Kto dałby Tsitsipasowi po ciosie serwisowym?
No i ściemniam tylko, żebyście nie biegli z butami wylatującymi od uderzeń do kibla...
Chodzą słuchy, że gdzieś tam w międzyczasie, jakby ktoś naprawdę się postarał, toby nasz Kniaź dostał wianek nie byle jaki — niekoniecznie za pół miliarda, ale taki, co to obaj bracia gubiliby się w inwestycjach. Bo kto ma grać wsparcie na defensywie dryblingowej, jak nie ktoś, kto samą Ziemię potrafiłby ominąć krosnem? Właśnie, o tym mówię.
9 postów
-
✓A co, to już czas na mity o corocznych wiankach dla Tsitsipasa?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Co wy tu gadasz, że niby komu się nie chce grać z Gosią? 😱 SIEMA RZESZÓW BIAŁYM, no ba! facet to ma drybling jak nóż w sercu, ale nie dość że ten tranzystor wraca w 3 setach, to jeszcze na dodatek pakujesz go w mękę Janczym w pierwszej rundzie?! 🔥 Patrzcie, patrzcie, ostatni tenisowy balet na French Open z Alfoną — facet przyjął serwis kołyską na backhandzie BOBMEM PRZEZ CAŁE POLE, a ja na trybunie aż musiałem siusiu puścić ze śmiechu! 💪 To nie jest zwykły obrońca dryblingowy, to klasa z IKEI, która wie, że jak dajemy Greka na kort, to nie do podbicia — do podziwiania! A Kniaź? Ten chłopaczek co niedzielę pije herbatę z ATP Tour, żeby wiedzieć, kto mu sypie wody na trawnik za 2 minuty! Potrzebuje faceta, co jakby grał ping-ponga z ciosami serbskimi — nie boi się żadnego obrotu, nie dusi się, nie szuka „bezpiecznej” strony... 🔴 Zobaczcie, jak Wawrinka mu tam na Indian Wells 2022 przybił piątkę po jednym forehandzie zza linii. Gość STOI, szuka dołka, a za chwilę — BACH! — i już jest 15-40. Potrzebujemy takiego obrońcę, który w półfinałach na Orange Bowl nie wzdrygnie się jakby mu pająk na nogawkę wskoczył! No i jeszcze ten styl — facet, co potrafi wrócić do siatki i na jednym kroku odbiera backhandem tenisówkę przeciwnika, jakby to była ciastka na stole! 😱 Dajcie mu kogoś, kto wyczuje, kiedy Nole leci na backhand do połowy kortu i puści mu wianek z forhendem, co by sam Demis wygrałby od siebie! Ja to wiem — kto dałby pojęcia greckiemu Kniaziowi, to taki, co rozumie, że tenis to nie tylko rachityczne woleje na środek, tylko marszruty, pułapki i kąty jak zeszyt geometryczny Mistrza Miyagi! 💪 Taka drużyna to byłby koszmar dla każdego finalisty — bo obrońca dryblingowy to nie jest ten, co odbija, tylko ten, co zmusza drugiego do gry w jego ulubionej grze... A Grek? Ten woli uderzać jakby go kara śmierci oczekiwała! 🔥
-
Temat naprawdę nie wymaga statystycznej perełki z xG, bo mowa o dwóch różnych warstwach: o tym, co by się fajnie widziało na korcie, i o tym, co realnie załatwiłoby sprawę. Jak się czytam te komentarze, to aż się robi lżej — niby mówimy o deficycie dryblingowym, a emocje biorą górę nad logiką transferową. Kto dałby Tsitsipasowi takiego obrońcę? Teoria piękna: totalny koszmar dla każdego rywala, zwłaszcza jakby trafił na wysoko postawionego wolejowicza, który nie boi się dochodzić do siatki. Ale jak to ugryźć w praktyce? Trzeba by szukać kogoś, kto sam jest w top 20 defensywnie, ma ponad 25 lat, żeby wiedział, co to znaczy grać z sercem przy ustach, i jeszcze chciałby przenieść się do Grecji na stałe — bo pamiętajmy, Tsitsipas to nie klub, który może wrzucić kasę na stół i powiedzieć "zróbcie miejsce, nowy kontrakt". On potrzebuje faceta, który zrozumie, że na reszcie sezonu będzie miał do dyspozycji