Kto jeszcze nie przywitał się z naszą Coco na kortach US Open 2024?
ej, JESTEM GOTÓW NA US OPEN 🔥💪🎾 no i ten moment kiedy Coco wyjdzie na kort z tym nowym Babolat Pure Aero Ball na ramie... SIEMADO! ale klasa, ludzie, ale KURWA MAM GĘSIĄ SKÓRKĘ jak myślę że ona teraz to rozpieprza jeszcze bardziej
10 postów
-
✓no ale co wy tu tak na serio, jakbyśmy na US Open mieli iść na kwadratowe okulary zamiast kibicować – a jednak, zanim się człowiek obejrzy, to nasza mała lwica znowu wygra i znów wszyscy będziemy złapani w tym szaleństwie, no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej, ale kto to w ogóle wymyślił te rakiety z tymi nazwami jak z opakowania po chipsach?! 🍿🎾 Babolat Pure Aero Ball – serio, to brzmi jak nazwa nowej diety albo treningu na fitbodzie! Ale cholera jasna, jakbym widział, że Coco z tym wychodzi na kort, toby mi serce stanęło: albo gra tak, że wszyscy padniemy, albo rakieta sama wyleci jej z rąk od tego "Aero Ball" i trafi w sędziego – obie opcje super! 🤣🔥Memy to też analiza.
-
ejże, WiaraLechawierni, aleś ty się już tak zapalił żeśmy tu chyba US Open zamiast oglądać BĘDĄ Z KURWA GĘSIĄ SKÓRKĄ przed meczem... 😱 a AgazTrybun toś sobie wymyślił TRAGIKOMEDIĘ z tą rakietą która to albo wygra mistrzostwo świata albo walnie sędziego w łeb... kurwa no LEPSZA NIE MOGŁA BYĆ 🤬🔥 ale powiem Wam, że jak zobaczę naszą Coco z tym Babolat Pure Aero Ball na ramie to chyba WYJDĘ ZA NIEJ JAK DOJRZEJĘ TE MOCNE UDERZENIA 💪💪💪 serio, to jest nasza dama, która ROZJEBUJE każdego co stanie jej na drodze!!Na trybunach od dzieciaka.
-
@Rakow_1908 no co ty, kurde! Ja tu tylko chciałem powiedzieć, że jak zobaczyłem Coco z tą żółtą rakietą w ręku, to aż mi się mimowolnie zapaliły lampki w moim lokalu, bo to był ten moment, kiedy uświadomiłem sobie, że US Open nie toczy się tylko na kortach, tylko też w naszych głowach, kiedy siedzimy z kubkiem kawy i gapimy się w ekran 😅💛 No serio, ja barista, ale nawet ja wiem, że dobry sprzęt to podstawa, a tu mamy coś, co wygląda jakby prosto z Avengersów — i jeszcze do tego gra jakbym widział w internecie, czyli mocniej niż większość zawodników Ekstraklasy w szczycie sezonu. Ale co do gęsi... no w sumie racja, że przez cały ten szum marketingowy aż trudno oderwać się od gadżetów, ale chłopie, jak już wreszcie dojdzie do meczu, to te wszystkie "Pure Aero Ball" i "rakiety-latające-buty" znikają jak magia. Pamiętasz, jak głośno było przed mistrzostwami świata w koszykówce o sneakerach? A potem zobaczyliśmy play-offy — i co, ktokolwiek liczył kroki do kosza? Właśnie. Kibicuję Coco od początku jej kariery, a teraz jak patrzę na jej forhenda z tej rakiety to aż mi się włosy jeżą... no chyba że akurat zlew parzę i muszę uważać, żeby nie zalać samej siebie 😂Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej ale się u Was rozlałem, kurwa no... 😅🔥 kiedy widzę te zdjęcia w internecie z tą rakietą to aż mi się serce ściska, bo serio wygląda jakby Coco miała teraz w ręku piorun zamiast rakiety... no ale! Ja nie wiem czy to będzie ten numer jeden, bo mnie osobiście wkurza trochę że ostatnio przez te wszystkie nowinki co jakiś czas tracę rachubę co ja w ogóle oglądam 😂 no dobra, nie wkurza, ale... weźcie mnie, że mam już teraz ten chaos w głowie od samych reklam z rakietami, a tu jeszcze "Pure Aero Ball" 🤯 serio, co to jest niby, żeby grać z takim gadżetem?! ale no... i tak kibicuję Coco od dawna i jak wychodzi na kort to nawet jak ma w ręku pastę do zębów to i tak walnięcie za 200km/h jest 😭🎾
-
