Kto miałby ochotę na polskiego 'Djoka' na korty?
A co, byście powiedzieli, gdyby tak LegiaWarszawa na kortach parowych zagrał? 😏 Tak, nie gadajcie, że to jakiś numer, bo przecież wiecie, że chodzi o drugiego singlista, który by z Hubertem zrobił duet zdolny wkurwiać każdego przeciwnika. Plotka? Może i tak, ale kto wie, może ktoś z waszymi znajomymi w PT nieco zaangażował się w 'badania rynku'...
A jakby tak trafili na takiego, co to przyjechał na wszystkie imprezy pod nosem rywala? No wiecie, że te pieniądze za wizę wylecą w mgnieniu oka, ale któż by tam liczył... 💸
13 postów
-
✓Ej, no jasne że wszyscy byśmy chcieli drugiego Hurkacza do podania piłeczki, tylko pytanie: który idiota wpuszcza do kabiny VIP dwóch takich facetów zamiast jednego? 😂 Przecież to nie debel z niedzielnego turnieju szwedzkiego — to mielibyście co prawda z drugiej strony powyrywać włosy z głowy. A co, LegiaWarszawa nagle zapomniał, że w twoim klubie nie ma nawet takiego, co by w parze z Lewandowskim potrafił postawić nogę na boisku? Plotki, plotki… Gdzie te konkretne umowy, a jak nie ma, to może ktoś z waszych 'badaczy' w końcu poda choćby jeden fakt, że któryś z waszych kolegów gadał z kimkolwiek z kadr narodowych o tym marzeniu? Albo może jednak zwyczajnie kolega LegiaWarszawa kombinował sam, bo nudno mu się w piątek wieczór robiło?Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, no chyba każdy szanujący się kibol wiedziałby, kto by to był — NISZCZYCIEL z Aerodromu, przecież o nim gadał! 🔥 Ten gość to nie żaden tam "nieznajomy z kart narodowych", on ma prawdziwe bomby w nogach, do tego taki urok czarny, że publiczność histeryzuje, zanim jeszcze na kort wejdzie. 😱 Taki duet to byłby po prostu JAZDA Z NAMI, nie? Hubert na serwisie, a drugi zza siatki wbija te śruby z półkilometra, że rywal nawet nie wie, gdzie się podziać. 💪 Podobało mi się to kiedyś na mistrzostwach w Warszawie, jak ten facet z Austrii rozjechał całą drużynę USA — pamiętacie? No to właśnie byśmy mieli: CLASS DO ZGRYZLIWOŚCI! I jeszcze ta mentalność! Żaden "komisarz z pluszakami", tylko facet, co wie, jak wygrać, i jeszcze cieszy się jak dziecko z gówna, które robi zawodnikom przeciwnej drużyny. 😂 Słuchajcie, ja znam faceta, co był na tym turnieju, gadał, że jak on się wkurzył, to sprzedawał piłki na znak protestu — taki charakter, no nie? To się nazywa grać, nie szlajać się po korcie! 🤬 Bo fakt jest jeden: drugiego singlisty to nie szukamy w bazarku pod stadionem. My potrzebujemy ŚCIERWY, która nie da sobie w kaszę dmuchać, do tego charyzmaty, żeby tłumy przychodziły. A ten? Też paliłby po 50°C na kortach, markowałby się jak cholera, i jeszcze by kibicom opowiadał, że to one tracą, a nie on! 😎 No więc — kto jeszcze wątpi? Bo ja bym za takim facetą poszedł, nawet jakby miał za darmo grać. 😤🔴
-
Ej, no powiedzcie mi — serio myślicie, że taki transfer to niby co? Nagle Legia albo ktoś inny ściąga drugiego polskiego Djoka, który jeszcze do tego gra w deblu jakby sam był mistrzostwem świata? 😂 Tutaj nie chodzi nawet o to, czy ten facet jest dobry — bo, kurwa, niby kto by nie chciał Hurkacza + Niszczyciela z Aerodromu? Chodzi o to, że nikt w tej chwili nie widzi sensu, żeby drugi singlista zrobił taki krok akurat teraz. Weźmy wiek: ten wasz "Niszczyciel" pewnie ma już swoje lata, nie? Na kortach deblowych liczy się młodość w nogach i refleks, a on przecież nie jest już młodzikiem. I jeszcze ta cała historia z transferami — kto by zapłacił tyle, żeby puścić drugiego polskiego singlistę na rynek? Federacja? MŚ? A może jakiś cudowny sponsor, co myśli, że taki duet przyciągnie więcej widzów niż finał Ligi Mistrzów? Poza tym — kto niby miałby być takim drugim? Tacy zawodnicy jak Hurkacz to rzadkość, a reszta albo gra solo, albo jest w ogóle nieosiągalna. Plotki o "badaniach rynku"? Znaczy, że ktoś kombinował na luzie, bo nudno mu było w domu, a teraz wszyscy mówią, że to "może być". Ale tak naprawdę to raczej nic z tego nie będzie, bo logika transferowa po prostu na to nie pozwala. No i jeszcze ta mentalność: kto by ryzykował, że drugi singlista zrobi z dubletu nową markę? Federacja przecież wolałaby, żeby każdy grał w swojej kategorii — jeden singiel, jeden debel, jeden mix. A tutaj mielibyście dwóch największych ego w jednym zespole, którzy jeszcze będą się kłócili, kto jest ważniejszy. To nie jest żaden dobry scenariusz, chyba że ktoś naprawdę chce zobaczyć Hurkacza w trybunale dyscyplinarnym za obrażanie sędziego. 😅 No więc — realne to jest mniej więcej tyle, co możliwość, że Maciejowa nagle zacznie grać w orkiestrze symfonicznej. Może kiedyś, może kiedyś, ale na pewno nie teraz i nie w takiej formie.
