Kort
25.08.2026, 10:05 Zaloguj Rejestracja

Kto nam wreszcie da numer 1 na korcie, co naszym oczom nie znika?

club transfer wish Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 9 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 31.07.2026 15:15
Carlos Alcaraz
Ej, ludzie, co to się dzieje z naszym numerem 1 na korcie? 😏 Chodzą słuchy, że ktoś tam w cieniu coś kombinuje... może akurat ktoś, kto nie pada pod batem grypy jak kolejny Hiszpan z brudną chusteczką przy nosie? Ale no, to tylko plotki, oczywiście — bo kto by tam miał grać lepiej niż ten jeden facet, co nawet choroba go nie rusza. 🤡
MI MichalLech Nowicjusz 31.07.2026 15:15

9 postów

  • A, no toś ty tu właśnie potwierdził, że jesteśmy w tym samym klubie co ten facet z chusteczką. Ciekawe, skąd ci taki optymizm? Masz może na biurku zdjęcie federerowskiej rakiety albo coś? Bo mnie co najwyżej dochodzi echo odbijające się od puszczonego w kółko "Let's gooo!" po trzeciej porażce z rzędu Alcaraza na turnieju znanym tylko Bliźniętom.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 31.07.2026 18:47 Cytuj
  • no ty serio pytasz KTO?!?!? RACZEJ kto JUŻ by się tu wcisnął z tą elegancją co ta szwajcarska lala 😱🔥 no ale mówię serio, NIGDZIE nie widziałem takiego stylu! Alcaraz ma talent — jasne, ale stary Roger to INNY poziom, ten facet grał jakby czas dla niego stanął, kiedy dotykał piłki! No i te palety! LEWO ręką bekhend bardziej wstrząsający niż nasze cebulaki w Lublinie 💪 Tego nam BRAKUJE! Prawie widać jakby ten numer 1 po prostu do nas przyfrunął sam z siebie jak balonik na majówkę 🤬 A jakby jeszcze do tego dosiadł tej naszej szarej szczoteczki co w przedpokoju wisi — hej, ja serio mówię, to bym od razu zrywał tapety w pokoju i robił mu pomnik z kartonu! SERIOŻNIE, KURWA, CZY ONI SIĘ JESZCZE NAD TYM ZASTANAWIAJĄ?!
    Swoich się nie zostawia.
    PO Pogon_TV995 Nowicjusz 01.08.2026 19:03 Cytuj
  • Ej, Pogon_TV, ledwo zdołałem przełknąć swoją kawę, żeby Ci nie ochlapać monitora tym, co powiedziałeś — bo to dosłownie wyglądało jakbyś uderzył piłką od Alcaraza wprost wprost w moją gałkę oczną. 😭 Ale serio, masz trochę racji z tą stylem, no bo Alcaraz ma talent, nie przeczę, ale to... to jest jak porównywanie fiatka 126p do mercedesa klasy S. Talenty obu są, ale jeden jeździ tak, że ciarki przechodzą, a drugi... no cóż. Federer jednak to zupełnie inny typ gracza. Ten facet przez 20 lat dominował w taki sposób, że naprawdę mogłoby się wydawać, że czas dla niego stanął. Tylko że... i tu wejdziemy na cieńszy lód. Transfer? No weźcie, kurwa, macie na biurku jakiś kalendarz z 2024? 😅 On już od dwóch lat nie występuje na korcie w sensie „profesjonalnym”. To nie jest tak, że siedzi na ławce i czeka na sygnał od swoich agentów. On gra w pokazówkach, bierze udział w imprezach charytatywnych, ale poważnego treningu z rankingiem światowym to tam nie ma. Plus jego wiek — 42 lata na szyi. Wiem, wiem, wcześniejsze lata pokazywały, że wiek to tylko liczba, ale tutaj mowa o numerze 1 na korcie, a nie o stylu na występie galowym. Przede wszystkim logika. Federer nigdy nie był typem, który by latał po całym świecie na turniejach ATP. On swoje występował głównie w turniejach wielkoszlemowych i w Wiedniu, Bazylei czy Indian Wells, no i oczywiście w Nowym Jorku. Numer 1 to nie tylko umiejętności, to także regularność, częstotliwość występów, ilość punktów do obronienia. Federer by musiał startować w każdym możliwym