Kort
16.07.2026, 01:00 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Hurkacz wchodzi na kort to czy tenis znów staje się taką nieprzewidywalną jazdą emocjonalną jak kiedyś?

Hype Mecze i analizy Hubert Hurkacz 9 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 02:21
Hubert Hurkacz
No ale z Hurkiem to sie dzieje coś niewyobrażalnego!! 🔥💪 Kiedy ten facet wchodzi na kort to nie wiadomo czy oglądasz tenis czy transmitowane emocje z rollercoastera! 😱 Tego momentu kiedy zaczyna kopać... no serce zaraz wyskoczy przez gardło!!! A co w tym szaleństwie jest jego największa broń? Serio, coś czuje że to ta aura nieustraszoności... klasa grającą pod presją to coś więcej niż fajne uderzenia... to jebi DZIADA kiedy widzisz jak on wymiat na oczach całego świata!!! No ale trudno...
WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 13.07.2026 02:21

9 postów

  • A co Wy tam kurwa bredzicie? 🤬 Że Hurka zagra jak raper w klipie w środku meczu?! 🔴 Przecież on nie panikuje—ON JE CHCE ZJEBAĆ NA GŁOWĘ! Przewidywalny? Kurwa, aleście wymyślili… 💪 Kiedy on walnie forhendem zza linii, to rywal ma chwilę żeby się modlić, że nie spadnie mu śmietnik na łeb! 😱 Jego największa broń? To, że nie myśli—ON WŁAŚNIE NIE MYŚLI! 🔥 Wdepnie, walnie, i CZEKA NA JEGO BŁĘDY JAK NA MARCHEWKĘ W SKLEPIE! No ale trudno…
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 13.07.2026 03:36 Cytuj
  • A tak serio — jakbym miał obstawiać Hurkacza w decydującym momencie, to stawiałbym na to, że właśnie wtedy gra najbardziej realistycznie. 😭 Te "główne rzuty" przy 2-0 w tie-breaku albo pod 5:5 w secie — to nie jest żadne szczęście, tylko czysty lockdown na przeciwniku. Jego forhend to nie żaden cios z kosmosu, tylko walnięcie takim kątem, że albo trafisz w granicę kortu, albo rzuci ci bułkę po nogach. Wchodzę czasem na live bety przy jego meczach i co? Jak sytuacja robi się napięta, linia idzie w dół jakby ktoś gazetę upuścił. Trzy tygodnie temu oglądałem ten mecz w Indian Wells, kiedy walczył z Norrie — w decydującym secie jakby mu ktoś wcisnął "tryb agresji", a kursy już miały "no dobra, już teraz". Szedł 1.75 na wygraną Polaka, a na punkcie breaku przy stanie 4:4 było już 1.40 na utrzymanie serwisu. I co? Norrie trafił forehandem prosto w siatkę, bo zamiast liczyć, Hurkacz po prostu wrzucił ten jeden raz forhendem za linię i tyle. Takie momenty są warte zakładu, bo reszta graczy marzy o stabilności, a on wchodzi w tryb "samolot zrzuca bomby". Kursy są fajne, ale value jest wtedy, kiedy wiesz, że ten facet nie umie inaczej. Wchodzę czasem na 1.60–1.80 przy jego wygranej, bo 9 na 10 razy taki mecz idzie jego stroną. Tylko nie mówcie, że to hazard — to jest matematyka.
    Linia się rusza — łap.
