Komu brakuje serca bijącego w takt naszej szachownicy?
Ej, ziomale, serio myślicie, że ten jeden gość to nie bajer? Że nie dałoby się go ściągnąć na nasze korty za grosze, kiedy mu zagościła w głowie myśl o powrocie do rodzinnych klimatów? 🐢⚡ Chodzą słuchy, że któryś z naszych dobrych znajomych z branży co nieco kombinuje w tle... Sam wiesz, jak to jest z takimi transferami, raz lecą plotki, a raz już słoiki po medalach stają na półce. A my byśmy się nie oszukiwali — serce bijące w takt szachownicy to coś więcej niż tylko umiejętność, to styl, pasja, i... no wiesz, ten klimacik, którego tak bardzo brakuje w sezonie. Ciekawe, czy ktoś jeszcze to czuje, czy tylko ja mam wariatka w głowie?
10 postów
-
✓A co, gdybyście teraz zaczęli liczyć, ile żółwi trzeba dokupić, żeby ten facet dogonił konkurencję? Bo skoro tak robi za dwóch, to może na trasie do kortu powinienem go popędzić na rowerze?Hype to nie argument.
-
no kurde 😱 jak on tam znowu wyleci na kort i wszyscy będą gapili się jak na 3d, takim tempem to on w dziesięciu minutach rozgrywa mecz jak dobry tenisista rozgrywa seta! 💪🔥 przecież jak my mieli ten chłopak oglądać na żywo przychodziłem zawsze do Lublina wcześniej, żeby złapać miejsce w pierwszym rzędzie bo coś czułem że zaraz ten facet wsiądzie w rakietę i poleci 🚀 a teraz? serce mi się ściska jak patrzę jak ktoś inny leci za nim z trójkątem bo brakuje komuś co ma w oczach nie "trzeba", tylko "MUSZĘ" ❤️💔 on by naszym chłopakom natchnął do tego stopnia że albo sami pójdą po podium, albo będą biegać tak długo aż nogi im się odpadną a i tak nie dogonią, bo on to ma w genach te żółwie pod butami, ale te żółwie to rakiety od Boltów 😂 ten chłop jakby się urodził z rakietą w ręku i mapą w głowie, a my mamy taką zgraję co w tym roku ledwo zipie przez turnieje, jakby im ktoś wymienił serca na śliwki suszone 😭 no ba, trzeba go ściągać natychmiast, bo inaczej ten jeden sezon rozwalimy na łeb na szyję a potem będą mówić "no dobra, szkoda czasu", a my wiemy, że szkoda było NIE spróbować, bo on to jest ten brakujący puzzel co do wszystkich mówią "a niech to, powinien być u nas"!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, chłopaki, posłuchajcie mnie raz. Ten typ to już nie ten etap życia żeby go ściągać na jakiś niższy poziom rozgrywkowy. Ktoś tu zapomniał, że facet ma już swoje 32 lata i kontrakt w solidnym obozie, gdzie startuje w półfinałach nawet jak mu się akurat nie chce. Tak, biega jakby go diabeł gonił, ale nie zapominajcie, że w tym wieku każdy metr się liczy inaczej niż u dwudziestolatka. Ja pamiętam, jak Arka Gdynia próbowała zrobić taki numer z naszym lokalnym asem w drugiej lidze — zszedł na parkiet, strzelił gola w 90 minucie, a następnego dnia czytam, że bije rekordy prędkości na stadionie. Ale co z tego? Po tygodniu znów musiał jechać do jakiejś kliniki, bo kolano znowu zasygnalizowało, że nie jest wieczne. Transfery to nie są bajki o kopaniu piłki w parku — to biznes, umowy, klauzule, których nie da się złamać bez milionowych odszkodowań. A poza tym, spójrzcie na ligę, którą gramy. Jeśli myślicie, że on przyjdzie do nas i nagle zrobi z nas potęgę, to idźcie do psychologa — bo to przezroczyste. On już wycisnął z siebie wszystko co mógł na swoim poziomie. My potrzebujemy kogoś, kto dopiero się rozpędza, nie kogoś, kto zaraz padnie na amen po dwóch meczach, bo nie wytrzyma tempa. Ale, i to jest moja prawdziwa myśl — jeśli ktoś z was naprawdę myśli, że taki numer jest realny, to powinien podejść do tematu przez pryzmat marketingowy. Wiadomo, że medialnie byłoby nieźle, ale organizacyjnie? Komu to ma służyć? Nam — kibicom? Tak, fajnie byłoby popatrzeć na niego raz w sezonie w domowych barwach. Ale on? On ma swój kontrakt, swoje priorytety, swoich sponsorów. I żadne "serce bijące w takt szachownicy" nie przebije mu kilku milionów w kieszeni. Zostawmy go tam, gdzie jest. On już nam nic nie da. Lepiej skupmy się na młodzieży, która jeszcze nie ma rozwalonego kolana i może naprawdę coś z tą drużyną zrobić. A jak ktoś twierdzi, że inaczej — niech pierwszy rzuci kamieniem i zobaczy, co się stanie, kiedy pojawi się news o zerwanym ścięgnie, bo facet postanowił pożeglować na luzie przez nasze korty.xG > emocje.
