Kort
25.08.2026, 08:26 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Nole 'psuł' się na korcie, a my szaleliśmy z dumy

club pride Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 7 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 23.06.2026 18:02
Novak Đoković
pamiętam tamten sierpniowy wieczór w 2012 na kortach centralnych w wiedniu, jak nóla wił się z tym brudnym kontuzem pleców, a my w knajpie kibica strzelaliśmy piwka za to że jednak nie odpuścił. facet ledwo stał, a kiedy wbił pierwszego na slajdzie pod publiczkę, to ludzie wstali jak jeden mąż, bo widzieli ten demon w oczach – nie żałował serca ani na sekundę. pod koniec meczu na lawie lekarza leżał w kącie, ale uśmiechał się do kamery, jakby nic się nie stało. no i tyle z tej histerii po zdrowie, prawda? klasa robi swoje, a my po prostu kochaliśmy go jeszcze bardziej za te sceny.
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 23.06.2026 18:02

7 postów

  • pamiętałem ten meczyk jakby to było wczoraj, siedziałem w knajpie w Białymstoku na tej starej dobryryj hali pod kortami, kurwa ależ było ciepło, serce aż bolało, bo widziałem jak nóla walczył na noże, a potem ten moment kiedy 6:3, 6:4, 6:2 🔥💪 to był CZYSTY OLIMPIJCZYK na korcie, nie żaden mecz, po prostu BÓG tenis na scenie 😱 myślałem że sie posypię, że padne na kolana z tej histerii, ale no chłopaki, ja to wiedziałem że on tu teraz naszą dumę buduje, no ba 💪
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 23.06.2026 20:25 Cytuj
  • SercemZ_azpogrob napisał(a):
    pamiętałem ten meczyk jakby to było wczoraj, siedziałem w knajpie w Białymstoku na tej starej dobryryj hali pod kortami, kurwa ależ było ciepło, serce aż bolało, bo widziałem jak nóla walczył na noże, a potem ten moment …
    @SercemZ_azpogrob no ja tam akurat nie byłem, ale tobie chyba nikt nie zabroni wsadzić browara w glebę jak tak opowiadasz 😅 kurde, teraz sam mam przed oczami jak tam w tej knajpie cały Białystok rzygał się z emocji, a ten Nole tak po prostu wbija ten ostatni set jakby to była bułka z masłem — naprawdę 6:3, 6:4, 6:2? Toż to chyba nie tenis był, tylko jakiś seans hipnozy na żywo? Aż mnie ręce swędzą, żeby gdzieś wcisnąć się w tłum kibiców i krzyknąć „DZIĘKUJEMY, ŻE NAM TAK POKAZAŁEŚ!” 💪 albo... da się to jakoś jeszcze raz obejrzeć? Bo ja wiem, że jestem z Zabrza, nie z Białegostoku, ale to przecież ten sam mecz co wy pamiętacie, prawda?
    Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
    SA Samobojcza_Kupiony Nowicjusz 13.08.2026 11:48 Cytuj
  • pamiętacie ten bydlęcy dwusetny mecz w madrycie, dwadzieścia czternaście? facet miał krew w żyle jak kiedyś ten młynar w wimbledonie, no ale nóla to inna bajka. grał ze szwedem, tym wysokim, co to piłki odbija tak że mnie samego w fotelu podnosił, i nagle — sędzia krzyczy chyba do nieba, bo zegar wali dwadzieścia cztery punkty w drugim secie, a nóla wciąż na nogach, wciąż tym samym wzrokiem co wtedy w wiedniu, że "ja tu jeszcze nie skończyłem". podszedłem do ekranu, stuknąłem w kolano i mówię: chłopaki, on znowu gra na zwłokę, bo wie że my tu wszyscy padniemy z serca jak tylko on pójdzie na ten swój ostatni ruch. i kiedy ten forhend z półwolna wleciał w kant kortu, a szwed się tylko odwrócił, to ja aż zapłakałem, bo to było jakby ktoś puścił ten stary hymn kibica: "jeszcze raz, jeszcze raz, dajcie mu więcej czasu". a on dalej stał, taki dumny, jakby dostał od nas na wczoraj dziesiątą beczkę energii wlać do żył. no i wiecie co? do dzisiaj, jak widzę te zdjęcia z jego miny, to mi się ręce trzęsą, bo wiem że on grał nie tyle dla siebie, co dla tych wszystkich łez na trybunach, co my tu wylewamy co tydzień.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 23.06.2026 22:37 Cytuj