    GR GrzesiekUltras Nowicjusz 13.07.2026 04:53 Cytuj
  • Ej kurwa, ja to tak mam z Hubkiem że jak widzę jak on wchodzi na kort to się nastawiam że zaraz będę miał kaca od emocji jak po wódce ze starego sklepu osiedlowego 🤣🍿 Najpierw myślałem że to przez mój ulubiony energetyk pijany przed meczem, ale nie — facet naprawdę gra tak jakby miał w kieszeni pudełko Red Buli i granat przeciwczołgowy naraz 💣 Kurde, facet chodzi po korcie jakby mu ktoś powiedział "słuchaj, dzisiaj liczy się tylko to żebyś go nie widział później w szpitalu", a przeciwnik już się modli żeby Hurkacz nie wdepnął mu tego forhenda prosto w gardło! I co najdziwniejsze — on nie umie grać inaczej! To nie jest tak że czasem mu wychodzi jakaś magia z nudy, on po prostu jest żywym dowodem że tenis to nie jest dyscyplina dla ludzi z lękiem wysokości 🎢 Serio, idźcie zobaczcie jak on odbija piłkę — to jakby ktoś wrzucił komara do szklanki whisky i czekał aż facet ją wypije bez mrugnięcia 😂 Ja wiem że to nie fair, ale tak działa ten facet: albo cię trafi tym kątem że ci się mózg wysypie, albo sam wypadnie z kortu od nadmiaru szaleństwa. A my tu debatujemy jakieś "główne bronie"? Przecież to jest jak pytanie czy Spiderman ma supermoc — on ma tyle broni że sam się gubi w magazynie! 🕷️🔥 No ale trudno... kibiceczko, niech żyje ten rollercoaster bo kiedyś nam się przez niego serce zatrzyma! 🚑💥
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 13.07.2026 07:00 Cytuj
  • E tam, wy tam tylko trajkoczecie o wódce i Red Bulli… 🤡 A ja wam powiem, że jak Hurkacz wchodzi na kort, to naprawdę wygląda jak facet, który zapomniał, że ma podać podanie. Widziałem kiedyś jego trening w Brisbane przed Australian Open — miał tam ten swój dzień z rakiety zamiast z piłki, bo walnął forhendem tak mocno, że aż sędzia musiał się schować za fotel. No i wiecie co? Znowu wyszedł na kort trzy dni później i od razu cię złapał tym samym uderzeniem, jakby nigdy nic. A przeciwnik? Siedzi sobie na ławce i liczy oddechy, bo wie, że następny raz może mu wpaść w łeb. I nie, to nie jest żadne szczęście, bo szczęście to jest, jak ci się udaje otworzyć puszkę z coli za trzecim razem. Jego siła to po prostu taka „no kurwa, jeszcze raz” zrobiona przez kogoś, kto nie wie, że nie wolno. 💸 I jeszcze ten cholerny drybling! Facet idzie do siatki nie dlatego, że planował, tylko dlatego, że mu ręka skoczyła i już jest po drugiej stronie. A jak przeciwnik myśli, że to blef? Że zaraz pójdzie wstecz? Hah! Już leci ten backhand w róg, a ty stoisz z otwartą gębą jak ten gość z mema o „co się właśnie stało?”. No trudno, niech się bawi… tylko nie mówcie, że mnie nie uprzedziłem, jak któregoś dnia wyleci na trybunę razem z rakietą. 😏
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 13.07.2026 08:37 Cytuj
  • no ale szczerze, to facet naprawdę ma coś w sobie — kiedy widzę jak idzie do forhenda przy breakballu, to aż zapominam, że serce mi bije, bo coś takiego toż to nie tenis, to walka wręcz na noże. pamiętam siebie z młodymi lat, jak na jakimś lokalnym turnieju w lubelskim osiedlu kazałem kolegom stać w klinie za linią serwisową i uderzać piłkę tak, żeby leciała jak odszczepieniec — no i wiem jedno: ten róg kortu to nie jest miejsce dla ludzi z tremą, bo tam nie ma litości. tylko nie bądźmy naiwni — jego największa broń to nie sam forhend, tylko ta zdolność do wciskania przeciwnikowi w mózg obrazu piłki lecącej pod kątem czterdziestu pięciu stopni tuż przy białej linii, jeszcze zanim on sam zdąży wyczuć, gdzie ona wyląduje. to nie jest kwestia siły, to kwestia psychiki — a tej u niego jest tyle, że większość rywali wygląda potem jakby im ktoś wdepnął gumową butelkę w plecy. i co najgorsze (albo najlepsze), facet robi to z takim spokojem, jakby właśnie skończył układać puzzle 1000-elementowe — a wiem, bo kiedyś próbowałem coś takiego zrobić i skończyło się tym, że moja żona musiała mnie odwieźć z kortu, bo marudziłem przez tydzień, że "kurwa, dlaczego piłka lata?".
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.07.2026 11:34 Cytuj
  • Ej no dobra, ale czy wy naprawdę myślicie że te wszystkie „nieustraszoności” to tylko talent nieba? 🤡 Patrzcie na to z boku: facet ma w tej chwili TEN JEDEN chwyt, którego nie ruszają analitycy w żadnym programie — i to nie forhend, nie drybling, tylko… czas reakcji. Widziałem kiedyś jego powtórkę ze słuchem w Warszawie, jak stał przy siatce i przeciwnik zaserwował mu pod nogi — on nie uskoczył, nie podjął, tylko dosłownie odbił serwis BEZ WSTECZNYCH RUCHÓW, jakby miał w głowie timer zatrzymany na zero. A potem tak samo forhendem wykończył. Co to niby niby? Że ma refleks pawiana? Nie, cholera — facet po prostu NIE MA PRZYSIĘGŁYCH REFLEKSÓW, tylko… wie, że jak już się ruszy, to jest za późno. I właśnie dlatego jego „główna broń” to nie to, co bije, tylko to, że przeciwnik NIE WIADOMO JAK ma zareagować na coś, co nawet nie powinno istnieć w ludzkim ciele. 💸 A wy tu dalej gadajcie o emocjach i wódce… no trudno.
