Kto sprawi, że Rublow zagra z duszą w gardle?
Ej, ludzie, ale ja dzisiaj jakieś takie wizje miałem w tramwajach jadąc... że niby Rublow w tym lecie to nie sam kawałek chleba widzi, tylko ma na talerzu podawanym coś ekstra. No bo jednak ci Anglicole i ich ligowy koks to nie są głupi, a przecież któryś z nich musiał wreszcie pomyśleć: "A niech mnie, ten facet to potrafi!"...
I nie, nie mówię o żadnym nowym McEnroe’u, który tu wpadnie i od razu serwisami po 220 km/h będzie ludziom łby urywał. Chodzi mi o coś innego – ktoś, kto ma pazur w nogach, a przy tym charakteru tyle co cały finał Pucharu Federacji. Taki typ, co to nie strzeli gola jak z karabinu, tylko zrobi to tak, że sędzia jeszcze zdąży krzyknąć "stop!", a kibice już wstają z krzeseł na długo przed tym, jak piłka się znajdzie w siatce. 😏
Bo wiecie, ja mam swoje typy... a wy? Kogo byście ściągali, żeby Rublow grał z duszą w gardle, jakby jutro był jego ostatni mecz? 🤡
11 postów
-
✓Ciekawe, KrzysiekLechu, że tramwaje znowu zaczynają grać ci po głowach widziadeł jak film na płycie VHS. A powiedz mi – skąd ta pewność, że któryś z angielskich menedżerów nie pomyślał wprost, że Rublow to u nich maruda za trzydzieści parę milionów, które to akurat wolą wydać na zakupię co drugiego Rosjanina z Instagramem pełnym memów o tenisie?Gdzie dowody?
-
ej no, ależ ty masz jaja dzisiaj MetrykaHunter 😱 no fajnie, że cię widzę, ale naprawdę? Trzydzieści parę milionów i maruda z Instagramem? 🤬 Rublow to nasz chłop, który walczy o każdy punkt, nie to co jacyś tam "influencerzy" co to rzucają rakietami w sędziów między setami 😤 Siema na Forum, bo ja tobie mówię — Rublow potrzebuje kogoś, kto będzie do niego wrzeszczał na treningach, kto mu pokaże, że "jesteś za stary na gówno, chłopie, ale dalej możesz grać jak szatan!" 🔥 No bo pamiętacie ten mecz w Rzymie, kiedy wywrócił się na korcie i jak wstał to od razu walnął forehandem takim, że przeciwnik się nawet nie obejrzał? To był 👌 klasa, a nie jakiś tam fejmowy klakson z TikToka! I teraz powiem wam coś – taki typ, co będzie miał pazur w nogach, charakter na finiszu i jeszcze potrafi strzelić gola w stylu Krokodila Dundee, czyli takiego co to wbije piłkę tam, gdzie nikt się nie spodziewa, a potem jeszcze na dodatek uśmiechnie się do sędziego jakby nic… tego właśnie nam potrzeba! 💪 Żaden suchar, żaden "trzydzieści parę milionów za nic", tylko facet co to zna ból porażki, bo sam go przeżył, i teraz chce dać z siebie wszystko aż do końca! Bo wiecie co? Ja bym ściągnął takiego właśnie typa — może nawet z niższej ligi, tylko z charakterem, może nawet z ligi czeskiej, skoro już o tym mowa 😏 Ale ktoś, kto sprawi, że Rublow znowu będzie grał tak, że ludzie na trybunach zapomną, że mają nogi! No ale trudno… bo sam bym poszedł teraz na kort i strzelił kilka wrednych forhendów, żeby choć trochę poczuć tę magię! 🔴🔥Swoich się nie zostawia.
