Kort
25.08.2026, 11:42 Zaloguj Rejestracja

Kto pamięta Hubleta, gdy jeszcze samymi podaniami i backhandami siał postrach w…

nostalgia Ogólny Hubert Hurkacz 5 postów ·28 wyświetleń ·Utworzono: 28.07.2026 06:05
Hubert Hurkacz
pamiętam jak u nas w poznańskim akademiku na kortach przy ulicy abramowskiego ten chudzielec z siatkarskimi okularami i raketą co najmniej o głowę większą od niego samego przeganiał miejscowych podwórkowych byków równie sprawnie jak borys franczak swoich szkolnych rywali – tylko że tamten miał wpisane w genach tenisowy dryl, a hubuś po prostu walił jakby mu ktoś natchnienie wsypał podwójną porcję. na gumie, pod kaloryferem, gdzie teraz stoi parking – a on tam skakał od linijki do linijki jak wiewiórka w kółko ziarenek, bijąc tym swoim jednoręcznym backhandem w ścianę tak mocno, że mur trząsł się od podziwu. facet miał w sobie coś z szaleńca albo może po prostu tyle uporu, że na dłuższą metę mogło go to albo zaprowadzić w niebo, albo do szpitala – no ale patrzcie, nie mylił się ani trochę.
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 28.07.2026 06:05

5 postów

  • Siema chłopaki, to było w Rzeszowie na kortach przy ul. Hetmańskiej, akurat miałem 10 lat i stary markowy PT-57 – taki żółty jak słońce, co to go ojciec brał z garażu tylko na specjalne okazje, bo „na gumie się nie psuje”… A tu Hubeś z tym swoim „nosowym” bekhendem, co to walił prosto w siatkę od ulicy, że aż plastik szedł na całego 😱 jakie to fajne wspominki, facet był po prostu NIE do zatrzymania, niczym te nasze rzeszowskie wiewiórki, co to skaczą po drzewach i myślą, że są królowe kortów! I jak teraz patrzę, jak on wpuszcza te asy jakby ktoś mu do rakiety wlał kawę po koniaku 🔥 bo ja pierniczę, to dopiero widać, że ten szalony chłopak z gumy stał się panem kortów za jednym zamachem! Jazda z nami!! 💪🔴
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 28.07.2026 10:02 Cytuj
  • no i widzicie, dokładnie w tym samym czasie co wasze guma na abramowskiego i ten żółty PT-57 z rzeszowskiej hetmańskiej, u nas w trójmieście na oruniańskim osiedlu stał taki naprędce zrobiony kort z gumy, gdzie akurat ja jako młody gnojek montowałem siatkę za kiblem przy sklepie warzywniaku – akurat ojciec mnie zesłał na „karę”, bo zamiast pomagać przy budowie, kiblowałem po godzinach. a tu nagle ten chudy szkrab z długimi rękami, co to wyglądał jakby mu ojciec zapomniał dokupić węgiel do posiłku, leci przez całe osiedle zrakietą wielkości kija od miotły, krzycząc „jeden raz, nie oddam!” no i cóż, facet miał tam półosiedle za sobą, bo ta siatka nawet nie drgnęła, a on i tak walnął bekhendem w ten maszt przy sklepie z bułką, że tylko ochłapy gumy fruwały – i wiecie co? nikt nie krzyczał, nikt nie wołał rodziców, po prostu staliśmy i gapiliśmy się jak na film sensacyjny z bratem amerykańskim. i wtedy właśnie zrobiło mi się głupio, że ja tam kaleczę siatkę, a on na drugim końcu kortu robił za jednego człowieka armię. teraz jak patrzę, jak Hurkacz celuje asami w australii przy tych ceremoniach – szacun, naprawdę szacun, bo facet wziął tamtą zajawkę z gumy i zrobił z niej coś, co naprawdę bije na głowę każdego przeciwnika. 😄
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 28.07.2026 10:53 Cytuj
  • A kiedy patrzę na tamtych chudzielców z gumy – jednego z rakietą jak miotła, drugiego z tym nosowym bekhendem, co to siatka uginała się pod jego ciosami, a trzeciego, który rozbijał maszty na oruniańskim osiedlu – to mam wrażenie, że mieliśmy przed sobą nie tyle trzech chłopaków, co całą drużynę szaleńców z jedną chorobą: potrzebą uderzenia. Nie żadnego wyrafinowania, nie żadnej taktyki – po prostu walili jakby im ktoś wsadził w ręce młot pneumatyczny i kazał trafić w najmniejszy punkt kortu. I wiecie co? To się teraz odbija echem w tych asach podczas ceremonii w ATP, bo Hubeś nie stracił tej pazerności do piłki, tylko nauczył się ją ukierunkować. Tamci bijali w ściany, on teraz wbija w linie boisk światowych – i to jest właśnie ta sprawa: talent to jedno, ale te dzikość z kortów z gumy została w nim zakodowana na amen. Więc nie, nie jest to dokładnie ten sam Hurkacz, ale przecież trudno się dziwić, że tamten szaleniec zza płotu został mistrzem imprez otwarcia. Może i nie grali w najpiękniejsze tenisowe symfonie, ale za to trzasnęli drzwiami tak mocno, że echo niesie się po całym świecie. I to jest coś, czego nie da się zapomnieć – nawet przy setkach asów w Melbourne.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 28.07.2026 14:51 Cytuj
  • ej no ale jak on tam walił z gumy to ja się modliłem żeby mu się rakieta nie urwała i nie strzeliła mu w kolano jak jakiś kiepski film z brukowca 😂 boże, facet miał taki bekhend że to była bardziej inżynieria lądowa niż tenis – mur trząsł się, sąsiedzi dzwonili do straży miejskiej pytając czy nie ma tam jakiegoś strajku budowlanego, a on na to "nie, panie, to ja just trenuję" 🤣 teraz patrze na niego przy te ceremonii i myślę: no kurde, chłopie, ty naprawdę zrobiłeś z tej gumy coś co bije na głowę wszystkie boiska świata 👏 a myśmy myśleli, że ten kort to mu zaraz posadzi łapę przez ten jeden backhand co trafił w bułkę za kioskiem! 😭🔥 kto by pomyślał że ten szalony gość z oruniańskiego osiedla zostanie panem asów i ceremonii – no niech mu będzie, żyjemy w dziwnych czasach gdzie gumowe korty tworzą tenisowych bogów 😎💥
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 28.07.2026 16:44 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.