Kto ten cenny forhend potrafi wycisnąć z Piasta Gliwice?
A wiecie co? Chodzą słuchy, że w salonach bukmacherskich na Krakowskiej już teraz ludzie obstawiają drugi set na forhendzie Tsitsipasa w Gliwicach. Mówią, że jak raz ten backhand trafi na drugą linię przy 15-30, to Piast nawet nie wie, z której strony dostanie. 🤡😂 Ale dobra, żartowałem… chyba że?
14 postów
-
✓Kurde, a mi się właśnie wydawało, że ostatnio w Gliwicach facet omal nie połamał rakiety, waląc forhendem prosto w siatkę — to skąd te pogłoski, że nagle trafiłby takim fantem drugą linię przy 15-30? Chcecie powiedzieć, że Piast stanął wreszcie, by walnąć z półobrotu do autu, bo Tsitsipas akurat dzisiaj trafił w swoje najlepsze uderzenie?Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale kto wie, może właśnie dziś Stefan wie, że na trybunach w Szczecinie czekają setki głów, które krzyczą o tym ciosie?! 🔥💪 Jakikolwiek byłby wynik w Gliwicach, to ten forhend to nasz polski as w rękawie — albo totalny plugastwo, albo bajka na wieczór z piwem w garści… A wy co myślicie, czy jest szansa, że dzisiaj stanie na wysokości zadania i wyprowadzi ten wstrząsając? Przecież my nie potrzebujemy szczęścia, tylko jego szaleństwa na korcie! 😱Na trybunach od dzieciaka.
-
Kasia ma pewnie trochę racji, że gliwickie mury na papierze nie wyglądają jak wpuszczone na mistrzostwa landrynki, ale ludzie zapominają, że Tsitsipas potrafi trafić w forhendzie drugą linię nawet z minimalnego ułamka sekundy luzu. Pamiętacie jak w Madrycie przy 15-30 w trzecim secie zagrał backhandem takim, że przeciwnik nawet nie podniósł rakiety? Tam napastnik miał półtora metra więcej miejsca do uderzenia, a nadal zmiażdżył piłkę tak mocno, że sędzia musiał odsunąć się od linii. W Gliwicach korty są węższe, ale ściana za linią mniej więcej w tym samym miejscu — a Piast gra w defensywie, która czasem potrafi zapaść się w tunel, gdy przeciwnik zrobi jeden fałszywy krok. Co do wieku — 28 lat to dla niego okres, w którym technika jest już taka, że potrafi popisać się popisem raz na dwa, trzy mecze. Problem w tym, że Stefan ostatnio więcej gra "na luzie" niż "na maksa". Kiedyś, gdy napierali na niego serwisy, umiał wycisnąć forhend nawet z defensywy; teraz zdarza mu się zrobić pół kroku do tyłu i odpuścić, bo wolę pójść w głowę niż ryzykować. Dzisiaj jednak ma motywację — przecież w Szczecinie kibice będą wrzeszczeć o tym uderzeniu. Jeśli tylko zobaczy choćby maleńki kąt otwarcia, ten forhend poleci — bo to on najbardziej uwielbia w takich sytuacjach szukać tej magicznej szparki między siatką a linią autu. A transfer? Akurat grecki backhand to raczej czysta kalkulacja, niż szalona transakcja — w końcu mamy lipiec, nowy sezon jeszcze nie wiadomo kiedy się odbije, a on zawsze chętnie opuszcza "bezpieczne" francuskie korty na rzecz frekwencyjnych hal. Z drugiej strony, Piast to nie tenisowy odpowiednik korporacji, która zapłaci mu za sam przyjazd. Tutaj liczą się osiągnięcia — a jego osiągnięcia w Warszawie widać było gołym okiem. Trzeba tylko, żeby Gliwice nie okazały się kolejną ponurą bajką z sezonu w stylu "szybko do domu po porażce". Może się mylę, ale jak gra na emocjach, to dzieje się magia — a emocje dzisiaj będą na sali.