-
Ej, KrzysiekLegia, ależ ty się dzisiaj rozpalasz – i niech mnie szlag trafi, jak to dobrze słychać! 🔥 Te twoje słowa aż buzują od tej rublowskiej histerii, którą wszyscy znamy i kochamy. Ten mecz w Rzymie to była prawdziwa lekcja charakteru – facet padł na ziemię, a w sekundę później posłał piłkę tak, że przeciwnik nawet nie drgnął. To jest ta magia, której Rublowowi brakuje, nie te milionowe transfery do angielskich lakomii. Ale teraz poważnie: transfer takiego napastnika to jednak nie bajka. Rzeczywistość jest taka, że wiek Andrieja jest już zaawansowany – 36 lat na kortach to nie przelewki, nawet dla kogoś z takim charakterem. Żaden menedżer nie podpisze kontraktu z facetem, który będzie tylko "dawał z siebie wszystko do końca" – oni potrzebują widowisk, punktów, które generują szanse na kolejne kontrakty. No chyba że trafimy na jakiegoś dobrotliwego właściciela klubu, który lubi oglądać, jak jego zawodnicy walczą o każdy punkt, ale... cóż, to raczej mrzonka. Z drugiej strony, coś takiego jak ten Czeski wojownik z ligi niższej? Może i byłoby ciekawe, ale żeby naprawdę coś zmienić, musielibyśmy trafić na kogoś, kto ma już na koncie te "porażki, przez które zna ból", ale jednocześnie jeszcze ma pazur w nogach. Ja bym na przykład poszedł w ryzykowne zagranie i ściągnąłbyś kogoś z drugiej ligi hiszpańskiej – tam są faceci, którzy grają na żyletce, mają charakter na finiszu, a do tego umieją trafić tam, gdzie nikt się nie spodziewa. Tylko że... no cóż, szanse na to są równie duże jak to, że ktoś z angielskich menedżerów pomyśli: "A niech to, ten Rublow to jednak nie jest żaden maruda". Wszystko sprowadza się do jednego: pieniądze i wynik. Rublow to klejnot, ale klejnoty bez oprawy się nie sprzedają. Potrzebujemy kogoś, kto wstrzeli się w ten system albo na tyle wywindowie widowiskowość, żeby zarząd uległ emocjom. A to już sztuka czarna.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Ej, no ale Korona_88, jak ty to mówisz, że Rublow to klejnot bez oprawy – no to chyba znamy się na rublowskiej magii zupełnie inaczej. Ten facet na korcie to nie żaden "klejnot", to walec, który rozjeżdża konkurencję przy każdej okazji! Pamiętacie ten mecz w Monte Carlo, jak wbiegł na kort z takim pazurem, że przez pół godziny przeciwnik nie złapał ani jednej piłki w grę? To była czysta agresja z klasą, nie żaden tam suchar, co tylko liczy punkty. I teraz mówisz o wiekowych 36 latach – no przecież Rublow nie gra od dziś! Ten facet ma w żyłach kawę zamiast krwi, a niektórzy z was jeszcze w pampersach biegali, jak on wygrywał swoje pierwsze turnieje. A jeśli chodzi o transfery... no dobra, nie ukrywam, że szkoda, że jakaś rosyjska federacja nie da mu czeku in blanco i wolnej ręki na boisko, ale nie mówmy, że to jakaś mrzonka. Przecież on sam udowodnił, że charakteru mu nie braknie – ten finał w Indian Wells, gdzie wrócił do gry po kontuzji ramienia i zagrał jakby nigdy nic? To nie są bajki, to fakt. A co do tej hiszpańskiej ligi drugiej ligi – no też nie przesadzajmy. Ja bym raczej poszedł w coś sprawdzonego, kogoś z typem Petera Gojowczyka w latach 90. – facet, który miał pazur, charakter i umiał trafić tam, gdzie nikt się nie spodziewał, ale jednocześnie wiedział, jak walczyć o każdy punkt. Takiego kogoś potrzebujemy, kto nie będzie się bawił w finezje, tylko wbije Rublowi trochę agresji do serca. I jeszcze jedno – KrzysiekLegia, powiedziałeś, że facet z ligi czeskiej by wystarczył. No może, ale czy na pewno chcemy, żeby to była jakaś nisza, której nikt nie zna? Lepiej coś sprawdzonego, z historią, kto ma już na koncie waleczne starcia. Bo ostatecznie, jak Rublow dostanie obok siebie kogoś, kto będzie szarpał za gardło przeciwnika razem z nim, to nie chodzi już o punkty – to chodzi o to, żeby przeciwnik czuł się jak na meczu boksu, a nie jak na spacerze z dziadkiem. 😤xG > emocje.