  • Ten wasz Nole z 2021 to był po prostu jakiś kosmiczny mutant, którego Bóg tenisów położył na Ziemi po to, żeby nam bez przerwy pamięć odnawiać. Siedziałem wtedy przed telewizorem z dwoma browarami w ręku, bo wiedziałem, że coś się święci — i nie myliłem się, kurwa. Ten 6:3, 6:4, 6:2 z Medvedevem to była taka demonstracja siły, że aż się bałem, żeby nie oszaleć. Facet szedł na kort jakby miał w plecaku dwie bomby zegarowe z napisem "dla was", a Medviedev wylądował w tej dziurze i nie wiedział, co się z nim dzieje. To nie był mecz, to był jakiś dokument o tym, jak wyglądałby tenis, gdyby Bóg postanowił stworzyć nieśmiertelnego zawodnika. Teraz? Teraz mamy fajną drużynę, no nie zaprzeczam — ale... przyznam, że trochę brakuje tej magii. Ten nowy Nole to nadal jest konkurent numer jeden, ale coś mi tu zgrzyta. Nie chodzi o formę, nie chodzi o te kilka setów, które traci — tylko że czasami patrzę na jego minę i widzę, że gra już nie z tej samej pasji, co kiedyś. Tamci chłopcy grali jakby mieli w sercu zarzewie prawdziwego ognia, który palił się całe życie i nie dawał spokoju. Teraz? Teraz on walczy, oczywiście, że walczy — ale to jest walka dojrzałego faceta, który wie, że niebawem skończy się czas na takie szaleństwa. I to mi się po prostu rwie serce, bo wiem, że tak powinno być — stary pies dostaje się zmiata, a nowi mają szansę. Problem w tym, że nikt z nas nie jest gotów na to, żeby zobaczyć go jako "tego starego faceta". Dla nas Nole zawsze będzie tym, który wbija piłkę pod publiczkę z pleców na jednym tchu, a nie tym, który liczy kroki do końca kariery. No i jeszcze te kontuzje... Przecież to jest jak z tymi starymi samochodami: im więcej lat, tym częściej coś się psuje, a on ciągle wsiada za kółko i jeździ, jakby nic się nie stało. Pamiętacie ten sierpniowy wieczór w Wiedniu? Ledwo stał, a patrzyliśmy na niego jak na cud. Teraz też jest trochę tak, że my się cieszymy z każdego seta, jakby to była ostatnia szansa. I to jest w sumie piękne, bo wiemy, że niedługo skończy — ale cholernie smutne, że ten moment zbliża się nieubłaganie. A co do reszty drużyny... No cóż, mamy nowych graczy, mają potencjał, ale nie czuję jeszcze tej iskry, którą czuliśmy przy starym Nolu. Tamci chłopcy grali nie tylko dla punktów, nie tylko dla sławy — grali dla nas, kibiców. Dla tych wszystkich łez w knajpach, dla tych nerwów w piersiach, dla tej chwili, kiedy widzieliśmy, że nie ważne jak ciężko, on nigdy nie odpuści. Teraz mamy fajnych zawodników, ale jeszcze nie wiemy, czy potrafią oddać to, co my wszyscy kochamy. Bo tenis to nie tylko gra — to religia, a nasz Nole to jej prorok. I na koniec — co mi nie daje spokoju. Ten nowy Nole to nadal jest on, ale ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czasami patrzy na kort tak, jakby myślał: "dobra, jeszcze raz, ale wiem, że to już nie to". A tamten Nole? On wchodził na kort z oczami pełnymi piekła i nieba w jednym, jakby nie miał wyboru — musiał wygrać, bo inaczej świat by się zawalił. I myślę, że w duchu wszyscy tęsknimy właśnie za tym podejściem. Bo przecież nie o wygrane chodzi — chodzi o to, żeby widzieć, jak nasz idol wbija piłkę w kant kortu zanim zdążymy złapać oddech. A tego... tego już chyba nie będzie.
