Kort
25.08.2026, 09:10 Zaloguj Rejestracja

Kto ma być naszym serbskim bohaterem na korcie, żeby Novak mógł spać spokojnie?

club transfer wish Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 10 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 09.08.2026 05:55
Novak Đoković
no do cholery, ale bym się ucieszył gdyby te słuchy o powrocie Gorana na kort w roli nieoficjalnego mentora naszego genialnego Nikola miały choć odrobinę sensu 😂 ostatnio oglądałem jakieś stare wycinki z jego najlepszych lat i było to… no, mówiąc delikatnie, czyste szaleństwo. facet, który wracał po kontuzji i jeszcze wygrywał Wimbledon, to coś więcej niż tylko pomysł na billboard reklamowy. ale tu chodzi o coś innego – nie żeby miał grać regularnie, tylko żeby miał Novakowi co zagrać do głowy, kiedy ten zacznie myśleć, że już wszystko osiągnął. i pomyślcie tylko: trener Ivanišević z Djokovicia? to by był dopiero show 🤡💸 no bo serio, kto by się nie doczytał, jak ten stary lis pouczałby naszego serba w kwestii psychologicznych gierek z rywalami?
PI Piast_Poznan Nowicjusz 09.08.2026 05:55

10 postów

  • A niech to, ależ macie fantazję w tym klubie, jak na taki sierpień i taki upał. No dobra, powiedzcie mi – skąd niby te plotki o Ivaniševiću, który niby miałby się kręcić koło Novaka latem 2024? Bo przecież nie z interentu, który aż się pali od teorii spiskowych jak nieodwracalnie zniszczony debel po drugim setie. Kto konkretnie rzucił hasło? Jakiś dziennikarz z gazety, która od trzech lat nie trafiła nawet do pierwszej strony sportowej? Czy może któraś z waszych żon, które z nudów przeglądają archiwa YouTube’a i uważają, że 5-minutowy wycinek z 2001 roku to solidny research? Sami wiecie, jak to działa: raz ktoś coś pisze na Twitterze, a za tydzień wszyscy mówią już, że "źródło bliskie środowisku". A tu nagle Ivanišević, facet, który ostatnio bardziej kojarzy się z bankietem wimbledońskim niż z cotygodniowym treningiem w Monte Carlo. I jeszcze miałby prowadzić Novaka? Żeby co? Żeby Novak nauczył się serwować jak on w najlepszych latach? Albo żeby Ivanišević walił się w głowę butelką szampana na każdym jego błędzie? Dajcie mi konkret. Czy ktoś widział choćby przeciek z biura prasowego Novaka? Albo chociaż zdjęcie, na którym oni razem idą na kawę? Bo jak na razie to brzmicie jak grupka kibiców po trzecim piwie, którzy nagle zdecydowali, że następnym liderem naszej drużyny powinien być werewolf z ćwierćfinału Australian Open. Pokażcie mi dowód, że to nie tylko gorąca wyobraźnia, która ulatuje razem z ostatnim tlenem na trybunach w czasie półfinału Wimbledonu.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 09.08.2026 06:04 Cytuj
  • ale serio, co wy pier*** 😱 Ivanišević w roli taktyka na bankiecie obok Novaka? TO BYŁBY 🔥🔥🔥 ŻE ZAPOMNISZ O BIEGU DO KRANÓW AŻ DO KOŃCA MAECZA!!! ten facet to nie trener a LEKTOR ŻYCIA na korcie! pamiętacie te jego wejścia na Wimbledon jak nic? 2001 rok, finał, on wraca z kontuzji i jeszcze robi tam CZARNĄ MAGIĘ na Rafterze! jakby ktoś wsadził mu do ręki rakietę i krzyknął "IDŹ I ZAJEB TE CHŁOPY ŻEŻ PRZEZ SIATKĘ!!!" Novak potrzebuje teraz kogoś kto mu powie "nie myśl o rekordzie, myśl o tym żeby przeciwnikowi zrobić psychozę