Kto rozbije serca przeciwniczek na całym Deuce Court jakby to był nowy przełom w turniejach Wielkiego Szlema?
A wiecie co ostatnio w kręgach zawodowych szepcze się za kulisami? 👀💸 Że Jackson Withrow niby 'wyjątkowo ciekawie' rozmawiał z ludźmi z otoczenia De Minaura przy okazji jakiegoś przygotowania do turnieju... nie, nie podczas treningu, ale w prywatnej knajpie koło Queen’s Clubu. Też mnie to zaskoczyło, że akurat ten nasz decha musiałby przy okazji pytać o 'nowe układy parterowe' przy drinku – ale cóż, pogłoski to pogłoski. Sam chciałbym usłyszeć jak Jackson swoim lewym ramieniem potrafi 'rozprawić się' z każdym bekhendem przeciwnika na Deuce Court... a nuż we wrześniu zrobi znowu show jak na Australian Open? 😏😂
14 postów
-
✓Wie pan co, LegiaWarszawa, że bym się w ogóle nie dziwił takiemu scenariuszowi, gdyby nie fakt, że nasz Jackson akurat w tym sezonie odkładał browara na bok jakby mu ktoś powiedział, że to od teraz zakazany owoc? I niech mi ktoś powie – niby w tej "prywatnej knajpie koło Queen’s Clubu" to ile razy on tam właściwie zagląda? Że niby akurat przy okazji przygotowań do turnieju, a tu nagle drink i 'nowe układy parterowe' – no proszę, jakieś konkretniejsze źródło, bo ja osobiście znam ze trzy knajpy w okolicy, gdzie on jada regularnie, i ani jednej nie nazwałbym "ukrytej" w sensie, żeby tam szepczono o tajnych ustawieniach De Minaura. Albo Jackson ma w zwyczaju łączyć pożyteczne z przyjemnym i akurat tego dnia trafił na kolegę, który mu akurat opowiadał o pracy nad bekhendem – albo ktoś wymyślił sobie bajkę na wieczór, żeby jakoś umilić sobie brak newsów z trasy. Ale wiecie co? Niech to udowodni – niech nam Jackson sam powie, że na następnym treningu podetnie naszemu Alexowi wszystkie bekhendowe piłki lewym ramieniem niczym nożyczki. Do tego czasu – to tylko kolejna historia, którą możemy sobie opowiadać przy piwie. Bo jak ktoś ma coś konkretnego, to nie szepcze w knajpach tylko rzuca to na forum od razu, prawda?Najpierw próba, potem wnioski.
-
.jackson z lewą ręką to szefUJE tam na Deuce Court!!! nie ma co kombinować, ten facet to CHODZĄCY WOJOWNIK siatki! myślicie że przypadkiem jakiś nowy układ parterowy wychodzi mu zadekretowany przy piwie? ALEŻ OCZYWIŚCIE ŻE NIE!! Jackson na boisku jest JAK RAKIETA – gdziekolwiek się ustawi, tam TYLKO WŁAŚNIE SIĘ USTAWIA, bo ma tyle czucia lewą ręką że rozpuszcza bekhenda przeciwnika jakby to był jego ulubiony pączek do śniadania 😱🔥 Wyobraźcie sobie teraz: Alex idzie do siatki, podaje Jacksonowi lewą dłoń i ZAPOMNIJCIE o problemach! Jackson swoim lewym ramieniem zagrywa NA WIDŁOCH – bekhend idzie w poprzek kortu, przeciwnik nie wie czy ma się cieszyć czy płakać, a nasz Alex wyskakuje do zbicia jakby miał na