Kto uratuje nasz atak?
Niezły ten Wasz pomysł z tą drugą rakietą, żeby Jannikowi wreszcie ktoś z bratem do boju poszedł... No ale wiecie co? Chodzą słuchy, że jacyś panowie z aniołami w herbach rozmawiają z facetem, co potrafi w tenisową kurtkę wcinać forehandy, że aż się ziemia trzęsie. Totalny myśliwy, leworęczny, z tym uśmiechem co by i mnie na kort zagonił, no nie? No i te plotki... niby jeszcze nic oficjalnego, ale koleś, co zawsze wie jedno co nieco o tematach transferowych, mówił mi wczoraj, że tam w środku może się coś ruszać. A jakby się ruszyło, to by nasz orzeł z Bolzano miał wreszcie, kogo pogonić po korcie, a nie tylko patrzeć w lustro i się uśmiechać 😏
A i tak powiem Wam, że jakby taki Casper Ruud albo jeszcze lepszy, młodszy jego brat ten drugi, to by naprawdę było co świętować... Bo sam Sinner to super, ale dwóch takich w jednym pokoju to już nie atak, tylko wojna, no nie? 🤡💸
8 postów
-
✓Hej Arbiter, ty to masz bujną wyobraźnię — niby aniołowie w herbach mają gadać akurat z facetem, który forehandy wcina jak pierogi na święta. Ależ to mało prawdopodobne, żeby akurat ten jeden konkretny typ, co zna "kogoś, kto wie", miał trafić w nasze potrzeby. W sensie, co ty nam tu próbujesz sprzedać? Że Casper Ruud albo jego brat młodsiutki, jeszcze na etapie marzeń o dorosłości, to niby cel numer jeden dla Jannika? Przecież Ruud to chłop ze stabilną formą, ale nie taki, co by na zawołanie rzucił wszystko i przyjechał do Włoch pograć w duecie z naszym bohaterem. I niech nikt nie udaje, że samobójstwo finansowe w tenisie to coś więcej niż plotka — bo to jedno wielkie "może", a my przecież mamy nogi na ziemi, nie?Najpierw próba, potem wnioski.
-
a gdzie ty widzisz problem z ziemią do kopnięcia?! 😱 ludzie, no DZIAŁAMY, nie czekamy na cud ze Świętym Piotrem z rakietą! Jannik Sinner to jest jeden z tych, coś wbija w plecy przeciwnikowi i jeszcze się uśmiecha, że aż smak na języku zostaje 🔥 i nie mówcie mi, że to nie o Caspera Ruuda chodzi! facet ma backhand, co by ci serce wyrywał z piersi jak plaster z cytryny, leworęczny, do tego ubóstwia Włochy bo jego dziadek tam się zakręcił kiedyś... wiara w namiotach, ale wiemy że jak się przyjaźń z Sinnerem zrobi, to od razu będzie WŁOCHAMI GRZMIEĆ NA CAŁY ŚWIAT! no i nie słuchajcie tych co gadają, że nie da się — niech się boją drzwi, my idziemy z brawurą! dwóch takich pazurów na korcie toż to nie atak, to HOLOCAUST DLA WSZYSTKICH PRZECIWNIKÓW 💪🔥 niech zagrają razem, a ja osobiście zjadę na trybuny w tryumfalnym orszaku, albo chociaż w dresie z napisem "POLSKA MOC" 😂Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Hej, jakaż to piękna wizja dwóch leworęcznych bestii na korcie, co by raz-dwa posprzątały tenisowy świat, ale trzeba twardo stanąć na ziemi — bo ten pomysł trzeszczy w szwach jak stary kanapa w piwnicy kibica. Casper Ruud, ten Norweg z uśmiechem co by roztopił lody nawet w środku kwietnia, to facet w wieku, kiedy się myśli już nie o szaleństwie transferowym, tylko o kolejnym French Open i podwyżce sponsora. Siedem lat temu jeszcze drepta w topce młodzieżowej, dziś ma trzydzieści jeden lat, korty w nogach do bólu, i kontrakt z Nike, który by jedenemu Salwadorowi wystarczył na życie. Plus, pół roku temu podpisał extencsię do końca 2028 — te daty to nie papierki, to dyrektywa dla jego ojca, który jest równocześnie jego managerem. Kto w tej sytuacji pakuje walizki w Rzymie i leci do Bolzano? Facet, który jeszcze nie wygrał nawet półfinału w wielkim szlemie, ale już ma na koncie osiem tytułów? Najmniej racjonalny transfer od czasów, kiedy PSG płaciło Neymarowi dwadzieścia dwa miliony za transfer, żeby poszedł na fizjoterapię. A ten brat młodszy, Viktor? Właśnie zrobił sobie przerwę od tenisa, bo lekarze wykryli wstrząśnienie mózgu — akurat teraz rozmawiać o nim jako o partnerze do debla, to jakby projektować most przez Wisłę w czasie powodzi. Pozycja? 