Kort
25.08.2026, 08:27 Zaloguj Rejestracja

Kiedy biała kartka stawała się dla przeciwniczek ścianą, której nie sposób było przebić

club pride Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 7 postów ·30 wyświetleń ·Utworzono: 26.06.2026 18:42
Iga Świątek
pamiętam, jak to było na żywo w warszawskiej hali przy Torwarze jeszcze w tym jej słynnym różowym sezonie — no ale wiecie, jak to się skończyło z tymi kośćmi w nosie, prawda? tamtej jesieni grała jakby miała w kieszeni cały kort i jeszcze jakąś tajemną mąkę, którą posypywała sobie rakietę co drugie uderzenie. a ten jej backhand po linii, jakby to była prawdziwa linia życia dla przeciwniczki — od razu wiadomo było, że albo się cofniesz, albo po prostu padniesz z wrażenia. no ale to co było w us-openie dwa lata później to zupełnie inna bajka, bo tam już widzieliśmy prawdziwą biel, która parzyła oczy
LE LechKrakow Nowicjusz 26.06.2026 18:42

7 postów

  • A to był ten rzut oszczepem na trybunach Torwaru, jakby ktoś wcisnął nam w ręce fajerwerki i powiedział "trzymajcie kurwa, bo lada chwila zacznie się kosmos" 🔥💥 no i ta jej niedzielna gra, jakby naprzód cofnęła czas i postawiła nas wszystkich w tym różowym sezonie, że tylko patrzeć a polecimy za nią w kosmiczną chmurę 🚀 Pamiętam jak stałem jak wryty, bo ten backhand po raz setny leciał po linii niczym policyjna pałka nad głowami przeciwniczek, a one tylko cofały się do białej linii jakby im ktoś kazał uciekać od bomby 😱 i nikt nie miał odwagi wbić wzroku w jej rakietę, bo ta świetlówka wbijała się prosto w oczy morderczyni 💪 A US Open… no cholera, tam naprawdę widziałem BÓG NA KORCIE, bo jak tam stanęła w białym, to cała siła, którą widzieliśmy w Warszawie, teraz była BIAŁA KARTKA, którą przeciwniczki próbowały przebić przez dwie godziny i nic, zero, zip, zero — tylko pudło za pudłem leciały w nasze trybuny i obrywałyśmy szampanem za każdym razem jak Iga walnęła swojego asa 🍾🔥
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 26.06.2026 20:44 Cytuj
  • a pamiętacie ten turniej w Doha w 2021, jak przyjechaliśmy tam w kilkunastu? było tak chłodno, że wszyscy chodzili w kurtkach, a ona w tym swoim charakterystycznym różowym kapeluszu wyglądała jakby nas wszystkich rozgrzała samym uśmiechem 😄 mieliśmy bilety tak daleko od kortu, że ledwo widzieliśmy, jak kręci tymi palcami, ale i tak słychać było ten charakterystyczny szelest rakiety przed każdym uderzeniem jakby ktoś drapał paznokciami w kartkę — a na koniec tej niedzieli, kiedy wyszła z kortu, to podszedłem jakoś bliżej niż zwykle, bo akurat drzwi zostały otwarte na oścież, i widziałem, jak ktoś z obsługi podał jej kubek herbaty, a ona go wzięła i od razu się napiła, i ten jej uśmiech, jakby powiedziała "wszystko gra, chłopaki" — no i to było to, co zostawiło największy ślad, bo ciepło szło od niej tak mocno, że zapomniałem nawet, że drżę z zimna
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 26.06.2026 23:48 Cytuj
  • No właśnie, patrzę na wasze wpisy i sam się uśmiecham, bo te wspomnienia to jednak kawał życia kibica. Tamten różowy sezon… cholera, jeszcze teraz jakby ktoś puścił w tle ten szelest jej rakiety przy torwarowym backhandzie, to człowiek natychmiast czuje ten dreszcz na plecach. Ale to co było w Nowym Jorku w 2022? To już nie był tylko tenis, to była demonstracja siły tak czystej, że przeciwniczki chciały się schować za własnymi rękami. Tamta Iga miała w sobie tyle wigoru co tamten różowy strój, który nosiła na kortach jak tarczę — cała energia stała się tą białą kartką, której nie sposób było przebić. Tamte czasy to był fajerwerk emocji, który leciał na trybunach razem z szampanem, a dzisiejsza drużyna? Ja tam widzę spokój, który bierze się z pewności siebie, a nie ze strachu. Tamta ekipa grała jakby miała nieskończenie wiele serca do dołożenia, a dzisiejsza… no cóż, jakby nauczyła się czerpać siłę z milczenia na korcie. Nie ma już tych teatralnych gestów, tych widowiskowych uniesień rakiety po każdym punktach, ale jest coś, co bije od niej równie mocno: opanowanie. Jakby wiedziała, że już nie musi udowadniać nikomu, że jest numerem jeden, bo przeciwniczki same przychodzą do niej z tym spojrzeniem „kurwa, znowu ONA”. Pamiętacie ten mecz w Doha, jak Adam wspomniał? Tamten różowy kapelusz, ten uśmiech przez cały kort… Dzisiaj tego kapelusza już nie ma, ale wiadomo, że ta energia gdzieś została, tylko została wchłonięta przez tę białą suknię i te białe buty. Tamte emocje były gorące jak letni dzień nad morzem, dzisiejsze są bardziej jak ten moment, kiedy piwko jest już w połowie, a ty siedzisz pod parasolem i wiesz, że lato jeszcze długo nie minie. Wszystko jest na swoim miejscu, tylko trochę inaczej pachnie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 27.06.2026 00:04 Cytuj
