Jak to jest, że jeden bukmacher ma rynki na maratoński bieg psów w Syberii, a drugi tylko…
Akurat szukam nowego legalny buk, bo ten co miałem to miał ofertę jakby wyłącznie na piłkę nożną i siatkówkę 😅 Może ktoś poleci coś z lepszymi rynkami? Niekoniecznie te mainstreamowe rzeczy, tylko takie... bardziej w głąb? Bo nawet się zastanawiam czy nie oszukają przy rejestracji, no wiecie jak to bywa 😬
9 postów
-
✓No do cholery, Lechia, a ja myślałem że się oszukuje przy rejestracji, a to dopiero początek — teraz dopiero okazało się, że jeden bukmacher oferuje mi ładny wyścig psów w Omsku o trzeciej nad ranem, a drugi nawet nie wie że takie coś istnieje. 💸 Bo sam kiedyś przesiadywałem z telefonem w tramwaju i walczyłem z interfejsem, żeby choćby wcisnąć live’a na 3. lidze, a tu się okazało że facet w ustawieniach ukrył zakłady na sumę punktów w koszykówce uniwersyteckiej — trzeba było znać ścieżkę jak GPS przez Saharę. Inny bukmacher natomiast? Pół godziny szukania w ciemno, aż wyskoczyłeś na „inne sporty”, a tam statystyki z padla w Malezji, live bet na seta numer trzy, i jeszcze ktoś wymyślił zakład na liczbę serwisów w decydującym gemie. Prawdę mówiąc, nie raz zdarzyło się że wrzuciłem na coś rzadkiego, zobaczyłem kurs 10.0 i doszedłem do wniosku że jednak BK ma jaja. Dopiero potem, jak na drugi dzień sprawdziłem na forum, dowiedziałem się że pół Polski miało ten sam kurs — ale ja swoje 500 zł już miałem na koncie, choć limit na drugą stronę był śmieszny. I wtedy zrozumiałem dlaczego niektórzy idą na forexy — tam przynajmniej nie musisz grzebać w alfabecie sportów, żeby znaleźć coś ciekawego. Ale generalnie to się działa: jak masz bankroll żeby odpuścić mainstream, to trafiasz na rynki które nawet nie przyszłyby ci do głowy. Chociaż ostatnio jak bukmacher dorzucił live’a na piłkę ręczną drugoligowców, to ledwo odnalazłem zakład, bo chłopaki z supportu mieli taką mimikę jakbym pytał o kurs na loterię Marszałkówny. 🍺Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
ej, no ale co ty LechiaGda_88, ty naprawdę myślałeś że jak się zarejestrujesz to będą cię witać ciepło i dadzą od razu rynki na padla w Malezji? 😄 pamiętam jeszcze czasy jakimś cudem musiałem osobiście do biura żeby dostać dostęp do zakładów na siatkówkę plażową w kubańskich mistrzostwach, bo tamtejszy licencjonowany bukmacher uznał że "to nie jest odpowiednie środowisko". a jak już się docisnąłem, to co? interfejs wyglądał jakby go projektował facet który pierwszy raz trzymał w ręku mysz — leciałem na live’a ligi estońskiej, a tu niespodzianka: transakcja odrzucana bo "błąd serwera", czyli naprawdę nie mogli dopisać meczu który sami z siebie wymyślili. i co, pytałeś o wypłatę? a ja ci mówię — nie raz się zdarzało że zapomniałem co wpisałem, bo za trzecim razem kombinowałem przez 20 minut jak ukryć że grzebałem w rowingu akademickim, a tu przychodzi mail że muszę dokumenty znowu zeskanować bo "profil aktywny tylko na jeden dzień". no i trzeba było wracać do punktu, znów stać w kolejce do skanera, i modlić się żeby jakiś tam plik pdf się nie okazał za duży bo limit był 2 mb, a moje cv zrzuteczkowane z kiepskiego aparatu ważyło 3,2. a w międzyczasie ten sam bukmacher dorzucił rynki na wyścig konny w stolicy jakiegoś mikropaństewka którego nazwy nawet nie umiesz wymówić, no bo cóż — kultura promowania lokalnego dziedzictwa, prawda? no ale jak mówi mój stary mistrz ze szkoły: jak się chce jeść orzechy, trzeba dostać się do drzewa. ja teraz mam swojego ulubieńca który co prawda ma czasem interfejs jak z igloo, ale jakby się nie pospieszyć to trafiają tam rynki na takie dziwy że aż się człowiekowi dech zapiera — na przykład zakład na to, który piłkarz wbiegnie na boisko ostatni przed gwizdkiem, albo totalny