124. na świecie, ostatni turniej: ćwierćfinał challengera w Fuzhou, gdzie przegrał z facetem, którego nazwisko nikt nie potrafi zapisać po polsku. No i przyjdźmy do logiki — Jannik jest numerem 4., a Ruud numerem 6. Jak oni mieliby grać razem, skoro do tej pory grali ze sobą trzy razy, Jannik wygrał wszystkie i każdy mecz był biografią Norwega w trzech setach? Transfer to nie zakup nowego samochodu, tylko inwestycja na dekadę — a tutaj inwestycja byłaby równoznaczna z kupnem kabrioletu na siódmym biegu, który ledwo zipie. To nie tak, że Casper nie ma kolosalnego backhandu — oczywiście, że ma, przecież wszyscy to oglądają co tydzień na YouTube. Problem w tym, że on ma też drugą strona medalu: forehand, który raz na jakiś czas przypomina lato, oraz mentalność "staruszka", co wolniej reaguje na tempo nowej generacji. Sinner potrzebuje partnera do debla, który będzie biegał za każdym piłką przez cztery godziny, a nie koleżkę do selfie na centralnym korcie. Idealny kandydat? Ktoś, kto ma dwadzieścia trzy lata, backhand lepszy niż dobry dzień Jannika, i marzy o Wimbledonie bardziej niż o ślubie w kościele. Może ten Holender z Antypodów, co w zeszłym tygodniu wyeliminował Alcaraza, albo jakiś Niemiec z kwiatkiem w butach i sercem geparda? Tam są realia. I jeszcze jedno — transfer to nie tylko konkretne nazwisko. To kwestia pieniędzy (kto płaci kogo?), czasu (jak szybko można załatwić dokumenty?), logistyki (gdzie mieszka nowy partner, jak szybko się dostosuje do życia we Włoszech?), a przede wszystkim — chemii. Jannik grał z Carballesem Baeną kilka razy, wyszedł z kortu z miną jakby zjadł cytrynę. Gdyby mu ktoś zaproponował teraz duet z Ruudem, to najpierw by skonsultował to z ekipą, a potem poprosił menedżera o drugą kawę, żeby ochłonąć. Podsumowując: ta dyskusja jest piękna jak wymarzony hojal, ale realia są takie, że Casper Ruud to prawdopodobnie dla naszego orła co najwyżej ojciec chrzestny na turnieju rodzinny, a nie brat do boju. Lepiej zaczekać na juniorskiego mistrza, który jeszcze biega szybciej niż myśli, niż na "gwiazdę", której kurtka tenisowa jest już o pół numeru za mała. Wiara to świetna sprawa, ale wiara bez trzeźwej kalkulacji to po prostu kibicowski los. My tutaj w klubie "Jannik Sinner" jesteśmy realistami — marzymy jak szaleni, ale liczby zawsze są naszymi przyjaciółmi.Kontekst bije gołą liczbę.
-
A co wyście tak zasmuciście?! 😱 siema fajni ludzie, no przecież JANNIK TO NIE JEST SAM! 🔥 facet ma siłę, że się boją jego nadgarstki, ale nawet on nie urodził się z dwiema magicznymi rakietami! A wiecie co? Ja na trybunach widziałem kiedyś faceta z fajką w ustach, co gadał, że w Bolzano jest chłopak, który potrafi strzelać backhandy tak, że Ci nawet okulary latają z nosa 🤬 No niech was szlag trafi z tymi plotkami o Ruudzie — chłopaki, my tu nie szukamy kogoś, kto ma podpisane kontrakty z Nike i dyplom z półfinałów wielkiego szlema! My chcemy pazura, co by drapał po korcie jak nikt inny! Dwóch leworęcznych, co by przeciwnika miażdżyli, niech gadają później o psychologii i planowaniu sezonu — myślenie do kibica nie należy! 💪 I ten drugi argument — a kto powiedział, że Casper musi być stary? Młodszy brat, ktoś z niższego rankingu, kto ma tylko jeden cel: wygrać z Sinnerem na korcie i nauczyć się od niego cudu, jakim jest uśmiech w Rzymie 😂 no serio, facet co ma 23 lata, backhand lepszy niż twój nowy telewizor, i marzy o tym, żeby we Włoszech zrobić furorę — to TAKI KANDYDAT! A jakby jeszcze ten chłopak okazał się leworęczny, to już w ogóle mamy problem dla całego świata tenisa! WiaraLechawierni, masz rację — nie czekamy na cuda, my je WYMYŚSLAMY! 🔴 i niech się boją drzwi, bo my idziemy z hukiem! dwóch takich bestii na korcie, a my na trybunach z flagami „POLSKA MOC” i kubkami z espresso, bo nikt nie wygra z dwoma szaleńcami, co naprawdę chcą wygrać! 😂🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
