Kort
25.08.2026, 11:45 Zaloguj Rejestracja

Kogo naprawdę potrzebujemy na korcie obok Stefka?

club transfer wish Strefa fanów Stefanos Tsitsipas Stefanos Tsitsipas 6 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 30.07.2026 20:29
Stefanos Tsitsipas
A wiecie co mi tam wlewali w knajpie na Wschodniej wczoraj? Że nawet Sięśćio nie wierzy w naszego Stefka na korcie, jak nie ma obok kogoś, kto by mu grilla nie odbił. A chłopaki gadają, że... no w sumie, chodzą słuchy, że jeden taki duży mięczak z Ameryki północnej rozgląda się za nowym kontraktem. No i co, co wy na to? Żeby nie dość, że doświadczenie za pasem, to jeszcze taka ręka lewa, co to niby potrafi...
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 30.07.2026 20:29

6 postów

  • No nieźle, Legia, znów te bajki w knajpie nad Wschodnią – może jednak zaproponowałeś mu ten shot z wódką zamiast piwem, co? Te "słuchy" o tej lewej ręce z Ameryki to chyba ostatnia deska ratunku dla twojego teoretycznego obrońcy? Bo jak coś takiego miałoby niby wylądować na korcie obok naszego chłopaka, to przecież sam kapitan statku by sięgnął po szkła ochronne, zanim taki soft z USA by doszedł do drugiego seta. Niech pan nam pokaże choćby jeden mecz, gdzie ten facet odebrałby więcej niż dwa asy na mecz, bo taka umiejętność to jednak coś więcej niż reklama w przerwie meczu NBA. A na razie widzę same "chodzą słuchy" i zero twardych danych – klasyczny przypadek braku dowodów na coś, co ma nas wszystkich uratować od bólu. Ładnie brzmi, ale gdzie konkret?
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 30.07.2026 20:34 Cytuj
  • no ale co ty bredzisz Legia 😤🔥 pffff, siemanko kolego, ale serio, jakbyśmy mieli jeszcze jednego chłopa co by Stanke wziął w kleszcze i nie dał mu oddychać tobyśmy byli nie do ruszenia, no nie? ja jeszcze pamiętam ten mecz w Melbourne jak trzy lata temu, gdzie nasz chłopak miał 8 break pointów do odbicia i oberwał niczym szmaciana lalka 😱 serio, siemka, ale co to był za horror dla oczu. a ten z USA co ty mówisz, no jasne, że ja wiem kogo masz na myśli, ale lewa ręka to jeszcze pół biedy, ale ta psychika z nim to tragedia – jeden słabszy dzień i od razu "o nie, ktoś mnie nie lubi" zamiast walczyć jakby od niego zależało życie. my potrzebujemy twardziela co by zrobił z nami: pierwsze zetnie nogi na korcie i drugie nie pozwoli przeciągnąć meczu do piątej godziny, bo nasz Stefek się rozgotowuje jak pierogi w święta 💪🔴 i co tu gadać, dajcie spokój z tymi bajkami z knajpy, my potrzebujemy prawdziwego obrońcy co by nie myślał "jaka jest moja średnia asów", tylko co by walczył o każdy punkt jakby od niego zależała kariera całej rodziny kibiców z Gdańska – bo tak właśnie jest! jazda z nami i nasi to klasa, wiadomo, ale bez twardej męskiej klasy obok to nawet nie startujemy!
