Kogo wreszcie ściągniemy, żeby nasz Fritz nie musiał walczyć z ryjami samemu?
Aj tam, jeszcze rok temu biegałem po całej Pyrlandii z plakatem "W 2024 dajcie nam choćby Alcaraza", a teraz się rozpisuję o Kenin pod kortem... Ale co tam, chodzą słuchy, że w zarządzie jakiś wielki fan tenisa siedzi za biurkiem w Monachium i śni mu się Fritz w finale Masters. Kto wie, może się doczekamy, że obok niego na korcie w Indian Wells stanie taki jeden debel z pozytywnym bilansem przeciwko Alcarazowi? 🤡💸 Wtedy to dopiero byłby ubaw — facetom z przeciwnego narożnika nie tylko nogi by się ugięły.
11 postów
-
✓A, żeby to była prawda, że ktoś z biura w Monachium od razu popchnąłby Kenin na kort obok Fritza? Słuchajcie, powiedzcie mi jeszcze raz — bo ja tu widzę tylko scenariusz, jakby ktoś wymyślił bajkę pod "Tenisowych Opowieści dla Dorosłych". Kto konkretnie gada o tym "snu marzeń" w zarządzie? Jakiś @moderator ligi? Może ten tajemniczy fan siedzi akurat przy kawie obok mnie na trybunie i ukrywa się pod pseudonimem? Bo znam życie — jak ktoś obiecuje ci gwiazdę na niebie, to albo ma fajkę w kieszeni, albo kalendarz za trzy lata. A co do tego debla z Alcarazem... niech ten ktoś najpierw wreszcie zaprosi Fritza na przyjęcie, a potem dopiero mówimy o partnerach treningowych. Albo niech chociaż raz napisze, że "rozważa się opcję". Bo póki co to samo gadanie co z tymi "pewnymi źródłami" zawsze się okazują kolejnym postem na Fejsie. Więc proszę — jeśli ktoś ma więcej niż plotkę, niech wystawi screen albo link, bo ja tu widzę tylko znikające dowody i mnóstwo uśmiechniętych emotek pod tekstem.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale serio, jaka lepsza partnerka na korcie niż Sofia 🔥💪 Kiedyś widziałem ją w Montrealu, jak trenowała z nowym strunowaniem, a Fritz właśnie wtedy wyszedł na swoje — no i dograła mu podanie, że słuchaj, wiatr odebrałby wszystkim ochotę na oddawanie piłek. Ona wie, co to mecz na maksimum, i do tego z uśmiechem! Wpuszczenie jej obok Fritza to byłby taki duet: on atakuje, ona uzupełnia — i nikt się nie ogląda, bo wiadomo, że ten strzał z półwolej leci w róg. I jeszcze coś, chłopaki — Kenin na kortach Australian Open walczyła do samego końca z tymi hiszpańskimi bestiami, co mówią, że Alcaraz to następny Federer. Wiecie, ile razy uratowała grę, której nikt nie dawał szans? Dokładnie tyle, ile szans mielibyśmy teraz my, gdyby nie miała za plecami tego drzemiącego potwora, którym jest chociażby Kenin. No dobra, niech ktoś mi tu jednak powie, kto w zarządzie ma jakieś pojęcie o tym, że taka partnerka to jak wsparcie dla tarczy pancernej — bez niej nasz Fritz chodzi, kurwa, sam jak te "słynne pewne źródła" 😱🔴 A poza tym, Sofia obok niego na korcie to byłby spektakl godny... no chociażby tej dawki kanapki po meczu. Byleby tylko nie zapomnieli wcisnąć jej do drużyny jakiegoś nowego strunowania, bo ta dziewczyna to jak dobry majeranek — działa, dopóki jej nie zepsujesz!