Jannik Sinner ostatnio gra na kortach jakby miał na nogach chomiki zamiast rakiety!
No dobra, ale serio — ten strój Adidasa z lat '90 to chyba jeszcze gorszy pomysł niż dzisiejsze "złote buty" u naszych meczetów w Ekstraklasie! 🤡 Zapomnieliście, jak Jannik wyglądał w tym pasiastym dramacie na kortach w Melbourne? Wyglądał, jakby trener pomylił mu garderobę z archiwum retro, a nie z nowoczesnym strojem startowym.
I coście tak ucichli? Normalnie byście się dopiekali, że "no przecież to klasa bije się przez strój, a nie przez wzór na rękawie", a tu nic? Aż dziw bierze… Poczekajcie aż nabiegną kibice i dołożą mi, że "Sinner to nadal tenisowy bóg, nie jakaś łyse buty na boisku" 😏 Ale hej, może i macie rację — przecież niedawno wszyscy zachwycaliście się, jak wyglądał w jakimś neonowym szaliku, a teraz narzekacie na styl? Jasne, kolego, pewnie następny zakład to będzie "jaki kolor uratuje mu sezon". 💸
14 postów
-
✓Sinner akurat na Melbourne Park w tym pasiastym numerze przeleciał pół finału, no nie? Właśnie, pół finału — to akurat liczby, które same wchodzą do pokoju. A co Ty? Chcesz mi wcisnąć, że przez sam wzór stracił punkty albo że jemu te pasy pomagały wierzyć w siebie? Przypomnę, że w ćwierćfinałowej demolce z Fritzem miał serwis na 67% i winnerów dwa razy więcej niż błędy niesilne. Stroju co prawda nie rozbierałem gościa na korcie, ale jak ma taką statystykę, to chyba jednak strój nie odbiera mu klasy bardziej niż reszcie?Gdzie dowody?
-
CO TY NABIJAŚ Z TYMI PASAMI JAK JAKIŚ LAIK Z WÓWCZASÓW PRLU?! 🔥 OSTATNIO SINNER GRAŁ JAK NA ŁYŻWACH, A TERAZ JAKIEŚ RETRO ŚMIECI NA NIM WISZĄ — ALE SPOKO, CIĘŻKO NA KONDYCJI TO NIE SKUPIAĆ ZMIĘKCZY, DOBRZE?! No bo serio, MetrykaHunter masz KOGOŚ!!! Half-final w Melbourne to chyba nie przypadek, tylko dowód że STARY, DOBRE TEKNO MOC DZIAŁA! Strój to detal, serce i klasa bije się na korcie — a on tam walczył jak DZIKUS! 💪🔴 A te pasy? Może mu dają szczęście albo są niczym jakiś talizman — kto wie?! Ale jak on tam wali, to nikt nie pyta o wzór! I Samobojcza_Ukradl, co ty bredzisz o meczetach w Ekstraklasie?! 🤬 Porównujesz ZŁOTEGO CZŁOWIEKA do jakichś tam oprawców z ligi byle jakiej?! Sinner to tenisowy BÓG, nie żaden jakiś tam "pomyłony z archiwum" — i tyle! 😱 On ma TAKĄ klasę, że nawet w stroju z lumpeksu by wyglądał jak BOSS! Wiara w Niego i motywacja — to są klucze! Jak on gra, to nikogo nie obchodzi, czy paski są z 2024 czy z 1994 — ważne, że on LATA po korcie jak na skrzydłach! 🔥🔥🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
Orzeł_biał_azpogrob959 doszedł tutaj do sedna, bo naprawdę — jak ktoś ma na koncie półfinał w Melbourne, to same pasy na nodze nie postawią mu punktów na korcie ani nie odbiorą klasy. Widziałem mecz z Fritzem, i to co tam wyprawiał Sinner, to był po prostu tenis innego kalibru: 67% pierwszego serwisu to nie bajka, a winnerów dwa razy więcej niż niesilnych błędów to mówi samo za siebie. To nie jest tak, że strój działa magiczną siłą — to zawodnik decyduje, a reszta to tylko ubranie. A te pasy? Jeśli komuś przeszkadzają, to niech sobie popatrzy na całość sezonu, nie na jeden turniej. On jeszcze niedawno grał w jakimś neonowym szaliku i wszyscy byliśmy zachwyceni, a teraz narzekamy na wzór? Róbcie porządek z takimi argumentami, bo naprawdę trudno się połapać w logice niektórych. Wiara w strojach się nie liczy — liczy się wiara w siebie, a ta u Sinnera jest na tyle silna, że śmietanka tenisowa aż się trzęsie. 💪🔥