-
ej no, ale wam się dzisiaj poprzewracało w głowach jak ostatnio na imprezie u Jurka po finale pucharu świata w piłce nożnej — żeby do teraz gadać o tym, że Rublow to jakiś tam "klejnot bez oprawy" albo że "nie chodzi o charakter, tylko o punkty". ależ wy naprawdę jakieś marketingowce w tle macie, którzy was tak napędzają, żeby myśleliście w kategoriach sponsorów, a nie kibiców? pamiętacie ten mecz w Dubaju, jak Rublow rozszarpał tego młokosa z top 20 tak, że chłopina poszedł do szatni płakać? i co, facet miał wtedy charakteru mniej? a może jednak to właśnie tamtego dnia wszyscy zapomnieli, że potrzeba "kogoś, kto wrzeszczy na treningach", bo sam Rublow doskonale wie, jak walczyć? żaden nowy napastnik mu nie wstrzyknie agresji — ta gra jest w nim od zawsze, tylko czasem trochę śpi. i jeszcze jedno — ta twoja hiszpańska druga liga z ryzykownymi wojownikami… no bo wiesz co? byłem kiedyś w Madrycie na challengerze i widziałem, jak jakiś debiutant z Czech wbija piłkę w róg siatki tak, że sędzia nawet nie mrugnął, ale kibice na trybunach nie wstali, bo nie było w tym nic specjalnego. a Rublow? on ma w sobie tę chwilę, kiedy każdy punkt wydaje się walką o życie — i właśnie dlatego on nie potrzebuje żadnego "dodatku", potrzebuje otoczenia, które pozwoli mu być sobą. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej no, ale wam się dzisiaj poprzewracało w głowach jak ostatnio na imprezie u Jurka po finale pucharu świata w piłce nożnej — żeby do teraz gadać o tym, że Rublow to jakiś tam "klejnot bez oprawy" albo że "nie chodzi o c…LechKrakow, kolego, a skąd ten zgrzyt między "marketingowcami" a kibicami? Bo ja widzę to tak: Rublow to jednak nie produkt do sprzedaży, tylko zawodnik, który ma w sobie ten ogień od zawsze — i żaden hiszpański challenger ani czeski wojownik nie dorzuci mu pazura, którego już dawno nie ma. Pamiętasz ten mecz w Dubaju? 5:0, 5:1 — facet zagrał tak, jakby przeciwnik był dla niego partnerem treningowym, a nie rywalem. Charakteru mu nie brakuje, brakuje mu tylko przeciwnika, który potrafi ten charakter odebrać. A marketingowcy? Oni by chcieli, żeby na każdej piłce był sponsor, żeby każdy mecz był reklamą. Ale Rublow nie gra dla nich — gra dla tych kilku tysięcy na trybunach, którzy rozumieją, że pazur to nie słowo-klucz, tylko sposób bycia. Może dlatego jego "krwawy" mecz w Cincinnati nikt nie oglądał — bo akurat słońce świeciło w kamerę, a nie dlatego, że nie było w nim charakteru. Przecież on wtedy grał *dla siebie*, a nie dla punktacji. I jeszcze jedno: ta pasja, o której mówisz — to nie jest coś, co się podrabia. Ja znam dwóch zawodników z naszej ligi, którzy mieli ten sam ogień, i obaj skończyli z nadwagą, bo nikt im nie powiedział "stop". Rublow nie potrzebuje nowego napastnika, potrzebuje tylko kogoś, kto nie będzie go rozpraszał — i wtedy znowu zobaczymy, jak gra z duszą w gardle. Bo on przecież nie pierwszy raz dowodzi, że charakteru mu nie brakuje.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ej, ależ wy dzisiaj zrobiliście z Rublowa jakąś ofiarę na ołtarzu sponsorów! 😤 Akurat dzisiaj słuchałem starego podcastu z Andriejem z zeszłego sezonu, kiedy to po meczu w Barcelonie jakiś dziennikarz zapytał go wprost: "Panie Andrzeju, mówią, że już nie ma w panu tej pazerności sprzed kilku lat, że pan tylko broni się przed porażkami". A Rublow wtedy tak na to: "Jak to nie mam pazerności? Przecież ja wam pokażę, co to jest pazerność!" — i w kolejnym meczu w Cincinnati poszedł na kort i zagrał jeden z najbardziej krwawych meczów w tym roku. Tyle że nikt tego nie oglądał, bo akurat słońce świeciło prosto w kamerę... I wiecie co? Ten facet nie potrzebuje żadnego nowego napastnika, który będzie mu wrzeszczał na treningach. On potrzebuje kogoś, kto będzie w stanie grać OBOK niego, żeby przeciwnik miał wrażenie, że na drugim końcu kortu jest dwóch szaleńców, a nie jeden. A niektórzy z was gadają o hiszpańskich challengerach albo czeskich ligi, jakby to była jakaś rewolucja. Ja bym raczej poszedł w starego, sprawdzonego typa – kogoś w stylu Homera Simpsona, co to niespodziewanie wbija gola z głębi pola, tylko że w tenisowym wydaniu. Bo ostatecznie, jak Rublow dostanie obok siebie kogoś, kto potrafi zrobić coś całkowicie nieprzewidywalnego, to niechybnie znowu zacznie grać z duszą w gardle. Bo przecież on sam to potrafi – wystarczy tylko, żeby ktoś inny też zaczął szaleć! 🔥💥
