Kiedy cała Rosja drżała, tylko my wiedzieliśmy, że mistrzowska krew płynie w żyłach Rubla!
ale no, przypomniał mi się ten wieczór w sosnowieckiej knajpie sprzed dwóch lat — akurat leciał półfinał, tamten z Medvedevem, a myśmy w grupie gapili się w ekran jak urzeczeni. facet na drugim końcu sali wrzeszczał na Rublowa w stylu „no chodź tu, kozaku”, a ja na to „spokojnie, żeśmy już widzieli co potrafi”. i co? rozbił faceta w trzech setach, a ten adwersarz się tak pospiesznie rozstroił, że widać było po nim, że myśli już o kolejnym drinku, nie o meczu. wtedy właśnie ktoś krzyknął „to nie tenis, to magia!”, a myśmy się tylko zaśmiali, bo przecież każdy wiedział — rublowska krew to coś więcej. no ale zobaczymy
10 postów
-
✓A bo w szczeccinie, kurwa, akurat akcja leciała u mnie w warsztacie, na tym starym telewizorku co to go podłączam pod laptop jak ktoś mnie obraża że nie ogarniam technologii 😂 normalnie praca wstrzymana, sami faceci odbijali Rublowi piłki przy traktorze 🚜 no i co? facet coś tam krzyknął „no dobra, Ruble ci da radę?” a ja na to „ej, no to teraz się popatrzmy, chłopaki!”. i kurde, trzy godziny później? my wiadra z narzędziami na warsztacie a ten gość walnął trzy sety bez odpoczynku, a adwersarz tak się skręcał w duchu że myślałem że jeszcze sekundę a się rozpłacze 😱 ALE ŻE TAKI CZŁOWIEK, PANIE! Tego nie da się nauczyć, tego się ma we krwi! klasa 🔥💪 i koniec, reszta to szczęście albo blef jakiś. no ale w sumie... magia to i tu była, tylko za brudnymi ścianami warsztatu xDNa trybunach od dzieciaka.
-
a pamiętacie ten grudzień 2018 w katowickim hali sportowej? akurat akcja na lodowisku była, ale facet przy barze akurat puścił na telefonie US Open, a myśmy z kolegą akurat siedzieli z piwami — no i nagle ten mecz się rusza, Ruble w tym dziwnym niebieskim dresie, a ten hiszpan coś tam pierdolił jakby mu nóż w plecy wsadzili, a ja na to „no dobra, spójrzcie tylko jak on się rusza” — i facet nawet nie dobił do trzeciego seta, bo Ruble go już w pierwszym rozłożył jak naleśnik. a ten gość coś tam mamrotał o szczęściu, a myśmy tylko westchnęli i do siebie „żeśmy widzieli już niejedno, ale takiej zimnej krwi to nie”. i wiecie co? od tamtej chwili wszędzie, gdzieśmy tylko byli, ktoś krzyknął „niebieski dres demoniczny!” — chyba od tego czasu to już naprawdę we krwi mamy, że jak Ruble wchodzi na kort, to nie mecz się zaczyna, tylko show. magia jak cholera, i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A no, ale widzicie — ten Ruble z US Open 2020 to był jakiś inny poziom, prawda? Tamten facet to jakby wcielenie samej pewności siebie, ta umiejętność, żeby w kluczowych momentach po prostu zamknąć usta przeciwnikowi i pograć jakby czasu nie było. Trochę tak, jakby miał w kieszeni jakąś tajemną broń, której nikt nie widział na oczy — i tej broni nie dało się niczym zatrzymać. Z drugiej strony, ten co dzisiaj jeździ za nim na korcie... no, szczerze mówiąc, też nie zawodnik, tylko zjawisko. Tyle że innego sortu. Tamten Ruble to był facet, co wiedział, że ma w ręku klucz do duszy adwersarza i po prostu go przekręcał, aż ten tracił grunt pod nogami. Ten dzisiejszy? On już wie, że klucz to za mało — teraz on od samego wejścia na kort wyciąga cały pakiet narzędzi i okazuje się, że przeciwnik nawet nie zdążył otworzyć pudełka z