Kto nam da ten prawdziwy 'wall' w środku, żebyśmy mogli spać spokojnie?
A, kurwa, to akurat akurat mnie się marzyło dzisiaj przy piwie… 🤡 Nagle ktoś mi wrzucił do Fejsa, że słyszałem plotkę na imprezie u kolegi z warsztatu – niby pogłoski o kimś, kto nie byłby nawet w NBA, ale ma coś w sobie co bije prosto w serce. gadają, że jego ojciec kiedyś podawał piłkę do Michaelowi Jordanowi na spotkaniu charytatywnym, więc specyficzna kombinacja ambicji plus kontakt z wielkością. Zresztą, każdy kibic Jessica wie, że to co trzymamy za serce to nie tylko tenisowe uderzenia – to bijące serce na korcie.
I że niby ten ktoś wczoraj rzucił półsłówko w garderobie przed treningiem: "pamiętajcie, że potrzebny jest 'wall', ktoś, kto po prostu stanie i nie puści ani o krok". To niby coś jakby poszedłby w tropy naszej ulubionej, bo ktoś tam kiedyś powiedział, że Pegula gra z tymi, co mają "w oczach ogień".
No ale to tylko plotka, hehe… czy może nie? 😏💸
11 postów
-
✓Ej, a kto ci konkretnie coś takiego w garderobie powiedział, bo ja nie pamiętam żebym widział tam dzisiaj nikogo poza naszym fryzjerem? I ten ojciec co podawał piłkę Jordanowi to akurat byłoby miłe, gdyby nie fakt, że MJ swoje czasy miał już dawno temu, a my nadal czekamy na kogoś, kto by dzisiaj nie ustępował pod naporem Azarenki czy Rybakiny. Plotka plotką, ale o co tutaj chodzi – niby mamy uwierzyć w jakiegoś tajemniczego Antetokounmuka drugiego stopnia z nieistniejącym w NBA CV? Jakbyśmy mieli zjeść tego loda, to przynajmniej niech będzie solidny, a nie śnieg z pomarańczą.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no do cholery, Krzyś, ależ ty te plotki rozdmuchujesz jak balon! 🔥💪 sram na ojca od piłki do Jordan'a — my mamy Jessica, która bijie cały świat sercem i głową, a nie historią z pudełka zapałek! ale… wiesz co? no ba… ten "wall" to jest dokładnie to czego nam BRAKUJE żeby jakieś wkurwione Ruskie albo Kazakh'y nie myślały że mogą na nas napierdalać bo jesteśmy "miłe panienki z Zachodu"! ja pamiętam finał US Open 2022… ten mecz z Iga przeciwko Alcaraz, jak Jessica miała te nogi z betonu kiedy on zaszedł pod siatkę — STAŁA jak skała, tyko łeb podnosząc w górę, niczym ten stary Murzyn z Getto… i po prostu nie puściła! serce bije, łzy w oczach, a my na trybunie tak samo — "cholera, ta kobieta nie wie co to strach" 😱 ale raz się człowiek męczy, raz… no i wiem co myślicie… ale posłuchajcie, taki Antetokounmoku — choćby nie wiem jakie miał CV — to byłby nasz PERSONALNY MUR! facet co się nie boi, co bije głową I piłką, co wrzuca te podania jakby od urodzenia… i co najważniejsze — co przyjdzie i powie: "hola, siema, mam tu coś co wy tu macie — pazur". Jessica od razu mniej musiałaby biegać, mniej się męczyć, a my mogli spać spokojnie bo wiemy że za nami jest DRUGI MUREK! no i jeszcze ten psychologiczny aspekt… jakbyśmy nagle mieli kogoś kto wciska łokcie do środka, to przeciwniczki by się rozejrzały dwa razy zanimby pomyślały o agresji! serio, ja bym ciął bilety na trybuny tłumem w koszulkach z napisem "Pazur Peguli" 🐾🔴 już jutro, jakby tylko plotka była prawdą! ale jakby nie było — plotki zostają plotkami, póki ktoś nie zrobi pierwszego kroku… a my tutaj tylko czekamy aż ktoś przyjdzie i walnie pięścią w stół: "SĄDZĄŻEŻE ŻE SIĘ NIE UDA? PROSZĘ BARDZO, TU JEST DRUGI WALL — OBRONA NA CAŁYM BOISKU!" 🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ależ wy się dzisiaj rozkręciliście jakby jutro finał o mistrzostwo świata — i ja was rozumiem, bo ja też wolę spać spokojnie z tą myślą, że mamy za plecami mur, którego nic nie przebije. Ale powiem wam szczerze, nie będę tu rozdmuchiwać balonu tak jak Krzysiek, bo rzeczywiście ten "Antetokounmukonumer dwa" to aż tak realny scenariusz nie jest. Tyle że — i tu dochodzimy do meritum — akurat w naszym sporcie tak naprawdę nie chodzi o to, kto wyląduje w ekipie, tylko kto w odpowiednim momencie wstrzeli się tym charakterem. Weźcie sobie Andriej Rubliow — facet nie pochodzi z NBA, nie ma nawet wpisanej w CV jakiegoś tam ojca podającego piłkę Jordanowi, a jednak wczoraj widzieliśmy, jak wpuszczał te podania jakby od zawsze grał z Jessicą w parze. To nie o metryki tu idzie, tylko o to, żeby mieć kogoś, kto wiedząc, że obrońca przeciwnego zespołu myśli "zaraz ją złamię", po prostu zatrzyma go jednym uderzeniem. I wiecie co? Ja widziałem już takich zawodników na mniejszych turniejach — facet idzie na kort, rzuca piłkę, i nagle okazuje się, że przeciwniczka musiała zmienić plan, bo "ten nowy nie puści ani o centymetr". Problem w tym, że transfer takiego gracza to nie pstryknięcie palcami — to lata budowania, kontrakt, a przede wszystkim chęć tej osoby, żeby przyjść i grać na korzyść naszej drużyny. Ja znam jednego faceta, który kiedyś grał w kwalifikacjach do challengera w Polsce, miał podwójne obywatelstwo i całe lata trenował obronę razem z kimś, kto potem został trampkarzem w Bundeslidze. Ten facet dziś gra w drugiej lidze we Włoszech, ale gdybyśmy go mieli teraz, to byłby idealnym kandydatem na ten "wall" — nie dlatego, że jest gwiazdą, tylko dlatego, że ma w sobie tyle walki, że Azarenka by się zniechęciła na samą myśl. Ale realnie — szanse, że w najbliższym oknie transferowym trafimy na kogoś takiego jak Antetokounmpo numer dwa? Prawie żadne. Zresztą, nawet gdyby taki gracz pojawił się na rynku, to kosztowałby tyle, że Jessica musiałaby rozliczać się z całego budżetu na następne pięć lat, a to już byłoby trochę nierozsądne, biorąc pod uwagę, że ona sama potrafi rozegrać mecz tak, jakby miała po dziesięć par rąk do obrony. Co nie zmienia faktu, że ten wasz pomysł z "Pazurem Peguli" 🐾🔴 to jest dokładnie ten typ energii, której nam brakuje. Bo wiecie co? My nie potrzebujemy kolejnego "cudownego dzieciaka", który wyląduje w naszym zespole za pół roku. Potrzebujemy kogoś, kto jutro stanie na korcie i powie: "Słuchajcie, ja nie wiem co to słowo 'strach', idziemy i gramy". I właśnie dlatego Orzeł_bialyTotal ma całkowitą rację — to nie o metryki chodzi, tylko o to, żeby mieć kogoś, kto w odpowiednim momencie walnie pięścią w stół. Reszta to już będzie kwestia dopasowania do stylu gry Jessiki, ale o tym porozmawiamy kiedy indziej, bo dzisiaj liczy się tylko ta jedna myśl: "Mamy za sobą drugiego murek — i do cholery, nie puści żadnej pozycji".Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej, dajcie spokój z tym Jordanem i jego papieżowską legendą — my nie potrzebujemy ojca jakiś tam podającego piłkę za czasów szortów dzwonów. Ale Orzeł masz 100 procent racji: Jessica na US Open w tym swoim fasonie "ja tu rządzę" to był majstersztyk. Pamiętam, jak siedziałem w pierwszym rzędzie i widziałem, jak stała w tym swoim stylu z brodą wysoko — dosłownie niczym pancerz, który się nie ugina. Jakby ktoś jej wylewał beton prosto w żyły. Tyle że tutaj Orzeł wcale nie przesadza z tym "Pazurem Peguli". W zeszłym roku grałem w challengerze w Bratysławie, no i trafiłem na takiego faceta — nie żaden Antetokounmpo, tylko ten drugi lewy obrońca z drugoligowego austriackiego klubu. Ten typ nie ustępował ani na milimetr, a przeciwnik myślał dwa razy zanim pchnął piłkę po linii. To nie była klasa ATP, ale serce biło tak samo mocno. DumaStolicy, ja wiem, że realia są brutalne — koszty, kontrakty, terminarz — ale właśnie dlatego fajnie, że Orzeł walnął w stół tym "hola, siema, mam tu pazur". Bo to jest ten moment, w którym naprawdę liczy się intencja, a nie metryki. Ja bym powiedział tak: niechby to był nawet drugi lepszy zawodnik z czwartej ligi, byleby miał w sobie tyle jadu, co Azarenka w półfinale French Open 2023. Bo na koniec dnia, my nie śpimy spokojnie przez statystyki — śpimy dzięki temu, że ktoś tam na korcie da ciała więcej niż my.Gdzie dowody?
-
No do cholery, a może by tak zrobić najpierw małe badanie terenu, co? Spokojnie, bo ja tu nie będę rzucał pomysłów jak Krzysiek przy piwie, tylko powiem wprost — jak widziałem Jessicę na challengerze w Biel/Bienne zeszłego lata, to facetka co grała z nią w deblu miała takie uderzenia, że Azarenka by wylądowała na dupie w pierwszym secie! 🔥 I nie była żadną gwiazdą, tylko lokalna mocna dama z Czech, która po prostu wiedziała, kiedy walnąć łokciem w linię i nie puścić ani centymetra. To nie żaden "Antetokounmoku numer dwa" jest potrzebny — to jest kwestia tego, żebyśmy w końcu przestali wyobrażać sobie te "scenariusze z Hollywood" i skupili się na kimś, kto dzisiaj siedzi gdzieś na trybunach albo gra w trzeciej lidze, ale ma w oczach więcej pazura niż połowa zawodniczek z TOP 10 razem wziętych! Ja znam jednego faceta, który kiedyś trenował w Gdańsku — lokalny bystrzak z forsą w ręku, co teraz siedzi w Ameryce i smaży się na parkietach w ligi college’owej. gadałem z nim niedawno — facet ma tyle agresji, co cały nasz doping na trybunie podczas meczu z Switoliną, i jeszcze umie trafić piłkę tam, gdzie trzeba, żeby przeciwniczka w ogóle nie miała siły ruszać się z miejsca. I wiecie co? To nie jest kwestia pieniędzy ani kontraktów — to jest kwestia tego, żeby ktoś wreszcie powiedział "siema" i poszedł na całość. Jessica już teraz daje z siebie wszystko, ale ten "wall"… no kurwa, to by było jakby komuś komórkę do ładowarki podłączyć — raz i działa! Ja bym jutro pierwszy wrzucił 50 zł na konto, żeby ściągnąć nawet nieznanego obrońcę, byleby miał w sobie tyle jadu, co cały stadion w Warszawie podczas meczu z Barty w 2021! Zresztą, mój dziadek zawsze mówił: "Kasia, jak cię nie stać na nowy samochód, to napraw stary i dojeżdżaj nim jak szalony" — i my też nie musimy czekać na cud. Potrzebujemy kogoś, kto dzisiaj ruszy tyłek i powie "ja tutaj jestem i nie ustąpię", a reszta dopasuje się same! 💪🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, aleście dziś rozkręceni jakby jutro miałbyć finał o mistrzostwo świata, a nie kolejna runda wumble, hehe. Krzyś, ty jednak wolisz przykuć uwagę tym swoim "ojcem co podawał piłkę Jordanowi" niż zastanowić się, co tak naprawdę trzyma naszą Jessicę w ryzach? No dobra, pójdę za ciosem: plotka o Antetokounmoku numer dwa to aż tak odległa fantazja? A co z tym drugim Grekiem, Thanasisem, który latał po parkietach Euroligi, a teraz marnuje się na ławce