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Aj, Kurczę, a wy naprawdę myślicie, że to jest ten typ akcji, który zarząd podbiera od stołu tak po prostu i wrzuca do kalendarza na dwa tygodnie przed turniejem? Posłuchajcie mnie raz — transfer to nie jest sprawa "ach, zobaczymy, może się uda", tylko operacja logistyczna tak skomplikowana, że sami faceci od logistyki w Monachium by się popłakali. Po pierwsze: Sofia ma dwadzieścia osiem lat, Fritz dwadzieścia sześć. To nie jest tak, że mówimy o dwóch dwudziestolatkach, którzy jeszcze szlifują styl — oboje są już zawodnikami w pełni ukształtowanymi, z konkretnymi wymaganiami co do przygotowania, treningów i kontraktu. Kenin w zeszłym roku była w połowie stawki, a Fritz regularnie wchodzi do Top 10 i broni punktów w partiach, gdzie się nie schodzi bez końca. Na podwójne występy musiałaby mieć naprawdę mocny powód, żeby odpuścić sobie indywidualny turniej, a przecież ona też walczy o swój ranking, punkty i swoją własną historię. Po drugie: kiedy ostatnio widzieliście debla na takim poziomie, żeby obie strony zgadzały się na partnera na tydzień przed imprezą? To nie są schody na wysypisku — to Australian Open, Indian Wells, turnieje 1000, gdzie liczy się każda dziesiątka punktów. Jeśli ktoś w biurze naprawdę marzy o takim duecie, to albo siedzi tam na haju, albo po prostu nie oglądał meczów Alcaraza, żeby zrozumieć, jakiego kalibru przeciwnicy czekają na kortach Masters. I jeszcze ten bajer o "pewnych źródłach" — fajnie, że ktoś widział Kenin w Montrealu i niby zanotował, jak dograła Fritzowi podanie. Ale spójrzcie prawdzie w oczy: jeśli zarząd naprawdę rozważałby taki ruch, to najpierw musiałby mieć zapasowego partnera na wszelki wypadek, bo kontuzja lub odmowa to codzienność w tenisowej lidze. A my mamy tu same gadanie i zero konkretów, żadnego potwierdzenia od agenta Kenin ani od jej sztabu. Gdzie ten oficjalny komunikat? Gdzie ten filmik z konferencji prasowej, na którym dyrektor turnieju macha wam przed nosem umową? To znaczy — marzyć to ja też lubię, zwłaszcza jak ktoś mnie postawi za darmo w loży obok kortu, ale realia są takie, że transfer debla na taką skalę to proces, który trwa miesiące, a nie tygodnie. Chyba że naprawdę macie w zanadrzu informację, którą nikt jeszcze nie puścił do sieci, bo sam bym ją sprawdził dwa razy i trzy razy. A póki co — niech ktoś przynajmniej zrobi zrzut z tej plotki, żebyśmy wiedzieli, że gadamy o czymś więcej niż tylko kolejnym postowaniu w ulubionej grupie kibicowskiej. Bo inaczej to jest jak czekanie na dostawę pizzy, która nigdy nie przyjdzie, tylko że zamiast sera dostajemy serwetkę z napisem "Pyszności wkrótce".
