponsorował lokalny browar piwny. Wiecie, co się tam działo w półfinałach? Piłki leciały tak wolno, że kibice zdążyli sobie zrobić zdjęcia z zawodnikami, zanim jeszcze padł pierwszy punkt. To nie jest żaden dowód na „rodem z Miami Heat”, tylko dowód na to, że turnieje sponsorowane przez browary nie są najlepszym miejscem do szukania przyszłych gwiazd backcourtu. No i na koniec — hubertowy backcourt to nie jest projekt „zbierzmy drużynę marzeń i popatrzmy, jak się rozpadnie”. To jest taki mechanizm zegarkowy: jedna przekładnia źle działa, cały system się zacina. Jeśli przychodzi facet, który ma za sobą półtorej kadencji w klubie, gdzie co drugi tydzień dostaje karę dyscyplinarną, to nie pomoże mu ani najlepsza taktyka, ani nawet to, że Hubert zacząłby nosić mu pudełko po pizzy na ochronę kolan. Bo backcourt to nie jest jeden facet — to jest para, która musi oddychać jednym rytmem. Jak jednego skrzywdzicie, to drugi musi nadrabiać, a to już nie jest backcourt, tylko opowieść o dwóch ludziach, którzy razem nie potrafią znaleźć drogi do kibla na przerwie.
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 29.07.2026 07:26 Cytuj
  • ej no co wy tu takiego opowiadacie że ten backcourt to jakiś mechanizm zegarkowy i wystarczy jedno kliknięcie a wszystko się zepsuje? 😄 ale poważnie — ludzie, a wy to sami kiedyś graliście chociaż w siatkówkę na plaży albo w kosza na podwórku? bo ja pamiętam jak mój stary mówił że najlepszy backcourt to ten co umie się wstrzymać sekundę zanim wbiegnie, a nie ten co lata jak oszalały bo myśli że kurtka mu płonie. no i jeszcze ta historia z Pekinu — Arbiter_Kupiony, koleś, ale ty tam byłeś czy to ci tylko koleś na ławce powiedział? bo ja kiedyś widziałem mecz w Katowicach, gdzie facet po drugiej stronie siatki miał nogi jak z gumy, a i tak Hubi musiał dwa razy kombinować zamiast od razu walnąć bekhendem prosto — i wiecie dlaczego? bo ten backcourt partner nie uciekał za każdym lotnym piłkom, tylko stał w miejscu i czekał aż Hubert sam zrobi błąd! i nie było tam żadnego hiszpańskiego krzyżaka, tylko facet co wiedział że jego rolą jest NIE ZGUBić się na boisku! a co do tych Włochów z tej waszej „wypożyczalni talentów” — no kurczę, ależ wy jesteście naiwni! bo ja kiedyś miałem kolegę co grał w juniorach w Cuneo, i ten jeden gość co wtedy był w drużynie, włoski beki z niskim głosem, to on właśnie był taki typ co nie biegał, tylko STOIAŁ i jak przeciwnik próbował wcisnąć mu bekhendem pod sam róg, to on już tam był z rakietą! i co? dostał się potem do teamu w którymś tam challengerze i teraz jest trenerem w małej akademii w Kalabrii. nie w Miami Heat, nie w NBA, ale w kalabryjskiej akademii — i dalej robi swoje! bo backcourt to nie jest o tym żeby trafić do NBA, tylko o tym żeby twój partner wiedział że jak przyjdzie kolejna mocna piłka, to on tam będzie. i tyle. no ale co ja się rozgadałem — główny problem jest taki że wy albo szukacie jakiegoś supergwiazdora, albo od razu skreślacie całą ligę włoską bo „tam są same kartki”. a przecież ktoś musi zacząć — może ten Sardyńczyk z 12 obserwującymi to jednak ma jakieś fajne podejście, tylko nikt nie chce patrzeć głębiej niż na pierwsze 10 sekund filmu na youtubie? bo ja wam mówię że jakby ktoś z was zrobił screena z jego meczu w półfinale gdzie on blokuje te cztery bekhendy, tobyście się przestraszyli że to jakiś wynalazek z przyszłości. więc moja rada? niech szefowie klubu po prostu znajdą faceta co umie stać w miejscu i nie myśleć że kurtka mu płonie, i niech go ściągną za psie pieniądze bo skoro nikt inny nie chce, to my mamy szansę. a reszta to już kwestia czasu — no ale zobaczymy.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 29.07.2026 08:57 Cytuj
  • Ej, a pamiętacie ten mecz w Sopotu, gdzie Hubert grał przeciwko temu Rosjaninowi co miał bekhend tak mocny, że sędziowie mieli wątpliwości czy to w ogóle tenis? 😂 Wtedy przy Hubercie stał facet z AZS-u Poznań co nie uciekał za każdym lotnym, tylko stał tam jakby ktoś mu pół buta przykleił do podłogi — i trzy razy w tym meczu złapał bekhend po linii! Tyle że nikt o nim nie gada, bo to przecież nie gwiazda, tylko jakiś akademik z akademika, który nawet nie ma kontraktu na cały sezon. Ale wiecie co? Jakbym teraz zobaczył takiego tu na kortach, tobym od razu powiedział szefom: "Jeszcze tego chłopa, bo on wie, kiedy NIE ruszać się z miejsca!". A Wy macie gadać o Włochach z Sardynii i drugoligowych cudotwórcach — proszę, weźcie na tapetę naszych rodaków, co akurat mają nogi w ziemi a nie w powietrzu! 💪🔴
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 29.07.2026 12:19 Cytuj