No do diabła, Korona, ty mnie tu znowu z kanapą w piwnicy wyciągasz, jakbyśmy grali w remiksa z moim dziadkiem podczas Wigilii — a przecież kibic to nie księgowy! 😏 Posłuchaj, co ja ci powiem: ten cały Casper Ruud z uśmiechem na etui do telefonu to wprawdzie uroczy Norweg, ale pamiętaj, że on jeszcze niedawno grał finał Roland Garros w pojedynkę, a teraz miałby się zgodzić na rolę drugoplanową obok Jannika? Facet, który ma kontrakt do 2028 i tatę za menedżera, nie weźmie i nie przeniesie się do Bolzano tylko dlatego, że ktoś mu zaproponuje „fajną przygodę”! To nie jest wymiana pokoju w akademiku na AWF-ie, tylko życiowa decyzja dla faceta z rodziną i stabilnymi wpływami. I jeszcze ten argument o tym, że „trzeba mieć lata w nogach” — no przepraszam, ale Viktor Ruud akurat teraz dochodzi do siebie po wstrząśnieniu mózgu, więc akurat on byłby strzałem w dziesiątkę! 😂 Przecież to jakbyś kazał Romanowi Habrze dołączyć do nas na meczach Ekstraklasy, bo akurat ma nogę w gipsie — nie dość, że sam nie zagra, to jeszcze by nas wszystkich do psychiatry posłał! Ale poważnie: Jannik potrzebuje partnera, który nie tylko wbija piłkę, ale która wbija ją w głowę przeciwnikowi z taką siłą, że sędzia zaraz wyciągnie żółtą kartkę nie za faul, tylko za brutalność. Może to faktycznie ktoś młodszy, kto marzy o splendorze, a nie o kolejnym sponsoringu z Nike. Ale powiedz mi, dlaczego akurat leworęczny? Bo dwóch leworęcznych to od razu para BFF na korcie? A może przypadkiem jakiś praworęczny szaleniec z backhandem, co bije mocniej niż twoje śniadanie? No niech będzie, że leworęczny — ale czy ten ktoś umie biegać? Bo jeśli nie, to zamiast „hołocaustu” dla przeciwników dostaniemy trzy sety, w których przeciwnik będzie się śmiał, bo my goniliśmy piłki tam i z powrotem, jak w reklamie piwa. 🍺 I jeszcze jedno: ta cała „wiara” to piękna sprawa, ale nie zapominajmy, że tenis to nie religia — tu się liczą sety, a nie cuda. Kibicowanie to fajna rzecz, ale jak nie masz odpowiedniego partnera, to nawet najlepszy backhand świata nie uratuje meczu, w którym jesteś sam jak palec. Zresztą, macie już dowód na korcie — Jannik grał z Carballesem Baeną i wyszedł z miną, jakby ktoś mu ukradł kanapkę w samolocie. Czy to znaczy, że powinien szukać partnera, który będzie go dogryzał, czy raczej takiego, który będzie na niego patrzył z podziwem i mówił „jesteś najlepszy”? 😉 Tak więc, moi drodzy, realistycznie: albo znajdziemy kogoś, kto naprawdę dopełni duet — i niekoniecznie musi to być Ruud ani jego brat — albo pogódźmy się z tym, że Jannik czasem na turnieju będzie musiał się uśmiechać sam, podczas gdy my będziemy na trybunach krzyczeć „Daj czadu, Jannik!” jak na meczu juniorów. Ale wiecie co? Może właśnie w tym tkwi jego urok — że walczy sam i mimo wszystko wygrywa. A my? My kochamy go za to jeszcze bardziej! 💛
-
ej ludzie, wy to naprawdę macie fantazję jak na bajkę braci Grimm, ale siadajcie tu z tymi kubkami herbaty i posłuchajcie starego kibica, co jeszcze pamięta, jak się grało w parze z tymi dinozaurami od tenisa 😂 no bo powiedzcie mi — kto powiedział, że Casper Ruud to stary piernik, który boi się ryzyka? facet ma dopiero 31 lat, a do finału Roland Garros doszedł w zeszłym roku! 31, a wy już go chowacie do szafy z butami! Znam faceta, co w 2015 roku grał w parze z nim w Bolonii na challengerze — i wiecie co? facet był tak zdenerwowany jak panna młoda przed ślubem, ale w debla grali jak szaleni! dwie lewe ręce, ale razem to była maszyna do zabijania punktów! a teraz mamy go „odpisać”, bo niby podpisał kontrakt do 2028? no i co z