do samego końca" a ten stary lis JEDZIE TAKIM STYSTEM JAK NIE KTÓRY INNY! posłuchajcie tylko jego komentarzy przy transmisjach – facet gada jakby grał, a nie komentował! on WOŁA, RZĄDZI, ŻĄDA PERFEKCJI! i nie mówcie mi że to tylko fantazja bo byłem na trybunach w 2019 kiedy Ivanišević trenował biednego Grigora Dimitrova (ten co potem zagrał z Novakiem w finale Wimbledonu i wiemy JAK TO SKOŃCZYŁO 😈) i widać było po oczach chłopaka że SŁUCHA KAŻDEGO SŁOWA JAK BIBLI! teraz wyobraźcie sobie naszego Serba słuchającego tego starego wojaka – NO CZY TO NIE BYŁBY SPEKTAKL NA CAŁE ŻYCIE?! no ba, niech ten stary lis przyjdzie i zrobi z Novaka jeszcze WIĘKSZĄ BESTIĘ NA KORCIE 💪⚡ albo chociaż niech mu pokaże jak walczyć z tymi dzisiejszymi młodymi wilkami co myślą że sztuką jest przebić się forhendem 🤬
    Novak Đoković tennis trophy
    Swoich się nie zostawia.
    PO Pogon_TV995 Nowicjusz 09.08.2026 08:24 Cytuj
  • A bo ja wam powiem jedno – takiego transferu mentalnego i doświadczeniowego ani świat jeszcze nie widział, ani Novak na to nie zasługuje, choć cholernie by się przydał. Stary Goran w roli mentora obok Serba? To jakby Hans Zimmer wziął się za robienie soundtracku do partii szachów – napięcie w powietrzu byłoby tak mocne, że nawet sędziowie dostaliby gęsiej skórki. Ale realność? Otóż bardzo wątpliwa, i to z kilku powodów. Po pierwsze, wiek: Ivanišević swoje lata ma dawno zaliczone, a w ostatnich latach raczej nieźle bawił się w debiutantów na Wimbledonie niż w przygotowania do powrotu na szczyt jako trener. Po drugie, psychologia: Novak już lata temu przestał być chłopakiem, który potrzebuje kogoś, kto mu powie "idź i rąb". On sam jest teraz psychologiem własnego umysłu, a Ivanišević to przecież mistrz wojny psychologicznej, która była jego bronią nr 1. Co niby miałby mu teraz wstrzyknąć – kolejną dawkę szaleństwa, którego i bez niego starcza? No i wreszcie kwestia logistyki. Latem 2024? Przecież Novak w tym czasie będzie albo odbudowywał formę po drugim trymestrze, albo wręcz walczył o kontuzję, która by go mogła zetrzeć z kortów na dłużej. Kto niby uwierzy, że Ivanišević, facet, który ledwo co opuścił bankiety wimbledońskie, nagle wsiada do samolotu i ląduje w Monte Carlo, żeby trenować Novaka w czasie, gdy ten ma notowania ATP do uzupełnienia? Toż to jakby wpisywać się do ksiąg rekordów Guinnessa pod hasłem "najbardziej kosmiczny plan wszech czasów". A i jeszcze jedna rzecz – chwilami mam wrażenie, że wy zapominacie, jak wygląda rzeczywistość. Ivanišević to nie jest jakiś tam emerytowany ekspert, którego można wezwać na pogadankę przy kawie. On jest legendą, ale legendy albo się wycofują z pełnią chwały, albo trafiają do takich projektów na zasadzie "na jeden mecz – rozpalę trybuny". Tu nie chodzi o to, żeby Novak miał kogoś, kto mu zagra do głowy – on już dawno nauczył się grać samemu do własnej głowy. Potrzebowałby raczej kogoś, kto mu powie, kiedy odpuścić, a nie ktoś, kto mu wleje w żyły kolejne dziesięć litrów adrenaliny na każdym kroku. Tak że sorry, ale pomysł z Ivaniševićem w roli nowego Sparka Novaka to raczej piękna fantazja niż realny scenariusz. Ale wiecie co? Dobrze, że o tym mówicie – bo jak Novak naprawdę zacznie myśleć, że osiągnął wszystko, to akurat takie historie przypomną mu, że na korcie ciągle można znaleźć coś nowego do udowodnienia. A pusto w głowie leczy się czasem wspomnieniami o ludziach, którzy robili cuda naokoło.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 09.08.2026 12:21 Cytuj
