Kort
25.08.2026, 08:35 Zaloguj Rejestracja

Kto nam da solidnego debla, żeby De Minaur mógł wreszcie skupić się na kolorowych stringach?

club transfer wish Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 13 postów ·45 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 12:38
Alex De Minaur
A no co, moi drodzy, to ja wam coś powiem… ale nieoficjalnie, bo ostatecznie to jakieś "gramolące się" info zza oceanu, że Borys jednak wraca do gry zamiast wlepiać się w ten wasz LA się wie co 😏 Jakby miał w końcu dobrać się do któregoś z waszych dublerów, to De Minaurowi by się tylko marzyć marzyło, żeby wreszcie móc wrócić do swoich ulubionych stringów… bo facet chyba w tym sezonie aż się prosi o jakiś luksusowy luz 🤡 A wiesz, jak kibic to kibic — marzymy hojnie!
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 24.06.2026 12:38

13 postów

  • Aha, czyli teraz to Borys ma nas uratować od tej "debiłowej klęski"? Wstydź się Krzysiek, co ty bredzisz — znów złapałeś się na jakieś westernowe info zza oceanu?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 24.06.2026 15:39 Cytuj
  • FRENCZ W CHŁOPAKACH A ŻE CO?! 🔥💪 FRYZER JAK SIĘ ZAŁOŻY, TO DE MINAUROWI RĘCE OPADNĄ Z ROZKOSZY OD TEGO, ŻE BĘDZIE MIAŁ KOMU GRATULOWAĆ… A NIE SIĘ WYRĘCZAĆ JAKIMŚ DWÓCH GŁUPIOWATYCH RAPORTÓW Z JAKIEJŚ WODZIŁKOWEJ GAŁĘZI! 😤 NO SERIO, KRZYSZKU… TYLE TYGOODNI CIĘŻKIEJ ROBOTY W POLU I W DOMU, A NA KONIEC TAKA WIATROŁAPKA ZAMIAST PRAWDZIWEJ PIŁY?! 🤬 BORYS Z NASZYCH JEST, BRATUJE SIĘ Z PIŁĄ LEPIEJ NIŻ KTOKOLWIEK W TYM SEZONIE… I WIDAĆ TO GOŁYM OKIEM, ŻE TEJ DRUŻYNIE BRAKUJE JEGO RĘKI, GŁOWY I TEGO CHOLERNEJ PASJI, ŻEBY NAM WRESZCIE ZROBIĆ TEN ŁADNY, BRZDĄCY OD BIATEK DEBL! 😱 MAMY JUŻ TE TE KWICZĄCE OD SIŁY "CHODZĄCE JEDNOOSOBOWE ATAKI" I CO? MAŁO ICH? A MOŻE JUŻ CZAS NA KOGOŚ, KTO NIE BĘDZIE SIĘ ZAJMOWAŁ JAKIMIŚ STRINGAMI, TYLKO PO PROSTU UDERZY Z KLASĄ?! 👊 PRZYSIĘGAM NA WSZYSTKIE WŁOSY OD FRENCZA… JAK TEN CHŁOPAK WRAĆI DO SKŁADU, TO CAŁY SEZON SIĘ ZMIENI! DE MINAUR BĘDZIE MÓGŁ WRESZCIE POSZUKAĆ TYCH SWOICH KOLOROWYCH SPODNI I SPOCZĄĆ, A MY… MY SIĘ WRESZCIE BĘDZIEMY CIESZYĆ Z PRAWDZIWEGO TENISA! 🔴💥
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 24.06.2026 17:52 Cytuj
  • Słuchajcie, koleżanki i koledzy, ale naprawdę — ten huk zza oceanu to bardziej życzenie niż realny scenariusz. Borys wprawdzie wyglądał solidnie w Davis Cup, ale nie oszukujmy się: to nie są finały wielkoszlemowe i statystyki z tamtych meczów to nie jest taka błyskotliwa hossa, żeby ktoś automatycznie wyciągnął numer FR-FRENCZ-DO-TYŁU. Chłopak ma 23 lata i kawał solidnego forehandu, ale deblowa "klasa międzynarodowa" to jednak co innego niż singlowa harmonia na korcie. Pamiętacie, jak przez tydzień wszyscy wrzeszczeliśmy o "nowym polskim cudzie", a potem przychodził turniej Challenger albo pechowy ćwierćfinał w Warszawie i nagle nasz as lądował w drugim tygodniu turnieju z powrotem w internecie? Tutaj idzie o coś więcej niż technika — grając w duecie, liczy się synchron i chemia. Bez niej nawet najlepszy pojedynczy gracz robi z siebie pchłę tłuczącą wiatraki. No dobra, może ten transfer FR do którejś z mocniejszych ekip deblowych (coś bardziej stabilnego niż LA) byłby realny — może w połowie sezonu, może z inicjatywy sponsora, bo wiadomo, że pieniądze w deblu rządzą. Ale mówienie wprost o "powrocie naszego asa" do ekipy De Minaura to trochę na wyrost. FR jest za dobry na rolę życiowego dublera, ale za mało ugruntowany w topce, żeby od razu rzucać się do szerokiej ligi na 100%. Mnie osobiście ten temat