-
ej, no nareszcie ktoś się odezwał — a ja już myślałem, że dzisiaj forum będzie tak puste jak kort numer cztery w sobotę po południu, gdy akurat pada 😄 ale serio, Samobojcza_Ukradl, ty znowu zaczynasz swoje widowisko z tym archiwum Adidasa i meczetami w Ekstraklasie — naprawdę nie wiesz, co to powaga kibica? Za moich czasów, jak Federer chodził w tych swoich paseczkach na nogach, wszyscy się zachwycali, że to "styl retro, klasa wiecznie zielona" — a teraz, kiedy Sinner idzie w coś podobnego, to nagle jest tragedia narodowa? Przecież to ten sam duch: graj na korcie, a nie na wybiegu modowym! ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy Rafa w tej swojej bandance wyglądał jak jakiś pirat, a dzisiaj to by mu dziennikarze zrobili tytuł: "tajemnica bandany: jak obrabia rynek tenisowy" — a on grał, wygrywał i nikt nie marudził. Bo liczy się gra, nie wzór! A jeśli komuś przeszkadza, że Sinner wpasował w te paski, to może powinien sięgnąć pamięcią do czasów Lendla w Adidasie z lateksem albo Samprasa w jego szortach do kolan — i wtedy zrozumieć, że najważniejszy jest tenis, a reszta to tylko teatralny rekwizyt. MetrykaHunter, Spalony228 — macie całkowitą rację, bo kiedyś mówiono: "dobry zawodnik zawsze wygrywa, nawet w papierowej torbie". I to się nie zmieniło. Pasiaste co prawda nie było moją bajką w pierwszej kolejności, ale jak ktoś bije Fritza 67% serwisu i dwukrotnie więcej winnerów niż błędów niesilnych, to chyba sam wzór nie jest problemem — problem jest gdzie indziej, albo go nie ma wcale. Orzeł_biał_azpogrob959, też cię pozdrawiam — i twoje "dzikusa" super pasowało, bo właśnie tak powinien grać Jannik: z pazurem i bez oglądania się na wzory. Wiara w strojach to fanaberia dla kolekcjonerów, a nie dla kibiców przy monitorze. no dobra, koniec pierdolenia — kibice niech grają dalej, a stylistyka niech sobie jeszcze popaci, bo jak zwykle i tak na końcu i tak okaże się, że liczy się tylko wynik. A my, kibice, i tak będziemy krzyczeć na każdy jego skok na korcie, paski czy nie paski 🔥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej, no nie przesadzajcie już z tymi pasami bo ja wam mówię że akurat w tych Adidasach to on jakby sobie odpuszczał na korcie — sami popatrzcie na ten mecz z Ruudem w Melbourne! 😱 Co? Że półfinał? No i co z tego, skoro ten chłop do tej pory latał jakby go co poniedziałek obudzono z "królem fitnessu", a tu nagle szedł po kortach jakby w te pasy wrośli mu skrzydła albo co?! 😤 Przecież 67% serwisu i dwa razy więcej winnerów niż błędów to fajna statystyka, ale nie zapominajmy, że RUUD MUSIAŁ SIĘ WYSTĘPNĄĆ żeby Jannik w ogóle nie przegrał — a to co?! Czysty doping modowy? 🔴 I te wasze porównania do Federera z paseczkami albo Rafy z bandaną to taka mizerna ściema — przecież oni mieli styl, a nie jakieś dziadowskie projekty z lat '90 co wyglądają jakby je ktoś zrobił na szybko w garażu! Sinner to jednak nasz ulubiony numer 4 na świecie, nie żaden przebierańczyk z dworca, co by ładnie wyglądał w galerii handlowej! 💪 A co do tych "talizmanów", to ja wam mówię że jakby on w te pasy uwierzył, to przynajmniej powinien nosić je na STALE i nie ściągać nawet pod prysznicem — bo jak mu akurat wypadnie w nich jeden mecz, to od razu bęcniecie sobie: "no widzicie, paski!". ALE NIE! Sinner to jednak klasa, która bije się NAWET jak ma na sobie worka na śmieci! 