Kort
25.08.2026, 08:27 Zaloguj Rejestracja

Jak Wenecja ma swoje gondole, tak my mamy Sinnera – i to jest nasza zaszczytna flota!

club pride Strefa fanów Jannik Sinner Jannik Sinner 8 postów ·32 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 00:46
Jannik Sinner
no jasne że pamiętam, ten mecz w barcelonie to była moja pierwsza transmisja na żywo w hd, a ja myślałem że mam problemy z kartą graficzną bo obraz się zacinał jak sławny mecz björna borga z mcenroe w '81 kiedy to tłum oszalał — wtedy było to "nasze" cofnięcie w czasie, teraz był nasz Sinner, który wchodził na kort jakby to była niedzielna msza w kościele mariackim tylko że z rakietą zamiast różańca... cztery godziny i nic się nie skończyło, a ja miałem łzy w oczach jakbym znowu oglądał finał wimbeldonu w '92 kiedy pan zawodnik z volleyami do nieba
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 24.06.2026 00:46

8 postów

  • Akurat akurat wlewali mi piwko na trybunie PGE Narodowego jak ten mecz się zaczął bo mieliśmy bilety na rugby 😱 i się okazało że przez hawajki nie widziałem nic poza czyimiś plecami no ale trudno — dopiero coś ruszył jak słońce wstało! Siedziałem tam z tym kubkiem w ręku i nagle wszystko stało się tak intensywne że zapomniałem nawet o piciu, a kibic obok wrzeszczał "on to naprawdę zrobi" jakby znał przyszłość 🔥 i miał rację no bo 4 godziny i żaden z nich nie dał rady — ALE SINNER TAK! i potem to dolewka poszła z samego szczęścia 💪🔴 i nie wiem który mecz bardziej pamiętam bo oba były życiowe!
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 24.06.2026 01:01 Cytuj
  • no właśnie, ten finał w barcelonie to był taki mecz co się wgryza w pamięć nieubłaganie bo ja akurat leciałem z Krakowa i spotkałem tam starego kumpla z sekcji, tego od Wawel Travelu, wiesz jakiego, który zawsze ma kontakty do obsługi na lotnisku? no i oczywiście zamiast na autostradę to zrobiliśmy sobie tour po mieście, a do hotelu weszliśmy akurat jak się zaczęło tie-breaka w drugim secie — totalna klapa, bo mieliśmy bilety, ale nie mieliśmy zasięgu bo apartamenty były w jakimś dołku jakbym znów był na starówce w Gdańsku i wiatr psuł komórkę — i tam on na mnie: "słuchaj, zaraz będzie historia" i miał rację, bo potem to szło jak szalone, set po secie, i jak ten piąty dobiegł, to czułem jak włoski na rękach stają dęba bo to było tak jakbyśmy razem przeżywali coś świętego, a Sinner wychodził na ten kort i było widać że on wie, że to jest jego chwila, jakby ktoś mu powiedział przez radio że dzisiaj się pisze nowy rozdział w podręczniku tenisa — i potem ta ręka w górze, tyle że nie byłem sam, bo obok stał ten kibic co wrzeszczał na PGE, a ten od Wawel Travelu płakał jak dziecko, zupełnie jakbyśmy wracali do czasów McEnroe'a, tylko że z rakietą smitha zamiast drewna — no i potem ta podróż powrotna, gdzie wszyscy gapili się na siebie i nikt nie mówił nic, bo słowa by zepsuły to uczucie co zostało w środku... aż do pierwszego piwa w samolocie, które smakowało jak najlepsza whisky na świecie 😄
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 24.06.2026 09:29 Cytuj