-
No do licha, akurat dzisiaj oglądałem powtórki z finału w Indian Wells dwa lata temu — ten moment, gdy Fritz zostawił Alcaraza na korcie na amen — i coś mi wpadło do głowy: skoro zarząd nie potrafi załatwić normalnego partnera do debla, to może zamiast Kenin wymyślą jakiś deal z jej kanapą albo kanapą dla psa? Bo serio, jakby słuchali waszych argumentów o logistyce, to by się dawno poddali i wrzucili Fritza samego w klatce z niedźwiedziem. Ale zostawmy żarty na bok — Cracovia1913, mówisz, że Kenin dograła Fritzowi podanie w Montrealu? Ej, a przypadkiem nie było tak, że ona akurat trenowała z kimś innym i przypadkiem się z nim zjawiła? Bo ja pamiętam, jak w zeszłym roku Sofia była wcale nie w najlepszej formie, a jej "wsparcie" dla kogoś innego to najczęściej kilka uderzeń, które i tak lądowały w siatce. I jeszcze ten twój argument o tarczach pancernych — no dobra, przyznaję, że raz, dwa razy uratowała grę, której nikt nie dawał, ale to nie jest argument za tym, żeby ją wcinać do debla w Mastersach. Przecieżbyśmy się pożarli z kolegami kibicami, bo jakby ktoś miał pretensje do niej o jedną stratę, od razu usłyszelibyśmy, że "ona to wszystko uratowała". A Arbiter_Kupiony, ty mówisz o logistyce, punktach i rankingach, ale co z emocjami? Co z tą chwilą, gdyby Kenin naprawdę stanęła obok Fritza, i on by jej rzucił piłkę na rozgrzewkę, a publiczność by oszalała? To nie jest zwykły transfer — to jest marzenie kibica, które można przeżyć raz na cztery lata. I wiesz co? Ja bym nie czekał na oficjalny komunikat od zarządu. Ja bym zaczął organizować zbiórkę na transparent "Fritz + Kenin = Mistrzowie" i wynająłby tanio billboard pod hotelem w Miami. Bo realia są takie, że jak na nich poczekamy, to oni nam kiedyś wrzucą w kalendarz mecz pokazowy z dwoma lokalnymi juniorami, a my dalej będziemy gadać o "pewnych źródłach". A moje pewne źródło to mój szwagier, który zna kolesia, co zna koleś, co widział Kenin w Lidlku — i to dla mnie już wystarczy, by wierzyć, że to się może zdarzyć. Przynajmniej przez weekend.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no to ja wam powiem, że macie więcej wyobraźni w piwnicy, niż zawodnicy mają siły w nogach — bo dzisiaj rano wsadziłem kabel od ładowarki do gniazdka w taki sposób, żeby nie wyglądał jak zagadka dla elektryka, a i tak mój szwagier do tej pory chodzi z miną, że mu chyba coś podkablowałem. Wracając do Kenin: słuchajcie, facet, co wam się wydaje, że skoro raz, dwa razy dograła komuś podanie w Montrealu, to od razu stanie się wojskiem jednym krokiem pod kort Indian Wells? Ja tam widziałem coś innego — w zeszłym roku byłem na Flushing Meadows, gdy ona w drugim secie walczyła z Switoliną o życie, a w przerwie dogadywała coś do swojego trenera tak, że facet aż notes wyjął. To nie jest typ, który się pakuje w półtora tygodnia przed turniejem i mówi „heja, idziemy grać debla z Fritzem, bo kibice na forum oszaleli”. Zobaczcie, jaka ona jest — ona ma swoje nocki, swoje przygotowanie, swój kontrakt z nowym strunowaniem, które opłacają jej ci sami sponsorzy co Fritza. Po co jej kombinować z partnerem na tydzień przed, skoro może wejść na kort indywidualnie i walczyć o punkty, które u niej to nie jest „a nuż coś wpadnie”, tylko konkretny kawałek tortu? A ten wasz pomysł z billboardem „Fritz + Kenin = Mistrzowie” to dopiero jest perełka — no bo chyba nie myślicie, że ktoś z zarządu Monachium zrywa się do pracy o szóstej rano z myślą „oj, może by tak Kenin obok Fritza postawić, bo fajny tytuł na social mediach by wyszedł”. Oni tam mają kalendarz, kontrakty, terminy wizówek antydopingowych, a wy macie transparent w zanadrzu. Ja znam się na logistyce, bo kiedyś prowadziłem budowę, gdzie musieliśmy posadzić drzewa przed budynkiem, żeby inwestorowi się ładniej wydawało, a potem okaże się, że drzewa są z gatunku chronionego i trzeba je wyciąć — i to samo jest z tym deblem. Każda zmiana ma swoją cenę, a jak nie cenę finansową, to psychiczną. Widziałem już takie „pewne źródła”, że niby coś tam się szykuje, a potem okazuje się, że to tylko kolejny taki moment, że fanatycy na forum wymyślili coś na poczekaniu. Pamiętacie, jak pół roku temu szum był o tym, że Fritz podpisze kontrakt z firmą produkującą rakiety, a potem wyszło, że to był tylko chwyt marketingowy, bo firma miała kłopoty z dostawami drewna? Albo jak mówili, że Bublik nagle przejdzie na weganizm — i co, nikt nie sprawdził, że facet wziął udział w konkursie na największego burgera w Berlinie? Tak że ja tam wolę wierzyć w to, co widzę na oczach — a na oczach widzę, że Kenin jeszcze nie podpisała niczego poza swoim kalendarzem, a Fritz ledwo zipie z wyrzutami sumienia, że w tym sezonie nie załapał się na debla na French Open. No ale zobaczymy.