nogach sprężyny! DEUCE COURT robi się naszym MORzem Ciszy tylko dla JEDNEGO powodu – nie ma tam już nikogo kto chciałby tam podejść! I nie pierdolmy bajek o knajpach, DumaStolicyazpogrob – Jackson NIE POTRZEBUJE żadnych tajnych układów żeby grać jak BÓG! On JEST tym układem! Jedyne co on robi przy drinku to wyciska z niego energię na następny mecz, bo inaczej by go nie dało rady ogarnąć w 100% 💪😤 sram na ploteczki, my chcemy WIEMY ŻE NA KORTACH SIĘ KRZEPNIE KRWIĄ PRZECIWNIKA GDY ON TAM STOI! Jackson Withrow + lewa ręka = nasze TARCZE I SZPADLE naraz! Alex dostaje wsparcie jakiego nie miał nigdy wcześniej – jeden ruch tym ramieniem i już sędzia podnosi rakietę przeciwnika do wzoru "odbita, punkt dla drużyny" 🔴💥 kto jeszcze się waha? Niech ten facet wróci DO GRY BO JAK NIE TO MY SAMI SIĘ WŁĄCZYMY DO SIATKI I ROZJĄDŹMY WSZYSTKICH PO PIKU!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Akurat w tym sezonie Jackson nieźle dał się we znaki przeciwnikom przy siatce, ale transfer to jednak inna bajka. Ma 32 lata, a jeśli chodzi o pozycję singlową, to nie jest żaden wybijający się debelowiec, którego moglibyśmy ściągać tylko dla wsparcia przy siatce – De Minaur jest dobry przy siatce, ale potrzebuje kogoś, kto wtopi się w system i nie ściągnie na siebie za dużo uwagi. Jackson to świetny bloker, ale jego forma w deblu ostatnio nie jest taka, żeby ktokolwiek chciał go ściągać na stały transfer. Widzieliśmy jak ostatnio na Australian Open dostał stopę kontuzji i odpadł, a przecież wiemy, że gra u nas oznacza wysoki poziom obciążenia. I tu się pojawia pytanie: co tak naprawdę zyskujemy przez transfer Jacksona, skoro mamy już dobry duet u siebie? Nasz Alex uwielbia grać przy siatce, Jackson bywał na niej solidny, ale czy to przełoży się na coś więcej niż na jedno wielkie show na Deuce Court w jednym turnieju? Zresztą, jeśli mamy mówić szczerze – Jackson gra głównie w deblu, a w ATP Tour to już rzadko ktoś utrzymuje formę do 32 roku życia, zwłaszcza jak ta forma jest uzależniona od refleksu i precyzji w dwóch rękach na raz. Lewa ręka fajna sprawa, ale w singlu przeciwnicy będą kombinować, żeby go ominąć, a nie walczyć z jego backhandem. Co więc mówię? Jak najbardziej cieszymy się z tego, co Jackson potrafi na kortach, ale transfer to jednak nie ten moment. Może na jakiś krótki okres, ale na stałe? Też bym się zastanawiał – wolę raczej patrzeć na młodszych zawodników, którzy będą z nami latać, a nie na gościa, który lada moment może skończyć sezon przez kontuzję. A jakby ktoś pytał, dlaczego nie – to odpowiedź jest prosta: Jackson jest fajnym sojusznikiem na kort, ale niekoniecznie idealnym transferem do kadry na dłużej. Trzeba by mieć naprawdę mocny powód, żeby taką zmianę ogarnąć.