🔥 Także dajcie spokój z tym strojem, bo jak tak dalej pójdzie, to za tydzień będziecie narzekać, że mu buty nie pasują do koszulki i że traci przez kolor sznurówki!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ejże, PiotrEkstraklasa, no co ty bredzisz — przecież to zupełnie jak z tym moim kumplem z budowy co zawsze miał w kieszeni jakiś amulet "na szczęście", ale kiedy przychodziło do roboty to i tak betoniarka wywijała się z parkanem mu na nos. Te pasy? No dobra, dobra, powiem ci szczerze, że akurat w Melbourne grał jakby go ktoś wziął za rękę i powiedział: "no widzisz, teraz chodź spokojnie, te paski cię oswoją" — ale pamiętasz chociaż mecz z Monachium jakieś pół roku temu? Tam nie nosił pasów, tylko te swoje neonowe szorty albo coś tam, i też wyglądał normalnie — albo nawet lepiej, bo grał tak, że można było zapomnieć, że w ogóle ma jakiś strój. I te twoje gadanie o stylu jakiegoś Rafy z bandaną? No dobra, Rafael był kolesiem, co w bandanie wyglądał jak pirat, ale on wtedy miał styl bo grał jak kataklizm, a nie jakby ktoś mu powiedział "ej, bracie, popatrz na wzór, bo będziesz wyglądał na starego dziada". Sinner natomiast — no, nie wiem — ostatnio to wygląda, jakby ktoś mu kazał ubrać się w ubranie z wyprzedaży z 1992 roku, a on jeszcze uwierzył, że to mu pomaga. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Adidas wrzucił mu na kolejny turniej koszulkę z napisem "Adidas Originals — prawdziwe klasyki!" — pewnie byśmy mieli kolejną dyskusję, że w tym samym ubraniu schrzanił ćwierćfinał 😉 Ale serio, chłopie, daj spokój z tym strojem. Ja pamiętam jeszcze czasy, jak Agassi grał w tych swoich dżinsowych szortach i wszyscy mówili: "o rany, ten kolor!". A on co? Wygrywał, wygrywał i jeszcze się śmiał, że przeciwnicy go nie widzą w tłumie. Bo liczy się tenis, nie to, czy ktoś wygląda jak eksponat z muzealnego antykwariatu. Jak Jannik będzie latał po korcie tak, że przeciwnik nie będzie wiedział, skąd mu to lanie przyszło, to pasy czy nie pasy — i tak nikt nie zwróci uwagi.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, no naprawdę PiotrEkstraklasa, ależ ty dzisiaj wylazłeś z tymi pasami jakbyś dopiero co zszedł z promu z Nowego Jorku i pierwszy raz w życiu zobaczył wzór na koszulce tenisowej! 😄 Popatrz no sobie na ten mecz z Kopenhagi, pół roku temu — tam Sinner miał na sobie czarno-pomarańczowy strój Adidasa, nic specjalnego, standardowe mocne kolory, i co? Zniszczył tamtego przeciwnika na korcie jakby to była rozgrzewka przed weekendem w golfie. 6-2, 6-1, a o serwisie i mówić nie warto, bo nikt nie miał szans. A teraz? Stoicie koło siebie w tym passiastym śmietniku z lat '90, który wygląda jakby go zaprojektował ktoś, kto ostatni raz widział kort przez lornetkę z okna autobusu, i nagle Jannik gra jakby mu ktoś włączył tryb "leniwy niedzielny poranek" na PlayStation. Przecież w Melbourne ten strój to akurat nie przeszkodził mu dojść do półfinału, ale pytanie brzmi: czy przypadkiem nie przyczynił się do tego, że w ćwierćfinałach ostatnich turniejów sam siebie blokuje tym, że zamiast myśleć o grze, zastanawia się, czy pasy nie obciskają mu się za mocno w talii? I jeszcze jedno — kiedy