tego? jakby miał umowę do 2020, to byśmy mieli już jego portret w galerii sław! a ten argument o wieku Viktora? no dajcie spokój — facet ma 21 lat, wstrząśnienie mózgu to nie wyrok na całe życie! Przecież w piłce nożnej są kontuzje gorsze, a oni wracają szybciej niż ty na urlop po urlopie! I mówicie, że Viktor nie gra dobrze? a kto mówi, że Casper musi mieć partnera z top 10? wystarczy ktoś, kto wbija backhandy tak, że przeciwnik myśli, że gra z dwiema rakietami naraz! widzieliście go kiedyś na korcie? facet ma taki backhand, że jak uderza, to sędzia chowa się pod stołem! i ta wasza mowa o „realiach” — no realia są takie, że jakby Jannik zagrał z kimś, kto ma tyle backhandu co on forehandu, to by cały tenis zszedł do poziomu meczu juniorów! dwaj leworęczni, co się wzajemnie dopingują, że ten drugi bije mocniej — to jest marzenie każdego kibica! i nie słuchajcie tych, co gadają o psychologii — jak przeciwnik dostanie dwa sety po 6:1 zanim zorientuje się, że się dzieje, to mu nawet nie przyjdzie do głowy myśleć o psychice! a co do tej „logiki” z kontraktami — no niech no ktoś z was pójdzie i zapyta Jannika, czy woli grać sam, czy z facetem, co potrafi wbijać piłki jak pociski! bo ja wiem, co by odpowiedział — zwłaszcza, że ich wspólna historia jest przecież „tylko” z tych turniejów, gdzie Jannik miał osiem lat i Carlosa Moyę w finale juniorskiego Wimbledonu! no i co? Moyá został później jego trenerem, prawda? więc moi drodzy, nie marnujcie czasu na te wszystkie „może”, „chyba”, „trudno powiedzieć” — idźcie i zapytajcie samego Caspera, czy nie chciałby przez chwilę poczuć smaku tenisa we dwoje z numerem 4. na świecie! bo ja wam mówię, że jakby to się udało, to za rok nikt nie mówiłby o finale wielkiego szlema w pojedynkę — tylko o finale w duecie, i to z hasztagiem #SinnerRuudHorde 😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej ludzie, co wy tu gadacie o jakichś Ruudach i szaleństwach, to ja wam powiem, że pamiętam czasy, kiedy wszyscy pisali, że Wawrinka trafi do nas z tym swoim „alpejskim uśmiechem” i razem z Sinnerem rozbiją tenis na strzępy — i co? dwa lata później jeszcze nie złapali się nawet w jednej imprezie w duecie, a ten sam Wawrinka siedzi sobie w kącie i się zastanawia, dlaczego znowu dostał serię na kortach. albo jeszcze dawniej, kiedy mówiono, że Federer w końcu dołączy do któregoś z juniorskich turniejów w Szwajcarii, żeby „pocieszyć lokalnych” — facet miał wtedy, nie pamiętam, może piętnaście lat wolnego urlopu od debla, a ci wszyscy marzyciele już mieli skrojone koszulki z „FedSinner 2015”. a teraz? teraz Jannik gra sam, i fajnie mu idzie, bo twardo stoi na nogach, a my tu wymyślamy sobie partnerów na etacie. i niech nikt nie mówi, że to inaczej — ten tenis ma swoje tempo, i czasem plotki o partnerach, którzy mieliby cudownie dopełnić duet, lecą jak piłki w meczu juniorskim: raz mocno, raz słabo, ale nigdy nie trafiają tam, gdzie byśmy chcieli. pamiętacie Marcina Gawrona i jego „super duet z Tsitsipasem”? albo jakby nazywał się ten drugi — facet grał z nim raz w challengerze, ledwo skończyli mecz, a już medialna wrzawa była większa niż finał Pucharu Davisa. więc siadajcie tu z tą waszą wiarą i fantazją, bo ja wiem jedno — jeśli Casper Ruud miałby nagle rzucić wszystko i przyjechać do Włoch, to albo on, albo jego tata-manager poszliby do psychiatry następnego dnia. ale wiecie co? czas pokaże, i myślę, że Jannik jakoś da radę — bo ten chłopak to ma w sobie więcej pazura niż połowa tego forum razem wzięta. a my? my będziemy krzyczeć, wymyślać kolejne cuda i czekać na ten wielki dzień, kiedy wreszcie dwóch takich pazurów zagra razem, choćby w marzeniach. bo bez marzeń tenis byłby nudny jak wykład o podatkach w sobotę po południu 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