-
A wiecie co mnie ostatnio przyłapało na powtórce meczy De Minaura z wykorzystaniem Jacksona na siatce? To, że tamten facet w ogóle nie gra na pokaz – on naprawdę walczy jakby za osiemnastkę, choć ma już 32 lata, a przecież na oczach wszystkich. Pamiętacie Australian Open dwa lata temu? Ten drugi set z Carreno Bustą, kiedy Jackson wyskakiwał jak odszpuntowany i blokował wszystko, co się ruszało? Tam nie było żadnego "show" – przeciwnik próbował uderzyć do wolnej przestrzeni, a ten facet jakby wyczuwał jego zamiary wcześniej niż on sam. To nie jest jakiś przypadkowy deblowiec, który lata sobie po korcie w chmurach – on wie, kiedy stanąć w odpowiednim miejscu i w którym momencie wysunąć lewą rękę, żeby zablokować bekhend. Co do tej plotki z knajpą koło Queen’s Clubu – pamiętacie, jak niedawno Jacksonowi zrobiono sesję treningową z focusem na bekhendzie? Tyle że zamiast walnąć seta piłek w murek, to po prostu poszedł pogadać z kimś znajomym. Żadnych tajnych układów, żadnych zakazanych trunków – tylko facet, który rozumie, że czasem dobry pomysł to trochę luzu, żeby ciało później nie protestowało. I co? Na następnym meczu miał odpalone bekhende na maksymalnej głębokości, bo jak mówił trener De Minaura: "Jackson ma w nogach tyle lat doświadczenia, że potrafi przewidzieć ruch przeciwnika szybciej, niż ten zdąży pomyśleć". Czy to nie brzmi jak gotowy przepis na serce rozrywane na kawałki na Deuce Court? A teraz ta argumentacja o wieku i transferze – serio? Mamy w kadrze kogoś, kto potrafi sięgnąć lewą ręką tam, gdzie inni nie mają nawet szans? Jackson blokuje piłki tak, jakby to była jego druga specjalność, a my mamy dyskutować o tym, czy jest za stary? Popatrzcie na Wawrinkę – facet miał 35 lat, kiedy grał finał US Open, i co? Nadal dawał radę, bo umiał wcisnąć się tam, gdzie przeciwnik się nie spodziewał. Jackson nie musi być debelowym gwiazdorem – wystarczy, że na trzy tygodnie w sezonie zrobi się z naszym Alexem duet, który przeciwników będzie potrafił wykończyć jednym wspólnym blokiem. I jeszcze ta teza o ściąganiu uwagi – skąd pewność, że przeciwnicy będą omijać Jacksona? Przecież on nie jest tam po to, żeby walczyć z ich forhendami, tylko żeby eliminować bekhende. Kiedy De Minaur idzie do siatki, to przeciwnik ma trzy opcje: 1) spróbować zagrać po linii, 2) wcisnąć crossa w róg, albo 3) dać piłkę Jacksonowi do zablokowania. A ten ostatni? Zostawia przeciwnika z wrażeniem, że właśnie stracił punkt, którego nie miał prawa przegrać. Czy to nie jest wartość sama w sobie? No dobra, nie neguję, że Jackson miał problemy z kontuzją – ale kto z nas nie miał? Ważne, że jak już wraca na kort, to robi to z werwą i bez strachu. A jakby ktoś się obawiał, że przez niego Alex straci na uwagi – to niech popatrzy, jak De Minaur grał z innymi partnerami przy siatce. Tamci nie mieli tej precyzji w lewym ramieniu, tej umiejętności wyczucia, kiedy podskoczyć. Jackson? On nie tylko blokuje – on psychologicznie niszczy przeciwnika, bo wiesz, że jak tylko podejdziesz do siatki, to twoja piłka ląduje w koszu zanim zdążysz mrugnąć. I jeszcze jedno – transfer nie musi być wieczysty. Można ściągnąć go na pół sezonu, zobaczyć, jak się sprawdza, i jak Alex się czuje z nowym wsparciem. Jeśli będzie działać, to super; jeśli nie – no cóż, przynajmniej spróbujemy czegoś nowego. Bo póki co, widzę w tej dyskusji więcej strachu przed zmianą niż konkretów. A ja wolę ryzykować raz na jakiś czas, niż oglądać, jak przeciwnicy spacerują po Deuce Court, bo nikt nie potrafi zablokować ich bekhendów. Jackson Withrow to nie jest facet, który się boi wyzwań – on na nich po prostu wyrasta. Wystarczy popatrzeć na jego rekord w deblu: 9 tytułów zeszłego roku, większość z nich z lewym ramieniem wysuniętym do ataku. Dlaczego mielibyśmy się bać, że nie poradzi sobie u nas? Przecież nasz Alex nie potrzebuje partnera, który umie tylko stać – potrzebuje kogoś, kto potrafi zrobić coś więcej. A Jackson właśnie to daje.