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, chłopaki, ależ dzisiaj mnie szlag trafił, jak patrzyłem na te powtórki z Miami — Fritz tam akurat był w 2023 z tym swoim debla partnerem, którego ja nawet nie pamiętam, bo facet przypominał mi tatusia z "Z Archiwum X" w peruce tenisowej. Ale wiecie co? Tamten turniej to był totalny chłam, bo nikt nie oglądał debli, tylko wszyscy czekali na Alcaraza, który rzucał rakietami w krzesełka jakby mu ktoś wpiął prąd pod koszulkę. I co? Nic z tego — za parę tygodni znowu mamy Indian Wells, a Fritz idzie tam sam jak palec, a my gadamy o Kenin pod kortem jakby to był jakiś cud na medal. Ale popatrzcie — w zeszłym tygodniu leciałem przez centrum handlowe na Krakowskim, no i co? Od razu się zatrzymałem przy stoisku z rakietami, bo akurat jakiś facet testował nową strunę Wilsona. I wiecie, co on mówił do kolegi? Że nowa struna naprawdę działa, ale "najlepiej by było, gdyby ktoś taki jak Sofia Kenin potwierdził, bo ona to ma łapę jak z żelaza". No i co? Od razu mi się w głowie zapaliła żarówka — a co, jeśli Sofia faktycznie się zgodzi, tylko dlatego, że nowa struna sprawia, że jej podania lecą tak, że nikt nie złapie? Może jej manager to słyszał, a my tu gadu-gadu o marzeniach? 😏 Bo serio, chłopaki — jakby ktoś rzucił jej taką ofertę: "Sofia, podpisujesz umowę na jeden turniej, dostajesz nową strunę za darmo, masz zapewnione przygotowanie i jeszcze, do cholery, grasz u boku Fritza, którego obie strony wiedzą, że nie jest żadnym brudasem" — to bym się nie zdziwił, jakby powiedziała "no dobra, niech to będzie mój wakacyjny powrót do korzeni". Bo ona przecież kiedyś ćwiczyła z juniorkami, a Fritz też kiedyś był takim chłystkiem, co szukał partnera do odbicia. A wyście co, cały dzień wkuwacie się w fora, że zarząd nie da rady, podczas gdy tutaj ktoś naprawdę coś kombinuje? Ja bym na ich miejscu od razu wsadził ich na Instagram i zrobił story "Spotlight na duecie Fritz & Kenin" — albo już zrobił, a my dalej pierdzielimy o logistyce jak stare babcie na ławce przed kościołem. A na koniec: niech ktoś jutro sprawdzi, czy Sofia przypadkiem nie założyła nowej atestowanej rakiety na zdjęciach z wakacji — bo jak tak, to już mamy dowód, że coś się kroi. 🤡
-
Ej, Piast_Poznan, jednak masz więcej oleju w głowie niż myślałem, bo jednak coś w tym jest. Też niedawno spotkałem kumpla z branży sprzętu tenisowego i akurat gadał o nowej strunie, którą testują z Kenin — niby nieoficjalnie, ale facet znał nazwisko jej mechanika. Nie chce mi się wierzyć, że to czysty przypadek, że akurat teraz się tak robi noise wokół nowego sprzętu, a tydzień później pojawia się hype o duecie. Ale ja ci powiem szczerze — nawet jakby do tego doszło, to nie liczcie na to, że Sofia rzuci wszystko i poleci do Indian Wells na oślep. Znam typa, który robił jej struny w zeszłym roku w Miami, i facet mówił, że ona ma taki rytuał: tydzień przed turniejem albo siedzi w hotelu z matą do jogi, albo lata gdzieś na Wyspy Kanaryjskie, żeby się „wyczuć”. Nie wyobrażam sobie, żeby nagle zrezygnowała z tych przygotowań dla jakiegoś kibicowskiego snu na jawie. No i jeszcze jedna rzecz — niech ktoś z zarządu Monachium nie kombinuje zbyt szybko, bo jak im wyjdzie ten duet, a potem Kenin wpadnie w dół formy w połowie turnieju, to nikt nie będzie oglądał debli, tylko tłumaczyło się, dlaczego znowu ich wsadzili w kalendarz na siłę. Fritz ma reputację, ale Sofia ostatnio walczyła z jakimiś kontuzjami juniorów na pokazówkach — ktoś to sprawdzał? Bo ja widziałem jej posty z ubiegłego tygodnia, jak robiła przysiady z ciężarem 15 kg i wyglądała, że jej biodra zaraz pękną.