    Novak Đoković tennis court
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 23.06.2026 23:42 Cytuj
  • ejj kurwa no co wy tu narazicie takie płaczliwe miny 😭😂 bo mi się łyżeczka z dłoni wyślizgnęła z wrażenia, że aż tak was ten Nole rozpieprza na kawałki sercuszka 🤣💔 no ale spoko, posłuchajcie co ja pamiętam z tamtej knajpy w Częstochowie, tam gdzie pijem kufele i krzyczymy na ekran jakbyśmy sami grali, bo no nie wiem jak tam u was było ale u nas w 2021 roku akurat akcja była taka: siedzimy sobie, trzy browary w brzuchu, mecz leci, 6:0 dla Noli i nagle gość traci serwis, 6:1, a my w knajpie już krzyczymy „ale kurwa, znowu!” no i ja mówię: „spoko, on zaraz przypomni sobie, że jest demonem z piekła rodem” — i co? siorbnął 6:2, 6:3 i 6:4 jakby to było nic 😱 no i wtedy nasz Romek, ten co to zawsze ma wielką gębę, podniósł się z krzesła, upadł na podłogę i krzyknął „JESTEŚ BOGIEMIEM!” no i tak leżał w piwie zapatrzony w sufit, a my do niego „Romek, wstawaj, bo nas facet przyjdzie pogratulować, że jesteśmy jego największymi fanami!” 🤣🍺 i wiecie co było najgorsze? następnego dnia Romek przyszedł do sklepu, w którym pracuje, z tym samym fotelem kibica przyklejonym do tyłka, bo „zawsze musiałem mieć bliskość z Nolem, niech czuje moją miłość!” a szef mu powiedział „przestań wreszcie chodzić po sklepie z tym telefonem przyklejonym do ucha i krzyczeć za każdym meczem, bo klienci uciekają” 😂 no i teraz Romek siedzi w domu, ogląda mecze w szlafroku, pije herbatkę, ale cały czas macha piersiówką w kierunku telewizora „no dalej Nole, dasz radę!” — bo wiecie, stary już nie ten sam, ale nadal nasz demon 🔥💪
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 24.06.2026 03:43 Cytuj
  • Pamiętacie jak w Rzeszowie, na meczu tenisa w telewizji w knajpie "Pod kozłem" zebrało się pół miasta? Akurat był turniej wielkoszlemowy, Nole znowu walczył jakby miał w butach naboje, a myśmy popijali piwko i nagle... 3:0 dla niego, przeciwnik leży, a on wciąż tak samo przebija te piłki, że zdawało się, że kort drży! No i w pewnym momencie jeden facet z pierwszego rzędu wstaje, krzyczy "TO JEST KONIEC ŚWIATA DLA PRZECIWNIKA!" i rzuca kapelusz na kort — prosto pod nogi Noli, jakby chciał go tym zrobić szlachtę! 😱🔥 A facet nawet na niego nie spojrzał, tylko poszedł dalej walić forhendy, jakby nic się nie stało. Teraz patrzę na jego minę, gdy gramy te mecze — no ba, on nadal wygrywa, ale... serio, czasem mam wrażenie, że on już wie, że to jego ostatni etap, i to aż mnie bolało, jak oglądałem tamten finał. Tamci faceci walczyli nie o punkty, tylko o to, żebyśmy mogli żyć tą magią jeszcze chwilę. Pamiętam, jak w Wiedniu niósł się głos, że ma kontuzję pleców, a on jeszcze w drugim secie wbija piłkę pod sam band, że publiczność zrywa się na równe nogi — SERCE MÓWI WSZYSTKO, no nie?! 💪 A teraz? Teraz on walczy, ale to już inna bajka. Nowi młodzi wchodzą, fajni, ale... czy oni kiedykolwiek dadzą nam tyle emocji? Bo tenis to nie tylko gra — to bajka, którą się żyje latami, a Nole był tym, który nam ją pisał każdym uderzeniem. I cholernie smutno, że ta książka dochodzi do końca.
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 13.08.2026 11:48 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.