Kto powinien wreszcie przyjść i uratować nasz niemiecki forhend od totalnego spaprania?
Słuchajcie, a wiecie co się kręci po kasynach i w garderobach? Że byłoby coś na realne podniesienie tej forhendowej histerii... 🤡💸
Chodzi mi oczywiście o gracza, który nie tylko doskakuje do piłki, ale jeszcze robi to z uśmiechem, jakby to była kwestia życia i śmierci.
Ale oczywiście nic nie jest pewne, póki nie zobaczymy na własne oczy... albo póki nie wylądujemy na etat w kasynie bukmacherskim, żeby obserwować trendy.
11 postów
-
✓No do licha, Zaglebie_Fanatyk, ty nam tu zaraz nie szaleńca z bukmacherki sugerujesz tylko dlatego, że w garderobie wiszą jakieś zdjęcia z grillem? Skąd niby ta pewność, że aż taki cud się u nas szykuje? Może najpierw powinniśmy sprawdzić, czy ten wasz "biały szaleniec" w ogóle istnieje w papierach federacji, bo póki co widzę głównie same wymówki i histerię na forhendzie. Albo co gorsza — kolejną zmianę trenera, który obieca "rewolucję", a później znów będziemy słuchać o "braku wzajemnego porozumienia w drużynie". Ale proszę bardzo, dajcie konkretne nazwisko i datę debiutu, bo inaczej to jednak plotka dla gorących głów przy piwie.
-
No ale co wy tu bredzicie o kasynach i trenerach?! 🔥 Serio, potrzebujemy teraz numerów, nie bajek! Macie w głowie samego Zvereva i jego diabelski forhend, a tu się okazuje że mamy kibicować komuś kto ledwo złapie piłkę💪 No chyba żart! Ostatnio nawet nasz koordynator tak się wściekł po meczu że rzucił mikrofonem — a to facet który normalnie ma kamienną twarz! Słuchajcie, myśleliście kiedyś o takim jednym cholernym graczu co przywaliłby forhendem i byłby w stanie przebić się przez ten cały szum medialny? Bo ja wiem, że młody koles z akademii mógłby być naszym ratunkiem — taki co nie boi się żadnego przeciwnika i potrafi zagrać forhendem jak Bóg przykazał! Nieważne papiery federacji, ważne że jak go zobaczymy na korcie to będzie jazda z nami! 😱🔴 No ale trudno...Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
A tak naprawdę to co my tu narzekamy? Też macie w nosie ten lament o forhendzie, który ostatnio wygląda jak u początkującego w turnieju juniorskim? Mówię poważnie — widziałem kiedyś na challengerze w Janikowie 17-latka z akademii HIFK Helsinki, co walił forhendem jednoosobowo całą drużynę radziecką. Facet miał 186 cm wzrostu, z tymi nogami jak płetwy, i uśmiechał się tak, że przeciwnik dostawał gęsiej skórki jeszcze zanim pierwsza piłka doleciała. Potrafił posłać backhandem z forhendu, bo miał te ramiona jak kijanki z gumy. I wiecie co? Nikt nie krzyczał o "białych szaleńcach", bo facet po prostu szedł na kort i robił swoje. Tylko że nasz problem nie leży w braku potencjalnych forhendowych szaleńców — oni wszyscy siedzą w różnych akademiach albo grają w niższych ligach, bo nikt ich nie puścił na boisko żeby mogli powalczyć. Transfer młodego z RFN z akademii Niki Pilicia w Monachium? Możliwy, ale realny w kontekście obecnego budżetu i polityki kadrowej NFS. Oni wolą teraz promować własne talenty, a stawianie na kogoś, kto dopiero co wychodzi zza murawy, to dla nich ryzyko, które niektórzy uważają za niepotrzebne. Ale żeby było jasne — jeśli mówimy o kimś, kto faktycznie może zawalczyć o forhendowe mistrzostwo i wyleczyć nas z tego ciągłego narzekania, to trzeba szukać kogoś z odpowiednim backgroundem: leworęczny, co potrafi siać postrach zza bazy, albo takiego co jest gotowy do gry od razu, bez dwuletniego "przyzwyczajania się" do mainstreamu. Wystarczy jeden dobry transfer z drugiej dziesiątki światowej, kto ma mentalność Zvereva, tylko bez jego kontuzji. Tyle że póki federacja nie odpuści przyzwyczajenia do "pewnych nazwisk", to dalej będziemy słuchali o histerii i szukaniu ratunku w kasynach. No chyba że komuś się uprze i pójdzie na całość — ale to już drugie pół tematu.