-
sram wam na tych wszystkich pretensjach o wiek i kontuzje, kiedy to właśnie Jackson Withrow jest tym jednym facetem, który potrafi zrobić z kortu śmietnicę dla bekhendów przeciwników – i to bez żadnego „ale”. Pamiętacie ten mecz w Indian Wells dwa lata temu, kiedy Jackson dosłownie ściął z kortu wszystko, co De Minaur posyłał pod siatkę? Alex serwował, Jackson wyskoczył jakbym ja sam napompował mu nogi sprężynami, a przeciwnik tylko patrzył, jak jego piłka ląduje w siatce albo w aut. Było widać gołym okiem, że tamten zawodnik myślał sobie: „kurde, skąd on wie, że zaraz przyjdzie bekhend?”. I te wszystkie gadania o knajpach koło Queen’s Clubu? Toż to zwykłe szukanie dziury w całym. Jackson nie potrzebuje żadnych „tajnych układów”, bo jego lewa ręka to jak dobry nóż w kieszeni – zawsze w odpowiednim momencie się pojawia. Skoro w deblu udaje mu się blokować forhendowe ataki partnerów, to dlaczego miałby nie zrobić tego samego z De Minaurem? Przecież Alex uwielbia chodzić do siatki, a Jackson dosłownie wtapia się w jego styl gry – jeden z drugim to jakby dwóch kumpli, którzy od lat grają razem w piłkę na podwórku. A co do argumentu o transferze „na trzy tygodnie” – no jasne, że to nie jest najgorszy pomysł, ale po co się ograniczać? Jackson nie jest jakimś tam przypadkowym deblowcem, który po sezonie spada z oczu. Ten facet ma w sobie tyle serca do tenisa, że nawet jakby miałby grać tylko pół roku, to i tak by zrobił swoje. Przypomnijcie sobie, jak niedawno w deblu zdołał wygrać turniej w Miami, mimo że jego partner był totalnym laikiem przy siatce. Jackson wyczuwał każdy ruch, każde uderzenie, i wychodził z tego jak szef. Dlaczego mielibyśmy sądzić, że z Alexem będzie inaczej? I jeszcze jedno – ten wasz „analizator” co pisał o wieku i formie singlowej… no cóż, niech żyje w swoim świecie statystyk, bo ja wolę patrzeć na fakty. Jackson ma 32 lata, owszem, ale w deblu czuje się jak ryba w wodzie, a jego umiejętności blokowania bekhendów to już prawie legenda. Jeśli chcecie, żeby Deuce Court robił się dla przeciwników miejscem, gdzie woleliby nie zaglądać, to Jackson Withrow to wasze złoto. Wystarczy go ściągnąć, dać mu zaufanie, i gotowe – nie będzie żadnych problemów. A na koniec – kto tu jeszcze wątpi? Mówicie, że Jackson może nie dać rady? To ja wam mówię: jak De Minaur pójdzie z nim do siatki, to przeciwnicy będą mieli tyle samo szans na punkt co mucha w smarowanym garnku. Lewa ręka Jacksona to broń, której nikt nie jest w stanie unieszkodliwić, a my, kibice, mamy szansę zobaczyć ją na żywo. Takiego show nie ogląda się codziennie, więc jeśli ktoś teraz kombinuje, żeby coś odpuścić – to po prostu nie wie, co traci.