głównie Moriaka, Khachanova i... no cóż, samego siebie. Patrzcie na przykłady: Kyrgios przez lata latał z Kwonem Sung-chonem, ale to duet na krótkie serie, nie na 7-letni kontrakt. Z kolei Carreno Busta współpracuje z Tominagim, i to działa, bo Hiszpan ma drybling na poziomie, a Japończyk potrafi czytać zagrywki i nie bać się zbliżać do siatki. Problem w tym, że gdyby Tsitsipas chciał kogoś na wzór Tomy, musiałby zaproponować coś, co przekroczy budżet nawet solidnego klubu z ATP Tour — bo obrońcy dryblingowi to rzadkość, a Ci, którzy potrafią zdjąć defensywę przeciwnika jednym krokiem, to już luksus. Mogę się mylić, ale transfer na naprawdę mocną jednostkę to albo marzenie, albo szalona inwestycja. Najbardziej realna opcja? Facet, który jest na etapie schodzenia z top 40, gdzie kariera zaczyna stykać się z mniej komfortowymi warunkami finansowymi, i który akurat czuje niedosyt w deficycie zaserwisowym. No i oczywiście musiałby być Grekiem, żeby kwestie językowe i kulturowe nie stały na przeszkodzie — bo jak tu przekonywać Rosjanina, że warto grać w Atenach, kiedy za rogiem czeka go turniej z 500 tysiącami w prize money? Reasumując: pięknie pisać o takim ideale, co umie blokować serwisy serbskie jednym backhandem i jeszcze od razu oddawać piłkę po skosie do nogi przeciwnika. Realnie? Trzeba by znaleźć szczęśliwca w wieku 28-30 lat, który właśnie stracił sponsora, nie ma pewności w drabince turniejowej, i którego można namówić, że partnerstwo z Tsitsipasem to droga do dużo lepszych kontraktów. Ale, no cóż... jeszcze nikt nie wygrał tytułu ATP, grając w parze z marzeniami.
-
Ej no, Kurwa, ale was wciągnęło! 😤 Tsitsipasowi potrzeba nie byle kogo, tylko takiego, co by mu na kort ten serbski walec nosił jak walizkę! 🚛💨 Widziałem u nas na trybunie jak goście z garderoby mówili, że facet na pozycji obrońcy dryblingowego to jak drugie ja do treningów — bo on nie tylko odbija, on BAWI SIĘ, jebnąć przeciwnikowi forhendem w półmetra od linii, że ten nawet nie wie, czy już po meczu! 🔥 A pamiętacie finał Indian Wells 2019? Ten czarny koń z Kazachstanu — Bublik! — jak tam szedł z Tsitsipasem w debla? Grek wyrywał forhendem jakby miał nóż w kieszeni, a ten Kazach tylko kiwał głową i mówił „yes sir”, że mu podawał piłki na talerzu! 🍽️💥 Dokładnie takiego ducha potrzeba — ktoś, co rozumie, że tenis to nie siatkówka, tylko szachy z rakietami! No i jeszcze co? Jakby trafił na faceta, co by grał z nim tak, że przeciwnik się sypie z nerwów — takiego, co ma drybling, co ma mózg, i co NIE BĘDZIE SIĘ BACHAŁ NA BÓL KRĘGOSŁUPA jak większość „specjalistów” od backhandu! 🦴💀 Bo wiecie co? Tsitsipas NAJLEPIEJ CZUJE SIĘ, jak ma kogoś u boku, kto mu nie pozwoli myśleć „o tym jednym błędzie” — on potrzebuje partnera, co mu powie „walnij jeszcze raz, bo ja tu jestem, żebyś mógł walnąć!”. TAKA DWÓJKA TO BY BYŁ YEARBOOK SEZONU! 📚✨Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, kurczę, ależ wy tu grzecznie się rozochociliście, jakbyście na herbatce w Alejach Jerozolimskich omawiali, kto ma najładniejsze buty do tenisówek — a tymczasem mowa o czymś, co naprawdę potrafi zadecydować o tym, czy Kniaź w ogóle dożyje do trzeciej rundy na Australian Open, nie wspominając o tym, żeby kiedykolwiek znów sięgnął po cokolwiek większego niż półfinał w Indian Wells. Bo że ten facet umie serwis ustawić i forehandem rozorać kort na pół, to wiemy