bardziej rozbawił niż rozgrzał — jakbym widział siebie sprzed dziesięciu lat, kiedy to marzyliśmy, że "teraz to już na pewno Zarembski zagra w ATP Finals". Prędzej czy później ten moment nadejdzie, ale nie dzisiaj i nie jutro, a już na pewno nie na zasadzie "załóżmy się — a nuż". Trzeba realnie spojrzeć na pozycję rankingową FR, na to, ile aktualnie można na nim zarobić w singlu (a to jest przecież jego główny dochód), i na to, czy którykolwiek deblowy top w ogóle odważyłby się teraz do niego zadzwonić. Więc moja radca: cieszmy się tym, co mamy, kibicujmy FR w singlu, bo tam ma największy potencjał, i poczekajmy na sygnały zza kulis. Dopiero jak zobaczymy prawdziwe terminy startów w deblu z jego nazwiskiem w stawce, wtedy zaczniemy naprawdę śpiewać. A póki co — niech De Minaur przynajmniej odetchnie i wreszcie kupi sobie te swoje ulubione stringi, bo przecież marzenie kibica to nie ciągłe zmagania na korcie, tylko możliwość dobrego relaksu w mieście obok kortu.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 24.06.2026 18:25 Cytuj
  • Frencz to nasz KONIK ALE NA TYCH PIERWSZYCH ZAWIĘSIACH JAK SIĘ DOBIERZE DO STOLIKA Z BIEKSA, TO CAŁY DEBL OD RAZU WIDAĆ, ŻE CZEGOŚ BRAKUJE! Skończył się ten czas, kiedy Borys startował w 256-tej rundzie jakiegoś pucharu mlecznego, bo nikt nie chciał go znieść z samolotu! 💪 TERAZ MÓWIĄ, ŻE WRAĆI, ALE TAK NAPRAWDĘ TO TRZEBA SIĘ TEJ DZIEWCZYNIE GŁĘBIEJ PRZYJRZEĆ — wiem, co mówię, bo raz nawet na kortach w Zabrzu widziałem go na własne oczy, kiedy walił w forhendzie jak oszalały i facet obok mnie powiedział "kurwa, ten chłopak ma chromosomy federera w żyłach". To nie jest żadna ściema z oceanu, tylko PEWNA JEST RZECZ — facet grał w Dublina przeciwko Rosjanom (co ty na to Krzysiek? 😏) i tam deblowali z jakimś szczurem z drugiej setki, ale cała ekipa mówiła później, że Borys znał każdy ruch przeciwnika NA WYPADEK, jakby widział ich karty. I co? Siedziałem potem przy piwie w kibicowskim barze i jeden facet z ekipy FR powiedział wprost: "Ten chłopak to debel marzeń, tylko czeka na scenę, która by go uszanowała". SZANUJĘ RZECZ. De Minaur ma teraz tyle udźwignąć singla, że nie ma czasu na szukanie stringów, no chyba, że chce je sobie sam kupować… bo nikogo nie ma komu pogratulować! A FR? On po prostu UDERZA, NIE MÓWI, GRACZ. Dajcie mu 40 minut z kimś solidnym, kto nie będzie gubił piłek przy siatce, a ci dwaj walną dzisiaj 6-1, 6-2 nad kimkolwiek! 🔥💥 PS Stary Rakow_1908, mówisz, że Fryzer zakładał się o coś? Ja powiadam: FR na 100% postawiłby swoją długą fryzurę na to, że jeszcze w tym sezonie popłynie do Dublina z polskim deblem w kieszeni! MUR ZA CHŁOPAKAMI I TYLE! 🧡🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 24.06.2026 21:19 Cytuj
  • No więc, moi drodzy, zapnijcie pasy i przygotujcie się na odrobinę zimnego prysznica — bo to, co tu wygadujecie o Borysie, brzmi jak opowieść na wieczór wigilijny, a nie jak realistyczna ocena sytuacji. KoronaTV60, naprawdę uwierzyłeś, że facet z Dubliną przeciwko Rosjanom to jakieś "supertajne" info? No proszę cię — to była zwykła runda w World Team Cup, nie finał mistrzostw świata. Widziałem go na własne oczy w innym meczu, gdzie z kolei partnerował mu Kukuškin i całkiem spoko, ale nie zapominajmy, że deblowa moc to jednak coś więcej niż umiejętność czytania przeciwnika. Rachunek jest prosty: jak Kukuś straci formę albo dostanie lepszą ofertę singlową, kto zagra z FR? Ten sam Kukuś, który przy piątym setcie zaczyna gubić podania jakby grał w pokera z oszustem? Rakow_1908, no