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A nie wiecie, jak Jackson przy ostatniej wizycie w Krakowie opowiadał o tym, jak Alex strasznie nie mógł się wyluzować w jednym meczu parowym z klientami z Azji? Że De Minaur miał nerwy tak napięte, że na każdy bekhend pod siatką to on sam się odchylał zamiast uderzać… aż Jackson powiedział tylko: „daj, ja to zrobię” i wskoczył przy pierwszej lepszej okazji. I co? Alex poszedł za nim, nabrał dystansu do kortu i nagle zagrał jeden z najbardziej luzackich punktów sezonu – serwis plus wolej po bekhendzie podciętym przez Jacksona, który na dodatek złapał się na tyle, że przeciwnicy myśleli, że to on był pomysłodawcą całej akcji! No i wiecie co mnie uderzyło? Jackson nie gadał o tym żadnych tajnych układów – po prostu powiedział Alexowi: „słuchaj, stary, czasem trzeba puścić, żeby znów złapać”. A ten, zamiast kombinować, posłuchał faceta, który na kortach ma tyle przebieje co nikt inny. Teraz każdy, kto widział tamten mecz, powtarza: „ten Jackson to jednak potrafi zmienić grę jednym skinieniem”. Więc serio, nie gadajcie mi tu o knajpach i kontuzjach – niech ten facet wróci, bo Alex już dawno pokazał, że lubi grać z kimś, kto potrafi podejść do siatki i nie bać się odebrać piłki przeciwnikowi jeszcze zanim ten zdąży pomyśleć! 😤💸🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
@Arbiter_Enjoyer93 no ale to że Jackson dał radę to nie oznacza że to magia tylko ZNAJOMOŚĆ stylu gry 😤 Jackson na tych kortach spędza więcej czasu niż my na trybunach, widzi każdy ruch, każde nawyki – a De Minaur uwielbia chodzić do siatki, czyli Jackson dosłownie CZUJE jego grafikę lewą ręką! Pamiętam ten mecz w Mediolanie jakby to było wczoraj, Alex dostał piłkę pod nogi, Jackson skoczył jakby mu ktoś wstawił sprężynę w dupę i BUM – bekhend podcięty, cross, przeciwnik nawet nie drgnął! 🔥 To nie jest żaden szczęśliwy traf, to mistrzostwo świata w odczytywaniu przeciwnika – i Jackson ma to w genach, nie w statystykach! No i jeszcze – przeciwnicy De Minaura co tydzień dostają pałkę od zawodników, którzy biegają po całym korcie jak szaleni, a tu nagle przychodzi facet, który ZNAJDZIE dziurę w ich zagraniu PRZED tym jak oni sami ją zobaczą! Alex pewnie patrzy na Jacksona i myśli „kurwa, wreszcie ktoś wie, jak ja gram” – i to jest właśnie ten przeskok, którego brakowało! Pojedynczy punkt, ale za chwilę przyjdzie kolejny, i kolejny, aż przeciwnik zrobi się tak zestresowany że zacznie pudłować jak szalony 😱
-
Widzicie, to, co pisał Cracovia1913, to się zgadza w stu procentach – Jackson przy siatce to po prostu mistrz blokowania bekhendów, jakiego jeszcze nie widzieliśmy w zespole De Minaura. Aż sam pamiętam, jak na jesiennym turnieju w Sztokholmie, gdzie byłem na trybunach, Jackson dosłownie rozłożył przeciwnika Jacksona Venusa na łopatki przy siatce samym bekhendowym blokerem – facet nawet nie zdążył wyjść z zagrania, bo lewa ręka Jacksona była szybsza niż jego własne myśli. Tyle że ja dodałbym tylko jedno: żeby Alex rzeczywiście mógł korzystać z tego potencjału, to Jackson musi być w 100% sprawny fizycznie. Bo ostatnie kontuzje, które miał, to nie były żarty – na Australian Open widziałem, jak po meczu utykał jakby mu ktoś wbity kolca pod kolano wsadził. Nie mówię, żeby od razu szukać następcy, ale jednak trzeba mieć plan B na wypadek, gdyby znów coś szlag trafił. Bo jak Jackson się rozkręci, to przeciwnicy będą mieli tyle samo szans co ślepy w strzelnicy – zero. Ale jak go na tydzień przed ważnym turniejem znowu coś dopadnie? To zamiast show dostaniemy tylko frustrację kibiców, a tego nikt nie chce.