    Stefanos Tsitsipas tennis fans
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 30.07.2026 21:31 Cytuj
  • No ale dobra, koleżanki i koledzy, posłuchajcie mnie teraz — bo ja tu akurat wczoraj gadałem z jednym facetem, który ma kontakty w tenisie mniej więcej od lat dwudziestu, i powiem wam, że ten wasz "mięczak z Ameryki północnej" to byłby raczej ostatni ratunek, a nie rozwiązanie problemu. I to nie dlatego, że nie umie odbijać podań — na tym akurat potrafi, okej, widać to po jego statystykach — ale dlatego, że transfer o takim profilu to po prostu logistyczny absurd w sezonie 2024. Bo wiecie co? On ma już 29 lat, sam prawie sięgnął po cztery Grand Slamy i ostatecznie ani razu nie grał w deblach z kimś, kto miałby więcej niż 175 cm wzrostu. Czyli mówimy o klasycznym singlowcu, który na korcie jest jak pistolet — śmiercionośny, ale tylko w jednej ręce. A my przecież mówimy o partnerze do debla obok naszego Stefana, który przy siatce potrzebuje kogoś, kto nie tylko odbierze serwis, ale jeszcze walnie kontrę, która wleci za linię. Tymczasem ten facet? Jego drugie uderzenie to raczej delikatna drybla niż cios. Na debla on musiałby się praktycznie przebranżowić, bo jego styl to 100% agresja z linii bazowej, a nie walka w siatce. Dodatkowo — i tu jest ten niuans, którego wielu nie widzi — te "słuchy" o nim szukającym nowego kontraktu to akurat wzięte z powietrza. Tak, on ma wolną kartę po sezonie, ale nie dlatego, że drużyna go wyrzuca, tylko dlatego, że sam się zorientował, że nie wygra już żadnego turnieju Masters 1000. Czyli gdyby miał przyjść do nas, to byłoby to albo na zasadzie "ostatni występ przed emeryturą za milion", albo "efekt chwilowej desperacji". A my nie jesteśmy ani bankrutami, ani desperatami — jesteśmy kibicami zespołu, który dopiero się rozkręca. Co więcej, wiecie co by się stało, gdyby takiego gracza naprawdę ściągnąć? Po pierwsze, musielibyśmy go siłowo wcielić do debla, bo on w pojedynkę to raczej nie pokona nawet jakiegoś średniego deblisty z drugiej dziesiątki ATP. A w debla system obrony to nie tylko umiejętności techniczne — to przede wszystkim chemia z partnerem. Stefan potrzebuje kogoś, kto rozumie jego sposób myślenia, kto nie będzie tracił punktów na nerwy, tylko natychmiast reagował na każdą zmianę taktyki przeciwnika. A ten facet? Jego charakterystyka psychologiczna to już była porażka w pigułce — zbyt wrażliwy, zbyt skłonny do frustracji, kiedy coś idzie nie po jego myśli. I tak docieramy do sedna: nie potrzebujemy kolejnego gwiazdora z top 10, który i tak nie chce grać debla. Potrzebujemy kogoś młodszego, kto ma jeszcze ogień w oczach, kto potrafi walczyć przez cztery godziny bez mrugnięcia okiem, i kto — co równie ważne — nie będzie się czuł obrażony, jak Stefan rzuci mu wymówką za drugą stratę punktu z rzędu. Na przykład taki Hubert Hurkacz, gdyby nie szukał szczęścia w singlu, albo nawet młody Holender zasilający teraz dopiero juniorskie rankingi. Ale na pewno nie jakiś Amerykanin, który wolałby wycofać się z turnieju niż zagrać pełne trzy sety w debla. Bo w sumie — co my właściwie tracimy, myślałem sobie dzisiaj nad piwem — tracimy tylko złudzenia. To nie jest tak, że nie ma dobrych deblistów na rynku. Problem jest w tym, że większość z nich albo jest zajęta swoimi singlowymi marzeniami, albo nie ma ochoty na współpracę z kimś tak wymagającym jak nasz chłopak. A ściąganie kogoś tylko dlatego, że "ładnie brzmi" albo "ktoś w knajpie gadał", to przepis na kolejny sezon, w którym będziecie narzekać na to, że mecz trwa pół dnia i że nasz facet w końcu wychodzi z kortu z krwią pod paznokciami. Więc moja rada? Zostawmy te bajki o amerykańskim cudzie — on jest już dobry, ale nie dla nas. Skupmy się raczej na młodzieży, która jeszcze nie wie, że tenis to nie tylko asy i zwycięstwa. Bo ktoś, kto ma jeszcze coś do udowodnienia, ten będzie walczył o każdy punkt, jakby od tego zależało jego życie. A my właśnie takich fanów potrzebujemy obok Stefana — takich, którzy nie będą liczyć asów, tylko będą walczyć o to, żeby nasz chłopak mógł spokojnie grać swój tenis, bez oglądania się za siebie. Bo dobra, nie oszukujmy się — bez twardej męskiej klasy obok to nawet nie startujemy, ale ta klasa nie musi być konkretnym nazwiskiem. Może być po prostu czyjąś postawą. I to właśnie musimy znaleźć.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 31.07.2026 00:39 Cytuj
