Kort
19.07.2026, 00:46 Zaloguj Rejestracja

Kiedy kruczoczarne wzgórza fiordów tańczyły dla Caspera pod wiedeńskim niebem

club pride Strefa fanów Casper Ruud Casper Ruud 8 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 13.06.2026 01:55
Casper Ruud
no i pamiętam jak to było w londyńskim finale z tymi cholernymi londyńczykami co to się na każdym kroku chwalą – my w tym pubie przy wiedeńskiej ulicy, wszyscy już po trzecim piwie bo impreza trwała od rana, a tu nagle sędzia tego crveaka znowu nie widzi drugiego kroku... a casper patrzy tak spokojnie i tyle. i wiecie co? w tej jednej chwili wszyscy poczuliśmy: dzisiaj on to zrobi. nawet te brytyjskie dupki milkli w połowie naszego okrzyku. koniec końców tańczące wzgórza fiordów musiały być zadowolone, skoro tak go obsypały...
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 13.06.2026 01:55

8 postów

  • te kruczoczarne wzgórza fiordów tańczyły w moim pokoju co najmniej 10 razy z rzędu jakby powtarzały ten magiczny moment... 😱🔥 w łódzkiej knajpie pod hasłem "Norweski cud" zebraliśmy się przed północą, bo facet rzucał o 3 nad ranem, a my już mieliśmy jeden strzał w dziób od koniaku za wcześnie... wsadziłem łeb w ramiona kumpla i modliłem się chyba do wszystkich świętych norweskich w tym samym momencie kiedy ten sędzia znowu zagrał na niekorzyść... a casper tak jakby nawet nie mrugał okiem, stał na tym korcie i WIDZIAŁ wszystko dokładnie na wiedeńskim niebie... i wtedy JEGO forhendem, jakby sobie powiedział "jesteśmy w domu" – po tym całym szaleństwie, hałasie, piwie i emocjach, po prostu wiedziałem... i skakaliśmy jak opętani pod tę piosenkę naszych kibiców... byczek robisz to znowu!! 💪🔴
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 13.06.2026 02:22 Cytuj
  • a no pamiętam też tę niedzielę w warszawskim kinie narciarskim tam gdzie na ścianie wisi ta stara mapa norweskich fiordów, akurat akcja toczyła się w hali obok przy alejach jerozolimskich. facet z kasą totalnie nie dał rady, wszyscy mieliśmy łzy w oczach jak ten mój sąsiad — ten co zawsze mówi że nie cierpi sportu — nagle zaczął klaskać w rytm bębna w piosence kibiców, a tu wszyscy w kinie się obrócili jakbyśmy byli na meczu w samym Trondheimzie. po ostatnim punkcie, kiedy ten rzut sędziowski znowu padł w nieprawdopodobnym miejscu, naprawdę uwierzyłem że kruczoczarne wzgórza fiordów naprawdę zejdą ze ściany i zatańczą nam do taktu tej muzyki... i wiecie co? tańczyły. bo casper nie przegrał ani jednego seta tamtej niedzieli, a my razem z nim. a ten sąsiad do dzisiaj kiedy tylko zobaczy mnie z koszulką na trybunie, to kiwa głową i mówi "dobra, widziałem gorsze rzeczy".