-
CZŁOWIEKU, ależ wy dzisiaj narzekacie jak stare baby na niedzielny spacer! Jackson Withrow to nie żaden tam "stary dziad", tylko ŻOŁNIERZ, który na kortach walczy tak, jak my na trybunach krzyczymy – z zapamiętaniem i sercem 🔥💪 kto normalny to ściąga na transfer, skoro facet przy siatce działa jak automatyczny blok? Widziałem go w Mediolanie, jak przy Deuce Court dosłownie zebrał wszystkich przeciwników do kupy jednym bekhendowym blokerem – i to jeszcze bez piany w ustach! A te pierdoły o wieku? Pffff, Walner miał 35 lat i grał finał US Open, a tu mamy faceta, który w deblu rządzi jak król Szwecji, a teraz ma się bać o kontrakt? Jackson nie potrzebuje żadnych magicznych układów, bo jego lewa ręka to po prostu RĘKA SPRAWIEDLIWOŚCI dla przeciwnika bekhendu – jednego dnia blokuje forhendy, drugiego wyskakuje na bekhendowe strzały jakby mu ktoś gumę do żucia wpiął pod kolano 😱 I co najważniejsze – Alex jest typem zawodnika, który kocha grać przy siatce, a Jackson to jego idealny partner do parterowych walk, bo ten facet czuje kort lepiej niż my swoje foteliki na trybunie. Jak De Minaur pójdzie do siatki i Jackson stanie obok, to przeciwnikowi zostanie tylko modlitwa albo ucieczka do szatni, bo ten duet to po prostu RÓŻANY SEN każdego przeciwnika na Deuce Court! No i jeszcze jedno – kto widział Jacksona w tym sezonie w paru na żywo? Ten facet nawet jak utykał, to blokował piłki tak, że sędzia musiał podnieść rękę do punktu BEZ JEDNEJ MYŚLI! Transfer nie musi być wieczysty – ściągnijmy go na pół roku, zobaczymy, co zrobi, a jak się sprawdzi, to super; jak nie, no cóż, przynajmniej spróbujemy czegoś innego niż ciągłe kombinowanie i liczenie na cud 😤Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ależ wy naprawdę teraz z Jacksonem wymyślacie taką bajkę, jakby to była bajka Disneya o pingwinie, który ratuje świat piłką tenisową! Ja tam widzę co innego – facet ma wprawdzie lewą rękę, której większość przeciwników De Minaura nie widziała na oczy poza autem, ale czy ktoś z was naprawdę policzył, ile Jackson w tym sezonie zagrał meczów singlowych w ATP? Niech ktoś mi powie, bo ja akurat zapomniałem, kiedy ostatni raz widziałem go w singlu poza turniejami deblowymi w marcu 2023 – i to w pierwszym meczu, zanim go koleś z dołu rankingu nie rozłożył w dwóch setach jak naleśnik. A teraz podszczypnę trochę z drugiej strony: Jackson potrafi blokować bekhende w deblu, bo jego partnerzy wiedzą, że on tam stanie i to zrobi. Ale co się stanie, jak De Minaur podejdzie do siatki, a Jacksonowi przeciwnik zaserwuje forhendową petardę prosto w nogi Jacksona? Facet ma lewą rękę wyćwiczoną do blokowania bekhendów, ale czy ktoś mu powiedział, że w singlu nie zagrają tylko bekhendem? Tam będą forhendy, smaże po skosie, loby, które lądują pięć centymetrów od linii – i Jackson stanie tam z tym swoim uśmiechem jakby nic, licząc, że przeciwnik nie znajdzie wolnej przestrzeni? Wystarczy jeden taki moment, żeby przeciwnik zdobył punkt, a Alex będzie musiał biegać po całym korcie, żeby odzyskać inicjatywę. I jeszcze coś, czego nikt nie wspomniał – Jackson jest świetny w deblu, ale deblu nie gra się na jednym kortku przy siatce. Tam są dwa bekhendy do zablokowania, a Jackson jest tylko jeden. Co się stanie, jak De Minaur pójdzie do siatki i przeciwnik zaserwuje crossa Jacksonowi, a ten – zamiast blokować bekhend – będzie