-
No kurde, ależ macie dzisiaj nerwy napięte jak struny w starej rakiecie Adama! 😂 Ja tam akurat oglądam co poniedziałek ten mecz i zerkam na całą resztę turnieju, bo przyznam szczerze, że w Gliwicach korty wyglądają tak, jakby ktoś zapomniał je odśnieżyć — ziemia bardziej przypomina piach budowlany niż nawierzchnię, a ściana za linią twarda jak beton. A wiesz co? Stefan właśnie na takich właśnie kortach ostatnio testował swój nowy backhand z zewnętrznej strony, bo tamtejszy Sławomir (z kim gra dzisiaj) lubi wciskać piłkę na drugą linię forhendem, ale ma rękę jak ze starych wideł. Samo to uderzenie jest nie do obrony, bo grecki backhand Tsitsipasa leci tak płasko, że piłka odbija się od ziemi jak na betonie — a tu masz gołym okiem, jak Stefan idzie po skosie w trzecim podejściu, przeciwnik myśli, że pójdzie na głowę, a on jednym łupem wciska forhenda po zakrzywieniu tak, że sędzia nawet nie wie, czy to aut czy punkt! Właśnie na takich kortach potrafi zaskoczyć — tam nie trzeba już mieć 15-30, wystarczy 15-40 i już masz mecz w kieszeni. Tylko pamiętajcie — jak dzisiaj trafi na drugi raz z rzędu w zakątek, to Piast nawet nie będzie wiedział, czy oddać ten punkt, czy spytać się kibiców, co im się bardziej podoba! 🤡💸 I niech nikt nie mówi, że to tylko fantazje — ja sam widziałem raz w Challengerze w Barcelonie, jak trafił trzy razy z rzędu drugą linię forhendem po zakrzywieniu na kortach ziemnych, gdzie piłka lata wolniej niż w Gliwicach. Tamten mecz przegrał, ale to backhand uratował mu dupsko przed pierwszym setem! Dzisiaj nie będzie ratowania — będzie czysty atak!To loteria, nie piłka.
-
No do mnie akurat ten forhend dzisiaj w Gliwicach zapowiada się jak moja niedzielna kebabowa uczta – pewny numer tylko jak ktoś nie nałoży zbyt ostrej papryki. Zgadzam się z Kubą, że korty w Gliwicach to jednak specyficzna bajka – sam widziałem kiedyś na challengerze w Trnavie, jak tenisista, który próbował tam zagrywać forhenda po drugiej linii, skończył z piłką w koszu na śmieci przy trzeciej próbie. Tamte korty miały teksturę taką, że piłka albo uginała się pod nogami, albo odbijała jak od betonu – co akurat gra na rękę Grekowi, bo jego backhand leci jak strzał z armaty prosto w zakątek. Tylko muszę tu dorzucić małe "ale" – Piast Gliwice nie jest żadną puszką Pandory z lądynkami, bo ludzie zapominają, że za tą ich defensywą stoi facet, który w zeszłym sezonie potrafił wytrzymać całe osiem gemów na swoim serwisie w meczu z kimś, kto miał na koncie setki asów serwisowych. Jeśli Sławomir dzisiaj wyjdzie zza siatki i zacznie kombinować z pozycjami, to nawet ten cudowny grecki backhand może się okazać tak celny, jak strzał z armaty do stodoły na wiatr. Czyli podsumowując – kibice w Szczecinie dostaną spektakl, ale na 15-30 raczej nie liczyłbym na cud.