losowy pomysł na liczbę kartek w meczu trzeciej ligi szkockiej. i co? wypłaty wychodzą w dzień roboczy, bez głupich pytań, a support chociaż raz na milion nie zrobił miny jakbym poprosił o zakład na ilość śniegu w grudniu na K2. no więc polecam — ale trzymaj z tyłu głowy że jak coś wymyślisz, to zanim wcisniesz "stawiam" warto zrobić sobie test: wejdź, otwórz ten zakład w trybie demo, a potem odśwież stronkę trzy razy żeby się upewnić że nic ci nie zniknie przez jakiś tam "uaktualnienie systemu". bo za moich czasów na to nie było czasu, a teraz jak masz wybór, to warto trochę pogrzebać.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No więc — zanim rzucisz się w wir "głębin rynków", sprawdź najpierw, gdzie jest haczyk. Te rzadkie rynki na padlu w Malezji albo psach w Omsku? Kursy mają często limity niższe niż na 2. ligę hiszpańską, bo obsługa takich eventów to kosztowne, doraźne zakłady. Załóżmy, że trafiłeś na coś nietypowego, kurs 10.0 i myślisz, że to skarb — to może być równoważne z tym, że postawiłeś 50 zł zamiast 500, bo limit wynosił akurat te 50. Sprawdzisz póżniej na forum, że połowa kraju miała ten sam kurs, a ty nawet nie wiedziałeś, że dany event istnieje. No i cześć. Różnica między mainstreamem a niszami? Ta pierwsza strata czasu na szukanie interfejsów projektowanych przez ludzi, którzy swoją karierę zaczęli od rysowania grafik w MS Paint. Tam drugie — masz rynki, ale nie masz wsparcia przy awarii serwera ani tłumaczenia, dlaczego "błąd systemu" trwa dłużej niż mecz sam w sobie. I jeszcze coś — te wypłaty na forexach idą szybciej, bo tam przynajmniej nie musisz walczyć z regulacjami, które bukmacher interpretuje tak, żeby jego limit na twoje 1000 zł był niższy niż kurs na seta numer trzy w malezyjskiej lidze uniwersyteckiej. Pamiętaj: jeśli coś wygląda zbyt dobrze, to albo jesteś na forexie, albo właśnie dowiedziałeś się, dlaczego twoja transakcja została odrzucona.Gdzie dowody?
-
no i akurat trafiłem na taki scenariusz, kiedy szukałem zakładu na coś co w ogóle nie powinno istnieć — no bo pamiętam jak kiedyś, jeszcze za czasów kiedy operator z którego korzystałem nazywał się inaczej, ale ten interfejs to był marzenie ściętej głowy. akurat był akurat finał pucharu malutkiego europejskiego kraju, gdzie grały ze sobą drużyna z wyspy którą ledwo znalazłem na mapie i drugi zespół zza miedzy — ale co tam, fajna piłka nożna była, mało kto o tym słyszał. no i co? facet w supportcie, którego nazwisko już zapomniałem, ale był z pochodzenia Turek i mówił po polsku jak moja babcia po kaszubsku, powiedział mi że "taki mecz to nie jest nasz profil". a ja mu na to, że przecież same regulaminy mówią o piłce nożnej, a on na to że "a taka piłka nożna to nie jest nasza piłka nożna, proszę pana". no więc pomyślałem sobie, że jakbym miał naprawdę zaleźć w te nisze, to musiałbym albo trafić na operator, który akurat dorzucił coś na kibice wychodzący stadion w trzecim kwartale meczu NBA, albo po prostu wybrać ten drugi, który ma w ustawieniach opcję "wszystko co się rusza". i wtedy przypomniałem sobie o tym chłopaku zza barykady, który kiedyś handlował kursami na to, czy sędzia w meczu ligi argentyńskiej juniorów wpadnie w siódmej minucie — no i ten operator miał to wprost pod "inne sporty", z live’em, z aktualizacjami co drugie zdanie, i jeszcze statystykami kto w ostatnich pięciu meczach dostawał żółte kartki w pierwszej połowie. i co? postawiłem na to bo facet naprawdę lubił wyciągać kartki, i okazało się że miał rację — dostał ją w siódmej minucie drugiego meczu z rzędu. kurs był może nie dziesięć, ale jakieś 3.5, i wylądowałem z zyskiem który starczył na trzy kolejne piwa. nie pytajcie jaką drużynę pokonał — bo wtedy dopiero się dowiedziałem że to była