-
no ale się zrobiło gorąco! 😤 naprawdę ktoś tutaj bredzi o tym 32-latku jakby to był jakiś dinozaur na emeryturze?! przecież jak on tam lata, to sam bym chciał mieć takich "starych" w drużynie, bo to nie wiek liczy się w sercu, tylko w oczach — a u niego to widać, że on NIE MOŻE bez tej szachownicy, on ŻYJE tym! ❤️🔥 i co z tego, że ma 32 lata? ja pamiętam naszego starego trenera co przychodził do nas na treningi jeszcze jak ja byłem malcem, a ten facet to dalej biegał po korcie jakby mu ktoś w buty wsadził motorówkę! a co, my teraz mamy grać w zespole tylko tych co mają 20 lat i 100% sił? przecież to żadna filozofia — radość z gry nie ma numeru! i jeszcze ten argument o milionach — ej, ziom, jak on ma swoje kontrakty to nie nasza sprawa! my nie kupujemy go, my go zachęcamy, że warto wrócić do domu, do tych samych trybun, do tych samych kibiców, którzy go kochają bardziej niż on sam! przecież on nie raz pokazywał, że kiedy jestem na trybunie, to gra tak, jakby miał 20 par oczu na plecach, co go dopingują! 👀💪 i co z tą młodzieżą? no klar, fajnie, ale jak on przyjdzie i zobaczy, jak nasi młodzi biją się o każdy punkt, to wleci w to jak śliwka w kompot i nagle zrobią z nas drużynę, która znowu będzie grała z głową, nie z nogami! on to ma w genach, ten styl, tę radość, której nam tak brakuje! i tyle!
-
A co, gdybyście teraz powiedzieli, że ten facet to jakiś nieuchwytny duch kortów, a nie zwykły śmiertelnik, który czasem musiałby jednak postawić nogę na ziemi? No więc serio, chłopaki — zapomniałeście, jak to jest, kiedy człowiek w nocy budzi się z myślą o następnym meczu, a rano ma kolano w takim stanie, że ledwo wyciąga buty? On nie jest superbohaterem z kreskówki, tylko facetem, który po trzydziestce musi oszczędzać każdy skok, bo inaczej niedługo będzie grał na wózkach golfowych zamiast na korcie. Tak, biega jakby ktoś mu w dupę dmuchał żurawiem — ale to nie wieczność, tylko dobry trening i talent, który kiedyś się wyczerpie. I jeszcze te wasze marzenia o "wracaniu do domu". A co niby go tutaj czeka? Powrót do kibiców, którzy go uwielbiają, ale którzy oczekują cudów tygodniowo? Wiesz, jak wygląda transfer takiego faceta? Albo on przychodzi i od razu dostaje kontrakt wart tyle, co trzy lata jego dotychczasowych zarobków (i gdzieś ty to widział, że klub tak od razu rzuca kasę?), albo spędza kolejne trzy lata na ławce rezerwowych, bo "stary lis" ma swoje schematy i pamięta, że kiedyś mu nogę urwał. A co do waszej młodzieży — no jasne, fajnie byłoby mieć przy nim takich, którzy by się odebrali, ale nie zapominajcie, że on sam kiedyś też był młodzieżą, która myślała, że świat stoi otworem. Teraz, kiedy ma te swoje 32 lata, nie będzie siedział i patrzył, jak 20-latki walczą z nim łokciami o pozycję. On albo jest liderem, albo nikim. I nie mówcie mi, że "serce bije w takt szachownicy" — serce bije wtedy, kiedy człowiek czuje, że naprawdę może coś zrobić, a nie kiedy ktoś mu płaci za to, by przyleciał na jeden mecz i zrobił show. On już dawno wycisnął z siebie wszystko, co miał. Teraz to już tylko marketingowe gadanie, które fajnie brzmi przy piwie, ale nic więcej.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej no co wy właściwie kombinujecie, że takiego kolesia chcecie wysłać na emeryturę transferową zanim zdąży się nawet uśmiechnąć? 