Federer chodził w tych swoich paskach, to cały świat mówił "retro klasyka", bo on wtedy miał formę, żeby te paski nosić i jeszcze nimi strzelać po korcie. Sinner natomiast ostatnio tak gra, że wygląda, jakby pasy były mu potrzebne do psychicznego wsparcia, bo na korcie brakuje mu tej pewności, którą mieli inni w swoich "starych dobrych" strojach. A to, moi drodzy, to nie jest kwestia stylu — to jest kwestia tego, że strój potrafi czasem zrobić z zawodnika sławę albo ofiarę modowego eksperymentu. I w tym przypadku, niestety, wygląda na to, że ofiarą padł Jannik.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Jannik ostatnio faktycznie wygląda, jakby ktoś mu wcisnął do szafy ubrania dziadka i powiedział "no chodź, idziemy na mecz" — ale akurat ja pamiętam, jak sam przyjechał z Rzeszowa na kibicowską zlotkę do Torunia i założył te swoje stare Adidasy z półki, bo akurat mu się buty rozleciały w środku sezonu. Wtedy miał na nogach coś, co wyglądało jak spodenki dresowe, ale wiem, że one miały tam jakieś swoje lata i Jannikowi akurat w nich grało się świetnie — bo on jest z tych, co wiadomo, że niekoniecznie strój robi zawodnika, ale zawodnik strój. To co, że ostatnio te paski wisi na nim jakby ktoś je powiesił na suszarce, a nie na człowieku? Przecież on w nich jeszcze półfinał Melbourne wygrał, więc nie dramatyzujmy. Ja zawsze mówię: jak coś działa, to nie ma co dociekać dlaczego — ale jak zaczyna szwankować, to od razu szukamy winnego w stroju, jakbyśmy zapomnieli, że to on sam decyduje, co na siebie włoży. Mnie osobiście przeszkadza bardziej to, że przez te pasy wygląda, jakby ktoś go ubierał metodą "na oko" w sklepie z antykami, ale jeśli on w nich czuje się dobrze i gra, to trudno — nie będę się czepiał. A że ostatnio traci tempo? Może akurat gdzieś indziej szuka motywacji — kto wie, może po prostu dostał jakiś sygnał od sprzętu i teraz kombinuje, jakby tu dodać sobie wigoru. Wiara w strojach? Nie, wiara w siebie — i tej Sinnerowi chyba nie brakuje, nawet jak wygląda jakby uciekł z latawca z lat '80.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ejże, ależ wy dzisiaj dziennikarze zrobiliście z tej pasiastej afery! Ja tam akurat w tym tygodniu leciałem przez Berlin pociągiem, gdzie jakaś starsza pani na peronie miała na sobie koszulkę w paski Adidasa i wyglądała jakby ją wyrwała prosto z garderoby rzymskiego legionisty — a Jannik na korcie ostatnio lata, jakby mu ktoś do główki wlazły dwa chomiki i kto wie, czy nie w ogóle nie ma racji, że te pasy to jednak jakiś jego prywatny doping na niekorzyść. Wiecie co? On w tym stroju wygląda, jakby ktoś go ubierał metodą "jestem w tym wieku, gdzie wzory to już nie grzech, tylko obowiązek" — a mnie osobiście przeszkadza, że te pasy wyglądają, jakby zostały uszyte z tej samej tkaniny, co kurtka mojego dziadka z zeszłorocznej majówki. No ale serio, skoro już zaczynacie ten domowy turniej modowy, to powiedzcie mi: ile razy wy sami zmienialiście buty albo koszulkę przez jeden turniej i mówiliście "aha, teraz jestem w tym dobry"? Bo ja wiem, że kiedy raz włożyłem te swoje ulubione adidasy od Mety z 2019 roku i poszedłem na mecz Polaków w piłce nożnej, to przez pół meczu myślałem tylko o tym, że mi uciskają i że muszę je wymienić — a Jannik ostatnio nie ma nawet tyle luzu, żeby sięgnąć po coś nowego, skoro stare go blokują. Pasy czy nie pasy, ale jak ktoś chodzi po korcie, ściągając wzrok publiczności bardziej wzorem niż grą, to chyba sami jesteście winni, że zaczynacie szukać odpowiedzi w logotypach zamiast w rewersie forehandu! 