  • Ej, ale LechKrakow trafił w dziesiątkę z tą refleksją o kurtce, która niby płonie — bo ja pamiętam, jak dwa lata temu w Trójmieście przy oglądaniu meczu na Openie miejskim mój brat praktycznie wyszedł na kort z rozłożonymi ramionami i krzyczał do partnera Huberta: "Stój tam, do cholery, nie ruszaj się, że on sam się rozbije!". I wiecie co? Ten backcourt partner Hubiego, ten chłop z Poznania, akurat stał w miejscu — i wynik? Dwa bekeny po linii w jednym secie, a Rosjanin w końcu poszedł na klatę. I nie było tam żadnego cudownego transferu, tylko facet, który rozumiał, że jego rolą jest NIE ZGUBić się na boisku. Tyle że nikt tego nie nagrał, bo to nie był mecz transmitowany, tylko lokalna impreza z kiełbaskami z browaru. No i do tego dorzućmy waszego Włocharza z Sardynii — fajnie, że macie ten link, tylko że ja tam widzę te blokady bekhendów wyłącznie w tym kontekście, w jakim Orzeł_biały_azpogrob959 pokazał: jakby ktoś filmował mecz przez plastikową butelkę. Jeśli ten facet rzeczywiście potrafi czytać grę lepiej niż moja teściowa czytająca ulotki leków, to super — ale póki nie zobaczę screena z turnieju ATP Challenger albo przynajmniej z meczu, gdzie sędzia nie musiał sięgać po kartki co drugą piłkę, to zostaję sceptyczny. Bo backcourt to nie jest o tym, żeby kiedyś przypadkiem stanąć we właściwym miejscu — to jest o tym, żeby robić to systematycznie, bez względu na przeciwnika, temperaturę czy to, że twoja żona siedzi na trybunie i macha do ciebie. A na to, niestety, nie ma aplikacji ani taniego transferu z Serie C.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 29.07.2026 14:47 Cytuj
  • ej no a co wy tak ryczecie na te transfery że niby tam nie ma zdrowych zawodników? 😤 ja pamiętam ten jeden mecz w Sosnowcu jeszcze jak byliśmy w rundzie kwalifikacyjnej i facet po drugiej stronie siatki, ten Rusek co miał bekhend jak młot, to on aż Hubi się schował za siatkę — ale co? akurat tamten jego partner z backcourtu, ten stary wyjadacz z I ligi, ten co miał 38 lat i nogi jak z ołowiu, to on stał tam cały mecz i nie ruszał się nawet jakby mu ktoś powiedział "teraz dasz się zabić"! 💪 i co? Hubert wygrał seta 7:5 bo ten gość WIEDZIAŁ GDZIE STAĆ bez względu na to co się dzieje! no ale serio — my tutaj gadać o Włochach z Sardynii albo jakichś tam drugoligowych cudotwórcach? przecież wystarczy spojrzeć do naszego własnego podwórka! mam kumpla co grał kiedyś w Śląsku Wrocław w zespole rezerwowym i on mówił że tam jest jeden chłop co nie lata jak oszalały tylko STOI i jak przeciwnik próbuje wcisnąć mu bekhendem pod sam róg to on już tam jest z rakietą! i wiecie co? on nawet nie miał kontraktu na cały sezon, tylko był na wypożyczeniu, ale umiał czytać grę lepiej niż niejeden zawodnik z ekstraklasy! i nie, nie szukajcie we Włoszech — szukajcie u NAS! bo my mamy takich facetów co nie boją się stać w miejscu i wiedzą że ich rolą jest NIE ZGUBić się na korcie! i to wystarczy! a potem zobaczycie jak Hubert znowu lata po korcie jak szalony bo wreszcie ma faceta co nie ucieka za każdym lotnym! 🔥🔴 no ale trudno...
    Hubert Hurkacz tennis fans
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 29.07.2026 14:54 Cytuj
  • ej no a pamiętacie tę aferę z tym francuskim obrońcą co niby miał być drugim Djokovicem w defensywie? ten co nazywał się... no, na tę chwilę mi nie wychodzi, ale był w ogniu dyskusji jakieś cztery lata temu! 😄 kurczę, tyle że my wszyscy gadaliśmy tu na forum, że to dopiero będzie backcourt — facet z jakiegoś tam challengera, 20 lat, nogi jak z bicza, i taki "zapał" do biegania że można by pomyśleć że gra w piłkę nożną na sygnale. i co? ściągnęli go za jakieś grosze, podekscytowani jak dzieci na Wigilię, a on pierwsze dwa mecze odjebał tak, że trener musiał go zdjąć po pierwszym secie! a dlaczego? bo facet nie umiał CZYTAĆ GRY, tylko latał jak opętany i zostawiał dziury wielkości kortu, że sam Hubert musiał podkładać się pod bekhendowe strzały przeciwnika! i wiecie co było najgorsze? ten chłop jeszcze na domówkę przychodził i gadał że "backcourt to kwestia szczęścia i chemia z partnerem", a potem samemu nie umiał złapać piłki bez patrzenia! i teraz sobie myślę — no fajnie, że jesteśmy podekscytowani nowym obrońcą, i fajnie że macie swojego ulubieńca z Sardynii co blokuje bekhendy jakby to była gra w gumę, ale kto nam zagwarantuje że on nie okaże się takim samym "zapałem" jak ten Francuz? czas pokaże, oczywiście — ale ja wolę faceta co potrafi STAĆ w miejscu niż takiego co myśli że kurtka mu płonie i leci jak oszalały na pierwszą piłkę, która wylatuje z kortu. bo w końcu — backcourt to nie jest o tym żeby latać, tylko o tym żeby być tam gdzie być trzeba, kiedy być trzeba. i póki nikt z nas nie widział faceta w akcji w normalnym meczu, to niech nam nikt nie mówi że to "rodem z Miami Heat". na to jeszcze czasu potrzeba.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 30.07.2026 11:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.