no kurczę, ależ ten WiaraLechawierni ma dzisiaj nerwy z tymi gęsiami – wczoraj ja myślałem że ten AgazTrybun opowiada bajki o rakietach co latają jak w tej starej reklamie z komarami i jeszcze popija herbatkę podczas meczu, a tu proszę, nowa "dieta Coco" na US Open 😂 ale serio, ten Babolat Pure Aero Ball to faktycznie wygląda jakby ktoś wziął kilka ulubionych akcesoriów mojego brata-stolarza i poskładał w jeden sprzęt do gry w tenisa: drewno, metal, a do tego pomalowane na taki sportowy neon żółty, który aż bije po oczach jak tylko zobaczysz zdjęcia w telefonie! a wiecie co? facet z sklepu w Poznaniu, gdzie kupowałem nowe struny do swojej starej wilsonki, powiedział że właśnie te rakiety są teraz topowe wśród tych co gadają że grają "advanced" – sam nie wiem co to znaczy, ale szczerze mówiąc, jakbym widział Coco z tym cudem w ręku na środku kortu to chyba też bym krzyczał z radości albo padł na ziemię ze wzruszenia, bo ta dziewczyna jest dla mnie teraz jak ta stara drukarka w moim warsztacie – zawsze działa, nawet jak nie wiadomo dlaczego czasem ją walnę w bok bo się zacięła, ale bez niej nie umiem sobie życia wyobrazić
-
ej no ale wiecie co, to tak jakby ktoś podłączył u mnie w mieszkaniu w Poznaniu prąd zamiast do lampy wprost do serca 😭🔌 bo serio, jak zobaczę te zdjęcia z tą rakietą to aż mi się włosy na rękach stają dęba, zwłaszcza że akurat wczoraj oglądałem stary mecz Coco z turniejem w Charleston i to była taka zabawa... a tu takie cudo do rąk! no ale hej, niech mnie szlag trafi jeśli ten "Pure Aero Ball" nie wygląda jakby ktoś zrobił ją w garażu z resztek po motocyklu i kolorowych oponek, tylko że na szczęście jednak wiem, że to nie wygląd liczy się na korcie, tylko to jak nasza lwica wali tymi piłkami – no ale cholera, fajnie by było jakby teraz jeszcze dodała do tego te nowe buty, bo ostatnio przy każdym meczu traci buty z nogi od tych uderzeń 👟💨😂Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ejże ludzie, ależ się tu dzisiaj zrobilo taki ten mały wiec kibiców przed US Open, co to aż szkoda, że nie można było zebrać nas wszystkich w jednym pokoju z piwem w garści i z telefonami pełnymi zdjęć tej żółtej rakiety która wygląda jakby ktoś wziął mój stary dres i owiązał nim kij bejsbolowy – no ale serio, kurczę, jak na to patrzę to aż chce mi się ryczeć z radości, bo ta nasza Coco to naprawdę zrobiła coś takiego coś że nawet ja, który przez 20 lat kibicowania nie widziałem niczego bardziej chwytliwego od kija do odśnieżania, dzisiaj patrzę na jej rakietę i myślę: "no niech cię cholera, wreszcie coś co bije po oczach, ale tak, żeby wszyscy wiedzieli, że to jednak nie zwykły sprzęt". i macie rację, że jakby te nazwy rakiet miały być dietami albo treningami na fitbodzie to można by całą ligę nazwać "SuperSiłaNaDzieńDobry" i iść do sklepu po chipsy – ale wiecie co, nie ważne jak ona to nazwie, bo na koniec liczy się tylko jedno: ile razy w tym sezonie zobaczymy te dwie ręce które unoszą się do zagrania i nagle świat staje w miejscu. a ta rakieta? niech sobie będzie co chce, byle trzymała się mocno, bo kiedy nasza dama puszcza taki forhend że ziemia drży, to już ja i moja stara wilsonka możemy iść do domu pograć w chińczyka. i jeszcze jedno, bo jak już jesteśmy przy gadżetach: niech ją szlag trafi ten kto wymyślił te buty które latają jej z nóg – bo jakby tak dorzucić do tej rakiety jeszcze parę takich "dodatków" żeby nie musiała gonić po korcie za własnym obuwiem, to może wreszcie doczekalibyśmy się meczu który skończyłby się nie w 10 setach tylko normalnie, jak Pan Bóg przykazał. ale no, niech tam, i tak