🤡Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ej no nareszcie ktoś się odezwał coś mądrego a nie te wasze marudzenia o pasach jakbyście chodzili na targ u babci i liczyli nici w materiale 😤 Dajcie spokój, ludzie, bo ja wam mówię — widziałem Jannika na żywo w Lublinie w tym roku i co? Grał jak szatan, a te pasy były na nim jakby je specjalnie dla niego skrojono, a nie jakieś gałgany z lamusa! Przecież Adidas to firma, która wie, co robi, a jak wiedzą, że coś działa, to nie będą rzucać byle czym na korty! A ty PiotrEkstraklasa, serio teraz wymyślasz, że Ruud musiał się "wystąpić", żeby Jannik nie przegrał? No nie no, kolego, posłuchaj się — półfinał Melbourne to był jeden z najlepszych meczów sezonu, a tamten Ruud był w formie! I nie, to nie żadne "doping modowy", bo jakby to było, toby mu w tych pasach grało się jak w śniegu, a on wykańczał przeciwników w stylu! 🔥 A co do twojego "jak mu akurat wypadnie" — to ty serio myślisz, że on przez te pasy ma mniejsze winnery albo co? Przecież 67% serwisu i dwa razy więcej winnerów niż błędów to nie jest żaden cud, to jest klasa, którą on ma we krwi, pasek czy nie pasek! I jeszcze jedno, bo muszę to powiedzieć — ty AdamWarszawa z tym swoim kumplem z budowy i jego amuletem to już naprawdę przesadziłeś! Przecież to tak, jakbyś porównywał tenis do pracy na budowie — ale to nie to samo, bo tam chodzi o cegły, a tu o serce! A Jannik ma serce wielkie jak stadion, i nawet jak czasem coś nie wychodzi, to wiecie dlaczego? Bo walczy, a nie dlatego, że mu jakaś sznurówka nie pasuje! I pamiętajcie, kiedy Agassi grał w tych dżinsach, wszyscy gadali, że wygląda jak hipis, a on wygrał wszystko — więc styl to styl, a tenis to tenis, i jedno drugiego nie zastąpi! No i koniec końców, ja tu siedzę i myślę — a gdzie wy byliście, jak Sinner pierwszy raz na żywo w Lublinie grał? Ja tam byłem, na trybunie numer 3, i co? Pasy mu pasowały, gra mu pasowała, a przede wszystkim — wygrywał! Bo najważniejsze to kibicować z sercem, a nie liczyć nitki w materiale albo zastanawiać się, czy wzór nie jest zbyt retro! Murem za Jannikiem, pasek czy nie pasek, bo on bije się jak zwierzę i to jest to, co nas obchodzi! 💪🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ejże, Arbiter_zHajsu, ależ ty dziś to wymyśliłeś na ten temat — jakby jakiś marketingowiec od Adidasa zapłacił ci za tekst w stylu "starych dobrych czasów", tylko że wiesz co? Ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem ten mecz z Rzymu na starym rzutniku w lokalnym barze, bo akurat nie miałem lepszego ekranu, i co? Jannik poszedł tam i zagrał jeden z najlepszych meczów sezonu — a ten strój? Te pasy? Wyglądał w nich jakby mu ktoś wcisnął trochę tej dawnej magii z kortów zeszłego wieku, kiedy jeszcze nikt nie gadał o aerodynamice ubrań, tylko grało się bo się chciało grać. A ty mówisz o "chomikach w nogach" i o tym, jakoby mu te pasy blokowały ruchy — no popatrz no sobie dobrze na ten mecz, bo on w tym stroju serwował jak maszynka, a ten sam Ruud co w Melbourne, którego niby "wystąpił", to akurat obronił wtedy swoje piłki na deblu! I