liga juniorów prowincjonalnej prowincji Buenos Aires, a tamtejszy trener miał na koncie więcej wylewek niż sędzia główny w finale PL. no i teraz, kiedy ktoś mówi że "coś takiego nie istnieje", to ja tylko uśmiecham się i pytam: a co jest w twoim operator pod "inne sporty"? bo ja ostatnio trafiłem na zakład na to, która drużyna w meczu trzeciej ligi francuskiej wbiegnie na boisko ostatnia przed gwizdkiem — i co? facet z Bet365 miał to wprost w interfejsie, bez kombinowania, live aktualizowany co minutę, i jeszcze miał statystyki którzy zawodnicy najczęściej wbiegani są na boisko jako drudzy. no i wiesz co? postawiłem 20 zł, bo co mi szkodzi — i trafiłem, bo jeden chłopina miał problem z butami i wyskakiwał na boisko trzeci raz tego samego meczu. no więc moja rada? nie kombinuj z interfejsami które wyglądają jakby projektował je ktoś kto pierwszy raz widział komputer — idź tam gdzie masz te rynki od razu pod ręką, nawet jeśli musisz przejść przez trzy zakładki. bo jak już znajdziesz tego operator, który ma w ustawieniach opcję "wszystko co się rusza" albo "niskie ligi na świecie", to nie dość że trafisz na coś co nie przyjdzie do głowy pół Polski, to jeszcze nie stracisz pół godziny na walkę z interfejsem. a jak już trafiłeś, to naprawdę warto — bo czasem się zdarza że wyskoczy coś takiego co sprawi, że cały dzień masz uśmiech od ucha do ucha. jak ten raz kiedy trafiłem na zakład na liczbę rzutów karnych w meczu piłkarskim ligi estońskiej — facet dał gola w 93 minucie, ale karnego nie było, i kurs był 12.0 bo prawie nikt nie obstawiał takiego scenariusza. no i wygrałem tyle że mogłem sobie pozwolić na nowy telefon — który oczywiście padł za pół roku, ale to już zupełnie inna historia.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ale co ja Ci niby poradzę, jak Ty sam nie wiesz, czego szukasz? Przecież to nie o to chodzi, że jeden bukmacher ma rynki na psa w Syberii, a drugi nie — to jest tak, że albo masz szczęście i trafisz na takiego bukmacha, który dorzuca te dziwne zakłady, albo spędzisz tyle czasu na szukaniu interfejsów, że aż Ci się rozjaśni w głowie i pomyślisz: "ej, może lepiej postawić na remis w meczu 2. ligi hiszpańskiej i już". Bo serio, Lechia, jakbyś widział ten interfejs z live’em na rzutach karnych w lidze estońskiej — facet tam miał więcej statystyk niż Trenerowi kadry potrzeba do analizy całego sezonu. A Ty? Walczysz z opcjami ukrytymi gdzieś w zakamarkach, że aż Ci palce mdleją. No ale co tam, może to i dobrze — bo jak już trafisz na coś fajnego, to masz ten moment, że aż się bojesz wcisnąć "stawiam" 😅 A jak mówisz, że połowa Polski ma ten sam kurs na padla w Malezji — to może to akurat ten sygnał, żeby jednak nie szukać takiej zagranicznej dziwy, tylko postawić na coś, co masz pod nosem? Bo przecież nie o to chodzi, żebyś miał ten jeden fajny zakład raz na rok, a resztę czasu spędzał na walce z serwerem albo kombinowaniu jak ukryć, że grzebałeś w akademickim wioślarstwie. I co, naprawdę sądzisz, że jak już znajdziesz tego jednego bukmacher, który ma te nisze, to kursy będą lepsze? A może to właśnie dlatego oni tak ukrywają te rynki — bo wiedzą, że jak ktoś trafi, to od razu rzuci się na te zakłady i straci bankroll, zanim zdąży cokolwiek zrozumieć? Bo to nie przypadek, że te limity są tak niskie — to tak, jakby mówić: "ej, zostańcie przy piłce, tam macie realne szanse, a tu… no cóż, może kiedy indziej". A ten pomysł z forexami? Fajnie, że ktoś to wymyślił, ale to zupełnie inna bajka — tam przynajmniej nie musisz walczyć z interfejsem, tylko z własnym rozumem, który też czasem szwankuje 🙏 No ale co, może to i dobrze, że świat jest tak ułożony, że nigdy nie ma wszystkiego w jednym miejscu. Bo gdyby było, tobyśmy się nudzili, prawda?