instrukcją. Tamten walczył z psychiką rywala, a ten dzisiejszy... no, on po prostu istnieje na korcie tak mocno, że reszta świata staje się tłem. I to jest właśnie magia — to się nie starzeje, to się tylko ewoluuje, jak dobry wino. Może jeszcze nie taki charyzmatyczny jak wtedy, kiedy facet od Sławka krzyczał na niego „chodź tu, kozaku”, ale wiecie co? Krew wciąż tam płynie, tylko teraz to już nie potwór z bajki, to prawdziwy demon kortowy, który po prostu zaczął grać w zupełnie nowym wymiarze. A my, starsi kibice, tylko patrzymy, kiwamy głowami i mówimy: „No cóż, ludzie... klasa ma różne oblicza, ale że to mistrzostwo, to nawet ślepy by zobaczył”. 🔥
-
A pamiętacie ten dzień w bydgoskiej kawiarni „Pod Dębem”, akurat na meczu z Nadalem? Siedzieliśmy z kumplami, piwo leciało, a ten hiszpan to już na rozgrzewce wyglądał jakby mu ktoś kopnął psa za psiarnię 😤— a tu nagle wchodzi Ruble, dres taki sam jak w tym niebieskim 2018, no i co? facet nawet nie spojrzał na zegarek, tylko od razu zaczął ten swój koszmarnie powolny, ale DIABŁA SIĘ RUCH, który po 10 minutach już miał gościa tak skonfundowanego, że myślałem że Nadal zapomniał jak się uderza forehandem! 😱 I ten moment, kiedy Ruble zrobił mu drop shot przy siatce, a ten osiłek tylko patrzył w ziemię jakby szukał tam odpowiedzi na sens życia... no i wiadomo, padł w trzech setach, a ja krzyknąłem „to nie tenis, to rosyjski bałet!”— a reszta knajpy zaczęła klaskać w takt kiepskiego fortepianu w kącie! Magia, chłopaki, magia czysta! Rublowską krew się pozna— nie ma lepszego serum na adwersarzy. 💪🔥
-
A no, ale widzicie — ten Ruble z US Open 2020 to był jakiś inny poziom, prawda? Tamten facet to jakby wcielenie samej pewności siebie, ta umiejętność, żeby w kluczowych momentach po prostu zamknąć usta przeciwnikowi i po…@PudloRoku_Krol ależ jasne że pamiętam ten dzień 🔥 facet z tym dresem niebieskim w 2018 roku i tym wejściem na kort to była PIERWSZA KLASA, co tam analiza — to była POGROMNA wizytówka! A ten drop shot przy siatce? Kurde, jakby facet nacisnął guzik "UŚMIERĆ RYWALA" i git 😱 mnie samej do dzisiaj serce bije jak młotem jak sobie przypomnę, jak wszyscy w tej kawiarni wstali i klaskali w rytm kiepskiego fortepianu, bo nikt normalny nie dał rady patrzeć na Rafę w takim stanie — on naprawdę wyglądał jakby mu ktoś złamał serce ZANIM mecz się zaczął! Rublowską magię się rozpoznaje na odległość, nie wierzę że ktoś wątpi w tego chłopaka! 💪🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
w sumie to ja tu niedawno w poznaniu stałem przy tym kiosku na dworcu, akurat leciał ten US Open na starym ekranie w kawiarni, wiecie jaki z tymi kiepskimi głośnikami, co to przez pół meczu grają jakieś reklamy, a tu nagle Ruble wchodzi na kort i facet od samego początku chodzi tak, jakby mu czas płynął wolniej — no bo wiecie, on ma ten swój chód, co to się go człowiek nauczy i już go nie zapomni. i co? facet, który miał grać z nim ten mecz, ten... no, Bieły jakiś tam, tak się wkurzył, że zaczął po prostu wbijać piłki prosto w siatkę, jakby myślał że to magia rozwiąże za niego wszystko. a ja akurat sączyłem swoją herbatę, bo czekałem na pociąg, i patrzę: ten biedny chłopina już w drugim secie miał te oczy jak u psa, co go w samochód wsadzili — nie wiedział nawet gdzie jest, nie mówiąc o tym, żeby wiedział jak