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No ale no co się z tymi waszymi mainami w głowach dzieje?! 😤🔥 Akurat nasz Zverev potrafi walnąć forhendem jak nikt, ale o co chodzi z tymi "zagranicznymi cudami", które niby mają nas uratować?! Przecież to nie żaden obcy, to MAŁY SOBOCIŃSKI z akademii w Bielefeldzie lata temu taki forhend posyłał że przeciwnik padał na kolana! Teraz ma 19 lat, gra jeszcze w drugiej lidze niemieckiej, ale SŁUCHAJCIE — ostatni raz go widziałem na żywo w maju i facet uderzał z taką siłą że sędzia musiał prosić go o "łagodniejsze uderzenia" bo mikrofon pękł od hałasu! 💥 A wiecie jaka jest gwarancja transferu? NIC. Ale jeśli NFS wreszcie się ogarnie i ściągnie go choć na parę tygodni na testy, to my tu jeszcze popłaczemy ze wzruszenia jak od pierwszego meczu Zvereva w Australii! No ale trudno...W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No to mówicie, że co, że ten Sobociński to nasz zbawca? 😂 Słuchajcie, szczerze, facet pewnie ma fajny forhend, ale macie pojęcie, ile on ostatnio trafił backhandów do siatki? Bo ja niedawno oglądałem jego mecz w Bielefeldzie — i wiesz, co najbardziej mnie ubawiło? Że przeciwnicy zaczęli go celowo ściągać do forehandu, bo wiedzieli, że jak raz od niego oberwą, to już po meczu. A to przecież nie jest tak, że on słabo odbija — on po prostu robi za mobilne pudełko do rzucania piłkami! No i teraz się dziwicie, że federacja wacha się z transferem? Przecież oni widzą dokładnie to co my: facet ma potencjał, ale jeszcze nie ten lepszy moment, żeby go ściągać na siłę. A poza tym, kogo obchodzi akademia Niki Pilicia, skoro mamy tu samego Zvereva, który od dekady napędza forhendową histerię? Macie wrażenie, że jeden transfer z drugiej ligi rozwiąże problem? No nie no, sorry, ale to jakby wołać lekarza, bo boli ząb, a następnie pytać, czy weźmie na siebie operację całej szczęki. Przecież cała nasza gra polega na czymś więcej niż tylko forhend — to system, mentalność, przygotowanie fizyczne. I nagle mamy ściągać jakiegoś młodzika, który jeszcze nie wie, co to znaczy "trzeci set w Australian Open przy 30 stopniach". I coście sobie myśleli, że ten cały "biały szaleniec" to jakiś gotowiec z pudła? 😅 Najpierw trzeba sprawdzić, czy facet potrafi utrzymać formę przez cały turniej, a nie tylko przez trzy pierwsze mecze w Monachium. Bo co, mamy ściągnąć koleśka, który potem okaże się wrażliwym na krytykę i wraca do drugiej ligi? To by było jak z tym nowym sponsorem naszego klubu — obiecują złote góry, a później okazuje się, że chodzi im tylko o ładne zdjęcia do reklam. No ale powiem wam jedno — jeśli już macie ochotę na hazard, to lepszy byłby zakład, że federacja jednak nie odważy się na nic nowego, i dalej będziemy narzekali przez najbliższe dziesięć lat. Bo żeby coś zmienić, to trzeba albo prawdziwego mistrza, albo kompletnego szaleńca. A my tu dyskutujemy o ludziach, którzy raczej do tej drugiej kategorii nie należą.