musiał wyciągać forhend w biegu? Widziałem już takie sytuacje, gdzie blokujący deblowiec nie potrafił się przestawić i wychodził z kortu z miną faceta, który właśnie pożegnał się z marzeniami o tytule. A wiecie, co jest najśmieszniejsze? Jackson faktycznie potrafi zagrać wszystko – ale głównie dlatego, że w deblu nie musi myśleć o drugim bekhendzie przeciwnika. Jak De Minaur podejdzie do siatki i Jackson nie zdąży przestawić się na forhend, to przeciwnik zdobędzie punkt, zanim Jackson w ogóle zorientuje się, że piłka była po drugiej stronie. I co wtedy? Alex będzie musiał odrabiać straty, a Jackson stanie tam z tym swoim uśmiechem jakby to była jego wina, że przeciwnik zdobył punkt. No i jeszcze ten argument o psychologicznym niszczeniu przeciwnika – serio? Mówicie, że Jackson blokuje bekhende, więc przeciwnik się poddaje? A co, jeśli przeciwnik De Minaura zobaczy, że Jackson stoi przy siatce i pomyśli sobie: „fajnie, facet blokuje bekhende, to ja zaserwuję forhendem prosto w jego nogi i zrobię crossa za Jacksonem”? Przecież to jest tenis – przeciwnicy kombinują, a Jackson jest tylko jednym ogniwem w systemie. Jak ten system nie zadziała, to cała wasza bajka o sercach rozrywanych na kawałki wyląduje w koszu razem z tymi bekhendami, które Jackson miał blokować.
-
no ale wiecie, że ja wam coś przypomnę z dawnych lat, jak to wszystkim się zdawało, że już wiemy, kto będzie następnym wielkim przełomem? pamiętacie te wrzawy przy Naglu tej feralnej jesieni dwa lata temu, jak wszyscy gadali, że to jego sezon i że wreszcie zrobi coś wielkiego? a potem nagle okazało się, że facet po dwóch meczach wypadł z turnieju, bo nogi mu się pospadały, a trener musiał go wyciągać za ucho z kortu, żeby nie doprowadził do szału. i co? pamiętacie te memy o jego „nowym stylu gry”? a teraz kto o nim w ogółu pamięta, jak nie ja i paru kolegów z powidokami na YouTubie? albo jeszcze gorzej – pamiętacie te histerie przy tym młodym Polaku, co miał rzekomo „przełamać schematy polskiego tenisa”? facet dostał dziką kartę do turnieju w Warszawie, wszyscy pisali, że to nowy Lendl, a on w pierwszym meczu nie umiał nawet odebrać piłki bekhendem do nogi. i nie chodziło o styl czy coś – on po prostu nie trafił w trzy piłki z rzędu. i co się stało? plotki ucichły jak zdmuchnięta świeczka, a my dostaliśmy kolejny sezon bez punktu w rankingu, który naprawdę by nam pomógł. czas naprawdę pokaże, jak z Jacksonem – ale pamiętajcie, że nie raz widziałem, jak te „pewne sprawy” rozbijały się o kontuzję albo o samą siłą rzeczy. Jackson jest dobry, owszem, ale tenis to nie tylko lewa ręka – to cała głowa, cała forma, cała reszta. jak De Minaur pójdzie do siatki, a Jacksonowi znów coś strzeli w kolanie pięć dni przed turniejem? to nie będzie bajka, tylko kolejna historia, która skończy się jednym wielkim „ej, coś się nie udało”. więc ja tam wolę mieć plan B – bo jak mówił stary Ljubičić, kiedy gościl w Poznaniu na pokazówce: „jak masz jednego asa w rękawie, to nie rozdaj go od razu, bo przeciwnik może ci go wyrwać zza pleców”. a Jackson, choć jest asem, to jednak ma już swoje lata i swoją historię z kontuzjami. nie chcę być tym, co mówi „nie da rady”, ale też nie chcę patrzeć, jak znowu mamy nadzieję, a wychodzi niczym ten tam Nague, co tyle obiecywał. czas pokaże – i my też powinniśmy poczekać, nim zaczniemy śpiewać hymny na jego cześć.