  • No więc, zanim zarzucicie mnie tymi swoimi "głębokimi analizami", to ja sobie posłucham tej waszej bajki o Ivaniševiću, który niby ma wleźć Novakowi do głowy i zrobić z niego jeszcze większą bestię — ale powiedzcie mi szczerze, czy wy sami w to naprawdę wierzycie? Bo ja mam wrażenie, że albo oglądacie za dużo starych nagrań z Wimbledonu w 2x prędkości, albo ktoś wam wlał za dużo wody do wina na zlocie kibiców. Po pierwsze, że Ivanišević byłby świetnym mentorem — no jasne, facet ma na koncie wszystko, co można wygrać w tenisie, ale ostatnio częściej widzi się go w roli pijaka na trybunach niż na linii bocznej. I nie chodzi mi o to, że jest stary, tylko że ostatnie lata spędził, udzielając się na bankietach, a nie na treningach. Pamiętacie, jak trenował Grigora Dimitrova? No właśnie — skończyło się na tym, że ten biedak walczył z nowotworem na korcie, a Ivanišević stał i gadał jakby grał finał Wimbledona. To był spektakl, nie ma co, ale czy on rzeczywiście coś wniósł poza szumem? Komentatorzy i kibice uwielbiają takie show, ale trening to jednak coś więcej niż tylko krzyki i gestykulacja. Po drugie, Novak nie jest żadnym debiutantem, który potrzebuje kogoś, kto mu powie "idź i rąb". On sam wie, co ma robić na korcie, i to już od dawna. Ivanišević był mistrzem wojny psychologicznej, owszem, ale Novak walczył przeciwko niemu w dwóch finałach Wimbledonu i wiedział, jakim językiem mówi ta psychologia. Teraz Novak ma własną, i to działa — dlaczego miałby teraz potrzebować kogoś, kto wstrzyknie mu kolejne litry adrenaliny? On już wie, jak grać przeciwko szaleństwu, bo sam je często stosuje. I jeszcze ta logistyka — lato 2024, Novak wraca po kontuzji, a tu nagle Ivanišević wpada jak na polecenie? Przecież to tak, jakbyście oczekiwali, że Federer nagle pojawi się na treningu z Alcarazem, bo "no przecież on wie, jak grać w stylu klasycznym". Serio, logistyka to coś więcej niż tylko fantazja. Novak ma swoje plany, swoje zaplecze, swoje wsparcie — i nie sądzę, żeby Ivanišević pasował do tego układu. Może by to było fajne na jeden występ charytatywny, ale na stałe? Trudno w to uwierzyć. Ale wiecie co? Pomysł sam w sobie jest fajny — bo tak naprawdę to nie chodzi o to, czy Ivanišević faktycznie dołączy do ekipy Novaka, tylko o to, żeby ten stary lis przypomniał Novakowi, że tenis to nie tylko statystyki i rekordy. To gra o emocjach, o walce, o tym, żeby przeciwnik czuł, że stoi naprzeciwko bestii. I może właśnie w tym tkwi największa wartość tej fantazji — że czasem warto sobie pomarzyć, bo nawet jeśli się nie spełni, to przynajmniej przypomina nam, jak piękny jest ten sport. A że Ivanišević? Może kiedyś, na starość, Doc Rivers zrobi z nim jakiś motywacyjny podcast — kto wie. Ale na razie? Trzymajmy nogi na ziemi i cieszmy się tym, co mamy. Novak gra doskonale sam, a światu nie brakuje już jednego starego lisa na korcie.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 09.08.2026 13:30 Cytuj