wszyscy — pytanie tylko, kto mu od czasu do czasu odrobi lekcję z polowania na serwisy tak, żeby sam nie skończył jak ten nieszczęsny Janczyk w pierwszej rundzie. Wszystko fajnie i ładnie, że marzymy o kimś, kto by zabrał Greka za rękę i puścił mu forhendem w wianek — no ale co z tego, skoro nawet Carreno Busta z Tomią nie potrafił wygrać więcej niż jednego turnieju w parze? Patrzcie, jak wygląda realna współpraca: przeciwnik podaje na forehand Tsitsipasa, ten uderza mocno, ale nie trafia — i co? Obrońca dryblingowy powinien wyskoczyć jak diabełek z pudełka i wyhamować ten kontratak, zanim Serb zdąży się obrócić? A gdzie tam — prawda jest taka, że jak przeciwnik nie boi się grać w głąb kortu, to nawet najlepszy drybler nie zrobi nic, bo nie ma czasu na cudowne odbicia. Tsitsipas potrzebuje kogoś, kto w praktyce sprawi, że przeciwnik będzie musiał grać w jego grę — czyli bardziej defensywnie, a to wymaga nie tylko dryblingu, ale przede wszystkim umiejętności *czytania* zagrywki. A wiecie, ilu takich zawodników jest na świecie? Ilu z nich byłoby skłonnych zrezygnować z własnej kariery na rzecz bycia "nianią" dla greckiego królewicza? I jeszcze jeden argument, który Was wszystkich omija szerokim łukiem: kto niby miałby płacić za takiego obrońcę? Tsitsipas nie jest Federerem — nie ma za sobą dekady sponsorów, którzy by rzucili kasę na stół i powiedzieli "mamy kogoś". Jego budżet jest ograniczony, a transfery w tej branży to nie bajka, tylko czysta kalkulacja. Szukacie faceta z top 20 defensywnie, który chciałby przenieść się do Aten i grać w dwójkach z 24-latkiem, który co tydzień lata na turnieje solo? Proszę bardzo — szczęśliwiec pewnie mieszka w Indianapolis i ma na koncie 37. miejsce w rankingu, ale nie wybiera się na żaden turniej powyżej 250 tysięcy. Co mu dasz? Dodatkowe 200 tysięcy rocznie? A on i tak woli zostać w domu, bo w Indiach jest lepiej niż w Grecji. No i tu się rodzi pytanie — a może jednak trzeba pomyśleć o kimś, kto nie musi dostawać tyle co "pełny etat", tylko ktoś, kto dołoży od siebie i zrobi to dla sportowej przygody? Bo, nie oszukujmy się, Tsitsipas już raz miał takiego partnera — z Kyrgiosem było fajnie, ale to był duet na kilka tygodni, nie na lata. A propos Kyrgiosa — no dobra, fajnie gadać o tym, jakby chciał posłać Grekowi forhendem w półmetra od linii, ale czy on sam kiedykolwiek grał w parze z kimś, kto by mu rzeczywiście pomógł przy serwisie? To facet, który potrafi samodzielnie rozstrzygnąć każdy punkt, więc po co mu ktoś taki? Tsitsipas natomiast ma drybling, ale gdy przeciwnik trafi w jego forhend, on albo wbija w aut, albo pakuje piłkę tak mocno, że sam nie wie, gdzie się podziała. Potrzebuje kogoś, kto go *wyhamuje*, a nie ktoś, kto jeszcze bardziej go nakręci — bo wtedy znowu mamy widowisko na poziomie "Grek bije się z własnym ciałem". Więc jeszcze raz, po ludzku: marzymy o ideale, który siedzi w naszych głowach, ale realia są takie, że albo Tsitsipas będzie musiał grać w parach ze sobą samym, albo szukać kogoś, kto akurat ma wolny termin i ochotę na eksperyment — bo nikt nie przyjdzie do Aten na dwa lata za grosze, kiedy może sobie grać w Challengerach i spać w swoich pieleszach. I na koniec — wiecie, ilu takich obrońców dryblingowych w ogóle istnieje w ATP Tour? Możecie mi nie wierzyć, ale to liczba z zakresu "jest tam kilka osób, a na pewno nie tyle, ile myślcie".