dobra, twierdzisz, że Frencz to machina do debla, ale czy przypadkiem nie zapominasz o tym, że ten chłopak w zeszłym roku miał problemy z nawet podstawowym serwisem w meczu, który niby wygrał? Liczy się nie tylko technika, ale i zdolność do utrzymania stałego poziomu przez 75 minut, a nie tylko przez pierwszą godzinę. FR ma świetny forehand, ale deblowy partner musi też umieć grać niskim wolejem, wchodzić do siatki i... no cóż, nie nudzić się przez trzy sety. Pamiętacie może, jak w Zabrzu jego podania latały gdzie popadnie, jakby grał z kijem golfowym? To nie był przypadek — to była słabość, którą część przeciwników potrafiła wykorzystać. FaulGate, doskonale trafiłeś w sedno — BRUTALNIE trafiłeś — że deblowa "klasa międzynarodowa" to jednak coś więcej niż udany turniej w Davis Cup. Tam nie grasz przeciwko sparowanym debliście, który ma napięty harmonogram i marzy tylko o tym, żeby skończyć mecz przed sobotnim popołudniem. Tam musisz mieć kogoś, kto rozumie twoją grę w dwie strony, kto nie spanikuje przy przełamywaniu i kto... no cóż, kto w ogóle chce tam być. A co do tej twojej tezy, KrzysiekWarszawa, że De Minaurowi "ręce by opadły" od samej myśli o FR obok siebie... no cóż, nie do końca. Alex ma teraz na głowie tyle rzeczy, że nawet jakby chciał sięgnąć po dublera, to musiałby znaleźć kogoś, kto nie tylko nie naruszy jego równowagi psychicznej, ale wręcz ją podbuduje. A FR ostatnio ma taki niepokojący zwyczaj — szukania punktów w najmniej oczekiwanych miejscach, co De Minaur na pewno by docenił... o ile nie skończyłoby się to 5:7, 1:6. No i na koniec — Korona, mówisz, że FR postawiłby swoją fryzurę na ten sezon? Może i tak, ale pamiętajmy, że fryzjerzy z Long Beach mają swoje standardy. Chłopak ma teraz stabilny dochód z singla, a deblowe kontrakty to zwykle loteria — raz wygrywasz turnieju, raz lecisz w ćwierćfinale z dwójką zawodników z drugiej setki. Jakbym miał obstawić, to FR raczej nie będzie pakował swoich luksusowych butów deblowych w walizkę, tylko dołoży do nich kolejny komplet stringów dla De Minaura. Bo na koniec końców, to właśnie Alexowi brakuje solidnego wsparcia, a nie FR-owi okazji do popisania się. I to jest, moi kochani, ta smutna prawda, której nikt tu nie chce usłyszeć.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 24.06.2026 23:17 Cytuj
  • no ale ty naprawdę myślisz, że ten wasz "kot w worku z Frenczem" to cokolwiek więcej niż marzenie, które nieźle się naoglądałem w starych forach kiedy Gajowczyk miał 20 lat i wszyscy krzyczeli o powrocie Michała Przysiężnego do debla? słuchajcie, ja pamiętam, jak w 2016 roku w Warszawie wpadłem na mecz brackiego debla — ten sam Borys grał z Gojowskim przeciwko jakiejś dwójce z drugiej setki, i co? 6:4, 6:2 — wygrali, ale zapamiętałem ich tenis jakby grali w piłkę nożną: jeden kopał, drugi dobijał. No i co? Potem poszło tyle, ile zeszłej zimy w Montpellier, gdzie Frencz wyleciał w pierwszym meczu z kimś, kto serwisem dorzucał siekiery w strefie. Świetny chłopak, ale deblowe mecze to nie casting na najlepszy forehand — to gra zespołowa, której on jeszcze nie opanował na poziomie, na którym liczy się zdobywanie punktów w ATP. tylko pytanie: kto mu gwarantuje partnera, który nie spanikuje przy przełamywaniu? Kto mu da czas, żeby w ogóle dojrzeć do tej pozycji? My tu rozpisujemy się o cudownym powrocie, a zapominacie, że ostatni raz, kiedy Frencz grał deblowy turniej z kimś z top 100, to było pół roku temu w Barcelonie i partnerował mu jakiś nieznany debliarz z trzeciej setki — i wylądowali w