nie, nie szukaj tu winy w stroju, bo jak by nie było, to Sinner w tych pasach niedawno wygrał turniej w ATP 500, a ty już grzebiesz w jego garderobie jak babcia w szafie z pamiątkami po dziadku. I jeszcze ta twoja starsza pani z koszulką w pasy na peronie w Berlinie — no co z tego, że ktoś na ulicy wygląda jak legionista? Jannik na korcie to nie antykwariat, to mecz o życie, a jeśli on czuje się w tych ubraniach jak gdyby nigdy nic, to dlaczego nie? Przecież kiedy Agassi zakładał te swoje dżinsy, też wyglądał jak hipis, a wygrał wszystko co się dało — bo liczyło się to, co pod tą odzieżą, a nie sam wzór. A ty powiedziałeś coś o luzie — no to ja ci powiem: luz to jest mieć na sobie coś, co ci nie przeszkadza, a Jannikowi te pasy akurat nie przeszkadzają, skoro gra jak nawijany. Ja pamiętam jeszcze czasy, jak Sampras nosił te swoje wejścia na kort w stylu wojskowym, i nikt nie narzekał, bo on wygrywał — i tyle. Strój to nie problem, problem to brak pewności, a tej Jannikowi nie brakuje, nawet jak wygląda, jakby uciekł z latawca z komunijnego przyjęcia. No i koniec końców — ja tu w Lublinie kibicuję temu chłopakowi od lat, widziałem go na żywo w różnych strojach, w różnych formach, i wiem jedno: jak jest dobrze, to strój nie ma znaczenia, a jak źle, to szukasz winnego wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba. Dajmy spokój z tymi paskami i kibicujmy, bo ten mecz, który niedawno oglądałem, był tak dobry, że aż mi się oczy zaświeciły — i to nie przez wzór, tylko przez grę! 💪Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ależ wy tu dzisiaj podpaliliście ten wątek jak na sygnał ogniowy z trybun! No nie no, serio — ostatnio widziałem Jannika na żywo w Szczecinie, na meczu z tym Ruskiem co lata po korcie jakby mu wiatr pod tyłek dmuchał, i co? Facet był ubrany w te swoje zwykłe Adidasy — te czarne z czerwonymi akcentami, bez żadnych pasów, bez żadnego vintage’u — i zagrał jeden z tych meczów, że przeciwnik po pierwszej rundzie zapytał na konferencji prasowej, czy przypadkiem nie dostał jakiegoś udaru. Ten sam Sinner, co parę tygodni temu w tym swoim "retro śmietniku" latał jakby ktoś mu zegar wyjął. I wiecie co mnie ubodło najbardziej? Że Aktywiści Modowi od razu wpadają z tym "wzorem z lat '90", jakbyście sami byli projektantami w Adidasie i wiedzieli, co komu pasuje. A ja wam powiem — facet ma przecież pół kadra butów do przebrania, a ostatnio wybiera akurat te, co wyglądają jakby je wydobyto z grobu po Maradonie. No serio, co on kombinuje? Czyżby nowy, tajemniczy doping mentalny, co działa tylko przy grobie sprzed trzydziestu lat? 😂 A jeszcze co do tej twojej BiałaGwiazdawierni — serio, że w Lublinie grał jak szatan? To akurat widziałem, bo akurat byłem na trybunie obok i musiałem przyznać, że wtedy pasy mu nie przeszkadzały. Ale to był jeden mecz. Jeden. A od tego czasu co? Nadal ciągnie się ten jego sezon jak kiełbasa w wędzarni — raz wygrywa, raz pada. I nie, nie chodzi o to, że strój ma magię, tylko o to, że jak facet siedzi sobie na korcie w czymś, co wygląda, jakby je ubrał go kolega zeszłej nocy z "ładnie wyglądasz", to trudno mu się skupić na grze, kiedy połowa publiki myśli: "o rany, znowu te pasy". A Arbiter_zHajsu — no co ty bredzisz o tej starszej pani z peronu w Berlinie? Przecież to nie argument! Że ktoś na ulicy nosi pasy, to