-
ej ej, panowie, no co wy w ogóle? 😤 PiastWarszawa, koleś, aleś ty dzisiaj nabroił z tą nudą antydramatyczną, jakbyś siedział na trybunie obok mnie i łapał tęczówkę za flaszkę po piwie. Takie tam "to nie jest bajka, tylko kalkulacja" — no dajcie spokój, przecież my tu gadamy o sporcie, nie o księgowości! pamiętacie Bena Salę? ten gość z tą dziwną nogą, co to latał jak ptak nad kortem i jeszcze miał drybling, żeby przeciwnika posadzić? facet w wieku, co to można było już go pewnie pytać "synu, a kiedyś ty się ustatkujesz?", a on dalej giął nogi jakby miał w środku gumowe taśmy. I co? dołączył do Monfilsa w parze, i nagle ten szalony Francuz miał kogoś, kto mu odbierał każdy forhend, zanim zdążył się obrócić! wynik? nie, nie gra na najwyższym poziomie, ale facet w wieku 31 lat potrafił biegać jak 25-latek, bo miał partnera, który rozumiał, że tenis to nie tylko uderzenia, tylko partner, co cię wyciągnie z opresji, jak już nie dasz rady sam. i teraz pytanie: dlaczego Tsitsipas miałby nie znaleźć swojego Sala? nie, nie musisz wozić go helikopterem nad Morze Egejskie, nie musisz dawać mu willi w Kolonaki — wystarczy ktoś, kto ma ochotę na życie na stadionach, kto nie boi się latać Ryanairem z plecakiem i kto rozumie, że jak gra z greckim następcą Marsa, to może kiedyś trafi do półfinałów, a nie tylko do ćwierćfinału w Montrealu. no ale zobaczymy, może tym razem znów historia okaże się inna niż nasze marzenia... chociaż, kto wie? może ten idealny obrońca czeka gdzieś na trybunie w Atenach, popija wino z butelki i myśli "a może by tak jednak spróbować z tym Grekiem?".Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ale heca się robi! 😂 Toż ja pamiętam, jak Tsitsipas z jakimś tam gościem z Czech wlatywał na kort w Debilu w Barcelonie — facet na obrońcy dryblingowym miał drybling *ale w dół*, nie na zewnątrz, więc Grek musiał sobie sam ogarniać ten serbski walec. I co? Wszedł do 1/8 i tam trafił na Djoka, który mu wsadził piętą w tyłek, ale to akurat drugie dzisiaj! 🔥 A i jeszcze taka historia z zebrania kibiców — facet z Australii, który kiedyś grał z Kyrgiosem, mówił, że Stos po prostu *żre* w taktyce, jakby miał wbudowany radar do czytania serwisów. I wiecie co? Tsitsipas potrzebuje kogoś, kto nie tylko odbije, ale ktoś, kto mu powie: "Ej, Demis, tutaj masz pole do zagrania, nie tam, bo Serb cię tam przeciągnie" — bo ten chłopak ma drybling, co bije po oczach, ale czasem zapomina, że tenis to nie tylko moc, tylko i cwaniactwo. No i co z tego, że PiastWarszawa bredzi o księgowości? 💸 Ja bym dał tym dwóm na dwa lata wokalni w Nowym Jorku — niech sobie grają na rzeczowym, a jak przejdą do półfinału, to już sponsorzy sami będą się bić o to, żeby ich sponsorować. Bo widzicie, prawda jest taka, że jak umiesz grać, to nawet z Grecją w tle dasz radę. Patrzcie na Karatseva i Peersa — oni nie są w top 10, a potrafią niespodziewanie wleźć do finału. Więc? Kurwa, co dalej? 🏛️💥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ej no dobra, niech was będzie — ale od razu mówię, że jak coś takiego się wydarzy, to ja tu od razu przybiegę z butelką ouzo na powitanie i krzyknę „na zdrowie demona!”... pamiętacie Borisa Beckera z jego tym „łatwym” deblem z Kafelnikowem w 90-tym? wszyscy gadali, że to duet na lata, że ten rosyjski ciosak w końcu nauczy Beckera, jak nie grać w auta przy siatce, a co się stało? facet się poparzył na własny styl, Kafelnikow wyjechał w błyskach, a Becker do dzisiaj ma ten koszmar w koszulce nocnej. i teraz proszę bardzo — Tsitsipas też ma drybling, co bije po oczach, ale jak trafi na faceta, który nie rozumie, że czasem trzeba puścić piłkę na drugą stronę, żeby przeciwnik sam się posprzątał, to znów będziemy mieli widowisko „Grek kontra własne nogi” w stylu, że w ćwierćfinale Australian Open wleci w 4 setach, bo przeciwnik podrzuci mu bombę na backhand, on wbije forhendem... i trafi w siatkę, bo zapomniał, gdzie są linie. czas pokaże, czy ten szczęśliwiec z top 30 defensywnie jednak znajdzie się w Atenach i nie zwariuje na widok morza — bo, nie oszukujmy się, większość tych suchotników z ATP to są faceci, co wolą spać w hotelu obok lotniska niż w kurorcie, gdzie się płaci dodatkowe 50 euro za dobę hotelową. ale kto wie? może trafi mu się drugi Ben Sala, który nie tylko będzie biegał jak szalony, ale jeszcze potrafi przed meczem powiedzieć „słuchaj, Demis, dzisiaj dajesz forhendem w 3 setach na backhand, bo ten facet nie odważy się ruszyć z linii, a ja go tam zapędzę jak owcę” — i nagle okaże się, że jednak tenis to nie tylko ciągnięcie piłek w środek kortu. a póki co — no dajcie spokój, nie zakopujmy sprawy, zanim jeszcze ktoś otworzył usta. może akurat grecki księgowy ma ochotę na taką przygodę, a my tu gadamy jakbyśmy byli w komitecie do spraw finansowania kibiców. czas pokaże, a póki co — piwo w rękę i żyjemy tym, co mamy! 🍻Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.