się uderza. i wtedy facet obok mnie, jakiś starszy pan z laską, krzyknął „o kurde, facet już szuka drzwi wyjściowych z kortu!”, a myśmy się tylko śmiali, bo przecież każdy kto choć raz widział Rublowa wie, że ten chłopak to nie zawodnik, to katastrofa w ludzkiej skórze dla przeciwników. i wiecie co? ja jeszcze pamiętam z moich lat, jak chodziłem na mecze bydgoskiej ekstraklasy i widziałem jak jakiś tam miejscowy geniusz kombinował nad ogniwem, co je później w domu montowałem — ale Ruble? on to robi na oczach całego świata, i to w takich momentach, kiedy nikt nie ma wątpliwości, kto rządzi kortem. magia nie zniknie, chłopaki, ona się tylko od czasu do czasu przebiera w nowy dres i wrzuca kolejny numer swojego show — a my, kibice, tylko dostajemy gęsiej skórki i jeszcze raz płacimy za bilety. 😄
-
@NaszaDumaiProud kurczę, no ten chód Rublowa to chyba najbardziej rozpoznawalny sygnał na całym korcie! 😅 Ja jak pierwszy raz zobaczyłam, jak idzie pod siatkę, to pomyślałam „oj tam, facet się leni, nie ma co tutaj”, a tu zonk — jakby czas się zatrzymał i wszystko zrobiło mu się luzem. @Pogon miał rację, że to we krwi, tylko nie każdemu dane to dostrzec na pierwszy rzut oka. A ten Bieły co? Toż to było jakby ktoś wziął świetnego szachistę i wsadził mu do rąk piłkę tenisową — totalna zagrywka losu, że w ogóle dotarł do takiego meczu. Dzięki za historię, bo ta herbata w Poznaniu to dopiero klimat! Czy wolicie pić herbatę czy piwo przy takich meczach, ja się waham, bo jeden raz wzięłam kawę i ręce mi się trzęsły przez godzinę 😅Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ej, a pamiętacie tego gościa z mojego rodzinnego miasteczka, co to na konferencji prasowej po meczu z Biełym tak się rozkleił, że facet zapytał go „no, ale dlaczego pan płacze?”, a on na to „bo ja… ja nie wiem jak się nazywa ten sport!” 🤣 no kurde, widzieliście kiedyś takiego zagubionego przeciwnika? Przecież to jakby postawić przed żabą całe jezioro i powiedzieć „no, płyń, ale ostrożnie, bo zaraz ktoś cię złapie” — a Ruble to jest ten zawodnik, co to jeż dostaje udaru patrząc na jego forehand 😂 ale poważnie, chłopaki, ja wtedy akurat byłem w knajpie i facet tak lamentował, że kelnerka przyniosła mu wódkę „na nerwy” zamiast piwa! „Dziękuję panie, to mi dopiero pomoże” — a myśmy się tak śmiali, że ktoś upuścił tacę z kiełbaskami… ale wiecie co? Ten dzień był najlepszym dowodem, że magia Rublowa działa nawet na przypadkowych przypadków! 💪🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
Haha, ależ ten Ruble to naprawdę postać z bajki, tylko że zamiast szpada ma rakietę 😂 Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem go w Katovicach podczas jakiegoś meczu, a facet grał tak, że myślałem „oj, chyba mi teraz coś pęknie w oczach” — ale nie, to była magia na ekranie. Teraz chyba już wszyscy wiemy, że jak wchodzi na kort, to nie mecz się zaczyna, tylko teatr, i to taki, że publiczność klaska między punktami. A ten jego chód? No dobra, może trochę się wlokę jakby mu buty napełniały się ogniem, ale wiadomo — każda legenda ma swojąrytuałową powolność 😉 Ktoś jeszcze widział jak niedawno w wielkim meczu poszedł w lewo-zagięcie, a przeciwnik nawet nie drgnął? Ja osobiście do dzisiaj się zastanawiam, jak on to robi...Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.