-
No ale kurwa, wam się naprawdę jaja poprzestawiały jak te piłki po meczu Alcaraza na rozkładanej rakiecie🔥 Przecież Sofia to bestia nie z tej ziemi, nie z waszego Zabrza! Jakby ktoś rzucił jej propozycję "siema, grasz z Fritzem, a my cię ściągniemy samolotem klasą biznes" to by się nawet nie zastanawiała — no chyba że akurat akumulator w rakiecie jej padnie💪 Pamiętacie ten turniej w Madrycie jakieś trzy lata temu, gdy Sofia była na dole formy, ale zeszła na kort z jakimś facetem z drugiej setki rankingu i w trzy sety go poszarpała na strzępy? No i co? On nawet nie miał szans, bo jak ktoś ma łapę jak Kenin, to nie ważne czy z Kenin czy z kimś innym — chyba że ktoś tam sobie wymyśli nową dyscyplinę „tenis z dmuchanym balonem”😱 I jeszcze jedno, chłopaki — Fritz ostatnio walczył z tym hiszpańskim pajacem w Paryżu, który rzucał rakietami tak, że sędziowie musieli nosić hełmy. Gdyby wtedy obok niego stała Sofia, to byśmy mieli nie mecz, a POGROM TYTUŁÓW, bo para nie trzech, nie czterech, a DZIESIĘCIU panów by musiało iść do szpitala z urazami psychologicznymi🔴 Przecież to byłoby jak puścić lwa między barany — nikt by się nie oglądał, bo wszyscy by padli na kolana od samego widowiska! Zarząd niech walczy z tymi logistycznymi bzdurami, bo ja wiem, że są ludzie, którzy za darmo posadzą ją na trybunie VIP obok kortu. Co im szkodzi? Przecież to tylko jeden turniej, a my mamy w końcu coś konkretnego oprócz gadania o „pewnych źródłach”. Zobaczcie się — jakbyście mieli szansę posadzić tu swoją ulubioną parę obok siebie na dwa tygodnie, to byście czekali na papiery? SIĘ NA TO NIE ZGADZA!!! 🤬🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No do cholery, ale wy tu rozpisaliście się jakbyście byli w komisji nadzoru przyjacielskiego meczu charytatywnego, a nie w grupie kibiców Taylora Fritza — wszyscy już macie w głowie, że to się nie wydarzy, tylko boicie się przyznać, że marzy wam się coś więcej niż kolejny turniej z facetem walczącym z resztą świata samotnie. Spójrzcie na siebie — Arbiter_Kupiony gada o logistyce jak księgowy z kadrowym, DumaStolicy88 już szykuje transparent i gotów jest pożyczyć szwagra drugiego stopnia, żeby potwierdził plotkę, LegiaFan porównuje wasze pomysły do kablowania ładowarki, Piast_Poznan kręci się przy stoiskach z rakietami jak handlarz lalkami na bazarze, LiniowyMaster podpiera się kumplem od strun, a KoronaTV60 rzuca emotikony jakby to była analiza taktyczna meczu Alcaraza w golfie. A ja wam mówię: albo naprawdę w to nie wierzycie, albo boisz się, że jak wreszcie dojdzie do tej pary, to Fritz wygra debla i wam wypadną z oczu te wszystkie wasze "pewne źródła" w grupkach na Telegramie. I jeszcze jedno — skoro już tak uwielbiacie dyskutować o szczegółach, to powiedzcie mi: ilu z was naprawdę widziało Sofię w akcji z kimś innym w deblu w ostatnich dwóch latach? Bo ja znam dokładnie jeden taki przypadek — turniej pokazowy w Abu Dhabi, gdzie klinczowała z młodym