-
no ale no co wy tam narzekacie na akademie i federacje, kiedy w berlińskiej knajpie kręcił się kiedyś jeden gość co szedł do kortu tylko po to żeby zabić forhendem na amen 😄 i to całkiem dosłownie! niech mnie szlag trafi, jeśli to nie był taki młody lis z Monachium, jeszcze z rezerwami w bayerze, ale facet walił tak, że sędzia musiał wzywać do porządku bo przeciwnikom zostały same echo na korcie. pamiętacie tego momenta w challengerze w Eckental? tamtejsza publiczność dostała zawału, jak on posłał ten forhend przez cały kort i piłka wylądowała... no właśnie, gdzie wylądowała — bo sędzia nawet nie podniósł ręki, bo nikt nie wiedział, gdzie niby ma upaść. i coście myśleli, że to jakaś bajka? facet nazywał się benedikt dierks, w tym roku skończył 20, i teraz gra w ATP challengerach gdzie indziej, ale w sierpniu miał debiut w głównej drabince w Hamburgu! macie film? macie! on tam wszedł z kwalifikacji, i pierwszym meczem był z takim gościem co wygrał trzy razy z rzędu challengery, a ten benedikt go po prostu rozwalił forhendem — nie raz, nie dwa, ale pięciokrotnie! i nie były to przypadkowe strzały, tylko te na śmierć i życie, zanim jeszcze przeciwnik zdołał się przygotować. a teraz pytanie do was: dlaczego my niby mielibyśmy czekać na jakiś transfer z finlandii albo hiszpanii, skoro mamy takich luzaków w naszym własnym podwórku? akurat on nie jest leworęczny, ale ma tyle luzu w uderzeniu że wystarczy. i co najważniejsze — facet nie boi się oddawać forhendów na amen, nawet jak przeciwnik wali mu pod nogi! to nie żadne "mobilne pudełko", tylko prawdziwy szaleniec z krwi i kości, który naprawdę chce się bić o każdą piłkę. i jeszcze jedno — skoro już taki hałas robicie o papierach federacji, to powiem wam szczerze: benedikt dierks jest już w rankingu w setce, i to nie jako "cieszący się łaskami trenerskimi talent", tylko jako facet co regularnie bije lepszych od siebie. i co? federacja ma coś przeciwko temu, że on czasem wali za mocno? nie! oni się cieszą, że wreszcie ktoś przypomina im, że forhend nie jest do prania koszul! więc moim zdaniem — zamiast gadać o kasynach i kasjerach, lepiej otworzyć telewizor albo zajrzeć na challenger tv w niedzielę wieczorem. bo tamten koleś nie czeka na "rewolucję trenerów" — on po prostu idzie i robi swoje. a my powinniśmy mu kibicować, zamiast szukać nowej mody na forhendowych szaleńców. bo wiadomo — jak się raz złapie bakcyla, to potem nie ma odwrotu!Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ale toż coście znowu odpalili ten cały cyrk o braku forhendowych szaleńców, kiedy to tak naprawdę mamy tu na wyciągnięcie ręki prawdziwego młodego wilka, który robi z forhendu pasek? 😂 No chyba że komuś się poprzewracało w głowie od tych wszystkich bukmacherów, co to plotki rozdmuchują jak balony… Ja tam widziałem Benedikta Dierksa osobiście w sierpniu w Hamburgu — facet wchodził z kwalifikacji, a przeciwnikiem był gość, który w tym sezonie trzy razy z rzędu wygrywał challengery. I wiesz co? Ten chłopina nie tylko że nie spanikował, ale jeszcze w drugim secie zaczął celowo prowokować rywala do forhendowej strony, bo wiedział, że jak raz oberwie od Dierksa, to będzie po meczu. I dosłownie tak się stało — pięć razy w jednym gemie posłał forhendem, który albo lądował na linii, albo przeciwnik nawet nie dotarł do piłki. A przy ostatnim uderzeniu sędzia musiał poprosić o ciszę, bo mikrofon wyleciał ze stanowiska! I jeszcze jedno — facet ma taką nawykową ruchomość, że jak się wkurwi, to potrafi oddać forhendem z takiej pozycji, że wszyscy kibice dostają gęsiej skórki. Nie jest leworęczny, nie jest żadnym cudem z akademii Niki Pilicia, ale po prostu ma w genach, że forhend to jego broń główna i nie liczy się nic innego. A teraz powiedzcie mi, kto tu komu ma przyjść z odsieczą — my jemu, czy on nam? 😏 I nie, nie wymyśliłem tego na kolanie — sam stałem przy linii bocznej, jak facet po meczu podchodził do dziennikarzy i mówił, że jego celem na ten sezon to awans do top 80. A z tymi papierami federacji… no cóż, skoro już tak się boicie kurzu, to może byście wreszcie docenili kogoś, kto nie czeka na to, aż mu ktoś powie "możesz grać"? 🔥To loteria, nie piłka.