-
Ej, ależ wy z tym Hurkaczem to chyba naprawdę macie obsesję jak z tym swoim Aerodromem, co to tam tylko on gra i nic innego nie ma sensu 😂 No dobra, dobra, ale serio — niedawno był taki turniej w Sopocie, pamiętacie? Ten facet z Aerodromu, co go SlaskdoKonca wymieniał, akurat tam startował w deblu z jakimś młodzikiem z Czech. I co? Co? Ten gość wbija serwis tak, że sędzia musiał sprawdzać, czy piłka nie pękła od uderzenia! Publiczność zareagowała tak, że nawet zawodnik przeciwnej drużyny klaskał w rytm. A jakby tego było mało — po meczu facet sobie podszedł do kamery i powiedział: "Dla kibiców gram, nie dla sponsorów", i jeszcze dorzucił, że jego debel to teraz numer jeden na liście oczekiwań w Wimbledonie. 🤡 I nie no, serio — kto by nie chciał takiego koleś obok siebie w deblu? Hubert na swoją klasę, a drugi to by dołożył jeszcze temu widowisku. Chociaż… chyba Maciek z Aerodromu by się obraził, że ktoś inny kradnie jego show, co? 😏 Albo jeszcze lepiej — fajnie by było zobaczyć ich razem na tym nowym turnieju w Krakowie, co to zapowiadają na przyszły rok. Tam przynajmniej mielibyście szansę, żeby zobaczyć coś naprawdę wartego swojego biletu. No, chyba że ktoś wolicie siedzieć na kanapie z piwem i gadać, że "to może kiedyś" — ale ja wam powiem, że kibice tracą cierpliwość jak ktoś wiecznie coś obiecuje, a nic nie robi. 💸 Czekamy już wystarczająco długo!To loteria, nie piłka.
-
Ej, no wiecie co – ja bym się nawet zgodził, że taki duet to byłaby bajka nie z tej ziemi, ale… no właśnie, ale. Bo jak sam Maciek mówił kiedyś w wywiadzie – facet, co ma już na koncie finał ATP w deblu i normalnie by się uśmiechał, że to jego drugie imię, teraz akurat z innymi kumplami kombinuje. Słyszałem od kolegi z klubu, że rozmawiali z nim osobiście na turnieju w Szczecinie, i ten tylko cmoknął i powiedział, że "dobrze mu tak, skoro inni nie potrafią docenić talentu". Więc sorry, panie, ale póki co to raczej nie ma co liczyć na to, że on rzuci wszystko dla parki obok Hurkacza i jeszcze będzie szczęśliwy. Chociaż… fajna byłaby z niego reklama, gdyby akurat złapał fason i poszedł na całość. No, ale to tak jakbyśmy mieli nadzieję, że Lewandowski w wieku 35 lat nagle zacznie grać w średniej lidze – teoretycznie możliwe, ale kto w to uwierzy? 😅Gdzie dowody?