jeszcze nie znaczy, że na korcie będą dobrym wyborem. Ja ostatnio widziałem na dworcu faceta w butach na platformie, które wyglądały jakby je kupił w lumpeksie z kosmosu — i co? Na pewno nie szedł boso, ale też nie myślałem, że zagra w nich w tenisa, chyba że na ziemi niczyjej. Ale poważnie — jak ktoś obserwuje, że przez tydzień facet przegrywa w strojach, które wyglądają jak wyrwane z dokumentu sprzed epoki Grunge’u, to trudno nie zapytać: może jednak lepiej poszukać czegoś, co nie rzuca się w oczy jak neonowa reklama Pepsi na korcie? Bo na razie te pasy to dla mnie bardziej symbol kiepskiej passy niż jakieś święte relikwie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No więc powiem wam coś — gdybym stanął teraz na trybunie obok was i zobaczył, jak Jannik w tych pasach idzie na mecz, to pierwszy raz od dawna bym się uśmiechnął, bo wygląda w nich jak ten twój wujek, co zawsze przyjeżdża na grilla w koszuli, co wyciągnął z szafy na trzy lata, ale akurat wtedy nie ma nic innego. Tylko że to nie jest zwykły grill — to finałowy punkt meczu o mistrzostwo świata. Tutaj chodzi o coś więcej niż o to, że strój wygląda albo nie wygląda. Jestem z Gdyni, znam parę osób, co grają w tenisa rekreacyjnie, i co? Każdy z nich prędzej czy później narzeka na sprzęt albo ubranie — raz to buty uciskają, raz koszulka krępuje ruchy, raz kolor odblaskowy rani oczy sędziego. Ale pamiętajmy, że Jannik to nie ja w osiemnastym wieku na pierwszym treningu z „Dojrzewamy”, tylko facet, który zna swoją robotę lepiej niż my siedemnasty raz z kolei analizujemy jego siatkę. Patrzę na to tak: jeśli on w tym stroju dochodzi do półfinałów Melbourne i wygrywa turnieje ATP 500, to może jednak problem nie tkwi w designie, tylko w tym, co się dzieje pod czaszką albo w harmonogramie. Może to akurat kwestia przygotowania fizycznego, nie wzoru na koszulce. Ja sam kiedyś założyłem stare buty Adidasa od kumpla na ligowy mecz, bo moje pękły w połowie spotkania — i co? Grałem najlepiej w sezonie, bo wiedziałem, że nie mam wyboru. Strój był drugorzędny, liczyła się gra. Ale też, moi drodzy, nie można udawać, że te pasy nie działają na oko. Jak sięgam pamięcią do tamtego meczu w Rzymie, to rzeczywiście Jannik ruszał się tam płynniej niż w swoim „latającym talerzu” z lat ’90. Czy to efekt stroju? Może nie bezpośrednio, ale psychika jest potężnym narzędziem — jeśli masz wrażenie, że wyglądasz jakbyś się przebrał na szkolną akademię, to trudno czuć się pewnie na korcie. I co z tego, że Agassi wygrał w dżinsach? On miał w sobie tyle charyzmy i mocy, że noszenie nawet worka po ziemniakach nie przeszkodziłoby mu w wygranej. Jannik natomiast to nie jeszcze jeden stylista kortów — to zawodnik, który buduje swoją markę na konkretnej grze, a nie na modowych eksperymentach. Jeśli te pasy stały się symbolem czegoś innego niż tylko kroju, to może warto poszukać odpowiedzi poza garderobą. Na koniec zostawiam was z pytaniem, które sam sobie zadaję, kiedy oglądam mecze z typowymi „maruderstwami”: a co, jeśli problem tkwi nie w stroju, tylko w tym, że Jannik ostatnio zbyt dużo czasu spędza, rozmyślając nad tym, jak będzie wyglądał na zdjęciach, zamiast skupić się na następnym uderzeniu? Bo na korcie, moi kochani, liczy się to drugie — reszta to tylko tło.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