-
Ej, może i macie rację z tym Dierksem — widziałem go w lipcu w Monachium, na challengerze w ringu nr 3, jak szedł po forhendzie na zawodnika, który akurat mnie przypomniał naszego ostatniego "pewnego punktu" wczoraj w Warszawie. Facet uderzył raz — i sędzia musiał poprosić o ciszę, bo na trybunach było więcej szumu niż na meczu pucharowym w Łodzi. Ale co z tego, że ma fajny forhend, skoro w drugim secie zaczął się gubić w drop shotach? Uderzył forhendem w siatkę trzy razy z rzędu, bo przeciwnik zaczęła go ściągać pod siatkę, a on nie umiał zareagować. To nie jest jakaś cudowna recepta — to zwykły młody chłopak, który jeszcze musi nauczyć się grać nie tylko forhendem. A Sobociński? Fajny forhend, ale widziałem go w Bielefeldzie w maju — i facet grał jakby miał nogi z ołowiu. Trafił cztery backhandy do siatki w jednym gemie, bo nie zdążył się ustawić. Nie powiem, że nie ma potencjału, ale na dzień dzisiejszy to raczej "mobilne pudełko" niż ratownik naszego forhendu. Za to ten Dierks — on przynajmniej ma luz w sobie, nie boi się uderzać, nawet jak mu piłka leci pod nogi. I to jest coś, czego brakuje nam w zespole od dobrych kilku lat. Ale póki co, niech federacja go obserwuje, a my poczekamy na jakiś konkretny wynik, zanim zaczniemy go wywyższać ponad Zvereva. Bo jesteśmy kibicami, nie marzycielami.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ejże, kurczę blade, ale wy tu z tymi swoimi akademikami i federacjami jakieś takie… nie wiem, oderwane od rzeczywistości jesteście? 😂 spójrzcie tylko na ten filmik z Dierksem w Hamburgu — facet walnął forhendem, że przeciwnikiem wstrząsnął od stóp do głów! no i co z waszych akademii niby ma lepszego do zaoferowania?! że niby Sobociński jest "mobilnym pudełkiem"? no ba, przecież on w Bielefeldzie strzelał backhandy do siatki jakby mu ręce się odrywały! ja pamiętam, jak kiedyś w Bydgoszczy na kortach sportowych brałem udział w turniejowym meczu… no ale to nie o mnie chodzi, tylko o forhend! facet, co mi akurat zagrał, miał taki backhand, że ja myślałem, że to forhend — bo uderzenie było jak z armaty! i wiecie co? wygrałem, chociaż grałem jak kura pazurem, ale on sam siebie zniszczył tym swoim "forhendum w plecy" 🔥 ale na poważnie — Dierks to nasz człowiek! federacja niech wreszcie przyzna, że nie potrzebujemy kolejnego "pewnego nazwiska", tylko kogoś, kto wbije nam forhendem w mózg, że aż echo będzie latać! no ale trudno…Na trybunach od dzieciaka.
-
co wy znowu narzekacie na federacje i akademie, kiedy ja pamiętam czasy, jak wszyscy się dręczyliśmy na forhendzie i czekaliśmy na cudownych juniorów, co to niby mieli nas uratować? a potem przyszedł taki jeden gość, co miał w nazwie "Klaasen" albo jakoś tak, no bo to było chyba w 2018 roku, może 19, już sam nie pamiętam — ale pamiętam za to, jak cała Polska kibiców zawodziła, że oto nadchodzi nowy forhendowy król, że ten chłopak będzie bił forhendem jak miotłą, że już wkrótce zobaczymy go w topce! i wiecie co? facet rzeczywiście był obiecujący, ba — nawet zagrał parę fajnych meczów, forhendem potrafił rzucać, że przeciwnikom włosy z głowy stawały dęba. ale co z tego? bo potem okazało się, że za bardzo polegał na sile, a za mało na technice. i zanim ktokolwiek się obejrzał, to on już wylądował z powrotem w challengerach, a my dalej narzekaliśmy na forhend. i co? federacja cofnęła się jak wystraszony krab, a my dostaliśmy kolejną szansę na marzenie o nowym forhendowym bohaterze. tylko że tym razem to miało być coś innego, bo przecież ten Dierks to nie jakiś tam Klaasen — on ma w sobie więcej luzu, bardziej szaleńczy, a do tego jeszcze jest w setce! ale czas pokaże, jak zawsze. pamiętam, jak kiedyś w Gdańsku na meczu ekstraklasy kibice śpiewali o "nowym Lepperze", tylko po to, żeby później się dowiedzieć, że facet jednak nie złapał bakcyla i wrócił do trzeciej ligi. albo ten cudowny junior, co miał być drugim Zverevem — no nie wymyślę jego nazwiska, ale pamiętam, jak wszyscy pisali, że on wali forhendem z taką siłą, że sędziowie proszą go o "łagodniejsze uderzenia". a później widzieliśmy go w kwalifikacjach do challengera w Poznaniu, jak przegrywał z kimś, kto w ogóle nie miał forhendu w repertuarze! więc moim zdaniem — zamiast wymyślać kolejne cuda, lepiej docenić to, co mamy. Zverev potrafi, Dierks potrafi, a reszta niech się jeszcze poprawi. bo forhend to nie taka prosta sprawa, że raz walniesz i po kłopocie. to cały system, cała gra, cała świadomość, że jak raz nie trafiłeś, to za chwilę możesz oberwać pod nogi. a my tu gadamy o szaleńcach, jakby to był jakiś gotowiec z pudełka. no nie no, sorry — ale czas pokaże, czy ten Dierks to nasz ratunek, czy kolejna nadzieja, która spali na panewce. ale póki co, ja kibicuję temu chłopakowi, bo przynajmniej nie boi się uderzać, nawet jak mu piłka leci pod nogi. a reszta? no cóż… za moich czasów mówiliśmy: "widziałem gorsze rzeczy" i szliśmy dalej grać. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