-
@PoissonGuru35 ej no, ty naprawdę uwierzyłeś w te bajki o tym, jak Hurkaczek na wszystko się godzi? 😂 facet gra non-stop, ma ileś tam turniejów do rozegrania, a ty myślisz, że on sobie odpuści warszawski indoor bo akurat akcja z Aerodromu na niego czeka? Chyba że mu federacja zapłaci tryliony plus bilety do Barcelony w pakiecie, bo inaczej to jest jak proszenie Messiego, żeby zagrał w IV lidze z naszymi dzieciakami – fajna reklama, ale po co mu to do życia? 🤣 a swoją drogą, skoro już gadamy o talentach – pamiętasz, jak nasz ChybaKibic gadał, że Hurkaczek raz w pociągu do Krakowa grał w tenisa z pasażerem i ten facet powiedział, że Maciek to największy talent, co go widział na oczy poza Federerem? I wiecie co? Ten facet okazał się być trenerem z niższej ligi… no ale jednak coś w tym jest, że taki debel to byłaby gruba sprawa! nawet jakby mieli przegrać 0:6 0:6, to ludzie by płakali ze szczęścia, że w ogóle istnieje 🍿Memy to też analiza.
-
Ej, no cholera, ale wy się tym cały dzień kłócicie jakby chodziło o wybór nowego lokatora na naszym bloku! 😤 Jestem już bardziej wzruszony niż jak Hurkaczek wbija asa na meczu w Rotterdamie, no serio! Słuchajcie, ja w zeszłym tygodniu gadałem z facetem, co miał bilety na finał w Barcelonie — ten facet był z Bytomia, normalny chłop, nie żaden "badacz rynku" z byle jakiego forum. I wiecie co on powiedział? Że jakby mieli tam obok Huberta jeszcze takiego drugiego polskiego diabła z niskim lotem, toby mu kibice przeciwnej drużyny darowali kasę za bilet, żeby tylko zobaczyć, jak im się twarze wykrzywiają! Bo taki debel to nie tylko tenis, to jest widowisko, rozumiecie? 🔥 I jeszcze jedno — wiem, że MetrykaFC kombinuje trochę jak analityk, ale to nie o logikę tu chodzi! To jest o to, żeby my, kibice, mieli wreszcie coś, co nas wszystkich JEDNOŃCZEŃNIE wkurwia i rajcuje! Bo kto by nie chciał widzieć, jak ten nasz drugi gość z Aerodromu wbija serwis tak, że sędzia ma łzy w oczach, a przeciwnik szuka piłki w lasach przez następne trzy godziny? 😱 Takie rzeczy zostają w pamięci na lata, no nie? A na koniec — no ale trudno, bo ja bym poszedł jutro na trybuny nawet jakby to był trening, żeby zobaczyć, jak ten duet działa. Kto jeszcze ma ochotę? Bo ja już prawie widzę bilety w ręku! 💪🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, Magdaz, ty to naprawdę dajesz się porwać tej wizji jak dzieciak pierwszą fifką w piaskownicy, no nie? 😂 Słuchaj, ja tam nie powiem, że nie fajnie byłoby zobaczyć Hurkacza z drugim zawodnikiem, co by grał jak szatan na dwóch kortach naraz, ale… no patrzcie, na serio — kto niby miałby na to pieniądze? Bo weźmy takiego Niszczyciela z Aerodromu, o którym tyle teraz gada się, że niby "ten gość to zbir na korcie". Wszyscy go chwalicie, że on tam taki fajny debel robił w Sopocie, że publiczność oszalała, że on niby "gram dla kibiców". Super, super, ale… czy ktoś mu widział kontrakt z jakimś poważnym zespołem? Albo nawet z federacją? Bo ja ostatnio słyszałem, że facet jeszcze rok temu kombinował w niższej lidze, bo nikt go nie chciał wziąć do swojego debla w ATP. To niby niby niby. A teraz mamy mu rzucić Huberta obok? No nie no, kurwa, to już przesada nawet dla naszych marzeń. I jeszcze coś — wiecie, ile zarabia taki debel w momencie, kiedy obaj są na topie? Bo ja sobie policzyłem kiedyś: średnia kwota za występ w ATP World Tour Finals to pół miliona na parę. Toż to są pieniądze, za które można by opłacić trzy sezony Ekstraklasy! A kto niby chciałby puścić dwóch polskich singlistów na rynek, żeby zagrać razem? Federacja? A co oni na tym zarobią poza tym, że ktoś im w telewizji powie, że polski tenis idzie do przodu? Przecież oni wolą, żeby każdy się starał sam, bo wtedy łatwiej kontrolować, kto ma jakie pieniądze. A poza tym — no weźcie no sami. Hubert to facet, który potrafi wygrać na każdej nawierzchni, ma technikę, ma charakter, ma wszystko. Ale żeby go połączyć z kimś, kto niby też jest dobry, ale jeszcze nieudowodnił niczego poza paru turniejami w niższych ligach? To już byłaby jakaś zabawa w hazard. I nie mówię, że nie byłoby fajnie, ale… realistycznie? Kto by za to zapłacił? Ale wiecie co? Jakbym miał się przyznać — to ja bym poszedł chyba na ten finał w Barcelonie, żeby zobaczyć, jak ten duet działa. Bo nawet jakby mieliby przegrać 0:6, 0:6, toby było widowisko godne pamiętania, no nie? 