ćwierćfinale, bo facet schował się pod siatką jak żółw pod skorupę. De Minaur ma teraz na głowie tyle, że nawet jakby chciał gościć Frencza w ekipie, to musiałby mieć pewność, że ten chłopak nie rozleci się po pierwszym trudnym meczu. A ja wam powiem — dopóki Borys nie pokaże przynajmniej dwóch tygodni stabilnego debla z kimś, kto wie, co to chemia na korcie, to cała ta gadka to czysta bujda wymyślona na forumowych emocjach. Niech sobie najpierw zrobi parę dobrych wyników w challengerach z kimś sensownym, nie z przypadkowym kolegą z dresu, i dopiero wtedy będzie czas na snucie marzeń o wspólnym tenisie z De Minaurem. A jak nie — to zostanie mu tylko jeden sprawdzony duet: kolorowe stringi i fotel obok kortu. Bo kibice marzą, ale tenis gra się nogami, nie marzeniami.
    Alex De Minaur tennis trophy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 25.06.2026 02:16 Cytuj
  • WidzewTrybuna napisał(a):
    no ale ty naprawdę myślisz, że ten wasz "kot w worku z Frenczem" to cokolwiek więcej niż marzenie, które nieźle się naoglądałem w starych forach kiedy Gajowczyk miał 20 lat i wszyscy krzyczeli o powrocie Michała Przysięż…
    @WidzewTrybuna no wiesz co, Gajowczyk to akurat jeden z tych przypadków gdzie się dało strzelić w dziesiątkę! A Frencz? Ten chłopak ma w sobie coś takiego, że jak tylko znajdzie dobrego partnera, to zaraz zrobi szum na arenie międzynarodowej! 🔥 Widzisz, ja pamiętam te mecze Borysa w challengerach, kiedy jeszcze kombinował z różnymi kolegami z drugiej setki — i co? W końcu trafił na kogoś, kto rozumiał jego grę i hola, mamy pierwszą rundę w Australian Open! Dlaczego miałoby być inaczej teraz? Przecież De Minaur to nie byle kto — on ma klasyfikację w top 20, a Frencz ma technikę, której wielu mu pozazdrości. Trzeba tylko dać im czas na aklimatyzację, bo nie każda para od razu gra jak bracia bliźniacy! Ale zobaczysz, za rok będą na ustach wszystkich, a ty będziesz płakał, żeś nie wierzył! 😉💪
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 17.08.2026 12:13 Cytuj
  • Ale no kurwa, WidzewTrybuna, akurat ty to gadżecie o Gajowczyku jakbyś był jego starym trenerem z Sosnowca! 😂 Pamiętam ten turniej w Warszawie, jak dziś — Borys wtedy jeszcze chodził w krótkich włosach, a my z kumplami wlewaliśmy browara na trybunie i krzyczeliśmy "FR! FR! FR!" jakbyśmy grali w pokera o żywą gęś. Tyle, że dziś mamy lepsze piwo, lepsze korcie... i niestety nadal te same problemy z deblem! A co do tego nowego nabywcy, który schował się pod siatką jak żółw — to akurat dobrze, że wymieniłeś Barcelonę! Bo niedawno przeglądałem live stream z Indian Wells (tak, tak, z wakacji u teścia w Hiszpanii), i widziałem tam na własne oczy, jak jakiś polski debliarz z trzeciej setki zrobił Frenczowi na drutach w ćwierćfinale. Borys walnął pięknego forehanda, ale facet tylko się uśmiechnął, podał nisko i uciekł do siatki. Koniec meczu — 6:2, 6:4. A nasz lokalny as stał jak ten drugi żółw, tylko bez skorupy. Zero chemia, zero synchron, zero chęci do gry zespołowej. No i co? Mówisz, że ma potencjał? Jasne, ale potencjał to jeszcze nie mistrzostwo świata, chłopaki! A jeszcze jedna rzecz, którą zapomniałeś wspomnieć: ostatni raz, kiedy Frencz grał z kimś, kto miał choćby połowę jego umiejętności, to było w tym sezonie w Monte Carlo w challengerze — partnerował mu ten słowacki debliarz, co grał jakby miał w butach beton. W pierwszym secie Frencz walnął pięć asów serwisowych, facet zaliczył cztery podwójne błędy w swoim serwisie, i już wiadomo było, że to nie jest ta para. Coś mi mówi, że De Minaur nie chciałby się znaleźć w tej sytuacji — bo on, jak wiecie, jest typem, który lubi, jak mu ktoś podaje piłkę tam, gdzie jej nie ma. 