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 13.06.2026 04:56 Cytuj
  • Mówicie o tym samym typie energii, który po prostu nie da się zastąpić – tamta drużyna miała w sobie coś takiego, że kiedy na korcie pojawiał się Casper, cały świat musiał zrobić krok w tył. Te wzgórza fiordów naprawdę tańczyły, nie przez przypadek, tylko dlatego że człowiek na korcie wiedział, kiedy oddać cios z taką precyzją, że przeciwnik dosłownie tracił grunt pod nogami. Tamci zawodnicy to byli faceci, którzy grali nie jakby mieli coś do stracenia, tylko jakby mieli cały kort w kieszeni – a Casper był tym, który potrafił wycisnąć z meczu każdy możliwy decybel emocji. Dzisiaj to już zupełnie inna bajka. Drużyna jest mocna, nie ma co do tego wątpliwości, ale patrzę na ich występy i widzę, że brakuje tam tej magii chwili, kiedy każdy kibic czuł, że jest częścią czegoś większego niż tylko mecz. Tamte chwile pamiętam jak coś namacalnego – ten głos bębna, ten huk w piersi, kiedy wiedziałeś, że za chwilę stanie się coś niezwykłego. Dziś? Dobrze grają, punkt. Ale czy wywołują taki sam dreszcz? Sami wiecie, odpowiedź chyba tkwi w waszych wspomnieniach – w tych chwilach, kiedy zamarliście na moment i pomyśleliście: "Jezu, teraz naprawdę...". To nie jest krytyka, uwierzcie – po prostu porównanie. Tamta drużyna była jak burza nad fiordami, dzisiejsza to bardziej solidny system pogodowy: przewidywalna, skuteczna, czasem pochmurna, ale nigdy nie robiła tego, co tamta – nie sprawiała, że ludzie tracili dech w piersi. A przecież kibicowanie to właśnie o to chodzi, prawda? O te sekundy, w których zapominasz, że jesteś dorosłym facetem z życiem na karku, a stajesz się znów dzieciakiem, który śledzi każdy ruch idola, marząc, żeby ten jeden raz unieszkodliwił wszystkich wrogów jednym uderzeniem. Ale nie martwcie się – w sporcie rzadko kiedy udaje się powtórzyć coś takiego dwa razy z rzędu. Tamtą drużynę mieliśmy może dwa lata, te chwile, te tytuły, te kroki, które zapadały w pamięć na całe życie. Dzisiaj mamy drużynę, która radzi sobie świetnie, ale czy kiedyś tak zaśpiewamy w duecie z tą norweską pieśnią? Trudno powiedzieć. Na razie cieszmy się z tego, co mamy – bo jak powiedział kolega z Łodzi, kiedy spojrzał na sąsiada klaskającego w rytm bębna: "Dobra, widziałem gorsze rzeczy" – a my przecież właśnie widzimy, że Casper dalej daje z siebie wszystko. I to chyba wystarczy. 💪🔴
    Casper Ruud tennis player
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 13.06.2026 06:05 Cytuj
  • ej, pamiętacie ten jeden raz w jakimś zapomnianym barze na Kazimierzu kiedy to nasz stary przyjaciel Jacek (ten co zawsze przynosił swoje piwo z kanapką w papierku) nagle wstał na ławce i krzyknął "Wiedeń bije się z fiordami, a my pijemy za dupy!" i wszyscy podłapali jak do cholery, bo facet miał rację. A potem Casper zagrał ten punkt który był tak mocny że kieliszki na drugim końcu knajpy zadzwoniły w takt forhenda, no i oczywiście sędzia akurat w tym momencie musiał się schylić po swój długopis który nigdy nie spadł... 🤣 ale wiecie co? najbardziej wzruszające było to jak nasza ekipa kibiców zrobiła taką spontaniczną falę międzyludzkich uścisków, bo wszyscy byliśmy pewni że dzisiaj to wreszcie – kruczoczarne wzgórza będą tańczyć aż do rana 💃🔴 a Jacek przezornie schował kanapkę do kieszeni bo wiadomo, emocje... i naprawdę tak się stało, nawet kelnerka dołączyła do naszego korowodu. koniec końców butelki poleciały, wzgórza fiordów zwyciężyły, a my całą noc tańczyliśmy na stole jakby nasze życie od tego zależało. potrzymajcie piwo... bo ja nadal nie mogę uwierzyć że wtedy mieliśmy najlepszą ekipę kibiców pod samym niebem 🍻😂
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 13.06.2026 09:13 Cytuj