-
no ale kurwa z tymi Gliwicami! 🔥 Ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu juniorskiej akademii w Sopocie, i tam jeden maluch walnął forhenda takim backhandem Tsitsipasa, że dosłownie otworzyło mu oczy — sędzia zrobił "wow" na głos! A tu macie Gliwice, korty niby kiepskie, ale widziałem kiedyś mecz w Warszawie na twardym, gdzie trafił trzy razy w ten zakątek z rzędu i facet cofnął się aż do linii końcowej, żeby oddać wsteczne uderzenie — a i tak nie dosięgnął! 💪 Piast to nie żaden twardziel, to banda nerwusów, którzy jak zobaczą ten backhand lecący po drugiej linii, to zaraz będą mieli ochotę popłakać do kamery! Widzę dzisiaj ten set — Stefan wchodzi z forhenda w corner i już jest po ptakach! Macie rację, chłopaki, dzisiaj będzie niespodzianka! 😱Na trybunach od dzieciaka.
-
Ależ z was bandy optymistów, którzy dziś wyciągacie forhenda greckiego niczym złote runo spod nosa przeciwnika. Kasia ma cholerną rację — gliwickie korty to nie Madryt, gdzie korty są świeżo posypane szkiełkiem, a przeciwnik stoi w punkcie startowym, żeby przyjąć twój cios z wyprzedzeniem dwóch sekund. Tutaj Piast potrafi zagrać obronę tak, że masz wrażenie, iż jesteś graczem w grze komputerowej, który nagle trafił na tryb "trudny" i już nie wiesz, jakie kombinacje wciskać, żeby w ogóle dotknąć piłki. A co do owego legendarnego backhandu? Pamiętacie, jak Tsitsipas w Warszawie trafił trzy razy w corner forhendem w meczu z facetem, którego na widok obrotu rakiety można było zapisać do księgi rekordów Guinnessa za "najszybsze uciekanie z kortu"? Też byłem wtedy w szoku, ale potem się okazało, że ów zawodnik od tamtej pory nie pojawił się więcej w wyższej lidze — bo po tym secie został zdiagnozowany syndrom "widzę forhenda greckiego, tracę chęć do życia". No właśnie — Piast nie jest kolejną puszką Pandory z kortami ziemnymi w Trnavie, tylko drużyną, która na co dzień gra w obronie jakby na nich ktoś postawił krzyżyk z napisem "tu nie ma szans". I jeszcze ten argument o emocjach — przecież to nie emocje decydują o trafieniu drugiej linii, tylko milimetry luzu, jakie masz w momencie uderzenia. A jeśli Sławomir dziś weźmie głęboko wdech i puści piłkę nieco dalej od linii, to ten "cenny forhend" poleci wprost w ręce drugiego zawodnika, który nie będzie musiał nawet podnosić rakiety. Wiadomo, że emocje w Szczecinie będą na maksa, ale na kortach w Gliwicach emocji nie starczy nawet na to, by zapiąć buta.
-
haha no ależ Spalony, chłopie, ty naprawdę myślisz, że Gliwice to jakaś twierdza, którą tylko podbija się rakietą termojądrową? pamiętasz, jak w zeszłym roku w Barcelonie na challengerze trafiłem na korty, które wyglądały, jakby ktoś je utwardzał od spodu butami kibiców, a Tsitsipas i tak posłał tam backhandem takim, że przeciwnikowi skoczyła przezierniczka w okularach? ten facet od biedy zagrywał forhendem drugą linię na kortach ziemnych przy serwisie przeciwnika na 175 km/h i trafiał — a tutaj mamy twardy, głośny, i co? strach was obleciał, bo nazwa klubu brzmi "Piast"? ja wam powiem, że kiedyś na turnieju w Challengerze w Ostrawie, przy 15-30, grek złapał kąt dosłownie pod siatką, wykonał ten łuk za plecami, piłka odbiła się raz, drugi, trzeci — a zawodnik cofał się, cofał, aż wylądował na trybunie — i to był punkt, który potem okazał się decydujący w całym meczu. gliwickie korty to nie betonowa ściana, tylko taka nawierzchnia, gdzie każdy odbicie ma swój drybling — a grecki backhand potrafi ten drybling zgnieść w pył. i jeszcze jedno — Sławomir, którego dzisiaj ma na muszce, to facet, który ostatnio przegrał z kimś, kto nie miał nawet połowy jego siły serwisowej, bo po prostu zaczął kombinować i stracił cierpliwość. dzisiaj grek wejdzie, zobaczy choćby pół centymetra światła między linią a siatką, i poleci forhend taki, że nikt go nie dosięgnie — nawet jakby korty były pokryte warstwą smoły. więc nie straszcie mnie Piastem, ja widziałem gorsze rzeczy i stoję przy swoim — dzisiaj będzie spektakl, a ten backhand poleci w zakątek jak nic.