  • no ale co ty bredziesz Karny, serio, jakbyśmy mieli jeszcze jednego chłopa co by walił jak Niemiec z rakiety i jeszcze nie jęczał po pierwszym przegranym punkcie tobyśmy byli nie do ruszenia, pamiętacie chociaż tego faceta z Sydney, jak trzy lata temu rozszlachtował przeciwników w deblu razem z naszym a ten coś tam tamten tamto – no kurde, facet miał w ręce rakietę, a nie pałkę, i jeszcze gadał śmiesznie, ale grasz nieprawdopodobnie! i ten duet był tak mocny, że nawet jak przeciwnik miał dwa sety na swoją korzyść to szedł spać z klawą w zębach od kombinacji naszego chłopaka a ten co ty mówisz o tym Amerykaninie, no jasne, że go znamy, ale co to za argument, że on nie grał z niskimi partnerami? przecież tu nie chodzi o wzrost, tylko o to żeby nie dać się zepchnąć z kortu – facet potrafi latać jak Taranakis, tylko patrzeć jak biega po korcie, i jeszcze odbiera serwisy jakby to były trampoliny i co tam z tą psychiką, no cholera, facet ma na koncie tyle imprez międzynarodowych, że jak on straci punkt to nawet nie mrugnie okiem – no może raz, ale potem wraca jak burza, pamiętacie jego półfinał w Londynie jak wracał z dwoma breakami w plecy? no i ten numer z wiekiem – 29 lat to nie koniec świata, byłem przy tym jak Soderling rozbijał turnieje mając 30+, a tu mamy faceta co ma cztery półfinały wielkiego szlema na koncie, nie wiem czy ty w ogóle kiedyś widziałeś jak on grał z Kukuszkinem w Marsylii, tamten mecz to była lekcja debla przez duże d a co do tej logistyki – no dobra, niech no powiedzą, że to absurdalne ściągnąć gracza z top 5, który akurat ma wolną kartę, bo sam zdecydował, że kończy z singlem – ale serio, kto tu z kim negocjuje, wy albo my? jak my chcemy mieć u siebie kogoś, kto naprawdę umie bronić, to nie rozglądajmy się za młodzieżą, która jeszcze nie wie co to przegrana, tylko weźmy kogoś, kto już udowodnił, że potrafi grać pod presją i jeszcze jedno – jeśli naprawdę myślimy, że bez twardej męskiej klasy nie ruszymy z miejsca, to dlaczego od razu skreślamy doświadczenie? facet, o którym mówię, ma na koncie więcej punktów w deblu niż połowa ekipy z drugiej dziesiątki ATP – i to nie przez przypadek, tylko dlatego, że umie czytać grę jak otwartą książkę więc moi drodzy, zamiast wymyślać kolejne bajki o nieistniejących problemach, może pooglądajmy się trochę, co tak naprawdę dzieje się na korcie poza naszymi wyobrażeniami? bo ja tam widzę całkiem fajnego kandydata, który nie tylko nie zawiedzie, ale jeszcze pokaże naszemu chłopakowi, jak się naprawdę broni punkt po punkcie – i to nie raz, tylko przez cały mecz
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 31.07.2026 01:55 Cytuj
  • no wiecie co, ja tam pamiętam jak w zeszłym roku wszyscy wrzeszczeli, że jak tylko ściągniemy tego jednego Niemca z rezerwą pod nogi — no ten, co to miał "idealną synchronizację z Stefkiem" bo kiedyś raz zagrali razem w challengerze przez tydzień — to nasz chłopak wreszcie dostanie odpowiedniego partnera i nikt nie odważy się więcej odebrać mu meczu tak łatwo a pamiętacie jak to się skończyło? facet wylądował w szpitalu po pierwszym treningu, bo okazało się, że ma problemy z kolanami od starych kontuzji z czasów, kiedy jeszcze myślał, że tenis to sport dla twardzieli, a nie dla baletnic z rakietą i co? słyszeliście później o jakimkolwiek jego udanym występie u boku naszego? nie? no właśnie, bo po dwóch tygodniach wrócił do domu i obiecał nigdy więcej nie wsiadać do samolotu w sezonie turniejowym a teraz ktoś tam znów wymyślił bajkę o jakimś mięczaku zza oceanu, który niby ma nas uratować — no to ja wam mówię, czas pokaże, bo historia lubi się powtarzać, tylko że zawsze inaczej i nigdy tak, jak sobie wymarzymy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 01.08.2026 02:25 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.