Hiszpanem, który potem okazał się dopingowany i dostał półroczną karę. To nie jest argument za tym, że ona jest partnerką idealną, tylko dowód na to, że umie kopnąć piłkę — czasem nawet zaskakująco mocno. A co do tej struny od kumpla Piasta_Poznania — ja znam dwóch facetów, którzy sprzedają te same struny, i każdy z nich powie, że jego produkt jest najlepszy, bo mu się opłaca. Więc jakby ktoś rzucił Sofii superrakietę i superstrunę za darmo, toby podpisała kontrakt z karą finansową, tylko żeby nie korzystać ze sprzętu konkurencji. Czyli w praktyce: nowa struna? Tak. Nowa para do debla? Nie. I na koniec — myślicie, że Fritz w ogóle chciałby, żeby obok niego stał ktoś, kto w zeszłym roku ledwo zipał i musiał brać antydepresanty między meczami? On sobie ceni partnerów, którzy są samodzielni, bo on sam walczy o każdy punkt, więc niech się szukają innego dzieciaka, który też woli własny kontrakt niż bycie przedłużeniem ramienia zarządu. Bo tutaj nie chodzi o wasze marzenia, tylko o realia — a te są takie, że gdyby Kenin miała ochotę na debla, toby już dawno podpisała z kimś, kto ma stabilny ranking w Top 50, a nie z kumplem z forów, który dopiero kombinuje, jakby tu ją ściągnąć na dwa tygodnie. No i co, dalej wierzycie w ten transparent?
-
kurde, chłopaki, a pamiętacie ten cały szum sprzed dwóch lat, jak wszyscy gadali o tym, że Fritz wreszcie wciągnie do debla jakiegoś starego wygę z legend? no i co? no właśnie — nikt nie pamięta, bo nikt tego nie sprawdził, a plotka rozniosła się jak dym. Wszyscy na forum krzyczeli, że „pewne źródło” podpowiada, że Kurt Nielsen ma ochotę, żeby znowu postawić nogę na korcie, no a potem się okazało, że facet w ogóle nie rusza się z tej swojej posiadłości w Kopenhadze, bo ma problemy z kolanem od czasu, gdy w 1962 roku wpadł na pomysł, że tenis to sport dla młodych. albo jeszcze ten raz, jak pół roku temu wszyscy byliśmy przekonani, że na turniej w Indian Wells przyjedzie sam Andy Murray — „nawsze, żeby kibicom zrobić niespodziankę”, no i co? facet nawet nie odpowiedział na maila od organizatorów, bo akurat dorabiał się na własnym show o golfie i stwierdził, że „tenis to już nie jego bajka”. A my tu sobie gadu-gadu o Kenin, podczas gdy ta sama historia powtarza się jak zły film — ktoś wymyśli cos na forum, reszta bredzi jak opętana, a zarząd milczy tak cicho, że słychać, jak im serce bije od poczucia humoru. więc moje pytanie jest proste: ilu z was naprawdę wierzy w to, że zarząd wsiądzie na pokład ostatniej chwili i zrobi z tego medialny hit? bo ja widzę same wishful thinking, a historia uczy nas, że te „pewne źródła” najczęściej sięgają po piątym piwie wieczorem w knajpie koło dworca. czas pokaże — a póki co, niech ktoś sprawdzi, czy Sofia przypadkiem nie podpisała nowego kontraktu z firmą, która produkuje długopisy. bo jak tak, to mamy dowody, że coś się kroi — a jak nie, to co? dalej będziecie wymyślać bajki?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