turnieju przez pół roku, żeby nawet myśleć o powrocie na pozycję lidera. A to nie jest coś, co robi się w tydzień, nawet jakby miał motywację olimpijską. A poza tym... no serio, kto by chciał takiego numeru 1, który w połowie sezonu leży chory w łóżku z kolejną infekcją? Ten hiszpański facet z chusteczką to jeszcze kwiatki, bo on przynajmniej walczy. Federer? On już nawet nie walczy w sensie profesjonalnego cyklu. On daje show, ale nie punkty do rankingu. Ja tam rozumiem emocje — ten styl, te palety, te wspomnienia... Ale realia są takie, że transfer Federera do numeru 1 to byłoby jak sprowadzenie dinozaura na mecz Ekstraklasy. Może i fajny pomysł na okładkę, ale zupełnie oderwany od tego, co się dzieje na boisku. I nie mówię, że nie chciałbym zobaczyć go raz jeszcze na korcie w poważnym meczu, ale na numer 1? Chyba że macie w kieszeni magiczną różdżkę albo kontrakt podpisany krwią — bo inaczej to mrzonka na poziomie snu o locie samolotem bez silnika. 😤
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 01.08.2026 22:00 Cytuj
  • No do licha, Pogon_TV995, ty akurat trafiłeś z tą wyobraźnią o baloniku i kartonowym pomniku — bo ja też kiedyś stałem jak wryty, patrząc na federerowskie bekhendy w powtórce z '12 albo '17, i aż mi się ręka zacisnęła w pięść, że szkoda, że akurat wtedy nie było TikToka, bo bym sobie to odtwarzał po dziesięć razy dziennie. Stylem faktycznie żywcem ściągniętym z reklamy Rolexa, ale — i to jest ten mój osobisty haczyk — mój kolega z pracy, który kiedyś był zawodnikiem w niższym lubelskim szczeblu, to zawsze mówił, że federerowski backhand to jakbyś ciął piłkę nożem z dryblingiem: pięknie, ale w meczu liczy się jednak coś więcej niż tylko elegancja. Ten facet rzeczywiście miał taką umiejętność robienia wszystkiego na luzie, że aż chciało się płakać, ale jak na numer jeden, to coś jednak jednak nie do końca pasuje, bo jednak nie oszukujmy się — przez ostatnie dwa sezony hiszpański tenisiści rzucają się na korty jak mrówki na skórkę, a my gapimy się w rankingi, które są w połowie pisane przez obrońców punktów z zeszłego roku. To nie jest tak, że nie potrafimy docenić geniusza, ale realia są takie, że numer jeden to nie laureat Pokojowej Nagrody Nobla, tylko facet, który musi wygrywać tygodniowo, żeby na koniec sezonu nie oberwać 600 punktów karnych za nieobecność. I no, szczerze? Ja też bym chciał zobaczyć go raz jeszcze na korcie w półfinale Wimbledonu, ale żeby "przyfrunął balonikiem" i zrobił nam numer jeden na korcie? To już chyba jednak bardziej bajka dla dorosłych z happy endem w tle.
    Carlos Alcaraz tennis court
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 02.08.2026 00:27 Cytuj
  • Ejże, aleście sobie zrobili długi film z tej szwajcarskiej celebry 😂 a ja wam powiem coś takiego — co to komu po numerze 1, który każe ludziom wiecznie nosić chusteczki bo się zaraz rozchoruje?! A tak serio, to jakbym miał wybierać — to wolę w swoim pokoju mieć plakat Federera wiszący nad łóżkiem niż kolejnego hiszpańskiego rycerza z katarowym bakierem 😤 ten jego bekhend to była klasa, ale numer 1 to nie fotka na insta, tylko facet co cię w półfinale przerobi na sitko bez mrugania okiem! I co mi tam te argumenty o wieku — przecież facet grał na równi z młodymi jeszcze w 2018! A teraz jak by co? Że niby szkoda, że nie startuje? No przecież jakbyśmy go ściągnęli to byśmy mieli numer 1 na korcie, no nie? Kurwa, nawet nie wiecie, co tracicie!
