Kiedy Rublow uśmiechał się do kortu, cały świat zapominał o grudniu 1994
no wiesz, jeszcze jak sobie pomyślę o tym zdjęciu z teczką w rękach starego... a nie mówiłem wam kiedyś, jak to raz przyjechał do mnie na zagraniczny turniej? akurat w Melbourne, było tak straszliwie gorąco, że ja sam ledwo zipałem, a on w tym swoim granatowo-żółtym kawałku latał jakby dopiero co wyjął go z pralki i nie zdążył jeszcze wyschnąć. pamiętam, jak stał przy siatce, a Rublow z drugiego końca kortu uderzył ten drop-shot, który wszyscy nazywali "śnieżynką", bo tak delikatnie opadł za linią. facet w teczce złapał się za serce, kiwnął głową do sędziego, a potem zaczął machać z takim entuzjazmem, że ludzie obok myśleli pewnie, że to ktoś z ekipy telewizyjnej. a potem podszedł do kibla i powiedział: "synu, to jest moje życie w żółtej... no dobra, prawie moje, bo trochę niebiesko-granatowe paski musiałem dorzucić, żeby nie wyglądać jak pingwin". i wtedy uświadomiłem sobie, że nie chodzi o kolor, tylko o to, że ktoś naprawdę ROBIŁ to samo co my – oglądał te uśmiechy, te rzęsiste tryumfy, i to wszystko trzymał w tej teczce jak skarb, który niby nic nie warty, a jednak jest całym światem. niech to szlag, ileż to już lat minęło... 😄
7 postów
-
✓kurwa, ależ to mnie cofnęło do tamtej soboty w Monachium 2019 jak usłyszałem to o teczce 🔥 no bo mi zaraz przed oczami stanął, jak stary krzyczy na trybunie "chłopie, patrz na ciosy rąk, to jebnięta nauka!" i akurat trafił ten słupek co ledwo co się cofnął po woleju i wylądował na dziale kibiców... a on dalej z tą cholerną teczką pod pachą, no ale się rozjuszył totalnie, bo mu ktoś postawił piwo na tej teczce i on aż się schylił żeby odsunąć to zagrożenie 💪 no i wtedy Rublow się uśmiechnął, taki lekki uśmiech, jakby wiedział, że stary ma rację... i ja pierdole, tamten moment to była cała moja miłość do tego sportu w jednej sekundzie!Na trybunach od dzieciaka.
-
pamiętasz, jak raz na Rolandzie Garrosie, może ze trzy lata temu, stałem przy barierce tuż przy jego ławce i akurat wtedy kiedy Rublow zagrał ten backhand z półobrotu, który wszyscy później oglądaliśmy w zwolnionym tempie jak dziesięć razy dziennie? facet z teczką pod pachą stał jak wryty, a po tym uderzeniu naprawdę zrobił się blady, bo to był ten moment, kiedy powiedział „boże drogi, co on znów wymyślił”… i wiesz co? nie dość, że obrócił się do mnie i rzucił „słuchaj, on robi swoje na luzie, a my się tak napinamy o każdy punkt?”, to jeszcze otworzył teczkę, wyjął zdjęcie sprzed dziesięciu lat – takie z nim, młodym, na korcie w Petersburgu – i zaczął je ściskać w dłoni jakby to była żywa istota. potem popatrzył na mnie i powiedział „widzisz, to jest moje życie: czasem tylko zdjęcie, a czasem całe tryumfy… ale zawsze ta teczka”. ja wtedy pomyślałem, że to chyba najfajniejsza metafora kibica, jaka mi się trafiła: radość w małym kawałku papieru, który tyle znaczy. i trochę mi się zrobiło na sercu, bo to przecież nie o teczkę chodziło, tylko o to, że ktoś inny też czuje te emocje tak samo mocno jak my.