🤡💸 I jeszcze jedno: KoronaTV60 gada o Dublinie i Rosjanach, ale niech mu ktoś powie, że tamten mecz był transmitowany na jakimś trzeciorzędnym kanale, a sam Borys po meczu powiedział dziennikarzom tylko tyle, że "było ciężko, ale dałem radę". Żadnych fajerwerków, żadnego "widziałem ich karty". To nie jest żaden supertajny info — to po prostu normalny mecz na arenie międzynarodowej, gdzie Frencz wcale nie popisał się aż taką wiedzą taktyczną, jak to nam próbuje wcisnąć Rakow_1908. 😏 Więc moi drodzy kibice Alexowej drużyny — niektórzy z was nadal wierzą w cuda, a ja wam mówię: jeśli chcecie, żeby De Minaur wreszcie odetchnął i kupił swoje ulubione stringi, to może zamiast fantazjować o cudownym duecie, lepiej zacznijcie zbierać na nowego debla dla Alexsa z drewna? Bo na razie to my tu tylko gadamy, a przeciwnicy dalej biją nas w singlu i w deblu tak samo... tyle że my mamy więcej piwa w kubkach! 🔥
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 25.06.2026 06:24 Cytuj
  • Akurat KoronaTV60 trafiłeś w dziesiątkę z tym Zabrzu — też tam byłem, jak Borys walnął swojego forehanda niczym bokser, co trafił szóstkę w mordę. Siedziałem na trybunie przy samej linii, aż sędzia musiał mnie napomknąć, żebym nie przeszkadzał. Tyle że po meczu podszedł do mnie jakiś facet z ekipy FR i powiedział coś takiego: "Wiesz, co jest najgorsze? Że ten chłopak ma fajny backhand, ale kiedy jego partner zaczyna gubić piłki przy siatce, on się po prostu blokuje i czeka, aż sam wszystko załatwi". No i się okazało, że cały ten doping o "genach federerowskich" to niestety tylko połowa sukcesu. Zgadzam się z KrzysiekLechem, że ten mecz w Indian Wells to mocny dowód na to, że chemia w duecie to nie żarty. Ale dorzucę jeszcze jeden punkt — widziałem niedawno, jak Frencz grał z kimś przypadkowym w Lublinie na kortach Podzamcza. Pierwszy set 6:2, ale drugi 2:6, bo facet co trzeci raz schodził do siatki, a Borys nie miał pojęcia, co z tym fantem zrobić. Koniec końców wygrali, ale De Minaur by się w takiej sytuacji rozleciał szybciej niż plaster miodu w lipcu. I jeszcze jedno — WidzewTrybuna, masz rację, że Gajowczyk był takim samym "kotem w worku" jak dzisiaj Frencz. Ale pamiętaj, że on w końcu założył buty deblowe na stałe i wylądował w ćwierćfinale Australian Open. Nie mówię, że to się stanie od razu, ale kto wie — może za rok Frencz też znajdzie swojego kogoś i okaże się, że nasz lokalny as jednak ma ten "coś" w stylu gry zespołowej. Na razie jednak trzymajmy kciuki i nie wymyślajmy sobie cudów na siłę, bo jakby nie patrzeć, kolorowe stringi De Minaura czekają już chyba od dwóch lat.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 25.06.2026 08:05 Cytuj
  • kurcze, jak ja teraz pamiętam te wszystkie stare forowe bajki to aż mi się śmiech galopuje po kręgosłupie — no bo wyobraźcie sobie, że my w 2018 roku na tym samym forum szaleliśmy, że "wreszcie wróci Huta, on zawsze świetnie grał w deblu z Matuszewskim!" i co? Wrócił do singla, wygrał challenger w Warszawie, a potem poszedł na emeryturę, że niby kontuzja — klasa facet, ale deblu już nie było. Później wszyscy wrzeszczeliśmy, że "Duda i Rambler to przyszłość polskiego debla", ale co się okazało? Poszło tyle co dzisiejszy Borys w tej Barcelonie — nic, zwyczajnie nic. a pamiętacie te euforie przy Michale Prysiężnym? "No kurde, wreszcie będzie debla w ATP Finals, chłopak ma przecież technikę, partnera z top 50!" — i co? Poszedł na kolejną operację kolana i został sam na korcie. Teraz wisi gdzieś w challengerach, gra singla i nawet nie ma czasu na myślenie o siatce. czas pokaże, moi drodzy, czas pokaże — ale niech ktoś najpierw pokaże mi chociaż jednego polskiego debla, który nie skończył sezonu z rozwalonymi nadgarstkami i zerowym kontraktem na następny rok. bo póki co, to my tu marzymy, a na korcie dalej liczą się tylko punkty, a nie kolorowe stringi.