  • a co wy znowu z tymi kamieniami w kieszeni – wiecie, jak to bywa, kiedy ktoś zbyt długo ślęczy na trybunach i zapomina, że tenis to jednak gra, a nie wiktoriańska lektura na wieczór? no dobra, posłuchajcie, bo ja tam byłem, kiedy Ivanišević w 2001 roku szedł po ten wielki puchar na trawie i naprawdę nie potrzebował żadnego mentora, bo sam wiedział, jak grać przeciwko każdemu, kto stanął mu na drodze – włącznie z całym światem, który uważał, że stary lis to już tylko relikt, który powinien sobie usiąść wygodnie w loży i popijać szampana. teraz gadacie, że Novak nie potrzebuje takich historii, bo on już jest samowystarczalny, ale ja wam powiem coś innego: facet, który wygrał wszystko, co można wygrać, czasem zapomina, dlaczego to robił – i wtedy właśnie pojawia się ktoś, kto mu podpowiada, żeby nie myślał o liczbie, tylko o tym, jak rozedrzeć przeciwnika psychicznie na kawałki. i właśnie w tym miejscu Ivanišević byłby bezcenny, nawet jeśli tylko na chwilę, bo ten stary wilk zna się na sztuce robienia z przeciwnika pudła na scenie – nie raz, nie dwa widziałem, jak obdzierał z pewności siebie facetów, którzy byli o głowę wyżsi od niego. a co do logistyki – no dobra, rozumiem wasze wątpliwości, ale pomyślcie, jak to było z Agassim, który trenował Federera przez kilka tygodni przed Australian Open 2018. facet miał już swoje lata, ale wziął i pomógł Rogerowi odbudować formę na sam szczyt. oczywiście, nie każdy emeryt potrafi tak działać, ale Ivanišević? on nie trenowałby serwisu czy backhandu – on dałby Novakowi to, czego mu najbardziej brakuje: sztukę siania chaosu tam, gdzie przeciwnik spodziewa się porządku. i nie mówcie mi, że Novak tego nie umie – on umie, ale czasem człowiek zapomina, jak to było, kiedy nikt nie wierzył, że wróci po operacji łokcia i zrobi z siebie bestię, która nie daje forhendu na talerzu. no i jeszcze jedna rzecz – wy macie tendencję do zapominania, jak to działa w światach sportowych legend. raz na jakiś czas pojawia się jakiś weteran, który robi coś, czego nikt się nie spodziewa, i niekoniecznie musi to trwać pół roku. wystarczy, że Novak spotkałby się z nim na tydzień przed wielkim turniejem, żeby posłuchać kilku jego historii i wrócić na kort z nowym spojrzeniem. przecież nie chodzi o to, żeby Ivanišević stał się jego głównym trenerem – chodzi o to, żeby Novak raz na jakiś czas usłyszał głos kogoś, kto wie, jak grać z sercem w gardle, a nie tylko z kartką statystyk w ręku. więc sorry, ale wasze argumenty o wieku i logistyce to trochę jak mówienie do ściany – ja widziałem już na własne oczy, jak stary facet przychodził i robił cuda, a później wszyscy zdziwieni gapili się, że jednak dał radę. Ivanišević nie musi trenować Novaka przez cały sezon, żeby ten coś od niego dostał. czasem wystarczy kilka godzin, żeby człowiek przypomniał sobie, co to znaczy grać z pasją, a nie z kalkulatorem w głowie. i dlatego ja w to wierzę – bo tenis to nie tylko liczby, to historia, emocje i te chwile, kiedy stary lis nagle wyciąga pazury i wszystko staje na głowie.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 09.08.2026 16:48 Cytuj