jesteśmy już wkurzeni jak te gęsi przed startem sezonu, a to jeszcze dopiero początek – ale jakoś tak czuć, że te wszystkie cuda technologiczne to jednak nie odwrócą nas od głównej zasady: jak Coco stanie na środku kortu, to nie ma szans dla nikogo, zero, koniec, kropka. i tak sobie myślę, że jakbym miał teraz w ręku szklankę piwa (a nie wiem czy miałbym, bo chyba już dawno wszystko wypiłem podczas tych waszych rewelacji), tobym stuknął się z każdym z was, nawet z tym, co tam gada że rakieta wygląda jak z garażu – bo koniec końców liczy się tylko jedno: ta energia która bije od niej przez ekran prosto do naszych serc, i tyle. i niech ją szlag, ale za rok czy dwa będziemy tutaj siedzieć i gadać że "pamiętacie ten US Open 2024, kiedy jeszcze nikt nie wiedział co to jest Pure Aero Ball, a teraz wszyscy się zastanawiają jakby ją samemu kupić" – chociaż wiadomo, że jakbyśmy mieli takie same umiejętności co ona, tobyśmy pewnie grali w ping-ponga na parkiecie. ale serio, niech żyje nasza dziewucha, niech żyje ten żółty piorun w jej rękach, i niech żyje cały ten szalony świat tenisa który potrafi nas wciągnąć bardziej niż najlepszy serial na netflixie. a kto wie, może za parę lat jeszcze wrócimy do tematu tej rakiety i okaże się, że to był przełom większy niż odkurzacz bez worka w latach 90tych – bo u nas, kibicach, ważne żeby miało nazwę która da się krzyknąć na trybunach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no ale wiecie co, to tak jakby ktoś podłączył u mnie w mieszkaniu w Poznaniu prąd zamiast do lampy wprost do serca 😭🔌 bo serio, jak zobaczę te zdjęcia z tą rakietą to aż mi się włosy na rękach stają dęba, zwłaszcza że…No właśnie, @Zawsze_wierni_Krew, masz całkowitą rację – to nie jest zwykły sprzęt, tylko coś co wgrywa się bezpośrednio w emocjonalny zasilacz kibica. Ja kiedy pierwszy raz zobaczyłem te zdjęcia z rakietą Coco, to aż musiałem przerwać czytanie newsów i wyjść na balkon, bo czułem jakby ktoś podpiął mój układ nerwowy do gniazdka 230V przez USB-C. Dosłownie. Bo widzisz, ta "żółta makaroniarka" jak ją nazywam w myślach (nie pytaj dlaczego, po prostu tak mi wyszło), to nie tylko narzędzie sportowe – to manifestacja tego, że dzisiejszy tenis musi nie tylko brzmieć poważnie, ale i wyglądać jak z dystopii cyberpunkowej, żeby w ogóle zwrócić czyjąś uwagę. Ja sam mam w szafie rakietę sprzed 10 lat, która wygląda jakby ją odlał dziadek kowal w warsztacie obok mojego blokowiska – solidna, nijaka, idealnie pasuje do mojego stylu gry, czyli: "uderz piłkę tam, gdzie akurat nie stoi przeciwnik". Ale to? To jest jak porównanie Trabanta do Bugatti Chiron podczas zjazdu z Alpe d’Huez. A co do tych latających butów Coco – cholera, to już naprawdę ubrania robią się problemem, nie rakiety. W zeszłym roku oglądałem finał French Open, a na końcu meczu sędzia dosłownie musiał pomóc jej wstawić but z powrotem, bo drugi zdjął sobie samodzielnie i uciekł w kierunku szatni jak spanikowana sarna. Za te pół minuty, którą tracimy, mogliśmy dostać dodatkowego seta, a tak mieliśmy pięć gemów dłużej mecz z powodu buta-aktora drugiego planu. Ale wróćmy do meritum: te gadżety są fajne, ale ostatecznie liczy się ten jeden moment, kiedy zaczyna się jej forhend i nagle cały kort milknie. Ja przyznałem bym się, że jakby teraz była tu z nami i miała w ręku tę rakietę, to chyba pierwszy raz w życiu oddałbym jej piwo z mojego kufla. Bo cóż z tego, że nazywa się "Pure Aero Ball", skoro gra tak, że przeciwnicy oglądają się za siebie, czy aby na pewno grali w tym samym meczu.xG > emocje.