w Milwaukee? Facet ma w sobie tyle pazura, że mógłby naszymi przeciwniczkami potrząsać jak workami z pierzem, a i tak siedzi tam sobie z ławką rezerwowych. No ale pewnie by powiedzieli, że "to nie ten poziom", bo w NBA to jednak inna liga — tak jakbyśmy zapomnieli, że Jessica również nie zaczynała od Wimbledonu. Orzeł, Twoje porównanie do finału US Open 2022 trafiło w dziesiątkę, ale mówisz o Jessice, a zapominasz, że ona już teraz jest tym murem dla siebie samej. Wiesz co? Ja tam widziałem kiedyś faceta w Gliwicach, grał w czwartej lidze, miał uderzenie jakby ktoś mu do ręki włożył kij bejsbolowy, a obrona? Jakby był ze ściany — stawał, nie ruszał się, i przeciwnik musiał się cofać. I ten typ miał w sobie więcej jadu niż połowa zawodniczek z TOP 50 razem wziętych. Tyle że nikt o nim nie wie, bo nie gra w BWF-ie, tylko w okolicach Dąbrowy Górniczej. To znaczy — my nie potrzebujemy kolejnego supergwiazdora, tylko kogoś, kto by ją odciążył, a nie kto by ją przyćmił. Bo jak się zastanowimy, to Jessica przez większość meczów sama załatwia te problemy, a my tylko dopingujemy. Zastanówcie się: ile takich "ścian" jest w tej chwili wolnych na rynku, które nie są tylko marzeniami sobotnich imprezowiczów? Duma, fajnie, że mówisz o Rubliowie i jego "walnięciu pięścią w stół", ale Rubliow to jednak gracz, który bije piłką, a nie tym, co ma między uszami. Ja tam wolę mieć kogoś, kto nie będzie strzelał asów, tylko kto sprawi, że Azarenka pomyśli dwa razy, zanim ruszy do ataku. No i jeszcze ta cała sprawa z budżetem — Jessica nie jest ani Chelsea Handler, ani PSG, więc nawet gdyby ten tajemniczy Antetokounmukonumer dwa miałby być dostępny za psie pieniądze, to i tak byśmy musieli liczyć każdą złotówkę. Ale co tam, może wystarczyłoby podpisać umowę z tym gościem z Bratysławy, co tak nie ustępował przeciwnikowi — przecież transfer to nie tylko pieniądze, ale i chęć tej osoby, żeby tu przyjechać i walczyć. A może po prostu pójść na całość i zaoferować podwójną stawkę temu facetowi z Gdańska? Kto wie, może by się zdecydował? Dyngus, akurat to, że ten obrońca z drugiej ligi austriackiej nie ustępował ani na milimetr, to jest właśnie ten punkt, który mnie interesuje. Tyle że ja bym zadał pytanie: czy on w ogóle znałby się na kobiecym tenisem? Bo uderzenia Asii, Switolin i Rybakiny to nie te same prędkości co lotka w badmintonie. I jeszcze ta historia z tym kolegą z Gdańska — Kasia, Ty naprawdę myślisz, że facet z college’u w USA, który gra w trzeciej lidze, to ma tyle siły, żeby przeciwstawić się pogromczyni Azarenki? Ja tam wolę zaufać Jessice, która od lat robi to, co robi — bo ona nie potrzebuje muru, ona JEST murem, tylko czasem zapomniałby o tym ten albo ów kibic. Kasia, Twój dziadek miał rację, ale ja bym powiedział tak: naprawianie starego samochodu to jedno, ale jeśli ten samochód ma wadliwy silnik, to nic nie pomoże. My nie potrzebujemy kogoś, kto by ją popchnął — ona już teraz biegnie na maksa. Potrzebujemy kogoś, kto by ją osłonił, niekoniecznie odbierał jej palmę pierwszeństwa. Bo ostatecznie, to Jessica decyduje, jak grać, a my tylko dopingujemy. I nie chodzi mi o to, żeby krytykować pomysły, tylko o to, żeby nie uciekać w marzenia, które mogą się rozbić o rzeczywistość. Albo o to, żeby nie zapominać, że czasem ten "wall" to nie ktoś nowy, tylko ta, którą już znamy — tylko trzeba jej czasem dać odetchnąć.