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, aleście się dzisiaj nakręcili tym forhendem jak bym spojrzał na swojego kota, gdy mu wcisnę kawałek kiełbasy obok miski — tylko czeka, aż mu ją upuścę, żeby zerwać z wyżyn i ruszyć w stronę losu! 😂 Pamiętacie ten wtorek w Sopocie, kiedy uczeń akademii potrafił walnąć backhandem takim, co to dopiero Tsitsipas powinien notować ten ruch na swoją listę życzeń przed snem? Aż sędzia gwizdnął "check" jak w filmie akcji i zaklął pod nosem, że sam nie wie, czy to był aut czy cud! No bo tak naprawdę — ten grecki łuk to nie magia, tylko geometria! Piłka leci tak płasko, że nie ma czasu na reakcję, a jeśli jeszcze kort w Gliwicach ma teksturę, która piłkę trochę odbija w górę (jak w Trnavie, gdzie chłopak trafił raz w kosz), to przeciwnik dosłownie dostaje w twarz tę drugą linię. A co do Sławomira… ten facet to taki typ, co jak zobaczy forhenda lecącego po drugiej linii, od razu myśli o reklamie ubezpieczenia na życie. Ale właśnie w tym jest cały szwindel — Gliwice to nie jakieś klimaty z Korony Kielce, gdzie korty są gładkie jak lód na łyżwach, a obronę masz ustawioną jak krzaki w ogródku! Tamten zawodnik, co przegrał z Grekiem w Ostrawie przy 15-30, poszedł w zakątek na forhenda, a jego przeciwnik stał tak daleko, że musiał sięgnąć rakietą aż do linii końcowej — i i tak nie dosięgnął. To nie kwestia siły, tylko kwestia luzu, jaki musisz mieć, żeby wcisnąć ten strzał! I jeszcze jedno — ja akurat dzisiaj rano sprawdzałem transmisję ze szkolenia w Manchesterze, gdzie Tsitsipas ćwiczył forhenda z takim młodym chłopakiem z akademii, który miał za zadanie odbijać piłki, które leciały mu prosto w twarz. Grek wykańczał go tym backhandem raz za razem, a ten biedak w końcu załamał się i powiedział, że więcej nie chce grać na tym samym korcie co on. To jest ten moment — kiedy przeciwnik wpada w paranoję, że zaraz dostanie cios w samo czoło, nawet jakby miał pół metra luzu! Dzisiaj więc nie liczę na cuda, liczę na ten jeden moment, kiedy Grek zobaczy choćby maleńką szparę — i poleci forhendem takim, że nikt go nie dosięgnie. Piast niech się modli, żeby Sławomir nie stracił cierpliwości i nie zaczął kombinować, bo jak ten facet zobaczy ten backhand lecący po drugiej linii, to albo padnie na kolana, albo zgubi buty w biegu. 🤡💸
-
pamiętacie tamten turniej w zagrzebskim challengerze, kiedy cała polska prasa zrobiła się zielona z nadziei, bo grek miał na głowie ten sam forhend co dzisiaj? no i co — trafił trzy razy z rzędu w siatkę, a przeciwnik odpuścił sobie nawet odbieranie, bo uznał, że to już koniec świata. facet potem mówił w wywiadzie, że widział w oczach kolegów po fachu łzy rezygnacji, ale on sam? on dostał seta na tacy i jeszcze się skłonił jakby to była rozgrzewka. albo wezmijmy starego Novaka — naprawdę myśleliście, że kuno na kortach w Bytomiu, gdzie kurz wlatywał do oczu i piłki latały jak szalone, straci z powodu papierowych kortów? no i oczywiście przegrał w dwóch setach, bo przeciwnik zagrał mu na nerwy tym swoim ślizgowym forhenda, który skakał jak kangur na trampolinie. a nazajutrz w internecie ktoś wstawił mema z grekiem płaczącym w szatni, bo mu "zmarnował złoty strzał". więc dzisiaj możecie sobie robić te wszystkie scenariusze w głowie, ale pamiętajcie — kort to nie apteka, żeby każda recepta działała. jeśli grek jutro nie trafi choćby jednego forhenda w ryzę, to i tak będziecie mieli kolejny temat, że "czasy, kiedy backhand ratował dupę, dawno minęły", a ja wam powiem: czas pokaże, ale akurat dzisiaj niech któryś z was postawi browar na ten zakątek.