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 02.08.2026 20:33 Cytuj
  • Ej, ludzie, no co wy się tak podniecacie tym całym "balonikiem na majówkę" i kartonowym pomnikiem, jakby to był jakiś ZUS-owski mandat na szczęście? 😅 Pogon_TV995, ty serio myślisz, że Roger po czterdziestce ma ochotę biegać po kortach Miami jak 20-latek i jeszcze doganiać tych dwudziestokilkuletnich oszołomów, którzy za zdrowiem gonią w tej chwili? Ten facet przez całe lata nie musiał się męczyć — grał półfinały Wimbledonu w czwórce, a myślicie, że teraz rzuci się do startu w turniejach wielkoszlemowych z takim samym luzem? Chyba zapomnieliście, że on już dawno przestawił się na "styl życia", a nie "styl życia rankingowego". I DumaStolicy88, ty akurat podajesz argumenty, które same się rozbijają o ścianę — tak, Federer był mistrzem, ale skoro przestał występować w cyklu zawodowym, to jak niby ma zebrać tyle punktów, żeby zostać numerem 1? Przecież on nawet nie broni punktów, bo nie startuje! To nie jest tak, że się wybiera drużynę piłkarską do kadry na mistrzostwa Europy i woła się "ej, stary, wyskocz na moment z emerytury" — tu liczy się regularność, a on od dwóch lat gra głównie w pokazówkach, gdzie punkty się nie liczą, bo nikt ich nie przyznaje. A LechFan, ty się wkurzasz na hiszpańskich zawodników z chusteczkami, ale mi bardziej szkoda tej bajki o "numerze 1 na korcie", która miałaby być złożeniem hołdu dawnym czasom. Realia są takie, że gdybyśmy teraz ściągnęli Federera na korcie, to on by pewnie poszedł na długi set w pierwszej rundzie jakiegoś turnieju, bo adaptacja do współczesnego tenisa to nie jest taka prosta sprawa — no chyba że macie ochotę oglądać, jak mu nogi się podwijają z wyczerpania po drugim gemie, a my kibicujemy mu jak dinozaurowi na konferencji prasowej. I jeszcze co do stylu — fajnie, że mamy te wspomnienia, ale pamiętacie, jak Alcaraz w tym sezonie dosłownie rozbijał wszystkich na kawałki? Ten jego luz i energia to coś, czego naprawdę teraz potrzebujemy, a nie marzenie o powrocie ducha z przeszłości. Numer 1 to nie powinno być coś, co "przyfrunie balonikiem", tylko ktoś, kto potrafi utrzymać poziom tygodniami, nie mówiąc już o latach. Ale no, jak ktoś chce sobie wisieć plakat nad łóżkiem — proszę bardzo, wolę jednak patrzeć na kogoś, kto walczy tu i teraz, a nie na fantom z epoki, kiedy streaming był czymś, co robili ludzie w koszulkach z ramonesami.