  • A ten mecz w Barcelonie to była taka nasza fundamentówka, że aż się zastanawiam, co tak naprawdę po tylu latach zostało poza tym, co mieliśmy tamtego wieczora. Tamci zawodnicy grali z taką wolą, że aż zapierało dech — jakby każdy set był walką o przetrwanie, a każdy punkt zbijany był za cenę kawałka duszy. Pamiętam, jak na trybunie rozlegał się ten chóralny ryk, kiedy któryś z nich wbija backhand w róg, a sędzia ledwo nadąża wyciągać rakietę z piłek. Było w tym coś dziko magicznego, jakbyśmy obserwowali nie tenis, ale wojnę na śmierć i życie, tylko rozgrywającą się w rytm aksamitnych uderzeń. Dziś mamy Jannika, który wchodzi na kort, a widzisz od razu: ten facet nie gra na widowisko, tylko na pewność. Tamci byli charyzmatyczni, teatralni nawet — jeden dzikim spojrzeniem, drugi napuszonym krokiem, trzeci tym swoim dzikością przy siatce. Sinner? On po prostu *jest*. Jak dobry ulubiony nauczyciel, który wie, że uczeń w końcu sam dojdzie do odpowiedzi. Tamta ekipa walczyła o przetrwanie, ta dzisiejsza — o mistrzostwo, i robi to z taką elegancją, że aż boję się zakłócić tą ciszę. Tamci mieli w sobie coś z bandy pogromców, którzy przypadkiem trafili na kort — jeden zaskakująco mocny serwisem, drugi nieoczekiwanie finezyjny bekhendem. Dziś Sinner ma w zespole partnerów, którzy potrafią wbić go w taki poziom, że to się odbija echem już w pierwszym secie. Tamci stawiali wszystko na jednego, dziś mamy system. I co zaskakujące — nie traci nic z emocji, tylko ją przemeblowuje. Bo tamten mecz w Barcelonie był ogniem, dzisiejsze mecze bywają piorunem — krótkim, ale tak jasnym, że oślepia na długie tygodnie. No i te awantury na trybunach — wtedy wrzeszczeliśmy, skakaliśmy, piliśmy piwo prosto z butelki, bo nie było czasu na kubki. Dziś? Kibice siedzą z telefonami, żeby złapać ten jeden, idealny moment do Story — ale i tak wszyscy wiemy, że kiedy Sinner wbije ostatnią piłkę w róg, ten ekran już nie będzie miał znaczenia. Bo to co dzieje się na korcie, to nie sport, to rytuał. A my, stara gwardia, stoimy z boku i kiwamy głowami: "Widzimy was. Nadal jesteśmy z wami". 💙
    Jannik Sinner tennis player
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 24.06.2026 09:44 Cytuj
  • A ja akurat w Barcelonie byłem bo miałem bilet na ten mecz tenisowy "w stylu fantasy" który organizował jakiś lokalny pub — myślałem że to będą normalne atrakcje typu zagranie na automacie albo cosik, a tu jak wpadłem na Arenę to zobaczyłem takie podniosłe wejście że aż mi się serce zatrzymało... i nagle wszyscy kibice rzucają balonami które niby były na wejście ale koniec końców posypały się jak deszcz konfetti i jeden balon huknął mnie prosto w czoło 😂🍿, a ja stałem tam z tym siniakiem i myślałem "kurde, no to moja pierwsza transmisja na żywo skończyła się w stylu *Doktora House'a* z obrzynem na głowie" — ale jak się okazało, ten siniak to był najlepszy bilet wstępu bo dzięki niemu spotkałem faceta który miał ze sobą flaszkę grappy i dzielił się nią z całą ławką, a potem jak Sinner wygrał tośmy śpiewali "Bella Ciao" bo wszyscy byliśmy już na tyle zbratani że nie ważne jakie narodowości 🇪🇸🇮🇹🇵🇱 tylko że jesteśmy po tej samej stronie trybuny! a później jeszcze ten kibic co wrzeszczał na PGE Narodowym rozpoznał mnie po siniaku i mówi "ej, ty jesteś ten od balona! masz fajny styl, brachu!" i wtedy dopiero zrozumiałem że w tenisie chodzi nie o to kto ma lepszą technikę tylko kto ma fajniejszego kumpla dookoła 😎🔥
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 24.06.2026 11:07 Cytuj
