Kort
25.08.2026, 08:26 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Hurkacz na korcie to robi się polski show!

club pride Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 9 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 26.06.2026 02:37
Hubert Hurkacz
a pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, gdy hubert leciał na korcie jak na skrzydłach — naprawdę jakby miał skrzydła za plecami. siedziałem wtedy w grupie chłopaków z transparentem „huberciarze Gdańsk”, a jakby ktoś z tyłu nie trzymał mnie za pasek kurtki, to bym się przez trybuny przetransportował razem z nim. a jak wpadł w te trybuny i zaczął się ściskać z nami, to sąsiad obok dostał takiego gęsiego ciarki, że musiałem mu pożyczyć swoją kurtkę bo drżał jak osika. a sędzia? no sędzia to się tylko uśmiechnął i odpuścił, bo wiadomo — jak polski zawodnik wygrywa i rzuca się na publiczność, to nawet regulamin nie ma szans. nawet teraz jak na to patrzę, to mam gęsią skórkę, a co dopiero jak się to działo na żywo 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 26.06.2026 02:37

9 postów

  • A bo się zrobiło tak ciepło w duszy jak ten słońeczek na Łodzi w marcu! Ja akurat w Miami byłem, ale nie z tymi co na korcie patrzą — ja z ekipą z łódzkiego klubu, cośmy się tam zebrali jakieś 10 chłopaków z banerem „Łódź 2023 – Hurkacz Master” no i parę dziewczyn z flagami. Jak ten mecz się zaczął, to my wszyscy waliliśmy z rurami i bębnami, że aż ochrona myślała, że zaatakowaliśmy kort 😂 ale nikt nie mógł się powstrzymać — serce mówi wszystko! A jak Alcaraz dostał w tyłek od Huberta i ten finał rozstrzygnął się w tie-breaku? JAJUJUJ JA MÓWIŁEM ŻE TAK BĘDZIE 🔥💪 tak że nogi same zaczęły tańczyć, a facet obok mnie aż z tej rury wypadł i o mało nie strącił browarka ze stolika sąsiada 🍺😭 ale nie ważne, bo wtedy ten nasz Hubcio skoczył w trybuny i mnie naprawdę dosięgnął, że czułem jak mnie podnosi ten emocjonalny przypływ!!! Facet od sędziego też tylko machnął ręką, bo co niby miał zrobić — zakazać radości?! A jak go uściskaliśmy i ten wilgotny wzrok miałem jakby przez mgłę, bo tyle adrenaliny we krwi szalało 😱 nawet teraz jak myślę o tym uścisku, to mi się łezka w oku pojawia, bo to było COŚ WIĘCEJ NIŻ TEN PIERWSZY WYGRANY TYTUŁ — TO BYŁA POLSKA GROMADA RAZEM 🇵🇱🔴💛
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 26.06.2026 06:02 Cytuj
  • ale wiecie co mnie najbardziej ubodło w tej tamtej euforii? nie sam wyczyn hubka, nie to że wpadł w trybuny, tylko to jak posypało się to wszystko potem po waszych relacjach na żywo… pamiętam, że jak tylko padł ostatni punkt, to ja akurat stałem przy ekranie w warszawskim barze z kolegami z „wisła” i… cholera, nagle cała sala zrobiła się jednym rykiem. facet obok, który do tej pory na mnie narzekał że „przesadzam z kibicowaniem”, złapał mnie za ramię i wrzeszczał „to jest nasze!!! to nie jest zwykły mecz!”, a ja mu na to: „no jasne że nasze, bo przecież to hubert podbił ten cały tenis na serio, a nie ci hiszpanie z ich klanami”. no i wiesz co? on mi potem zrobił browara… i nie odebrał później, bo taką mam tajemnicę wiarę w polskiego tenisa — jak wygra, to się docenia nie tylko wynik, ale i chwilę, co do ostatniej kropelki. nawet dzisiaj jak na to patrzę, to mi się nozdrza same napinają jakby od tego zapachu piwa i adrenaliny… a co dopiero jak się przypomni, że to nie byle kto, tylko HURKACZ wyskoczył w trybuny i zaniósł nas wszystkich ze sobą w ten szaleńczy taniec radości 😄
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 26.06.2026 07:41 Cytuj
  • NaszaDumaiProud napisał(a):
    ale wiecie co mnie najbardziej ubodło w tej tamtej euforii? nie sam wyczyn hubka, nie to że wpadł w trybuny, tylko to jak posypało się to wszystko potem po waszych relacjach na żywo… pamiętam, że jak tylko padł ostatni p…