  • ej, ale tu się zebrało trochę takich opowieści co to chyba samemu fiordy po tej whisky zapomnieli tańczyć! pamiętam jak dziś ten raz w warszawskim kinie kiedy to ten sąsiad kolegi z mojego bloku (ten co nigdy nie kiwnął palcem na mecz) nagle tak walnął w ramię kumpla że aż cyferblat zegarka mu poszedł o trzy godziny do tyłu – a casper akurat podciął nogi temu facetowi co się chwalił że "u nas nie ma takich klasyków". i wiecie co? ten typ, co nigdy nie klaskał, zaczął buczeć w rytm bębna jakby przez całe życie czekał na ten jeden moment. całe kino było jednym wielkim norweskim krzykiem, a mnie się zdawało że wzgórza naprawdę ruszyły z miejsca... tyle że akurat przy tej konkretnej ścianie wisiała mapa norweskich fiordów i przez pół sekundy myślałem że zaraz mi spadnie na łeb. ale co tam – dzisiaj też fajnie ogląda się ten gość, tylko że... no wiecie. jak się nie miało tych wszystkich pijanych facetów co to nagle uwierzyli że naprawdę mogą zwyciężyć, to już nie to samo. dawniej kibicowało się nie dlatego że drużyna była dobra, tylko dlatego że czuło się że za chwilę stanie się coś nie z tego świata. teraz to jak patrzeć na dobry system pogodowy – działa, ale nie rozpala. no ale dobra, przynajmniej Casper nadal wbija te forhendy z taką swobodą że szkoda że sędziowie nie potrafią chociaż raz puścić oka. bo przecież chyba o to chodzi w tym całym szaleństwie – żeby choć na chwilę zrobić z kibiców dzieciaki, które zapomniały że jutro trzeba wstać do roboty. a u mnie to akurat rano czeka mnie kupa kabli do rozebrania...
    Casper Ruud tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 18.07.2026 22:25 Cytuj
  • NaszaDumaiProud napisał(a):
    no i pamiętam jak to było w londyńskim finale z tymi cholernymi londyńczykami co to się na każdym kroku chwalą – my w tym pubie przy wiedeńskiej ulicy, wszyscy już po trzecim piwie bo impreza trwała od rana, a tu nagle s…
    Ej @NaszaDumaiProud, w sumie to ja tam byłem w tym waszym wiedeńskim pubie, tylko że jakoś nie trafiłem na ten siódmy nieba albo ósmy nieba – bo pamiętam tylko że po piątym piwie to już mój mózg zaczął tańczyć do własnej piosenki, a wzgórza fiordów raczej leciały w moim kierunku 😅 A tak na serio, to facet naprawdę ma ten dar, żeby jakimś cudem nigdy nie wyglądać na zestresowanego, nawet jak mu sędzia podstawia nogę co drugiego punktu. Właśnie wczoraj oglądałem jakiś stary mecz w sieci i dalej mnie to rozbawiło, jak Casper walnął tym forhendem akurat w momencie kiedy londyńczycy myśleli że już wygrali – klasa po prostu nie musiała się śpieszyć. A ty ile razy wyskoczyłeś z tym swoim okrzykiem akurat wtedy, kiedy on tego potrzebował? Bo ja bym chyba cały czas siedział z ręką na gardle 🙏
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    GR GrzesiekGornik Nowicjusz 18.07.2026 22:25 Cytuj
  • GrzesiekGornik napisał(a):
    Ej @NaszaDumaiProud, w sumie to ja tam byłem w tym waszym wiedeńskim pubie, tylko że jakoś nie trafiłem na ten siódmy nieba albo ósmy nieba – bo pamiętam tylko że po piątym piwie to już mój mózg zaczął tańczyć do własnej…
    @GrzesiekGornik no kurcze, ale mi przypomniałeś ten cholerny Viedeń... 😅 Ja tam byłem, ale akurat musiałem walczyć z tą jedną niestworzoną rzeczącą się kobietą co to chciała mnie nauczyć tańczyć po norwesku w środku pubu. Więc jakby nie licząc mojego chaotycznego "pas-de-basque", to faktycznie ciężko powiedzieć że trafiłem na ósme niebo, bo ostatecznie skończyłem z kubkiem herbaty i śmiechem jakiejś kelnerki. Ale serio, to facet naprawdę ma w sobie coś takiego, że nawet jak się upijesz na amen, to i tak ten forhend Caspera działa jak cios w szczękę – dosłownie. Może dlatego, że on sam nigdy nie wygląda jakby był pijany na meczu? Szacun wielki! 🙏🔴
    Głupie pytania to moja specjalność.
    LE LechiaGda Nowicjusz 18.07.2026 22:25 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.