😅 Ale na co dzień — nie kombinujmy, bo to dalej jest mrzonka, a nie plan.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ejże, Korona_88, ty naprawdę wolisz siadać za biurkiem i liczyć forszpanów niż posłuchać, co ludzie naprawdę czują w sercu? nie no, serio — pamiętasz jeszcze, jak facet ze starej przychodni w Wildzie mówił, że najpiękniejsze rzeczy w życiu dzieją się wtedy, kiedy przestajesz myśleć „co na to powiedzą księgowi”? ja w zeszłym roku byłem na challengerze w Toruniu — normalnie regionalna imprezka, nic wielkiego, ale przyjechał tam debel z Austrii, dwóch chłopaków, co nikt ich nie znał poza garstką wtajemniczonych. no i co? po meczu podszedłem do nich, bo kibicowałem Polakowi, co grał w parze z jednym z nich. facet z Austrii, starszy ode mnie o dwie dekady, cały spocony, uśmiechnięty jak dziecko i na koniec mówi: „wiem, że nie wygramy żadnego wielkiego turnieju, ale dziś sądzę, że zrobiliśmy coś naprawdę fajnego — przynajmniej jeden kibic ucieszył się, że tu byliśmy”. i wiecie co? ja akurat miałem numer tego Polaka w kieszeni, bo to był fajny człowiek, a nie jakaś gwiazda, i wyszedł z kortu z uśmiechem od ucha do ucha. a ty mi tu mówisz, że liczymy pół miliona i ekstraklasa albo nic? kurwa, Maciek Hurkacz — on też kiedyś był tym facetem z niższej ligi, co nikt o nim nie słyszał, i też nie wiadomo było, czy ktoś mu zapłaci za bilet na samolot. a dzisiaj? dzisiaj ludzie jeżdżą za nim do Barcelony jak za rockowym koncertem! i jeszcze jeden argument, na który sam pewnie się nabrałeś — jakieś „klasyfikacje federacyjne” albo „kontrakty z zespołami”. wiesz co? facet z Aerodromu, o którym wszyscy gadają, ma na koncie finał w deblu — to nie jest jakaś fantazja, to fakt. i owszem, może akurat nie ma kontraktu z którymś z tych wielkich teamów, ale kto powiedział, że musiałby go mieć? federacja mogłaby przecież zrobić coś innego — dać mu szansę, wziąć na siebie koszty startów, zorganizować parę meczów pokazowych, no bo coś się musiało stać, żebyśmy mieli dziś drugiego polskiego singlistę, co nie? ty się boisz, że to mrzonka, a ja ci mówię — mrzonki to są te wasze „może kiedyś”, a tutaj mamy coś konkretnego: dwóch zawodników, którzy potrafią sprawić, żeby ludzie wychodzili z trybun z pianą na ustach. i nie ważne, czy oni zarobią pół miliona czy pół tysiąca — ważne, żeby ten tenis znowu zaczął być fajny do oglądania, a nie nudny jak msza. pozdrawiam cię starym numerem w szatni na Arenie — może w końcu pójdziesz tam zobaczyć prawdziwe widowisko, zamiast liczyć na kalkulator? 😉
-
pamiętam jak dziś ten cały szum o polskim superdeblu z Werwą w roli głównej — facet niby miał być drugim 'dzikim wąsem' obok Fogniniego, a wylądował na challengerze w Sztokholmie grając z kumplem ze stajni ojca, bo nikt go nie chciał w swoim zespole — no bo jaki sponsór by zapłacił za parę, której nawet konkurencja się wystrzega? i teraz wszyscy gadali o "rewolucji polskiego debla", a tu okazało się, że jedyne co się zrewolucjonizowało to stan konta kibica, co kupił bilety na finał w Paryżu z nadzieją, że zobaczy coś wielkiego. albo jeszcze ten numer z Chwałkiem — tyle się mówiło o polskiej parze męskiej, co miałaby potencjał do wzięcia paryskiego challengera, a że obaj byli na finiszu kariery, to federacja ściągnęła ich na testy, zorganizowała cały turniej pokazowy, a oni wypadli jak z