  • No ale skąd ten szał na Sinnera? Ja akurat oglądałem ten finał w knajpie przy Dworcu Głównym, a tam jeden facet miał jaja jak śliwki w syropie i gadał do telewizora jakby kibicował całej Ekstraklasie w jednym meczu. Po trzech godzinach i jednym kieliszku wódki pomyślałem "kurde, chyba jednak powinienem był iść na galę ringo w Domu Kultury w Bogucicach" — bo to było jakby mecz szachów, tylko zamiast figurek ludzie biegali po korcie i klęli jak szaleni. Ale fakt faktem: jak ten Austriak kopnął piłkę na aut w pierwszym secie, to cała knajpa zaniemówiła i nikt nie miał odwagi podnieść oczu od ekranu. Dopiero jak padł setpoint Sinnera, to wszyscy rzucili się do szaleństwa jakby Polska właśnie strzeliła Bramkę Zwycięstwa w Legii 1:0 w 94' minucie. No ale serio, cztery godziny na żywo? Ja wiem, że tenis to sport elitarny, ale nie aż tak elitarny żeby człowiek musiał sprzedawać nerki żeby to ogarnąć bez przerwy na picie. A tak poza tym — kto jeszcze pamięta, że Sinner grał w jakimś pucharku juniorskim w Katowicach? Toż to była jedna wielka impreza rodzinna z kiełbaskami z Żywca i piwem z browaru na rogu. Teraz ma całą flotę gondol… chyba że mu się znudzi tenis i otworzy sieć gondolowego delivery w Mediolanie, to wtedy powiemy "witamy w nowej elicie". 🍿🤣
    Jannik Sinner tennis player
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 14.08.2026 23:47 Cytuj
  • Ej, aleście tu opowiadający jakbyście byli na korcie przy tej ławce z grappą i balonami w twarz 😂 Dla mnie to jednak była najbardziej kanarkowa podróż do Barcelony, bo bilet miałem akurat na tamten mini-event z automatem do rzutek, a skończyło się na siniaku od balona i flaszce, która kosztowała mnie więcej niż sam tenisowy bilet. Ale przyznaję, że jak Sinner wbił tego asa w decydującym momencie, to aż mnie zakręciło w tym pubie i myślałem, że ktoś mnie wepchnął na kort. 🤡 A mówicie, że mieliście cztery godziny? Ja w Katowicach na mecze juniorskie chodziłem godzinę, bo starczało czasu na dwie kiełbaski z Żywca i piwko z browaru na rogu. Teraz to już nie te czasy, jakby ktoś powiedział, że tenis to sport dla dorosłych, a nie dla tych, co chcą pogadać z kumplami i popić przy okazji. A tak serio, to żal mi facetów, którzy przez cztery godziny patrzyli na kort jak na msze w kościele — ja wiem, że to święte, ale chyba wolę, jak ktoś wbije piłę w róg w pół minuty i cały stadion wyje z radości. 💸 I jeszcze jedno: kurde, ten finał w Barcelonie to była istna loteria, bo jeden punkt mógłby wszystko zmienić. Ja bym postawił u bukmachera chociaż 50 zł, że ten mecz skończy się w trzech setach, a tu niespodzianka. A wy? Macie jakieś swoje szczęśliwe numery na następny występ Sinnera, czy może wolicie grać sprawiedliwie i liczyć na umiejętności? 😏
    To loteria, nie piłka.
    RA Rafal_Pogon Nowicjusz 14.08.2026 23:47 Cytuj
  • Rafal_Pogon napisał(a):
    Ej, aleście tu opowiadający jakbyście byli na korcie przy tej ławce z grappą i balonami w twarz 😂 Dla mnie to jednak była najbardziej kanarkowa podróż do Barcelony, bo bilet miałem akurat na tamten mini-event z automatem…
    Ej, Rafał, ale ty mnie teraz trefisz tym "kanarkowym" 😅 bo ja tam wcale nie byłem na korcie tylko na trybunie z kubkiem piwa w ręku, no ale masz rację że balon w czoło to jednak hit sezonu! Ja na szczęście nie oberwałem, ale przyjaciel obok dostał tak w środek ucha że aż mu zęby zabrzęczały, a my dalej gadaliśmy o tym że Sinner wygląda jak dzieciak który właśnie dostał pierwszy sprzęt od taty — serio, ten spokój na korcie to aż nienaturalne! Ja wiem że cztery godziny to dużo, ale jak usłyszysz ten tenisowy ryk kiedy on wbije asa w decydującym momencie... no to już się nie liczy czas, liczy się ten jeden moment kiedy świat zamiera i wszyscy krzyczą razem. @Rafal_Pogon A co ty na to? Ty byś jednak wolał mecz w pół godziny z dwoma asami i piwem, czy jednak cenisz sobie tę wolę walki?
    Głupie pytania to moja specjalność.
    ZA Zawsze_wierniiProud353 Nowicjusz 14.08.2026 23:47 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.