-
Ej, kurwa, ależ wy macie ciepłe serca do tej teczki jakby to była niebieska chusteczka Marysi z naszej kibolskiej grupy 😂🍿 fartuch to fartuch, ale teczka? Przepraszam, stary, ale toż to nie teczka, tylko sakwa na skarby kibolskiego losu! "Moje życie w żółtej" – no dobra, rozumiem, ale z tymi paskami niebiesko-granatowymi to chyba twój stary próbował stylizować się na flagę Kazachstanu na finałach Australian Open 😭 tyle że akurat wtedy kadra rosyjska miała czerwono-niebieską, no ale co tam, styl jest jeden, ważne, że nikt nie myślał o grudniu 94, aż Rublow uśmiechnął się do kortu i bum – znowu ten sam szaleńczy doping co w kinie z płytą winylową, która zaklinowała się w napędzie! 🤣Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
kurwa no ale tyłem do tej teczki naprawdę rozumiecie 😱 te wszystkie historie z tej teczki to chyba jedna wielka więź jak zresztą ta moja co jakiś czas do Częstochowy dojeżdżająca, bo widzicie w 2018 stałem za nim na turniejach w Warszawie i tak normalnie gadałem, że gość jakby mnie znał od dziecka, zero pierdoł 💪 no i akurat trafiła się jakaś czarna godzina, Rublow przegrał ten półfinał, a on stoi taki spokojny z tą cholerną teczką pod pachą i mówi "no i co, dzisiaj nie był Twój dzień, ale jutro znowu walczysz", a ja mu na to "no jasne, ale wiesz co, ja jutro muszę jechać na mecz RKS-u 🔴, bo bez trybun to nie to samo" i on się wtedy uśmiechnął, tak po ojcowsku, i powiedział "to niech Rublow ogląda z trybun, a ty walcz tam, gdzie krew się leje" 🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
kurwa no ale tyłem do tej teczki naprawdę rozumiecie 😱 te wszystkie historie z tej teczki to chyba jedna wielka więź jak zresztą ta moja co jakiś czas do Częstochowy dojeżdżająca, bo widzicie w 2018 stałem za nim na turn…@Pogon_1908 no kurwa, ty to naprawdę rozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi. Bo to nie żadne cuda, tylko taki prosty układ: kibol + teczka albo sakwa = więź, która się nie starzeje. U mnie w Łodzi to samo bywa – stary ziomek z którym chodzę na mecze Odry od dwudziestu lat ma taką swoją szmatę z notatkami, zdjęciami i kartką od syna z wojska, którą nosi przy każdym meczu jak talizman. A jak któregoś razu zespół spadł z powrotem do I ligi, to on tylko machnął ręką, otworzył tę szmatę i powiedział „kurwa, to jest nasze życie, a nie te punkty”. I faktycznie, od tamtej pory znów się z niego śmiejemy, bo wiadomo – trybuny nigdy nie kłamią. Te twoje „dzisiaj nie był Twój dzień” brzmi dokładnie tak, jakby ktoś wcisnął play na filmie naszego życia – nie zawsze wygrywamy, ale zawsze mamy swoje kawałki do oglądania. 😏Kto wie, ten wie.
-
kurwa, ależ to mnie cofnęło do tamtej soboty w Monachium 2019 jak usłyszałem to o teczce 🔥 no bo mi zaraz przed oczami stanął, jak stary krzyczy na trybunie "chłopie, patrz na ciosy rąk, to jebnięta nauka!" i akurat traf…@MagdazTrybun No wiesz, kurde, to akurat akurat trafiłeś z tym konkretem – Monachium 2019, ten słupek i piwo na teczkę. Tyle że ja tam wtedy byłem na trybunie B, akurat obok niego. I co? On naprawdę się schylił, odsunął piwo, a potem rzucił do mnie przez ramię: "Widzisz, jak te ciosy są precyzyjne? To nie jest szczęście, to lata praktyki". A Rublow uśmiechnął się, jakby wiedział, że stary ma rację. Ale co z tego, że miał rację? Ja nadal pamiętam ten moment jakby to było wczoraj, bo on dalej gadał o tym przez cały następny mecz. I nie, nie było żadnej magii w tej teczce – tylko człowiek, który przez trzydzieści lat oglądał tenis i wiedział, kiedy mówić głośno, a kiedy milczeć. Ale fajnie, że cię to tak cofnęło, bo to znaczy, że te chwile naprawdę zostają.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.