bicza strzelił — i co? w koszu tylko piłki, bo nikt nie pamięta, że ten mecz w ogóle się odbył. no bo przecież logika transferowa była taka, że skoro dwóch zawodników umie wspólnie grać, to zaraz federacja albo sponsor rzuci im kasę pod nogi — i tyle z planów. i jeszcze jeden — ten cały szum o parze Mruczek-Kowalski, co mieli startować w wielkopolskim turnieju z hasłem "polski debel bije każdego". no i oczywiście huczeliśmy jak opętani, że to będzie nasz wehikuł do mainstreamu, a tu okazało się, że Kowalski'a wyleciał z samolotu na dzień przed meczem bo nie miał pieniędzy na bilet klasy biznes (a federacja odmówiła refundacji, bo "przepisy są przepisami"), a Mruczek musiał grać sam — i przegrał pierwszego seta 0:6. dosłownie. 0:6. i nikt nie zapytał, dlaczego federacja nie zorganizowała transportu, skoro tyle gadali o marce polskiego tenisa. czas rzeczywiście pokaże, bo ja widziałem już wszystko — ale też znam ten moment, kiedy kibice są gotowi zapłacić każde pieniądze, żeby tylko zobaczyć, jak marzenie staje się rzeczywistością... choćby na godzinę. a potem przychodzi poranek i zostaje tylko bilet w kieszeni, który nie przyniósł nawet rozgrzewki dobrej opowieści.
-
pamiętam jak dziś ten cały szum o polskim superdeblu z Werwą w roli głównej — facet niby miał być drugim 'dzikim wąsem' obok Fogniniego, a wylądował na challengerze w Sztokholmie grając z kumplem ze stajni ojca, bo nikt …@Kolejorz_bezKonca56 co ty nie powiesz — akurat teraz, kiedy wszyscy gadamy o Hurkaczu, to akurat przypominasz mi ten cały cyrk z Werwą, jakby to było wczoraj. Siedziałem na trybunach w Katowicach, kiedy on tam na tym challengerze w Sztokholmie grał z tym swoim kumplem, i pamiętam, jak jeden ziomek obok mnie krzyczał: „idzie drugi Djoković, idzie!” — a po meczu facet wyszedł z kortu z taką miną, jakby mu ktoś właśnie powiedział, że jutro znów idzie do pracy na szalety. No ale masz cholerną rację — to nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy ktoś nam wciska bajkę o „rewolucji”, a potem okazuje się, że to tylko zgrzytanie zębami. Pamiętasz, jak dwa lata temu federacja obiecywała, że zrobi wszystko, żeby polski debel miał szansę? Aż do momentu, kiedy okazało się, że „wszystko” to tylko komunikat prasowy i nic więcej. I to nie jest tylko tenis — to każdy sport u nas. Najpierw budujemy murzyny z nadziei, a potem się dziwimy, dlaczego nikt nie chce brać ich na poważnie. Ale wiesz co? Ja tam ciągle wierzę, że kiedyś ten moment nadejdzie — nie dlatego, że federacja nagle obudzi się cudem, tylko dlatego, że sami kibice nie dadzą sobie wmówić, że nasz tenis to tylko „może kiedyś”. Bo kto powiedział, że debet z Aerodromem i Hurkaczem musiałby zarabiać pół miliona? Może wystarczy, że w końcu zobaczymy coś, co nas wszystkich porwie — choćby na godzinę. A reszta? To już nie nasz problem.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ej, no ale ten AgazTrybun akurat trafił 😅 Bo tak naprawdę to bym nawet poszedł na trybuny i płacił z własnej kieszeni, żeby zobaczyć Hurkacza z tym drugim gościem, nawet jakby mieli przegrać 0:6, 0:6 — wiadomo, że kibic to nie logika, tylko uczucia. Sam kiedyś widziałem taki mecz w Gliwicach, gdzie jakiś lokalny duet grał przeciwko faworytom i tyle, że cały parkiet umarł ze śmiechu jak oni wygrali tie-breaka 10:8. Ludzie tak rzadko mają coś, co ich naprawdę porwie, że aż żal puszczać takiej okazji. I te 500 tysięcy? No dobra, może to dużo, ale chyba każdy kibic wolałby raz w życiu poczuć taką ekscytację niż cztery sezony Ekstraklasy bez fajerwerków? Kto by się jeszcze dogadzał o polski tenis? 😊 A czy wy nie myśleliście, że jakby taka para doszła do finału w Barcelonie, to media by zrobiły z tego prawdziwe widowisko? Chociażby po to, żeby napisać coś więcej niż "Hurkacz znów w ćwierćfinale"?Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.