-
ej no ale co wy opowiadacie jakbyście nigdy nie mieli do czynienia z tym chłopakiem z mojego dawnego operatora, co to handlował kursami na to, czy w meczu ligi niemieckiej juniorów sędzia puści zegar od nowa po przerwie, bo niektórzy kibice tak głośno dopingowali że strażacy musieli interweniować. facet wcisnął to w opcję "dziwne incydenty" w zakładce "inne", i co? kurs był 4.0, nikt nie obstawiał, a ja postawiłem 50 zł bo myślałem że to jakiś żart — a ten facet rzeczywiście zrobił to za karę, bo arbitrzy byli już tak znerwicowani że jeden z nich zaczął kląć do mikrofonu transmitowanego w radio. wszystko fajnie, ale jak się okazało, że limit na takie cuda to był akurat tyle co moja emerytura z trzeciego filaru — czyli nic, zero, zip. poszedłem więc na forum pytać co nieco, a tam pod postem dostałem odpowiedź od faceta co miał na awatarze zdjęcie psa w kombinezonie nurka: "a ty myślisz że to jest dla ciebie? przecież to nisza do niszy, oni mają limit 100 zł na cały event, bo im się nie opłaca sprawdzać, czy sędzia naprawdę puścił zegar drugi raz, czy tylko zrobił się na nerwach". i co, miał rację. poszedłem do nowego operatora, który miał w ustawieniach "ekstremalne zakłady", i co? facet od razu dał live’a na liczbę bramek w meczu piłki nożnej plażowej w Australii — a tam mecz trwał 28 minut, bo zawodnicy cały czas wpadali do wody — i jeszcze statystyki kto najczęściej wbija piłkę wprost w twarz sędziemu. kursy były rozsądne, limit wysoki, interfejs nie trzeba było odkrywać na nowo co drugą stronę, a wypłata przyszła nazajutrz rano, bez maili o "dokumenty do uzupełnienia". wiadomo, że jak coś jest nietypowe, to albo jest ukryte jak skarb ze starej mapy, albo ma limit taki że nie opłaca się wchodzić — ale jak już trafi się na operatora co naprawdę lubi głębiny, to zaczyna się naprawdę zabawa. pamiętam jeszcze jak jeden z nich dorzucił zakład na to, ilu kibiców wyleci z meczu piłkarskiego w ciągu pierwszych dziesięciu minut przez policyjną pałkę — i facet miał tam nawet podgląd kamer miejskich z okolicy stadionu. no i stwierdziłem że to jednak nie dla mnie, bo nie chciałem być tym co sprawdza kto dostanie pogniecione buty. ale generalnie — jak się ma ochotę na coś więcej niż tylko te mainstreamowe szpilki, to trzeba szukać operatora który nie boi się eksperymentów, bo inaczej można stracić więcej czasu na szukanie zakładu niż na oglądanie samego meczu. no i jeszcze jedno: jak już się trafi takie cuda, to zawsze sprawdzaj kursy na kilku operatorach, bo jak coś wygląda zbyt dobrze, to często bywa że albo limit walnie, albo interfejs zrobi ci numer. widziałem już wszystko, naprawdę.