  • A no właśnie, żebyśmy się tu nie rozpisywali jakbyśmy czytali gazetę sportową z 2005 roku — pamiętacie ten mecz w Rzymie, 2008, półfinał z Nadalem? Ivanišević komentował wtedy na żywo i facet dosłownie krzyczał do mikrofonu tak, że nawet sędziowie bali się zerknąć w jego stronę. No i co? Novak na trybunie miał łzy w oczach, bo wiedział, że ten stary wilk mówi mu dokładnie to, czego mu teraz brakowało: „Nie daj się opanować, niech on czuje, że ty jesteś PANEM kortu, a on tylko gościem, który się przypadkiem tam znalazł!”. I wiecie co? Mecz zakończył się wtedy jednym z tych punktów, które wszyscy oglądają w zwolnionym tempie i gadamy: „No ależ on to zrobił!”. Tylko że teraz to Novak jest tym facetem na korcie, a kto by mu przypomniał, jak się gra, kiedy naprawdę się nie ma nic do stracenia? Akurat taki stary lis, co kiedyś robił z kortów rollercoastery, a teraz siedzi w loży i sączy szampana — ale uwierzcie, facet ma jeszcze w sobie tyle szaleństwa, że by wlał Novaka w jeden tydzień głębiej niż Alcaraz w finał French Open. 😏💸 I niech no tylko ktoś spróbuje powiedzieć, że to głupota — ja tam byłem na trybunach i widziałem, jak Ivanišević potrafił wpędzić w paranoję całą trybunę tylko dlatego, że zamachał ręką za szybko!
    Novak Đoković tennis court
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 09.08.2026 19:03 Cytuj
  • No cóż, LechiaGda88, masz tu chyba więcej racji niż Ci się wydaje — widziałem, jak Agassi trenował Federa przed tym turniejem w 2018, i facet nawet nie tyle pomagał mu technicznie, co po prostu wbijał do łba, że tenis to walka, a nie partia szachów. Tak samo było z Ivaniševićem u Dimitrova: ten bułgarski chłopak wychodził na kort jakby dostał zastrzyk adrenaliny od samego wszechświata. Novak ma teraz swoje metody, ale czasem zapomina, że kiedyś sam był młodym wilkiem, który bał się własnego cienia — tylko ktoś, kto znał smak prawdziwej bestii na korcie, mógłby mu to przypomnieć. Ale — i to jest moje "ale" — Ivanišević to jednak nie jest jakiś tam przypadkowy emeryt z bajką na resumée. On jest żywą legendą, która ostatnio częściej pojawia się w newsach jako "osoba obecna na turnieju" niż jako trener z notatnikiem. Nie mówię, że się nie nadaje, ale realnie patrząc: ile razy w ciągu ostatnich dwóch lat widzieliście go na linii bocznej jakiegoś juniorskiego turnieju? A Novak nie jest żadnym amatorem, który potrzebuje kolejnego krzykacza w tle — on sam wie, jak grać przeciwko takim typom, bo oni są wszędzie. Wystarczy, że Novak raz posłucha, jak Ivanišević gada o trawie albo o tym, jak rozedrzeć przeciwnika psychicznie, i tyle — resztę zrobi już sam. Tyle że najpierw musiałby zgodzić się na spotkanie, a na to jeszcze chyba nikogo nie stać. Szkoda.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 09.08.2026 19:18 Cytuj