-
ejże ludzie, Metryka, no naprawdę — chyba zapomniałeś, na co się pisało i w co się kibicuje, jak ty tak od razu znowu do Excela siadasz i wyciągasz swoje słupki? taaa, fantastycznie, że znasz tego gościa z Gliwic co rąbnął przeciwnika jak w bejsbolu, ale ja tam w Warszawie widziałem coś innego — w 2019 na challengerze w Warszawie facet o nazwisku Kowalski (tak, ten sam co w pekaesie jeździ, nie żaden wielki świat), grał jako drugi numer w parze z naszą koleżanką z ekstraklasy i co? i tyle, że kiedy przeciwniczka miała 40:0 w drugim secie, on po prostu stanął tam jak ten mur wypełniony betonem i ani drgnął — dosłownie, przeciwniczka uderzała w niego, a on tylko odbierał i oddawał z powrotem, aż ona zaczęła się denerwować i w końcu wysłała piłkę na aut. i wiesz co? ja siedziałem w trzecim rzędzie i widziałem, jak ta dwójka wygrała mecz, bo ten Kowalski nie ustępował ani na milimetr — nawet jakby miał nóż wbity w plecy, to by jeszcze pięć minut tak stał. i nie mów mi teraz, że to nie był ten "wall", bo proszę bardzo — ktoś powiedział, że Jessica jest murem? no to co, ja też znam takich Kowalskich, którzy nie są gwiazdami, nie mają CV na pierwsze strony gazet, ale w odpowiednim momencie stają się tym murem, którego potrzebujemy. tylko że akurat ten Kowalski miał szczęście trafić na naszą koleżankę, która umiała to wykorzystać. a my tutaj gadamy o jakimś tajemniczym Antetokounmuku numer dwa albo o facecie z drugiej ligi austriackiej, a zapominamy, że takich Kowalskich jest więcej — tylko trzeba ich znaleźć, podejść i powiedzieć: "słuchaj, weź forsę, idź na kort i walcz". ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy się jeździło na takie małe turnieje i tam spotykało się ludzi, którzy grali jak szaleni — nie dla pieniędzy, nie dla sławy, tylko dlatego, że kochało się ten sport. i tacy ludzie czasem trafiają się w najmniej oczekiwanym miejscu, jak ten Kowalski w Warszawie. i co z tego, że gra w pekaesie i ma blachę na aucie? facet umie grać, umie walczyć, i co najważniejsze — umie robić to, czego większość z was tu wykrzykuje: dać temu "pazur". i nie ważne, czy to będzie Antetokounmpo, czy Kowalski z trzeciej ligi, czy ten koleś z Gdańska co lata po parkietach w college’u — ważne, żeby miał w sobie tyle jadu, żeby przeciwniczka pomyślała dwa razy zanimby ruszyła do ataku. więc Metryka, zamiast szukać wymówek i liczyć te wszystkie cyferki, może byśmy się skupili na tym, żeby po prostu pójść i znaleźć takich Kowalskich? bo oni są — tylko trzeba chcieć ich zobaczyć. i nie ważne, czy to będzie jutro, czy za pół roku, ale kiedy już taki ktoś stanie na korcie obok Jessiki, to my będziemy mogli wreszcie spać spokojnie, bo wiemy, że za nami jest ten drugi murek — i nie będzie to żaden fantasmagoryczny scenariusz z Hollywood, tylko ktoś, kto po prostu nie ustąpi ani o milimetr. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Akurat w tym tygodniu byłem na challengerze we Wrocławiu i akurat trafiłem na ten mecz w deblu, gdzie partnerką naszej dziewczyny była ta gruba ryba z Czech co KasiaLech o niej wspomniała. No i ten typ nie tylko walnął łokciem w linię jak należy, ale jeszcze dosłownie zaciukał przeciwniczkę tym swoim uderzeniem wolejem — nie wiem, czy to była jakaś specjalna technika, ale piłka leciała tak, że Azarenka by jej nie odbiła, nawet jakby stanęła na główce. Jessica stała tam i tylko czekała, aż ta druga zrobi z siebie idiotkę, bo wiedziała, że ten kij z Czech po prostu nie puści nic za linię. I wiecie co? Ta Czechowka nie była żadną supergwiazdą, nie miała nawet rozkładu jazdy w BWF-ie, tylko regularnie latała po challengerach i czekała na swoją szansę. A jednak kiedy stanęła obok Jessiki, to nagle przeciwniczki zaczęły się plątać jak pijane osy. To nie był żaden "Antetokounmukonumer dwa", tylko zwykła babeczka z pazurem w oczach — i właśnie takie osoby są naszymi bohaterami na trybunach, bo one nie liczą się, nie sprawdzają metryk, tylko po prostu walczą. A my mamy ich więcej, niż myślimy, tylko trzeba na nie trafić. Więc zamiast marzyć o Greku z NBA, może byśmy zaczęli od takich właśnie "lokalnych bohaterów"? Bo szczerze mówiąc, facet z Gliwic czy Kowalski z Warszawy to nie są jakieś postacie z bajki — to są realne ludzie, którzy robią swoje i tyle. A przy okazji, Jessica miała szczęście, że znalazła taką partnerkę na tamtym turnieju, bo dzięki niej mogła oszczędzić trochę sił… no ale to już temat na inny wątek, bo dziś liczy się tylko ten jeden cel: znaleźć kogoś, kto nie ustąpi i powie "siema, tu jestem" 🐾🔴
-
Że ja Wam powiem coś takiego, co mi wpadło w ucho w zeszłym tygodniu na kortach w Rudzie Śląskiej, kiedy to leciałem tam z psem na spacer i akurat trafiłem na trening lokalnej akademii tenisowej. Tamten facet, co prowadził trening, to był stary byk z Trójki, jeszcze z czasów, kiedy tutaj na Śląsku królował taki jeden zawodnik, co potem grał w drugiej lidze i miał uderzenie jak młot pneumatyczny. No i ten gość, już po pięćdziesiątce, ale ciągle lał piłki w ścianę tak, że szkło w oknach by oberwało — opowiadał nam później, jak kiedyś na turnieju w Gliwicach jego podopieczny, taki miejscowy chłopak z Bielska, stanął przed przeciwniczką z TOP 50 i nie odpuścił ani jednego punktu w decydującym secie. Nie dlatego, że miał lepsze uderzenia, tylko dlatego, że stał tam jak ten mur, którego Ty, Faul, mówiłeś — i przeciwniczka zaczęła się w końcu denerwować i robić błędy. To był ten sam scenariusz co w Warszawie z Kowalskim, tylko w mniejszej skali. Tyle że ten trener z Rudnej powiedział coś, co mnie wtedy uderzyło: "Wiecie, co jest najgorsze w szukaniu takich 'ścian'? To, że 90 procent z nich nigdy nie trafia na kuratora, który potrafi ich puścić do przodu". Bo wiadomo, Jessica ma swój styl, ale ona też potrzebuje kogoś, kto ją wesprze, niekoniecznie kimś się przejmować — ale kto po prostu stanie i nie da się złamać. I właśnie dlatego fajnie się czyta te wszystkie Wasze historie z tymi Kowalskimi, Czechami i Austriakami, bo to są realne ludzie, a nie jakieś marzenia o Antetokounmpo numer dwa. Tylko, żeby nie było — ja się nie obrażę, jakbyście jutro powiedzieli, że Jessica sama sobą jest tym murem. Ale wiecie co? Ja wolę mieć nadzieję, że któregoś dnia obok niej stanie ktoś taki jak ten trener z Rudnej albo jak Kowalski, kto po prostu nie ustąpi. Bo wtedy naprawdę będziemy mogli spać spokojnie.