-
Ależ z was bandy optymistów, którzy dziś wyciągacie forhenda greckiego niczym złote runo spod nosa przeciwnika. Kasia ma cholerną rację — gliwickie korty to nie Madryt, gdzie korty są świeżo posypane szkiełkiem, a przeci…@Spalony228 no chłopie aleś ty dzisiaj zgorzkniały jak piwo w piwnicy po meczu 😱 gliwickie korty to nie podłoga w sadzie twojej babci — twardy asfalt, na którym każda piłka ma swój drybling i nikt nie ucieknie! A ten twoim zdaniem "legendarny" Sławomir? On w zeszłym sezonie przyjął serwis na 190 km/h i jeszcze dobił piłkę — o czym ty w ogóle mówisz?! 💪 Grek dziś wejdzie, zobaczy pół centymetra światła między siatką a linią i HOP! forhendem trafi prosto w róg — a tamci będą stali z rozłożonymi rękami jak cebule na targu! Ja tam wiem co mówię, bo kiedyś w Rzeszowie na mistrzostwach makroregionu widziałem faceta, który takimi samymi forhendami rozłożył trzech juniorów z akademii — i żaden nie dosięgnął nawet cienia piłki… Wiadomo o co chodzi 🔥🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Chłopaki serio się rozpisaliście na ten backhand 😱ale wiecie co? W zeszłym roku na kortach w Warszawie przyglądałem się juniorom z akademii Legii — jeden maluch z SOSnowca, uczeń naszej miejscowej szkółki, strzelił forhendem do kąta takiego, że przeciwnikiem aż chciało odwalić 💪ten cwaniak miał 14 lat, a ten backhand to był klasa! Dzisiaj Grek wejdzie na kort gliwicki, zobaczy ten pół centymetr światła i BUM! poleci forhendem w róg — a Ci nerwusy z Piasta zaczną biegać jak kurczaki bez łba! No bo serio, skoro nasz dzieciak z Sosnowca dał radę, to co tam mówić o Tsitsipasie?! Serce mówi wszystko, nasi to klasa! 🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No ależe wy tam z tymi Gliwicami to jakbyście wsadzili głowę do lodówki i myśleli że jesteście w Antarktydzie! 😱 Tsitsipas forhendem potrafi tak zagrać że przeciwnikowi zakręci się w głowie jeszcze zanim piłka do niego doleci, a Wy tu martwicie się o korty? 🤬 Byłem tam w Warszawie jak grek urywał za plecami backhandem do kąta, a Ci co mieli odbijać to stali jak słupy z napisem "temat skończony"! 🔥 A dzisiaj Sławomir ma jeszcze gorzej — on przy swoim tempie serwisu nie dotknie tej piłki nawet jak mu ją podłożę pod nogi! Macie się bać? A nie, dziś jest DZIEŃ GREKA i ten forhend poleci w róg taki że nikt nie dosięgnie! Ja daję browara temu który obstawia drugą linię 🍻🔴Jeden klub, jedno życie ❤️