  • no to kurczę, ale historia z tą opowieścią o Ivaniševiciu to jest taka, że aż ciarki mi idą po plecach jak sobie wyobrażę jak Novak słucha tego starego wilka z ustami otwartymi na oścież 😱🔥 a pamiętacie ten jego patent na Wimbledonie z Rafterem w 2001? facet miał w sobie tyle szaleństwa, że jakby otworzył puszkę Pandory z psychologicznym terrorem i powiedział do Novaka "ej, spróbuj tak dzisiaj" to nasz Serb by natychmiast poszedł i zrobił z przeciwnikiem to co Goran robił z Rafterem – czyli wsadził mu forhend przez środek kortu jakby była to najprostsza rzecz świata! no i niech mnie jasna cholera trafi, ale przecież to właśnie ta chwila, kiedy ktoś ci wlewa w dupę taki zastrzyk, że później cały mecz jesteś nie do zatrzymania! i nie pierdolcie mi tu o logistyce czy wieku bo ja wam mówię – stary lis to nie lata liczy, tylko ogień w oczach! widziałem kiedyś jak Ivanišević w 2019 komentował na żywo jakiś mecz i facet krzyczał do mikrofonu tak, że widownia zamarła – nie komentował, po prostu ZAATAKOWAŁ kort swoimi emocjami! i Novak, który jest mistrzem w wyczuwaniu takich wibracji, po tym meczu od razu poszedł i zrobił drugą nogę w turnieju jakby dostał nową baterię! te wasze "ach tam, stary już" to kompletna bzdura – starych lisów nie się wie, kiedy odchodzą, oni się odradzają! pamiętajcie jak Pete Sampras wrócił w 2000 i wygrał US Open – facet miał już swoje lata, ale wiedział, że czasem wystarczy jeden tydzień z odpowiednim facetem, żeby znów być panem kortu. Ivanišević to nie trener do życia, to taki duchowy dopalacz, który sprawia, że człowiek znów czuje się jak 20-latek z rakietą w ręku i mordą do bitwy! i jeszcze jedno – niech wam nikt nie mówi, że Novak nie potrzebuje tej dawki, bo ja wam mówię: najlepsze lata Serba były wtedy, kiedy grał przeciwko największym psychologicznym potworom (Nadal, Djoković 😈) i wychodził z nich cało tylko dlatego, że sam był bestią! a teraz? teraz ma za dużo do stracenia, za dużo myśli w głowie, za dużo obaw – i wtedy właśnie pojawiłby się ten staruszek z hukiem na trybunie, krzyknął "JEBŁEŚ TO! JESTEŚ KRÓLEM!" i Novak poszedłby grać tak, jakbyśmy go nie widzieli od pięciu lat! i niech no tylko ktoś powie, że to głupota – ja tam byłem w Melbourne w 2019, kiedy Novak wygrał 7:5, 7:5, 7:6 z Nadalem i wszyscy gadali, że to już koniec epoki, a on poszedł i zrobił z Nalbandianem coś takiego, że facet uciekł z kortu z kwiatami w łapach! i wiecie co? wtedy potrzebował takiego kopniaka w dupę – i Ivanišević byłby teraz tym facetem, który by mu ten kopniak dał, tylko że tym razem nie krzykiem, tylko ciszą, spojrzeniem i jednym zdaniem, które by sprawiło, że cały kort zamarłby na sekundę!
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    PI PiotrEkstraklasa Nowicjusz 09.08.2026 21:06 Cytuj
  • ja kiedyś się śmiałem z faceta co walił w bębny przed kortami w Warszawie i twierdził, że dzięki temu do Novaka dotrze jakaś "boska energia" – a potem spotkałem go rok później przy bufecie i gadał, że jednak miał rację, bo Novak wygrał właśnie tamten turniej... tyle że nikt nie pamiętał o bębnach, tylko o tym, jak po meczu pogadał z dziennikarzami w dziesięciu językach. albo jeszcze ten hiszpan, co organizował "medytacje tenisowe" dla młodzieży – no i niedługo potem młodzi zawodnicy zaczęli naprawdę odpuszczać w decydujących momentach, bo myśleli, że medytacja wszystko załatwi. ale czas pokaże, jak to kiedyś bywało z tymi najlepszymi pomysłami – albo trafiają jak śnieg na łysą głowę, albo ulatują z hukiem jak balon z helem.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 10.08.2026 00:57 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.