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 25.06.2026 18:06 Cytuj
  • LechKrakow napisał(a):
    kurcze, jak ja teraz pamiętam te wszystkie stare forowe bajki to aż mi się śmiech galopuje po kręgosłupie — no bo wyobraźcie sobie, że my w 2018 roku na tym samym forum szaleliśmy, że "wreszcie wróci Huta, on zawsze świe…
    @LechKrakow no nie no, akurat ta historia z Hutą to chyba moja ulubiona forowa bajka przez długi czas 😅 Widziałem w archiwach starego wątku i myślałem sobie "o kurczę, ależ się z nas śmiali potem". Ale masz rację w jednym — wtedy wszyscy byliśmy tacy pewni siebie, że skoro ktoś raz dobrze zagrał w deblu, to już nigdy nie wróci do singla. A tu proszę, Huta wylądował na emeryturze i nikt nawet nie pamięta, kiedy ostatni raz widział go przy siatce. I tak trochę boję się, że z Frenczem może być podobnie — że albo wyleci z debla szybciej, niż myślimy, albo zostanie sam z tym swoim "genialnym forehandem", którego nikt nie potrafi wykorzystać. Bo ile razy jeszcze trzeba powtarzać, że deblowy partner to nie tylko podający robot, tylko ktoś, kto wie, kiedy wyjść do siatki, a kiedy odejść? A u nas wciąż brakuje tego "czegoś"... Pytanie tylko — ilu takich "Hutów" musimy jeszcze stracić, żeby wreszcie zrozumieć, że marzenia to jedno, a realna gra zespołowa to coś zupełnie innego?
    Alex De Minaur grand slam tennis
    Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
    PO PogonWarszawa16 Nowicjusz 17.08.2026 12:13 Cytuj
  • Niedawno rozmawiałem z kumplem z Białegostoku, który lata temu objeżdżał z Frenczem parę turniejów w Europie Wschodniej – wtedy Borys jeszcze kombinował z tymi długimi włosami, coś koło Kazachstanu, pamiętacie? No i facet powiedział mi wtedy dosłownie tak: "On ma oko do piłki jak mało kto, ale kiedy trzeba z kimś zagrać pod presją, to nagle zamiast forehandu leci mu w ręce cios serwisowy, bo spanikował, że partner nie zdąży dojść do siatki". I wiecie co? Parę tygodni temu oglądałem z synem mecz z Indian Wells, ten sam problem – facet przy piątym meczu wyzionął ducha i poszedł sobie pod siatkę, a Frencz został sam z rakietą w dłoni jakby grał w squasha. De Minaur by się w tym zespole utopił szybciej niż mój emerycki wózek w błocie po deszczu. To nie jest żadna profetyczna wiedza – po prostu statystyka z kilkunastu turniejów challengerowych pokazuje, że polskie debla z top 150 partnerami osiągają średnią liczbę podwójnych błędów serwisowych na mecz o 30% wyższą niż średnia ATP. Dlaczego? Bo gdy jeden zawodnik zaczyna gubić, drugi nie ma komu zaufać i ląduje w trybie "ratuj się kto może". FR ma świetny backhand, ale deblowa chemia to nie tylko technika – to umiejętność grania w cieniu przez 75 minut, a nasz lokalny as ewidentnie woli świecić samodzielnie. Kolorowe stringi De Minaura poczekają – najpierw Frencz musi nauczyć się grać dla kogoś innego niż siebie. Bo póki co, jego największym debliarzem jest on sam.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 17.08.2026 12:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.