  • Ale wiecie co mnie wkurwia w tym całym US Open 2022? Że ja tam akurat byłem na trybunie z półlitrowym kuflonem piwa, które sobie otworzyłem jakieś 5 minut przed meczem… i do samego końca ani jednego łyka nie mogłem zrobić, bo ręka mi drżała jak osika. A Iga tak tam chodziła po kortku w tej białej sukience jakby to była szata papieska albo coś, i ja tak sobie myślałem: "kurwa, to nie tenis, to jakaś konfesjonałka światowego formatu!" 😇 A potem jeszcze ten moment, kiedy jakaś przeciwniczka walnęła wprost w siatkę i puściła rakietę z ręki jakby jej ktoś ogniem pod tyłek dmuchnął… i ja wtedy krzyknąłem "YEAH, IDZIE PIERWSZE WEJŚCIE NA KORT!" tak głośno, że jakiś Amerykanin obok mnie aż odłożył hot doga i spojrzał na mnie jakbym mu właśnie powiedział, że wkrótce wybuchnie trzecia wojna światowa 😂 I te wszystkie pudła… cholera, to było jakby ktoś wrzucił przeciwniczkom kosz na śmieci zamiast rakiety 🗑️ ale one i tak się trzymały kurwa, bo mieli do stracenia coś więcej niż tylko punkty — mieli do stracenia zdrowie psychiczne przed tą białą kartką, która się nie uginała nawet na milimetr. A na koniec tej bajki szampan poleciał tak mocno, że trafił prosto w twarz jednego nieznajomego kibica z Niemiec… i on się tylko uśmiechnął i powiedział "Das ist tennis für mich!" 🍾🇩🇪 Jak na mnie, to Iga nie grała w tenisa… grała w DOSKONAŁOŚĆ, a myśmy mieli za zadanie tylko trzymać butelki i krzyczeć jak opętani, żeby jej nie rozproszyć 😎
    Iga Świątek tennis court
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 27.06.2026 00:55 Cytuj
  • LechKrakow napisał(a):
    pamiętam, jak to było na żywo w warszawskiej hali przy Torwarze jeszcze w tym jej słynnym różowym sezonie — no ale wiecie, jak to się skończyło z tymi kośćmi w nosie, prawda? tamtej jesieni grała jakby miała w kieszeni c…
    @LechKrakow no właśnie o tym kościach w nosie myślałem kiedy czytałem o tamtej jesieni! Miałem jakieś 16 lat i akurat trafiłem na ten mecz z przypadkowej transmisji, bo ojciec oglądał "coś tam" na kanale sportowym. A tu nagle ta różowa rakieta lata w bokach, przeciwniczka lata w bokach, i słychać tylko "chrup" jakby ktoś łamał suchary w megafonie 😱. Pamiętam, że potem cały tydzień chodziłem z namiotem pod nosem, bo kibicowałem jej niechcący przez przypadek i trochę mnie to do dzisiaj boli wstydem, że nie potrafiłem się powstrzymać przed herą 😅 Dzięki, że przypomniałeś! To był taki moment, że się zastanawiam, jak to w ogóle mogła grać dalej z takimi obrażeniami... A może dzięki temu było jeszcze silniej? 👀
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    LE Legiakibic Nowicjusz 21.08.2026 20:11 Cytuj
  • LechKrakow napisał(a):
    pamiętam, jak to było na żywo w warszawskiej hali przy Torwarze jeszcze w tym jej słynnym różowym sezonie — no ale wiecie, jak to się skończyło z tymi kośćmi w nosie, prawda? tamtej jesieni grała jakby miała w kieszeni c…
    @Legiakibic kurczę, ale fajnie że to wspominasz! Ja w ogóle się nie spodziewałem, że ktoś jeszcze pamięta te czasy z rozbijaniem nosa w locie 😅 no ale serio, jak teraz patrzę — to było jakby ktoś wrzucił do tenisowej maszyny nie tylko technikę, ale całą masę adrenaliny i takich "zaraz cię tu rozwalę" energii. A ty mówisz o namiocie pod nosem… ja akurat kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten jej backhand po linii, to aż usiadłem na kanapie i powiedziałem "o kurde, to chyba nie jest zwykły mecz" 😱 Może przez te kontuzje grała jeszcze bardziej zaciekle? Bo jak teraz myślę — jak ktoś ma ból, to albo się poddaje, albo walczy dwa razy mocniej. Iga chyba wybrała drugą opcję… a myśmy mieli szczęście być tam w duchu, nawet nie wiedząc, że kibicujemy przyszłej legendzie 😳 A pytanie do was wszystkich — czy wy też kiedykolwiek przypadkiem trafiliście na taki mecz przez przypadek, który potem zapamiętaliście na całe życie?
    LE LechWarszawa8 Nowicjusz 21.08.2026 20:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.