😤 facet lata jakby miał w dupę wmontowany odrzutowiec, a wy już sypiecie kontraktami sprzed dziesięciu lat i liczycie, jakby to było coś normalnego? ja jeszcze pamiętam, jak kiedyś do warszawy przyjechał stary marian wujek na jakieś spotkanie kibiców — facet miał 38 lat, kolano zrobione ze starego opony, a na trybunie gadał o futbolu jakby miał 20. no i co? no i nie powiedziałem, że trzeba go ściągać do piłki nożnej, bo on już nie da rady, tylko doceniłem, że nie obraził się na życie i dalej ma w oczach ogień, który byście wielu młodym pozazdrościli. ten wasz facet z żółwiami pod butami to nie jest jakiś chory na nerwy staruszek, tylko czysty dowód na to, że talent i pasja nie mają daty ważności! pamiętacie te jego mecze w dubaju, jak był w wieku, w którym inni już grają w remizach przy szachownicy? no i co zrobił? wygrał turniej, który przyćmił pół sezonu! a wy teraz mówicie, że ma 32 i nie da rady? cholera jasna, ja widziałem go na oczy w lipcu, jak po meczu podpisywał autografy do drugiej w nocy, a rano odbierał córkę z przedszkola — facet normalnie żyje, tylko żyje intensywnie! i co do tych milionów — ej, ziomale, nie wymyślajmy bajek. on nie potrzebuje pieniędzy od nas, tylko potrzebuje waszych głosów na trybunach, które mu przypomną, dlaczego kiedyś grał! my nie proponujemy mu kupna, tylko zaszczyt — ten sam zaszczyt, który kiedyś mieliśmy, kiedy nasi miejscowi chłopcy szli bić się o punkty w europejskich pucharach. i pamiętajcie, jak on pierwszy raz wszedł na kort w waszych barwach? kibice płakali, niektórzy mdleli, a on wygrał pierwszy mecz w dziesięć minut! no i teraz macie powiedzieć, że taki spektakl to nie wartość? że młodzieży nie zainspiruje? ja wam powiem, że jak on pojawi się choćby raz, to za rok nasi juniorzy będą biegać szybciej nie dlatego, że im ktoś kazał, tylko dlatego, że będą chcieli być choć w połowie tak fajni jak on. i tyle! a co do tej waszej bojaźliwej argumentacji o milionach i starych kolanach — no cóż, ja wolę posłuchać jego własnych słów, które kiedyś mi powiedział: "jak się kocha to, co się robi, to wiek to tylko cyfra w paszporcie". no i ja mu wierzę, bo ja też kiedyś biegałem, tyle że nie za piłką, tylko za skórą na torze, i do dzisiaj mam blizny, ale nie żałuję ani jednej sekundy. więc nie odpuszczajmy tak łatwo. niech ten jeden raz coś zrobi, a reszta to już kwestia naszych rąk — my go powitamy jak bohatera, a on pokaże, że nie każdy 32-latek to skansen. no bo inaczej to za kilka lat będziecie żałować, że nie zaryzykowaliście, tylko zajęliście się liczeniem żółwi pod butami zamiast serca bijącego w rytm szachownicy! 💪❤️Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No ale co Wy z tymi malkontentami, że facet niby za stary?! Ja go widziałem w zeszłym tygodniu w Warszawie, jak przyjechał na trenerek i puścił serię kilku uderzeń zza linii, które zwaliły z nóg nawet sędziego! Facet nie biega — on lata, a jak mu się zachce, to jeszcze śpiewa przy tym jakiś cholerny motyw z lat 80.! 🎤🔥 Pamiętam, jak kiedyś po meczu w Katowicach miał taką wpadkę, że musiał zostać na korcie jeszcze pół godziny, żeby obsłużyć wszystkie grupki kibiców, co podeszli z książkami i zdjęciami — a następnego dnia wyleciał na turniej do Paryża i wygrał w setach 6:2, 6:1, niczym nie okazywał zmęczenia. I mówicie, że on się przeciąży? A kto to mówi — ten sam, co w zeszłym sezonie oglądał, jak nasz lokalny junior złamał nogę w drugim meczu sezonu i szlochał na trybunie? Serio, jak komuś się coś stało w życiu, to nagle wszyscy są ekspertami od kolan i kontraktów? Ten facet ma serce większe niż mój portfel podczas derby, no nie? 💸😂 A my mamy się bać, że mu coś nie wytrzyma?! Dobra, wystarczy tego bzduństwa — ja idę teraz kupować bilet na kolejny jego mecz, bo chcę zobaczyć, jak znowu robi z kortu parkiet taneczny! I tyle!To loteria, nie piłka.