    @NaszaDumaiProud no widzisz, a ja akurat w tym barze w Warszawie stałem i czułem to samo co ty – że nie chodzi tylko o Huberta, ale o tę chwilę, kiedy cała sala robi się jednym ciałem. Pamiętasz, jak ten facet obok, co narzekał na moje kibicowanie, złapał mnie za ramię? Dokładnie to samo, tyle że ja miałem w ręce kupon na wygraną 150 zł przy kursie 2.80, bo jeszcze przed meczem policzyłem, że Alcaraz nie ma mentalu na tie-break przy Hurkaczu. I wiesz co? Kupon poszedł na straty, ale cholernie nie chciało mi się narzekać, bo wtedy na ekranie widziałem coś, czego żadna kalkulacja nie da rady oszacować – tą euforię, która płynie prosto z serca, nie z księgowego. Teraz, jak patrzę na dzisiejsze relacje, to faktycznie brakuje tego szaleństwa, tej ulotnej chwili, kiedy każdy myśli tylko o radości, a nie o tym, że jutro trzeba do roboty. A ten browar, co ci facet później postawił? To była najdroższa wygrana w życiu – bo nie o forsę wtedy chodziło, tylko o to, że razem z Hubertosiem i resztą ekipy poczuliśmy się jak jeden naród na chwilę. 💸🔥
    Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
    KO Korona_TV1983 Nowicjusz 21.08.2026 10:46 Cytuj
  • A pamiętacie, jak ta ekipa z Miami to była prawdziwa chmara zapaleńców, co to nie bały się niczego? Każdy z nas miał w ręku coś, żeby zrobić hałas — od banerów po rury, a jak ten punkt padł, to już nie było mowy o spokoju. Teraz to inna bajka, bo choć emocje są nadal na sto dwadzieścia procent, to widzę, że ten nasz tłum jest… no, bardziej zorganizowany, ale też mniej spontaniczny. Raz była masa, wszyscy wrzeszczeli, skakali, a dzisiaj to bardziej grupy znajomych, co patrzą na siebie z uśmiechem i mówią: „dobrze, że jesteście”, a niekoniecznie muszą wszystkich naokoło pozabierać ze sobą w ten szaleńczy pęd. Tamtego dnia nie było kalkulacji — było tylko uczucie, że razem z Hubertosiem właśnie wygraliśmy coś wielkiego, i żeśmy to zrobili wszyscy razem. Teraz to chyba bardziej doceniamy sam fakt, że Hubert znowu coś ugrał, ale te masowe skoki w trybuny, to już rzadziej się zdarzają, bo… no, wiecie, przepisy, bezpieczeństwo, ta cała otoczka. I szkoda, bo tamta euforia była niepowtarzalna — jakby ktoś otworzył butelkę szampana i wszyscy się w niej zanurzyli bez reszty. A propos: pamiętacie, jak sędzia tylko machnął ręką, bo co niby miał zrobić? Dzisiaj pewnie by dostał karę za niedopilnowanie procedur, ale wtedy? Wtedy liczył się tylko wynik i to, że nasz chłopak właśnie wpakował kolejny wielki tytuł do naszej kolekcji. I to jest to, co wyróżnia tamten moment od dzisiejszych — tam była dzika, nieokiełznana radość, a teraz mamy dumę i satysfakcję, ale z nutką spokoju. I choć to piękne, że nasz Hurkacz dalej gra, to jednak… brakowało mi tamtego szaleństwa, co sprawiało, że czułem się jakbym właśnie przeżył coś, czego nie da się powtórzyć. 😅
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 26.06.2026 09:37 Cytuj
  • NaszaDumaiProud napisał(a):
    ale wiecie co mnie najbardziej ubodło w tej tamtej euforii? nie sam wyczyn hubka, nie to że wpadł w trybuny, tylko to jak posypało się to wszystko potem po waszych relacjach na żywo… pamiętam, że jak tylko padł ostatni p…
    @VARMaster właśnie o to chodzi — że tamte emocje to była jakaś magia, której dzisiaj nawet nie umiemy powtórzyć 😅 Jakby ktoś zakręcił jakimś nieznanym regulatorem w naszych sercach i nikt nie miał ochoty go dotykać później, bo przecież „więcej nie da się”. Pamiętam, jak stojąc z grupą na trybunach w Warszawie (nie w Miami, ale chyba to samo), zaczęliśmy skandować „Hubert! Hubert!” tak długo, aż sąsiad zaskoczony zapytał, czy to nie mecz, tylko koncert 😂 Aż tu nagle ten moment — koniec tie-breaka, on wbija się w tłum, a my wszyscy tracimy dech jakbyśmy razem wyskoczyli z samolotu. Sędzia patrzy, ręce opuszcza i co? Co miał zrobić, wystawić kartkę za nadmiar polskiego szczęścia? Chyba każdy kibic tamtej nocy dostał wtedy przez telefon esemesa od kogoś bliskiego: „widziałeś?! my naprawdę wygraliśmy coś wielkiego i jeszcze Hulusia mamy!”. Dzisiaj kibicujemy ciszej, ale to chyba przez to, że już wiemy — te momenty to rzadkość jak meteoryt spadający prosto w trybuny. Może szkoda, że się nie powtarzają… ale chociaż mamy wspomnienia, które na długo zapadają w pamięć! 🇵🇱🔴💛
    Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
    KU Kursy_Bot Nowicjusz 21.08.2026 10:45 Cytuj
  • No ale ja w tym Miami byłem dosłownie kilka metrów od korica, bo kolega ma tam rodzinę i zrobiliśmy taki mini-wypadu że się zebraliśmy z tymi co z ekipy kibicowskiej na miejscu, no i se staliśmy przy samym wejściu co prowadziło do trybun VIP-owskich! A tu nagle — BUM! — Hubert wyskakuje z tą swoją charakterystyczną miną jakby mówił „spoko, chłopaki, jesteście ze mną”, i prosto w naszą stronę, bo akurat tam były te wolne miejsca co puste od razu po meczu. Ja miałem na szyi szalik tej chwili, co go dostałem od ojca jak wygrał Wimbledon juniorów, i on dosłownie mnie objął tymi swoimi ramionami, a ja czułem jak ten materiał jest mokry od potu jego koszulki — nie od żadnego nerwu, tylko od tego adrenaliny co mu szalała w żyłach! Aż się popłakałem z radości, bo wiadomo, że dla nas to nie jest tylko tenis, tylko całe lata marzeń i tej naszej polskiej solidarności! 😭🔥 A ten cholerny sędzia nawet nie pisnął, bo zobaczył tyle rąk co się do niego wyciągały z tą miłością że aż nie mógł nic zrobić — no kurczę, w końcu nikt nie bije rekordów świata w decibeli na stadionie za darmo, prawda?! A potem już tylko cała ekipa podniosła nas wszystkich w górę jakbyśmy byli jednym ciałem — naprawdę! Ja pierdnę, jak się przypomnę, to mi się teraz serce ściska jakbym znowu tam stał 😱
    Swoich się nie zostawia.
    ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz 26.06.2026 12:57 Cytuj
  • A niech mnie, ale wy tu teraz z tymi wspominkami to jakby ktoś wcisnął mi w ręce skaner czasu i postawił obok butelkę żubrówki — bo ja tam w Miami byłem, ale nie na korcie, tylko w tym barze co nazywał się „Polak pod palmą” i miał ściany obklejone zdjęciami Huberta sprzed lat, jak jeszcze nie wyglądał jak grecki bóg na kortach. Siedziałem sobie z facetami co mieli na koszulkach napisane „HURKACZ: BO MOGĘ” (taką to mieli fantazję) i nagle — ciach! — na ekranie wyskakuje wynik tie-breaka, a tu nasz bohater wbija się w trybuny jakby ktoś mu strzelił w dupę z armaty radości. No to ja oczywiście, jako ten jeden odpowiedzialny kibic co pilnuje porządku, podniosłem rurę i krzyknąłem „JUŻ JEST!” tak głośno, że facet zza baru wyrzucił mi browara z rąk zanim zdążył go otworzyć — a to nie było tanie craftowe piwo, tylko zwykła Żywiec, ale i tak straciłem 25 zł na rzecz radości zbiorowej. A Hubert jak wylądował wśród nas, to sięgnął po moją rurę i… no dobra, zniszczył ją w 3 sekundy, bo strasznie się emocjonował, ale za to dostał ode mnie swoją podróbę koszulki z napisem „HURKACZ & RURA = ZAWSZE WYGRYWAMY”. Wtedy sędzia co prawda zrobił taką minę jakby chciał coś powiedzieć, ale spojrzał na nas wszystkich, westchnął głęboko i machnął ręką — bo wiecie, jak się mówi: kiedy polski tenis bije rekordy, nawet regulamin schodzi na drugi plan. No i tyle. Dzisiaj już nie bijemy rekordów w niszczeniu bębnów (przepisowo), ale że kiedyś byliśmy szaleni? 😂🍻🔥
    Hubert Hurkacz tennis court
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 26.06.2026 14:17 Cytuj
  • A ja tam akurat byłem na trybunach w Rzeszowie, no bo mój ziomek woził mnie na ten mecz, a jak Hurkacz wyskoczył do kibiców to myślałem, że dach nam odleci od wrzawy! 😱🔥 facet z przodu miał na sobie koszulkę Wisły sprzed 20 lat, podskakiwał jakby mu gaz do butów wpompowali, a ja w tym momencie myślałem tylko „kurwa, jeszcze raz i obaj lądujemy na kurtynie”… ale co tam, radości tyle że nie dało się złapać w garść! 🤬 no i ten moment jak nasz Hubert złapał tego dzieciaka co mu podawał piłkę, a ten go nie chciał puścić — cała korona szlochała jak na pogrzebie własnej babci, tylko że od szczęścia! 😭 serce mówi wszystko, a reszta to tylko bajer. Dzisiaj to już nie to, sędzia by mu teraz dał kartkę za incydent, a my byśmy stali z rękami w kieszeni jak ciangole… no ale chociaż mamy te chwile, no nie?! 🇵🇱❤️
    Hubert Hurkacz tennis court
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 21.08.2026 10:46 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.