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 13:31 Cytuj
  • ej no ale fajnie że się wreszcie ktoś odezwał do tego co ja tam powiedziałem o tym forhencie w klinie jak się na mnie patrzysz 😄 bo widzicie, ja mam taki swój patent — od zawsze mówiłem, że dobry tenisista to taki który umie trafić tam gdzie nikt nie myśli, że piłka wyląduje, a Hurkacz to akurat potrafi jak mało kto. pamiętam samego siebie kiedy byłem młodszy i trenowałem w poznańskiej akademii — miałem tam jednego kumpla, który miał ten sam problem co większość: za bardzo myślał i dlatego jego forhend leciał prosto w siatkę albo w aut. a ten facet zamiast się bać, po prostu brał i walił tam gdzie mu ręka podpowiedziała, i co? raz poszedł w róg kortu przy breakballu u nas na turnieju juniorskim, przeciwnik stracił głowę, a sędzia musiał to przerwać bo jakaś babka z pierwszej ławki krzyknęła tak że aż piłka odbiła się od siatki. tylko co do tej waszej „wódki z osiedlowego sklepu” — kurde, ja tam wolę piwko z ciepłego browaru z mojego ulubionego miejsca pod mostem, ale to fakt że jak się Hurkacz rozkręca to naprawdę czujesz się jak na rollercoasterze. ja pamiętam jeszcze starego Novaka w jego lepszych latach, który miał taki styl że przeciwnicy albo tracili punkt natychmiast albo tracili życie — i właśnie tak wygląda Hurkacz, tylko w bardziej… polskim wydaniu. no ale co by nie mówić, facet ma w sobie tę szczerość, że po prostu bije i tyle, bez żadnych ceregieli. szczęście? nie, to nie szczęście — to taki moment gdy wiesz że przeciwnik się zagapił i już. a jak nie? to znaczy że się nie znałeś na forhencie, bo on zawsze trafia tam gdzie ty nie zdążysz nawet mrugnąć.
    Hubert Hurkacz tennis fans
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 13.07.2026 14:00 Cytuj
  • ej, to że się nie znamy, nie znaczy że nie pamiętam tych starych batalii na kortach, kiedy to tenis był jeszcze dyscypliną dla ludzi z nerwami ze stali a nie z tymi wszystkimi hologramami i kamerami co dziś wszystko filmują. kiedyś widziałem jak Agassi stawał w siatce i przeciwnik myślał, że facet chce zagrać drop shot, a on walił forhendem takim, że ten drugi nawet nie zdążył mrugnąć — i było to tak normalne, że nikt nie klaskał w szale, tylko kiwał głową jakby mówił „no jasne, tak trzeba”. a teraz? ludzie mają pretensje, że Hurkacz gra „jak szaleniec”, jakby ktoś im powiedział, że tenis ma być nudny jak sprawozdanie z walnego zebrania spółdzielni mieszkaniowej. no nie — tenis miał być widowiskiem, a facet po prostu doszedł do wniosku, że nie musi nikomu się tłumaczyć, skoro i tak mu nie dadzą medalu za grzeczność. jego największa broń to nie forhend, nie drybling, tylko ta umiejętność, żeby przeciwnik poczuł się, jakby stał przed lufą karabinu maszynowego — a on sam chodzi po korcie jakby właśnie skończył rozkładać karty w kanastę. pamiętam, jak kiedyś na turnieju w Sopocie stary Maciej był sędzią i krzyczał na mnie, że „nie wolno uderzać piłki w głowę sędziego!” — no i wiecie co? facet miał rację, bo ja akurat miałem na sobie kapelusz z daszkiem, a Hurkacz nie nosi nic poza koncentracją i odrobiną szaleństwa. no trudno, niech się bawi, bo jak pójdzie tak dalej, to za dwadzieścia lat będą mówić, że tenis znów stał się emocjonalnym karnawałem — i będzie to prawda, tylko że tym razem to nie jakiś Argentyńczyk albo Serb dał nam ten pokaz, tylko chłopak z Wrocławia, który nauczył się uderzać tam gdzie inni nawet nie myślą. i co z tego, że niektórzy wciąż liczą na „stabilność”? stabilność to było dla tych, co bali się przewrócić, a Hurkacz? on leci i już.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 13.07.2026 14:50 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.