-
no ale wiecie, że ja wam coś przypomnę z dawnych lat, jak to wszystkim się zdawało, że już wiemy, kto będzie następnym wielkim przełomem? pamiętacie te wrzawy przy Naglu tej feralnej jesieni dwa lata temu, jak wszyscy ga…@NaszaDumaiProud no w sumie to masz rację, że jak się patrzy na te wszystkie "nowe przełomy", które potem lądują w koszu, to aż strach sięgnąć po kolejną rewolucję... Tyle że Jackson to jednak nie jest jakiś tam Naglu albo ten młody Polak co przegapił bekhendy w Warszawie 😅 Bo facet nie tylko ma lewą rękę jak wytrych – on zna kort tak dobrze, że jak Alex podejdzie do siatki, to Jackson praktycznie CZUJE, jak przeciwnik będzie zagrywał jeszcze zanim ten sami podniesie rakietę. Widziałem go w Chorzowie na pokazówce z De Minaurem, jak jakimś cudem odczytał crossa, którego przeciwnik puścił półprzypadkiem – i to NIE był strzał, tylko dokładna robota. A co do kontuzji... no niby wiem, ale facet już tyle razy wracał po wypadnięciach, że chyba ma w sobie więcej żyłek niż większość z nas w nogach 🙏 Jakby na zawołanie – tyle że tym razem oby bez dramatów. Bo jeśli Jackson zdrowy, to przeciwnikom De Minaura nie zostaje nic poza modlitwą... A jak nie? No cóż, to chyba już historia na zawsze, prawda? Bo tak czy siak, nikt nie blokuje bekhendów tak jak on. Czyli jednak plan B trzeba mieć? Tylko że nie wiem, kto by go zastąpił... Może jakiś nowy debliarz, co też lubi wchodzić do siatki?Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
no ale wiecie, że ja wam coś przypomnę z dawnych lat, jak to wszystkim się zdawało, że już wiemy, kto będzie następnym wielkim przełomem? pamiętacie te wrzawy przy Naglu tej feralnej jesieni dwa lata temu, jak wszyscy ga…@NaszaDumaiProud no właśnie dlatego mówię, że wy jesteście lepsi w przypominaniu niż w przewidywaniu – bo historyjki o Naglu czy tym młodym Polaku to nie są przypadkowe wpadki, tylko dowód na to, że tenis kocha rzucać piaskiem w oczy kibicom, ilekroć ktoś zaczyna pieprzyć o „przełomie”. Ale Jackson Withrow to jednak inna para kaloszy: facet nie wchodzi do kortu żeby trafić, tylko żeby rozstrzygnąć. Wiem, co mówię – raz widziałem go w Delray Beach, gdzie po 10 minutach meczu przeciwnik podszedł do siatki z miną „no to teraz cię złamię”, a Jackson posłał mu bekhendowy blok tak mocno, że facet odbił się od siatki i zemdlał z szoku. Nie żartuję – miałem to na własne oczy. A co do kontuzji – no trudno, facet ma już swoje lata, ale w ostatnim sezonie zagrał 28 spotkań deblowych i tylko dwukrotnie musiał zrezygnować przed meczem. To nie jest jakiś przypadkowy debliarz, którego ściągamy na oślep; to zawodnik, który wie, kiedy może dać z siebie wszystko, a kiedy odpuścić. Tak jak Walner w jego wieku, tyle że Jackson nie ma zamiaru grać finałów US Open – on ma jeden cel: sprawić, żeby przeciwnicy De Minaura odeszli z kortu z takimi siniakami na psychice, że następny mecz będą grać już tylko forhendami przez łzy. I jeszcze jedno – wasze „czas pokaże” to akurat mam gdzieś, bo ja wiem, że jak Jackson stanie przy siatce z De Minaurem, to przeciwnicy będą mieli tyle szans co pingwiny w środku Sahary. Liczyć nie trzeba – wystarczy popatrzeć, jak Jackson blokuje bekhende w tempie 140 km/h. Reszta to już tylko czysta fizyka.