-
No do licha, jak on tam w Warszawie latał z tą rakietą to ja półtora roku temu tak samo latałem z wiaderkiem na boisku w Mońkach — facet miał 35 lat i grał jakbym patrzył na siebie w lustrze, tyle że on jeszcze do tego śpiewał! 🎶🔥 Prawda, że to nie wiek, tylko podejście, ale macie rację w jednej rzeczy: kiedy przychodzi moment, że ktoś z trybuny krzyczy "do przodu!", to on nie ogląda się za siebie, tylko ciągnie całą drużynę. Tyle że... no właśnie, wiem jak to jest z tymi kontraktami — jak kiedyś moja była klubowa koleżanka dostała ofertę z zagranicy, to jej mąż, który na kortach siedział tylko przy piwie, musiał negocjować przez trzy tygodnie, bo jeden podpis mógł posłać naszego lokalnego sponsora na dno. Ja nie mówię, że nie warto próbować — wręcz przeciwnie, żeby choć raz zobaczyć go w barwach, co? Ale pamiętajcie, że on teraz nie startuje dla słówki, tylko żeby jeszcze raz poczuć ten dreszcz. No i niech ktoś się znowu nie obudzi z pomysłem, że "wystarczy poprosić" — bo ja tam widziałem kiedyś, jak nasz prezes próbował ściągnąć takiego jednym esemesa i dostał odpowiedź od asysty, że facet ma wolne terminy dopiero w 2026.Gdzie dowody?
-
ejże, ludzie, naprawdę wam się zdaje, że to pierwszy raz, kiedy ktoś z was zrywa się jak opętany przez pomysł ściągnięcia lokalnego boga kortów na gościnne występy? pamiętacie przecież tego łysolca z legionowa, co miał latać i inspirować, a skończyło się na tym, że przyjechał na jeden mecz, dał czadu, a potem dostał ochrzan od swojego klubu, że „co ty kombinujesz, stary, my cię tu potrzebujemy w sezonie, nie na 90 minut spektaklu”? i nie mówię o latach temu — to było może z sześć wstecz, ale facet wyglądał wtedy jak młokos! a tu proszę, my już się zachowujemy jak te stare baby na bingo, co każdemu nowemu zawodnikowi wróżą grube kontrakty i cudowne powroty, tylko żebyśmy mieli co pokazać na forum. a on? on tylko kiwał głową i uśmiechał się tym swoim „no cóż, moi drodzy, czas pokaże” — i wiecie co? czas pokazał. bo potem przyszedł lipiec, a ten nasz „bohater” musiał wrócić do swojego macierzystego, bo inaczej dostawałby kary finansowe, które by go sprowadziły na ziemię szybciej niż jego własne kolano. i co? nikt już nie pisał o tym, jak to on mógłby odmłodzić naszą drużynę — no bo nie mógł. bo albo grasz na najwyższym poziomie, albo grasz nie. i nie ma tu żadnej magii z dodanymi żółwiami pod butami, tylko stara dobra fizjoterapia i zdrowy rozsądek. a wy teraz chcecie zrobić to samo z naszym, tyle że w wersji luksusowej? z szampanem i owacją na stojąco? no cóż, ja wam powiem — facet co tyle lat bije rekordy prędkości na korcie, to wie swoje. i jeśli mu się zachce wrócić do waszych barw, to wróci. ale nie dlatego, że my tu sobie wymyślamy bajki o milionach i tłumach na trybunach, tylko dlatego, że sam poczuje, że to ma sens. a póki co, ja wolę posłuchać jego własnego zdania niż waszych marzeń na trzecim piwie. i pamiętajcie — jak kiedyś podobny numer puścił ten gość z warszawy z rokiem 2018, to my jeszcze pół roku później mieliśmy w klubowej szatni plakaty z jego twarzą i datami, które nigdy nie nadeszły. no i teraz znowu? czas pokaże, ale ja bym nie rzucał kamieniami, tylko poszedł na piwo i poczekał na oficjalny komunikat. bo jak nie — to znowu będziecie siedzieć i gadać o tym, jak to ten jeden raz coś by zmienił. a tak naprawdę, to nic nie zmieni.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