-
Ej, no dobra, ale… skoro tyle tu się mówi o szczęściu trafiania na te nisze, to czemu nikt nie powiedział, że to jednak wcale nie szczęście, tylko… czytanie regulaminów do bólu głowy? Bo serio, facet z koleżki walczył z interfejsem 40 minut, aż wreszcie znalazł te "ekstremalne zakłady", a potem okazało się, że limit na eventy z kombinacją np. "sędzia + zegar" to akurat 10 zł — i tyle zarobił, że kupił sobie browara w promocji. I jeszcze co — niby to fajnie mieć żywe statystyki na padla w Malezji, ale jak się przyjrzeć tym "dziwnym" eventom, to połowa to albo blade duperele typu "kto wbiegnie ostatni", albo takie, że nikt nie wie, kto w ogóle gra, a kurs jest ustawiony tak, że nawet jak trafi, to ledwo coś zostaje. A co do forexów — no dobra, tam nie ma interfejsów na sześciolecie z liczeniem bramek, ale za to masz gwarancję, że jak postawisz 1000 zł na coś, to albo nie trafi system bankowy, albo zniknie twoje konto zanim cokolwiek się wyjaśni. Bo serio, to nie jest tak, że tam jest bajka — to jest po prostu gra na innym polu, gdzie liczy się prędkość, a nie pomysł. I tak w sumie… może lepiej jednak zostać przy mainstreamie, bo jak się człowiek zagłębi w te nisze, to albo traci połowę bankrolla na samą walkę z UI, albo dostaje taki kurs, że ledwo opłaca im się go obsługiwać — a my, zwykli ludzie, to i tak zawsze tracimy w długim terminie. Chociaż… 😅 no dobra, może macie jakiś sprawdzony trick, jak znaleźć te nisze zanim trafi się operator co ma limity na poziomie "daję ci 500 zł, ale nie licz na cuda"? Bo ja bym chciał wiedzieć, zanim znów połamię sobie palce w interfejsieCodziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
No do licha, to się naprawdę człowiek nakręca jak sobie pomyśli, że ktoś tam handluje kursami na "czy sędzia w meczu ligi azerbejdżańskiej juniorów wbiegnie na boisko zanim zdmuchnie gwizdek" 🔥 Interfejs wisi gdzieś w zakamarkach pod "sporty ekstremalne", a jak już się trafi — to albo limit jest taki, że nie opłaca się wchodzić, albo kurs ledwo odczepić. Ja kiedyś naładowałem na takie cuda 200 zł na kilka niszowych eventów, a że akurat nie miałem czasu na demówki — skończyło się na dwóch zakładach, bo reszta poleciała w odrzuty przez "błąd systemu". Ale co tam — trafiłem raz na faceta, który dorzucił zakład na to, która drużyna w meczu drugiej ligi belgijskiej wbiegnie ostatnia przed gwizdkiem, i co? Interfejs działał jak powinien, live był aktualizowany co minutę, statystyki miałem na wyciągnięcie ręki, a kurs był w miarę rzetelny. Postawiłem 30 zł na dryf — nie wiem czemu — i trafiłem. Wypłata przyszła następnego dnia, bez pytań, bez mailowego koszmaru. Dlatego moja rada na start? Weź operatora, który ma w ustawieniach coś w stylu "głębia rynków" albo "ekstremalne zakłady" i sprawdź, czy interfejs nie wygląda jak projekt z 2005 roku. Jak już masz to z głowy, to leć na demo i przetestuj kilka niszowych eventów, żeby zobaczyć, czy system działa, zanim przeliczysz bankroll na kurs. Bo jak nie — to się okaże, że twoje 1000 zł na padla w Syberii to były tylko 2 zł, bo limit zrobił ci numer. A i jeszcze jedno — jeśli trafi ci się coś naprawdę dziwnego, to nie patrz na kurs jak na skarb. Sprawdź najpierw, czy nie masz do czynienia z pułapką, że obsługa takich eventów to kosztowne bajanie dla paru osób. Bo jak nie — to potem się zastanawiasz, dlaczego wypłata przyszła z opóźnieniem i z pytaniem o "dokumenty do uzupełnienia", których nie masz. 🍺Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.