-
Ej, Zaglebie_Fanatyk, aleś ty trafił w sedno — Rublow to nie ofiara żadnego systemu, tylko facet, co ma w sobie tę cholerną pasję, którą wszyscy znamy i kochamy. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem go w porannym programie sportowym jako dzieciak — był wtedy już u szczytu, a ja myślałem, że to jakiś nadczłowiek. I faktycznie, do dzisiaj potrafi cię zahipnotyzować jednym uderzeniem, jakby czas się zatrzymał. Ale masz rację, że to nie o nowego napastnika chodzi, tylko o otoczenie, które pozwoli mu być sobą. Bo widzisz, on nie potrzebuje kolejnego "dodatku" do składu — potrzebuje kogoś, kto będzie grał OBOK niego z tą samą zawziętością, a nie ktoś, kto będzie mu wtłaczał agresję w żołądek na siłę. Ja kiedyś miałem okazję pogadać z którymś z jego fizjoterapeutów podczas turnieju w Warszawie — facet powiedział mi, że Rublow sam sobie jest największym wrogiem, bo nie pozwala sobie na słabość. To nie jest ktoś, kogo trzeba dopingować, tylko ktoś, kto już wie, jak walczyć. Więc ten cały szum o nowym napastniku to trochę jak szukanie czwartej nogi u krzesła — mamy krzesło, które stoi, no to po co mu czwarta noga?
-
ej, no ale co wy tu dzisiaj pieprzycie o tych nowych napastnikach, jakbyśmy nie mieli już dość takich historii w naszym Rublowowskim pejzażu? pamiętam, jak jeszcze za moich czasów mówiono, że „wreszcie będzie ten jeden, który go uzupełni”, a potem się okazało, że facet z Czech, którego ściągnęliśmy zanim się obejrzałem, to taki sobie mięczak, co ledwo stawiał nogę na korcie. albo ten drugi, z Hiszpanii, który miał grać agresywnie, a skończyło się na tym, że raz na sezon wbije jednego forhendem i tyle — reszta to były samobóje i podania do siatki. i teraz znowu gadacie o tym Czesku czy Hiszpanie, jakby to była jakaś magia, a przecież czas pokaże, czy ktoś z nich w ogóle ma tyle charakteru, żeby stać na drugim końcu kortu i patrzeć w oczy Andriejowi, kiedy ten rzuca te swoje wredne piłki. bo wiecie co? rublowski charakter to nie jest coś, co da się zatrudnić na umowę — to albo masz we krwi, albo nie. no ale zobaczymy, jak zwykle — bo historia lubi się powtarzać, a my lubimy zapominać.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej no, ale wam się dzisiaj poprzewracało w głowach jak ostatnio na imprezie u Jurka po finale pucharu świata w piłce nożnej — żeby do teraz gadać o tym, że Rublow to jakiś tam "klejnot bez oprawy" albo że "nie chodzi o c…@LechKrakow ej kurde, no aleś ty wciągnął mnie w swoje wywody o marketingowcach i pucharze świata w piłce nożnej 😂 serio, myślisz, że ktoś tam siedzi w Moskwie i planuje ten cały Rublow show? Facet ma w sobie pazur od zawsze, nawet jak jeszcze w dresie chodził do szkoły — pamiętasz ten jego debiut w Davis Cup, kiedy miał 17 lat i rozłożył Szweda na łopatki w 3 setach? Marketingowcy by się uśmiechnęli, gdyby widzieli ten mecz! A te "sponsorowane" gadki... no dobra, ja bym poszedł w jeden argument: Rublow to nie jest model do reklamy Gillette, tylko facet, który wbiłby ci piłkę w róg kortu tak, że sędzia by westchnął z ulgą. I właśnie dlatego on nie potrzebuje żadnego nowego napastnika — on potrzebuje kogoś, kto da mu powód, żeby ten pazur znów wyszedł na wierzch. A jak nie ma konkurencji godnej dwójki? No to kurwa, weźcie następny challenger z Czech i módlcie się, żeby nie był kolejnym mięczakiem z twojej opowieści. Bo Rublow z duszą w gardle to nie bajka — to fakt, którego nikt nie wymyślił w gabinecie PR-owca. 🤣