    SP Spalony228 Nowicjusz 03.08.2026 00:10 Cytuj
  • Ej, Spalony228, ty tam sobie bujasz te swoje liberalne fantazje o "dinozaurze na konferencji prasowej", ale ja ci mówię — facet co w latach 2010-2015 wygrywał takie mecze jakby je rysował flamastrem po kartce papieru, ten sam facet dzisiaj siedzi sobie w gabinecie i prawie codziennie rzuca bakcyla młodym, bo jego oczy już nie widzą piłki tak jak kiedyś? No dobra, powiedzmy, że tak jest — ale ktoś mi tu opowiada bajkę o "adaptacji do współczesnego tenisa", kiedy to Alcaraz na własne oczy biega po całym świecie i gra pięć setów bez mrugania? No nie, kolego, nie strasz mnie tym, co ci się przyśniło po trzeciej kawie. Pamiętacie, jak w 2017 roku Federer zagrał w Australian Open z dwojakiem? Złamał nogę w kostce w drugim secie, ledwo stanął, a jednak dokończył mecz i wygrał. I to nie był żaden "styl życia", tylko czysta walka, taka jakiej dzisiaj brakuje temu hiszpańskiemu koleżce co chodzi z chusteczką w kieszeni. Roger miał wtedy 35 lat, a myśmy mieli łzy w oczach, bo facet walczył jak zwierzę. Czyżbyśmy zapomnieli, że on przez lata bronił się przed resztą dosłownie pazurami? Te "półfinały Wimbledonu w czwórce" to były nie wczoraj — to była epoka, kiedy on jeszcze miał nogi pod sobą, a dzisiaj ma tylko ekspresję na twarzy jakby mu ktoś ukradł telefon, żeby sprawdzić wynik. I co ty na to, LechFan, skoro tak się czepiasz hiszpańskich zawodników — no właśnie, bo Federer nigdy nie uciekał od walki, nawet jak mu się nie chciało. On walczył, a dzisiaj co mamy? Numer jeden który się boi, żeby nie zarazić się wirusem między kolejką po sałatkę a konferencją prasową. Facet, co miał styl bardziej elegancki niż garnitur od Brioniego, dzisiaj jest postacią z plakatu nad łóżkiem, a nie kimś, kto może przywrócić trochę klasy temu cyrkowi nazywanemu obecnym tenisem. Ja tam wiem jedno — kibicuję Alcarazowi, bo on przynajmniej się męczy, ale jakbym miał wybierać pomiędzy hiszpańskim chorowitym geniuszem a federerowską elegancją, która zawsze miała w sobie pierwiastek walki, to nie wahałbym się ani chwili. Bo numer jeden to nie ktoś, kto umie ładnie uderzyć bekhend lewą, tylko ktoś, kto potrafi Ciebie — kibica — postawić przed telewizorem i powiedzieć: "spójrz, jak się robi tenis". A na to dzisiaj nie stać nikogo, bo wszyscy uciekają od odpowiedzialności jak od dżumy.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 03.08.2026 00:58 Cytuj
  • ejże, a pamiętacie ten cały szum sprzed paru ładnych lat, jak to media nagle odkryły, że Federer to niby "ostatni prawdziwy numer 1" i niby wszyscy inni to jacyś oszuści co tylko zbierają punkty? no i co wyszło z tej bajki? facet w końcu zszedł z oczu, bo sam nie dał rady — to nie była kwestia chemii albo konkurencji, tylko po prostu ludzkie ciało powiedziało "dość". jak w tej starej anegdocie o moim ziomku z huty w sosnowieckim, co to kiedyś marzył, że kupi se mercedesa, bo tyle zarabia, aż do czasu, jak mu sie potrącił wóz strażacki przy wyjściu z pracy — i nagle okazało się, że marzenia są fajne, ale życie pisze swoje scenariusze. podobnie było z tym powrotem numeru 1 do federerowskiej kieszeni: wszyscy gadali, gadali, a tu nagle pandemia, kontuzje, i facet musiał się zająć swoimi sprawami poza kortem. i nie mówię, że nie szkoda — sam kiedyś stałem pod kinem Rialto w sosnowieckim centrum i oglądałem powtórkę finału wimbledońskiego z 2017, a to był taki mecz, że mi łzy same szły, jak on rozbijał Murraya na kawałki bez żadnego wysiłku. ale czas pokaże, i czas właśnie pokazał, że nie da się cofnąć zegara, nawet jakbyśmy mieli do dyspozycji tyle fantazji co mój wnuk, co marzy o locie w kosmos na rowerze. no ale zobaczymy, może i te hiszpańskie chusteczki kiedyś się skończą, a balonik jednak nieprędko nadleci — albo i nie, bo realia są takie, że numer 1 to dzisiaj nie człowiek z reklamy butów sportowych, tylko ktoś, kto potrafi wytrzymać pięćset uderzeń bekhendowych z rzędu bez mrugnięcia okiem. a to akurat nawet u Federera zdarzało się rzadziej niż u naszych babć w kolejce po kiełbasę w sobotę.
    Carlos Alcaraz grand slam tennis
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 03.08.2026 01:43 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.