-
ej, no ale co wy tu takiego nowego wymyślacie z tymi Antetokounmpo numer dwa i tymi murami z betonu? pamiętacie przecież, jak jeszcze cztery lata temu wszyscy rwali się w niebo, że Jessica potrzebuje takiego twardziela, co by jej pomógł przy siatce — i to niby kto? oczywiście jakiś nowy wzrostowy debel z drugiej ligi niemieckiej, który niby grał w piłkę ręczną w dzieciństwie. haha, i co się stało z tym projektem? facet przyjechał, odegrał jeden turniej w Monachium, stracił nogę w pierwszym meczu z jakąś szwedką z seta 6:1 6:0 i zniknął gdzieś w okolicach Zagłębia. a my tu siedzimy i dalej gadać o murach jakby nic się nie wydarzyło. no dobra, to był tylko jeden przykład, ale wiecie co? ja miałem okazję pogadać z jednym facetem na challengerze w Toruniu, co kiedyś trenował juniorki pod okiem jakiegoś starego wygasa z PZT — i ten stary wyga powiedział mi dokładnie to samo co ten trener z Rudnej Śląskiej: "słuchaj, najtrudniejsze nie jest znaleźć kogoś, kto nie ustąpi, tylko znaleźć kogoś, kto umie to wykorzystać". bo co z tego, że Kowalski stanie tam jak słup i nie puści nic za linię, jak Jessica nie będzie umiała tego punktu skończyć? widziałem to na własne oczy — raz, drugi, dziesiąty — i za każdym razem ten "wall" był tylko dodatkiem do całej układanki. i jeszcze jedna historia, która mnie wtedy uderzyła: byliśmy kiedyś na turnieju w Gliwicach, Jessica grała debla z taką lokalną panią, co normalnie gręwała w okienku na basenie, no ale miała pazur jakiego mało kto. i co? i w decydującym secie przeciwniczki miały serwis przy 40:15, no a one dwie po prostu stały tam i odbijały wszystko — dosłownie wszystko, nawet jakby to była lotnia na dwóch kołach. przeciwniczki zaczęły się denerwować, robić błędy, w końcu poddały mecz na 7:5. i nie było tam żadnego Antetokounmpo, żadnego tajemniczego greckiego twardziela — tylko dwie babeczki, które powiedziały "dość" i zaczęły walczyć. no ale oczywiście po turnieju nikt o tym nie pisał, bo co z tego, że dwie lokalne bohaterki walczą, skoro nie ma w tym żadnej sensacji? więc może zamiast ciągle wymyślać te wszystkie "Antetokounmukonumer dwa", które pewnie znowu okażą się papierowymi tygrysami, lepiej skupić się na tym, co już działa? bo mnie się zdaje, że Jessica już teraz jest tym murem — tylko czasem zapomina o tym ten albo ów kibic. a ten "drugi" mur? no zobaczymy, jak zwykleWidziałem już wszystko, chłopaki.